Nitro Circus Live w Warszawie – kto wygrał wejściówki?

Dziś roztrzygnięcie konkursu, w którym do wygrania jest 5 podwójnych wejściówek na niesamowitą imprezę tego roku Nitro Circus Live w Warszawie, która odbędzie się już 14 grudnia na Stadionie Narodowym.

Warunkiem uczestnictwa w konkursie było dopisanie pod artykułem ciekawego komentarza, który uzasadnia chęć zdobycia wejściówki oraz dopisanie się do naszego newslettera do godziny 23.59 dnia 1 grudnia.

Nasz wybór padł na następujące komentarze (na szczególną naszą uwagę zasłużył także czas reakcji, czyli pierwsze komentarze miały fory ;-):

1. Ola Cybulska
„Bilety na nitro circus najlepszy prezent na moje urodziny!”

Tu zadecydowała determinacja, z jaką Ola walczyła na like’i na FB, które były jedym z wyznaczników naszej oceny. Poza tym podwójna wejściówka na Nitro Circus to rzeczywiście wymarzony prezent dla jubilatki – najlepszego od Motocaina.pl Ola!

2. Dagmara Misiewicz Kocur
” Sprawa jest prosta muszę tam być! Wiadomo jak kocham sporty EX, a za motocrossy dałabym się pokroić. Zobaczyć jak fruwają na żywo Adama Jonesa,Taka Higashino i Blake Williams’a byłoby OSOM ♥. X-Games’a najprawdopodobniej nigdy nie zobaczę, to przynajmniej na Nitro Circus bym oczy nacieszyła:) Jako że wcześniej mam termin na dziarkę i tam deponuje kasę, chcę tak bardzo wygrać bilet. Lajkujcie post Kocur chce dostać zawału serca żeby życ :P”

Cóż, tu przemówiły do nas następujące sformułowania: za motocrossy dałabym się pokroić, zobaczyć jak fruwają, nigdy nie zobaczę, termin na dziarkę, zawału serca – czy można być bardziej przekonującą? 😉 Miłej zabawy Dagmara!

3. Kaja Kamińska
„Chcialabym wygrac bilety na NC z paru powodow, po pierwsze jeszcze nie kupilam bo jestem gapa, po drugie nie mam jeszcze prezentu na mikolajki dla mojego ukochanego i uwazam ze to bedzie swietny pomysl na prezent i po trzecie najwazniejsze nie wyobrazam sobie ze moje 4miesieczne dziecko w brzuchu ominie taka impreze 😉 jak nie wygram to i tak pojade, ale 400zl wolalabym poswiecic na stroj crossowy dla mojego przyszlego dziecka ;)”

Tu nas przekonała rozbrajająca szczerość i uczciwe postawienie sprawy – takie kobiety wybitnie doceniamy. No i rzecz jasna – 4-miesięczny motobrzdąc rosnący w brzuchu Kaji, na którego rozwój w sporcie motorowym mama szykuje fundusze – rozbrajające 🙂 Kaja – poprosimy fotkę Waszej ekipy z Nitro!

4. Paweł Nader
„Razem z moją dziewczyną mamy hopla na punkcie adrenaliny. Skakaliśmy na bungee i ze spadochronem, w lecie zdzieramy opony z naszych motocykli. Kiedy dowiedziałem się że ekipa Travisa Pastrany przyjeżdża do Polski od razu pomyślałem, że takie wydarzenie będzie idealnym miejscem na oświadczyny. Pomożecie mi sprawić by ta jedyna powiedziała tak??”

Paweł – na tak postawione pytanie: czy pomożemy, odpowiadamy – oczywiście, że pomożemy! Trzymamy za słowo i prosimy o fotkę z oświadczyn 🙂

5. Arek Budyń
„Najlepsza niespodzianka dla mojego przyjaciela 🙂 bo prawdziwa przyjaźń potęgą!”

Krótko i na temat – podpisujemy się pod tym. Poza tym gratulujemy pomysłu na stworzenie wydarzenia na FB – grunt to determinacja 🙂

Jak otrzymać wejściówkę?
Zwycięzców prosimy o wysłanie nam z maila, który dopisaliście do naszego newslettera, swoje dane teleadresowe oraz numer telefonu dla kuriera, który przywiezie Wam podwójną wejściówkę. Dane należy wysłać na adres konkurs@motocaina.pl

Jeszcze dziś ogłosimy kolejny konkurs, w którym nagrodą będzie jeden z trzech niesamowitych przewodników „100 przełęczy alpejskich na motocyklu” – Najpiękniejsze trasy Alp Wschodnich i Zachodnich, autorstwa Heinz’a E. Studt’a.

