Muskularny Nissan Juke – pierwsze jazdy testowe

Nowy Nissan Juke wreszcie pojawił się na drogach w ramach pierwszych jazd testowych. Poprzednia generacja tego modelu miała premierę 10 lat temu. Od tego czasu na całym świecie sprzedano 1,5 miliona tych samochodów.

Nowy Juke wydoroślał, ale nie stracił wyrazistego charakteru swojego poprzednika. Dzięki nowoczesnej stylistyce wnętrza i nadwozia znów wyznacza nowy standard w segmencie miejskich crossoverów. Samochód łączy styl coupé z sylwetką małego SUV‑a. 

Najnowszy Juke, mimo że jest całkowicie nową konstrukcją, zachował kultowe cechy poprzednika, w tym między innymi okrągłe przednie światła, po których jest natychmiast rozpoznawalny z przodu. Współczesnym akcentem jest natomiast kształt litery Y wpisany w reflektory, który harmonizuje z typowym dla Nissanów wlotem powietrza z motywem litery V.

19‑calowe koła podkreślają muskularną sylwetkę nowego Nissana  Juke. Dach sprawiający wrażenie zawieszonego w powietrzu i ostre przetłoczenia na bocznych panelach dodają prestiżu estetyce nowego modelu. Gama 15 dwukolorowych zestawień pozwala tak skonfigurować nowego crossovera, by wyróżniał się kontrastującym lub zharmonizowanym połączeniem kolorów nadwozia, dachu i wnętrza. Nowy  Juke zmienił się także w środku, zyskując więcej stylu, przestrzeni, a także wyższą jakość i szereg nowych technologii. Ma przestronniejszą kabinę i większy bagażnik. Ilość miejsca z tyłu wzrosła o 5,8 cm na poziomie kolan oraz o 1,1 cm nad głowami. Bagażnik powiększono o 20%, do 422 litrów.

Zaprojektowane od nowa wnętrze jest bardziej eleganckie, komfortowe i wykończone wysokogatunkowymi materiałami. Nowe, miękkie w dotyku materiały na desce rozdzielczej, drzwiach oraz w dolnej części kabiny dodają prestiżu, a standardowe, jednobryłowe sportowe fotele z oparciem zintegrowanym z zagłówkiem mogą być pokryte opcjonalną tapicerką z tworzywa Alcantara® lub skóry.

Przednie fotele nie tylko świetnie wyglądają i oferują wysoki komfort, ale także mają wbudowany innowacyjny system nagłośnienia Bose Personal Plus, który zapewnia wysoką jakość dźwięku w kabinie. Ustawienia systemu reguluje się na 8‑calowym wyświetlaczu multimedialnym, zapewniającym także łatwy dostęp do usług Nissan Connect.

Pod wyprofilowaną maską pracuje oszczędny i dynamiczny 3‑cylindrowy silnik benzynowy. Jednostka o pojemności 1 litra jest lekka i kompaktowa, ale dzięki sprężarce charakteryzuje się elastycznością i zapewnia wiele przyjemności z jazdy. Silnik rozwija moc 117 KM i 180 Nm momentu obrotowego (z możliwością chwilowego zwiększenia tej wartości do 200 Nm). Standardem jest sześciobiegowa przekładnia manualna, ale po raz pierwszy samochód można zamówić także z nowym dwusprzęgłowym automatem.

W porównaniu z silnikiem 1,6‑litrowym stosowanym w poprzednim modelu zużycie paliwa spadło do 5,9 l/100 km w wersji ze skrzynią manualną i 6,0 l/100 km w pojazdach z przekładnią DCT. Ograniczono także emisję CO2, która wynosi obecnie 135 g/km (WLTP) z przekładnią manualną i 138 g/km (WLTP) z DCT. Funkcja „D‑Mode” umożliwia płynne przełączanie się między trybami Standard, Eco i Sport. W każdym z nich charakterystyka samochodu zmienia się stosownie do warunków jazdy i nastroju kierowcy.

Najnowsze

Wypadki na autostradach co cztery kilometry

Autostrady w Polsce mają długość 1637 km. Każdego roku dochodzi na nich do kilkuset wypadków. Jakich nawyków musimy się pozbyć, żeby na autostradach zrobiło się bezpieczniej?

W 2018 roku doszło na autostradach do 434 wypadków, w których zginęły 52 osoby, a 636 zostało rannych – podaje Komenda Główna Policji. Statystycznie na każde 4 km autostrad przypada jeden wypadek. Duża ich liczba jest konsekwencją tego, na co od dawna już zwracają uwagę eksperci. Wielu polskich kierowców albo ignoruje podstawowe zasady bezpiecznego poruszania się po autostradach, albo po prostu nie wie, jak prawidłowo z nich korzystać.

