Nowe Audi RS 6 Avant już dostępne w Polsce

W polskich salonach Audi można już zamawiać najnowszy sportowy model z Ingolstadt – RS 6 Avant.

Audi RS 6 Avant kosztuje 499 280 zł. Ten sportowy model wyposażono w silnik V8 biturbo z bezpośrednim wtryskiem, o pojemności 3 993 cm3. Dzięki zastosowaniu systemu Cylinder On Demand zużycie paliwa w trybie jazdy mieszanej ma wynosić jedynie 9,8 litra na 100 km. Elementami seryjnymi samochodu są pneumatyczne zawieszenie RS adaptive air suspension, zintegrowany z systemem wyboru dynamiki jazdy Audi drive select sportowy mechanizm różnicowy oraz dynamiczny układ kierowniczy, którego przełożenie uzależnione jest od prędkości.

Audi RS 6 Avant
fot. Audi

Stylistyka Audi RS 6 Avant jest bardzo sportowa. To efekt użycia wielu stylizowanych na matowe aluminium lub błyszczących elementów ozdobnych, czarnych osłon oraz poszerzonych progów i wnęk kół. Na życzenie dostępny jest sportowy układ wydechowy RS z czarnymi nakładkami na końcówkach rur. W wyposażeniu seryjnym nowego Audi RS 6 Avant znajdziemy automatyczną, czterostrefową klimatyzację, system nawigacji MMI Navigation plus z panelem dotykowym MMI touch i system nagłaśniający Audi sound system z dziesięcioma głośnikami. Paleta najbardziej zaawansowanego wyposażenia obejmuje ponadto takie rozwiązania jak Head-up Display – wyświetlacz pokazujący najważniejsze informacje na przedniej szybie, system nagłaśniający Bang & Olufsen Advanced Sound oraz systemy wspomagające, np. adaptacyjny tempomat adaptive cruise control z funkcją Stop&Go i asystenta jazdy nocą, który rozpoznaje pieszych  i oznacza ich na wyświetlaczu.

Najnowsze

Jak bezpiecznie jeździć skuterem

Szacuje się, że po polskich drogach jeździ już ponad milion skuterów. Kierujący tymi pojazdami narzekają, że prowadzący samochody mają tendencję do „spychania” ich na krawężnik. Z kolei w opinii kierowców samochodów skutery zajeżdżają im drogę, blokują pasy ruchu i pojawiają się przed maską znienacka.

Każdy kierowca powinien pamiętać o zachowaniu zasad bezpieczeństwa, szacunku dla innych uczestników ruchu, panowaniu nad emocjami, a w przypadku skuterów – że prowadzący taki pojazd jest bardziej narażonym na urazy uczestnikiem ruchu niż osoba jadąca w aucie. Prowadzący skutery (i motorowerzyści w ogóle) mają obowiązek jazdy poboczem, jeśli nadaje się ono do jazdy, a poruszanie się nim nie stwarza zagrożenia dla pieszych. Gdy jest inaczej, wolno poruszać się skuterem prawą krawędzią jezdni. Skutery w większej grupie powinny poruszać się jeden za drugim. Jechać obok siebie mogą tylko wtedy, gdy nie utrudniają ruchu i nie stanowią zagrożenia dla innych kierowców. Jazda środkiem pasa ruchu jest dopuszczalna wyłącznie bezpośrednio przed skrzyżowaniem, gdy chcą skręcić w lewo.

fot. Dariusz Golik

W sezonie wiosenno-letnim, gdy po drogach porusza się duża liczba skuterów, kierowcy samochodów powinni częściej spoglądać w boczne lusterka, dzięki temu unikną zaskoczenia i kolizji z tym stosunkowo cichym i niewielkim pojazdem. Koła skutera są małe, więc łatwo o utratę równowagi, dlatego konieczne jest np. omijanie dziur w nawierzchni. Z tego powodu prowadzący skuter może być zmuszony do wykonania nagłego manewru omijania. Niebezpieczne dla tych pojazdów mogą być także śliskie po deszczu, namalowane na asfalcie znaki, np. pasy.