Zobacz jak Travis Pastrana zaprasza na Nitro Circus Live w Warszawie:

Razem z moją dziewczyną mamy hopla na punkcie adrenaliny. Skakaliśmy na bungee i ze spadochronem, w lecie zdzieramy opony z naszych motocykli. Kiedy dowiedziałem się że ekipa Travisa Pastrany przyjeżdża do Polski od razu pomyślałem, że takie wydarzenie będzie idealnym miejscem na oświadczyny. Pomożecie mi sprawić by ta jedyna powiedziała tak??Razem z moją dziewczyną mamy hopla na punkcie adrenaliny. Skakaliśmy na bungee i ze spadochronem, w lecie zdzieramy opony z naszych motocykli. Kiedy dowiedziałem się że ekipa Travisa Pastrany przyjeżdża do Polski od razu pomyślałem, że takie wydarzenie będzie idealnym miejscem na oświadczyny. Pomożecie mi sprawić by ta jedyna powiedziała tak??

Najnowsze

Sprzedam BMW 730i E38, 1994 r.

Sprzedam swój samochód - niegdyś moje marzenie, które zostało spełnione. Dziś czas się rozstać.

Pełna galeria zdjęć samochodu tutaj.

BMW 730i, E38, 1994 r., skrzynia 5-biegowa manualna, silnik V8, 218 KM, kolor lakieru – ciemne bordo (rot), felgi aluminiowe 16-stki, przebieg 205 tys. km.

Wyposażenie:
– oryginalny system dźwięku dolby BMW z subwooferem (wcześniej oryginalne stereo z kasetą magnetofonową – mogę dorzucić do kompletu)
– zmieniarka na 6 płyt,
– nawigacja,
– podgrzewane fotele z przodu,
– roleta na tylną szybę sterowana automatycznie w panelu centralnym,
– siedzenia: boki ze skóry, środek z tkaniny,
– klimatyzacja dwustrefowa,
– funkcja rest (podtrzymanie temperatury wnętrza po wyłączeniu silnika),
– tempomat,
– TV,
– dywaniki welurowe
– kierownica wielofunkcyjna z przyciskami ze sterowaniem radiem i tempomatem
– telefon między fotelami przednimi
– zestaw głośnomówiący
– z tyłu rozkładany podłokietnik
– ski sack (torba na długie przedmioty, np. narty),
– ASC + T,
– obie poduszki powietrzne z przodu oryginalne,
– domykana automatycznie klapa bagażnika
– za przyciśnięciem na pilocie domykanie lub otwieranie wszystkich szyb,
– centralny zamek,
– elektryczne sterowanie wszystkich szyb i lusterek (panel przy kierowcy),
– elektryczne sterowanie fotelami i zagłówkami z przodu,
– podgrzewana lusterka (prawe – wkład do wymiany),
– blokada otwierania tylnych szyb (zabezpieczenie przed otworzeniem przez dzieci),
– fabryczny autoalarm,
– immobiliser,
– ABS.

W środku nigdy nie były palone papierosy; w popielniczkach, ani na tapicerce nie ma niczego przypalonego.

Pierwszy właściciel w Polsce – data pierwszej rejestracji w Polsce 12.2005 (sprowadzona z Niemiec).

Auto jest bezwypadkowe, wszystkie blachy oryginalne, nigdy nie lakierowany. Rok temu wymieniony akumulator.

Samochód serwisowany u mechanika specjalizującego się w BMW (Warszawa) – można sprawdzić u niego całą historię wymian części eksploatacyjnych.

Uszkodzenia: Auto ma lekko pęknięty plastik z tyłu, pod zderzakiem. Na prawym boku, na przednich drzwiach jest ledwo widoczna obcierka lakieru. Niewielkie ogniska korozji na obu tylnych nadkolach i na klapie bagażnika. Na tylnym zderzaku, z prawej strony, rysa około 3 centymetrów. Lusterko prawe – nie działa podgrzewanie.

Nie ma instalacji LPG od nowości.

Wnętrze jest wypielęgnowane – często było pielęgnowane różnymi kosmetykami samochodowymi  – przykład tu.

