Motocyklowe szkolenie z Moniką Jaworską na torze w Lublinie – relacja

Masz czasem tak, że zastanawiasz się, czy jest coś, czego możesz się nauczyć, żeby jeździć motocyklem lepiej, szybciej, pewniej? Ja to poczułam...

W piątek wieczorem, po ciężkim tygodniu pracy przygotowałam akcesoria i motocykl – jutro ruszam. Rześki, sobotni poranek, przyczepa z motocyklem już czeka. W samochód i do Lublina na tor! Droga jest trudna; jest mgliście. Mimo to dojeżdżam na czas. Przed bramą toru w Lublinie witam się z Anią i Tomkiem, którzy przyjechali w tym samym celu – chcą umieć przejeżdżać na motocyklu zakręty bezpiecznie i szybko.

Monika Jaworska z Marysia zaczynają od teoretycznej prezentacji właściwej pozycji na motocyklu. Jeszcze pomiar ciśnienia opon, ustawienie zawieszenia w każdym motocyklu i czas na zajęcia praktyczne.

Ruszamy na sesje. Zaczynamy od pierwszego, rozgrzewkowego okrążenia, które Monika pokonuje jadąc za nami po to, by mogła zapoznać się z możliwościami i techniką jazdy każdego kursanta. Potem instruktarz i zamiana.

W końcu jadę za nią, walczę ze swoimi nawykami, próbuję robić wszystko tak, jak pokazała Katanka (Monika Jaworska – przyp. red.). Jednak trzymanie jej tempa i jazda tym samym torem co ona nie jest łatwe, choć daje z siebie bardzo dużo… Powoli zaczyna mi wychodzić: linia, pozycja. Przymykam przepustnicę, składam motocykl, mijam apex, stale równomiernie dodaje gazu, wyjście – udało się! Kolejny i następny zakręt i jak mantrę powtarzam wszystkie czynności. Nie za każdym razem jest tak, jakbym sobie tego życzyła, ale możliwość jazdy pod okiem tak znakomitej motocyklistki, to sama przyjemność. Staram się zastosować wszystkie wskazówki Moniki co do pozycji: siedzę teraz bliżej baku niż to robiłam wcześniej, przygotowuje pozycję przed zakrętem również wcześniej i buduje pozycję element po elemencie, nie na raz, jak kiedyś.

Obserwując inne dziewczyny, jestem dla nich pełna podziwu. Choć nie są z siebie zadowolone, to – stojąc z boku – jest widać, jak z każdą sesją, a nawet okrążeniem pewniej jadą kolejny zakręt.

Podsumowując: żywię dużą sympatię do Moniki Jaworskiej i Marysi, a także  podziw i szacunek do tego co robią i czym są dla nich motocykle. Myślę, że każdy jeżdzący na motocyklu może się szkolić, ćwiczyć, uczyć się. O ile przyjemniejsza jest jazda na codzień oraz wycieczki krótkie czy dłuższe, kiedy masz poczucie przećwiczenia jazdy w zakrętach i wiesz, na ile Cię stać. Masz świadomość, że nie musisz zwalniać w zakręcie, wręcz przeciwnie, robisz pozycję, składasz motocykl i dodajesz gazu – cieszysz się jazdą, prędkością, płynnością, każdą chwilą spędzoną na motocyklu.

Czy warto brać udział w takich zajęciach? Jak najbardziej tak!

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Rewolucyjny BikeHUD Adventure

Kolejny kask BikeHUD ma być dowodem na ciągłość prac trwających u tego producenta. W poprzedniej wersji BikeHUD'a można było się dopatrzyć paru mankamentów: plątanina kabli oraz masywny monokl mogły odstarszyć od zakupu. W nowym modelu mają być kamery HD i wyświetlacz przezierny.

