Nowa Kia Sorento z napędem hybrydowym. Polski cennik startuje od 157 900 zł

Kia Sorento czwartej generacji trafia właśnie do salonów sprzedaży w Polsce. Samochód dostępny jest z napędem hybrydowym o łącznej mocy 230 KM bądź z silnikiem diesla generującym 202 KM. Znamy ceny i wyposażenie!

Nowe Sorento seryjnie jest oferowane jako 7-miejscowe, z fotelami trzeciego rzędu składanymi na płasko tworząc podłogę bagażnika. Kabina z miejscem dla 7 osób dotyczy również modelu hybrydowego i hybrydowego typu plug-in. 

Po analizie wyposażenia standardowego oferowanego w wersjach otwierających cenniki nowe Sorento w wersji hybrydowej, mimo zdecydowanie większych rozmiarów niż najlepiej sprzedawany hybrydowy SUV w Polsce, jest od niego droższe o tylko 1.000 zł. 4/5 SUV-ów wielkości Sorento jest sprzedawanych jako auta z napędem na cztery koła. Kia oferuje go zarówno do wersji hybrydowej za dopłatą 9 tys. zł, jak i do modelu napędzanego silnikiem Diesla, w którym stanowi wyposażenie seryjne.

Nowa Kia Sorento z napędem hybrydowym. Polski cennik startuje od 157 900 zł

Bogate wyposażenie standardowe nowego Sorento obejmuje – między innymi – światła przednie i tylne w technologii LED, cyfrowe zegary z kolorowym ekranem o przekątnej 12,3” (Kia Supervision Cluster), 8-calowy ekran systemu multimedialnego, kamerę cofania, tuner DAB, interfejs Android Auto i Apple CarPlay, Bluetooth z zestawem głośnomówiącym, automatyczną dwustrefową klimatyzację z filtrem cząstek PM 2,5 i automatycznym trybem oczyszczania powietrza w kabinie, aktywny tempomat z funkcją Stop & Go oraz inteligentnym ogranicznikiem prędkości, asystenta utrzymania auta pośrodku pasa ruchu, asystenta hamowania z funkcją unikania kolizji podczas skrętu w lewo, 7 poduszek powietrznych (w tym centralną między fotelami), system powiadamiania ratunkowego e-call, system automatycznego hamowania po kolizji, system automatycznego hamowania z funkcją wykrywania pojazdów, pieszych i rowerzystów, elektryczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, światła przeciwmgielne i do jazdy dziennej LED, elektrycznie składane i podgrzewane lusterka z kierunkowskazami w technologii LED, elektrochromatyczne lusterko wewnętrzne, skórzaną kierownicę z łopatkami do zmiany biegów, wybór trybów jazdy miejskiej i terenowej, relingi dachowe i dojazdowe koło zapasowe.

Przód Sorento prezentuje się z charakterystyczną dla samochodów marki Kia osłoną chłodnicy w kształcie tygrysiego nosa, która jest teraz szersza i optycznie obejmuje nawet reflektory. Wyposażono je w nowe światła mijania, drogowe i do jazdy dziennej wykonane w technologii LED, przypominające swym kształtem zarys tygrysiego oka. Ostre „spojrzenie” Sorento uzupełniają szeroki, prostokątny wlot powietrza w zderzaku oraz kurtyny powietrzne po bokach, których zadaniem jest odpowiednie kierowanie przepływem powietrza wokół samochodu.

Nowa Kia Sorento z napędem hybrydowym. Polski cennik startuje od 157 900 zł

Nowe Sorento będzie dostępne w Europie z 10 lakierami nadwozia oraz z 17-, 18-, 19- lub – po raz pierwszy w ofercie – nawet 20-calowymi obręczami kół z lekkich stopów do wyboru. 12,3-calowy cyfrowy zestaw wskaźników optycznie łączy się z 10,25-calowym dotykowym ekranem systemu multimedialnego, który znajduje się pośrodku deski rozdzielczej. Obydwa ekrany wyświetlają informacje wyraźnie na linii wzroku kierowcy oraz dają wrażenie obcowania z jednym bardzo szerokim wyświetlaczem. Podstawowe funkcje menu uruchamia się za pomocą dotykowych pól po obu stronach centralnego ekranu. Poniżej niego znajdują się przyciski do obsługi klimatyzacji.