Samochód jest obecnie na letnich oponach, oryginalnych felgach…

W przypadku zainteresowania proszę o kontakt mailem: frendl@motocaina.pl lub telefonicznie 602 624 140

Cena 12 tysięcy złotych

Najnowsze

O życiu rajdowo-rodzinnym opowiada Justyna Kurowska-Ferdek

Rajdy sprawiły, że jest kobietą spełnioną w swojej pasji. Jednocześnie te same rajdy pomogły jej zbudować szczęśliwą rodzinę. Justyna doskonale potrafi łączyć potrzeby rodziny z potrzebą adrenaliny!

Więcej wywiadów z motokobietami przeczytasz tutaj.

Trochę się zmieniło w Twoim życiu przez rok nieobecności na rajdach?
Oj tak! Końcówka 2012 i cały 2013 rok przyniósł ogromne zmiany w moim życiu prywatnym. Po nieukończonym 22. Rajdzie Dolnośląskim musiałam przerwać starty równo na rok. To był chyba 12. start w imprezach samochodowych, zarówno amatorskich, jak też tych licencjonowanych w tamtym roku. Koło wydarzeń, które zapoczątkowało te wszystkie zmiany, ruszyło właśnie na tamtym rajdzie…

Sam rajd nie zapowiadał się jakoś szczególnie – Paweł jak zwykle, startował na prawym, pilotując Szymka Rusina w BMW, a ja gościnnie wsiadłam do Tomka Zborowskiego. Na pierwszym oesie rajdową przygodę zakończył Paweł z Szymkiem. Niedługo później, bo na drugim – zakończyliśmy my z Tomkiem. Rajd przeniósł się do hotelu, a 4 tygodnie później okazało się, że… jestem w ciąży (śmiech). I oto zamiast rajdowego pudła i pucharów otrzymaliśmy z Pawłem – córkę. Potem przyspieszyliśmy trochę ślubne plany i już 12 stycznia 2013r. wzięliśmy ślub. Ot ciekawy początek roku!

Justyna Kurowska z Grzegorzem Wasilewskim w rajdówce.
fot. Jola Żuk

Na męża wybrałaś zawodnika – miłość od pierwszego oesu?
(śmiech) Z Pawłem poznaliśmy się pod koniec 2011 roku, przy okazji organizowanych we Wrocławiu „Niskich Łąk”. Jakoś tak zupełnie przypadkiem, więc nie pamiętałam o nim już kolejnego dnia… Natomiast w styczniu kolejnego roku Paweł podjął próby nawiązania kontaktu! Pamiętam, jak dziś nasze pierwsze wspólne spotkanie – to była niedziela 12 lutego, godzina ok. 22.30. Strasznie się nudziłam w domu i podjadając jakąś kolację czatowałam z Pawłem. Nagle w okienku czatu pojawiła się wiadomość: „Walim?” (przyp. red. rajdowy odcinek) odpowiadam : „tak!, kiedy?” I wtedy prawie zadławiłam się kawałkiem czegoś, co właśnie połykałam, bo w okienku dostałam wiadomość: „za 15 minut jestem po Ciebie”. Nie mogła chyba inaczej wyglądać nasza pierwsza randka?! (śmiech) I tak już zostało. Miłość od pierwszego Walimia.

Wiele Was teraz łączy i pasja rajdowa, i wspólne życie?
Faktycznie wspólna pasja powodowała, że doskonale się zgraliśmy także w codziennym, nie-rajdowym życiu.

Twoje plany i priorytety bardzo się zmieniły po tym pamiętnym Rajdzie Dolnośląskim?
Plany na najbliższy sezon były zupełnie inne, musieliśmy je zmienić. Ja planowałam dalsze starty na prawym – miałam propozycje stałych startów w RPP w sezonie 2013 od kilku zawodników. I kiedy pod koniec sezonu 2012 okazało się, że jestem w ciąży – z dnia na dzień przyszła do głowy myśl, że rajdowa pasja zakończona…

A tu niespodzianka – powrót Twój i Pawła w jednej rajdówce, na kolejnym Rajdzie Dolnośląskim! Teraz będziecie partnerami w życiu i na oesach?
Start w Rajdzie Dolnośląskim 2013r. zaplanowaliśmy od razu, jak dowiedzieliśmy się o tym, że jestem w ciąży. Zbieraliśmy budżet, czekaliśmy, zastanawialiśmy się nad autem. Ten rajd stał się dla nas naprawdę ważnym punktem we wspólnej przyszłości. Bez wątpienia jesteśmy parterami w małżeństwie. I tego żadne z nas nie zamierza i chyba nie pozwoli zmienić. Oesów, tych wspólnych, jeszcze mało mamy na koncie. Oczywiście na każdym, jednym wspólnie przejechanym kilometrze oesowym partnerujemy sobie. Jeśli tylko żadna siła wyższa nas nie doścignie i jeżeli pojawi się wsparcie finansowe naszej załogi – to chcemy „popartnerować” sobie w wielu wspólnych rajdach.

