Nowa Panda w niższej cenie

Zgodnie z zapowiedzią, Fiat wypuszcza do sprzedaży tańszą wersję modelu Nowa Panda. Fabrycznie nowym autem można wyjechać z salonu już za 31 990 zł.  

Nowa Panda ma 5-drzwiowe nadwozie, a w wersji z przesuwaną tylna kanapą może zaoferować bagażnik o pojemności 260 litrów. Po złożeniu oparć tylnych siedzeń do kabiny Fiata można zapakować przedmioty objętości 870 litrów.

Do napędu Pandy przewidziano silniki benzynowe i wysokoprężne. Wśród nich jest turbodoładowana jednostka TwinAir (pojemność 0,9 litra, moc 85 KM). Jeśli wierzyć zapewnieniom producenta, Nową Pandą można przejechać 100 km na 3,8 litra benzyny, emitując do atmosfery 99 gramów dwutlenku węgla na kilometr. Na liście wyposażenia Pandy jest zresztą wiele innych systemów, które mają za zadanie ograniczać zużycie paliwa: Start&Stop (samoczynne wyłączanie silnika na postoju np. przed światłami), wskaźnik zmiany biegów GSI, program eco:Driver czy oszczędnościowy tryb pracy ECO.

Panda podróżniczka: w Mediolanie…
fot. Panda

Samochód, nawet w podstawowej wersji Fresh, opuszcza fabrykę z 4 poduszkami powietrznymi, elektrycznym wspomaganiem układu kierowniczego Dualdrive oraz systemem ABS z EBD. Już wkrótce do Pand będzie też montowany opcjonalny system zapobiegania kolizjom przy niskich prędkościach jazdy (Low Speed Collision Mitigation). „LSCM” działa do 30 km/h, monitorując obszar przed samochodem. Gdy elektronika wykryje potencjalną kolizję i gdy kierowca nie zareaguje na ostrzeżenia samochodu, system automatycznie uruchomi hamulce.

Klient, który wybierze najtańszą wersję Fresh za 31 990 zł (69-konny silnik benzynowy 1,2 l, 14-calowe obręcze kół) w cenie otrzyma elektryczne wspomaganie, układ ABS z EBD, centralny zamek, elektrycznie sterowane przednie szyby i system sygnalizacji awaryjnego hamowania. Panda Fresh ma kierownicę regulowaną na wysokość, kurtyny powietrzne, światła do jazdy dziennej oraz komputer pokładowy.

… Pizie…
fot. Fiat

Drugi poziom wyposażenia w gamie to wersja Easy. Panda w tej wersji jest dostępna z silnikami 1,2 (benzynowy) lub 75-konnym 1,3 Multijet II (wysokoprężny). W najnowszej ofercie wersja Easy jest oferowana za 32 990 zł (benzyna) lub 42 990 zł (Diesel). Takie auta można zamawiać w 9 różnych kolorach nadwozia, do wyboru są dwie tapicerki i trzy kolory wykończenia deski rozdzielczej. Na wyposażeniu wersji Easy klienci otrzymują dodatkowo sterowanie centralnym zamkiem za pomocą pilota i relingi dachowe w kolorze czarnym.

… i Wenecji
fot. Fiat

Najwyższy poziom wyposażenia Pandy to Lounge. Taki samochód kosztuje od 38 400 zł (silnik 1,2 benzynowy). Na wyposażeniu tego samochodu jest klimatyzacja manualna, dzielone oparcie kanapy tylnej, lakierowane obudowy lusterek bocznych i klamki, radio z CD / MP3 oraz listwy ochronne w kolorze czarnym. Nowa Panda  w wersji Lounge oferuje 10 kolorów nadwozia, trzy różne tapicerki i cztery wykończenia deski rozdzielczej. Wersja Lounge jest także 5-miejscową wersją Nowej Pandy.

Najnowsze

Test Skoda Citigo: ruszamy w miasto

Przyzwyczaiłyśmy się już do tego, że Skoda nie jest do kochania, tylko do jeżdżenia. Ale nowa Citigo, która miasto ma zarówno w nazwie, jak i w duszy, potrafi uwieść kobiecymi detalami.