O kasku z wyświetlaniem danych – head up display (HUD) pisałyśmy już jakiś czas temu (zapowiedź także tu). Teraz BikeHUD zamienia masywny czarny monokl z ekranem LED na cienki, przezroczysty wyświetlacz TFT, na którym wyświetlane będą informacje potrzebne kierowcy za pomocą technologii światłowodowej. Kask ma mieć opcję zarządzania nim za pomocą aplikacji na smartfonie. Tak samo jak u jego poprzednika, wszystkie systemy i kable odpowiedzialne za różne funkcje będą się całkowicie mieścić w obudowie.

BikeHUD Adventure

Eleganckie maseczki w motoryzacyjnym stylu? Już dziś mogą być twoje!

Oparty na systemie Android 5, z własnym zasilaniem, ma być całkowicie zarządzany z poziomu smartfona, nie wymagając przy tym instalacji jakichkolwiek dodatków przy motocyklu. Zamontowana nawigacja na bieżąco ma wydawać komendy, informować o niebezpieczeństwach, a na ekranie będą również wyświetlane dane dotyczące połączeń telefonicznych. Ten zestaw usług kosztuje 485 dolarów, czyli około 1630 złotych.

BikeHUD Adventure Plus

Zestaw nieco rozszerzony wymaga zainstalowania dodatkowego oprogramowania BikeHUD oraz opiera się na GPS. Aktualizacja prędkości odbywa się 100 razy na sekundę, a dzięki czujnikom kontrolującym pracę motocykla kierowca będzie miał dostęp do takich informacji jak aktualny bieg, czas przejazdu czy inne wskaźniki. Cena tego zestawu to 879 dolarów, czyli ok. 2955 złotych.

BikeHUD Adventure Vision

Rekordowy wrzesień Lamborghini

Najbardziej rozbudowany zestaw łączy w sobie cechy pozostałych dwóch systemów oraz kamer HD, dzięki którym kierowca ma dostęp do obrazu naokoło pojazdu, nie spuszczając wzroku z drogi. Kamery nie pobierają energii bezpośrednio z motocykla, więc nie wymagają podłączania ich przy każdej jeździe. Każda z kamer rejestruje otoczenie w zakresie 170 stopni i na bieżąco koryguje obraz za pomocą stabilizatora. Najbogatsza wersja ma kosztować 1481 dolarów, czyli ok. 4976 złotych.

Najnowsze

Zawodniczki podsumowują Cieszyńską Barbórkę

Mimo wielu przeciwności, wszystkie zawodniczki zgłoszone do ostatniej rundy Rajdowego Pucharu Polski dojechały do mety. A trzy z nich na drugim miejscu w klasie!

Rajd Cieszyńska Barbórka zakończył rywalizację w tegorocznym Rajdowym Pucharze Polski, który w tej formie rozgrywany był po raz ostatni. Z niecierpliwością czekamy na nowy sezon i nowe regulaminy dotyczące rajdów samochodowych.

Mazovia Cabrio Style 2020 - zobaczcie zdjęcia z otwarcia sezonu!
Najwyżej sklasyfikowana zawodniczką została Marta Momot, która towarzyszyła Gracjanowi Grela w Hondzie Civic. Załoga zajęła świetnie 2. miejsce w klasie i 17. w klasyfikacji generalnej, ale łatwo nie było:
– To był super start. Mega ciężkie warunki i całkiem inne, niż dotychczas jeździliśmy. Bardzo dużo się nauczyliśmy, ale spodziewaliśmy się, że będzie o wiele gorzej. Postanowiliśmy, że postaramy wycisnąć z siebie jak najwięcej. Było pełne skupienie nad opisem trasy, co bardzo ułatwiło nam pokonywanie odcinków. Staraliśmy się przewidywać. Nie obyło się oczywiście bez przygód – od usterki samochodu, poprzez zwiedzanie poza trasą, po wypychanie auta z pobocza. Było ciężko, ale dzięki wytrwałości psychicznej dojechaliśmy do mety i to z całkiem niezłym, zaskakującym nas wynikiem. Atmosfera na rajdzie była bardzo fajna, nie przeszkadzało to, że kombinezon był do połowy brudny z błota od wypychania samochodu, czy buty przemoczone milion razy. To była super przeprawa przez bojowe warunki. Bardzo się cieszę, że byli z nami nasi kibice, którzy do końca trzymali za nas kciuki i nam kibicowali! – podsumowuje zawodniczka.

