Niezłomna babcia rozpędza się w Subaru – film

Myślicie, że wiekowe panie są skazane na dzierganie skarpetek dla wnuka i uprawianie roślin doniczkowych? 91-latka za kierownicą Subaru udowadnia, że wcale tak być nie musi.

fot. youtube.com

Na filmie widać, jak żwawa staruszka korzysta z uroków rallycrossu. Wystarczy spojrzeć na jej uśmiech i zadowoloną minę, by zrozumieć, jak bardzo jej się to doświadczenie podoba! Nie traci rezonu nawet wówczas, gdy samochód podskakuje na szutrowej powierzchni.

Dobry prognostyk dla wszystkich wielbicielek motoryzacji. Jak widać, wiek nie jest żadną przeszkodą.

 

Najnowsze

Moto Challenge w Krakowie. Kto zawalczy o puchar Katanki?

Chociaż imprez motocyklowych na południu Polski odbywa się dużo, to jednak zawody Honda Gymkhana jak do tej pory do Krakowa (i w ogóle do Małopolski) nie zawędrowały. Stąd pomysł na Moto Challenge - Puchar Katanki, którego organizatorem jest Moto Szkoła Moniki Jaworskiej i Event Pro.

Zawody potrwają dwa dni – 11 i 12 sierpnia – i odbędą się na parkingu przed krakowskim centrum handlowym M1. Zawodnicy będą mieli za zadanie przejechać wyznaczoną trasę w jak najkrótszym czasie – każdy uczestnik będzie miał dwa przejazdy, a o wygranej zdecyduje czas najszybszego przejazdu.

Nie trzeba wcale być właścicielem motocykla – pierwszego dnia zawodnicy będą jeździć na szkoleniowym Suzuki GS500. To oznacza, że wszyscy pojadą na tej samej maszynie, szanse będą zatem wyrównane.  Treningi rozpoczną się o godzinie 10.00, a o 15.00 zaczną się zmagania na czas.

fot. materiały organizatorów

Drugiego dnia zawodów zaplanowana jest rywalizacja w kategorii Open. Uczestnicy będą mogli wystartować na dowolnym motocyklu, motorowerze lub skuterze. Dzień ponownie zacznie się o godzinie 10.00 od treningów na własnym motocyklu. O 15.00 ustawienie toru zostanie zmienione i  po chwili pieszego zapoznania się z układem trasy rozpoczniemy konkurencję.

Udział w zawodach jest płatny. Koszt uczestnictwa to 50 złotych za jeden dzień, 60 złotych za dwa dni. Każdy uczestnik otrzyma pakiet startowy, w skład którego będzie wchodziła koszulka z imprezy, bon żywnościowy oraz gadżety.

Poza zawodami przewidziane są liczne konkursy i atrakcje. Na sobotę zaplanowany jest konkurs na najstarszy motocykl pt. „Pochwal się co masz w garażu” . Nagrodzony zostanie również najciekawszy motocykl, który pojawi się w niedzielę na imprezie. Będzie też coś dla najmłodszych oraz niezmotoryzowanych,  będą mieli okazję sprawdzić się w umiejętności utrzymania równowagi stojąc na motocyklu trialowym, wziąć udział w zawodach gokartowych i wielu innych atrakcjach.

fot. materiały organizatorów

Po sobotnich zawodach w klubie Expedition na ul. Opolskiej 12b odbędzie się after party połączone z pokazem mody motocyklowej przygotowanym przez Dainese.

Na zwycięzców każdego dnia za trzy pierwsze miejsca będą oczywiście czekać puchary. Puchar oraz nagrody otrzyma również najszybsza z kobiet. Głównymi nagrodami w zawodach będą kaski, pokrowce oraz bony rabatowe ufundowane przez firmę NAXA, odzież motocyklowa,  a także liczne akcesoria sponsorowane przez M&M motocykle, Legato motocykle, Defender oraz Olek motocykle. Lista nagród ciągle rośnie i przyłączają się kolejne firmy m.in. Gold Rush.

Wszelkie informacje o imprezie można znaleźć na stronie www.moto-challenge.com

My ze swojej strony serdecznie zachęcamy do udziału w imprezie mieszkańców Krakowa (i nie tylko). I oczywiście mamy nadzieję usłyszeć o sukcesach motocyklistek!

Najnowsze

Nie takie MotoGP straszne, czyli o co chodzi w wyścigach motocyklowych

"Po co komu to MotoGP? Przecież wyścigi motocyklowe są tak porywające, jak gra strategiczna online". Macie podobne podejście? A może jednak spróbować od nowa?