Skoda Polska, pewna atutów swojego najmniejszego modelu Citigo, na testy zaprosiła jej głównych konkurentów, do których należą Fiat Panda, Citroen C1, Kia Picanto, Chevrolet Spark, Hyundai i10 – zabrakło tylko VW UP! Z maluchów najmocniej na naszym rynku trzyma się Fiat Panda – 6 133 egzemplarzy sprzedanych w zeszłym roku. Citigo trudno będzie powtórzyć tak dobry wynik, ale po naszym teście wróżymy jej sukces. Racjonalne podejście, które wciąż mieli z tyłu głowy projektanci, ma zagwarantować, że auto stanie w garażu: młodych, którzy myślą o zakupie pierwszego nowego auta (bez zaciągania wielkiego kredytu), ale też osób po pięćdziesiątce (których latorośl już wyfrunęła z domu) i wreszcie u kobiet z dziećmi (użytkowniczek drugiego auta w rodzinie).

Projektanci nowej Citigo nie ulegli pokusie odważnego pociągnięcia kreską i uszanowali tak charakterystyczną dla Skody zachowawczość. Powiedzenie, że jest nudna, nie byłoby sprawiedliwe, ale na pewno nie ma tak agresywnego i zdecydowanego charakteru jak Kia Picanto. Citigo jest jak przeciętnie ubrana kobieta, która nie emanuje seksapilem, przyciągając spojrzenia mężczyzn.

Pejzaże są mylące: Skoda Citigo to samochód typowo miejski
fot. Skoda

Na pewno jest wielka w środku, jak na nadwozie o długości 3,56 i szerokości 1,64. Małe odległości miedzy osiami samochodu a końcem zderzaków obiecują łatwość w manewrowaniu po miejskich ulicach i w czasie parkowania tam, gdzie zwykle myślimy „tu nie dam rady”. Już na pierwszy rzut oka widać, że to auto stabilne i możemy się w nim poczuć bezpiecznie, czego na pewno odmawia nam Citroen C1. W nadwozie zgrabnie wkomponowano dwie pary drzwi. Są duże i może trochę zbyt ciężkie. Na nich całkiem spore lusterka boczne, które w czasie częstej miejskiej zmiany pasów na pewno dodają odwagi.

Za kierownicą nawet najwyższe z nas nie będą narzekać na brak miejsca. Nie ma ryzyka szorowania kolanami po kierownicy, ale nie liczcie na tyle co daje Panda czy Kia Picanto. Fotele ze zintegrowanymi zagłówkami są wygodne, a gruba kierownica dobrze układa się w dłoniach. W „małej-wielkiej” Skodzie nie siedzimy jakoś szczególnie wysoko, ale duża przednia szyba daje szerokie perspektywy. Niestety, chcąc dostać do pasów w wersji trzydrzwiowej, trzeba naprawdę wyćwiczyć dobry skręt tułowia, bo sięgnąć jednym ruchem ręki nie sposób. Poza pasami wszystko jest na miejscu i pod ręką, wykończone starannie, ale z materiałów trochę gorszej jakość niż w droższym VW Up!.

Znakomicie sprawdzi się jako pierwsze auto albo drugi samochód w rodzinie
fot. Skoda

Pasażerowie z kanapy nie są rozpieszczani przestrzenią. W drodze do szkoły czy na wspólne zakupy nie odczują ciasnoty, ale w dłuższej trasie mogą się poczuć zmęczeni. Na pewno w wersji trzydrzwiowej nie będą narzekać na trudności przy wsiadaniu. Długie szyny, po których przesuwa się przedni fotel, zostały przez projektantów Skody ochrzczone Easy Entry. I rzeczywiście wsiada się dość łatwo, bez zbędnych pokłonów i przysiadów. Do opcji pięciodrzwiowej trzeba dopłacić 1500 zł.