Jaguar Land Rover będzie wykorzystywać plastikowe odpady we wnętrzach samochodów nowej generacji
Kolejne zawodniczki uplasowały się rzędem na 31, 32 i 33 miejscu w klasyfikacji generalnej. Wioletta Bajda i jej mąż Grzegorz za kierownicą Hondy Civic VTI zajęli 4. miejsce w klasie. Na start tej sympatycznej załogi złożyło się wiele osób, a satysfakcja z osiągnięcia mety jest bezcenna:
– Meta 40-tej Cieszyńskiej Barbórki to wspaniałe zakończenie sezonu 2014! Wystartowaliśmy w 4 rundach RPP, z czego 3 zakończyliśmy na mecie, a z Rajdu Wisły przywieźliśmy nawet puchary! To był wspaniały sezon, który przyniósł nam wiele nowych doświadczeń i całe mnóstwo radości z tego sportu! W Cieszynce planem była meta, a po drugiej pętli – dowiezienie 3 miejsca w grupie i … wszystko układało się dobrze, aż do końcówki 5 oesu. Parę metrów przed lotną popełniliśmy błąd i nieco za szybko zaatakowaliśmy wyjazd ze (sławnej już) rzeki. Efekt to 5 minutowa wizyta w grząskim rowie i spadek na 4. miejsce w grupie 9RPP. Muszę to powiedzieć – kibice, jesteście wielcy! Tegoroczne starty pokazały jak jeszcze dużo musimy się nauczyć. Raz jeszcze dziękujemy wszystkim którzy pomogli dopiąć budżet i spełnić nasze marzenie startu w Cieszyńskiej Barbórce – firmom ROLAB i MAX-NOW oraz wspaniałym przyjaciołom i ludziom pozytywnie zakręconym, (w sumie ten start sponsorowało ponad 50 osób). Do zobaczenia w przyszłym sezonie! – opowiada Wioletta.

Na drugim miejscu w klasie rajd ukończyła Barbara Gosztyła z mężem Przemysławem w Oplu Astra po prawdziwym "festiwalu kapci":

– Jubileuszowy, bo 40. już Rajd Barbórki Cieszyńskiej był dla nas naprawdę ekstremalny! Na pierwszej pętli prowadziliśmy w klasie, a pech zaczął się już na trzecim odcinku, kiedy to (prawdopodobnie podczas przejazdu przez bród) przebiliśmy oponę. Na szczęście do mety było blisko i pomimo kilkusekundowej straty czasu – nadal mieliśmy przewagę nad kolejnym zawodnikiem w klasie. Niestety opony zapasowe mieliśmy źle dobrane do panujących warunków, ale nie było wyjścia – musieliśmy wymienić obie. Na szczęście czasu było wystarczająco dużo, aby dojechać punktualnie na następny PKC. Na kolejnym odcinku nie mieliśmy już tyle szczęścia, bo po kilku kilometrach uszkodziliśmy nowo założoną oponę. Nie chcąc tracić zbyt wiele czasu, postanowiliśmy dojechać do mety nie zatrzymując się, ale kiedy wyprzedziły nas trzy załogi – podjęliśmy jednak decyzję o zmianie koła. Tym samym, kończyliśmy czwarty odcinek jadąc na dwóch, różnych oponach z przodu. Brakowało nam już opon i ostatnią pętlę przejechaliśmy na niedociętych slickach, nie mieliśmy szans, by odrobić stracone minuty – mimo to stanęliśmy na mecie, na drugim miejscu. Jestem dumna z tego, że walczyliśmy do końca i nie poddaliśmy się mimo niesprzyjających okoliczności – podsumowuje zawodniczka.

