Nie róbcie tego na ulicy – motocyklowy stunt damsko-męski. Film

Do twojego związku wkradły się rutyna i nuda? Cotygodniowe wycieczki motocyklowe we dwoje nie przynoszą już odpowiedniej dawki endorfin?

To da się rozwiązać. Przepis na sukces? Motocykl, odrobina umiejętności akrobatycznych i… kamera. Nie, to nie to, o czym myślicie. Panie i panowie: przed wami damsko – męski stunt.

Lubicie mieć na sobie niewiele ubrań i być w świetle kamer? Jeśli tak, damsko – męski stunt na jednym motocyklu to coś dla was. My nie radzimy robić tego w domu, ani na ulicy. Nie zmienia to jednak faktu, że na parę z filmu patrzy się z nutą podziwu, ale też ze smutną refleksją. No bo – stunt bez odzieży ochronnej? Na normalnej drodze publicznej? Cóż… nie wyobrażamy sobie tego, co mogłoby się stać w momencie popełnienia przez akrobatów jakiegoś błędu. Wiemy jedno – na pewno szkoda byłoby tego różowego lakieru motocykla 😉

Najnowsze

Zakończenie sezonu motocyklowego Odonów – relacja i galeria

Oj działo się! Opowieści naszych zacnych gości, pyszne jadło i wypitek, wesołe konkursy i niesamowita atmosfera Dworku w Odonowie - kto nie był niech żałuje!

Skoro to pierwsza impreza tego typu ogranizowana wspólnie przez Moto Magart i Motocainę, to nikt nie wiedział czego się spodziewać. Na szczęście, motocyklistki i motocykliści, którzy byli ciekawi tego wydarzenia zjechali gremialnie w liczbie 45 osób. Motocykli doliczyłyśmy się koło 20-stu, niektórzy przyjechali samochodami.

Magda Pondel – oragnizatorka wydarzenia – wybrała lokalizację niepowtarzalną: Dwór w Odonowie, 50 kilometrów od Krakowa. Absolutnie polecamy w nim wizytę i zapoznanie się z historią tego obiektu. Ugościł nas sowicie – na dobry początek pojąc i karmiąc – właściciel dworku, Pan Jerzy Postawka, który rozpoczął cykl opowieści od rozmowy o swoim niesamowitym dziadku. Senior składał samochody przeróżne i wielbicielem motoryzacji wszelkiej był.

Podczas wyświetlania zdjęć i opowieści naszych gości panowała rodzinna atmosfera. W przerwach lub w trakcie prezentacji donoszono pyszne jadło z grilla, skwierczące gorącem, chrupiącą skórką i smakowitą marynatą. Po piwku i mocniejszych alkoholach wyraźnie się humory poprawiły. Pojawiło się mnóstwo tematów dotyczących doskonalenia techniki jazdy, ale i podróży motocyklowych.

O swoich wojażach opowiedziała Ania Dąbrowska, racząc nasze oczy pięknymi zdjęciami z Ameryki Południowej. Dowiedzieliśmy się wielu praktycznych informacji, jak przygotować się do podróży, jak kupić motocykl, czy załatwić sprawy urzędowe. Ania opowiedziała zarówno o swoich stanach zachwytu nad urokiem odwiedzanych miejsc, ale i momentach strachu i zwątpienia, które są nieodzownym elementem podróżowania.

Ekipa gotowa do niedzielnej przejażdżki.
fot. Anna Niemczyk

Gdy już wszyscy rozmarzyliśmy się o naszych podróżach w przyszłym sezonie, pokaz zdjęć z wyprawy do Władywostoku rozpoczął Paweł Kiliański – członek Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Motocyklistów. Postać wyjątkowa i niebywale dowcipna – cóż, czasem sala pękała ze śmiechu po jego komentarzach do niektórych fotek. Utkwił nam w pamięci zwłaszcza sposób, w jaki wymigał się od płacenia mandatu… Z Pawłem rozmawialiśmy też o stowarzyszeniu, które motywuje niepełnosprawnych do walki o realizację swoich marzeń. Trzymamy kciuki za ten projekt!