Do wyboru mamy wersję Easy, Active, Ambition i Elegance. Podstawowy wariant za 28.900 zł pozwala Skodzie się chwalić, że ma najtańsze auto w tym segmencie na rynku. Jest jednak tak bardzo gołe, że aż zawstydza. Nie można nawet w tej wersji zamówić żadnego wyposażenia dodatkowego. Na otarcie łez seryjnie wmontowany jest tylko ESP. Oczko wyżej, w wersji Active, za trochę ponad 30 tysięcy zł dostaniemy cztery poduszki, elektryczne szyby, centralny zamek, zderzaki w kolorze i przygotowanie pod radio. Klimatyzacja, radio i komputer pokładowy to już wersja Ambition za 33.590 zł. Czy to aż tak ambitne? Citigo możemy też dostać w bardzo Elegance wersji z aluminiowymi felgami, w skórze, z elektrycznymi lusterkami, z pakietem chromów, panoramicznym dachem i podgrzewanymi siedzeniami, ale trzeba za nie sporo dopłacać.

Jest też kilka dodatków, które puszczają oko do kobiet. Lubimy takie praktyczne gadżety: uchwyty na kubki, siatki przytrzymujące zakupy, schowki (jeden z nich producent nazwał schowkiem na rękawiczki), małe wieszaczki na kurtki, a na kokpicie klips na zdjęcie. Za 1.400 zł możemy zafundować sobie też wielofunkcyjny systemem Move and Fun firmy Navigon z nawigacją zintegrowaną z telefonem, komputerem pokładowym i każdym urządzeniem multimedialnym, które nosimy w torebce. W nawigacji dostaniemy mapy 37 krajów europejskich w języku polskim. No ale na wojaże po Europie Citigo my byśmy się nie zdecydowały, bo to auto od początku do końca pomyślane na miasto.

W małej Citigo najbardziej zaskoczył nas bagażnik – 251 litrów, którego mogą pozazdrościć konkurencyjne maluchy. Dokładnie tyle samo zapakujemy tylko do VW Up!, Pandzie brakuje do nich 25 litrów, a Hyundaiowi i10 aż 50, o Citroenie C1 nie wspominając – ten w miejscu bagażnika proponuje większy i jedyny zamykany w aucie schowek na torebkę i laptopa. Szkoda tylko, że dość wysoki próg załadunku Citigo przysporzy nam nie lada problemów z włożeniem większej walizki. Ale, jak już ustaliłyśmy, to nie jest auto na dalekie podróże. Skoda chwali się też blokadą uniesienia półki nad komorą bagażnika. To kawałek plastiku umocowany po bokach półki, który zastąpił tradycyjne sznurki. My w tej akurat kwestii wolałyśmy pozostać tradycjonalistkami. W końcu wymiana sznurka, który raczej się nie urywa, jest tańsza od zakupu całego kruchego plastikowego mechanizmu. Jakby tego było mało, to jeszcze podniesiona półeczka przy wkładaniu zakupów do bagażnika nie zamyka się wraz z klapą. Pewnie trochę czasu minie, zanim przyzwyczaimy się, aby ją za każdym razem opuszczać. Wyobrażacie sobie, jak zasiadacie za kierownicą gotowe do drogi, a tu widok z tylnej szyby zasłania półka. A kiedy na dodatek pada deszcz… wtedy trudno wmówić sobie, że to dodatkowa osłona przeciwsłoneczna.

Rozstaw osi sprawia, że Skoda Citigo wydaje się autem większym, niż rzeczywiście jest
fot. Skoda

3-drzwiowe i 5-drzwiowe Citigo ma pod maską 1-litrowy silnik benzynowy z mocą w dwóch wariantach – 60 lub 75 koni. W pierwszej do setki rozpędzimy się w 14,4 sekundy, a w drugiej zyskamy tylko jedna sekundę. Obie mają też identyczny moment obrotowy (95 Nm) w zakresie 3000-4300 obr/min. Dla nas oznacza to tyle, że zadowalająca dynamika osiągalna jest na obrotach średnich i wysokich. Powiedzmy sobie szczerze, to auto nie wciska w fotel i nie jest mistrzem rozbiegu. Jest za to dobrze wyciszone, więc hałas spod maski nie drażni. Aby zmienić bieg nie trzeba wielkiej siły w rękach i nie ma opcji na skuchę, bo przekładnia jest precyzyjna. Do wyboru mamy manualną skrzynię biegów lub zautomatyzowaną przekładnię (której technicznie bliżej do manualnej, bez pozycji „park”). Możemy skorzystać z podpowiedzi zmiany biegów wyświetlanej na zegarach (spalimy 5 litrów na 100 km, o pół litra więcej niż obiecuje producent). Możemy, ale lepiej ją zignorować, bo jazda pod to dyktando trochę denerwuje spokojem przechodzącym w ospałość.

