Motocyklem dookoła świata – rozmowa z Izą Gamańską. Film

Rozmawiamy z niezwykłą osobą, motocyklistką, podróżniczką, fotografką - Izą Gamańską, uczestniczką motocyklowej wyprawy dookoła świata Singapore2Poland. Niebywale inspirująca historia.

O wyprawie można przeczytać pod adresem http://www.singapore2poland.com

Izabela Gamańska – pochodzi ze Szczyrku. Mieszkała w Australii i Singapurze. Dotychczas pracowała w handlu zagranicznym i turystyce. Lubi ciągłe wyzwania i przygody. Kilka lat temu zasiadła w fotelu pilota w organizowanym co roku rajdzie samochodowym „Żubrów”. Podróże, a raczej błąkanie się po świecie zawsze ją pociągały i inspirowały. Uwielbia kraje muzułmańskie. Jej pasją jest również fotografia, którą stara się rozwijać w miarę swoich możliwości.

Motocyklem dookoła świata brzmi fantastycznie. Przyjrzałam się trasie jaką pokonałaś wraz z mężem i Wasza podróż wygląda imponująco. Sama też sporo podróżuję i motywacja, która pobudza do ruszenia w drogę jest dla mnie naturalna, ale mimo to muszę zapytać, co skłoniło Cię do rozpoczęcia przygody życia, bo tak chyba tę podróż można nazwać?
Powrót do Polski. W tym czasie mieszkałam wraz z Kamilem w Singapurze i od kilku lat planowałam powrót na stałe do Polski. Motocykl mieliśmy, bo na codzień używaliśmy go jako środka transportu w dojeździe do pracy. Początkowo trasa miała wieść przez Azję do Polski, ale z czasem rozszerzyła się o Afrykę, Amerykę Południową i Australię. Zabłądziliśmy… to chyba przez ten brak GPS’a (smiech) i wróciliśmy do długo wyczekiwanej Polski po prawie 4 latach.

Ile krajów objęła podróż i ile kilometrów nakręciłaś?
Zwiedziliśmy ok. 60 krajów, a cała podróż pokonana motocyklami to ponad 162 000 kilometrów.

Podróż motocyklowa dookoła świata – Iza Gamańska podczas Singapore2Poland.

Czy przed rozpoczęciem podróży miałaś jakiekolwiek motocyklowe doświadczenie?
Zupełnie żadnego, do tej pory jestem laikiem w tej dziedzinie. Nie mam też prawka kat. A, więc musiałam ratować się podrabianiem dokumentów w photoshopie. Prawda jest taka, że poza Europą nikt nie wie jak powinno wyglądać prawo jazdy. Wystarczy pieczątka, zdjęcie, trochę kreatywności i dużo szczęścia. Dzięki pomocy Kamila sporo się nauczyłam jak radzić sobie ze sprzętem. Przez miesiąc w Ameryce Południowej nasze drogi się rozdzieliły, ja pojechałam w moje ukochane Andy trochę pofotografować, a Kamil w Amazonię. Więc wtedy na pustkowiach byłam zdana tylko na siebie. Ale na szczęście obeszło się bez poważniejszych usterek. Chciałam poczuć jak to jest być w 100 % niezależną. Stres był, co się stanie jak zabraknie paliwa, złapię kapcia… i bałam się spać w namiocie.

Jakim motocyklem poruszałaś się po drogach i bezdrożach świata? Jakie są jego słabe i mocne strony?
Podczas całej trasy miałam 5 motocykli. Kupowałam i odsprzedywałam na tym samym kontynencie, bo nie opłacało się ich transportować przez oceany. Wszystkie moje motocykle to maksymalnie 250-tki. W Afryce miałam chińczyka – Access 125, w Ameryce Południowej Hondę Brossa 150, w Australii Yamahę XT 250, w Indonezji prawie 15 letnią Yamaszkę Kinga 125, a do Polski z Nepalu dojechałam na chińskim Lifanie o zacnej nazwie „Cool Boy” o pojemności 150 cm3. Słabe i mocne strony tych sprzętów: mocne – małe sprzęty, podobne do tych, na jakich lokalsi się poruszają, więc w jakiś sposób byłam niewidoczna i generalnie na tym mi zależało. Słabe strony – pewnie dużo bym wtedy dała, aby taką 150-tką wyjechać bez problemu na przełęcz 5 000 metrów npm., czasem nabrać większej prędkości. Zakupiony King był tak mały i niewygodny, że po pół godzinie jazdy byłam zmuszona do stopów. A po tygodniu w siodle miałam bąble na tyłku, bo siedzonko było niewygodne.