Preludium

Ostatnio moja przyjaciółka zmuszona była do obejrzenia ze mną rundy wyścigów MotoGP na torze Laguna Seca. Zamiast powiedzieć, że podoba jej się ten pomysł, poszła malować paznokcie. W międzyczasie błagałam szefa Google o udostępnienie mi kilku interesujących faktów związanych z MotoGP. Okazało się, że może i osiołka znalazłam, ale marchewki próżno było szukać w gąszczu sieci.

Doszedłszy w końcu do wniosku, że dwudziestu mężczyzn na ekranie nie może jej jednak tak znudzić, rozpoczęłyśmy seans. Zaczęło się od pytania: „Po co tamci na końcu w ogóle jadą?”. Bardzo trafne pytanie, przecież nawet realizator nie zwraca na nich uwagi. Nie wspominając już o mediach. Sponsorzy zawodników z końca stawki oglądając wyścigi mówią swoim znajomym: „Patrz!.. Ach, nie, nie zobaczysz go”. Moja przyjaciółka była skazana zatem na Stonera, Lorenzo i Pedrosę. Czasami do kamery próbował pomachać Spies. Choć i  tak w migawce najbardziej do gustu przypadł jej Rossi, przede wszystkim dlatego, że się przesłyszała i myślała, że w stawce jedzie Gucci (może dlatego ma najwięcej fanek wśród kobiet?). Służby porządkowe też znalazły się na torze nie bez przyczyny. Podobno ich obecność miała przyspieszyć tempo zawodników. Przecież wszyscy boją się policji, nie? Zwłaszcza, kiedy osiągają takie prędkości.

Wreszcie nadszedł moment dublowania się zawodników. To była jedna z dwóch chwil, oprócz wywrotek, kiedy realizator pokazał uczestników z końca wyścigu. Przecież to niecodzienny widok, kiedy ostatni na chwile staje się pierwszym. To trzeba nagrać i pokazać mamie: „Patrz, byłem przed Stonerem!”.

Valentino Rossi, czasami mylony z Guccim
fot. Honda

Co kiedyś?

Jednak najstarsze motocyklowe mistrzostwa świata to też „gra” z zasadami, które wystarczy poznać. Zacznijmy jednak od historii. Pierwszy wyścig miał miejsce, kiedy dym prochu po II wojnie światowej jeszcze nie opadł. Był rok 1949, a rywalizacja toczyła się w kilku klasach w zależności od pojemności silnika: 50cm3, 80cm3, 125cm3, 250cm3, 350cm3 oraz 500cm3. W 1970 na arenie MotoGP rozpoczęła się dominacja włoskich teamów, jak Mondial, Moto Guzzi i MV Agusta. Do 1990 wiele dotychczasowych klas zostało zmienionych lub całkowicie usuniętych. Zniknęła klasa 500cm3, ponieważ została zupełnie zdominowana przez hiszpańskich i włoskich producentów. Do niej dołączyła kategoria 350cm3 oraz wyścigi motocykli z bocznymi wózkami. Powstały nowe : 125cm3, 250cm3, 500cm3 oraz 990cm3.

Tak to się zaczęło… 1949 rok
fot. materiały archiwalne

A co teraz?

Teraz mamy do czynienia z Moto3 (zastępstwo klasy 125cm3), Moto2 (zastępstwo klasy 250cm3) oraz MotoGP (zastępstwo klasy 500 cm3). Czym się różnią? Oprócz oczywistych kwestii związanych z pojemnością silnika, w grę wchodzą finanse. O ile utrzymanie zawodnika i motocykla w klasie Moto2 kosztuje około 1 mln dolarów, to w MotoGP te liczby szacuje się na 3 do nawet 3.5 miliona. Imponujące, prawda?

Nie takie zasady straszne..

Te same regulacje obowiązują wszystkie klasy. 115-stronicowy podręcznik odstręcza, dlatego postanowiłam przywołać tu jedynie najważniejsze zasady.

Piątek to dzień przeznaczony na treningi. Pierwsza godzina treningów dedykowana jest klasie Moto3, następnie Moto2 i wreszcie MotoGP. Wszystko zaczyna się o 12.40 czasu miejscowego, a kończy o 16.10. W sobotę odbywa się tylko jedna sesja treningowa (40 minut dla Moto3 i godzina dla dwóch pozostałych klas), a następnie sesja kwalifikacyjna, która decyduje o pozycji, z której będzie startował zawodnik następnego dnia. Podobno siódmy dzień jest dniem odpoczynku, jednak to zawsze w niedzielę ma miejsce wyścig rundy. Poprzedza go 20-minutowa rozgrzewka.