Macie malutką córeczkę, czy ona nie ucierpiała na Waszym rajdowym powrocie? Zadbaliście nawet o przerwy na karmienie!?
To pytanie często nas dosięga. Antosia podczas rajdu miała 3,5 miesiąca. Choć malutkie to jeszcze dzieciątko, to jednak nie na tyle, żebym nie mogła jej zostawić pod opieką innych osób na kilka godzin. Dla wielu to właśnie było abstrakcją! Razem z nami na rajd pojechali nasi przyjaciele. Ponieważ Antosia jest wciąż karmiona wyłącznie piersią – musieliśmy zadbać o logistykę przystawiania jej do piersi. Oczywiście przed rajdem uczyliśmy ją pić z butelki, tak żeby nie wydłużać przerw na jedzonko. I tak, podczas gdy my zapoznawaliśmy się z trasą, malutka była pod opieką cioci i wujka. A w drodze na zapoznanie z 3-cim oesem, zjechaliśmy do hotelu, aby ją nakarmić. Już po kolejnych 2,5 godziny byliśmy z powrotem (śmiech). Podczas samego rajdu malutka przyjechała na serwis, a potem na metę 3-go oseu i na ceremonię mety. Tak więc, karmiona była na bieżąco! A doskonała pogoda sprawiła, że większość dnia spędziła spacerując i dotleniając się, dlatego była najszczęśliwsza na świecie!

I przez cały nasz 3-dniowy pobyt w Polanicy ani razu nie zapłakała, więc na rajdach bawi się równie dobrze, jak my (śmiech).

Czy już przejawia rajdowe zainteresowania po rodzicach?
Chyba jest jeszcze na to za mała. Oczywiście uwielbia jeździć samochodem, ale to przypadłość zdecydowanej większości dzieci. Jednak, o ile można temu przypisać jakikolwiek przejaw rajdowych pasji – razem z tatą lubi oglądać rajdowe filmiki i formułę 1. Potrafi wtedy patrzeć długo w monitor komputera czy TV. W rajdówce nie miała jeszcze przyjemności siedzieć! Wszystko przed nią (śmiech).

Rajdowa para.
fot. archiwum zawodniczki

Wasza rajdówka – Waldek, już chyba wiele przeszła… Jak przetrwała trudy ostatniego rajdu?
Waldek, to jest brat popularnego Kazia od Łukasza Ryznara. Samo nadwozie ma długą historię rajdową. Jeździł tym autem przez ostatnie parę sezonów Rafał Stalmach. W końcu auto trafiło w ręce Łukasza Ryznara, który nam to auto przygotował na rajd i wypożyczył. Waldek został trochę „useryjniony”, przez co stał się mniej awaryjnym. Usterka, która nas spotkała nie była wynikiem wniesionych ulepszeń czy zmian samochodu (jak to spotykało Waldka wcześniej), a kiepskim rozwiązaniem mechanizmu wybieraka skrzyni biegów, wymyślonym przez inżynierów Opla.

Planujecie zmianę rajdówki? Wybieracie auta z duszą?
Jak najbardziej! Takie auto ma swoją niespotykaną duszę i wyjątkowy charakter, i dlatego tak nam się podoba. Nie planujemy zdradzić Waldzia i przesiąść się do innego samochodu. Jego dodatkową zaletą jest fakt, iż jest to jedno z tańszych w obsłudze i serwisowaniu aut, a dających dużą frajdę z jazdy.

Wiele zawodniczek po założeniu rodziny znika ze sportu na długo lub już nie wraca wcale. W pewien sposób udowadniasz, że te sprawy można doskonale pogodzić?
No tak. Nie wiem, co znaczy „na długo”? Bo dla mnie ten rok pauzy był nieskończonością… Tak jak wspomniałam, gdy tylko dowiedzieliśmy się że jestem w ciąży, zapadła decyzja o starcie za rok. Tylko raz przez myśl mi przeszło, że potem to już koniec rajdowej przygody. Ale jak szybko ta myśl przyszła – tak samo szybko odeszła. Wiele kobiet po urodzeniu dziecka w pełni oddaje się życiu rodzinnemu, spełnia się w ten sposób. Niejako stara się dać sobą przykład, doskonałej matki Polki. Jest to bardzo piękne. Dla wielu też, założenie pełnej rodziny jest tym momentem, w którym czas na zmiany… Ale rajdy były dla mnie od początku pasją, przyjemnością. I nie zajmowały w dziennym rozkładzie większości czasu, więc nie znalazłam powodu, dla którego powinnam z nich zrezygnować.

