Nowe ambasadorki FIA

Komisja zrzeszająca kobiety czynnie udzielające się w świecie motoryzacyjnym ogłosiła nazwiska ambasadorek, które swoimi osiągnięciami i doskonałą postawą będą zachęcać inne kobiety do zaangażowania w sport motorowy.

Komisja wybrała pięć Ambasadorek, a są nimi: Michèle Mouton, Monisha Kaltenborn, Maria de Villota, Susie Wolff oraz Katherine Legge. Ich misja polega przede wszystkim na odpowiednim propagowaniu haseł i działań Komisji dotyczących tego, z jaką łatwością i radością kobiety mogą osiągać sukcesy w sporcie.

Michele Mouton to pierwsza i jedyna kobieta, która zwyciężyła FIA World Rally Championship, Mistrzostwach Świata w 1980 i 1982, a ponadto jest przewodniczącą Komisji FIA, a także managerką FIA Rally Championship. W zeszłym roku została odznaczona nagrodą Legii Honorowej (najwyższe odznaczenie we Francji) przez francuskiego prezydenta.

„Potrzebujemy Ambasadorek, które rozpowszechnią ideę Komisji na całym świecie. Ambasadorki mają za zadanie reprezentować perfekcję w dziedzinach, którymi zajmują się od lat. To kobiety z klasą, pełniące znaczące role w świecie sportu. Są przykładem tego, że sukces pojawia się wraz z jego pragnieniem” – powiedziała Michele Mouton

„Wierzymy, że możliwa jest zmiana przekonania dotyczącego miejsca kobiet w sporcie motorowym, jednak konieczna jest pomoc naszym koordynatorkom. Potrafią one doskonale skonfrontować sytuację w ich kraju z założeniami Komisji FIA. Naszym zadaniem jest uświadomienie, że kobiety mogą odnosić sukcesy w wielu dziedzinach, również w motoryzacji. Poza tym mamy na celu promowanie bezpieczeństwa na drodze dzięki wielu nagłaśnianym przez nas akcjom” – dodaje.

Od lewej: Katherine Legge, Monisha Kaltenborn, Michele Mouton i Maria de Villota
fot. materiały prasowe

Kolejną ambasadorką została urodzona w Indiach Monisha Kaltenborn, obecnie jedna z najbardziej prominentnych kobiet w sporcie motorowym. Jest między innymi dyrektorem generalnym przedsiębiorstwa Sauber Motorsport i pierwszą kobietą, która uczestniczyła w rozgrywkach Formuły 1. Ta prawniczka jest także członkiem Komisji Kobiet w Sportach Motorowych.

„Kobiety w dzisiejszych czasach nabierają coraz większej pewności siebie i doświadczenia w dziedzinach, w których chcą się kształcić, jednak wciąż potrzebują motywacji z zewnątrz, by osiągać swoje cele. Naszym wyzwaniem jest zbudowanie fundamentów dla nich, które pozwolą im na pełną realizację siebie.”

Maria de Villota to córka byłego kierowcy Formuły 1, uczestniczka wielu wyścigów samochodowych i testerka bolidu F1 dla Lotus Renault GP Team oraz Marussia F1 Team.

„Bycie ambasadorką tego przedsięwzięcia to wielki zaszczyt. To także wielka odpowiedzialność i musimy skupić się na pomocy kobietom w osiąganiu ich celów”.

„To bardzo ważne – uświadomić kobietom, że z wystarczającą wiarą i zaangażowaniem można pokonać wszelkie przeszkody. Mnie się udało w tym roku, jako testerce w Marussia F1 Team”.

„Dla kobiet, które kochają sport motorowy, ważne jest, by dokładnie wiedzieć, czego się pragnie. Bycie inną niż reszta jest często bardzo trudne. Kiedy nie ma w pobliżu innej kobiety, którą można poprosić o radę w tej kwestii – może być bardzo ciężko, a bycie obserwowanym przez innych wywołuje często ogromną presję. Jednak pasja to coś, co pokonuje wszystkie bariery. Jestem tego żywym przykładem”.

Ambasadorki i Jean Todt, prezes FIA
fot. materiały prasowe

Susie Wolff jest kierowcą w załodze Mercedes-Benz.