Luksusowe, jedwabne maseczki w motoryzacyjnym stylu
A jedyna zawodniczka za kierownicą – Klaudia Temple ukończyła rajd na 5 miejscu w klasie, a podczas trudnej przeprawy po odcinkach wspierał ją Jakub Wróbel. Załoga obroniła drugie miejsce na koniec sezonu:
– Mimo tego, że na drugim odcinku rajdu wypadliśmy w pole na dwie minuty i tylko dzięki ofiarności kibiców udało się wyjechać – to rajd poukładał się dla nas bardzo dobrze. Utrzymaliśmy drugie miejsce w klasie 9 na koniec sezonu, z czego jestem bardzo zadowolona – podsumowuje zawodniczka.

Aston Martin Sylvan Rock
Na drugim miejscu w klasyfikacji historycznej rajd ukończyli: Tomasz Bętkowski i Katarzyna Pytel-Majkowska w Hondzie Civic:
– Rajd, jak co roku, nie rozpieszczał zawodników ani pogodą, ani konfiguracją trasy. Odcinki były szybkie, techniczne i utrzymanie się na nich graniczyło z cudem. Tym bardziej, wraz z Tomkiem cieszymy się z osiągniętego, drugiego miejsca w klasie historycznej. Kończy się mój kolejny sezon rajdowy – bardzo udany i z nowymi doświadczeniami. W związku z tym, chciałabym serdecznie podziękować wszystkim moim kibicom i kierowcom, z którymi w tym roku miałam przyjemność startować, oraz całemu zespołowi STANLEJ za fantastyczną atmosferę na serwisie. Udany sezon rajdowy jest dla mnie fantastycznym prezentem urodzinowym – mówi Kasia, a redakcja motocainy życzy, jak najwięcej takich prezentów na kolejne urodziny!

Starty w tym roku umożliwiły sklasyfikowanie (wg wyników jeszcze nieoficjalnych) na koniec sezonu następujących zawodniczek:

– Klaudia Temple (kierowca) na 2. miejscu klasy 9

– Marta Momot (pilot) na 3. miejscu klasy 9

– Wioletta Bajda (pilot) na 4. miejscu klasy 9

– Barbara Gosztyła (pilot) na 10. miejscu klasy Astra

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Kultura motocyklowo-samochodowa Tokio – film

Tokio jest jednym z największych miast na świecie. Japonia słynie ciekawych upodobań, z nietypowych połączeń smakowych, momentami wyjątkowo ekscentrycznych i wyjątkowych dla innych narodowości teleturniejów i sportów. Dlatego nie powinien szczególnie zaskakiwać fakt, że nocami ulice Tokio zamieniają się niemalże w wesołe miasteczko. Także motoryzacyjne.

Różnokolorowe neony, migające światła, błyszczące, brokatowe karoserie… Po tym można rozpoznać Japończyków zakręconych na tle motoryzacji. Grupy są oczywiście różne – od motocyklowych, zwłaszcza stuntowych, przez takie, w których jedynym wymaganiem jest posiadanie odpowiednio tuningowanego pojazdu, do tych skupiających jedynie właścicieli np. przerobionych do bólu Lamborghini.

To właśnie bohaterowie poniższego filmu, nakręconego za pomocą kamery GoPro. Wśród wypowiadających się jest dziewczyna, która jako jedyna należy do grupy motocyklowej, czy Japończyk opowiadający historię swojej miłości do Lamborghini. W filmie znajdziemy esencję tego, co tę społeczność łączy – szybka i głośna jazda.

#t=499

Najnowsze

Relacja ze szkolenia Defensive Driving z Motocaina Team!

Niestety powoli musimy się pożegnać ze Szkoła Auto ŠKODA. W ramach wspólnego projektu z okazji XX-lecia jej istnienia, 15 listopada odbyło się ostatnie już szkolenie, gdzie nasze czytelniczki mogły wygrać w nim udział.

