Dzieci na motocyklach: poznajcie siedmioletnią Julkę i jej niesamowitą historię!

Julia to siedmioletnia dziewczynka, grzeczna pierwszoklasistka, zwykle ubrana w szkolny mundurek. Jak większość jej rówieśniczek lubi bawić się lalkami i klockami lego. Po szkole, w weekendy, wciela się jednak w inną postać. Różowa sukienka i lalki idą w odstawkę, a Julia zakłada ciężkie, motocyklowe buty, strój zawodniczki motocyklowej i wyprowadza swojego konia z garażu! Takiej odsłony Julii nie znają jej przyjaciele ze szkoły. Oto historia dziewczynki, niezwykłej pasji i determinacji!

Rok temu Julia rozpoczęła swoją motocyklową przygodę jeżdżąc na małym, chińskim motocyklu, na którym kilka lata temu swoje próby podejmował jej starszy brat. Szybko okazało się, że jazda sprawia jej ogromną radość, a postępy, jakie robiła były na tyle duże, że maszyna okazała się niewystarczająca. Zapadła decyzja o zakupie motocykla YCF50 cm3.
 
Ten najmniejszy z YCF-ów, z czterosuwowym automatem, wydawał się najlepszym wyborem dla filigranowej dziewczynki. Nowy sprzęt pozwolił na rekreacyjne przejażdżki i rozwijanie pasji, a okoliczne bezdroża sprzyjały wycieczkom na poręcznym jednośladzie.
 
Wkrótce Julia została zaproszona do Strefy Kobiet na warszawskich targach motocyklowych. Świat motocykli pochłonął ją całkowicie, a jej dzielni rodzice postanowili wspierać córkę w jej jednośladowej pasji. Dziewczynka zaczęła trenować jazdę profesjonalną w szkole jazdy Katanka Young Team, prowadzoną przez Monikę Jaworską i Magdalenę Stankiewicz w Krakowie. 
 
 
Dla Julii, przyzwyczajonej do jazdy po szutrze i w lesie, jazda po wyznaczonym torze była czymś zupełnie nowym. Nowością dla niej był także motocykl – MRF 80 Runner. Choć pierwsze metry w innych warunkach niż zwykle, na większym, cięższym i szybszym motocyklu nie wyglądały obiecująco, to Julia już na pierwszym treningu zrobiła tak olbrzymi progres, że zaproponowano jej udział w pokazowych jazdach Pucharu Polski Pitbike. Tak zaczęła się asfaltowa przygoda z motocyklami. 
 
Julia szybko zaczęła się czuć na asfalcie, jak ryba w wodzie, ale oczywiście jazda w terenie nie poszła w odstawkę. Pojawiły się marzenia o udziale w zawodach, a do tego był potrzebny nowy sprzęt. Tata Julii wpadł na pomysł uruchomienia zrzutki na nowy motocykl. Na konto zaczęły wpływać datki od osób, które rozumieją potrzebę wspierania młodych sportowców, a uzbierana od darczyńców kwota pozwoliła na zakup motocykla o pojemności 50 cm3 marki KTM.
 
Julka trenuje dwa, trzy razy w tygodniu, a nad jej rozwojem MX / Enduro czuwa doświadczony i utytułowany zawodnik Rafał Bracik. Drugim trenerem jest Łukasz Piwowarczyk. Nad szybką jazdą czuwa Katanka Young Team. Dla Julii każdy weekend to ciężka praca na pitbike’u. Na jazdy w terenie czas przeznacza w ciągu tygodnia, po szkole. Pasja Julii pochłania jej większą część dnia – są treningi, ale i spotkania z trenerem personalnym, który czuwa nad jej formą fizyczną.
 
W 2019 r.  Julia startowała w trzech rundach Pucharu Polski Pitbike SM w Koszalinie, Toruniu i w Radomiu – udało jej się osiągnąć bardzo dobre czasy przejazdów. W terenie wystartowała w jazdach pokazowych w Strykowie, w Mistrzostwach Polski Centralnej, oraz w drugiej rundzie Enduro Kids na torze w Czerwionce, zajmując 2 miejsce w kategorii do 50 cm3 dziewcząt!
 
Sezon trwa – przed Julią jest jeszcze start w rundzie Pucharu Polski Pitbike SM – 31 sierpnia w Bydgoszczy i 6 października w Starym Kisielinie. Zamierza, także uczestniczyć w rundach Pucharu Enduro Kids.
 