Kabina nowego Sorento jest wyposażona w oświetlenie Mood Lighting, które emituje delikatne światło spod deski rozdzielczej oraz na panelach drzwi, co nie tylko potęguje poczucie przestronności, ale również daje wrażenie przebywania w domowym salonie.

Nowa Kia Sorento z napędem hybrydowym. Polski cennik startuje od 157 900 zł

Hybrydowy układ napędowy Sorento składa się z 1,6-litrowej jednostki napędowej T-GDi o mocy 180 KM (turbodoładowanej z bezpośrednim wtryskiem benzyny), silnika elektrycznego o mocy 60 KM i litowo-jonowego akumulatora o pojemności 1,49 kWh. Akumulator znajduje się pod podłogą i nie ogranicza ani przestrzeni w kabinie, ani pojemności bagażnika.

Maksymalna moc hybrydowego układu napędowego wynosi 230 KM, a maksymalny moment obrotowy – 350 Nm, co zapewnia świetne osiągi przy bardzo niskim zapotrzebowaniu na paliwo i niskiej emisji dwutlenku węgla. Nowy 1,6-litrowy silnik T-GDi jest wyposażony w nowatorską technologię CVVD (Continuous Variable Valve Duration), dzięki której czas otwarcia zaworów może być zmienny i zależy od warunków jazdy. Zasługą systemu CVVD są lepsze osiągi silnika szczególnie w zakresie niskich i średnich prędkości obrotowych wału korbowego oraz niższe zużycie paliwa.

Nowa Kia Sorento w hybrydowej odmianie kosztuje minimum 157 900 zł, natomiast ceny diesla zaczynają się od 189 900 zł.

Najnowsze

Opel Kadett Impuls I. Przodek elektrycznej Corsy ma już 30 lat

e-Oplem przeznaczonym do bardziej specjalistycznych celów był przodek Corsy-e – Kadett Impuls I. Niemiecka marka stworzyła ten pojazd badawczy 30 lat temu specjalnie do jazdy w mieście.

Pomysł polegał na tym, aby dowiedzieć się jak dobrze samochód elektryczny, zbudowany w oparciu o wersję seryjną, na bazie dostępnych wtedy komponentów elektrycznych, będzie nadawał się do ówczesnego ruchu miejskiego. Jeden warunek: zachowanie w miarę możliwości przestrzeni wnętrza i bagażnika, jak również ładowności standardowego modelu produkcyjnego.

Opel Kadett Impuls I. Przodek elektrycznej Corsy ma już 30 lat

Opel opracował model Kadett Impuls I we współpracy z koncernem energetycznym RWE i producentem akumulatorów SAFT – dziś partnerem firmy w planowanej wspólnej produkcji ogniw akumulatorowych w zakładzie w Kaiserslautern. Przednie koła napędzane były silnikiem elektrycznym 100 V DC. Energię dostarczały baterie niklowo-kadmowe. W celu optymalizacji rozkładu masy, akumulatory znajdowały się w komorze silnika i pod bagażnikiem. Ważyły one łącznie 310 kg, zawierały 14,3 kWh energii i miały pojemność 170 litrów.

Maksymalna moc 16kW (22 KM) została wybrana specjalnie do jazdy po mieście. Przyspieszenie od 0 do 50 km/h wynosiło 10,0 sekund. Maksymalna prędkość tego 1000 kg samochodu wynosiła 100 km/h. Nachylenie do 25 procent nie stanowiło żadnego problemu dla e-Kadetta. Układ hamulcowy częściowo odzyskiwał energię kinetyczną wytwarzaną podczas hamowania i magazynował ją jako energię elektryczną w akumulatorze.

Opel Kadett Impuls I. Przodek elektrycznej Corsy ma już 30 lat

Akumulatory wymagały ładowania przez około pięć godzin po przejechaniu 80 km. Nie było żadnych kompromisów w kwestii komfortu. Ładowność wynosiła 350 kg (490 w produkcyjnym modelu Kadett), a pojemność bagażnika 330 litrów (390 w samochodzie produkcyjnym).

Dla Opla, Kadett Impuls I był kolejnym wkładem do toczących się wówczas dyskusji na temat polityki ruchu drogowego. Wcześniejszymi przykładami były Kadett B Stir-Lec I i Opel Elektro GT.