Prowadząc Citigo ma się wrażenie, że to auto jest o rozmiar większe. To zasługa już wspomnianego szerokiego rozstawu osi. Nierówności poprzeczne nie sprawiają jej najmniejszego problemu. Pokonuje je tanecznym pląsem, czego mogą pozazdrościć konkurenci. Z każdym kilometrem nabieramy pewności, że koła słuchają naszych dłoni na kierownicy. Czujemy, że to my decydujemy o kierunkach i zwrotach akcji.

Tych, którzy zagapią się w korku, może uratować system City Safe. Sam zatrzyma auto na przykład przed zderzakiem kierowcy przed nami, ale tylko wtedy, gdy nie jedziemy szybciej niż 30 km na godzinę, a droga nie jest oblodzona. Przetestowałyśmy go przed ścianą siana i dajemy słowo, że działa. Za 500 zł warto w niego zainwestować, bo na lakierowanie zderzaka wydamy więcej i to być może nie raz.

Na pewno Skoda Citigo nie przyspiesza bicia serca, nie stanie się obiektem pożądania, który chcemy wyrwać choćby na krótką chwilę zapomnienia. Z założenia miała być niedroga, ekonomiczna, miejska i przestronna, z możliwością dopieszczenia kilkoma gadżetami i rozwiązaniami. I taka właśnie jest: akuratna.

Najnowsze

„Samotnie przez Bałkany” Anna Jackowska wyróżniona w konkursie „Najlepsze publikacje turystyczne 2010”

Książka Anny Jackowskiej "Samotnie przez Bałkany" otrzymała wyróżnienie w czwartej edycji konkursu "Najlepsze publikacje turystyczne" 2010 roku, w kategorii "książka podróżnicza". Wyniki konkursu ogłoszono 10 maja w czasie Warszawskich Targów Książki.

„Samotnie przez Bałkany” to druga – po „Kobiecie na motocyklu” – książka Anny Jackowskiej. Autorka wraca z Bliskiego Wschodu do Europy, by odwiedzić dalekie i zarazem bliskie Bałkany.

“Adventure w kobiecym wydaniu – zupełnie nieprzewidywalny. Slalom w tyglu narodów, kultur, tradycji i języków nastawiony na poznanie żyjących tam ludzi” – tak Ania opisała tę wyprawę.

Gratulujemy Aniu!

Najnowsze

Polecamy książkę „6 bieg – wspomnienia o mistrzu rajdowym Marianie Bublewiczu”

Kiedy pogoda nie sprzyja motocyklowym wojażom, nie ma to jak dobra lektura przy kubku pachnącej herbaty. Ze swojej strony polecamy książkę „6 bieg – wspomnienia o mistrzu rajdowym Marianie Bublewiczu”. To zbiór wspomnień o legendarnym polskim kierowcy rajdowym. 

Wkrótce po śmierci Bublewicza w 1993 roku na rynku ukazały się dwie pozycje: „Odcinek Specjalny. Z Bublewiczem przez Europę” autorstwa Grzegorza Gaca i Henryka Gawucia oraz „Oesy Bubla” Janusza Śmiłowskiego i Zbigniewa Próchniaka, a w 2005 roku córka rajdowego mistrza, Beata Bublewicz, opublikowała swoją książkę pod tytułem „Marian Bublewicz – wspomnienia”.  W 2010 roku postanowił uczcić jubileusz sześćdziesiątych urodzin ojca opublikowaniem zbioru łączącego dotychczasowe przedsięwzięcia.

