Motocyklistka odrzucona przez śmierć – historia Cat Hammes

Cat Hammes przyszła na świat w niezbyt zamożnej rodzinie na południu Stanów. W domu się nie przelewało, dlatego w wieku lat czternastu podrobiła swoje świadectwo urodzenia, żeby móc pójść do pracy. Dwa lata później odkryła motocykle. To była miłość od pierwszego wejrzenia, której nikt w jej otoczeniu nie potrafił pojąć.

W rodzinie Cat kobiety pełniły tradycyjne role i pogląd na to, co dla kobiety nieodpowiednie, również był dosyć tradycyjny. Motocykle są brudne, mało eleganckie i na dodatek niebezpieczne – tak powtarzali Cat najpierw jej ojciec, a potem chłopak, z którym związała się głównie z uwagi na to, że miał motocykl.

Jednak twardej południowej babie nikt nie będzie dyktował, co ma robić. Tuż po osiemnastych rodzinach za własne zaoszczędzone w pocie czoła pieniądze Cat kupiła sobie własną Yamahę. Jednak w głębi duszy marzyła o Harleyu. Konkretnie o Fatboyu – od momentu, gdy przyjaciel użyczył jej tego modelu na przejażdżkę, wiedziała, że to jest to.

fot. diamondposse.com

I wreszcie się udało – jesienią 2005 roku weszła w posiadanie wymarzonego modelu.

W maju 2006 natomiast jej życie się skończyło. A przynajmniej tak wtedy sądziła.

Po makabrycznym wypadku trafiła do szpitala z uszkodzoną czaszką, wstrząsem mózgu, połamanymi kośćmi, zapadniętym płucem. Jej lewej nogi nie udało się uratować. Seria nieszczęść postępowała: Cat straciła pracę, mąż od niej odszedł, pół roku po wypadku musiała sprzedać dom. Były chwile, kiedy myślała o samobójstwie. W innych momentach pogrążała się w gniewie wobec Boga i świata. Sama z zawodu była pielęgniarką – jej umysł odrzucał fakt, że nie może samodzielnie chodzić, korzystać z łazienki, wejść po schodach. Płakała z bezsilności i czuła się koszmarnie samotna.

fot. diamondposse.com

Po długim okresie zmagań z samą sobą zrozumiała, że jest tylko jeden sposób, żeby ostatecznie wyzdrowieć. Musiała wrócić na siodełko motocykla – i to nie byle jakiego motocykla, tylko swojego ukochanego Fatboya, który w wypadku został równie mocno poturbowany. Z nową energią rzuciła się w wir rehabilitacji, podczas której poznała innych niepełnosprawnych. W czasie miesięcy, które spędziła w szpitalu, jej przyjaciele włożyli masę wysiłku, by przywrócić Fatboya do stanu używalności. On również przechodził własną terapię.

fot. diamondposse.com

W końcu spotkali się ponownie.

Dzisiaj Cat pod pseudonimem „Jednonoga Blondynka” jeździ po kraju i wygłasza mowy motywacyjne. Pokazuje na własnym przykładzie, że można pokonać kalectwo. Bierze udział w wyścigach charytatywnych, wspiera potrzebujących. Najwięcej satysfakcji sprawiają jej komentarze „jeśli tej małej się udało, ja również stanę na nogi”.

O sobie mówi: „śmierć mnie odrzuciła”.

 

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze