Nowe Porsche 911 Speedster – galeria i film

Po raz kolejny koncern ze Stuttgartu daje pożywkę dla naszych marzeń... niską, sportową i bardzo rzadką. Porsche wprowadza właśnie limitowaną edycję nowego 911 Speedster, który zadebiutuje podczas salonu w Paryżu.

Pierwszym samochodem marki ze Stuttgartu nazwanym Speedster był model 356. Taka właśnie liczba egzemplarzy debiutującego auta – 911 Speedster – zostanie wyprodukowana.

fot. Porsche

To dwumiejscowy samochód z napędem na tylne koła, który różni się od innych członków rodziny 911nastepującymi elementami – niższa o 60 mm, bardziej pochylona przednia szyba, spłaszczona linia ręcznie składanego dachu oraz charakterystyczna pokrywa bagażnika z dwoma podłużnymi wybrzuszeniami, nadwozie poszerzone o 44 mm na wysokości  tylnej  osi. 

Sześciocylindrowy silnik typu bokser o pojemności 3,8 litra rozwija moc 408 KM, czyli o 23 KM więcej niż model 911 Carrera S i zużywa średnio – wg danych producenta – 10,3 l/100 km. Za przekazanie napędu na tylne koła odpowiada siedmiobiegowa skrzynia PDK (Porsche Doppelkupplung), współpracująca z dyferencjałem o ograniczonym poślizgu. W standardzie dostępny jest system aktywnego zawieszenia PASM (Porsche Active Suspension Management) oraz hamulce kompozytowo-ceramiczne PCCB (Porsche Ceramic Composite Brake).

fot. Porsche
fot. Porsche

Twórcą koncepcji obecnego Speedstera jest Porsche Exclusive – oddział firmy specjalizujący się w projektowaniu szczególnie atrakcyjnych, zindywidualizowanych egzemplarzy i krótkich serii. Model 911 Speedster uświetni 25-lecie Porsche Exclusive, które obchodzone będzie w roku 2011. W 911 Speedster zostało przygotowane z niemal kompletnym wyposażeniem opcjonalnym serii 911. Wnętrze zostało wykonane ręcznie z gładkiej czarnej skóry; ma szereg wyłącznych dla Speedstera detali, utrzymanych w kolorze nadwozia: skórzane boczki foteli oraz ozdobne wzory szachownicowe w środkowej partii regulowanych sportowych siedzeń, przypominające flagi wyścigowe. 

Porsche 356 Speedster z 1953 roku.
fot. z archiwum Frendl

Także kolor nadwozia Pure Blue został opracowany specjalnie dla Speedstera, tworząc kontrast z przyciemnionymi kloszami reflektorów, ich czarnymi obwódkami, czarną opaską przedniej szyby i innymi czarnymi detalami wykończenia. Na życzenie i bez dopłaty samochód można otrzymać w białym kolorze Carrara White. Kolejnymi wyróżnikami Speedstera są: specjalny przedni spojler oraz dedykowane temu modelowi progi i tylny zderzak. 

Serię Speedster zapoczątkował w 1953 r. purystyczny samochód sportowy oparty na Porsche 356, z dwoma fotelami kubełkowymi, drzwiami z lekkimi, przesuwnymi szybami z pleksi i obniżoną, elegancko ukształtowaną owiewką. Odrodzeniem tej tradycji stał się w 1988 r. Speedster oparty na modelu 911 Carrera. Nowością, jaką wniósł on do modelu określanego tą nazwą, było zastosowanie po raz pierwszy charakterystycznej pokrywy bagażnika, ukształtowanej w dwa podłużne wybrzuszenia. Kolejny etap ewolucji Speedstera, z lat 1993/1994, bazował na ówczesnym modelu 911 Carrera. 

Sprzedaż nowego Porsche 911 Speedster  rozpocznie się w Polsce w grudniu 2010 roku. Ceny nie podano. 

Najnowsze

Pięciu wspaniałych w pogoni za koroną F1

Tylu kierowców ma jeszcze szanse na tegoroczny tytuł mistrza świata Formuły 1. Po wygranej Alonso, wypadku Hamiltona i pokerowej zagrywce Vettela na torze w Monza, na 5 wyścigów przed końcem sezonu rozpoczyna się ostateczna rozgrywka i będzie ona z pewnością pasjonująca.