Joanna Modrzewska – zawodniczka enduro, biorąca udział w rajdach długodystansowych, zdradziła nam tajniki udziału w takich zawodach – począwszy od nakładów finansowych, przygotowania fizycznego, po naukę nawigowania. Z uroczą skromnością opowiadała o popełnianiu przez siebie błędów, które sprawiły, że jest teraz tak świadomą i najlepszą w Polsce zawodniczką enduro! Dotarła do nas kontuzjowana – paliwo wylałao jej się podczas ostatniego z Rajdów w Portugalli na łydkę. Asiu – zdrowiej nam szybko!

Po pokazach zdjęciach, rozmowach i pytaniach nastąpiły konkursy. A w puli – de facto w worku na śmieci – znalazło się mnóstwo nagród! Począwszy od voucherów o wartości 100 złotych na wydanie w sklepie motocyklowym Defender z Krakowa, przez pen drive’y i smycze różnych marek motocyklowych i oponiarskich, na kubku termicznym, zapachach do samochodu, golfie motocyklowym, notesach, koszulkach Red Line i Honda kończąc. Zebrało się tego 38 sztuk i tyle było pytań – najszybsi (którzy szybko wygooglowali w internecie odpowiedź) wygrywali. Śmiechu było przy tym co niemiara! Zwycięzcom gratulujemy wiedzy i refleksu.

Losowanie nagród po poprawnej odpowiedzi w konkursie.
fot. Motocaina.pl

Na koniec swoje zdjęcia z wyprawy na Islandię pokazał nam Artur z Moto Magart, opowiadając o przygodach, których doświadczyła jego ekipa. Warto podkreślić, że Artur okazał się być tradycjonalistą i zamiast korzystać z rzutnika przywiózł własny projektor slajdów. Szacun!

Rozmowy trwały do późnej nocy; były nawet incydenty taneczne. Towarzystwo mając jednak na uwadze niedzielną wycieczkę położyło się grzecznie spać. Na drugi dzień, po wyśmienitym i pozywnym śniadaniu, punktualnie o 11-stej wyruszono pod wodzą Artura w trasę wiodącą urokliwymi drogami okolicy. Tak się pożegnaliśmy.

Zakończenie sezonu w Odonowie co prawda odeszło do historii, ale rozpoczyna pewną nową, świecką tradycję. Zamierzamy bowiem zorganizować równie udane rozpoczęcie!

Serdecznie dziękujemy wszystkim tym, którzy zechcieli dojechać do nas z Krakowa i dalszych okolic, posłuchać równie zakręconych na punkcie motocykli osób, pośmiać się razem i porozmawiać. Dziękujemy naszych gościom, których inspirujących opowieści jeszcze długo nie zapomnimy. Dziekujemy tez Panu POstawce, który dołożył nie tylko wszelkich starań, ale i dużo serca, aby każdy gość czuł się „zaopiekowany” i należycie nakarmiony.

Do następnego razu!

Organizatorem zakończenia było Moto Magart i Motocaina.pl. Sponsorami byli sklep motocyklowy Defender z Krakowa, Moto Magart i Motocaina.pl

Pokładający się ze śmiechu ludzie najlepiej oddają prezentację zdjęć z Władywostoku Pawła Kiliańskiego.
fot. Motocaina.pl

Najnowsze

Renault Clio Grandtour Energy dCi 90 – opinia o silniku

Przejechałyśmy 15 tysięcy kilometrów nowym Renault Clio Grandtour z silnikiem Energy 1.5 dCi. Teraz z pełną odpowiedzialnością możemy zachwycić się w tym samochodzie dwoma najważniejszymi jego zaletami: designem i jednostką napędową. O tej ostatniej dziś trochę słodyczy.