A co z ryzykiem sportowym?
Słyszeliśmy z Pawłem nie raz, że jest to sport ryzykowny i że powinniśmy odpuścić. Oboje uważamy, że nie jest bardziej ryzykowny niż spotkanie podczas jazdy cywilnym autem nadjeżdżającego z przeciwka  idioty, który wjedzie w ciebie czołowo i doprowadzi do tragedii. Dodatkowo jechaliśmy na rajd z założeniem poznania Waldka i przyjemności, a nie walki o wygranie klasyfikacji generalnej! Nie można dać się zwariować. Wychodzę z założenia, że właśnie dzięki temu, że nie zrezygnowałam ze spotkań z przyjaciółmi, z wyjścia do fryzjera czy kosmetyczki, wyjazdów i rajdów – to nie jestem dziś sfrustrowaną mamą, która powtarza, że ona ma tyle na głowie i nic dla siebie. Widoku takiej mamy chyba nie chce żadne dziecko i żaden mąż. Ja też, na co dzień sprzątam, gotuję, wychowuję dziecko, zmieniam pieluchy, chodzę z nim na zajęcia, czasem do lekarza, na spacery, robie zakupy – ogólnie zajmuję się domem. I czasem brakuje mi czasu na codzienność, ale tak było też zanim miałam dziecko, i tak już będzie. A rajdy nie są w każdy weekend. Wszystko można pogodzić. To zależy od osobowości i tego jak chce się żyć.

Najnowsze

Prawo jazdy – formalności krok po kroku. Część 1

Prawo jazdy jest dla wielu marzeniem, dla innych koniecznością. Jak się zabrać do uzyskania tego uprawnienia? Od czego zacząć, z czym się wiążą formalności? W naszym cyklu prześledzimy cały proces zdawania prawo jazdy krok po kroku - poradnik opracowała instruktorka nauki jazdy kat. A i B.

Upragnione prawo jazdy – od czego zacząć?
fot. Motocaina.pl

Cześć druga cyklu – egzamin na placu manerwowymczytaj tutaj.

W ciągu ostatnich 20 lat motoryzacja rozwinęła się w oszałamiającym tempie, co możemy obserwować na co dzień na naszych drogach. Najnowsze modele samochodów i motocykli robią piorunujące wrażenie i niekiedy swoim niebanalnym wyglądem zapierają dech w piersiach. Na rynku jest tez mnóstwo uzywanych pojazdów, w coraz bardziej dostepnych dla wszystkich cenach.

Zdobycie uprawnień do kierowania pojazdami jest marzeniem większości dzisiejszych 18 – latków, ale co ciekawe na kursach pojawia się coraz więcej osób po 60 – tym roku życia – z przewagą kobiet. Nie od dziś wiadomo, że prawo jazdy i posiadanie auta zdecydowanie ułatwia codzienne życie, ale także otwiera drogę do realizacji marzeń i odnajdywania pasji w sportach motorowych.

Od czego zacząć? Jak znaleźć dobrą szkołę nauki jazdy? Jakie wymagania należy spełnić?

Otóż, najlepszym źródłem informacji o szkołach nauki jazdy są fora internetowe, na których kursanci opisują swoje doświadczenia z daną szkołą i instruktorami, ale i komentarze dodawane na stronach szkół nauki jazdy. Również niektóre Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego prowadzą rankingi zdawalności kursantów z poszczególnych szkół nauki jazdy.

Nowinką jest wprowadzony od 19 stycznia tego roku profil kandydata na kierowcę w skrócie PKK, który wymusza na przyszłym kursancie wizytę w urzędzie lub w starostwie zanim zapisze się na kurs.

Do urzędu należy dostarczyć:

  • wypełniony wniosek o wydanie prawa jazdy
  • dokument tożsamości
  • zdjęcie o wymiarach 3,5 x 4,5 cm
  • orzeczenie lekarskie                                                                                                                                                                          
  • pisemną zgodę rodziców lub opiekunów prawnych, w przypadku osób, które nie ukończyły 18 roku życia i kserokopię dowodów osobistych obojga rodziców
Niezależnie czy zdajesz prawko na kat. A czy B musisz dokonać pewnych formalności.

