Niezabezpieczony ładunek i niesprawne hamulce, ale kierowca miał na to wytłumaczenie

Na naczepie kilkadziesiąt ton prętów stalowych, a w ciągniku siodłowym niesprawne hamulce i wiele innych problemów. Jak kierowca odpowiedział na te zarzuty?

Na obwodnicy Leśnicy we Wrocławiu, inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego zatrzymali do kontroli pojazd polskiego przewoźnika. Już pierwszy rzut oka doświadczonego inspektora pozwolił mu dostrzec, że ładunek nie został prawidłowo zabezpieczony.

 W trakcie czynności kontrolnych okazało się też, że w pojeździe pęknięta jest szyba czołowa, a układ ABS nie działa zarówno w ciągniku, jak i w naczepie. Tachograf nie przeszedł wymaganego badania okresowego, samochód miał także rozbite klosze reflektorów, w których nie świeciły żarówki.  Kierowca tłumaczył, że nie zabezpieczył ładunku, bo się spieszył, a przewód od ABS-u został mu skradziony.

Inspektorzy wszczęli postępowanie administracyjne, nałożyli na kierowcę mandat karny oraz nakazali zabezpieczyć ładunek. Dowody rejestracyjne ciągnika i naczepy zostały zatrzymane.

Najnowsze

Tak przewoził ładunek, że aż krzesał iskry!

Busa którym w sposób skrajnie nieodpowiedzialny były przewożone materiały budowlane, zatrzymali do kontroli inspektorzy z Wrocławia, patrolujący na motocyklach wschodnią obwodnicę miasta.

Podczas porannego szczytu komunikacyjnego, inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego we Wrocławiu, przemierzając na motocyklach obwodnicę miasta, zauważyli busa przewożącego pręty zbrojeniowe. Wystawały one poza obrys samochodu i tarły o nawierzchnię jezdni, tworząc iskry za pojazdem.

Po zatrzymaniu okazało się, że nie tylko pręty były przewożone nieprawidłowo. Na skraju skrzyni ładunkowej pojazdu ułożono bloczki betonowe, które w każdej chwili mogły wypaść na drogę. Samochód poruszał się na zużytych oponach, co było podstawą do zatrzymania dowodu rejestracyjnego. Na kierującego nałożono w sumie trzy mandaty karne.

Najnowsze

Typowe wymuszenie na motocykliście. Ale motocyklista też ma coś na sumieniu

Każdy kto pojeździł trochę na motocyklu dobrze wie, że nawet jadąc bardzo spokojnie i rozważnie, trudno uniknąć niebezpiecznych sytuacji. Zupełnie jakby niektórzy kierowcy samochodów mieli problemy z zauważeniem jednośladu.

Nagranie z monitoringu zarejestrowało „książkowy” przykład wymuszania pierwszeństwa na motocykliście. Kierująca samochodem zatrzymuje się, rozgląda, po czym wjeżdża na drogę z pierwszeństwem prosto przed nadjeżdżający motocykl, który uderza w tylny róg auta.

Uwagę przykuwa też samo tempo wykonania manewru. Zamiast skręcić w sposób zdecydowany, kierująca dosłownie wtacza się autem na drogę z pierwszeństwem. Odrobinę szybciej i do zderzenia by nie doszło. Warto jednak dodać, że motocyklista miał w organizmie ponad pół promila alkoholu, co może wpłynąć na ocenę tego zdarzenia przez policję.

Najnowsze

Oto efekt bezmyślnego zawracania i nadmiernej prędkości

Na drodze w każdej chwili może zaskoczyć nas jakaś niebezpieczna sytuacja. Warto dać sobie szansę na zauważenie jej i zareagowanie.

Do zdarzenia doszło na warszawskim Grochowie. Kierujący czarnym Peugeotem podczas zawracania wymusił pierwszeństwo na dwóch samochodach. Kierowca białego zdążył w porę zahamować, ale jadący szybciej niebieskim Fordem już nie. Próbował uciec na prawy pas, ale miał za mało miejsca. Po zderzeniu auto dosłownie wzbiło się w powietrze i bezwładnie przeleciało, niszcząc elementy pobliskiego przystanku.

Szczęśliwym trafem nikogo nie było na chodniku, a lekko poszkodowane są tylko dwie osoby, które zostały ranione odłamkami z uszkodzonego przystanku. Winę za zdarzenie ponosi kierujący Peugeotem, ale wielu internautów wskazuje, że kierowca Forda mógł jechać zbyt szybko. Nie sposób tego ocenić na podstawie nagrania, ale prawdą jest, że jadące wolniej białe auto zdążyło uniknąć kolizji.

Najnowsze

To najgłupszy manewr jaki zobaczycie w tym tygodniu

Kierowcy biorący „odwet” na innych kierujących za jakąś drobnostkę lub „skazę na honorze” często doprowadzają do kuriozalnych sytuacji. Ten kierowca zasługuje jednak na szczególne wyróżnienie.

Gęsty ruchu na drodze S8 w Warszawie to norma. I jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, co chwilę jakiś kierowca zmienia pas. Zmienić chciał też kierowca Seata, ale nie wpuścił go jadący BMW. Za późno zauważył chęć wykonania tego manewru, a może zwyczajnie nie chciał, żeby Seat przed niego wjeżdżał – to nie ma znaczenia.

Kierowca hiszpańskiego kombi wjechał za BMW, ale chyba bardzo go to ubodło. Zaledwie kilka metrów dalej podjął próbę wyprzedzenia niemieckiego sedana i wciśnięcia się przed niego. Nie przejął się tym, że jest za mało miejsca na taki manewr i doprowadził do stłuczki. Ale przynajmniej dopiął swego i znalazł się przed BMW.

Najnowsze