Mark Webber
fot.Banaszkiewicz

  Bierze w niej udział dwóch byłych mistrzów świata – Hamilton i Alonso, jeden ciągle jeszcze panujący – Button i dwóch kierowców zespołu Red Bull – młody, gniewny Sebastian Vettel i czekający już od 2002 roku na swoją szansę Mark Webber, który prowadzi obecnie w klasyfikacji generalnej. Różnica między pierwszym i piątym w klasyfikacji kierowcą, wynosi w tej chwili 24 punkty.

 

 

 

 

Poz.

Kierowca

Zespół

Pkty

1

Mark Webber

RBR-Renault

187

2

Lewis Hamilton

McLaren-Mercedes

182

3

Fernando Alonso

Ferrari

166

4

Jenson Button

McLaren-Mercedes

165

5

Sebastian Vettel

RBR-Renault

163

Jasne jest, że wyniki zależne są od wielu czynników. Warto więc, przyjrzeć się temu, czym kierowcy dysponują w swoich stajniach. Ciekawie wygląda sytuacja wykorzystania silników.

Jestem naprawdę szczęśliwy – powiedział Alonso po GP Włoch
fot. Ferrari

Fernando Alonso po zwycięstwie we Włoszech znalazł się w klasyfikacji znacznie bliżej Webbera i Hamiltona, może mieć jednak problem. Jego zespół wykorzystał już 8 silników, jakie przysługują każdemu kierowcy podczas sezonu. Wszyscy jego rywale mają po jednym, a Mark Webber nawet 2. Red Bull bardziej powinien więc przejmować się teraz tym, co mogą „wycisnąć” z silników Renault niż ewentualnymi kłopotami z nimi. Mark Webber miał kilka problemów podczas treningów w Turcji i we Włoszech. Ale ciągle, na 5 wyścigów przed końcem sezonu, jako jedyny ma dwie jednostki do wykorzystania.

Wracając więc do Alonso – oczywiście, nie musi się nic stać i Fernando dojedzie do końca sezonu bez problemów, ale co, jeśli nie? Wymiana na dodatkowy silnik, będzie go kosztować zgodnie z regulaminem 10 miejsc w stosunku do pozycji, jaką uzyska w trakcie kwalifikacji. Z taktycznego punktu widzenia, jeśli taka sytuacja miałaby zaistnieć, to lepiej jest wymienić jednostkę na takich torach jak Interlagos czy Yas Marina, niż na japońskiej Suzuce czy w Singapurze, gdzie wyprzedzanie, czyli możliwość zyskania kilku pozycji jest prawie niemożliwe. Zespoły używają „starych” jednostek w piątki przed wyścigami, więc możemy się spodziewać, że pierwsze dni nadchodzących weekendów wyścigowych będą trudne dla niektórych teamów. Naturalnie, zespoły mogą zdecydować na ograniczenie treningów. Pocieszeniem dla Alonso może być to, że tor, gdzie odbędzie się następny wyścig – w Singapurze – jest najmniej wymagającym w kalendarzu F1. To właśnie tutaj zawodnicy przez mniej niż połowę okrążenia jadą na pełnym otwarciu przepustnicy. Ciekawe swoją drogą jest to, że Ferrari zdecydowało się podczas ostatnich dwóch wyścigów, na wymagających torach, używać za każdym razem nowych jednostek. Albo ufają bardzo wytrzymałości używanych, albo postanowili zaatakować, kiedy to tylko jeszcze możliwe i zobaczyć, co stanie się później. W końcu zdobytych punktów nikt im już nie odbierze.