„To wielki honor być w gronie tak wspaniałych kobiet. Jeżdżę od momentu ukończenia szóstego roku życia, przechodząc różne etapy: od kartingu, przez Formula Renault, aż po Formułę 3. Byłam także nominowana do nagrody teamu McLaren – zawodnika roku”.

„W młodości nie wzorowałam się na żadnej kobiecie ze świata motoryzacji, jednak moja mama i babcia były silnymi kobietami – zainspirowały mnie. To przede wszystkim moja mama nauczyła mnie wiary w to, że jestem na tyle silna, by robić wszystko, co sobie wymarzę. To pomogło mi w mojej karierze”.

Katherine Legge, urodzona w Anglii, rozpoczynała swoją karierę od uczestnictwa w zawodach kartingowych i licznych mistrzostwach w latach 90.. W 2005 roku testowała samochód Minradi F1 i wygrała trzy wyścigi w Atlantic Championship.

„Jestem bardzo dumna z możliwości kontynuowania mojej pracy z FIA. Myślę, że moje doświadczenie może być dla kogoś przydatne. Jeśli mogę pomóc młodym ludziom w osiągnięciu sukcesu w wyścigach, to będzie dla mnie świetny 'come back'. To ekscytujący moment dla Komisji, mamy duże plany na przyszłość”

Choć powoli się to zmienia, kobiety w sporcie motorowym to wciąż rzadkie zjawisko. Miejmy nadzieję, że wybrane ambasadorki zakończą swoją misję jednym wielkim sukcesem.

Najnowsze

Honda CB 250R – zwinny żywioł miejski

Japońscy inżynierowie połączyli stylistykę Hondy VFR1200F i Hondy CBR1000RR, zmniejszyli, odchudzili, zamontowali silnik o pojemności 250cc – w ten sposób postała Honda CB 250 R, którą miałyśmy przyjemność testować.

Honda CB 250R – motocykl, który dołączył do gamy motocykli sezonu 2011. Ma wiele cech wspólnych z maszynami z serii CBR, które charakteryzują się świetnymi osiągami, lekkością prowadzenia, wielkością aspiracji i… duszy.  

Żywiołem CB 250R są miejskie ulice. Charakterystyczne cechy tego motocykla to zwinność, lekkość (waga 166 kg) oraz bardzo atrakcyjna, sportowa sylwetka.

Honda CB250R najlepiej czuje się w mieście
fot. Blanka Naborowska

Trójkolorowe umaszczenie (nowe malowanie, jakie zaproponowała Honda na rok 2011) dodaje motocyklowi charakteru, elegancji i klasy.  Wysoko zamieszczone podnóżki pozwalają bez problemu poruszać się po ciasnych winklach na miejskich drogach. Motocykl bardzo dobrze sprawuje się na dłuższych odcinkach (spalanie 3,5 litra na 100 kilometrów – taki wyniki osiąga tylko miejski skuter). Wysokość siodła 785 mm pozwala na czerpanie przyjemności z jazdy zarówno osobie niskiej, jak i wysokiej. Imponującą wielkością i wyglądem wydech mocno chcę konkurować z  600-tkami. Niestety dźwięk tłumika zdradza wszystkie tajemnice parametrów silnika.

Jest zwinna, elegancka i stylowa
fot. Blanka Naborowska

Szeroka (w porównaniu do konkurencyjnej Kawy Ninja 250) tylna opona wbrew pozorom ułatwia prowadzenie, szczególnie na ciasnych zakrętach. CB 250R pracuje na jednym cylindrze, skrzynia biegów chodzi dość ciężko i topornie, znalezienie „luzu” czasem graniczy z cudem. Po dłuższej jeździe można zwątpić w wygodę siedzenia (strasznie twardo), choć całą sytuację ratuje krótki bak, co umożliwia znalezienie dobrej pozycji dla rąk. Zintegrowany układ hamulcowy z ABSem (kolejny raz wielkie uszanowania dla Hondy) zapewnia bardzo bezpieczne hamowanie. Konkurencja jeszcze nie wpadła na to, żeby tego typu motocykle wyposażać w ABS – pytanie dlaczego?

