Niezwykły gest dla chorego chłopca – wideo

Przejażdżka Bugatti Veyron to niezła gratka nie tylko dla maniaków samochodów. Pewien dealer luksusowych aut z Teksasu postanowił zrobić dobry uczynek.

Michael to siedmioletni maniak samochodów. Niestety, w 2014 roku wykryto u niego białaczkę i od tamtej pory większość czasu spędza w szpitalach. W przerwach pomiędzy leczeniem poświęca się swojej pasji do supersamochodów, które prowadzi grając na konsoli w gry wyścigowe.

Amerykańska fundacja zajmująca się spełnianiem marzeń dzieci chorych na nowotwory postanowiła poprosić lokalnego dealera supersamochodów o przejażdżkę. I to nie byle jakim samochodem, bo w grę wchodziło Bugatti Veyron 16.4 Grand Sport Vitesse.

Młody pasjonat mógł nie tylko przyjrzeć się z bliska jednemu z najszybszych i najdroższych samochodów na świecie, ale także pojeździć autem na prawym fotelu, gdy za kierownicą siedział fabryczny kierowca Bugatti, Butch Leitzinger. Jednak przy tym wszystkim radość tego dziecka jest bezcenna.

 

Najnowsze

James May oficjalnie opuszcza Top Gear

To musiało się wydarzyć. Po tym jak Jeremy Clarkson został zwolniony z BBC, było już kwestią czasu, kiedy z programu wycofają się pozostali prezenterzy.

Jeremy Clarkson rozstał się ze stacją BBC pod koniec marca. Nie minął miesiąc, a swoje odejście obwieścił kolejny członek ekipy, mimo że brytyjska stacja zamierza nadal realizować program. W tym wypadku włodarze będą musieli poszukać nowych prowadzących. 

James May podkreślił, że formuła programu nie sprawdziłaby się bez obecności Clarksona. Powiedział, że byłoby to „słabe” i „wymuszone”. Dodał też, że nie sądzi, by ktokolwiek chciałby być wsadzony na miejsce Jeremy`ego.

W międzyczasie BBC oznajmiło, że nie wyklucza powrotu Clarksona do grona ekipy. Kilka dni temu szefowa BBC2 stwierdziła, że to, co się stało jest poważne i niefortunne, ale nie ma zakazu pracy w BBC dla Clarksona.

Sam James May dodał na zakończenie, że gdy wszystko już przeminie, to być może zdarzy się okazja, by cała trójka wróciła do BBC. Jednak niekoniecznie jednak musi to być Top Gear.

Najnowsze

Ile może zająć wymiana silnika?

Jeżeli do tej pory zaprzyjaźniony mechanik mówił Wam, że wymiana silnika to czasochłonne zajęcie, to możecie to włożyć między bajki. Zobaczcie, jak uwija się ekipa Subaru.

W rajdach samochodowych liczy się każda sekunda. Dlatego mechanicy to jedno z kluczowych ogniw w każdym zespole. Ekipa z Subaru Rally Team USA potrafi wymienić silnik w rajdowej Imprezie w bardzo krótkim czasie.

Wystarczy do tego kawałek parkingu i jakieś trzy godziny czasu. Zobaczcie, jak w przyspieszeniu wygląda cała operacja wykonywana na dodatek w środku nocy.

Najnowsze

Goodc

Wywiad z motocyklistką Karoliną Kajca – projektantką „ostrej” biżuterii Golden Dust

Mocna i wyrazista kobieta, która tworzy taką samą biżuterię m.in. z nabojów. Pod choinkę swoim rodzicom dała własne, w tajemnicy zdane, prawo jazdy kategorii A.

Biżuteria z nabojów – tego jeszcze nie było? Jak na to wpadłaś?

Czy to już było? Nie wiem. Na pewno istnieje biżuteria z łusek i nabojów, ale z taką jak ta w mojej postaci się jeszcze nie spotkałam. Moja biżuteria powstała dzięki mojej praktyczności i chęci wykorzystania z pozoru rzeczy nieprzydatnych. W piwnicy latami leżały łuski pozbierane na strzelnicy, które nic, tylko się kurzyły i do mnie uśmiechały, do czasu kiedy je wyjęłam, i postanowiłam coś z nimi zrobić. Zaczęłam kombinować, układać wzory, podpytywać tatę, jak mogę je łączyć  – metodą prób i błędów doszłam do celu! 