Niki Lauda stwierdził w zeszłym tygodniu – Alonso jest świetnym kierowcą, ale w trakcie następnych wyścigów euforia Ferrari opadnie do normalnego poziomu. Singapur jest zdecydowanie torem dla Red Bulla i to samo dotyczy Suzuki, Sao Paulo i Abu Dhabi – Jeśli zgodzimy się z taką opinią, to team Christiana Hornera powinien mieć się naprawdę nieźle. Pozostaje pytanie – czy zespół będzie stawiać zdecydowanie na Marka Webbera? Australijczyka cechują wielkie umiejętności, opanowanie i świadomość, że jeśli nie teraz, to może już nigdy. Przy tym, nie należy zapominać także o ambicjach Sebastiana Vettela. Choć zajmuje w klasyfikacji 5. miejsce, z pewnością się nie poddaje. GP Włoch pokazało, jak wiele ten młody kierowca potrafi i jak wiele w nim woli walki. Po wyścigu na Monzy chciałoby się zresztą zapytać, po co te zmiany opon, skoro można cały wyścig przejechać na jednym komplecie? Trzeba przyznać, że dość porywczy i jakby niedojrzały chwilami jeszcze Vettel zacisnął tutaj zęby. Szaleńcza strategia przyniosła przecież świetny efekt!

Jenson Button i Lewis Hamilton
fot. McLaren

No i jeszcze kwestia zespołu McLaren. McLareny mają po jednym silniku w zapasie. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że w tym roku 6 zawodników używa tych jednostek –  kierowcy Mercedesa, McLarena i Force India, i wszyscy oni mają je jeszcze w zapasie – co z pewnością świadczy o niezawodności. Podobnie jak w Red Bull, w pierwszej piątce znajduje się dwóch kierowców tego teamu. Oczywiście, według punktacji w znacznie lepszej sytuacji jest Lewis Hamilton. I znowu myśl – czy szefowie zespołu postawią na niego? Również – tak jak w przypadku zespołu Christiana Hornera, należy zauważyć różnicę pomiędzy Hamiltonem i Buttonem. Biorąc pod uwagę ich dotychczasowy „performance”, to ten drugi jest zdecydowanie bardziej doświadczonym i zrównoważonym kierowcą. Nie zdarzają mu się raczej nieprzemyślane zachowania powodujące utratę pozycji, czy zakończenie wyścigu już w pierwszym zakręcie… Zawodników McLarena dzieli 17 punktów. Czy Hamilton będzie w stanie utrzymać nerwy na wodzy, aby nie dać się wyprzedzić obecnemu Mistrzowi Świata?

Sytuacja, jaka istnieje w Red Bull i McLarenie nie dotyczy już Ferrari. Fernando Alonso nie musi walczyć ze swoim kolegą z zespołu. Felipe Massa zdobył do tej pory o 22 punkty mniej niż Hiszpan i zajmuje obecnie 6. pozycję w klasyfikacji.

Co będzie więc ważne w nadchodzących pięciu wyścigach? Który silnik ile wytrzyma, kto będzie umiał wytrzymać presję, no a potem to już jak zwykle – konfiguracja toru, ustawienia, taktyka, sprawność mechaników w pitstopie i tak dalej…

Najnowsze

Dziura w drodze – dziura w kieszeni?

Jakie jest największe marzenie polskiego kierowcy? Lepsze drogi. Nasze szosy nie staną się jednak z dnia na dzień podobne do niemieckich, dlatego na razie lepiej wiedzieć, jak dochodzić swoich praw, w sytuacji gdy uszkodzona została nie z naszej winy opona, felga czy zawieszenie.

Jeżeli już wpadłyśmy w dziurę i uszkodziłyśmy samochód, to po pierwsze warto zachować spokój. To, czy otrzymasz odszkodowanie zależy od tego, czy wypadek zdarzył się z twojej winy czy też słupek, barierka lub garb miał wadę konstrukcyjną, był niewłaściwie położony lub umocowany, czy była to po prostu gigantyczna dziura w jezdni. Jeśli ma miejsce sytuacja druga, odszkodowanie dostaniesz. Nie oznacza to jednak, że obejdzie się bez problemów. 