W konkursie ogłoszonym przez Motocainę i Skoda Auto, wyłoniłyśmy trzy dziewczyny: Magdę, Justynę i Emilkę. Wszystkie pozytywnie zakręcone na punkcie dwóch lub czterech kółek. Każda inna, ale tym, co nas łączyło, była na pewno spora fascynacja wszystkim, co związane ze słowem „moto”. Oczywiście, niezmiernie mnie to cieszyło, bo mimo że poznałyśmy się dopiero podczas piątkowej kolacji, miałyśmy mnóstwo tematów do wspólnych rozmów.

W sobotę rano, jak zwykle uśmiechnięta ekipa instruktorów ze Szkoła Auto Škoda, zabrała wszystkich uczestników szkolenia do Škoda Autolab. W Interaktywnym Centrum Bezpieczeństwa spędziliśmy jednak tylko chwilę-– po to, aby dowiedzieć się najpierw czym właściwie jest jazda defensywna.

Wbrew pozorom, niewiele chyba osób do końca wie „o co chodzi”. Ciężko się też zorientować po tym, co napisano na stronie szkoły- „jazda defensywna to styl jazdy, który podnosi bezpieczeństwo na drodze, pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze”.

{{ gallery(1314) }}

I tego miałyśmy się dzisiaj nauczyć, a przynajmniej nabyć wiedzę niezbędną do tego, aby w przyszłości być jak najlepszym kierowcą defensywnym, czyli takim, który przede wszystkim unika zagrożeń, planuje swoje działania, uważnie obserwuje sytuację na drodze i współdziała z innymi uczestnikami ruchu drogowego.

Po krótkim wprowadzeniu oraz prezentacji głównych założeń tego stylu jazdy, ruszyłyśmy już do samochodów: ja z Emilką do Skody Yeti, a Magda i Justyna – do Octavii. Plan na najbliższe 1,5 godziny to przejazd kilkudziesięcio-kilometrową trasą, która prowadziła zarówno przez centrum Poznania, okoliczne miejscowości, jak i autostradę. Był to w zasadzie test nawyków. Instruktor o iminieniu Filip podczas tej podróży miał za zadanie przeanalizować kierowców począwszy od przygotowania do jazdy, poprzez nasz styl, znajomość przepisów, współdziałanie z innymi uczestnikami ruchu drogowego oraz zachowanie w kryzysowych sytuacjach, których na szczęście nie było. Wszystkie informacje z naszego przejazdu zapisał na karcie oceny, do której póki co nie miałysmy wglądu. Był to po prostu przejazd „po swojemu”, bez komentowania naszych zachowań. O tym miałyśmy się dowiedzieć dopiero podczas drugiego etapu szkolenia.

Po podróży wróciłyśmy do Škoda Autolab, gdzie czekał na nas Radek – znany już nam instruktor. Przyszedł czas na teorię i omówienie zagadnień związanych z defensywnym stylem jazdy. Przede wszystkim przedstawiono nam jego główne zasady, o których przy okazji ogłaszania konkursu już wspominałyśmy. Warto je jednak przypomnieć, ponieważ bezpieczeństwo to chyba najistotniejsza rzecz:

1. „Skanuj” wzrokiem drogę i jej otoczenie. Patrz jak najdalej do przodu, a zauważysz potencjalne zagrożenia.

2. Przestrzegaj zasad ruchu drogowego, bądź kierowcą szanującym innych uczestników ruchu.

3. Jedź rozważnie. Próbuj przewidzieć zachowanie innych uczestników ruchu drogowego.

4. Obserwuj i bądź widoczny dla innych. Komunikuj czytelnie swoje zamiary innym uczestnikom ruchu drogowego, a swoje manewry – kierunkowskazami.

5. Unikaj rozpraszania, bądź skoncentrowany na bezpiecznym prowadzeniu auta.

W międzyczasie omówiliśmy sobie również tzw. trójkąt bezpieczeństwa, który mówi o tym, że bezpieczne dotarcie do celu nie zależy tylko od nas. Zawsze trzeba wziąć pod uwagę zasadę ograniczonego zaufania i przewidywać sytuacje, ponieważ dużo zależy również od samochodu, jak i drogi. W kwestii ryzyka często kierowcy nie biorą też pod uwagę tego, że jest ono uzależnione nie tylko od zmęczenia psychicznego, ale równeż między innymi – od niewłaściwego stanu auta, na warunkach pogodowych czy też nowej, nieznaje trasie kończąc.