Lista błędów popełnianych na autostradach pokrywa się z przyczynami wypadków. Z powodu niedostosowanej do warunków drogowych, nadmiernej prędkości dochodzi do aż 34% zdarzeń. W 26% przypadków przyczyną jest niezachowanie bezpiecznej odległości pomiędzy pojazdami. Warto również wspomnieć o zaśnięciu i zmęczeniu (10%) oraz nieprawidłowej zmianie pasa ruchu (6%). Poniżej lista powszechnie obserwowanych w Polsce zachowań, które negatywnie wpływają na bezpieczeństwo na autostradach.

Zbyt duża i niedostosowana do warunków prędkość
Warto pamiętać, że 140 km/h to maksymalna dozwolona, a nie zalecana prędkość. Jeśli warunki na drodze nie są najlepsze (deszcz, mgła, śliska nawierzchnia, duży ruch w sezonie turystycznym czy podczas długich weekendów itd.), trzeba zwolnić. Wydaje się to oczywiste, ale policyjne statystyki nie pozostawiają złudzeń – niedopasowana prędkość zbiera na autostradach największe żniwo.

Jazda na zderzaku
Za duża prędkość często łączy się z tzw. jazdą na zderzaku, czyli „dolepieniem się” pojazdu do auta znajdującego się przed nim. Kto nawet okazjonalnie prowadzi samochód po autostradzie, ten wie, jak wygląda błyskawicznie pojawiające się w lusterku wstecznym auto, często migające światłami, by ustąpić mu miejsca na drodze. To w zasadzie definicja piractwa drogowego. Niestety, dla bezpieczeństwa naprawdę lepiej w takiej sytuacji zjechać na prawy pas. 

Nieprawidłowe korzystanie z pasów ruchu
Na autostradach popełniamy szereg błędów związanych ze zmianą pasa. Dzieje się to już na etapie włączania się do ruchu. Robiąc to, należy korzystać z pasa rozbiegowego. Z kolei pojazdy znajdujące się na autostradzie powinny w miarę możliwości zjechać na lewy pas i zrobić w ten sposób miejsce dla wjeżdżającego. Inny przykład to wyprzedzanie. W Polsce obowiązuje ruch prawostronny, czyli, jeśli tylko jest to możliwe, trzeba poruszać się prawym pasem (on nie służy do wyprzedzania). Na lewy należy wjeżdżać tylko po to, aby wyprzedzić wolniej jadące pojazdy lub ominąć znajdujące się na drodze przeszkody. Kolejna rzecz: pas awaryjny, który niektórzy kierowcy wykorzystują do postoju, choć ta część autostrady jest zarezerwowana do zatrzymania jedynie w sytuacjach zagrożenia życia lub awarii pojazdu.

Najnowsze

Lexus LC Convertible zadebiutuje już za kilka tygodni?

W połowie roku Lexus potwierdził wprowadzenie do produkcji widowiskowego kabrioletu LC Convertible. Teraz samochód najprawdopodobniej w wersji produkcyjnej przyłapano w czasie nagrywania filmu na ulicach Los Angeles. Wiele wskazuje na to, że auto zadebiutuje już za kilka tygodni.

Zauważony przez spotterów kabriolet Lexusa to egzemplarz w intensywnie niebieskim kolorze. Taką barwę zawdzięcza najpewniej lakierowi Structural Blue, który japońska marka kilka lat temu stworzyła specjalnie na potrzeby modelu LC, inspirując się barwą skrzydeł tropikalnego motyla Morpho menelaus. Czarne przednie logo oraz brak dodatkowego oznaczenia na boku pozwalają sądzić, że pod maską przyłapanego auta znalazła się wolnossąca jednostka V8 o pojemności pięciu litrów, znana z Lexusa LC 500. 

LC Convertible zadebiutował na początku roku jako koncept w czasie Detroit Auto Show, a w lipcu na Goodwood Festival of Speed potwierdzono wprowadzenie modelu do produkcji. Dziennikarze portalu Autoblog.com dostrzegli drobne różnice w wyglądzie nowego auta względem zaprezentowanych wcześniej wersji, ale ograniczające się do absolutnego minimum – kształtu zagłówków, obecności małej tylnej owiewki oraz wykończenia osłony złożonego dachu. Prace nad oficjalnymi materiałami promocyjnymi pozwalają sądzić, że premiery Lexusa LC Convertible możemy spodziewać się już na przełomie listopada i grudnia na Los Angeles Auto Show. A do salonów samochód trafi zapewne w przyszłym roku. 

Kabriolet uczestniczący w nagraniach – tak samo jak prezentowane wcześniej koncepty – wystąpił wyłącznie ze złożonym dachem. Lexus do tej pory oficjalnie nie potwierdził, w jakiej dokładnie konfiguracji nowe auto trafi do salonów. Wszystko wskazuje jednak na to, że jego wnętrze będzie osłaniać dach z materiału. 