Nie panikuj
Najpierw rozejrzyj się, czy ktoś nie był świadkiem tego wydarzenia. Jeżeli tak, poproś go o nazwisko, adres lub numer telefon, by pomógł Ci w dochodzeniu swoich praw. Możesz też napisać i poprosić o podpisanie krótkiej relacji z tego zdarzenia. Zaraz po tym sfotografuj telefonem komórkowym, iPhone’m lub aparatem fotograficznym nieszczęsną dziurę, a także uszkodzone auto. Części, które odpadły od uszkodzonego pojazdu koniecznie zachowaj jako dowód. Jak najszybciej wezwij policję lub straż miejską. Policjanci muszą sporządzić notatkę, aby potem można było jednoznacznie stwierdzić, że szkoda nastąpiła z powodu złego stanu drogi! 

fot. Anna Dziedzic

Odszkodowanie – od kogo?  
To, czy dostaniemy odszkodowanie w przypadku kolizji ze słupkiem, barierką czy garbem, które były wadliwe, zależy od kilku czynników. Jeśli mamy opłacone ubezpieczenie AC nie musimy się martwić – pieniądze otrzymamy od ubezpieczyciela, który później zwróci się o zwrot do zarządcy drogi. Gorzej jeśli nie mamy AC, wtedy musimy sami naprawić szkody i domagać się zwrotu kosztów od zarządcy drogi, który jest odpowiedzialny za utrzymanie jej w dobrym stanie. Trzeba niestety mieć świadomość, że jeśli nie mamy AC, dochodzenie odszkodowania może być żmudnym i długotrwałym procesem. 

W takim wypadku musimy ustalić, kto jest zarządcą drogi, aby wiedzieć dokąd udać się po odszkodowanie. Drogami miejskimi, gminnymi i wojewódzkimi zarządzają odpowiednie wydziały urzędów miejskich, gminnych oraz wojewódzkich, natomiast drogami krajowymi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Następnie powinniśmy zgłosić się telefonicznie do zarządcy drogi, aby opisać sytuację,  zapytać jakich dokumentów wymagają i jak odbywa się procedura odszkodowawcza. Jeśli masz zdjęcia uszkodzonego samochodu i elementu drogi, przez który doszło do szkody, a także  notatkę policji lub straży miejskiej, to możesz spać spokojnie.  Zarządca skieruje Cię bezpośrednio do swojego ubezpieczyciela, aby poprowadził twoją sprawę i w niedługim czasie otrzymasz pieniądze. 

[opis fotki]
fot. Anna Dziedzic

Jeśli posiadasz AC, to Twoje zaangażowanie – poza dostarczeniem ubezpieczycielowi dokumentacji – nie będzie właściwie konieczne. Twoje towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaci Ci pieniądze, a następnie samo odzyska je od zarządcy drogi. Tu warto pamiętać, o tym że ubezpieczyciel dopiero po odzyskaniu pieniędzy od zarządcy drogi nie potrąci Ci zniżki za bezszkodową jazdę. 

Jedno duże „ale”: złamanie przepisów
Pamiętaj, że ubezpieczyciel, u którego masz AC, może odmówić wypłaty odszkodowania lub znacznie je obniżyć. Fakt przekroczenia przepisów zostanie stwierdzony na podstawie typu i skali uszkodzeń. Jeśli rzeczoznawca uzna, że szkoda została spowodowana w wyniku złamania przez Ciebie przepisów drogowych (najczęściej przekroczenie prędkości lub wyprzedzanie na podwójnej linii ciągłej), może obniżyć odszkodowanie nawet o 30%.
– Różni ubezpieczyciele różnie podchodzą do sytuacji, w których kolizja następuje z powodu uszkodzenia jezdni czy innego elementu drogi, a jednocześnie miało miejsce złamanie przepisów. Niektórzy będą łagodniejsi, niektórzy bezwzględni komentuje Wojciech Rabiej z porównywarki rankomat.pl. Może się więc zdarzyć, że nie otrzymasz odszkodowania w ogóle.

Najnowsze

Kobiecy zlot pojazdów militarnych – relacja i galeria

"Gdy wspólnie z Motocainą zdecydowaliśmy, że stworzymy na miejscu „kobiecy obóz", przejęłam się jeszcze bardziej. Zaczęłam od przeanalizowania, czym „kobiecy" obóz będzie się różnił od „męskiego" - relacjonuje największy zlot pojazdów militarnych w Europie, Monika Wardak.