Jazda na motocyklu z silnikiem 250 jest naprawdę przyjemna, zarówno dla osób początkujących, jak i średniozaawansowanych. Polecam w szczególności osobom, które lubią mocnej odkręcić manetkę gazu, a liczą się z przepisami drogowymi. Motocykl daje wiele możliwości.

fot. Blanka Naborowska

Podsumowując – przewidywalny, stylowy, praktyczny – CB 250R to idealna, wygodna pozycja za kierownicą, piękna sylwetka, jednocylindrowy silnik o pojemności 250cc chłodzony cieczą, cyfrowy wyświetlacz LED, podświetlenie błękitnymi światłami LED, sportowe owiewki – czego chcieć więcej?

Na CB250R musimy wydać 16 100 zł (bez ABS), główną konkurencją dla niego jest natomiast Kawasaki Ninja 250 – 19 900 zł.

 

Najnowsze

Tuningowisko XXL

Lotnisko w Legnicy gościło przez trzy dni tysiące fanów tuningu, którzy przyszli oglądać samochody i ich zmagania w Drift Open i Wojnie Północ Południe, by wieczorem zakończyć dzień na koncertach ESKA by NIGHT on Tour i Party Piana.

Zorganizowana z rozmachem w nowej formule impreza Tuningowisko XXL połączyła jednodniowe Tuningowisko, zawody Driftu i imprezy muzyczne i z jednodniowej imprezy otrzymaliśmy trzydniowy „festiwal” motoryzacyjny. W piątek 18 maja po prezentacji wystawców i samochodów na oficjalnym otwarciu uczestnicy mogli bawić się na ESKA by NIGHT. W sobotę po paradzie 100 wybranych samochodów odbyły się eliminacje do licznych zawodów: Drift Open – II eliminacji o Puchar Polski, Palenia Gumy o Puchar Polski, Wojny Północ Południe, gdzie oceniano stylizację, car audio, oraz najlepiej stuningowany samochód. Prezentacje odbywały się na specjalnej, obrotowej rampie w towarzystwie hostess. W niedzielę zaserwowano sportowe emocje – zawody odbywały się na płytach lotniska, ich rozległy teren zapewniał bezpieczeństwo zarówno zawodników, jak i widzów, a jednocześnie kierowcy mogli sobie pozwolić na efektowne drifty i palenie gum.

fot. Stefan Wyszyński

Atmosferę podgrzewała na Drift Open sama komisja z międzynarodowym składem z USA: przyjechał Geoff Pitts, profesjonalny sędzia driftu, a z Wielkiej Brytanii James Hudson – mistrz Angli w driftingu, zwycięzca ligi JDM Wielkiej Brytanii. Zawody te gromadziły najwięcej publiczności,
a nawierzchnia w błyskawicznym tempie została pokryta znaczną ilością gumy z opon.

Dla chętnych zorganizowano Miasteczko Zlotowe, gdzie z własnym namiotem bądź campingiem można było spędzić weekendowe dni, pogoda sprzyjała – było słonecznie i bardzo gorąco.

fot. Stefan Wyszyński

Czy impreza w takiej bogatej formule się przyjmie i na stałe zagości w kalendarzu, zobaczymy już za rok. Byłam mile zaskoczona poziomem prezentowanych aut, komisja zrobiła dobrą robotę. W tuningu, który jest dość specyficzny, nietrudno o przesadę i zamiast ciekawego samochodu możemy oglądać motoryzacyjne nieszczęście. W takich przeróbkach o efekcie decyduje tylko wyobraźnia właściciela i zasobność jego portfela – na Tuningowisku XXL udało się uniknąć stylistycznych wpadek i mogliśmy podziwiać ciekawie przerobione auta.

Najnowsze

Test Mercedes E500 – do spa dr Ireny Eris w Krynicy Zdrój

Prezentujący się wyjątkowo samochód, dwie spragnione relaksu kobiety i luksusowe spa – czy może być bardziej idealny zestaw?