Dostęp do silnika w Renault Clio Grandtour jest dobry i umożliwia wygodne dolanie lub sprawdzenie stanu płynów eksploatacyjnych.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Gdy dowiedziałyśmy się, że otrzymamy Grandtoura z jednostką wysokoprężną, w redakcji panowały mieszane uczucia. Zwolenniczki „benzyn” narzekały: będzie nam wył przez 4 miesiące w głowach, denerwował turbo dziurą, rozwijał prędkość ślimaka na niskich obrotach. Wielbicielki „diesli” – bo i takie mamy w redakcji – cieszyły się, że nie jest to słabszy wariant tego silnika (miałyśmy 90 KM; dostępny jest jeszcze dCi 75 KM), że ma niezły moment obrotowy jak na tę klasę aut (220 NM przy 1750 obr./min.), że będzie miał duży zasięg i nie trzeba będzie go często tankować.

Więcej artykułów z naszego testu długodystansowego znajdziesz tu.

Silnik Energy dCi 90 to turbodoładowana jednostka czterocylindrowa, po dwa zawory na cylinder, w układzie rzędowym, wyposażona we wtrysk bezposredni common rail. Dostęp do silnika jest łatwy, wyczucie uchwytu trzymającego maskę nie jest problematyczne. Klapa otwiera się wysoko, przez co umożliwa wygodne dolanie płynów eksploatacyjnych, czy sprawdzenie poziomu oleju.

Trudno dogodzić wszystkim, ale jak mówi przysłowie „im dalej w las, tym więcej drzew”. Nagle okazało się, że mimo innych samochodów do testów w redakcji, każda chce jeździć Grandtourem! Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: praktycznie można zapomnieć o tankowaniu. Robi się to tak rzadko, że jak pokazywała nam się rezerwa to byłyśmy wielce zdziwione (taki żarcik). Faktem jest, że kontrolka miga przy około 50 kilometrach zasięgu, ale bak jest zbudowany w taki sposób, że paliwo znika wówczas w oczach (zbiornik zwęża się ku dołowi). Trzeba zatem szukać pilnie stacji, co w mieście trudne nie jest, ale w trasie na autostradzie może być kłopotliwe. I to tyle z narzekania.

Silnik wysokoprężny o pojemności 1.5 litra w Renault Clio Grandtour, a raczej jego osłona.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Największy zasięg na jednym zbiorniku jaki udało nam się osiągnąć to 1100 kilometrów. Jak na zwykłą cliówkę kombi to świetny wynik!

Nasz silnik Energy dCi 90, którego homologowane zużycie paliwa według producenta wynosi 4,1 l./100 km zaskoczył nas już po pierwszych 100 kilometrach. Okazało się, że jadąc oszczędnie na Mazury spaliłyśmy nim jedynie 4.7 l./100 kilometrów. Jeszcze nigdy nie byłyśmy tak blisko danych fabrycznych! Co więcej, trudno nas posądzać o ekodriving na co dzień, jazda odbywała się „zdrowym” tempem, bez odbierania sobie przyjemności z jazdy i zbędnego opóźniania peletonu samochodów. Owszem – w trasie włączałyśmy tryb ECO, który nieco przytępia temperament maszyny, ale i tak swobodnie można nią wyprzedzać.

Nie mogąc uwierzyć w taki stan rzeczy, w kolejnych naszych wyjazdach, nawijanych tysiącach kilometrów, starałyśmy się jeździć naprawdę dynamicznie. Mierzyłyśmy dokładnie wyniki spalania, zbierałyśmy kwitki za paliwo i zdarzało się, że pędziłyśmy na granicy możliwości (około 170 km/h, z górki ok. 180 km/h) na niemieckiej autostradzie. I co? W najgorszym wyniku zużycia nasz wynik to uwaga: 5,7 l./100 km! Wiemy, że są samochody, które spalają  jeszcze mniej paliwa, że nie jest to rekord rekordów, ale w codziennej eksploatacji, gdzie samochodem poruszają się osoby o różnych charakterach i stylach jazdy – jedne z bardziej sportowym zacięciem, drugie z ekologicznym i pełnym pokoju podejściem do świata – ten wynik nas po prostu pozytywnie zdziwił. Od 5000 tysięcy kilometrów wzwyż miałyśmy już pełne podstawy by chwalić tę jednostkę wśród ciekawskich przechodniów – ale ten temat to już na inny artykuł.