Sobotnia parada ciągnęła się kilometrami.
fot. Monika Wardak

Borne Sulinowo to małe miasteczko niedaleko Szczecinka. Przypomina inne zadbane miejscowości wakacyjne. Odremontowane domy, kafejki, urocze hoteliki nad jeziorem, zadbane kąpielisko, wokół mnóstwo lasu i poligon wojskowy. Jednak nie jest to takie zwyczajne miejsce – Borne stworzone zostało na potrzeby Wermahtu. Podobno Niemcy zbudowali tu podziemne miasto, w którym miała istnieć pełna infrastruktura – tramwaje, latarnie, ulice. Nagle, w trakcie walk o Wał Pomorski, wojska niemieckie po prostu opuściły miasto pozostawiając je w stanie nienaruszonym. Nigdy nie odnaleziono wejścia do legendarnego, podziemnego miasta…

Po wyzwoleniu całą bazę przejęli żołnierze radzieccy i miasteczko zniknęło z map na wiele lat. Choć wspomniane wojska oficjalnie nie posiadały w Polsce rakiet strategicznych z głowicami atomowymi, to w pobliżu poligonu pozostały po nich potężne silosy rakietowe, w których najprawdopodobniej było przechowywane to „nie istniejące” uzbrojenie. Zresztą, w pobliskim jeziorze Pile znajduje się podwodny las. Prawdopodobnie został zalany wraz z wyspą, na której rósł, wielką taflą wody, w wyniku jakiejś potężnej eksplozji. Ale to tylko jedna z hipotez.

Na ogromnym terenie mierzącym 18 tysięcy hektarów został stworzony poligon – bunkry, magazyny i inne budynki, których przeznaczenia nie sposób dziś odgadnąć. Można się na nie natknąć czasami w najmniej spodziewanych miejscach. To tutaj testowana była np. siła rażenia uzbrojenia z helikopterów amerykańskich – Apaczy. 

Militariami interesują się już dzieci.
fot. Monika Wardak

Borne stało się sławne kiedy 7 lat temu został tam zorganizowany pierwszy zlot pojazdów militarnych „Gąsienice i Podkowy”. Od tamtej pory co roku, w sierpniu, kilka tysięcy ludzi z całej Europy przyjeżdża tu na weekend i zmienia tę miejscowość w „zielone miasto”.

Od czego się zaczęło?
W zeszłym roku pierwszy raz wzięłam udział w zlocie w Bornym Sulinowie. Oczywiście wcześniej o nim słyszałam od pasjonatów: że super, że największy w Europie, że są tam wszyscy, że przejechał ktoś komuś czołgiem przez namiot… Jakoś mnie to zupełnie nie podekscytowało. Czołgiem??? I że niby mam spać w namiocie? Nie, dziękuję. Jednak kiedy zdecydowaliśmy się zająć pojazdami militarnymi na poważnie, musiałam pojechać. Chociaż słyszałam już wtedy dużo o tym największym w Europie zlocie pojazdów militarnych, nic mnie nie mogło przygotować na to, co tam zobaczyłam. Wyobraźcie sobie drogę przez przerażający las. Przez 24 kilometry jedziecie w ciemności, nie ma zasięgu telefonii komórkowej. Blokując drzwi zastanawiacie się co będzie, jeśli teraz coś się popsuje w samochodzie. Droga wije się wąską nitką, przed nami terenówka ciągnąca przyczepę z rozdygotanym kołem, której nie da się wyprzedzić. W końcu wjeżdżamy do Bornego Sulinowa. Na ulicach widać ludzi w miundurach. Wszelkich: niemieckich, polskich, rosyjskich – różnych dywizji, nawet pilotów amerykańskich. Policja kieruje ruchem do wjazdu na teren obozu. Podjeżdżamy do szlabanu. Otwieram drzwi. Teraz już tylko słyszę hałas silników i nawoływania do radiostacji. Charakterystyczny klik w nadajniku, gdy rozmówca przełącza się na odbiór. W oddali rozpoczyna się koncert IRA. Potem zatyka nas kurz. Osiada wszędzie – na włosach, na ubraniach. No ale przecież jesteśmy na gigantycznym poligonie…