Następnie urzędnik generuje profil kandydata na kierowcę, w którym danej osobie przypisywany jest indywidualny numer tzw. PKK – niezbędny przy zapisywaniu się na kurs w szkole nauki jazdy i na egzamin w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Po zapisaniu się na kurs na kategorię B prawa jazdy musimy odbyć szkolenie teoretyczne i praktyczne, każde w wymiarze co najmniej 30 godzin, zaś w przypadku kategorii A  – 30 godzin teoretycznych i 20 godzin praktycznych.

Szczegóły dotyczące szkolenia można znaleźć w rozporządzeniu Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki morskiej z dnia 13 lipca 2012 r. w sprawie szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, instruktorów i wykładowców. Tak, więc DO DZIEŁA!

Informacje dotyczącego przebiegu samego egzaminu na prawo jazdy i tzw. „kruczków” egzaminatorskich zostały opisane w kolejnym artykule – czytaj tutaj.

Autor: Katarzyna Abramowska – instruktor nauki jazdy kat. A i B

Najnowsze

Adam Małysz i jego tajna broń na Rajd Dakar 2014

To już pewne - Adam Małysz i Rafał Marton wystartują w Rajdzie Dakar 2014 nową, ulepszoną Toyotą Hilux Overdrive. Jak dużą metamorfozę przeszedł ten potwór?

Adam Małysz szybko udowodnił,  że potrafi równie dobrze jeździć samochodem jak skakać na nartach; jego start w duecie z pilotem Rafałem Martonem w ostatniej edycji rajdu Dakar zakończył się wielkim sukcesem –  był to ich drugi wspólny udział zakończony wysokim, 15 miejscem w klasyfikacji generalnej.

Nie spoczywając na laurach na początku 2014 roku ponownie staną na starcie, tym razem w nowym, gruntownie przebudowanym aucie – Toyocie Hilux Overdrive. Samochód zyskał nowy, 8-cylindrowy silnik o pojemności 5.0 litrów. Jego moc jest większa od poprzednika o 20 KM w efekcie czego nowy model dysponuje 370 KM i potężnym momentem obrotowym 650 Nm. Czy pomoże w 2014 roku zawalczyć polakom o lepszy wynik ? „ Mamy nowe, jeszcze lepsze i mocniejsze auto, moje umiejętności jego prowadzenia też cały czas się poprawiają „ – słowa Adama Małysza podczas środowej konferencji prasowej mogą napawać optymizmem.

Adam Małysz i Rafał Marton z prezesem Toyota Motor Poland Jackiem Pawlakiem.
fot. Toyota

Wprawdzie w przypadku sportów ekstremalnych wysokość spalania schodzi na dalszy plan ale dla wyjątkowo ciekawskich Rafał Marton podał szacunkowe dane o ilości zużywanego paliwa przez Hiluxa podczas rajdu; 50 litrów na 100 km jednak  podczas intensywnej walki o podium na ostatnich kilometrach spalanie może skoczyć nawet do 90 litrów / 100 km.

Gwoździem programu środowej konferencji było wręczenie przez Prezesa Toyota Motor Poland obu panom kluczyków do samochodu Toyota Hilux Invincible – najnowszej wersji która będzie dostępna w salonach od początku 2014 roku. Do tego czasu po naszych drogach będą się poruszały jedynie dwa takie modele: Adama Małysza i Rafała Martona. Specyficzny, niebieski kolor i specjalnie zaprojektowane do tego modelu dodatki sprawią, że bez trudu rozpoznacie te egzemplarze na ulicy zatem rozglądajcie się uważnie.

Prawdziwą wisienką na torcie może być fakt, że w jednym z odcinków brytyjskiego programu Top Gear egzemplarz Toyoty Hilux poddano licznym zniszczeniom, m.in. topieniu w oceanie. Ku zdziwieniu dziennikarzy – bezskutecznie. Czy potrzeba więcej argumentów aby zapisać się w historii motoryzacji ?

Podczas konferencji nie zabrakło również tradycyjnego elementu japońskiej kultury – lalki Darumy będącej amuletem szczęścia. Zamalowując jej jedno oko  wypowiada się życzenie, zaś gdy ono się spełni należy zamalować lalce drugie oko. O czym myślał Adam Małysz, Rafał Marton i Prezes Toyoty Jacek Pawlak podczas malowania oka ? Niech to pozostanie ich tajemnicą, my zaś życzymy aby wszystkim panom życzenia się spełniły.

Najnowsze