Nasze średnie zużycie po 15 tysiącach kilometrów przebiegu w Renault Clio Grandtour.
fot. Motocaina.pl

Wracając do wysokoprężności silnika – cóż, zwykle te mniej zaawansowane technologicznie jednostki bywają głośnie, nienajlepiej wyrównoważone. Do prędkości  140 km/h w Clio Grandtour swobodnie można prowadzić rozmowy nie przekrzykując silnika. Zimna jednostka nie telepie się jak skacowana, a jej drgania zaczynają być odczuwalne dopiero przy bardzo wysokich prędkościach obrotowych. Tylko kto piłuje silnik diesla do granic wytrzymałości? Nikt. Biegi zmienia się tu najwyżej przy 3 ,5 tys. obr./min., co pozwala w pełni dynamicznie przyspieszyć np. spod świateł.  Ponadto jednostka ta należy do wybitnie elastycznych – przy 35 km/h jazda na piątce nie stanowi problemu, a po dodaniu gazu auto się nie dławi, tylko spokojnie przyspiesza. Ideał?

Pięciobiegowa skrzynia biegów została dobrze skonfigurowana z silnikiem.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Jak wiadomo przyspieszenie ma znaczenie. Gdy zobaczyłyśmy w danych technicznych Renault Clio Grandtour z Energy 1.5 dCi, że sprint do setki zajmuje jej 11,7 sekundy, trochę się podłamałyśmy. Porównałyśmy konkurencję i głowy podniosły nam się do góry. Okazuje się, że to praktycznie najwyższy wynik w tej klasie w samochodach segmentu B. A jak to czuć? Ponieważ Grandtour ma nieduża masę własną (właściwie niewiele różniącą się od Clio hatchback), to ma się wrażenie, że całkiem energicznie zbiera się do jazdy. Oczywiście nie jest to samochód sportowy, który ma dostarczać adrenaliny kierowcy. Załadowany bagażami i z czwórką osób na pokładzie nie staje się nagle wyścigówką – to wiadomo. Jednak mimo to radzi sobie w takich okolicznościach bardzo dobrze, nie stając się nagle wlekąca się zawalidrogą.

Warto podkreślić, że jednostka Energy 1.5 dCi skonfigurowana jest z systemem Star&stop (powoduje automatyczne wyłączenie silnika w czasie postoju samochodu, rozruch silnika następuje automatycznie po wciśnięciu sprzęgła), który pozwala dodatkowo zaoszczędzić paliwo podczas dłuższych przerw w jeździe (na światłach, w słabo poruszającym się korku, podczas oczekiwania na znajomą). Dla nie lubiących gasnącego silnika bez ich udziału (można się przyzwyczaić po pół dnia jazdy z systemem) dobra wiadomość: system można wyłączyć.

Tylko czy warto? W układzie działa przecież tzw. Energy Smart Management (ESM), który pozwala na odzyskiwanie energii przy zwalnianiu lub hamowaniu, by odciążyć silnik (poprzez odciążenie alternatora w momentach niskiej wydajności). W efekcie samochód zużywa jeszcze mniej paliwa. To wszystko składa się na tryb ECO, który stał się jednym z naszych ulubionych przycisków podczas jazdy na długich trasach (komu by się chciało wysiadać do tankowania i marnować tak pięknie wypracowany czas dojazdu do celu?).

Przeczytaj też:

Renault Clio Grandtour – pierwsze kilometry w Motocaina.plczytaj tutaj.

Sesja zdjęciowa Renault Clio Grandtour tutaj.

Renault Clio Grandtour na Mazurytutaj.

Multimedia i komfort w Renault Grandtourtutaj.

Pierwsza jazda Renault Clio 2013tutaj.

Test Renault Clio R.S. 200 EDC na torze Guadixtutaj.

Technologie w Renault Clio R.S. 200 EDCtutaj.