Mój unikatowy Uaz i część naszej damskiej ekipy.
fot. Monika Wardak

Nie będąc jeszcze „w klimacie” odmówiłam mieszkania w namiocie i zarezerwowałam apartament w Marinie, co więcej – nawet nie brałam pod uwagę jeżdżenia czołgiem – największą atrakcją zlotu – bo niby jak miałabym wsiąść do niego na 18-centymetrowych szpilkach? Jednak na miejscu szybko mi się spodobało. Na szpilkach, które oczywiście założyłam do bojówek (sic!) nie było łatwo balansować po niestabilnej trawce; przypomniałam sobie, że mam gdzieś jakieś wygodniejsze buty. Po paradzie szybko zdecydowałam się wsiąść do Skota. Na początku byłam przerażona pędząc pionowo w dół po poligonie, ale w frajda była ogromna. Zaczęłam chcieć więcej… Potem wsiadłam na Harleya przypominając sobie, że kiedyś jeździłam już jednośladem; co prawda skuterem, ale zawsze! Na koniec zlotu zdecydowałam, że będę przyjeżdżać tu co roku, choć wiedziałam, że w przyszłości zmodyfikujemy wyposażenie i zmienimy naszą część obozu tak, aby było z daleka widać, że naszą grupą zarządza kobieta.

Do zakochania jeden krok
Cały rok dumnie pokazywaliśmy wszystkim znajomym nagrany fragment reportażu z TVN Turbo, gdzie pojawił się nasz Skot. Film naprawdę robi wrażenie. Żyliśmy tą atmosferą całą jesień i zimę, a już od pierwszych ciepłych dni zajeliśmy się przygotowaniem pojazdów do zlotu w Bornym Sulinowie. Gdy wspólnie z Motocainą zdecydowaliśmy, że stworzymy na miejscu „kobiecy obóz”, przejęłam się jeszcze bardziej. Zaczęłam od przeanalizowania, czym „kobiecy” obóz będzie się różnił od „męskiego”.

Takich fotek mamy bez liku…
fot. Monika Wardak

Musimy mieć coś widocznego z daleka… coś charakterystycznego.. Oczywiście! Maszt z flagą! Co najmniej 25 metrów! Taki, który będzie punktem charakterystycznym zlotu, widzianym od wejścia. Taki, gdzie stojąc pod nim ludzie będą mówić: „Jak to gdzie jestem? Przy wjeździe na tankodrom! Widzisz maszt z flagą TDM? To tu!”. Do tego coś profesjonalnego, charakterystycznego, unikalnego? Łączność! Profesjonalna łączność przy pomocy angielskich radiostacji, która zapewni nam bezpieczeństwo podczas parady.

Ostatnia rzecz – jak ma wyglądać nasz obóz? Musi być inny niż wszystkie – czyli zorganizowany profesjonalnie, z ustalonym miejscem do ustawiania samochodów, namiotami w środku wytyczonej powierzchni, z daszekiem, pod którym usiądziemy przy grilu, oczywiście muszą być stoły, serwetki, kawa z ekspresu do śniadania – czyli estetyczne, czyste miejsce, gdzie wszystko ma swoje miejsce. I gdzie spotykamy się wieczorem, aby omówić co robimy kolejnego dnia. Tak wyglądał obóz kobiet. Zapraszamy w przyszłym roku ze świeżymi pomysłami. 

Zebrało sie sporo kobiet chętnych do damskiego wyjazdu na zlot militarny. Powstało odwieczne pytanie: ale w co się mamy ubierać? Powinnyśmy wyglądąć atrakcyjnie – bo tak się czujemy najlepiej, lecz nasze ubiory muszą zakrywać to, co sexy nie jest. Ale każda jest w innym rozmiarze – drobniutka, filigranowa Ewa; wysoka i szczupła Basia; okrąglejsza Ania, nasza modelka – Marta, no i ja – najstarsza… ale młoda duchem! Oczywiście wszystkie chciałyśmy wyglądać jak najlepiej. Jak to pogodzić z niekształtnymi bojówkami i koszulkami firmowymi? Ufff po trudnych bojach, jakoś się udało.