Iza Gamańska i Kamil Gamański – ekipa Singapore2Poland.
fot. www.izagamanska.com

Jak wyglądały przygotowania do podróży i ile czasu zajęły?
Przygotowania do podróży owszem były, takie jak zrobienie wszelakich szczepień, zakup sprzętu motocyklowego, ekwipunku kempingowego i map drogowych lub też uciążliwe wyrobianie dokumentu celnego „Carnet De Passage” dla Africa Twin Kamila, bez którego na kilku granicach nie było by możliwości, aby wjechać do danych krajów. Trasę podróży zaplanowaliśmy na pierwszy miesiąc, a co do pakowania to niewiele się ono różni od pakowania w podróż kilkutygodniową. W pracy przedstawiliśmy wypowiedzenie swoim szefom, aby zebrać fundusze na podróż sprzedaliśmy nasze mieszkanie. To wszystko zajęło nam ok. 6 miesięcy. Dnia kiedy wyruszyliśmy nie zapomnę do końca życia. Im mniej planowania i doświadczenia, ekwipunku, tym jest ciekawiej w trasie. A jak się później okazało podróże motocyklowe nie są w tych czasach odkywaniem Ameryki. Masa ludzi podróżuje na motocyklach, rowerach, stopem, a niektórzy nawet pieszo.

Wywrotki, upadki, upuszczenie motocykla – każdemu się to zdarzyło. Czy w czasie podróży miałaś jakieś nieprzyjemne doświadczenia zarówno z motocyklem jak i z ludźmi?
Upadków, ślizgów było kilkanaście, ale takich niegroźnych. Szczególnie moje początki nauki jazdy off-roadowej w Argentynie były obfite w tego rodzaju przygody. Z ludźmi mieliśmy generalnie bardzo dobre doświadczenia.

Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie z podróży?
O jejku, było ich tyle, że nie wiem od czego zacząć. Najlepiej jednak wpominam nasze motocyklowe „dzikie” kempingi i niekończące się szutry w boskich Andach, oglądanie lwów w Ugandzie z siodeł motocykli z kilkunastu metrów, wejście na Huayna Potosi w Bolwii, transatlantyki jachtostop (płynięcie „stopem” jachtem z Maroka na Wyspy Kanaryjskie i potem do Ameryki Południowej – przyp. red.), wyjście do Ruty 36, przejazd Karakoram Highway w Pakistanie czy gościnne przyjęcie przez polskich misjonarzy w Republice Środkowo-Afrykańskiej czy też wcześniej wspomniany mój przejazd przez Andy.

A najgorsze?
Było ich naprawdę mało. Dwudniowe koczowanie na granicy pakistańsko-irańskiej, bo Lifan nie posiadał karnetu „CDP”, kilkudniową eskortę wojskową w Jemenie, czy też deszczowe tygodnie w Liberii, traktowanie białasa jak chodzący bankomat w wielu krajach.

Do którego z odwiedzonych państw chciałabyś jeszcze wrócić, a który będziesz omijać szerokim łukiem i dlaczego?
Bardzo ujął nas Pakistan. Mistrzowski pod każdym względem. Gościnność ludzi, ciekawe życie uliczne i te nieziemskie Himalaje. Jak tylko będzie bezpieczniej chciałabym wrócić tam napewno. Dla motocyklistów świetnym miejscem są Andy w Ameryce Południowej! Omijać szerokim łukiem za to będę Indie, czy też Dubaj.

Czy kobieta na motocyklu budzi zdziwienie? Na mnie w krajach Ameryki Południowej patrzyli z widocznym niedowierzaniem. Jak było w Twoim przypadku?
Generalnie budzę zaskoczenie szczególnie wtedy, gdy podróżuję sama. Z facetem jest dużo łatwiej. Podczas naszej rozłąki w Ameryce Poudniowej na przejściach granicznych czy postojach pytano mnie gdzie mój mąż, dlaczego jadę sama i informowano, że w kolejnej wiosce jest niebezpiecznie. Kilka razy w tygodniu obdarowywano mnie paliwem i jedzeniem. Zaskoczenie, zdziwienie w stosunku do mojej osoby, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu. W każdym momencie i miejscu oferowano mi pomoc.

Wolność, niesamowite krajobrazy, zapachy, emocje – Singapore2Poland na motocyklach.

Chciałbym zapytać o Twój bagaż na podróż – co zabiera się ze sobą na tak długą wyprawę.
Pakowanie na dłuższą trasę niewiele się różni od pakowania na wyjazd kilkutygodniowy. 2-3 tshirty, spodnie, bielizna termalna, kremik do twarzy, części motocyklowe, mapy, 2 książki na drogę, ekwipunek kempingowy, leki, miałam sporo sprzętu fotograficznego… Z ważniejszych rzeczy to tyle.

Jak wyglądał budżet – ile średnio kosztuje dzień w podróży motocyklowej?
Mieliśmy ścisły budżet dzienny ok. 15 dolarów na osobę na spanie, paliwo, jedzenie dziennie. Wizy, naprawy czy też części motocyklowe to już był dodatkowy koszt.

Jak wygląda życie po podróży? Jakie są Twoje plany?
Wróciliśmy zmęczeni… Serio. Teraz przede wszystkim robimy to co kochamy. Podróże zmieniają i tak było w naszym przypadku również. Co do planów? Zawodowo próbuję spełniać się fotograficznie (www.izagamanska.com), podróżniczo za kilka lat z gromadką naszych dzieci powtórka włóczęgi afrykańskiej!

Czy podróż motocyklowa zmieniła Twoje życie?
Zdecydowanie tak.

Polecamy uwadze niezwykłe portfolio fotograficzne Izy Gamańskiej www.izagamanska.com

Najnowsze

Pierwsza jazda Volkswagen Golf Variant – serce czy rozum?