Ta jednostka to wyjątkowo udany wybór dla każdego ceniącego ekonomię jazdy, duży zasięg samochodu na jednym baku i tanią eksploatację. Można ją spotkać w innych modelach grupy Renault-Nissan oraz w Daci. Ten sam silnik pojawił się ostatnio w najnowszym Nissanie Note.

Renault Clio Grandtour z silnikiem Energy dCi 90 to naprawdę dobry wybór.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Najnowsze

Nowa Yamaha MT-09. Relacja z premiery, galeria, film

Wczoraj wieczorem w warszawskim salonie Yamahy zaprezentowano najnowszy model - MT-09. Motocykl to niezwykły - wizualnie urzekł chyba każdego. Zanim sprawdzi się na krajowych drogach, polski importer maszyny postanowił zainwestować w imprezową premierę.

W mrocznym, japońskim klimacie odbyła się prezentacja nowej Yamahy MT-09.
fot. Ania Dąbrowska

Premierze MT-09 towarzyszy spora kampania promocyjna. W filmie reklamowym, którego pokaz towarzyszył debiutującej maszynie (patrz niżej), przedstawiono motocyklistów jadących MT-09 w industrialnym, nowoczesnym i nigdy niezasypiającym japońskim mieście. Jeźdźcy przypominają współczesnych wojowników ninja – zwinnych i szybkich, a kampania łączy w sobie tradycyjne elementy kultury japońskiej, jak i tę ciemną stronę Kraju Kwitnącej Wiśni.

Pokaz MT-09 odbył się właśnie w takiej, lekko mrocznej atmosferze. Prezentacji dwóch motocykli towarzyszyła głośna muzyka i sporo dymu. Dzięki tak widowiskowemu rozpoczęciu imprezy zgromadzeni goście mogli przez kilka chwil wsłuchać się w melodię silnika.

Obszerną galerię zdjęć motocykla Yamaha MT-09 oraz fotorelację z wydarzenia można obejrzeć tu.

Yamaha MT-09 to taki miejski bandzior. Wizualnie robi wrażenie, zwłaszcza, kiedy dosiada go ubrany na czarno kierowca. Przy masie z płynami 188 kilogramów jest jednym z najlżejszych motocykli w swojej klasie.

Yamaha MT-09
fot. Yamaha

Sercem MT-09  jest  3-cylindrowy silnik o pojemności skokowej 847 cm3. Rama – wykonana ze stopu aluminium CF ma zapewniać stabilność i komfort podczas jezdy – nie tylko po asfalcie. Ten motocykl – według producenta – ma radzić sobie również na nieutwardzonej nawierzchni.

Na pierwszy rzut oka problematyczny może okazać się w mieście promień skrętu tego motocykla, a na trasie – niewielka pojemność baku. Zdecydowanym plusem będzie zapewne regulowane zawieszenie. Dzięki temu m.in. może się na nim swobodnie poczuć niższa osoba. Ponadto bak została zaprojektowany tak, aby kierowca mógł podróżować w wygodnej, niewymuszonej pozycji.

Każdy uczestnik premiery nowej Yamahy mógł się „przymierzyć” do motocykla, a także umówić na jazdę próbną. Pośród entuzjastów Yamahy podczas wczorajszego wydarzenia dało się dostrzec Krzysztofa Hołowczyca, Adama Badziaka, Przemysława Saletę i Agnieszkę Szulim.


Dane techniczne Yamaha MT-09

Silnik
Typ silnika 3-cylindrowy, Chłodzony cieczą, 4-suwowy, DOHC, 4-zaworowy
Pojemność 847 cm³
Średnica x skok tłoka 78,0 mm x 59,1 mm
Stopień sprężania 11,5 : 1
Moc maksymalna 84,6 kW (115KM) @ 10 000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 87,5 Nm (8,9 kg-m) @ 8 500 obr./min
Układ smarowania Mokra miska olejowa
Gaźnik Wtrysk paliwa
Typ sprzęgła Mokre, Wielotarczowy
Układ zapłonu TCI
Układ rozrusznika Elektryczny
Skrzynia biegów Z kołami w stałym zazębieniu, 6-biegowa
Napęd końcowy Łańcuch