Można wypróbować sprzęt dla żołnierzy.
fot. Monika Wardak

Najważniejsze jednak było wybranie pojazdów- zdecydowałam, że pojedzie jak najwięcej uazów, gdyż są stosunkowo proste do prowadzenia. Do tego postanowiłyśmy wziąć jakieś „gąsienice” i ze 2 ciężarówki. Z ciężarówkami nie było kłopotu- wiadomo ził-plandeka, który jest najbardziej typowy. Do tego cokolwiek, padło na Stara 266. Co do uazów- właśnie kupiliśmy kilka naprawdę idealnych egzemplarzy. 1 postanowiłam przerobić na mój własny, od dawna wymarzony, idealny, luksusowy, niepowtarzalny. Co mogło go wyróżniać? Na początku kolor.

Chciałam różowy. Nie dlatego, że uwielbiam różowy kolor. Uważam, że jeżeli kobieta jest „pełna” (bez komentarza, proszę) w różu wygląda jak uśmiechnięta świnka Piggy. Tak naprawdę mój ulubiony kolor to czarny, bo wyszczupla oczywiście. Ale róż jest oczywisty. Zawsze natychmiast kojarzy się z Barbie – przejaskrawioną dziewczynką. Kompromisem stał się trochę oswojony różowo-czerwony. W ofertach internetowych obejrzałam przerobione gazy, uazy, terenowe patrole itp. Chciałam samochód osadzony na ciekawych obręczach – musiałam ograniczyć się do stalowych, pomalowanych na kolor aluminiowy. Konieczne było także orurowanie oczywiście i halogeny (po zlocie w Bornym wymieniłam je na reflektory ledowe). Staneło na uazie – jednak nadal mu czegoś brakowało. Zostałam uprzedzona, że przed zlotem nie zdążymy wyposażyć go w mój wymarzony silnik, więc postawiłam na wyjątkowe wnętrze: „luksusowy” samochód dla kobiety musi mieć skóry! Najlepiej białe. Nie uwierzycie, ale mój uaz ma więc skórzane, bielutkie fotele i jasną wykładzinę – tak oto stała się właścicielką niepowtarzalnego uaza. Możecie powiedzieć, że nie jest prawdziwie militarny, że satyra, szmira, lub, że piękny i też chcecie takiego! Niestety! Łatwiej kupić w salonie Lexusa, niż zdobyć takiego uaza. Drugiego nie ma, bo mój jest unikatowy. A ja wolę go od mojego Audi TT! Zakochałam się…  i oczywiście zabrałam go na Borne!

Co można robić na zlocie?
Każda z pań przybyłych do Bornego Sulinowa na zlot zadawała sobie pytanie: no dobrze, jesteśmy wreszcie, ale co my tu będziemy robić? Otóż wszystko co łączy się w jakiś sposób z militariami. Jeśli macie Harleya, Uaza, albo np. amfibię, można na słynnym tankodromie wypróbować swoje „zabawki”. Sprawdzić jak szybko pojedzie skot, czy Ził podjedzie pod prawie pionową górę, jak to jest pędzić militarną terenówką po prawdziwych off-roadowych trasach, dowiedzieć się, co tak naprawdę potrafi Wasz sprzęt. Można też – ku uciesze obserwatorów – wodować w jeziorze amfibię, chcąc oznajmić wszem i wobec, że naprawdę pływa. Zdarza się też, że zatonie przy samym brzegu… Jest na co popatrzeć!

Przejażdżka Skotem robi niesamowite wrażenie!
fot. Monika Wardak

Jeśli nie macie jeszcze takich „zabawek”, możecie w charakterze pasażera  przejechać się czołgiem T34 – słynnym pojazdem Czterech Pancernych, albo PTSM-em, Skotem, wojskowym Starem, lub pojeżdzić „na pace” Ziła. Jeśli wolicie mniej militarne, a bardzie ekstremalne rozrywki, warto skoczyć na bungee, czy polatać śmigłowcem. Trzeba też w między czasie zasilić się prawdziwą, wojskową grochówką.

Fajnie jest zrobić sobie zdjęcie z najdziwniejszymi pojazdami, grupami rekonstrukcyjnymi, czy uroczym, małym chłopcem przebranym za żołnierza. W ramach odskoczni można buszować w ciuchach – nigdzie nie ma takiego wyboru oryginalnych mundurów, ale też najmodniejszych od kilku lat sukienek, bluzeczek, spódnic w kolorze moro – znajdziemy tu też nawet takie z dodatkiem brokatu, złotej nitki itp.