Zgodnie z przepisami skuter wolno parkować na jezdni, przy jej prawej krawędzi. To może jednak okazać się ryzykowne ze względu na kierowców samochodów, którzy sami parkując mogliby skuter przewrócić. Trzeba więc szukać bezpiecznych miejsc dla tych niewielkich pojazdów, np. pod murem budynku czy przy wiacie przystanku. Jednak należy zawsze pamiętać, aby obok skutera pozostawić 1,5 m wolnego miejsca dla pieszych. W galerii handlowej najlepiej zostawić pojazd przy parkingu dla rowerów.

Źródło: Szkoła Jazdy Renault

Najnowsze

Sandra Piszczek: kobieta potrafi

Sandra Piszczek ma dwadzieścia lat, a od trzech motocross jest stałą częścią jej życia.

Na początku Sandra, na co dzień studentka automatyki i robotyki na Politechnice Opolskiej, traktowała jazdę po prostu jako hobby i miły sposób spędzania czasu. W 2012 roku swoje treningi zaczęła traktować nieco poważniej. Czy sprawiła to transmisja Red Bull X Fighters w telewizji, czy po części pragnienie zrobienia na złość rodzicom – dość, że obecnie nie wyobraża sobie już życia bez motocrossu. Na początku jeździła tylko po polnych drogach. Kiedy pojechała na tor w Niemodlinie, by obejrzeć trening klubu MX Niemodlin, zapragnęła sama spróbować. I to było to! Uderzenie adrenaliny – strach podczas pierwszych skoków przerodził się w uzależnienie. Sandra wspomina to jako cudowne uczucie. Od tego czasu stale gościła na torze, czerpiąc z tego coraz większą satysfakcję.

fot. archiwum zawodniczki


Jeździ KTM SX 125, jednak już na następny sezon planuje zmianę. W zeszłym roku zadebiutowała w rundzie Amator Cup Czerwionka, gdzie w klasie kobiet zajęła trzecie miejsce. Planuje krok po kroku: w obecnym sezonie zamierza wystartować w cross-country w Winowie i Krzepicach. Zdaje sobie sprawę, że poziom MP Kobiet to jeszcze daleka perspektywa, ale nie zamierza odpuścić. Bierze udział w treningach klubów MX Niemodlin i WKM, czerpiąc pełnymi garściami z rad zawodników, którzy udzielają jej wskazówek, co powinna zmienić w swojej jeździe.

fot. Krzysztof Karnaś

Kontuzje? Owszem, zdarzają się. Sandra nie zamierza jednak pozwolić, by stanęły jej na przeszkodzie.

„Chcę udowodnić, że kobieta potrafi” – mówi z uśmiechem.

Najnowsze

Śladami Rajdu Dakar: Celestyna Kubus

„Dla mnie możliwość połączenia pasji motocyklowej, zamiłowania do rajdów terenowych i podróżowania było marzeniem realnym do spełnienia”. To słowa Celestyny Kubus, która cztery lata temu postawiła wszystko na jedną kartę i kupując bilet do Buenos Aires spełniła jedno ze swoich największych marzeń. Poleciała do Ameryki Południowej na największy i najtrudniejszy rajd terenowy świata – Rajd Dakar.