Podwozie
Układ przedniego zawieszenia Widelec teleskopowy
Skok przedniego zawieszenia 137 mm
Kąt wyprzedzania sworznia zwrotnicy 25º
Wyprzedzenie 103 mm
Układ tylnego zawieszenia Wahacz, (Wahacz)
Skok tylnego zawieszenia 130 mm
Hamulec przedni Podwójny, hydrauliczny tarczowy, Ø 298 mm
Hamulec tylny Hydrauliczny jednotarczowy, Ø 245 mm
Opona przednia 120/70ZR17M/C (58W) (Tubeless)
Opona tylna 180/55ZR17M/C (73W) (Tubeless)

Wymiary
Długość całkowita 2 075 mm
Szerokość całkowita 815 mm
Wysokość całkowita 1 135 mm
Wysokość siodełka 815 mm
Rozstaw kół 1 440 mm
Minimalny prześwit 135 mm
Masa z obciążeniem (wliczając wypełnione zbiorniki oleju i paliwa) 188 kg / ABS 191 kg
Pojemność zbiornika paliwa 14 l
Pojemność zbiornika oleju 3,4 l

Najnowsze

Maserati Ghibli już dostępne w Polsce – cena

Do salonu sprzedaży Maserati w Polsce trafiła właśnie najnowsza, średniej wielkości limuzyna o zacięciu sportowym, Maserati Ghibli. Cena pojazdu zaczyna się od 350 tys. zł (84 tys. euro) i ma być motorem sprzedażowym producenta.

Zamiarem konstruktorów Maserati Ghibli było stworzenie komfortowej limuzyny o sportowym charakterze. Kształt Ghibli zbliża tę czterodrzwiową limuzynę do wyglądu coupe, a przedni wlot powietrza i reflektory dodają pojazdowi drapieżności.
– W samochodzie najlepiej będą czuć się osoby aktywne i dynamiczne, które poszukują auta o sportowych osiągach i jednocześnie dystynkcji i elegancji. Najnowszy model Ghibli to pierwszy, prawdziwie sportowy sedan executive. Kierowcy Ghibli będą wyróżniać się wśród innych, świetnych technicznie, jednak już dość spowszedniałych samochodów. A przecież przy wysokiej cenie pojazdu bardzo ważna jest jego unikalność i wyjątkowość – mówi Wiesław Litewski, dyrektor sprzedaży Maserati w Polsce.

Podobnie jak Maserati Quatroporte karoserie Ghibli zbudowano przy wykorzystaniu różnych stali i stopów aluminium w celu obniżenia masy auta oraz zwiększenia sztywności pojazdu i jego wytrzymałości. Przednią część nadwozia wykonano z odlewu aluminium ze wzmocnieniami krzyżakowymi, a tylną część ze stali walcowanej. Profil boczny zdominowany jest przez linię w karoserii, która biegnie od tradycyjnych wlotów powietrza za przednimi kołami aż do tylnych świateł. Ghibli utrzymuje również charakterystyczny dla Maserati słupek C, który jest ważnym elementem konstrukcyjnym samochodu z klasycznym logo Trident.

Silniki i układ napędowy
Silniki benzynowe opracowano we współpracy z Ferrari. W ofercie dostępne są dwa turbo V6 o pojemności 3,0l w połączeniu z automatyczną 8-biegową skrzynią biegów, które zapewniają niezwykłą szybkość zmiany biegów i doskonałe osiągi. Najmocniejszy silnik Twin Turbo o mocy 301 kW (410 KM) przy 5500 obrotach na minutę i moment obr 550 Nm już przy zaledwie 1750 obr dostępny jest w wersji z napędem na tylną oś (Ghibli S) oraz z najnowszym napędem na cztery koła (Ghibli S Q4). Pojazd z napędem na obie osie przyspiesza od 0 do 100 km/h zaledwie w 4,8 sek., a wersja z napędem na jedną oś w 5 sek. Prędkość maksymalna auta wynosi 285 km/godz. Ghibli z 3,0l silnikiem benzynowym turbo V6 o mocy 243 kW (330 KM) i momencie obr 500 Nm ma również doskonałe parametry. Prędkość 100 km/h osiąga w 5,6 sek. i zużywa zaledwie 9,6 l paliwa na 100 km.