Domysły potwierdza prototyp przyłapany w trakcie wcześniejszych testów na kalifornijskich drogach, w których uczestniczył amerykański kierowca wyścigowy od lat współpracujący z Lexusem – Scott Pruett. Nadwozie pokrytego kamuflażem auta uzupełniał wtedy miękki dach z czarnego materiału. LC Convertible stanie się zatem pierwszym kabrioletem Lexusa wyposażonym w tego rodzaju poszycie, bowiem poprzednie auta japońskiej marki z otwartym nadwoziem – model SC drugiej generacji oraz IS C – były wyposażone w sztywne dachy. 

Kwestia jednostek napędowych też jest już raczej przesądzona. Tak samo jak w wersji coupé do wyboru będą najpewniej dwa warianty. Obok wolnossącej V-ósemki o mocy ponad 460 KM w ofercie znajdzie się więc około 360-konna odmiana hybrydowa z silnikiem V6 3.5.

 

Najnowsze

Andrzej Bargiel i Maciej Kot wśród uczestników Rajdu Żubrów

Automobilklub Krakowski, organizator 53. Rajdu Żubrów (18-19 października 2019) opublikował dziś listę zgłoszeń. Znalazło się na niej 81 załóg. Lista aż skrzy się od intrygujących nazwisk i modeli samochodów!

19 załóg liczy reprezentacja włoskich entuzjastów naszej imprezy dla weteranów, którzy przywiozą pod Tatry klasyczne auta rajdowe. Ozdobą „żubrowej” stawki będą bez wątpienia małżonkowie Ewa i Sobiesław Zasadowie, inicjatorzy Żubrów w roku 1966. Państwo Zasadowie kolejny raz wystartują w Audi TT z numerem 16.

Wśród weteranów sportu samochodowego ujrzymy m.in. Ryszarda Adamka w VW Golf (nr 9), Janusza Wojtynę (Ford Focus RS nr 10), Marka Karczewskiego (Mitsubishi Lancer Evo IX nr 11), Zbigniewa Barana (Audi S3 Sportback nr 15), Pawła i Piotra Dytków (Mitsubishi Lancer Edition R nr 20), Jana Kościuszkę i Janusza Bronikowskiego (Polski Fiat 125p Akropolis nr 56), Andrzeja i Macieja Lubiaków (Polski Fiat 126p nr 82).

Dawny as wyścigów, wrocławianin Adam Piskozub, pilotowany przez Stanisława Postawkę, pojedzie w Porsche 911 Turbo S nr 12. Także w Porsche 911 (ale w specyfikacji Carrera S z nr 8) pojedzie kolejna wrocławska załoga Wojciech Bek/Julian Obrocki, która przed laty w tym samym składzie rajdowała Polskim Fiatem 126p. Nie zabraknie młodszych zawodników, w tej liczbie Michała Kościuszki (Mercedes nr 19), Michała Streera (Subaru Impreza WRX nr 23), Konrada Bieli (Mitsubishi Lancer Evo X nr 36) czy Michała Szerli (Citroen AX GTI nr 46).

Pojawią się sławni narciarze: skialpinista Andrzej Bargiel wystartuje w Mercedesie nr 29, skoczek Maciej Kot będzie pilotować Marcina Golonkę w Mitsubishi Lancerze nr 37.

 

Najnowsze

Ten transport ważył o 74 tony za dużo!

Jak bardzo można przekroczyć dopuszczalną masę całkowitą ciągnika siodłowego i naczepy? Ten kierowca chyba pobił rekord.

Kierowca 14-osiowego pojazdu przewoził ładunek z Polski na Ukrainę. Został zatrzymany do kontroli na podkarpackim odcinku autostrady A4 przez inspektorów ITD przy współpracy z pracownikami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Prowadzący posiadał zezwolenie VI kategorii, czyli takie, które dopuszcza na przejazd zespołu pojazdów o maksymalnej masie 60 ton. Prowadzony przez niego zestaw ważył natomiast powyżej 100 ton. Ale nie to było największym problemem.

Okazało się, że dopuszczalna masa całkowita zestawu została przekroczona o niemal 74 tony! Ponadto wysokość pojazdu z ładunkiem wynosiła 4,3 4m, szerokość 5,16 m, a długość pojazdu członowego oscylowała w granicach 34 metrów. Zarówno w przypadku szerokości, jak i długości parametry zostały przekroczone o ponad 100% w stosunku do dopuszczalnych.

Wobec stwierdzenia braku zezwolenia kategorii VII w stosunku do przewoźnika wszczęto postępowanie administracyjne oraz wydano zakaz dalszej jazdy.

Najnowsze