W momencie ukończenia 75% trasy wyścigu, zawodnicy są już brani pod uwagę w klasyfikacji ogólnej
fot. motogp.com

Start treningu sygnalizuje zielone światło, zaś jego koniec – powiewająca czarno-biała flaga w kratę. Jeśli wyścig zostaje przerwany przez wypadek, wówczas możemy zobaczyć czerwoną flagę.

By zakwalifikować się do wyścigu, zawodnik musi osiągnąć 107% czasu, który był ustanowiony przez najlepszego zawodnika w klasie. Przykładowo, jeśli czas ten wynosi 2:07 (127 sekund), to minimalny próg czasu wymagany do osiągnięcia podczas kwalifikacji to 135.89 sekund, czyli ~ 2:16 min. Świadczy to o tym, że nie ma w tym sporcie miejsca na jakiekolwiek odstępstwa, wszystko regulowane jest przez bardzo surowe zasady. Tak zakwalifikowani zawodnicy ustawiają się w konfiguracji 3-3-3-3 w rzędach (4-4-4-4 dla Moto2 i Moto3), pomiędzy którymi jest 9 metrów odległości.

Długość toru powinna być nie krótsza niż 95 km, a nie dłuższa niż 130 km.

Przed rozpoczęciem każdego wyścigu zarządcy toru ogłaszają, jaki odbędzie się rodzaj wyścigu: mokry czy suchy. Oczywiście rzecz dotyczy nawierzchni. Wówczas mechanicy w każdym teamie mają 10 minut (15 w MotoGP) na zmianę opon i dokonanie innych ważnych zabiegów. W momencie kiedy pozostaje 5 minut do startu, wszyscy zawodnicy są zobowiązani do zajęcia swoich miejsc, zaś minutę przed końcem wyścigu cały team, oprócz mechaników, musi opuścić tor. Po uruchomieniu maszyn, uczestnicy wyścigu zostają sami.

W momencie ukończenia 75% trasy wyścigu, zawodnicy są już brani pod uwagę w klasyfikacji ogólnej, nawet jeśli zaliczą wywrotkę przed linią mety lub nawet jeśli ich strata do lidera wynosi pięć minut (jeśli motocykl przed finiszem przestaje pracować, linię końcową zawodnik może przekroczyć pchając motocykl lub przy pomocy teamu – wówczas też dostaje punkty, ponieważ ukończył wyścig).

Dani Pedrosa czaruje
fot. Honda

Flagi i ich oznaczenia w MotoGP

  • Zielona flaga – sygnał do rozpoczęcia rozgrzewki; używana po wypadku oznacza, że tor jest już „czysty”;
  • Żółta w czerwone pasy – mówi o tym, że jakaś część toru została naruszona przez inny czynnik niż deszcz;
  • Biała z poprzecznie ułożonym czerwonym krzyżem – oznacza krople deszczu na danej części toru;
  • Żółta w czerwone pasy + biała z poprzecznie ułożonym czerwonym krzyżem (2 na raz) – mówią o deszczu na torze;
  • Niebieska flaga – kiedy zawodnik zostaje wyprzedzany przez innych i ma im na to pozwolić, inaczej będzie ukarany; występuje zazwyczaj w sytuacjach dublowania;
  • Flaga w biało-czarną kratę – oznacza koniec wyścigu;
  • Żółta flaga – start jest opóźniony;
  • Biała flaga – zawodnik może zmienić maszynę;
  • Czerwona flaga – trening lub wyścig zostały przerwane, a uczestnicy zobowiązani są do powrotu do boksów;
  • Czarna flaga – dyskwalifikacja zawodnika;
  • Czarna flaga z pomarańczowym dyskiem – w motocyklu zawodnika wystąpiły problemy związane z mechaniką i musi on natychmiast opuścić tor.

Ostatnie słowo dotyczy kar, które stosuje się w MotoGP.

  1. Ostrzeżenia
  2. Kary grzywny, wahające się od 60 do 50 tysięcy euro
  3. Kary czasowe, które sięgają aż do 2 minut
  4. Dyskwalifikacja zasygnalizowana przez czarną flagę
  5. Wyzerowanie punktów z ogólnej klasyfikacji
  6. Zawieszenie – zakaz startu w najbliższym wyścigu
  7. Wykluczenie – strata punktów i prawa do startu we wszystkich wyścigach z ramienia FIM

Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca. Moja przyjaciółka nie myli już Rossiego z Guccim, a zasady MotoGP stały się dla niej jaśniejsze. Liczę na to, że obejrzycie następną rundę wyścigów, a w perspektywie tej niedzielnej rozrywki wszelkie inne zajęcia staną się nudniejsze.