Czy nowy Golf Variant nadaje się na dłuższe wojaże ze znajomymi i czy może wzbudzać emocje - sprawdziłam na greckiej wyspie Skopelos.

Samochody z nadwoziem kombi kupuje się z rozsądku. Tak się utarło myśleć. Większości kierowców podobają się sportowe coupe, eleganckie limuzyny, czy rasowe hot hatch’e. Tylko gdy przychodzi co do czego – rozmnożenie rodziny, wyjazd ze znajomymi na wakacje, przewiezienie kilku mebli – to w myślach przewijają się wygodne, praktyczne samochody. Takie, które zużyją w trasie mniej paliwa niż dromader wody na pustyni, pomieszczą zarówno dryblasów, jak i grubciów, mają kufer o pojemności stadionu narodowego.  No i są dobre, bo niemieckie – zaufanie Polaków do motoryzacji wywodzącej się zza naszej zachodniej granicy jest przecież wielkie jak Chiny. A jak powszechnie wiadomo, „włoszczyzna nadaje się tylko do zupy”, „francuzy się psują”, a „amerykany jeżdżą dobrze, ale tylko na wprost”.

Gdyby jednak zapytać typowego fana 4-kółek, z czym mu się kojarzy Golf kombi, zwykle pada ta sama odpowiedź: czy jest w motoryzacji coś bardziej nudnego? Moja odpowiedź? Tak – wysłuchiwanie opinii osób, które nigdy nie przejechały choćby tysiąca kilometrów takim autem wypełnionym pasażerami – z ich bagażami, gadżetami i wielkimi oczekiwaniami na udany wyjazd.

Volkswagen Golf Variant przypomina swoją sylwetką Passata kombi.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Cel – Skopelos. Mama Mia!
Żeby nie być gołosłowną, na prezentację nowego Golfa Varianta z dwulitrowym silnikiem TDI Blue Motion o mocy 150 KM i skrzynią DSG (z przekładnią dwusprzęgłową, 6-biegową) wybrałam się do Grecji. Wspólnie z dwoma pasażerami na pokładzie, walizkami wrzuconymi do 605-litrowego bagażnika (w którym zostało jeszcze sporo miejsca) wyruszyliśmy na podbój jednej z najbardziej zielonych wysp – Skopelos, na której kręcono sceny z filmu Mama Mia (patrz ramka poniżej). Aby tam się dostać należało wmanewrować Varianta na prom, parkując „na żyletki” przy innych pojazdach. Tu wspomagałam się nie tylko sygnałami z czujników parkowania, ale też wskazaniami z kamery cofania, która pokazywała wystające elementy na zderzakach aut – nie mogłabym ich widzieć bez wysiadania z samochodu. Ustawienie w ciasnej przestrzeni długiego na 4,5  metra samochodu przychodzi zatem tak łatwo jak chodzenie.

Największą zaletą Volkswagena Golfa w wersji Variant jest bagażnik.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Patrząc z zewnątrz na nowe kombi z Wolfsburga to zaszło tu sporo pozytywnych zmian: po raz pierwszy kufer tej wersji nie jest doklejony do krótszego nadwozia – wreszcie auto zaprojektowano jako całość równolegle z hatchbackiem. Teraz sylwetka Golfa Varianta przypomina nieco Passata kombi. Wypiękniała. A ogromny bagażnik pretenduje do groźnego konkurenta koncernowej siostry – Skody Octavii.

Wszystkomające wnętrze?
Okazuje się, że podróżowanie na tylnej kanapie może być przyjemnością. Jest tam tak dużo miejsca, że nawet wysocy mężczyźni nie narzekają na komfort. Jednak wiadomo – rządzi ten, kto siedzi z przodu. Na środku konsoli znajduje się 8-calowy dotykowy ekran systemu Infotainment (w wersji seryjnej 5-calowy) z czujnikami zbliżeniowymi oraz funkcją reagowania na ruchy palcem, jak w smartfonach. Można np. przesuwać palcem ikony (okładki płyt), czy wywołać menu nawigacji. Pod ekranem jest schowek ze złączami multimedialnymi wystarczająco duży, by zmieścić przeciętnej wielkości telefon – wreszcie! W Variancie jest też pełno przydatnych schowków, w których przodują  duże kieszenie w drzwiach (na butelki 1,5 litrowe). Wiele drobiazgów upchniemy w schowek w podłokietniku.

Nie za duży, nie za mały, lecz w sam raz
Skupmy się jednak na największej zalecie Golfa Varianta, czyli bagażniku. Znajduje się w nim kilka nowych ciekawostek, które podczas podróży, czy codziennej eksploatacji samochodu mogą stać się wyjątkowo przydatne. Bagaże przed oczami ciekawskich skrywa roleta,  którą w razie potrzeby można schować w podłodze kufra, podobnie jak siatkę oddzielającą przestrzeń bagażową od pasażerskiej. Po bokach we wnętrzu kufra zamontowano 4 haczyki do kotwiczenia np. siatek z zakupami. Gdy potrzebujemy przewieźć coś wyjątkowo dużego wystarczy złożyć siedzenia, a przestrzeń zwiększa się do 1620 litrów pojemności. Gdy ma to być jakiś długi przedmiot, składamy fotel przedni ku desce rozdzielczej (w wersji Comfortline) i możemy przewieźć rzeczy o długości do 2,671 metra. Podłogę w bagażniku (seryjnie oświetloną) można ustawić na dwóch wysokościach lub całkowicie wymontować. Nowinką jest także koncepcja składania oparcia tylnej kanapy z dźwignią w bagażniku, zwalniającą blokadę. Gdy to uczynimy siedzenia automatycznie opadają do przodu i razem z podłogą tworzą prawie płaską powierzchnię. Kolorowe kołki w zewnętrznej części tylnej kanapy pozwalają stwierdzić, czy oparcie po podniesieniu znalazło się we właściwej pozycji.

Kobiety pewnie docenią, że nie potrzebują mieć siły Pudziana, aby wrzucić ciężki bagaż do kufra – dolna krawędź bagażnika znajduje się na wysokości 63 cm od podłoża, co znacznie ułatwia pakowanie doń rzeczy.

Rodzinne kombi… z charakterkiem
Niektóre drogi na wyspie okazały się prawie tak wymagające, jak odcinki specjalne WRC. Nie zamierzałam sprawdzać Varianta na okoliczność jazdy sportowej – nie do tego służy rodzinne kombi. Jednak pewne wrodzone zakusy trudno stłumić. Gdy nagle wstępuje w człowieka duch rywalizacji, a każdy poczciwy Grek w swojej rozklekotanej zawalidrodze staje się przeszkodą w żywiołowym wspinaniu się na szczyt górskiej serpentyny, Golf stara się sprostać wyzwaniu. Jego podwozie oparto na platformie podłogowej Volkswagena, przeznaczonej do samochodów z silnikiem montowanym poprzecznie (MQB), pochodzącej z Golfa VII hatchback. Zwiększony rozstaw osi oraz fakt, że nadwozie jest niższe (o 2 cm) i szersze (prawie o 2 cm) od poprzednika, wpływają na odczucia z jazdy – jest stabilnie, pewnie i dość twardo. Gdy pojawia się cień podsterowności reaguje elektroniczna szpera (blokada mechanizmu różnicowego XDS+), która poprawia zachowanie podwozia na zakrętach. Gdyby jednak to komuś nie wystarczyło, Varianta można zamówić z adaptacyjną regulacją zawieszenia DCC (wraz z obniżonym o 1 cm nadwoziem) i wybrać sobie przyciskiem, czy samochód podczas jazdy ma się zachowywać komfortowo, czy też sportowo. Jeśli zaś mamy zamiar jeździć kombiakiem naprawdę ambitnie to pozostaje montaż klasycznego, sportowego zawieszenia z obniżonym o 1,5 cm nadwoziem. Niebawem w wersjach z silnikami TDI oferowany będzie też opcjonalnie napęd 4Motion.

Wysokoprężne serce
A jak na takie wariacje reaguje jednostka napędowa? Dwulitrowy diesel TDI BlueMotion, dysponuje maksymalnym momentem 320 Nm już od 1750 obr./min. Dziarskie wspinanie się na wzniesienia jadąc na dwójce, czy trójce to sama przyjemność. No może jest nieco głośniej niż przy mniejszych prędkościach obrotowych silnika – zawsze można jechać wolniej. Gdy trzeba przycisnąć gaz podczas wyprzedzania powolnej ciężarówki, silnik daje z siebie wszystko (sprint do setki w 8,9 sek – dane producenta); z dwójką nie za lekkich pasażerów i pełnym bagażnikiem Variant zbiera się pod górkę z oczekiwaną energią. Średnio na całej trasie auto spaliło ok. 6,7 l./100 m (dynamiczna jazda po górach, autostrada i miasto).

Podczas spokojnej, autostradowej jazdy nie słychać odgłosów silnika, ani hałasu z zewnątrz. Można nie podwyższając głosu rozmawiać aż do prędkości 150 km/h.

Seryjnie wszystkie wersje silnikowe mają system start-stop i tryb rekuperacji, a na wyświetlaczu przed oczami kierowcy wyświetlają się wskazówki ułatwiające ekonomiczną jazdę.

Nowy Volkswagen Golf Variant VII vs. Volkswagen Golf Variant VI.
fot. Katarzyna Frendl, Motocaina.pl

Safety first (bezpieczeństwo przede wszystkim)
Dziś każde auto musi oferować pasażerom wysoki poziom bezpieczeństwa. W Golfie Variancie znajdziemy zatem siedem poduszek gazowych (z poduszką na kolana kierowcy), hamulec multikolizyjny (automatycznie przyhamowuje samochód po pierwszym uderzeniu podczas wypadku), czujniki ciśnienia w oponach, systemy: utrzymujący auto w pasie ruchu, rozpoznający zmęczenie kierowcy, rozpoznający znaki drogowe (rejestruje znaki ograniczenia prędkości i zakazy wyprzedzania), układ precrash (opcja) naprężający pasy kierowcy i pasażera na chwilę przed wypadkiem, domykający szyby boczne (zostawia małą szczelinę) i zasuwający dach, hamulec postojowy z auto hold (zapobiega niekontrolowanemu staczaniu się samochodu), automatyczny tempomat ACC, asystent parkowania. Ten ostatni nie tylko wspiera kierowcę przy parkowaniu równolegle do osi jezdni, lecz także przy parkowaniu tyłem prostopadle do jezdni; ma też funkcję hamowania i wyjazdu z miejsca parkingowego.

