Niepełnosprawni w sportach motorowych - wywiad z Markiem Wiśniewskim

04 stycznia 2010
Niedawno na stołecznym Bemowie za kierownicą rajdówki zasiadła niepełnosprawna kobieta, która zwykle porusza się o kulach. O tym, że warto próbować i co czują takie osoby podczas sportowej jazdy opowiada nam Marek Wiśniewski - kierowca wyścigowy, ostatnio pilotowany na Rajdzie Barbórki przez Magdę Wilk.

 

Pani Alina Pomierna za kierownicą rajdówki.
fot. Bractwo Rajdowe

Podczas tegorocznego Rajdu Barbórki, po drugim OS Bemowo, odbył się pojedynek dwóch załóg. Pojedynek niezwykły, bo Fiaty Punto jakimi jechali uczestnicy posiadały wyposażenie dla niepełnosprawnych kierowców. Pierwsza startowała załoga, w której za kierownicą zasiadła Pani Alina Pomierna, Dyrektor biura Pełnomocnika Rządu d/s Osób Niepełnosprawnych, na co dzień poruszająca się o kulach. Jej pilotem była Pani Poseł Alicja Dąbrowska, członek Sejmowej Komisji Zdrowia, która jednocześnie jest lekarzem.

 

 

Niepełnosprawna, ale chętna na rajdowe emocje.
fot. Bractwo Rajdowe

Niepełnosprawna za kierownicą rajdówki - dlaczego nie?
Rywalami damskiego teamu, byli Tomasz Kramarczyk, kierowca rajdowy, wraz z Panem Tomaszem Bartosiem, Dyrektorem Rajdu Polski. Dla Pani Aliny Pomiernej nowością był udział w takiej rywalizacji, zaś dla popularnego "Kramara" wciskanie gazu i hamulca ręką również było czynnością niezwykłą.

Pierwsze pojechały Panie. Ostry start, oraz dynamiczne dojście do pierwszego słupka wprawiły widzów w zdumienie. W sumie Panie przegrały z Kramarem różnicą 2 sekund, nie o wynik jednak chodziło - kobiety mogły poczuć, jaką dawkę emocji zawiera w sobie rywalizacja samochodem. Miejmy nadzieję, że więcej osób niepełnosprawnych z różnymi dysfunkcjami, dzięki takim działaniom przekona się, że można brać udział w rajdowej rywalizacji.

 

Marek Wiśniewski jest bardzo pogodną osobą.
fot. z archiwum M. Wiśniewskiego

Jak to jest?
Tymczasem pytamy o decyzje i emocje związane z jazdą sportowym autem startującego w wyścigach Marka Wiśniewskiego. Niedawno mogłyśmy podpatrywać jego jazdę nietypowo - bo na rajdzie Barbórki - w klasie I, w specjalnie przystosowanym samochodzie Picanto. Warto podkreślić, że Marek pilotowany był wówczas przez innego kierowcę z serialu Kia Picanto Cup - Magdalenę Wilk.

- Dlaczego akurat wyścigi, no i skąd pomysł na Barbórkę?
Barbórka jest wyjątkiem, już od dawna miałem takie zamiłowanie, niestety wypadek sprawił, że wszystko odsunęło się w czasie. W roku 2001 nadarzyła się okazja startu w amatorskim wyścigu tzw. KJS-e i tak się zaczęło. Na początku z wielkim zapałem, aczkolwiek bez sukcesów. Z czasem jednak nabrałem doświadczenia i to zaowocowało pierwszym podium - w 2006 roku zostałem mistrzem Opolszczyzny w klasie IV. Brałem również udział w KJS-ach dla niepełnosprawnych organizowanych przez Automobilklub Rzemieślnik, które wygrałem kilka razy. W roku 2008 zaczęła się moja przygoda z pucharem Kia Picanto Cup, już na poważnie pierwszy sezon zakończyłem na 18 miejscu, a 2009 na miejscu 12.

 

W swojej Kia Picanto czuje się jak ryba w wodzie.
fot. z archiwum M. Wiśniewskiego

- Jak przygotowany jest samochód którym jeździsz, co go różni od konwencjonalnego?
Mój samochód jest dostosowany do mojej niepełnosprawności, to znaczy zainstalowane w nim są: manetka pozwalająca na hamowanie i dodawanie gazu za pomocą prawej ręki, natomiast na dźwigni zmiany biegów jest zamontowany fotoelement, który po zasłonięciu powoduje wciśnięcie pedału sprzęgła, a wtedy pozostaje już tylko wrzucenie biegu.

