Anita Oleszkiewicz

Motocyklowe szkolenie z Moniką Jaworską na torze w Lublinie - relacja

28 listopada 2014
Masz czasem tak, że zastanawiasz się, czy jest coś, czego możesz się nauczyć, żeby jeździć motocyklem lepiej, szybciej, pewniej? Ja to poczułam...

W piątek wieczorem, po ciężkim tygodniu pracy przygotowałam akcesoria i motocykl - jutro ruszam. Rześki, sobotni poranek, przyczepa z motocyklem już czeka. W samochód i do Lublina na tor! Droga jest trudna; jest mgliście. Mimo to dojeżdżam na czas. Przed bramą toru w Lublinie witam się z Anią i Tomkiem, którzy przyjechali w tym samym celu - chcą umieć przejeżdżać na motocyklu zakręty bezpiecznie i szybko.

Monika Jaworska z Marysia zaczynają od teoretycznej prezentacji właściwej pozycji na motocyklu. Jeszcze pomiar ciśnienia opon, ustawienie zawieszenia w każdym motocyklu i czas na zajęcia praktyczne.

Ruszamy na sesje. Zaczynamy od pierwszego, rozgrzewkowego okrążenia, które Monika pokonuje jadąc za nami po to, by mogła zapoznać się z możliwościami i techniką jazdy każdego kursanta. Potem instruktarz i zamiana.

W końcu jadę za nią, walczę ze swoimi nawykami, próbuję robić wszystko tak, jak pokazała Katanka (Monika Jaworska - przyp. red.). Jednak trzymanie jej tempa i jazda tym samym torem co ona nie jest łatwe, choć daje z siebie bardzo dużo... Powoli zaczyna mi wychodzić: linia, pozycja. Przymykam przepustnicę, składam motocykl, mijam apex, stale równomiernie dodaje gazu, wyjście - udało się! Kolejny i następny zakręt i jak mantrę powtarzam wszystkie czynności. Nie za każdym razem jest tak, jakbym sobie tego życzyła, ale możliwość jazdy pod okiem tak znakomitej motocyklistki, to sama przyjemność. Staram się zastosować wszystkie wskazówki Moniki co do pozycji: siedzę teraz bliżej baku niż to robiłam wcześniej, przygotowuje pozycję przed zakrętem również wcześniej i buduje pozycję element po elemencie, nie na raz, jak kiedyś.

Obserwując inne dziewczyny, jestem dla nich pełna podziwu. Choć nie są z siebie zadowolone, to - stojąc z boku - jest widać, jak z każdą sesją, a nawet okrążeniem pewniej jadą kolejny zakręt.

Podsumowując: żywię dużą sympatię do Moniki Jaworskiej i Marysi, a także  podziw i szacunek do tego co robią i czym są dla nich motocykle. Myślę, że każdy jeżdzący na motocyklu może się szkolić, ćwiczyć, uczyć się. O ile przyjemniejsza jest jazda na codzień oraz wycieczki krótkie czy dłuższe, kiedy masz poczucie przećwiczenia jazdy w zakrętach i wiesz, na ile Cię stać. Masz świadomość, że nie musisz zwalniać w zakręcie, wręcz przeciwnie, robisz pozycję, składasz motocykl i dodajesz gazu - cieszysz się jazdą, prędkością, płynnością, każdą chwilą spędzoną na motocyklu.

Czy warto brać udział w takich zajęciach? Jak najbardziej tak!

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!