Opel Kadett Impuls I. Przodek elektrycznej Corsy ma już 30 lat

Czternaście akumulatorów kwasowo-ołowiowych zasilało studyjnego Stir-Leca z 1968 roku. Zamontowany z tyłu silnik spalinowy Stirlinga wytwarzał energię elektryczną, która utrzymywała akumulatory w ciągłym stanie naładowania – był to prekursor rozwiązania opartego na zasadzie „przedłużania zasięgu”, które później zostało wprowadzone do produkcji wraz z Oplem Amperą.

Opel Kadett Impuls I. Przodek elektrycznej Corsy ma już 30 lat

Zaledwie trzy lata później Opel Elektro GT pobił sześć światowych rekordów dla pojazdów elektrycznych przy prędkości do 188 km/h – prowadzony przez Georga von Opla, wnuka założyciela firmy. Napędzany dwoma sprzężonymi silnikami elektrycznymi o mocy 88 kW (120 KM), z akumulatorem niklowo-kadmowym, e-GT miał skromny zasięg 44 km przy stałej prędkości 100 km/h – w tamtych czasach było to największe ograniczenie dla mobilności elektrycznej.

Najnowsze

Fabryka Volkswagena w Emden planuje produkcję 300 tysięcy elektryków rocznie

Fabryka w Emden to pierwszy zakład w Dolnej Saksonii, który będzie na wielką skalę produkował samochody elektryczne. Od 2022 roku z jej taśm będzie zjeżdżać SUV ID.4, a później również inne modele zasilane energią elektryczną.

Produkcja Passatów limuzyny i kombi, Arteona oraz jego nowej odmiany – Arteona Shooting Brake – będzie tu trwała jeszcze przez wiele lat podczas fazy przejściowej. Po zakończeniu ostatniego etapu przebudowy zdolności produkcyjne fabryki wyniosą do 300.000 elektrycznych aut rocznie.

Najważniejszym elementem przekształcania zakładu w miejsce produkcji aut elektrycznych jest wzniesienie nowej hali montażowej o powierzchni prawie 50.000 m2. Powiększone o 23.000 m2 zostaną także hale pras i montażu karoserii, zmodernizowana zostanie lakiernia, powstanie też nowa specjalna hala o powierzchni 6.000 m2, w której lakierować się będzie na czarno dachy samochodów – dwubarwne nadwozie to jeden ze znaków rozpoznawczych modeli z rodziny ID. Planuje się ponadto budowę nowego dużego magazynu oraz mniejszego, zautomatyzowanego magazynu mniejszych komponentów. 

Fabryka Volkswagena w Emden planuje produkcję 300 tysięcy elektryków rocznie

Pracownicy zakładu zostali przeszkoleni w zakresie produkcji samochodów elektrycznych już przy okazji montażu Passata GTE. Od jesieni 2019 roku pracownicy fabryki w Emden przebywają w zakładzie w Zwickau, by uczestniczyć w montażu urządzeń oraz asystować podczas produkcji elektrycznego ID.3, a następnie wykorzystać zebrane doświadczenia u siebie w Emden. Taka taktyka będzie stopniowo wprowadzana we wszystkich obszarach produkcji. Ponadto, w najbliższych latach zostanie przeprowadzony wielki program szkoleń dla wszystkich pracowników. Jako pierwsze odbędzie się seminarium zatytułowane „Przesiadka do samochodów elektrycznych”, ostatnim etapem będą natomiast indywidualne szkolenia na tematy związane bezpośrednio z różnymi aspektami produkcji. W sumie, zanim ruszy produkcja aut elektrycznych odbędzie się ponad 60.000 dni szkoleniowych.

Najnowsze

Piotr Biesiekirski z dobrym wynikiem ukończył motocyklowe mistrzostwa Europy Moto2

18-letni Piotr Biesiekirski wywalczył swój najlepszy w karierze rezultat w motocyklowych mistrzostwach Europy Moto2. Jedyny Polak w stawce ukończył we wtorek otwierający sezon wyścig w portugalskim Estoril na piątej pozycji.