Okiem motoentuzjastki
Na nasz relaksująco-odmładzający wypad pojechałyśmy Mercedesem E500. To auto niezwykłe. Nie tylko dlatego, że ma mocarną jednostkę pod maską, która nawet paniom o zacięciu do sportowej jazdy dostarczy wielu ekscytujących doznań, ale także dzięki unikatowemu lakierowi. Samochód pokryto matowym, srebrnym kolorem, który prezentuje się dosłownie jak białe złoto. Niejeden przechodzień odwracał za naszym pojazdem wzrok -mimo że w końcu to „zwykła” E-klasa! Ten specyficzny odcień napawał nas nieco dumą, bo w całym swoim motoryzacyjnym życiu nie widziałyśmy na polskich drogach podobnego cacka. Dość powiedzieć, że taki przywilej kosztuje tyle, co 2-tygodniowy wypad do Spa na Szeszele! Trzeba na niego szykować 18 tysięcy złotych, ale cóż – za oryginalność trzeba płacić.

Dwie ekspertki gotowe do testów
fot. Motocaina.pl

Aby jednak nie sprzyjać potęgowaniu stereotypu, że jako kobiety dostrzegamy w samochodzie jedynie barwę jego nadwozia – choć fakt, bardzo uniwersalną, klasyczną, zawsze modną i dającą się zestawić z każdym możliwym kolorem naszej garderoby – teraz trochę rozpłyniemy się nad napędem Mercedesa E500 i jego silnikiem. Otóż w Krynicy znalazłyśmy się mroźną zimą, kiedy szron pokrywał ciągle zielone świerki i pozostałości po szarej trawie. Asfalt, na zmianę suchy i przyczepny w miejscach nasłonecznionych lub mokry i śliski w ocienionych drzewami lasach, powodował, że większość pojazdów ślamazarnie poruszała się po drogach. Napęd 4matik, czyli stały napęd na 4 koła, dawał nam nie tylko poczucie bezpieczeństwa nawet podczas radośnie szybko pokonywanych zakrętów, ale również wówczas, gdy dwoma kołami, wzdłużnie, auto łapało nieco czarnej drogi po zewnętrznej łuku, a w jego środku, na wilgotnej jezdni, teoretycznie miało tracić przyczepność. Tak mówi teoria, ale w praktyce, jadąc Mercedesem napędzanym na wszystkie koła i naszpikowanym czuwającą nad naszym bezpieczeństwem elektroniką, cały czas, mimo naszej fantazji za kierownicą, samochód pilnie trzymał się obranego toru jazdy. Stabilnie, dynamicznie, dostojnie zmierzał do upragnionego celu – górskich zakrętów!

Idealne miejsce na turystykę samochodową
fot. Motocaina.pl

Wyrwane z pracy, zaganiane, zestresowane – samochód prowadziłyśmy energicznie. Gdzie, jak nie w Beskidzie Sądeckim, można pośmigać po winklach autem, w którym pod maską drzemie moc 408 koni mechanicznych (4.7 l. pojemności)? Gdzie 600 Nm momentu obrotowego wyrywa asfalt spod kół? To idealne miejsce, równie atrakcyjne jak osławione włoskie Dolomity czy francuskie Alpy, zarówno na wypoczynek, jak i turystykę samochodową. To tu, wśród strzelistych gór, wspaniale rozbrzmiewa dźwięk V8, odbijając się echem od ośnieżonych grani. Szeroki jak Balaton rozstaw kół daje poczucie przylepionego do podłoża podwozia, które niewzruszenie reaguje na nasze zachcianki. Oczywiście, wszystko się dzieje w ramach rozsądku – na myśl o obcierce tak drogocennego lakieru drętwieją mi ręce na rewelacyjnie mięsistej, grubej kierownicy, którą zresztą można automatycznie wyregulować w dwóch płaszczyznach za pomocą niewielkiego joysticka przy kolumnie kierownicy. Po chwili milknie niski ton wolnych obrotów, a wzmaga się agresywny gang. To efekt wzmacniacza dźwięków dolotu, który „podbija” niczym subwoofer brzmienie pojawiające się przy pełnym otwarciu przepustnicy, gdy przez układ przechodzi największa ilość powietrza (najlepiej słyszalne przy otwartych oknach, bo wnętrze jest jednak świetnie wyciszone). Spontaniczna reakcja na gaz, możliwość świetnego wyczucia perfekcyjnie zestopniowanej automatycznej skrzyni biegów (7-stopniowy automat 7G-Tronic.), którą z iście wyścigową emocją można przełączać za pomocą dźwigienek przy kierownicy, dają poczucie podróżowania autem sportowym, w którym pod maską haruje co najmniej V12, a nie spokojną, elegancką limuzyną, choć z rzeczywiście mocnym silnikiem. Mimo rasowej jednostki i napędu 4×4 Mercedes E500 bardziej niż z przebojowym zawadiaką kojarzy się raczej z elegancką damą, dystyngowanym gentlemanem, z wytwornym szykiem i luksusem.