Jaka jest Julia na treningach?
Dziewczynka jest niesamowicie ambitna – ona nie chce być druga ani trzecia, ona chce wygrywać i robić to fair. Ostatnio stawia pierwsze kroki na swoim KTM na przygotowanych dla niej skoczniach. Próby komentuje tak: „niesamowite uczucie… jestem w powietrzu, lecę jak ptak, to jest ekstra!”. Na asfalcie od początku mówiła: „Ja chcę na kolano!” A jak wiemy, chcieć to móc! Na poprzednim treningu na Moto Park Kraków Julia dostała w prezencie od trenerek swoje pierwsze slidery. Patrzyliśmy – jako rodzice – na to, że jeszcze wiele potrzeba, aby mogła ich użyć. Po 30 minutach ćwiczeń z trenerkami ona już tarła kolanem asfalt, a uśmiech nie schodził jej z twarzy! – opowiadają wzruszni rodzice.
Julia zadziwia swoją pewnością i wytrwałością w dążeniu do celu. Jeśli chce się nauczyć czegoś nowego zaciska zęby i ćwiczy do momentu, aż się nauczy.
Nawet jeśli po treningu kończy na szpitalnym oddziale ratunkowym, to humor zawsze jej dopisuje. Wie, że w tym sporcie wypadki się zdarzają. Osoby, które znają Julię spoza toru, widzą w niej talent, który uruchamia się w niej wyłącznie na motocyklu. Julia jest bardzo żywiołowa, wszędzie jej pełno, wciąż mówi. Jednak, gdy siada na motocykl wszystko dookoła niej znika, myśli tylko o tym co ma zrobić na torze. Być może, właśnie dlatego cały czas robi ogromne postępy, w których pomaga jej też wielka odwaga i chęć pokonywania swoich granic.  
 
Każdy sport uczy pokory, systematyczności, uczy wygrywać oraz przegrywać z honorem. Jazda na motocyklu to nie tylko szybkość, to precyzja, wyobraźnia, bezpieczeństwo. Nie każde dziecko wsiadające na motocykl musi zostać motocyklistą, ale pamiętajmy, że jazda na motocyklu uczy bezpiecznych zachowań na drodze, a to procentuje w przyszłości.
 
Jeśli Twoje dziecko marzy o profesjonalnej jeździe motocyklem, to nic nie da takich efektów jak profesjonalne treningi. Przykładem na sukcesywny rozwój jest sporotwa kariera Julii, która trenuje w Katanka Young Team.
 
Dzieci mogą trenować jazdę na motocyklu w Fabryce Mistrzów oraz Otopit Toruń. Ten ostatni, prócz treningów w regionie kujawsko-pomorskim, organizuje różne eventy związane z małymi motocyklami i wyścigami. Warto zainteresować się treningami z doświadczonymi zawodnikami w swoim regionie, aby móc wozić dziecko, np. po szkole na naukę profesjonalnej jazdy motocyklem.
 
W bieżącym sezonie Julię wspierają partnerzy:
  • MotoTruck Samochody Specjalistyczne 
  • Eko Energia Polska 
  • Car Park Parking & More 
  • Katanka Young Team
  •  APO3 Wbijanie Rur Stalowych 
  • 24mxreps 
  • 24MX 
  • KW RaceWear 
  • Waxoyl Polska 
  • Dealer Solo Kielce 
  • Haftuje.pl 
  • Ośrodek Polanika
  • Monika Jaworska Trener Pitbike 
  • Magdalena Stankiewicz Trener Pitbike 
  • Rafał Bracik Trener MX 
  • Łukasz Piwowarczyk Trener MX  
  • Katarzyna Szczygielska – Trener Personalny 
  • Motocaina.pl – Patronat Medialny

Najnowsze

Jakie kolory samochodów wybierają Polacy?

Biały to ulubiony kolor nabywców nowych samochodów. Aż 27% kierowców decyduje się na ten kolor. Za wyborem białego przemawiają względy ekonomiczne oraz moda. Nie zawsze jednak dostaniemy ten kolor bez dopłaty.

Dacia Duster, Toyota Yaris i Skoda Fabia – to według Samaru trzy najpopularniejsze modele nowych aut wśród nabywców indywidulanych w 2019 roku. W zakupach firmowych rządzą natomiast Skoda Octavia, Skoda Fabia i Toyota Corolla. Od początku roku do końca lipca zarejestrowanych zostało w sumie 327,4 tys. nowych samochodów, o 2,5% więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem.

Analitycy platformy Carsmile, za pośrednictwem której można wynająć lub wyleasingować auto, sprawdzili, jakie kolory najchętniej wybierają kierowcy. Najnowsze statystyki pokazują, że królem polskich szos jest obecnie biel. W lipcu ten kolor wybrało aż 27% użytkowników decydujących się na nowe auto w najmie lub leasingu. Na drugim miejscu, z udziałem 18%, znalazł się kolor czarny, a na trzecim ex aequo  – szary i niebieski (po 13%). Na kolejnych pozycjach uplasowały się: czerwony, srebrny i pomarańczowy.

Co trzeci mężczyzna wybiera kolor biały
– Biel jest zdecydowanie numerem jeden, niezależnie od tego, czy auto kupuje kobieta, czy mężczyzna. Porównując wybory dokonywane przez obie grupy klientów, można jednak dojść do wniosku, że mężczyźni wyraźnie preferują dwie barwy, tj. biel i czerń (łącznie aż 59%), a wybory kobiece charakteryzują się większą różnorodnością jeśli chodzi o kolor samochodu – relacjonuje Adam Todorowski, dyrektor sprzedaży Carsmile.