Najnowsze

Michalina Rybak triumfuje w Przeprawowym Pucharze ATV Polska

Mamy za sobą dwie imprezy off-roadowe, w których wyczerpująca trasa i wysiłek fizyczny łączą się z pierwotną niemal frajdą. Zarówno w II edycji Warmińskiej Przeprawy w Braniewie, jak i w Przeprawowym Pucharze ATV Polska, nie zabrakło również kobiet. Co więcej, Michalina Bujak w tym ostatnim zdobyła pierwsze miejsce w klasie Open!

Druga edycja Warmińskiej Przeprawy, rozgrywana w dniach 13-15 lipca, przyciągnęła blisko 50 załóg startujących na quadach i w samochodach terenowych. Zawodnicy mieli do pokonania zaledwie 20 kilometrów, ale w ekstremalnie trudnych warunkach – bezdrożami przez lasy, błoto i wodę.

Zwycięzcą imprezy w klasie Extreme (auta z wyciągarkami) została załoga Jarosław Spirydowicz/Waldemar Rogoża. Klasę Wyczyn (auta bez wyciągarek) wygrali Krzysztof Adamczyk i Jacek Paczkowski. Grzegorz i Ewa Sadło byli najlepsi w najlżejszej z klas – Turystyk. Wśród quadów zwycięsko z rywalizacji wyszedł Mariusz Bocheński.

Michalina Rybak odbiera nagrodę, promieniejąc szczęściem
fot. ATV Polska

W tym samym czasie w Biedrusku odbyła się podobna impreza dla quadów. Pierwsza runda Przeprawowego Pucharu ATV Polska została rozegrana pod patronatem Dragon Winch. Choć okolica była raczej płaska, bagna i rozlewiska okazały się dla zawodników nie lada wyzwaniem. Nie zniechęciło to nikogo – na starcie stanęło niemal stu uczestników. Dyrektorem zorganizowanego przez stowarzyszenie ATV Polska rajdu był legendarny wśród quadowców Jacek „Mr. Quad” Bujański.

W klasie Open najlepiej z trasą poradziła sobie Michalina Rybak. W cięższej klasie Extreme triumfował Michał Wilk, a kategorię UTV wygrali Jarosław Małkus i Norbert Walkiewicz.

„Zorganizowanie dobrego rajdu offroadowego, na który przyjadą dziesiątki załóg, staje się coraz trudniejsze ze względu na dostępność terenów oraz ludzi. Przez 10 lat, od kiedy w mamy w kraju zawody przeprawowe, quadowcy objechali całą Polskę, od gór po morze. Dlatego ukierunkowujemy się na poszukiwania ciekawych form tego typu imprez, o wielu formułach. Ważnym elementem naszych działań, które już wdrożyliśmy w życie, będą kwestie związane z ochroną środowiska. Pracy jest bardzo dużo, ale zmiany są konieczne” – mówi Jacek Bujański, komandor rajdu.

 

Źródło: Dragon Winch

Najnowsze

Lamborghini właścicielem Ducati za 747 milionów euro

Jeśli kwota kumulacji w lotto robi na was wrażenie, to usiądźcie teraz wygodnie. Audi, część koncernu Volkswagen AG, oficjalnie potwierdziło wysokość kwoty kupna Ducati - aż 747 milionów euro! Co ciekawsze, właścicielem Ducati zostało Lamborghini.

Oficjalne oświadczenie znalazło się w raporcie finansowym Audi za pierwszą połowę 2012 roku. O transakcji i dotychczasowych spekulacjach pisałyśmy tutaj.

To jednak nie koniec wieści. Niemcy potwierdzili również, że Ducati zostało właściwie nabyte przez Lamborghini, będące spółką zależną od Audi. Przypominamy, że zarówno Audi, jak i Ducati należą do koncernu Volkswagen AG, czyli wszystko pozostaje „w rodzinie”.

fot. materiały prasowe

Przynależność włoskiego producenta motocykli do Lamborghini to przede wszystkim dobra wiadomość dla zagorzałych fanów marki, ponieważ Ducati pozostanie pod skrzydłami włoskich inżynierów. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o nawiązanie do tradycji. Dzięki tej transakcji Lamborghini łatwiej dostosuje się do nowych obostrzeń przepisów dotyczących emisji spalin. Krótko mówiąc oznacza to, że Lamborghini jeszcze długo nie zrezygnuje z produkcji silników V10 i V12.

Najnowsze