Nowe BMW M3 i M4 – czy zachowają napęd na tył i ręczną skrzynię biegów?

Wiemy już, jak wygląda nowe BMW serii 4. Jego delikatnie mówiąc kontrowersyjny front, nie wszystkim przypadł do gustu i spotkał się ze sporą falą krytyki. A kiedy i czego możemy spodziewać się po M4 i jego "praktyczno-rodzinnym" 4-drzwiowym bracie M3? Jedno jest pewne, ich osiągi nikogo nie zawiodą.

Jak już wiadomo puryści nie mają czego szukać w „zwykłych” seriach 3 i 4, gdyż nie uświadczą tam ręcznej skrzyni biegów – nawet w najmocniejszych wariantach silnikowych oznaczonych odpowiednio symbolem M340i oraz M440i. Władze bawarskiej marki swoją decyzję tłumaczą przesłankami ekonomicznymi. Krótko rzecz biorąc, popyt na ręczne skrzynie biegów w tych modelach drastycznie spadł i zainteresowani tym klasycznym rozwiązaniem stanowią zaledwie niewielki odsetek. BMW chce jednak zapełnić tę niszę oferując niszowe rozwiązanie w niszowych samochodach – a takimi bez wątpienia są M3 i M4.

BMW M340d xDrive MY2021

Pod „strzechy” M3 i M4 trafi także napęd wszystkich kół. Jednak podobnie jak w przypadku większego M5 czy M440i xDrive nie będzie to zwykły napęd AWD, a „drifolubny”, który w razie potrzeby potrafi przekazać 100% napędu wyłącznie na tylną oś. Klasyczny układ napędowy również będzie dostępny, gdyż popyt na taki wariant nie słabnie, szczególnie w strefach ciepłego klimatu. Lecz to nie wszystko…

Przeczytaj także: Nowe BMW serii 4: Coupe, Cabrio, Gran Coupe oraz M4

BMW M340d xDrive MY2021

Nowe „M-ki” będą dostępne w dwóch wariantach o nazwie Pure i Competition. Jak ustalił serwis BMWBlog, Pure będzie podstawową wersją z klasycznym „zasilaniem” tylnej osi sparowanym wyłącznie z ręczną 6-stopniową skrzynią biegów. Z kolei dla wersji Competition zarezerwowano napęd AWD, który będzie współpracować z silnikiem poprzez automatyczną skrzynię biegów o prawdopodobnie ośmiu przełożeniach. To jednak nie koniec różnic…

BMW M440i xDrive MY2021

Pod maską nowego M3 i M4 zagości silnik znany już z X3 M i X4 M, czyli rzędowa „szóstka” o pojemności 3-litrów wsparta dwiema turbosprężarkami o mocy… różnej. Wersja Pure będzie prawdopodobnie dysponować potencjałem 480 KM, choć mówi się też o mocy „zaledwie” 460 KM, natomiast Competition ma mieć całe 510 KM. Według doniesień w planach jest wersja CS, czyli lżejsza i mocniejsza odmiana wersji Competition. Niewykluczone, że światło dzienne ujrzy również wersja CSL – bezkompromisowa pod każdym względem, przy której zapewne nawet Competition będzie się wydawać niemal typowym rodzinnym „krążownikiem”.

Przeczytaj także: Robert Kubica weźmie udział w testach BMW M4 DTM

BMW M440i xDrive MY2021

Z zewnątrz M4 zachowa ogromne „nerki” zwykłej „czwórki”, ale pojawiają się głosy mówiące, że tą samą „twarz” otrzyma również M3 – w odróżnieniu od „cywilnej” odmiany serii 3 z małymi „nozdrzami”. Obydwie wersje nadwoziowe będą wyróżniać się na tle swoich słabszych „braci” prawdopodobnie takimi atrybutami jak zmodyfikowane i potężniejsze zderzaki – z przodu ze spojlerem, a z tyłu z dyfuzorem – poszerzone błotniki i nakładki progów, poczwórne końcówki układu wydechowego, większe felgi czy wszechobecne znaczki „M”. Uzupełnieniem mają być specjalne kolory lakierów oraz unikalne elementy wykończenia nadwozia i wnętrza.