Emocje czy wyrachowana kalkulacja?
Volkswagen Golf Variant to dobra propozycja w segmencie niedużych (a jednak sporych) kombi dla wszystkich tych, którzy potrzebują uniwersalnego samochodu na co dzień i na wakacje. Mimo to samochód ten kojarzy się często z autem firmowym, flotowym – z góry przeznaczony do zarzynania przez przedstawicieli handlowych.

Moim zdaniem ma lepsze, drugie przeznaczenie. Pamiętacie Volkswagena Ogórka? A wiecie, jak wielu ludzi wspomina go z sentymentem? Bo tak właśnie podchodzimy do samochodów, które umożliwiają nam wygodne podróżowanie z rodziną, czy paczką znajomych, z których każdy coś ze sobą zabiera w podróż i chce z niej mnóstwo przywieźć. Tak właśnie emocjonalnie podchodzimy do aut, dzięki którym bezstresowo przemierzamy nasz kraj, kontynent, czy odwiedzamy przeróżne wyspy. Gdy chłoniemy każdą chwilę, przeżywamy zachwyt krajobrazami, architekturą, czy radujemy się wesołymi chwilami spędzonymi razem w samochodzie. Wiedząc, że jesteśmy bezpieczni, ekonomiczni i mogąc się po prostu relaksować.

Volkswagen Golf Variant – ceny
1.2 TSI 85 KM – od 65 490 złotych
2.0 TDI BlueMotion 150 KM DSG – 105 290 złotych

Na tak
– udana jednostka 2.0 TDI BlueMotion
– dobrze wygłuszone wnętrze
– świetne rozwiązania w bagażniku

Na nie
– mały wybór kolorów lakierów
– brak płaskiej podłogi po rozłożeniu tylnych oparć

Samochody Volkswagen Golf Variant dostępne są z 5-biegową lub 6-biegową przekładnią manualną, lub 6-biegową lub 7-biegową DSG.

Bagażnikowi konkurenci:
VW Golf Variant 605 l/1620 l
Skoda Octavia Combi 610 l/1740 l
Ford Focus Turnier 490 l/1516 l
Opel Astra Sports Tourer 500 /1550 l

Volkswagen Golf Variant – silniki benzynowe
– 1.2 TSI o mocy 85 KM
– 1.2 TSI o mocy 105 KM
– 1.4 TSI o mocy 122 KM
– 1.4 TSI o mocy 140 KM

Volkswagen Golf Variant – silniki wysokoprężne
– 1.6 TDI o mocy 90 KM
– 1.6 TDI o mocy 105 KM
– 2.0 TDI o mocy 150 KM

Miejsca związane z filmem Mama Mia! na wyspie Skopelos:
Plaża Glysteri – miejsce znane ze scen, gdzie Sophi czyta swoim przyjaciółkom pamiętnik Donny oraz razem z trzema „ojcami” skacze do wody z klifu;
Agios Ioannis Kastri – kapliczka ze scen ślubu; 
Przylądek Amarantos i plaża Agnontas – miejsce pikniku Sophi z ojcami oraz sceny ze statkiem na morzu w piosence Money Money. Na tej plaży cumował też statek, którym pływali bohaterowie filmu.
Plaża Kastani – sceny do piosenek „Lay on your love on me” oraz „Does your mother know you’re out”.

Najnowsze

Pierwsza jazda – Opel Adam. Małe rzeczywiście jest piękne?

Nazwano go po męsku - Opel Adam. Czy będzie tworzyć z kobietą zgraną parę? Oto nasze pierwsze wrażenia z jazdy.

Rozgwieżdżone niebo na podsufitce w Oplu Adamie.
fot. Opel

Małe samochody, które uchodzą za damskie, z gruntu mnie denerwują. Z punktu widzenia wielu mężczyzn, ale i projektantów w koncernach motoryzacyjnych, „kobiece auto” (które moim zdaniem nie istnieje) musi być: milusie, uśmiechnięte, przytulne, oraz mieć tak małe wymiary, żeby mieścić się do kieszonki płaszczyka. Ratunku! Sami każcie sobie – drodzy designerzy – jeździć takimi pokrakami! Bez charakteru, krzty funkcjonalności i z wiecznym przekonaniem, że wszystkie pojazdy 4-kołowe na drodze są olbrzymami. Najlepiej jechać więc najbliżej krawędzi prawego pasa, albo w ogóle poboczem. Zapomniałabym – pod maską rzeczonego „kobiecego monstera” musi koniecznie brzmieć jak odkurzacz jakieś trzycylindrowe padło po sterylizacji, którego konie mechaniczne wolą się paść na trawie niż startować spod świateł! I jak tu się dziwić, że niektóre panie bywają niezdecydowane na drodze, jeśli nie mają pewności, czy zdążą swoim quasi pojazdem kogokolwiek wyprzedzić?!