W ferworze atrakcji nie wolno zapomnieć o paradzie – w sobotę o 10 rano wszystkie pojazdy, które mają ważny przegląd techniczny, wykupione OC i uprawnionego do ich prowadzenia kierowcę, ruszają w zwartej grupie na przejażdżkę. Jadą wszyscy: generał, Szarik i orkiestra wojskowa. Przez cały czas na poligonie trwają koncerty, a w sobotę zwykle ogranizowane są tańce do 3 nad ranem! Tu się nie da nudzić!

Autorka – Monika Wardak – prowadzi firmę TDM Electronics, zajmującą się sprzedażą zdemilitaryzowanego sprzętu wojskowego dla kolekcjonerów (samoloty, kokpity samolotów, pojazdy gąsienicowe), pojazdów militarnych (m.in. ZIŁ-131, ZIŁ-157, STAR 660, URAL 375D, UAZ 469 B).

Najnowsze

Kolizja Natalii Florek – film

Zanim zamieścimy szczegółową relację z ostatniej rundy Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski z udziałem naszej zawodniczki - Natalii Florek - warto obejrzeć film ze startu wyścigu, podczas którego dochodzi do groźnej kolizji motocykli...

Mimo, że startowała nie na swoim motocyklu, Natalia udowodniła, że liczą się umiejętności, talent i determinacja do wygrywania!
fot. Frendl

Startująca z 7. pola Natalia świetnie rozpoczęła wyścig, lecz po kilkudziesięciu metrach, jadący przed nią zawodnik nagle wyraźnie zwolnił – można było odnieść wrażenie, że praktycznie staje w miejscu. Próbując go ominąć motocyklistka zawadziła tylną, prawą częścią swojej Hondy CBR600RR jego jednoślad. W efekcie jej maszyna wywróciła się, sunęła samodzielnie po asfalcie kilka metrów, „podcinając” po drodze zawodnika jadącego z lewej strony – ten wypadł z toru. Natalia spadła z motocykla praktycznie w momencie kolizji. Na szczęście nic poważnego się jej nie stało i niesiona wolą walki pobiegła do motocykla próbując go uruchomić. Niestety, zniszczenia maszyny były na tyle duże, że nie było już możliwości kontynuowania jazdy.

Determinacja Natalii, by powrócić do rywalizacji i walki o punkty w klasyfikacji generalnej, była jednak ogromna. Dzięki uprzejmości Adriana Paska – któremu należą się słowa największego uznania nie tylko za świetną postawę w takiej sytuacji, ale też za genialny sezon wyścigowy – i zaprzyjaźnionego zespołu Yamaha Poland Position pod wodzą guru wyścigów motocyklowych – Adama Badziaka, wypożyczono zawodniczce Yamahę R6, na której wcześniej treningowo startował „Pasio” w klasie Superstock 600 Junior. Dzięki temu motocyklistka mogła znów wziąc udział w zmaganiach i zająć ostatecznie 4. miejsce w wyścigu ostatniej rundy WMMP.

Natalia Florek z kaskiem Shoei X-Spirit Vermeulen3 TC-2 – dzięki niemu jej głowa podczas kolizji była w pełni chroniona.
fot. Frendl

„Sprawca” całego zamieszania przyznał po wyścigu, że jego motocykl był w złym stanie technicznym i podał trzy prawdopodobne przyczyny swojego zachowania na starcie: silnik motocykla zgasł, on sam wrzucił przez przypadek bieg neutralny, ewentualnie spadł łańcuch…

W efekcie – niewielką różnicą 7 punktów do trzeciego w klasyfikacji punktowej klasy Rookie 600, Stanisława Assmana – Natalia Florek zajęła 4. miejsce ex aequo z Bartłomiejem Cabalą. Bartek raz stanął na podium zajmując pierwsze miejsce, podczas gdy Natalia aż dwukrotnie zajmowała trzecią lokatę. Z trudnych w tej chwili do ustalenia przyczyn została sklasyfikowana w wynikach nieoficjalnych WMMP na 5 miejscu.

Relacja Natalii Florek z tej rundy już jutro na Motocaina.pl

Przepraszamy za słabą jakość filmu.

Najnowsze