BMW M440i xDrive MY2021

Jak donosi serwis BMWBlog, M3 i M4 w wersji Pure zadebiutują już we wrześniu tego roku, a do sprzedaży trafią pod jego koniec. Na premierę wersji Competition przyjdzie nam poczekać nieco dłużej, bo prawdopodobnie do końca przyszłego, 2021 roku.

Źródło: BMWBlog

Najnowsze

Przód w nowych Oplach już nie będzie taki sam. Producent właśnie pokazał Opel Vizor!

Nowy Opel Mokka będzie pierwszym modelem, który pokaże nowe oblicze niemieckiej marki. Opel Vizor zakrywa nową „twarz” Opla, w naturalny sposób łącząc w jednym module grill, reflektory i logo marki.

Legendarny Opel Manta pierwszej generacji był inspiracją dla pierwotnej koncepcji tego eleganckiego motywu: dla nowej Mokki projektanci dosłownie na nowo odkryli grill Manty z dwoma modułami reflektorów na czarnej powierzchni, obramowanymi cienką chromowaną listwą.

Przednia osłona nowej Mokki rozciąga się płynnie w poprzek przodu pojazdu pod maską, wizualnie powiększając jej szerokość, i porządkuje pas przedni z mniejszą ilością elementów. Żadne zbędne zdobienie nie przeszkadza w skupieniu uwagi na czystej, gładkiej powierzchni, która doskonale integruje światła przednie. W centrum dominuje legendarne logo Opla z błyskawicą. Wygląda czysto, precyzyjnie i technicznie, doskonale pasuje do nowej Mokki, która będzie wyposażona wyłącznie w wysokiej jakości lampy LED, a także najnowszej generacji reflektory matrycowe IntelliLux LED® – to prawdziwa innowacja w tym segmencie rynku. Opel Vizor stanie się znakiem rozpoznawczym wszystkich modeli Opla w rozpoczętej dekadzie, z założeniem dalszego łączenia najlepszych technologii.

Mokka kolejnej generacji po raz pierwszy zaprezentuje nowy wzór przedniego i tylnego widoku przyszłych modeli Opla. W stylistyce kompasu dwie osie przecinają się z błyskawicą Opla w środku, dzięki czemu logo marki staje się coraz bardziej centralnym elementem. Ostrzejsze i wyraźniejsze przetłoczenia przedniej maski, typowe dla najnowszych pojazdów marki Opel, przechodzą poniżej logo błyskawicy i wyznaczają oś pionową. Charakterystyczne światła do jazdy dziennej LED w kształcie skrzydła, którą zachowają również wszystkie przyszłe modele Opla, symbolizuje oś poziomą.

Najnowsze

Fiat 500 w nowej odsłonie. Debiutuje hatchback „la Prima” z panoramicznym dachem!

Po sukcesie limitowanej edycji nowej 500 „la Prima” w wersji cabrio, która została zaprezentowana w marcu br. w Mediolanie, gama nowej 500 powiększa się o drugą „Launch Edition” - nową 500 „la Prima” w wersji hatchback.

Nowa 500 „la Prima” hatchback wyróżnia się panoramicznym szklanym dachem.onadto, tył samochodu zdobi nowy spojler poprawiający aerodynamikę. Nabywcy nowej 500 „la Prima” hatchback będą mieli do wyboru trzy kolory nadwozia inspirowane naturą i jej żywiołami: Zielony Ocean (perłowy), który reprezentuje morze, Szary Mineral (metalizowany), który przypomina kolory ziemi i Niebieski Celestial (trójwarstwowy), jako ukłon w stronę nieba. Całość wzbogacają reflektory full LED, 17” obręcze kół o diamentowym szlifie, chromowane wstawki oraz tapicerka foteli i wykończenie deski rozdzielczej ze skóry ekologicznej.

Fiat 500 w nowej odsłonie. Debiutuje hatchback

Akumulatory litowo-jonowe o pojemności 42 kWh zapewniają nowej 500 zasięg do 320 km według cyklu WLTP. Aby zoptymalizować czas ładowania, nowa 500 jest wyposażona w szybką ładowarkę (fast charger) o mocy 85 kW, która w bardzo krótkim czasie ładuje akumulator.