Maserati Ghibli
fot. Maserati

Silnik benzynowy V6 zastosowany w Ghibli jest technologicznie zbliżony do silnika 3,8l  V8 w Quattroporte z ciśnieniem bezpośredniego wtrysku paliwa od 200 barów, z dwoma równoległymi o niskiej bezwładności turbosprężarkami o czterech zmiennych fazach, po jednej dla każdego wałka rozrządu. Ta zaawansowana technologia umożliwia silnikowi V6 Ghibli S uzyskać 90 proc. swojego momentu obrotowego już przy 1500 obr/min.

Maserati Ghibli TD to pierwszy model w historii firmy wyposażony w silnik Diesla – 3,0 l V6 turbo-diesel o mocy 202 kW (275 KM) przy 600 Nm momentu obrotowego. Ghibli TD z silnikiem wysokoprężnym przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,3 sekundy, a jego spalanie wynosi 5,9 litra na 100 km, przy emisji 158 g/km CO2. Niezwykła moc silnika osiągnięta została dzięki kilku nowoczesnym rozwiązaniom. Turbosprężarka o zmiennej geometrii z łożyskiem kulkowym zmniejsza tarcie i turbo dziurę. Stalowe kolektory wydechowe stosują technologię szczeliny powietrznej dla wyższych temperatur spalin i większego przepływu energii gazu. Z kolei system bezpośredniego wtrysku paliwa tzw. Common Rail z ciśnieniem wtrysku 2000 bar i krótkim czasem działania wtryskiwaczy gwarantuje doskonałe reagowanie silnika oraz zmniejszenie emisji spalin.

Układ kierowniczy
Maserati Ghibli jest jedynym samochodem w swojej kategorii, który posiada mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu zarówno w wersji z tylnym napędem jak i na cztery koła.

Dzięki niemu zapewniona jest lepsza przyczepność w zróżnicowanych warunkach jazdy. Rozstaw osi w Maserati Ghibli to 2,99 m i jest o 20 centymetrów mniejszy niż w Quattroporte. Całkowita długość pojazdu wynosi 4,97 m, czyli jest o 29 cm krótsza niż nowego Quattroporte. Standardowy rozmiar kół i opon Maserati Ghibli to 18 cali. Możliwe jest także założenie felg  w rozmiarach 19, 20 i 21 cali.

Układ wydechowy
Charakterystyczny dla Maserati dźwięk silnika, modulowany w zależności od stylu jazdy kierowcy, zapewnia system Maserati Active Sound i jego dwa akustyczne siłowniki. Po naciśnięciu na tunelu środkowym przycisku Sport dźwięk silnika staje się jeszcze bardziej emocjonujący.

Zawieszenie
W konstrukcji zawieszenia wykorzystano system dwuwahaczowy z przodu i wielowahaczowy z tyłu, ten sam który okazał się hitem w Quattroporte zapewniając dużą przyjemność z jazdy i bezpieczeństwo w ​​każdych warunkach drogowych.

Układ hamulcowy
Wszystkie modele Maserati Ghibli wyposażone są w stało-szczękową technologię hamowania. W Ghibli S zamontowano wentylowane i nawiercane przednie tarcze hamulcowe 360 mm x 32 mm oraz wentylowane tylne tarcze 350 mm x 28 mm. Hamulce posiadają sześciotłoczkowe zaciski z przodu oraz cztery na tylnych kołach. Droga wyhamowania ze 100 km/h do 0 to tylko 36 metrów.

Maserati Ghibli, podobnie jak wszystkie inne modele producenta obejmuje 5 lat gwarancji w Polsce.

Źródło: Maserati

Najnowsze