Zawodnik ekipy Euvic Stylobike zakwalifikował się do wtorkowych wyścigów z szóstym czasem, a następnie wystrzelił ze startu do pierwszego z nich, przebijając się w pierwszym zakręcie na drugą pozycję. Choć wkrótce spadł na ósmą lokatę, warszawianin był w stanie awansować ponownie na piąte miejsce, co jest jego najlepszym wynikiem w motocyklowych mistrzostwach Europy Moto2.

Piotr Biesiekirski z dobrym wynikiem ukończył motocyklowe mistrzostwa Europy Moto2

Kilka godzin później 18-latek zajął siódmą pozycję w drugim wyścigu, po zaciętej walce do samej mety o zaledwie sekundę rozmijając się z czwartą lokatą. Dzięki temu po dwóch z jedenastu tegorocznych startów Biesiekirski zajmuje wysokie, piąte miejsce w klasyfikacji generalnej z dorobkiem dwudziestu punktów. Dwa kolejne wyścigi ME Moto2 odbędą się już w poniedziałek na innym portugalskim torze, Portimao.

Jestem bardzo zadowolony, ponieważ to mój najlepszy weekend w Moto2 – powiedział Piotr Biesiekirski. – Po bardzo udanych kwalifikacjach, do pierwszego wyścigu ruszyłem idealnie i wystrzeliłem na drugą pozycję. Później kilka razy za bardzo opóźniłem hamowanie, przez co na pierwszych dwóch okrążeniach straciłem kilka sekund. Dokładnie tyle, ile ostatecznie zabrakło mi do podium, ale mimo wszystko jestem zadowolony. Piąte miejsce to bowiem mój najlepszy rezultat w Moto2, a dziesięć sekund to moja najmniejsza do tej pory strata do zwycięzcy. Drugi wyścig był nieco trudniejszy, bo po starcie dość mocno uderzył we mnie jeden z rywali, co kosztowało mnie sporo czasu. Byłem jednak w stanie odrobić straty i przebić się do grupy walczącej o czwarte miejsce. To był bardzo intensywny weekend, ale mamy teraz dwa dni na regenerację przed rundą w Portimao. To niesamowity tor, na którym liczę na kolejny udany weekend.

Najnowsze

Gorączkowe szukanie kluczyków? To już przeszłość! Przegląd nowinek technologicznych w motobranży

Samochody bez kierownicy, pedałów gazu i hamulca, ale za to z multimedialnym, 48-calowym panelem sterowania? Wbrew pozorom nie jest to opis pojazdów z filmu science fiction, a obecnie testowanych modeli, które w najbliższych latach mają się pojawić na naszych drogach.

Dzięki szalejącemu rozwojowi technologicznemu już niedługo możemy zupełnie zmienić postrzeganie naszych aut. Jakie jeszcze rozwiązania może nam przynieść nieodległa przyszłość? 

W nieodległej przeszłości symbolem nowoczesności i lekką ekstrawagancją były elektrycznie sterowane szyby, klimatyzacja, wspomaganie kierownicy czy system kontroli trakcji. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić samochody bez tych funkcjonalności. Motoryzacja nie stoi w miejscu i producenci aut prześcigają się w kolejnych rozwiązaniach, które w przyszłości mają zwiększyć komfort użytkowników i bezpieczeństwo na drodze. Część z nich jest dopiero we wczesnej fazie testów, inne niebawem mogą wejść do seryjnej produkcji. Prezentujemy kilka konceptów, które mogą zmienić całą branżę i na stałe wpisać się w motoryzacyjny pejzaż, zmieniając życie kierowców.

Pożegnanie z… kierownicą?
Głównym założeniem samochodów przyszłości jest wdrażanie idei autonomicznej jazdy. Od kilku lat dostępna i rozwijana jest technologia, dzięki której samochód samodzielnie przewiezie nas z punktu A do punktu B, a nasza rola ograniczy się do wyznaczenia miejsca docelowego. Na myśl przychodzi więc oczywiste pytanie – po co nam kierownica, skoro nie musimy z niej korzystać? Przykładem firmy, która uznała popularne „kółko” za zbędne, jest Audi, prezentujące na targach CES w 2019 roku swój prototyp auta bez mechanicznych elementów odpowiedzialnych za sterowanie.