Kupiliście Ferrari 812 Superfast w ostatnich dwóch latach? Lepiej zapoznajcie się z tą informacją

Taka biżuteria z nabojów to mnóstwo sprzeczności – coś co niesie śmierć a jednocześnie zdobi, coś co ma kolor złoty a złotem nie jest? Jakie Ty masz skojarzenia i czy to dobry do pracy/obróbki materiał?

Mnie naboje przyciągnęły do siebie kształtem. Dla mnie jest to materiał o pięknym, surowym wyglądzie, z którego można zrobić coś naprawdę wyjątkowego i szczerze mówiąc, nie widziałam w tym zabijania, tego co może nieść za sobą nabój itd. Wykorzystałam to w inny sposób.  Nie przepadam, jak ta biżuteria jest zamykana w szufladce i kojarzona z „militarną”, choć oczywiście każdy ma prawo tak pomyśleć i tak to interpretować. Ale zawsze, jak to słyszę, to staram się wytłumaczyć, że owszem może, ale niekoniecznie. Bardziej stawiając na niekoniecznie (śmiech). Na pewno nie jest to biżuteria dla każdego. Jest mocna, wyrazista i surowa, ale przy „małej czarnej”, i przy „białej koronkowej” spisuje się dobrze (śmiech).

Do takiej biżuterii pasuje chyba czarny, wielki motocykl z dużą ilością chromu?

Do takiej biżuterii pasuje czarno-czarny motocykl (śmiech). A chromy jak najbardziej, ale do moich skórzanych i gumowych gorsetów.

Wcześniej miałaś smykałkę do zajęć artystycznych?

Z plastyki zawsze miałam same szóstki – dobrze że chociaż z tego (śmiech). Ale nigdy tego talentu nie rozwijałam. Za to kiedyś aparat fotograficzny był mi bardzo bliski – chwytanie odpowiedniego momentu i moc przekazu, jakim można się posługiwać za pomocą obrazu. 

Ford Explorer Plug-In Hybrid - cicha jazda w trybie bezemisyjnym i duże możliwości w terenie

Czyli rozwinęłaś swoje wyroby poza biżuterię?

Oczywiście! Głównie zajmuję się tworzeniem dodatków do ubrań. Aktualnie mocno skupiłam się na pracy ze skórą naturalną, którą pokochałam, a nie jest łatwym materiałem do pracy. Tworze z niej dodatki na ciało i ubrania. Robię rzeczy, które odmienią proste, klasyczne wzory i kroje ubrań w coś niestandardowego, i innego, przy czym bardzo podkreślają kobiecą sylwetkę i dodają charakteru. Tak jak i gorsety z gum krawieckich.

Dodatki o których wspomniałam można używać na wiele sposobów: na koszulę, zwykły top, sukienkę, zbyt dużą rzecz czy gołe ciało.

Opowiedz mi teraz o swojej przygodzie z motocyklami – od kiedy są w Twoim życiu?

{{ tn(8988) left }}Moja przygoda z motocyklami jest długa i zawiła. W moim życiu przewijały się od najmłodszych lat. A pierwsze zdjęcie na motocyklu było zrobione, jak miałam niespełna roczek (śmiech). Mała Karolcia na mamy kolanach i jak się nie mylę, to było BMW R35, a dokładniej to wznowione w NRD EMW R35.

Później był czas dorastania w którym nie kojarzę wątków motocyklowych, aż do chwili, kiedy mój tata zaczął sam składać Harleye (w okolicy 2002r.). I faktycznie w tym czasie mocno się z tym związałam, jeżdżąc z rodzicami na (nieliczne w tamtych czasach) zloty, otaczając się cudowną, odmienną atmosferą i wspaniałymi ludźmi z jedną pasją. Ja jako „plecak” u taty i mama na swoim motocyklu.

Chcąc nie chcąc, moja „zajawka” potem na długi czas zamarła. Ja się zajęłam swoim życiem, swoimi pasjami, treningami pływania synchronicznego, szkołą, a później studiami. I dopiero w trakcie studiów, a dokładnie w listopadzie 2011 roku, coś mnie tknęło i zrobiłam motocyklowe prawko.

Skok na głęboką wodę?

