motocaina.pl logo
Kamila Nawotnik
Redaktor

Niezwykła fabryka Bugatti - poznajcie Atelier w Molsheim

13 czerwca 2019
16
1
Czy kiedykolwiek patrząc na charakterne, zaokrąglone linie Divo lub słuchając dźwięku pracy potężnego silnika Chirona zastanawialiście się, jak wygląda produkcja niesamowitych aut marki Bugatti? Jeśli przynajmniej raz zadaliście sobie to pytanie, zapraszamy na wycieczkę!

Być może słyszeliście kiedyś o fabryce we francuskiej Alzacji. To właśnie tu, w Molsheim, narodziła się firma, produkująca najszybsze i najdroższe auta świata. Jej początki sięgają aż 1909 roku - to wtedy powołano do życia markę, która niecałe 30 lat później zadziwiła wszystkich legendarnym modelem Type 57s Atlantic. Pomimo wielu burz, tradycja zapoczątkowana 110 lat temu przez Ettore Bugattiego pielęgnowana jest do dziś, a świat może zachwycać się kolejnymi autami przekraczającymi granice ludzkiej wyobraźni.  

Przede wszystkim światło i czystość

Atelier Bugatti w Molsheim dziś przypomina raczej salę operacyjną niż fabrykę aut. Próżno szukać zapachu oleju czy paliwa unoszących się w powietrzu, pracujących nieustannie robotów lub brzęczących taśm przenośnikowych. W zamian, naszych uszu dosięgnie tylko subtelna muzyka lecąca gdzieś cicho w tle. 

To właśnie w Molsheim, po wielu godzinach ręcznej pracy, do użytku oddawane są modele takie jak Chiron oraz premierowy Chiron Sport, przygotowany specjalnie dla uczczenia upływu 110 lat od założenia firmy. Oba składane bez gorączkowego pośpiechu, ale za to z największą starannością. To wydłuża produkcję poszczególnych egzemplarzy, ale jednocześnie sprawia, że warto na nie zaczekać odrobinę dłużej. Jak podkreśla obecny prezes koncernu, Stephan Winkelmann:

“Jakość i kunszt to dwa aspekty DNA Bugatti.” 

 

Samo nałożenie lakieru trwa trzy tygodnie 

W przypadku zabezpieczenia doskonale znanej z modeli Bugatti widzialnej powłoki z włókna węglowego potrzeba aż sześciu (a nawet ośmiu) warstw topu. Pomiędzy każdym lakierowaniem następuje kontrola jakości, a każda kolejna warstwa jest ręcznie nakładana i polerowana. Montaż elementów zewnętrznych odbywa się w położonym w okolicy centrum technicznym, gdzie poddawane są pierwszemu sprawdzianowi.  

Fabryka, w której powoływane do życia są słynne hipersamochody Bugatti została przebudowana w 2001 roku – aktualny rys budynku nakreślony jest na planie owalu znanego jako “Bugatti-Macaron” i w oczywisty sposób nawiązuje do logo marki. Powierzchnia Atelier przekracza 1000 m2, a jej lśniąca biała podłoga została pokryta żywicą epoksydową, zapewniająca odpowiednią izolację. Pomieszczenie podzielono na pięć boksów, w których próżno szukać specjalnych robotów montażowych lub taśm przenośnikowych. W każdym z nich są za to wyszkoleni pracownicy, którzy - jeden po drugim - przygotują zespół układu napędowego z części testowanych uprzednio przez osiem godzin w dynamometrze. Później następuje montaż potężnej jednostki napędowej oraz nadwozia. Za wytrzymałe i trwałe zespojenie konstrukcji odpowiada 14 tytanowych śrub.  

 

Łącznie 20 pracowników ma za zadanie dokręcenie i skontrolowanie prawie 4000 punktów oraz montaż około 1800 komponentów. Jedyne maszyny dostępne w fabryce pomagają w określeniu dokładnych parametrów i wartości (jak np. moc wkrętu śrub) oraz instalacji poszczególnych części. To z kolei wymaga czasu - zanim auto Bugatti wyjedzie na ulice, musi minąć około pół roku. Wykorzystywane są tylko najlepsze materiały, a nieograniczone możliwości indywidualizacji sprawiają, że każdy model jest wyjątkowy. Przed oddaniem do użytku właścicielowi, auto musi przejść kolejne rygorystyczne testy akceptacyjne i kontrole jakości. Po instalacji i uzupełnieniu płynów, każdy egzemplarz przez dwie godziny poddawany jest testowi na dynamometrze, włączając w to symulacje jazdy z prędkością 200 km/h i z pełnym obciążeniem. Jeśli pojazd zda egzamin, zostanie pokryty powłoką zewnętrzną - ten proces trwa cztery dni. Po testach szczelności pracownicy wykańczają wnętrze, a następnie zabezpieczają auto folią chroniącą nadwozie przed ewentualnymi uderzeniami kamieni, mogącymi nastąpić podczas prób na drodze.  

To już jeden z ostatnich etapów kontrolnych  

W pełni złożony samochód zostaje oddany w ręce czterech profesjonalnych kierowców, którzy sprawdzają każdą funkcję na dystansie minimum 350 km i podczas ośmiu godzin jazdy po autostradach i torach testowych – do tego sprawdzianu wykorzystywany jest inny komplet opon i podwozie. Dopiero gdy auto jeździ perfekcyjnie, montowane są oryginalne koła. Wówczas następuje kolejny test funkcjonalny.  

Usuwana jest folia zabezpieczająca, po czym lakier pokryty zostaje powłoką wykończeniową. Kolejnych czterech pracowników przez sześć godzin sprawdza powierzchnię karoserii delikatnymi bawełnianymi rękawiczkami. Ostatnim etapem jest kontrola jakości przeprowadzona przez członka zarządu Bugatti - Christophe Piochona, który przez około godzinę dokładnie bada gotowy samochód w świetle dziennym.  

“Chociaż jest to ogromny wysiłek, dedykujemy go naszym klientom. Tylko doskonałe samochody opuszczają Atelier. Naszym celem jest osiągnięcie poziomu najbardziej zbliżonego do perfekcji” - mówi Stephan Winkelmann.  

W 2018 r. Bugatti wyprodukował 76 sztuk Chirona. W 2019 roku będzie to ponad 80 pojazdów, nie licząc pierwszych Bugatti Divo. Francuski producent ma zamiar inwestować w przyszłość i w tym celu zapowiada zatrudnienie 20 nowych pracowników w działach produkcji i logistyki. Każdy samochód Bugatti to efekt wielu miesięcy wytężonej pracy profesjonalistów, poddanej licznym kontrolom - dzięki temu hipersamochody opuszczające fabrykę w Molsheim są tak wyjątkowe.  

 

Komentarze

Ben
13 czerwca 2019 19:12
Niesamowite. W dzisiejszych czasach tandety, tymczasowości to jeden z ostatnich bastionów sztuki użytkowej. Mimo, ze pewnie nigdy nie będzie mnie stać na takie auto, to bardzo mnie cieszy, ze istnieją takie miejsca i ludzie.
Podobne artykuły

Motocaina na Youtube

Najnowsze artykuły

Motocaina na Instagramie

Gorące dyskusje