Motocyklista potrącił na pasach małą dziewczynkę!

Tytuł bulwersujący i cała sytuacja także. Matka potrąconej dziewczynki prosi o pomoc w identyfikacji sprawcy. Tylko po co?

Wina motocyklisty jest bezsprzeczna, a jego lekceważenie przepisów doprowadziło do potencjalnie groźnej sytuacji. Zignorował widok dwóch pojazdów zatrzymujących się przed przejazdem dla rowerów i potrącił jadącą po nim sześcioletnią dziewczynkę.

Bulwersujące? Oczywiście. Chociaż technicznie rzecz biorąc to ona wjechała w motocykl, ale tego motocykla nie miało prawa tam być. Dziewczynka upadła, lecz nic jej się nie stało, ponieważ prędkość była minimalna. Bardzo rozsądnie natychmiast zeszła też z ulicy.

Czy motocyklista później uciekł, jak podają media? To już nie jest prawdą. Zatrzymał się, podniósł rowerek z asfaltu i zaniósł go matce dziewczynki. Podobno rzucił tylko „nic się nie stało” i uciekł. Kolejna nieprawda – od zejścia z ulicy do jego ponownego pojawienia się w kadrze mija pół minuty. Co robił w tym czasie, jeśli nie rozmawiał z matką dziewczynki? Sama kobieta opisuje zajście tak (pisownia oryginalna):

Może ktoś coś rozpoznaje. Zwróć uwagę na tatuaż na łydce. Proszę udostępnij. Nie miał rejestracji więc Policja umorzyła sprawę. Lili na szczęście fizycznie się nic poważnego się nie stało. Ale była to nasza pierwsza przejażdżka „po ulicy” Ja jechałam z Elizą na przodzie, LILI za nami. Miałyśmy dojechać na drugą stronę przejścia nad jezioro Długie, 15 min od naszego domu. Przez tego … nie udało się. Motocykl nadjechał od strony Likuz przeciskając się między ustępującymi nam pierwszeństwa autami.

Dziękujemy natychmiastowej pomocy jaką nam udzieli świadkowie i wszystkie służby. Zrobimy co możemy aby ten człowiek poniósł karę. Nawet jeżeli nie uda nam się ustalić kim jesteś mam nadzieję, że dotrze do Twoich najbliższych jakim jesteś tchórzem! Potrąciłeś moją sześcioletnią córeczkę i zostawiłeś matkę z dwoma roztrzęsionymi dzieciakami na wysepce pomiędzy autami. Jakim to trzeba być człowiekiem?!

Zastanawiające, że policja sprawę umorzyła, ale brak widocznej twarzy i brak tablicy rejestracyjnej nie daje policjantom żadnego punktu zaczepienia, szczególnie w dużym mieście jak Olsztyn. Ponadto mamy do czynienia z wykroczeniem, a nie wypadkiem, którego sprawca musi być odnaleziony, choćby dla dobra ofiar, co też tłumaczy niewielkie zainteresowanie służb.

Motocyklista powinien być ukarany za omijanie pojazdów stojących przed przejazdem, za potrącenie i za jazdę bez tablicy rejestracyjnej. Apel matki dziewczynki brzmi jednak jakby jej córka odniosła poważne obrażenia, a sprawca nawet nie zerknął w jej stronę. Swoją drogą ciekawe jakiej pomocy udzielili świadkowie, skoro dziecku nic się nie stało i nawet rowerek nie został uszkodzony. A tak na marginesie – sześcioletnie dziecko na rowerze z punktu widzenia prawa jest pieszym, więc nie powinno ani jechać drogą dla rowerów, ani tym bardziej znaleźć się na przejeździe rowerowym.

Najnowsze

Kierowca jechał na pewniaka, rowerzysta też. Nie skończyło się to dobrze

To potrącenie rowerzysty dobrze pokazuje, nie tylko niedouczenie kierowców, ale także nieuzasadnionej wiary w nieomylność innych uczestników ruchu.

Sytuacja właściwie klasyczna – samochód na jednym pasie się zatrzymał, a ten na drugim nie. A niechroniony uczestnik ruchu, kiedy tylko nabył pierwszeństwo, poczuł się nietykalny.

Rowerzysta spowodował kolizję. Ale zdemaskował pijanego kierowcę!