Kino, salon gier i sklep w twoim samochodzie
Co jednak robić, gdy w podróży odebrano nam możliwość sterowania pojazdem? Na pierwszy rzut oka taka podróż może wydawać się nużąca. Nic bardziej mylnego! Producenci i inżynierowie pracujący nad pomysłem autonomicznej jazdy stwierdzili, że stojąc w korku w drodze do pracy chętnie zrobimy zakupy spożywcze na wieczór, a w przypadku dalszej podróży zrelaksujemy się przy dobrym filmie. Ułatwić mają to panele multimedialne montowane w najróżniejszych miejscach wizjonerskich samochodów. Dla przykładu, chińska firma Byton w modelu M-Byte zamontowała 48-calowy panel przy przedniej szybie, a do tego 7-calowy na kierownicy (akurat oni zdecydowali się ją zachować).

Gorączkowe szukanie kluczyków? To już przeszłość! Przegląd nowinek technologicznych w motobranży

Autobus miejski rodem z science fiction
Zastosowanie technologii jazdy autonomicznej ma zrewolucjonizować sposób funkcjonowania komunikacji miejskiej. Zaprezentowany przez Mercedesa model Urbanetic jasno pokazuje szerokie możliwości tych założeń. Domyślnie cała flota ma być podłączona do komputera, który analizując ruch w mieście będzie automatycznie kierował pojazdy w szybki i bezpieczny sposób po wyznaczonych trasach. Czy oznacza to, że powoli zbliżamy się do pożegnania z kierowcami autobusów, motorniczymi i kontrolerami biletów? Zautomatyzowana i zrobotyzowana komunikacja miejska na pewno będzie miała mniej spóźnień, a każdy, komu zdarzyło się czekać w deszczowy, listopadowy wieczór na spóźniony autobus, doskonale wie, że to najważniejsze, co trzeba zmienić.

Komunikacja z otoczeniem
Hyundai zakłada, że wizjonerskie rozwiązania trzeba będzie wprowadzać stopniowo, a przede wszystkim oswajać z nimi ludzi. Dlatego projektowane przez nich samochody mają wysyłać do pieszych komunikaty tłumaczące swoje działanie. Gdy pojazd zatrzyma się przed zebrą, na wyświetlaczu w przedniej części nadwozia pojawi się symbol przejścia dla pieszych. Podczas jazdy za pomocą czerwonego światła ostrzegać będzie, że nie można mu wchodzić w drogę, a przy wykryciu pieszych, już z daleka poinformuje ich z użyciem odpowiednich grafik o trasie, którą zamierza jechać. 

Gorączkowe szukanie kluczyków? To już przeszłość
Rozwiązaniem, które już od jakiegoś czasu funkcjonuje na rynku motoryzacyjnym, jest zastąpienie klasycznych kluczyków od auta… smartfonem lub smartwatchem. Za pomocą odpowiednich aplikacji swoimi samochodami mogą zarządzać np. właściciele BMW. Wystarczy użyć jej do połączenia się z autem, a można poczuć się jak James Bond i za pomocą zegarka operować swoją bryką. Tylko co, jeżeli w telefonie lub zegarku padnie bateria? 

Czy rynek nadąży za technologią?
Czytając przykłady pomysłów, nad którymi pracują producenci samochodów, pomyśleć można, że brzmi to wspaniale, ale później ktoś będzie musiał to serwisować, dostarczać części zamienne i zapewniać do nich powszechny dostęp. Czy będzie to wyzwanie? – Tak naprawdę czasy, gdy samochody składały się z kilku prostych części mechanicznych, już dawno odeszły w niebyt. To nie kawałki metalu czy tworzywa sztucznego, a skomplikowane, niezwykle złożone układanki. Stwarza to dużo więcej możliwości i zwiększa funkcjonalność auta, ale jednocześnie w tak złożonych pojazdach znacznie więcej może się zepsuć.

Technologia zaczyna odgrywać kluczową rolę na każdym polu naszego życia, a motoryzacja doskonale wpasowuje się w ten trend. Pamiętajmy jednak, by nie wyparła naszego zdrowego rozsądku i trzeźwego osądu. Każdy z projektów, które prezentowane są na kolejnych targach motoryzacyjno-technologicznych, koniec końców zakłada, że to kierowca bierze odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoje i innych, dlatego rozsądek i skupienie na drodze pozostaną niezmiennie kluczowe, niezależnie od czasów, w jakich przyjdzie nam żyć.

 

Najnowsze