Tak, bo w zupełnej tajemnicy wzięłam udział w przyśpieszonym kursie. Parę razy (już w delikatnym mrozie) pojeździłam na placu, wyjechałam może z 2-3 razy na miasto i poszłam na egzamin. Zdałam! (śmiech) Jako jedna z dwóch osób na 17 zdających w ostatnim, możliwym terminie przed zimową przerwą. A wtedy wypełniło mnie takie szczęście i taka delikatna duma, że dałam radę i chyba faktycznie jest mi to pisane, że tego nie da się opisać! I nawet nie mogłam się tym z nikim podzielić, bo moje prawo jazdy musiało poczekać do 24 grudnia, by znalazło się pod choinką, pięknie zapakowane na prezent… dla rodziców.

I od tego czasu motocykle towarzyszą mi na stałe w życiu. Głównie to jeden – Harley Davidson Dyna Super Sport Glide 2004r. Nie należy on do najmniejszych i najzwinniejszych modeli Harleya. Naked, bez żadnych osłonek, owiewek, gmoli, sakw. Za to ma dobrego kopa, pięknie brzmi i wiecznie się psuje – ale to nic, przynajmniej później mogę w nim trochę sama pogrzebać (śmiech). Od pierwszej przejażdżki na Harleyu pokochałam jazdę nim, jak nic innego do tej pory. Pasji zawsze miałam wiele, ale nigdy, niczego tak nie czułam! Dlatego staram cieszyć się każdą chwilą na motocyklu i często nie schodzi mi uśmiech z twarzy podczas jazdy (śmiech).

Oryginalny ten prezent dla rodziców…

O tak! Niespodzianka się udała i wydaje mi się, że ciężko będzie mi ją kiedykolwiek przebić. Rodzice na początku zamarli, nie wiedząc o co chodzi, a później wybuchli łzami szczęścia i wzruszenia.{{ tn(8981) left }}

Twoja mama łamała stereotypy, jeżdżąc na własnym motocyklu?

Tak, ona była moją największą inspiracją, godną wielkiego podziwu. Drobna, piękna, klasyczna kobieta, która bez chwili zawahania zrzuca sukienkę i szkolny dziennik, zakłada skórę, i bez wątpienia czy strachu, wsiada sama na wielki motocykl.

Do jeżdżenia preferujesz dalsze czy bliższe trasy? Odludne czy miejskie drogi? 

Bardzo lubię jeździć w długie trasy, te krótkie przeważnie mnie nie zaspakajają i mam ochotę na więcej, i więcej! Jak jeżdżę na zloty czy inne wyprawy, to lubię przejechać sporo kilometrów i z takim satysfakcjonującym zmęczeniem schodzić z motocykla. Choć nie powiem, często zdarza mi się samej wsiąść późniejszym południem na motocykl i zrobić sobie dłuższą rundkę po okolicznych pięknych trasach w pobliżu jezior, lasów i krętymi dróżkami. Oczywiście trafiam na zachód słońca, piękne miękkie światło, intensywne zapachy i czuję samą rozkosz z jazdy! Mam wtedy tę chwilę tylko dla siebie…

Z pewnością takiej przyjemności nie daje jeżdżenie po mieście, więc za nim nie przepadam. A tak naprawdę – byle gdzie, byle jakimi drogami – ja to kocham!

Wolisz jeździć w pojedynkę?

Najczęściej jeżdżę sama (co z resztą bardzo lubię), a jeśli chodzi o dłuższe trasy lub zloty – to jak nie z rodzicami, to najczęściej dołączam do ekipy z portalu internetowego Webchapter z którymi moi rodzice są związani od samego początku. Są to dla mnie wyjątkowo cenni ludzie, jak rodzina. Nie raz służyli pomocą, dawali cenne rady, uczyli i dzielili się ze mną doświadczeniem. Także prócz rodziców i siebie, mam ich! (śmiech)

Jaką Ty jesteś motocyklistką?  {{ tn(8983) left }}Na pewno staram się być bardzo przewidywalna, jak wiem, że mogę przyspieszyć – to tak robię, jednak na motocyklu trzeba być wyjątkowo ostrożnym i mieć oczy dookoła głowy.

Chyba najlepiej byłoby przytoczyć cytat jednego z moich ukochanych, „webchapterowych wujków”: „Bardzo miło było popatrzeć w czasie jazdy na Karolinę Davsonową, bo pięknie i mądrze jedzie, nie wymiękając ani na chwilę, nawet w trudnych momentach, a tych czasami nie brakowało. 80 mil na budziku w deszczu, niejednego twardziela może wpędzić w kompleksy, a Karolcia szła jak burza. Widać, że płynie w niej benzyna, a nie krew.” – mówił Hadek.  Zawsze jest mi niezmiernie miło słyszeć takie słowa, tym bardziej, gdy je słyszę od osób, które mają za sobą lata doświadczeń na dwóch kołach. Bo ja tych kilometrów na liczniku mam zdecydowanie mniej, tak jak i doświadczenia – dlatego cały czas się uczę.

