Niesamowity kot – motocyklista!

05 stycznia 2016
1
Czarny kot Rastus pochodził z Kanady i wraz ze swoim właścicielem Maxem Corkillem jeździł wszędzie na… motocyklu. Niestety ta historia miała tragiczny finał.

Historia Maxa i jego kota sięga 1989 roku. Pewnego dnia jakaś, młoda dziewczyna poprosiła Maxa o popilnowanie swojego kota i już nigdy po niego nie wróciła. Szukał jej przez lokalne gazety i stacje radiowe, ale ona nie dała żadnego znaku, więc postanowił kota zatrzymać. Już wkrótce stali się nierozłączni.

Max był handlowcem oraz restaurował motocykle, a pewnego dnia zauważył, że Rastus śpi na jednym z motocykli i wcale się ich nie boi. Na próbę postanowił zabrać kota na małą przejażdżkę. Kotu tak się podobało, że zainteresowany wystawił przednie łapki na kierownicę i od tej pory jeździli już razem!

Rastus dostał specjalne legowisko na baku i gdy już był zmęczony oglądaniem okolicy, to z niego korzystał. Miał też własny kask, gogle i czerwoną apaszkę na szyję. Koledzy Maxa mówili żartobliwie, że jego kot zachowuje się jak pies, słuchając wszystkich poleceń swojego pana.

W 1994 roku po długim pobycie w Kanadzie, Max wrócił do Nowej Zelandii, gdzie razem z kotem rozpoczęli działalność charytatywną na rzecz zwierząt. Niesamowity duet odwiedzał też szkoły, by uczyć dzieci troski o zwierzęta.

20 stycznia 1998 roku wydarzył się niestety tragiczny wypadek – pijany, 31-letni kierowca samochodu ściął zakręt, zabijając na miejscu Maxa, Rastusa i ich przyjaciela, jadących motocyklem. Ciała Maxa i Rastusa zostały skremowane razem, a przy ich trumnach leżały 2 kaski: duży Maxa i malutki kota. Na pogrzeb przybyło ponad 1000 motocyklistów, a ich prochy na górze Egmont (gdzie razem uwielbiali się wspinać), rozrzucił najstarszy syn Maxa.

Historia Maxa i Rastusa została kanwą bajek dla dzieci Carolyn Ann Ais oraz książki biograficznej Elizabeth Kramer pt. „Max and his Marvellous Motorcycling Moggy”. Książka powstała w 2012 roku dzięki materiałom dostarczonym przez siostrę Maxa.

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!