Celestyna jest absolwentką Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Rozpoczynając studia dziennikarskie nie myślała pewnie, że zwiąże swoją przyszłość z motosportem. A to dlatego, że miała zostać korespondentką wojenną. Na całe szczęście, kolega ze studiów zaraził ją swoją pasją do motocykli. Zrobiła prawo jazdy, kupiła pierwsze enduro, a potem zaczęła jeździć na największe i najważniejsze imprezy motocyklowe na świecie. Swoją przygodę z tym sportem rozpoczęła od Freestyle Motocrossu. A to za sprawą nikogo innego jak legendy FMX, Travisa Pastrany. Chęć zobaczenia go na żywo doprowadziła ją do Madrytu. Red Bull X-Fighters  stały się jej obowiązkowym punktem programu podczas lipcowych wypadów do Hiszpanii. Parę razy zawitała również na Night of The Jumps, przy których pracowała jako oficer prasowy, mając możliwość poznać ten świat z bardzo bliska. Po kilku latach z FMX-em przyszedł czas na zmiany, zmiany, których tak naprawdę sama do końca się nie spodziewała. W 2008 roku w listopadzie kupiła bilet do Buenos Aires. Chciała odwiedzić swoją przyjaciółkę Kamilę, która od ponad roku mieszkała w stolicy Argentyny, poza tym spędzić Sylwestra w temperaturze powyżej dwudziestu stopni, oraz zobaczyć początek Rajdu Dakar, który w 2009 roku właśnie z Argentyny startował. A potem spędzić wakacje nad oceanem, ciesząc się środkiem lata w styczniu. Taki był plan i praktycznie do samego wylotu była przekonana, że tak spędzi miesiąc w Ameryce Południowej. Na dwa dni przed wylotem otrzymała propozycję od Krzyśka Jarmuża. Zaproponował jej, że gdyby chciała, to wraz ze szwagrem mogą wypożyczyć samochód i podążać za rajdem. Wejściówki na biwak i cały potrzebny ekwipunek dostanie na miejscu. Odpowiedź mogła być tylko jedna… tak! I tak to się właśnie wszystko zaczęło.

Celestyna Kubus
fot. goldenline.pl

Po raz pierwszy w 2009 roku Rajd Dakar został zorganizowany w Ameryce Południowej. Z powodu wielu zawirowań nie mógł być rozgrywany w Afryce. Jednak mimo obaw organizatorów rajdu kibice nie zawiedli i nadal podróżują z wielu zakątków świata głodni wrażeń. Mimo iż aktualnie mają do pokonania z Europy o wiele więcej kilometrów.

Nie od dziś wiadomo, że jest to świat typowo męski. Kurz, hałas, ciągła rywalizacja – to chleb powszedni tego sportu. Jednak i w tym świecie znalazło się miejsce dla  kilku przedstawicielek płci pięknej, w tym Celestyny. Jako obserwator brała udział w Rajdzie Dakar w roku 2009, a w 2010 jako reporterka magazynu „Świat Motocykli”, z którym współpracuje do dnia dzisiejszego. W swojej relacji przedstawiła motocyklowe wyścigi z punktu widzenia kobiety –  od tak mało znanej nam strony.

Podczas pierwszego rajdu w 2009 roku swojego towarzysza podróży poznała dopiero na lotnisku w Warszawie. Miała z tym człowiekiem spędzać 24 godziny na dobę. Pełna obaw, poleciała z zupełnie obcymi ludźmi do kompletnie nieznanego kraju, na rajd, o którym wiedziała wiele, ale nie do końca wiedziała, czego może się spodziewać. Po ponad dwudziestogodzinnej podróży z przesiadką w Madrycie wylądowali wreszcie w stolicy Argentyny, Buenos Aires. U nas panowała złowroga zima, na drugim kontynencie środek lata. Poznając gościnność Argentyńczyków i smakołyki tamtejszej kuchni spędziła niezapomnianego Sylwestra, który, jak się okazało, nie był jej ostatnim w stolicy Argentyny.

Rajd Dakar to 14 etapów, dwa tygodnie spędzone w samochodzie oraz na odcinkach specjalnych. 2 stycznia 2009 w Buenos Aires odbyła się „parada Dakarowa”, w której brało udział ponad milion osób. Nikt nie spodziewał się takich tłumów. Tym samym tego dnia rozpoczął się historyczny Rajd Dakar, historyczny z tego względu, że poza kontynentem afrykańskim.  W czasie trwania rajdu całe rodziny oczekiwały na przejazd zawodników, spędzając wiele godzin wzdłuż tras wyznaczonych przez organizatorów. To jedna z tych rzeczy, która zrobiła na niej ogromne wrażenie. Rajd okazał się wydarzeniem niezwykle obleganym przez miejscową ludność. Argentyńczycy, jako gościnny naród, widząc polską flagę, którą Celestyna zawsze miała przy sobie, byli bardzo ciekawi naszego państwa. Zadawali wiele pytań, częstowali specjałami kuchni argentyńskiej, jak np. małymi pierożkami „empanadas”, natomiast do picia oferowali yerba mate. Jako miłośniczka świata motoryzacyjnego, Celestyna wieczorami spacerując po biwaku obserwowała skrupulatną pracę mechaników, którzy czasem rozkładali motocykle na części pierwsze, aby potem złożyć je w całość. Obcując przez wiele dni  z zawodnikami doszła do wniosku, że najważniejszy podczas tego rajdu jest rozsądek, chwila nieuwagi może kosztować nawet utratę życia.