Co ciekawe, według danych najwięcej wypadków dzieje się nie podczas opadów deszczu, którym towarzyszy słaba widoczność, ale w piątek, na prostej, słonecznej, długiej, szerokiej drodze, w godzinach między 6-8 lub 15-18. Daje to do myślenia!

Hyundai Santa Fe - producent ujawnia gamę napędową.

Ponadto, okazało się, że jadąc na autostradzie o 20 km/h wolniej niż przewidują to przepisy, na odcinku 100 km tracimy 7 minut, ale za to w naszym portfelu odczuć możemy oszczędność nawet do 25% . Czy warto? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Po części wykładowej ponownie zwiedzałyśmy Škoda Autolab. Mimo że to mój kolejny raz, to powiem szczerze, że w Interaktywnym Centrum Bezpieczeństwa nie można się nudzić! Symulator dachowania, zderzeń czy też możliwość zwiedzenia pozostałych wystaw daje naprawdę dużo frajdy. Podczas tej wizyty Dziewczyny wraz z pozostałymi uczestnikami wzięły również udział w konkursach. Pierwszy polegał na jak najszybszym zgaszeniu migających lampek – co najciekawsze w specjalnych „alkogoglach” (symulują jazdę po spożyciu alkoholu) – natomiast w drugim trzeba było ułożyć 15 puzzli. Niby proste rzeczy, ale pokazujące kto dysponuje refleksem i dobrą koordynacją ruchową. Najważniejsze jednak to, że ponownie nie miała sobie równych osoba z naszego teamu. Szczęśliwa Emilka jedzie z Nami do ADAC! I to jest chyba najmilsza wiadomość.

Po przerwie obiadowej ponownie w samochodzie czekał na nas Filip, z którym bogatsze w nową wiedzę miałyśmy jeszcze raz pokonać tę samą trasę. Tym razem jednak już w ramach testu korzyści, czyli przy wsparciu instruktora, na bieżąco komentującego i omawiającego nasz styl jazdy. Na szczęście wskazówek z jego strony było bardzo mało, ponieważ zarówno ja, jak i Emilka czy Magda według prowadzących za kierownicą radzimy sobie bardzo dobrze, co nas naprawdę ucieszyło. Oczywiście, drobne uwagi były, czy to do trzymania rąk na kierownicy czy też zachowania odległości od innego pojazdu, ale obyło się bez większych zastrzeżeń.

Myślę, że warto skorzystać z takiego szkolenia, bo bardzo mocno działa ono na wyobraźnię. Jeżdżąc krótko czy też długo mamy już pewne nawyki, których podejrzewam, że większość z Was kompletnie nie zauważa. Ponadto, instruktorzy otwierają trochę oczy na zagrożenia i sytuacje, o których istnienia kompletnie nie bierzemy pod uwagę. W końcu pamiętajmy: nie jesteśmy niezniszczalni i mimo że mamy coraz to lepsze systemy wsparcia kierowcy w samochodach, to jednak nie zastąpią one naszego myślenia. Oprócz zagadnień z bezpieczeństwa, na szkoleniu dowiecie się również, jak zaoszczędzić czas i pieniądze, co dla każdego jest niezwykle ważne.

Na koniec relacji wypadałoby mi się pożegnać z Wami, ale celowo tego jeszcze nie robię, ponieważ 29 listopada razem z dwoma finalistkami konkursów jedziemy do ośrodka ADAC za naszą zachodnią granicę. Na pewno zdamy Wam relację jak było. Zachęcam Was też do czytania naszego portalu, bo być może będą kolejne okazje do dołączenia do naszego teamu!

Najnowsze