Fiat 500 w nowej odsłonie. Debiutuje hatchback

Przykładowo, potrzeba zaledwie 5 minut, by zgromadzić rezerwę energii wystarczającą na pokonanie 50 km, czyli więcej niż to potrzebne do przeciętnego codziennego użytkowania samochodu. Dzięki szybkiej ładowarce można również naładować akumulator do 80% w zaledwie 35 minut. Do nowej 500 „la Prima”, zarówno wersji hatchback, jak i cabrio, Klient posiada możliwość zamówienia ładowarki  easyWallbox, którą można podłączyć do domowej sieci elektrycznej. 

Fiat 500 w nowej odsłonie. Debiutuje hatchback

Nowa 500 oferuje trzy tryby jazdy: Normal, Range i Sherpa, które można wybrać w zależności od stylu jazdy.Silnik generuje moc 87 kW, zapewniając maksymalną prędkość 150 km/h (ograniczoną elektronicznie) i przyspieszenie od 0-100 km/h w 9,0 sekund, a od 0 do 50 km/h w 3,1 sekundy.

Fiat 500 w nowej odsłonie. Debiutuje hatchback

500 „la Prima” hatchback ma w standardzie także nowy system multimedialny UConnect 5 z 7” wyświetlaczem TFT, radiem cyfrowym, nawigacją, ekranem dotykowym o przekątnej 10,25” oraz bezprzewodowym CarPlay/Android Auto i oferuje, za pomocą Uconnect Box, usługi łączności i pakiet usług UConnect Services.

Najnowsze

Odkrywamy sportowy rodowód Toyoty GR Yaris. Takiego auta jeszcze nie było?

Z zewnątrz przypomina miejskiego hatchbacka. W środku przemyca zaawansowany napęd 4x4, mocny silnik, lekką konstrukcję z włókna węglowego i aluminium, gruntownie zmodyfikowane zawieszenie i ogromne hamulce.Czy GR Yaris ma szansę wygrać z wieloma większymi hot hatchami?

GR-Four – tak Toyota nazwała napęd 4×4 zastosowany w GR Yarisie. Brzmi znajomo? Nic dziwnego. Określenie nawiązuje do słynnych rajdowych Celik GT-Four z napędem 4×4, które dały Toyocie dwa tytuły mistrzowskie w klasyfikacji producentów i aż cztery indywidualne kierowców w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Nowy hot hatch jest pierwszym sportowym autem Toyoty z napędem na obie osie, które trafiło na drogi od zakończenia produkcji czteronapędowej Celiki w 1999 roku. 

W GR Yarisie za rozdział momentu obrotowego pomiędzy osiami odpowiada szybkie sprzęgło. Jest umieszczone tuż przed tylnym dyferencjałem i żongluje momentem obrotowym bazując na przyspieszeniu wzdłużnym i poprzecznym auta, hamowaniu czy stopniu skrętu kół. Układ zastępuje klasyczny, centralny mechanizm różnicowy, znany z wielu czteronapędowych aut. Pozwala na precyzyjne dawkowanie siły napędowej, a jednocześnie jest prosty i lekki. Napęd 4×4 zastosowany w Toyocie GR Yaris jest nawet o 11 kilogramów lżejszy od systemów montowanych w hot hatchach konkurencji. A na tym różnice się nie kończą. 

Odkrywamy sportowy rodowód Toyoty GR Yaris.

Popularne układy dołączanego napędu 4×4 bazują na napędzie na przód, a w określonych warunkach mogą przekazać do 50% momentu obrotowego na tylne koła. Rozwiązanie zastosowane w nowym hot hatchu Toyoty bez przerwy rozdziela siłę napędową pomiędzy obie osie. Ale różni się też od systemów stałego napędu na cztery koła, które rozdysponowują moment między osiami w niezmiennych proporcjach. W zależności od sytuacji GR Yaris może błyskawicznie rozdysponować siłę napędową w stosunku 100:0, czyli wprawiać w ruch tylko przednią oś lub 0:100 – napędzać wyłącznie tylne koła. 