Mimo pięknych krajobrazów i otaczającego ciepła istniało jednak parę przeszkód podczas odkrywania uroków Rajdu, które mogła zaobserwować jedynie kobieta.  Dotarcie do specjalnych odcinków graniczyło z cudem. Niestety brak dobrych dróg oraz stacji benzynowych na 400 km w południowej części Argentyny sprawił, że ich podróże nieco się wydłużały. Wypożyczone auto nie było szczególnie  wygodne – dużo rzeczy, mało miejsca. Nocleg w niewygodnym namiocie, codzienna pobudka o 3 w nocy były trudne, co więcej – temperatur  w nocy spadała nawet do zera stopni. Przez cały czas było odczuwalne zmęczenie, co prowadziło do wielu niepotrzebnych kłótni. Byli cały czas w biegu, aby zdążyć na czas na specjalne odcinki. Bo w końcu po to tam pojechali. Dbanie o higienę nie było proste, a nie da się ukryć, że dla nas, kobiet, jest to priorytetem, jednak z czasem człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego i nawet lodowata woda przestaje być problemem. Problemem może być jej brak.  Co więcej, ciągłe otoczenie mężczyzn miało zarówno swoje minusy, jak i plusy.  Zdecydowanym minusem był fakt, że podczas pierwszego rajdu dziewczyna nie mogła się nikomu wyżalić, a jej towarzysz podróży niestety nie okazał się zbyt miłym gościem – ratowały ją jedynie smsy do przyjaciółki Magdy. Drugi rajd był bardziej przemyślany, pojechała z większa ekipą i  na szczęście miała ze sobą bratnią duszę, Agatę. Do swojego 40-kilogramowego bagażu spakowała, jakby się wydawało, wiele niepotrzebnych rzeczy, które później podczas rajdu ratowały wszystkim życie.

Dwutygodniowa podróż nie zawsze była idealna, czasem wstawała z ochotą schowania się przed całym światem. Brak snu przez sześćdziesiąt godzin mógł w pewnym momencie odbić się na każdym. Jednak  mimo tych czasami gorszych dni Celestyna wie jedno: nie zamieniłaby żadnego dnia spędzonego na każdym z rajdów na bogactwo całego świata. Wynajętym samochodem przejechała 10 tysięcy km, przejeżdżając przez dwa niesamowite kraje – Argentynę i Chile. Poznała swoich idoli. Pewnie gdyby ktoś kilka miesięcy wcześniej powiedział jej, że będzie codziennie jadła śniadanie w otoczeniu takich zawodników jak Marc Coma, Cyril Despres czy Stephane Peterhansel, to by nie uwierzyła. Codziennie mogła uczyć się nowych rzeczy, odkrywać piękne zakątki egzotycznych państw. Poznała niesamowitych ludzi, z którymi relacje utrzymuje do dnia dzisiejszego. Są to zarówno przyjaźnie, jak i luźne kontakty.

Celestyna Kubus to osoba godna podziwu. Żyjąc w dobie rozszerzającego się kryzysu, obie podróże finansowała osobiście. Odkładając pieniądze tylko po to, by spędzić dwa tygodnie spełniając jedno ze swoich największych marzeń, by pojechać na najważniejszy rajd terenowy świata. Rajd Dakar stał się jej pasją i wie, że pojedzie tam jeszcze wiele razy. Jako dziennikarz, kibic, a może jako zawodniczka. Kto wie… Pasja nas napędza i daje nam siłę do działania. Dzięki niej spełniamy swoje największe marzenia, bo przecież nie ma rzeczy niemożliwych.