Misz masz w segmencie A
Na szczęście zdarzają się wyjątki od reguły. Gdy na motoryzacyjnym horyzoncie pojawia się auto, które łamie powyższy – i nazwijmy to wreszcie po imieniu – idiotyczny stereotyp, to przyznaję, jestem pod wrażeniem. I tu docieramy do sedna – Opel Adam może stać się wybawieniem!

Nie, nie jest idealny. Wyraźnie po nim widać, że Opel chciał stworzyć mały samochód, który zdecydowanie różni się od Fiata 500, Audi A1, Nissana Micra, czy Volkswagena up! A jakby wrzucić wszystkie te auta do jednego worka, potrząsnąć, dodać odrobinę „oplowskiego sznytu”? I Adam gotowy! Wreszcie to nie jest słodziutkie, ładniutkie autko dedykowane paniom, a pełnowartościowy samochód, którym jednym może się podobać, innym nie, czyli: z konkretnym charakterem. Na szczęście nie jest w ogóle uroczy – za to ma fajny, łobuzerski image; taki miejski urwis z nutą stylizacji rodem z Astry GTC.

Opel Adam na Skwerze Kościuszki w Gdyni.
fot. Motocaina.pl

Osiołkowi w żłoby dano
Co jest więc siłą Adama, ewidentną przewagą nad konkurentami? 600 tysięcy możliwości personalizacji. Jeśli zależy Ci na oryginalności, unikalności samochodu, to Opel oferuje: dwutonową kolorystykę nadwozia i dachu, 12 kolorów nadwozia, 3 kolory dachu, specjalne projekty kół, 6 kolorów wymiennych klipsów na felgi, 4 kolory wnętrza, 15 wersji stylistycznych siedzeń, 19 zestawów dekoracyjnych, z których niektóre są podświetlane, wiele przeróżnych elementów wyposażenia wnętrza, detali dekoracyjnych, 6 rodzajów podsufitki z 3 typami motywów wnętrza, w tym 1 z oświetleniem ambientowym w 8 różnych zestawieniach.

Kobiety docenią bogate możliwości personalizacji Opla Adama.
fot. Opel

To trochę tak, jakby konfigurować swoją nową garderobę oraz wszelkie dodatki mając do wyboru dosłownie wszystko, co tylko Ci przyjdzie do głowy. Zestawienie samochodu może więc zająć równie długo jak wizyta w markowym butiku podczas wyprzedaży.

Jak już to wszystko powybierasz pod ulubioną barwę lakieru na paznokciach, czy kolor przeważający w garderobie, torebkach, butach, to pozostanie jeszcze kwestia nastroju, lub etapu w życiu. Tu też Opel ma patent. Kiedy znudzi Ci się to, co tak mozolnie dobierałaś pod własne preferencje i zechcesz po okresie smutnej zimy zmienić auto na letnio-wesołe lub np. w przyszłości oddać samochód córce, możesz przekazać jej właściwie wersję wyjściową. A to, co ona sobie podobiera do tego samochodu… Cóż, nie koniecznie może Ci odpowiadać. Na przykład gdy zamontuje sobie czadową podsufitkę świecącą gwiazdkami na niebie, wybierze pastelowo różową deskę rozdzielczą z motywami roślinnymi (podobnie na lusterkach zewnętrznych), dorzuci jaskrawo zielone, plastikowe nakładki na ramiona felg (co akurat chroni obręcze przez błędami niedoświadczonego kierowcy) – jej styl, jej samochód. Młoda kobietka na pewno doceni w Adamie pokładowy system multimedialny integrujący pojazd ze smartfonem (z systemem operacyjnym Android lub Apple iOS) i ekran dotykowy, który wyeliminował z konsoli środkowej mnóstwo pokręteł i przycisków. Rozwiązanie idealne?

Podsufitki z nadrukiem to nowość w samochodach. W Oplu Adamie są trzy motywy do wyboru: Sky z nadrukiem chmur, Fly z nadrukiem jesiennych liści lub Go z grafiką w szachownicę. Najbardziej spektakularną nowością jest podsufitka z mapą nocnego rozgwieżdżonego nieba, podświetlana przez 64 diody LED.

 

Bagażnik w Oplu Adamie.
fot. Opel

Mnie w najmniejszym Oplu uraczyła kompatybilność iPhone’ów z iOS 6 – dzięki przyciskowi umieszczonemu na kole kierownicy można wydawać Siri polecenia bez odrywania wzroku od drogi i rąk od kierownicy. To tryb „eyes free”, który umożliwia posługiwanie się iPhone’em wyłącznie za pomocą poleceń głosowych; wystarczy tylko sparować swój telefon przez bluetooth z systemem pokładowym i wszystko jest możliwe: odtwarzanie utworów z iTunes, odsłuchiwanie, wpisywanie i wysyłanie wiadomości SMS, przeglądanie kalendarza i dodawanie terminów spotkań.