- Dlaczego w Barbórce zdecydowałeś się na pilotaż kobiety na prawym fotelu?
Magda Wilk jest świetnym kierowcą i pilotem, z którym rywalizuję w wyścigach Kia Picanto. A poza tym już rok temu jechaliśmy razem w Barbórce, a ponieważ zaliczyliśmy ten rajd do udanych, nie było więc potrzeby nic zmieniać. Z tego względu poprosiłem Magdę w tym roku i zgodziła się mi pomóc, za co jestem jej bardzo wdzięczny.

 

Docenia umiejętności Magdy Wilk nie tylko jako kierowcy - rywalki, ale także pilotki rajdowej.
fot. Frendl

- Jak oceniasz swój start w Barbórce?
Sam fakt, że udało mi się w nim wystartować, dał mi duże powody do zadowolenia. Mieliśmy od  samego początku wrażenie, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nam. Najpierw zepsuł się mechanizm sterujący moim sprzęgłem, później złapaliśmy gumę na dojazdówce, a na koniec wylecieliśmy z trasy na Cytadeli. Nie odnieśliśmy żadnych obrażeń, ale samochód został zepchnięty z trasy, ponieważ nie nadawał się do dalszej jazdy. Po wizycie w serwisie udało się go naprawić, ale rajdu już nie ukończyliśmy. Szkoda, że nie udało nam się zakończyć go tak jak rok temu, czyli przejazdem na ul. Karowej.

- Co sądzisz o udziale kobiet w wyścigach i rajdach?
Jestem jak najbardziej za tym, żeby więcej kobiet startowało w wyścigach i rajdach. W Pucharze Kia startowały tylko trzy kobiety ze świetnymi wynikami. Wielu moich kolegów chciałoby jeździć tak dobrze i zdecydowanie jak one.

- Spotkałeś się z niepełnosprawną kobietą biorącą udział w sportach motorowych?
Niestety. Ja osobiście nie miałem takiej przyjemności. W Polsce, z tego co wiem, nie jeździ żadna osoba niepełnosprawna w pełni profesjonalnym cyklu wyścigowym bądź rajdowym jako kierowca. Choć wiem, że są osoby niepełnosprawne, które posiadają licencje wyścigowe, ale z różnych przyczyn nie startują. Chodzi na ogół o sponsorów, których jest bardzo trudno pozyskać i mam tu na myśli sponsorów przez duże ''S''. Oczywiście są ludzie, którzy z różnych względów pomagają, ale niestety te środki są nie wystarczające.

 

19 lat temu miał wypadek na motocyklu.Od tamtej pory porusza się na wózku, lub samochodem.
fot. z archiwum M. Wiśniewskiego

- Co byś powiedział wszystkich tym niepełnosprawnym, którzy wahają się, czy zasiąść za kółko?
Wiem, że jest ciężko, szczególnie biorąc pod uwagę względy finansowe. Rok 2007 straciłem na pisanie listów i maili do firm, instytucji i osób prywatnych, chcąc zainteresować ich moją osobą i moje wysiłki nie przyniosły wymiernych rezultatów. Samochód, którym się ścigam zakupiłem za pieniądze z kredytu, a więc wiem, że nie jest kolorowo. Jednak to nadal stanowi dla mnie kwestię drugorzędną, ponieważ wiem, że gdybym nie jeździł, nie byłbym sobą.

- Jakie masz plany na przyszły sezon i co jest Twoim marzeniem?
Plany na przyszły sezon? To pytanie powinno być skierowane do sponsorów, których obecnie nie mam. Na dzień dzisiejszy Puchar Picanto już nie wystartuje, a więc nie wiem. Tak naprawdę teraz musiałbym przesiąść się do innego samochodu, ale niestety koszty są zbyt duże, więc przyszły sezon rysuje się w ciemnych barwach. Moje marzenia to starty w WTCC, jeszcze żaden Polak tam nie startuje, ale startuje człowiek Alex Zanardii, który jest też niepełnosprawny prawie tak jak ja, to znaczy, że do kierowania używa tylko rąk.

Życzymy Ci tego Marku!

Komentarze

Sebastian Reszczyński
24 listopada 2010 22:40
Wisnia jesteś mistrzem ponad wszystkich,
Bigggg szacun,
pozdrawiam i zyczę powodzenia.
Seba.