 

Czy Twoja biżuteria pasuje do Ciebie i Twojej, motocyklowej duszy? Chętnie ją nosisz?

Oj tak, zdecydowanie! Ta biżuteria i dodatki wyrażają mnie, to co mi się podoba i co chętnie noszę, bo tak naprawdę pierwotnie tworzę je dla siebie (śmiech). Nie chciałabym robić i sprzedawać czegoś, czego „nie czuję” i mi się nie podoba. Myślę, że jakbym robiła coś pod czyjś gust, nie swój – to nie byłoby to prawdziwe i w jakiś sposób oryginalne. Także tak, jak najbardziej pasują do mnie i mojej motocyklowej duszy, motocyklowego klimatu chyba też, chociaż nie tworzę tego z myślą, by się wpisać w jakis klimat (śmiech).  

Rozwijasz się, założyłaś firmę/markę? Współpracujesz z projektantami?

Niedawno założyłam firmę i markę Golden Dust, która małymi krokami rusza z miejsca. Coraz częściej także mam okazję wypożyczać swoje rzeczy i współpracować przy różnych sesjach zdjęciowych edytorialowych, czy też marek. Również zdarzyło mi się współpracować z projektantem Kamilem Sobczykiem, który wykorzystał moja biżuterię do pokazu swojej kolekcji na Fashionweek’u w Łodzi. Sama mam multum nowych pomysłów, które czekają grzecznie na swoją kolej, ale jak to się mówi – wszystko w swoim czasie. Uczę się zarządzania samą sobą, bo wbrew pozorom jest ono zdecydowanie trudniejsze, niż zarządzanie pracownikami (śmiech). Czasami nie jest łatwo to wszystko samemu ogarnąć, ale staram się. Choć nie powiem, przydałby się też czasem ktoś, kto by kopnął w ten przysłowiowy tyłek i dodał trochę sił!

Dzielisz się gdzieś swoją wiedzą i doświadczeniem? 

Prowadzę warsztaty z projektowania biżuterii, gdzie staram się pokazać, uzmysłowić, jak proste i ogólno dostępne przedmioty możemy wykorzystać, żeby powstało coś naprawdę nietuzinkowego, i ładnego. Czasami dodaję zdjęcia z tego, co robimy na takich warsztatach na stronę na facebooku mojej marki (https://www.facebook.com/GoldenDust), lecz niebawem postaram się stworzyć odrębną stronę z inspiracjami i tutorialami.

Czujesz, że to Twoja droga?

Rozwijam się, a przy tym robię to, co kocham! To tylko wzmacnia. Na razie będę robić swoje, a czym mnie jeszcze życie zaskoczy? Zobaczymy! (śmiech) Pomysły na rozwój marki i stworzenie czegoś nowego – mam. Największym ograniczeniem są pieniądze, jednak jak się czegoś mocno chce, to prędzej czy później się to osiągnie (mam nadzieję!).  A z planów, których jestem pewna – to w tym roku chciałabym zrealizować projekt, który nie jest do końca związany z moją pracą, a właśnie z motocyklami. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się zjechać kawałek Polski, żeby poznać rąbek historii i spotkać się z kobietami które również oddały serce „Harleyowi”.

 

Najnowsze

Goodc

Kiedy należy wymienić buty motocyklowe?

Jazda w mocno zużytych butach motocyklowych może mieć wpływ na bezpieczeństwo motocyklisty, a nawet powodować ból w czasie jazdy.

Nie zawsze wiemy, albo wiedzieć nie chcemy, że nadszedł już czas na wymianę butów motocyklowych. Nawet gdy, już prawie się rozpadają, to przed zakupem nowych wstrzymuje nas dobre dopasowanie buta, koszt takiej wymiany lub najzwyczajniej – sentyment.

Niektórzy zastępują buty motocyklowe dobrej jakości, ochronne obuwie robocze czy górskie, które ma zapewniać bezpieczeństwo i być bardziej wytrzymałe od zwykłych butów. Jednak zdecydowanie najlepszym wyborem są buty przeznaczone na motocykl, stworzone tak, by chronić przed zagrożeniami typowymi dla motocyklistów.