Mimo początkowych trudności, m.in. z pozyskaniem funduszy, książka ukazała się i w lipcu ubiegłego roku miała swoją oficjalną premierę, budząc zainteresowanie wszystkich kibiców sportu motorowego. Wewnątrz można znaleźć nowe, niepublikowane dotąd zdjęcia, jak również rozdział poświęcony tematyce bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Autorzy książki podczas premiery: Grzegorz Gac, Beata Bublewicz, Henryk Gawuć
fot. archiwum autorów

Książka jest wydawnictwem charytatywnym.  Autorzy zrezygnowali ze swoich honorariów, a całkowity dochód został przeznaczony na Fundację im. Mariana Bublewicza, która wspiera młodych sportowców ze  Szkoły Mistrzostwa Sportowego im. Mariana Bublewicza w Olsztynie oraz na działania na rzecz bezpieczeństwa na drogach.

 „Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej książki.  Historia życia mojego Taty potwierdza banalną prawdę, że marzenia się spełniają, trzeba tylko bardzo tego chcieć.  Często zastanawiam się, skąd on czerpał wiarę w siebie, siłę i cierpliwość w dążeniu do celu” – powiedziała Beata Bublewicz.

„Pamięć o Marianie jest wciąż żywa, dlatego z wielką radością przyjąłem inicjatywę wydania książki. To był wspaniały kierowca i wyjątkowy człowiek, prawdziwy wzór do naśladowania dla młodzieży.  Sportowa przygoda z Marianem to najwspanialsze wspomnienie z całej mojej kariery” – dodaje Grzegorz Gac, jeden ze współautorów. Zaś drugi z nich, Henryk Gawuć, podsumowuje:

„Ogromnie się cieszę z wydania książki. W ciągu minionych lat w rajdach wiele się zmieniło, ale jedna rzecz pozostała niezmienna: aby wygrywać, trzeba być wielkim sportowcem, takim jak Marian Bublewicz.  I dlatego zawsze warto przypominać młodym kibicom tę postać”.

Zachęcamy do lektury!

Grzegorz Gac
fot. archiwum Grzegorza Gaca

Grzegorz Gac – były pilot rajdowy w latach 1978 – 1994, wielokrotny mistrz i wicemistrz Polski, uczestnik ponad 100 rajdów krajowych i zagranicznych. W roku 1992 pilot Mariana Bublewicza, z którym zdobył wicemistrzostwo Europy. Startował między innymi w Rajdzie Monte Carlo. Po zakończeniu czynnej kariery sportowej wieloletni dyrektor Rajdu Polski, a ponadto dziennikarz, publicysta i komentator telewizyjny rajdów i wyścigów w kanale Eurosport.

 

Najnowsze

Jolene Van Vugt: rekord toaletowej prędkości

Jeśli w czyimś umyśle wciąż tkwi przekonanie, że ukończenie trzydziestego roku życia to data, przed którą trzeba rozwieść się minimum dwa razy i przygarnąć gromadkę dzieci, to pędzę, by zdementować ten stereotyp.  

Niedoszła primabalerina, 32-letnia Jolene Van Vugt, znana wcześniej jako pierwsza kobieta która wykonała backflipa (salto do tyłu) na pełnowymiarowym motocyklu crossowym, postanowiła kontynuować urozmaicanie swojego zawodowego CV.

Tym razem pod lupę Nitro Girl (jak sama siebie nazywa) wzięła muszlę toaletową, na której – po instalacji odpowiednich elementów umożliwiających jazdę – postanowiła ustanowić nowy rekord prędkości. Ta królewska karoca osiągnęła prędkość 46.6mph, czyli w przybliżeniu 74.98 km/h!

Jolene Van Vugt, dla której nie ma rekordów niemożliwych
fot. materiały zawodniczki

Czy ten, jeden z wielu, sposobów osiągania prędkości ma abstrakcyjny wydźwięk? Możliwe, jednak dla Jolene Van Vugt to tylko jeden z wielu zakręconych pomysłów. Systematycznie bierze udział w filmach kaskaderskich, a także wysokiej rangi wydarzeniach ze świata motocrossu, jak na przykład Masters of Dirt Freestyle Show czy Lynn’s Amateur National. Ponadto Jolene jest też główną bohaterką programu MTV – Nitro Circus.

Mamy już jeżdżącą toaletę. Może ktoś spróbuje spożytkować swój zlew?

Najnowsze