Adamie – otwórz się!
Adam ma 3-drzwiowe nadwozie i jest 4-osobowy. Nieco mniejszy od Corsy, mniej więcej wymiarów Agili. Opel montuje w nim silniki benzynowe 1,2 l. 70 KM oraz 1,4 l.w dwóch wariantach mocy: 87 KM i 100 KM – wszystkie jednostki wyposażone są w technologię z systemem start / stop i są skonfigurowane z 5-biegową skrzynią manualną. W ofercie pojawią się w przyszłości także turbodoładowane silniki benzynowe z bezpośrednim wtryskiem paliwa z nowym sześciostopniowym wariantem skrzyni manualnej. Bardzo tego brakuje.

Z gadżetów dostępnych opcjonalnie jest właściwie wszystko, co kobiecie – kierowcy do szczęścia potrzeba: asystent parkowania, podgrzewana kierownica, zintegrowany z pojazdem tylny bagażnik rowerowy, system ostrzegający o przeszkodach w martwym polu, tryb City układu kierowniczego (manewrowanie praktycznie bez użycia siły).

Do bagażnika wejdą codzienne zakupy (170 litrów), podręczne przedmioty, nieduże walizki – pojemność kufra wystarczy na typową, miejską eksploatację samochodu na niedużych dystansach.

Opel Adam – kokpit
fot. Opel

Poduszkę powietrzną chroniącą pasażera siedzącego na przednim fotelu można wyłączyć, aby zamontować fotelik dziecięcy. Dwa tylne fotele są wyposażone w uchwyty isofix (wszystko o isofix przeczytasz tutaj) oraz kotwiczenia top tether umożliwiające łatwiejsze zamocowanie fotelików dziecięcych.

Miejski lans
Tak naprawdę Opel Adam przeznaczony jest dla dwójki dorosłych osób, ewentualnie z „fotelikowym” dzieckiem. Jednak najlepiej jeździć nim w pojedynkę (świetny dla aktywnych kobiet, singielek) – 100 KM mocy jednostki o pojemności 1,4 l. potrafi wtedy uradować. Zapakowanie na pokład koleżanek, a co gorsza typowego polskiego faceta (minimum 90 kilo żywej wagi) równa się ze spadkiem możliwości auta. Adam sam w sobie niestety ma niezłą nadwagę (1120 kg; Fiat 500 z stukonnym silnikiem 1005 kg) – wpływa to wyraźnie na zużycie paliwa. Jeśli więc nie masz zakusów na kierowcę wyścigowego, ani też nie zamierzasz Adamem jeździć poza miastem, mały Opel jest dla ciebie. Pamiętaj jedynie, że gdy nie będziesz stosować zasad eco drivingu, średnie zużycie nie spadnie raczej poniżej 8 l./100 kilometrów.

W Adamie do wyboru jest 12 kolorów nadwozia, których nazwy nawiązują do tytułów popularnych filmów i przebojów muzycznych, np.: I’ll be Black, Papa don’t Peach, Purple Fiction, James Blond, Saturday White Fever, Buzz Lightgreen. Do każdego koloru dopasowany wizualnie jest także kluczyk. Z każdym kolorem karoserii można połączyć 3 kolory dachu: czarny z połyskiem (I’ll be Black ), jasnokremowy (White my Fire) i soczysty brązowy (Man in Brown).

Adamem jeździ się (jak to brzmi!) w mieście bardzo wygodnie. I nie chodzi tu o pokonywanie dziur i kolein bez chrupania podwozia – jest ono dość twardo zawieszone (przód kolumny MacPhersona, tył – belka skrętna). Dzięki temu jednak, gdy Adam dostaje „wiatru w żagle” nie pochyla się w zakrętach niczym jacht i idealnie trzyma się zadanego toru jazdy. Prowadzi się go równie dobrze jak Mini i przypomina to trochę jazdę gokartem. Krótki rozstaw osi i niskie osadzenie nadwozia umożliwiają szybkie i pewne manewry na drodze, a dobrze zestopniowania skrzynia wespół ze 100-konnym silnikiem dają poczucie podróżowania całkiem energicznym autkiem.

Cena
Opel Adam z silnikiem 1,2 l. o mocy 70 KM – od 42 900 złotych.

Opel proponuje 3 poziomy personalizacji: Jam (zakręcony), Glam (szykowny) i Slam (sportowy).

Na tak
– pakiet OPC Line ze zderzakami i spoilerami o bardziej drapieżnym obliczu
– niezłe audio w standardzie
– zawieszenie i skrzynia biegów

Na nie
– spora masa pojazdu
– wysoka cena wersji z najmocniejszym silnikiem

Opel Adam – dane techniczne

Silniki

1.2 / 1.2 ecoFLEX

1.4 / 1.4 ecoFLEX

1.4 / 1.4 ecoFLEX

Klasa emisji

EURO5

EURO5

EURO5

Paliwo

Super

Super

Super

Liczba cylindrów

4

4

4

Pojemność skokowa w cm3

1229

1398

1398

Średnica cylindra / skok tłoka w mm

73,4/72,6

73,4/82,6

73,4/82,6

Maks. moc w kW (KM) / przy obrotach

51 (70)/5 600

64 (87)/6 000

74 (100)/6 000

Maks. moment obrotowy w Nm / przy obrotach

115/4 000

130/4 000

130/4 000

Kompresja

10,5 : 1

10,5 : 1

10,5 : 1

Przełożenie

3,74

3,94

3,94

Pojemność zbiornika paliwa w l

38

38

38

Ciężar i obciążenia osi w kg

 