Wreszcie cel został osiągnięty. Dla laika kosmetycznego, na miejscu, w hotelu, naszykowano raj. Piszę to z pełną świadomością, bo choć miałam okazję bywać w różnych Spa w wielu krajach, to zabieg na ciało połączony z masażem Body Fiesta (muesli peelingujące z ziarnem kakaowca, balsam bakaliowy) oraz zabieg na twarz, po którym miałam wrażenie, że odmłodniałam co najmniej o 2 lata, zrobiły na mnie duże wrażenie. Również komfort samego hotelu, jego niesamowite położenie u stóp wyciągu narciarskiego, cudowny basen i jacuzzi oraz wyśmienita kuchnia dopełniły całości rajskich doznań.

Na koniec trzeba było wracać do Warszawy, choć nie bez przyjemności. Zrelaksowane kontynuowałyśmy jazdę Mercedesem E500, tym razem spokojnie i z klasą, podczas gdy przeróżne programy masaży w fotelach umilały nam jazdę. A wnioski? Tę odmianę Mercedesa docenią wszyscy ci, którzy wyrośli z samochodowego lansu, chcą przejechać przez życie ciesząc się pozytywnymi emocjami, prestiżem i dyskretnym czarem wyższych sfer. Dla nich przyjemności trwają znacznie dłużej, także te powiązane z pobytem w spa.

Odnowa w Spa – z perspektywy ekspertki
Luksus blisko natury – to hasło Hotelu SPA Dr Ireny Eris. I faktycznie, bliskość natury odczuwa się na każdym kroku. Budząc się w hotelowym pokoju, gdzie za oknem rozciąga się pasmo pięknych gór, z królującą pośród nich Jaworzyną Krynicką, bez wątpienia można poczuć się cudownie.

Zanim nadszedł ten doskonały poranek, miał jeszcze miejsce sam przyjazd do hotelu, kiedy to uprzejmy personel zadbał, żeby przenieść nasze bagaże do pokoju oraz odprowadzić auto na parking. Już wtedy poczułyśmy obiecywany gościom luksus. Miłe powitanie było jedynie wstępem – przez cały pobyt byłyśmy otoczone troskliwą opieką personelu. Dodatkowo czekało na nas wiele przyjemności, zarówno dla ducha, jak i dla ciała. Po zdrowym, smacznym i pożywnym śniadaniu, na które składał się niesamowicie szeroki wachlarz  wędlin, serów, świeżych warzyw i  naturalnych dżemów, nadszedł czas na podjęcie decyzji, co dalej robić z tak sympatycznie rozpoczętym dniem. Do wyboru miałyśmy relaks na basenie i w saunach albo udział w aktywnościach, które codziennie są inne. Podczas naszego pobytu odbyło się spotkanie chętnych na wspólne bieganie z trenerem lub zajęcia dla osób borykających się z problemami kręgosłupa.

Tym, którzy na wypoczynek do Krynicy Zdrój wybierają się z rodziną, hotel oferuje opiekę nad dziećmi. Świetny pomysł: kobieta relaksuje się w części kosmetycznej SPA – oferta obejmuje także zabiegi dla panów – i nie musi się martwić o swoją pociechę, która w tym samym czasie ma zapewnioną doskonałą opiekę i zabawę. Skoro jesteśmy przy relaksie, to nie sposób zapomnieć o pobycie w instytucie kosmetycznym właśnie. Doskonale przygotowany i wykwalifikowany personel zadbał o atmosferę ciepła i spokoju. Same mogłyśmy wybrać zapach, który będzie towarzyszył zabiegom w gabinecie.