Nietrudno zrozumieć jak doszło do tego zdarzenia. Kierowca na pasie prawym jechał powoli, ponieważ dopiero co skręcił z drogi podporządkowanej. Kierujący na pasie lewym mógł nie odebrać tego, jako rezygnowania z pierwszeństwa na rzecz pieszego lub rowerzysty. Zauważcie, że kiedy białe auto zatrzymuje się przed przejazdem rowerowym, czarne już je mija. Wysokie nadwozie mogło skutecznie uniemożliwić mu zauważenie rowerzysty odpowiednio wcześnie.

Rozpędzony rowerzysta potrącił samochód! Tak było, naprawdę!

Łatwo zrozumieć dlaczego cała sytuacja zaskoczyła sprawcę potrącenia. Jechał swoim tempem i swoim pasem, a trzy sekundy później na pasie obok już stało auto, a na przejeździe pojawił się rowerzysta. Dlatego prawo zabrania wyprzedzania i omijania pojazdów w okolicy przejść dla pieszych i nie przewiduje od tego żadnych wyjątków.

Rowerzysta myślał, że jest nietykalny

Na koniec warto zwrócić uwagę, na zachowanie rowerzysty. Jedno auto mu ustępuje? To mocno nacisnął na pedały i bez żadnej obserwacji drogi wjechał na ulicę. I co z tego, że był pewny sytuacji tylko na jednym z czterech pasów. Nabył pierwszeństwo, to jedzie. Całe szczęście, że nic mu się nie stało.

Najnowsze

Kierowca nie zauważył, że droga przed rondem skręca. Trafił na słup

Zwykle takie zdarzenia komentuje się sucharem „na rondzie prosto”. Tym razem kierowca nie dojechał nawet do ronda.

W opisie nagrania nie znajdziemy niestety żadnej podpowiedzi, jak mogło dojść do tego zdarzenia. Najbardziej oczywiste przyczyny to alkohol lub patrzenie w telefon, zamiast na drogę.

Młody kierowca przeszarżował na rondzie

Nie można wykluczyć również brawury, która w połączeniu z morką nawierzchnią również daje czasem takie efekty, jak na poniższym filmie. Czynnikiem dodatkowym mógł być także zły stan techniczny samochodu, w szczególności opon.

Najnowsze

Rowerzysta samodzielnie nadział się na szlaban

Zaskakujące jest, że doszło do takiego zdarzenia. Ale zachowanie rowerzysty po fakcie już niestety nie.

Rowerzysta jechał przed siebie pustą drogą i… nie patrzył przed siebie? Oślepiło go słońce? Może był pijany? To wszystko to jedynie domysły.

Rowerzysta przepisów znać nie musi?

Wiemy tylko tyle, że jechał prosto, aż wjechał w znajdujący się przed nim szlaban. Wyłamał go, przewrócił się na asfalt i chwilę dochodził do siebie. Zachowywał się tez tak, jakby mówił coś do kogoś stojącego w oddali.

Rowerzysta zagubiony na drodze ekspresowej

Co było dalej? Nic, wsiadł na rower i odjechał. Przecież nie będzie spłacił za zniszczony szlaban. Szuka go więc policja (a może już znalazła).

Najnowsze

Pijany kierowca nie może utrzymać się w pasie ruchu, a policja… nic

Dotarcie radiowozu w miejsce zgłoszenia, szczególnie kiedy zgłasza się podejrzenie co do kierowcy jadącego drogą ekspresową, może chwilę trwać. W tej sytuacji prawdopodobnie wcale nie musiało

Autor nagrania nie ma pewności, czy kierujący białą furgonetką był pijany, ale dłuższa obserwacja jego stylu jazdy na to wskazywała. Po chwili wahania zadzwonił na numer 112 i poprosił o wysłanie patrolu policji.

Pijany kierowca celowo doprowadził do kolizji

Czy to wezwanie odniosło skutek? Nie wiadomo. Autor jechał za furgonetką przez 20 minut, zanim zniknęła mu z oczu i w tym czasie nie było ani śladu radiowozu.

Pijany zakończył jazdę na sygnalizacji świetlnej

To znaczy był jeden – nieoznakowany, który zatrzymał innego kierującego. Według autora zatrzymanie musiało nastąpić chwilę po jego zgłoszeniu. Czy nikt nie zdążył w tym czasie sprawdzić, że dokładnie na tej trasie znajduje się patrol i w kilka minut może zatrzymać podejrzanego?

Najnowsze