 

O innych ciekawych wydarzeniach z Rajdu Dakar: Argentyna – Chile 2009&2010  będziemy mogli przeczytać już jesienią w debiutanckiej książce Celestyny Kubus – „Dzienniki rajdowe”.

 

 

Najnowsze

GP Monako 2013: wyścig w rękach Rosberga

Mercedes radzi sobie w kwalifikacjach, ale na pewno polegnie podczas wyścigu – tym razem ta obiegowa opinia się nie sprawdziła. Nico Rosberg startując z pole position pewnie wygrał GP Monako.

Nietypowy uliczny tor Monako ma jedną podstawową cechę – wyprzedzanie jest niemal niemożliwe. Kierowcy ustawili się w zgrabnym rządku. Pierwsza ryzykowna sytuacja pojawiła się na dziewiątym okrążeniu. Bolid Charlesa Pica niespodziewanie się zapalił i musiał zostać zabrany z toru. Nico Rosberg od początku objął prowadzenie, wyprzedzając kolegę z zespołu, Lewisa Hamiltona, o dwie sekundy. Vettel trzymał się trzeciego miejsca. Na 30. okrążeniu Felipe Massa rozbił bolid na zakręcie St. Devote. Ten weekend był dla niego wyjątkowo nieudany. Uderzenie okazało się na tyle poważne, że Massa wymagał interwencji medycznej, a na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.

To pierwsze zwycięstwo Rosberga w wyścigu o GP Monako
fot. Pirelli

Restart przyniósł Lewisowi Hamiltonowi spadek na czwartą pozycję. Nie był to jednak koniec niespodzianek. Pastor Maldonado, atakując pozycję Julesa Bianchi, na 46. okrążeniu uderzył w barierę. Sędziowie zdecydowali się na wywieszenie czerwonej flagi, a wyścig wstrzymano na 20 minut. Po raz kolejny samochód bezpieczeństwa wyjechał na trasę po kraksie, do jakiej doszło między Grosjeanem a Riccardo.

Nico Rosberg jednak nie dał się wybić z rytmu. To jego pierwsze zwycięstwo na torze Monako. Na drugim i trzecim miejscu uplasowali się kierowcy Red Bulla – odpowiednio Vettel i Webber. Lewis Hamilton był czwarty.

 

Wyniki GP Monako

Lp.

Imię i nazwisko

Zespół

Czas/Strata

Pkt.

1

N. Rosberg

Mercedes GP

 

25

2

S. Vettel

Red Bull

3.8 sek.

18

3

M. Webber

Red Bull

6.3 sek.

15

4

L. Hamilton

Mercedes GP

13.8 sek.

12

5

A. Sutil

Force India

21.4 sek.

10

6

J. Button

McLaren

23.1 sek.

8

7

F. Alonso

Ferrari

26.7 sek.

6

8

J. Vergne

Toro Rosso

27.2 sek.

4

9

P. di Resta

Force India

27.6 sek.

2

10

K. Raikkonen

Lotus

36.5 sek.

1

11

N. Hulkenberg

Sauber

2.5 sek.

 

12

V. Bottas

Williams F1

42.6 sek.

 

13

E. Gutierrez

Sauber

43.2 sek.

 

14

M. Chilton

Marussia

49.8 sek.

 

15

G. van der Garde

Caterham

62.5 sek.

 

16

S. Perez

McLaren

6 okr.

 

n/u

R. Grosjean

Lotus

 

 

n/u

D. Ricciardo

Toro Rosso

 

 

n/u

P. Maldonado

Williams F1

 

 

n/u

J. Bianchi

Marussia

 

 

n/u

F. Massa

Ferrari

 

 

n/u

C. Pic

Caterham

 

 

Najnowsze