Buty motocyklowe są istotnym elementem bezpieczeństwa i komfortu motocyklisty, oferując ochronę stopy i kostki zarówno podczas jazdy, jak i w razie wypadku, dając przyczepność przy podpieraniu się, czy oferując wodoodporność. Przyczepność obuwia do podłoża to szczególnie ważna sprawa, ponieważ to nasza stopa chroni nas często przed upadkiem, lub daje stabilność tuż po zatrzymaniu się. Jeżeli jeździmy długo, a czasem i chodzimy w butach motocyklowych (np. zwiedzając) – to powinny być one wygodne, a także oferować komfort w skrajnych warunkach, od upalnego słońca po deszcz.

Gdy główne obszary buta są zużyte, to stopa się w nim przesuwa, a kostka nie ma odpowiedniego trzymania. Takie buty już zdecydowanie nie wypełniają swojego głównego zadania ochrony stopy – zapewnienia stabilności. Przy jakiejkolwiek, nagłej wywrotce łatwo takie luźno osadzone obuwie najzwyczajniej zgubić. I podobnie, jak z oponami – gdy w butach następuje ubytek bieżnika, czyli podeszwy, należy je wymienić.

Jeżeli nie wiesz, czy Twoje buty już kwalifikują się do wymiany, weź pod uwagę poniższe wskazówki.

1. Nadmierne zużycie podeszwy

Co jakiś czas warto sprawdzić w jakim stanie jest podeszwa buta. Czy „bieżnik” zamienił się w slick, czyli gładką powierzchnię? Czy podeszwa odchodzi od buta lub się rozwarstwia? Czy są jakieś pędknięcia, przez które dostaje się woda? Takie objawy nie zawsze oznaczają wymianę butów na nowe, czasem sytuację jest w stanie uratować dobry szewc. Jednak warto już rozejrzeć się na nowym obuwiem.

2. Znoszony mankiet kostki

Nawet jeżeli kostka ma nadal dobry komfort, to poziom bezpieczeństwa w takim bucie może się znacznie zmniejszyć. Poluzowanie obuwia ma wpływ na jego wytrzymałość i wsparcie dla stopy. Przy małym poluzowaniu można jeszcze mocniej się spinać, bądź nosić grubsze skarpety, ale jednocześnie rozglądać się za nowymi butami.

3. Rzepy czy zapięcia są zużyte; „puszczają”, but jest zbyt luźny

Po jakimś czasie może się okazać, że buty „się rozchodziły” i są zbyt luźne, nawet przy maksymalnym spięciu. Elementy łączące – rzepy, zapięcia, suwaki, też z czasem ulegają zużyciu. To wszystko może skutkować odkształceniem cholewki i uszkodzeniem elementów strukturalnych buta. Wówczas koniecznie należy zastanowić się nad kupnem lepszego obuwia.

4. Brak odporności na wodę

Nasączone wodą buty i skarpetki są nie tylko niekomfortowe, ale przede wszystkim rozpraszają uwagę motocyklisty. Przemakające buty wodoodporne to często znak, że mogą być w jakimś miejscu uszkodzone, pęknięte czy przebite. Przeciekanie butów wodoodpornych może też skutkować rozwarstwianiem się poszczególnych materiałów, z których cholewka jest wyprodukowana. Powinno się dbać o odpowiednią impregnację butów, albo stosować specjalne pokrowce przeciwdeszczowe, które zapobiegną niszczeniu butów pod wpływem wody. Przed zakupem nowych butów upewnić się, że mają należytą ochronę przed wodą.

Z pewnością nie warto przejmować się rysami czy delikatnymi przetarciami, bo to są defekty jedynie „kosmetyczne”. A zanim buty wymienimy, warto udać się z nimi do dobrego szewca, który może mieć pomysł na ich naprawę i uratowanie. Warto oszacować też, czy taka operacja jest na dłuższą metę opłacalna. Być może lepiej zainwestować w parę nowych, pachnących skórą butów motocyklowych.

Przeczytaj też:
Duo-drive, angrip czy klasyczny pas? Najlepsze rozwiązania dla pasażera i kierowcy motocykla
Transport motocykla lub skutera – poradnik
Zestawy naprawcze do opon motocyklowych – przegląd
Fakty i mity na temat uszkodzeń opon motocyklowych
Co warto zabrać w podróż motocyklową – poradnik
Top 5 motocykli dla kobiet – jaki jednoślad wybrać na początek?
Kask motocyklowy najlepszą torebką?
Jak dbać o włosy pod kaskiem – te krótkie i dłuższe?

Najnowsze