Mercedes E500 relaksuje się w Spa
fot. Motocaina.pl

Kosmetyczka na miejscu dokonuje profesjonalnej diagnozy kondycji skóry, a na podstawie wywiadu z klientką doradza odpowiednie zabiegi i właściwą pielęgnację. Dodatkową pieszczotą dla zmysłów jest brzmiąca w tle muzyka relaksacyjna. Po np. nałożeniu maski kosmetyczka oferuje masaż dłoni bądź głowy. Oczywiście nie musimy z propozycji korzystać, bo niektóre osoby preferują chwile relaksu w samotności. To, co mnie urzekło podczas pobytu w Hotelu SPA Dr Ireny Eris, to właśnie dbałość o szczegóły, które okazują się naprawdę ważne. To, że ktoś zaproponuje masaż dłoni, zapyta, jaki chcemy zapach w gabinecie podczas zabiegu, że wieczorem obsługa przynosi karteczkę z prognozą pogody na dzień następny, dołączając do niej czekoladki…

To nie koniec przyjemności, jakie hotel oferuje swoim gościom. W weekendy szef kuchni zaprasza na tematyczne kolacje. Nasze podniebienia miały możliwość raczyć się specjałami kuchni włoskiej i francuskiej. Wykwintnie podanych i wyśmienicie smakujących dań jednogłośnie gratulujemy. Po kolacji wieczór muzyczny przy kominku. Rano niestety przyszedł czas na powrót do Warszawy. Wracamy zrelaksowane, wypoczęte, bogatsze o miłe wspomnienia i zapakowane na drogę babeczki.

Luksus blisko natury, który został nam obiecany, istotnie poczułyśmy i wcale się nie dziwimy, że Hotel SPA Dr Ireny Eris został uznany za najlepszy hotel SPA w Polsce w konkursie SPA Prestige Awards 2011. Zasłużył na ten tytuł w stu procentach.

Dane teleadresowe:
Hotel SPA Dr Irena Eris Krynica Zdrój
ul. Czarny Potok 30, 33-380 Krynica Zdrój
tel. +48 (18) 472 35 00
email: krynica@drirenaerisspa.com

Najnowsze

Nowy Świat – piłkarski świat

Świetlny stadion to jeden z elementów promocji Kia z okazji UEFA EURO 2012. Dzięki specjalnej dekoracji świetlnej jedna z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych ulic w Polsce stała się częścią największego piłkarskiego święta na starym kontynencie.

Od momentu otwarcia turnieju tej wyjątkowej imprezie towarzyszy szereg projektów promocyjnych. Jednym z nich jest dekoracja ulicy Nowy Świat, która dzięki specjalnej iluminacji świetlnej na czas trwania Mistrzostw zmieniła jedną z najbardziej rozpoznawalnych ulic w Polsce w prawdziwą piłkarską arenę. Świetlny stadion to jeden z elementów promocji Kia z okazji UEFA EURO 2012.

fot. materiały prasowe

Piłkarska iluminacja opiera się na motywie oficjalnych maskotek UEFA EURO 2012 – Sławka i Slavko. Gdy zapada zmierzch, ulica ożywa na całej długości od Ronda de Gaulle’a aż do ulicy Świętokrzyskiej.

fot. materiały prasowe

Dzięki wykorzystaniu technologii LED maskotki rozgrywają między sobą mecz, który trwa całą noc. Iluminacja świetlna to nie jedyna atrakcja projektu. Wzdłuż ulicy rozlokowane zostały trzy specjalne strefy promocyjne, w których eksponowane są samochody Kia.

fot. materiały prasowe

W jednej z nich znajdującej się przy ul. Chmielnej codziennie przez cały czas trwania turnieju prowadzone są animacje oraz konkursy dla kibiców, w których uczestnicy mogą wygrać atrakcyjne nagrody oraz bilety na kolejne mecze UEFA EURO 2012.

 

 

Najnowsze