 

 

Ciężar własny pojazdu z kierowcą (zgodnie z 70/156/EWG)

1086

1120

1120

Dopuszczalna masa całkowita pojazdu

1455

1465

1465

Ładowność

369

345

345

Dopuszczalne obciążenie osi przedniej

805

805

805

Dopuszczalne obciążenie osi tylnej

680

690

690

Dopuszczalne obciążenie dachu1)

50

50

50

1) Uwzględniając dopuszczalną masę całkowitą pojazdu. Ze względów bezpieczeństwa zaleca się, aby nie przekraczać prędkości 120 km/h przy obciążeniu dachu.

5-biegowa manualna

Maksymalna prędkość

w km/h

Przyspieszenie

od 0 – 100 km/h w s

Elastyczność 80 – 120 km/h na 5. biegu w s

Zużycie paliwa wg producenta (l/100 km)

Miejski

Pozamiejski

Mieszany

1,2 (51 kW)

165

14,9

26,8

7,1

4,2

5,3

1,2 ecoFLEX (51 kW) z systemem Start/Stop

165

14,9

26,8

6,5

4,2

5,0

1,4 (64 kW)

176

12,5

17,8

7,3

4,4

5,5

1.,4 ecoFLEX (64 kW) z systemem Start/Stop

176

12,5

17,8

6,6

4,2

5,1

1,4 (74 kW)

185

11,5

17,8

7,3

4,4

5,5

1,4 ecoFLEX (74 kW) z systemem Start/Stop

185

11,5

17,8

6,6

4,2

5,1

Najnowsze

Różowe Lambo i Nicki Minaj ze swoją kolekcją ubrań

Krzykliwy róż, blond włosy i tony złota na szyi to znaki rozpoznawcze raperki Nicki Minaj. Ta popularna piosenkarka zaprezentowała kolekcję ubrań sygnowaną swoim nazwiskiem. Zrobiła to oczywiście w wyjątkowym stylu.

Ku uciesze swoich fanów, pochodząca z Trinidadu Nicki Minaj na otwarcie butiku Kmart w Los Angeles w Kalifornii z kolekcją ubrań, które zaprojektowała, podjechała Lamborghini Aventador. Nie byłoby w tym nic szokującego gdyby kolor samochodu nie przypominał barwy różowej gumy do życia. Piosenkarka bardzo chętnie prężyła swoje ciało przy samochodzie, obierając pozycje rodem z „Aniołków Charliego”.

Sama kolekcja ubrań to wyraz ekscentrycznego charakteru Minaj, jaki prezentuje na scenie, czy podczas tras koncertowych. Znalazły sie w niej krótkie sukienki w krzykliwych kolorach, tuniki obszyte złotymi nićmi i bielizna wybita ćwiekami.

Uruchomienie własnej linii odzieżowej dla Kmart stawia Nicki na równi z Seleną Gomez, Adamem  Levine i Sofią Vergara, którzy również sygnują swoim nazwiskiem kolekcje ubrań.

Najnowsze

Jak brzmi silnik Hondy przeznaczony do F1? Usłysz to!

Dziś Honda upubliczniła nagranie dźwięku nowego silnika Formuły 1, który został uruchomiony po raz pierwszy. Silnik przeznaczony będzie do startów w F1 w sezonie 2015, w którym Honda weźmie udział w ramach wspólnego projektu z firmą McLaren.

Honda będzie odpowiedzialna za rozwój, produkcję i dostawę jednostki napędowej, w tym silnika i systemu odzyskiwania energii, podczas gdy do zadań MacLarena będą należały rozwój i produkcja podwozia oraz zarządzanie nowym zespołem McLaren Honda.

O uczestnictwie Hondy w Formule 1 w 2015 roku informowałyśmy wcześniej tutaj.

Nowe przepisy, obowiązujące w F1 od 2014 roku, wymagają wprowadzenia silnika o pojemności 1.6 l z bezpośrednim wtryskiem paliwa, turbodoładowaniem i systemem odzysku energii. Możliwość dalszego rozwoju prac nad tymi rozwiązaniami technicznymi w świetle wyzwania, jakim są wyścigi, to główny powód decyzji Hondy o udziale w F1. W całej swojej historii, Honda z pasją poprawiała sprawność silnika spalinowego, a w ostatnich latach z sukcesem rozwijała układy hybrydowe. Udział w wyścigach Formuły 1, w której obowiązywać będą nowe przepisy, jeszcze bardziej przyczyni się do postępu firmy w obu dziedzinach. Ponadto, kolejne pokolenie inżynierów Hondy może doświadczyć emocji związanych z wyzwaniami towarzyszącymi udziałowi w tych najbardziej prestiżowych wyścigach motoryzacyjnych.

Od czerwca 2014 r. europejska baza dla działań Hondy związanych z wyścigami będzie zlokalizowana w Milton Keynes.

Najnowsze