Dodatkową kontrolę nad napędem 4×4 Toyoty GR Yaris dają trzy tryby jazdy. Podstawowym jest Normal, w którym 60% momentu obrotowego trafia na przednie koła, a pozostałe 40% dociera do tylnej osi. Program stworzono z myślą o codziennej jeździe. W konfiguracji Sport napędzana jest głównie tylna oś – proporcje wynoszą w założeniu 30:70. Auto staje się bardziej zwinne i świetnie radzi sobie na małych, krętych torach. Trzecim trybem jest Track, w którym moment obrotowy jest rozdzielany w idealnym stosunku 50:50. To ustawienie również zaprojektowano z myślą o torowej rywalizacji czy startach na odcinkach rajdowych. 

Odkrywamy sportowy rodowód Toyoty GR Yaris.

Warto jednak zaznaczyć, że system zastosowany w sportowej Toyocie może nagle zmienić rozkład momentu obrotowego między osiami, by poprawić prowadzenie auta w danej sytuacji. Opcjonalnie – po wybraniu dodatkowego pakietu Sport – Toyota GR Yaris może dysponować również mechanizmami różnicowymi typu Torsen przy obu osiach. Takie dyferencjały dodatkowo poprawiają rozdział momentu obrotowego pomiędzy kołami danej osi.

Koła Toyoty GR Yaris w ruch wprawia 3-cylindrowa jednostka z turbodoładowaniem, która wkręca się do ponad 7 tys. obrotów. Jej pojemność skokowa wynosi 1,6 l, a dodatkowa turbosprężarka pozwala wycisnąć z silnika 261 KM oraz 360 Nm. W rezultacie GR Yaris jest najmocniejszym drogowym samochodem na świecie z 3-cylindrową, tradycyjną jednostką spalinową. 

Silnik nowego hot hatcha Toyoty został stworzony specjalnie z myślą o sportowej jeździe. Kompaktowa i lekka jednostka (to jeden z najlżejszych i najmniejszych silników 1.6 na świecie) ma poszerzone zawory wylotowe i turbosprężarkę z łożyskami kulkowymi. Silnik GR Yarisa połączono z tradycyjną, manualną skrzynią biegów o 6 przełożeniach.

Bez kompromisów Toyota podeszła również do zawieszenia nowego hot hatcha. Z przodu zastosowano popularne kolumny MacPhersona. Z tyłu zaś samochód dysponuje podwójnymi wahaczami, które dodatkowo zwiększają precyzję prowadzenia. Dla Yarisa to nietypowe rozwiązanie, bowiem standardowa odsłona miejskiego hatchbacka korzysta z – najczęściej spotykanej w autach tego segmentu – belki skrętnej. By zastosować niezależne zawieszenie, inżynierowie odpowiedzialni za stworzenie GR Yarisa zdecydowali się na istotną modyfikację konstrukcji samochodu. W tylnej części auto bazuje na platformie większej Toyoty Corolli, która w standardzie dysponuje układem wielowahaczowym. Ponadto tylne koła Toyoty GR Yaris są rozstawione o 30 mm szerzej niż w podstawowym Yarisie, co dodatkowo zwiększa stabilność sportowego auta.

Nowy model opracowany przez Toyota Gazoo Racing imponuje też hamulcami. Z przodu samochód zatrzymują tarcze o średnicy aż 355 mm oraz 4-tłoczkowe zaciski. Pod tym względem rozmiar hamulców GR Yaris wyprzedza wielu sportowych konkurentów z segmentu C, a nawet nową Toyotę GR Suprę. Z tyłu auta znalazły się natomiast 297-milimetrowe tarcze z zaciskami 2-tłoczkowymi. Co więcej, dla większej sprawności cieplnej tarcze wykonano z dwóch różnych materiałów, a to skutkuje lepszą wydajnością układu hamulcowego w czasie sportowej jazdy. Uzupełnieniem są lekkie obręcze o średnicy 18 cali z kutego aluminium. 

Odkrywamy sportowy rodowód Toyoty GR Yaris.

Istotną kwestią było również obniżenie masy samochodu. W ograniczaniu kilogramów pomagają lekkie silnik i układ napędu 4×4, ale też specjalna konstrukcja nadwozia. Dach samochodu zrobiono z włókna węglowego, a do wykonania maski, pokrywy bagażnika oraz drzwi wykorzystano aluminium. W efekcie samo nadwozie GR Yarisa jest prawie o 40 kg lżejsze niż to zastosowane w standardowej Toyocie Yaris. Mimo napędu 4×4 całe auto waży tylko 1 280 kg, co w połączeniu z 261-konnym silnikiem daje mu (wg danych przed homologacją) przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,2 s. Dzięki takim parametrom samochód może rywalizować z większymi hot hatchami segmentu C. A jego stosunek masy do momentu obrotowego jest taki sam, jak w Fordzie Focusie RS 3. generacji. 

Japońscy inżynierowie zwrócili również uwagę na odpowiedni rozkład mas i aerodynamikę. Silnik cofnięto ku tyłowi nadwozia, zaś akumulator wsadzono do bagażnika. Do tego linię lekkiego dachu poprowadzono o ponad 9 cm niżej, więc środek ciężkości również przemieścił się bliżej podłoża, a nadwozie stało się bardziej opływowe. Modyfikacje konstrukcji miały istotny cel – tak przygotować samochód, by był optymalną bazą pod rajdówkę WRC. Z myślą o tym zastosowaniu samochód otrzymał też trzydrzwiowe nadwozie, którego nie znajdziemy już w nowym Yarisie. To kolejny z wielu przykładów, jak rajdowy zespół Toyoty wpłynął na konstrukcję tego samochodu. Podczas całego procesu projektowego GR Yaris był testowany przez profesjonalnych kierowców rajdowych, a w pracach uczestniczyła ekipa Tommi Mäkinen Racing, odpowiedzialna za rozwój aktualnych samochodów WRC Toyoty.

Najnowsze

Mercedes-Benz 190 z napędem elektrycznym. Czy elektromobilność mogła zyskać popularność już w latach 90.?

! 1990 r. w sekcji rynkowych innowacji podczas targów w Hanowerze, Mercedes-Benz przedstawił model 190 (W 201) przerobiony na napęd elektryczny.

Elektryczne „190” służyły do testowania różnych konfiguracji napędów i systemów akumulatorowych. Do magazynowania energii wykorzystywano w nich głównie akumulatory sodowo-niklowo-chlorkowe lub sodowo-siarkowe, których gęstość energii była znacznie wyższa niż klasycznych akumulatorów ołowiowe. Temperatura pracy obu systemów wynosiła jednak około 300 stopni Celsjusza.

Każde z tylnych kół prezentowanego w Genewie modelu było napędzane własnym silnikiem prądu stałego z magnesami trwałymi o szczytowej mocy 16 kW (22 KM); całkowita moc wynosiła więc 32 kW (44 KM). Prąd magazynowano w akumulatorze sodowo-chlorkowo-niklowym, a hamowanie regeneracyjne pozwalało odzyskiwać energię podczas wytracania prędkości. Szczególną zaletą nowej koncepcji było wyeliminowanie ciężkich elementów mechanicznych – dodatkowa masa w porównaniu z seryjnym egzemplarzem z silnikiem spalinowym wyniosła zaledwie 200 kilogramów.

Mercedes-Benz 190 z napędem elektrycznym.

Mercedes-Benz wysłał tam m.in. 10 egzemplarzy sedana W 201, które wcześniej w Sindelfingen zostały ręcznie wyposażone w różne kombinacje silników elektrycznych i akumulatorów. Podczas testów wykorzystywano specjalne stacje ładowania zasilane przez ogniwa słoneczne, co pozwalało na równoczesne testowanie koncepcji ochrony środowiska – energię elektryczną można bowiem uznać za całkowicie neutralną pod względem emisji CO2 wyłącznie wtedy, gdy pochodzi ona ze źródeł odnawialnych.

Mercedes-Benz 190 z napędem elektrycznym.

Za kierownicą pionierskich „190” podczas testów na wyspie Rugia siadały różne osoby, w tym taksówkarze. Nie notowano przy tym niemal żadnych problemów – samochody wykonywały swoją pracę zupełnie niepozornie i niezawodnie. Pewien wyjątkowo intensywnie eksploatowany egzemplarz w ciągu zaledwie jednego roku pokonał dystans 100 000 kilometrów.

Pozostaje pytanie, dlaczego pojazdy elektryczne zyskują popularność dopiero teraz – i dlaczego nie rozpoczęły swojej kariery na fali ówczesnych projektów. 

Najnowsze