Biel od zawsze była najbardziej popularnym kolorem aut służbowych. Mówi się, że białymi samochodami jeżdżą przedstawiciele handlowi. Wybór tego koloru po części wynika z faktu, że biała karoseria najlepiej nadaje się do brandingu samochodów firmowych, ponieważ większość logotypów dobrze prezentuje się na białym tle. Dziś kolor ten zdecydowanie przeważa także wśród osób kupujących auta na cele prywatne. Barwa ta kojarzy się z czystością, uczciwością czy prostotą. Ze względu na trwającą od kilku lat modę, biel powoli staje się też oznaką prestiżu, czego dowodem jest coraz większa liczba aut klasy premium w tym kolorze.

3% taniej
Co ciekawe, pomimo wysokiego popytu ze strony nabywców, biała karoseria pozostaje wciąż najtańszym rozwiązaniem. Z szacunków Carsmile wynika, że wybierając niemetalizowany kolor biały można zaoszczędzić średnio 3% względem najdroższej opcji kolorystycznej. Do takich wniosków prowadzi analiza cenników 5 najchętniej kupowanych modeli aut. Wybierając biel, nie tylko podążamy więc za modą, ale jesteśmy też ekonomiczni.

Czasem trzeba dopłacić
– Biały kolor nie zawsze otrzymamy jednak bez dopłaty. W dwóch na pięć najlepiej sprzedających się modeli za tę barwę karoserii musimy dopłacić. Taką politykę stosuje Skoda, dlatego za białą Fabię dopłacimy 1 200 zł, a za białą Octavię – 1 550 zł brutto – informuje Kamil Klukowski, koordynator procesów operacyjnych w Carsmile. Inaczej jest w przypadku białych metalików czy bieli perłowej. Za te już zdecydowanie będziemy musieli dopłacić. Przykładowo, biel perłowa w Toyocie Corolli to dodatkowy koszt 3 tys. zł.

Różne są natomiast opinie co do względów praktycznych poruszania się białym autem. Jedni uważają, że stosunkowo łatwo utrzymać je w czystości, ale można też spotkać inne opinie, na przykład taką, że biel zwiększa prawdopodobieństwo zabrudzenia auta przez ptaki.

Najnowsze

Kubeczek menstruacyjny – dlaczego warto?

Miesiączka wielu kobietom do niedawna kojarzyła się z dodatkowym obciążeniem i niczym przyjemnym – kubeczek menstruacyjny jest na to sposobem.

Miesiączkowanie dla wielu z nas nie jest doświadczeniem miłym – oprócz kiepskiego nastroju mamy ból brzucha, przeciekające, wysuszające albo wyślizgujące się tampony, wystające sznurki, odparzające, widzialne pod spodniami podpaski, awaryjne bieganie do apteki po środki czy wreszcie wysyłanie partnera z odsieczą. Ah no i zapomniałabym prawie o zapachu, którego ślady od czasu do czasu na tym czy innym tamponie lub podpasce wkręcają nam, że to, co mamy między nogami nie jest niczym przyjemnym ani naturalnie zdrowym.

Nasz test kubeczków menstruacyjnych tutaj.

Kubeczek to koniec problemów!
Na szczęście to się kończy, a wszystko dzięki Kubeczkom Menstruacyjnym, które pokażą Wam, że miesiączka nie dość, że jest naturalnie normalna, to jeszcze pozwolą po prostu polubić własne ciało, bo negatywne elmenty miesiączkowania zwyczajnie przestają być istotne.

Kubeczek menstruacyjny jest produktem wielorazowego użytku
Dzięki temu nie musicie biegać tu i tam w poszukiwaniu tamponów, podpasek i wkładek. Nie musicie zapytać szuflad tymi produktami, nie musicie nikogo wysyłać po pudełko ani dopytywać w biurze, czy któraś koleżanka ma może awaryjny tampon. Kubeczek możesz mieć zawsze przy sobie – a jak zakupisz kubeczek Fun Cup Fun Factory, to zawsze jeden może czekać w domu, drugi może czekać w torebce.

Oszczędzasz pieniądze
To wynika z faktu wielorazowości użytkowania produktu. Kubeczek możesz używać nawet 10 lat! Jeśli co roku wydajemy kilkaset złotych na środku higieniczne miesiączkowe, za tę kwotę mogłybyśmy zakupić w roku kubeczki kolejnym 2 kobietom. Gdyby 10 kobiet w Twoim otoczeniu zrobiło to samo, w ciągu 5 lat 320 kobiet miałoby kubeczki. A gdyby te 320 kobiet zrobiło to samo, to w przeciągu kolejnych pięciu już 10 tysięcy miałoby kubeczek. I to bez wydawania więcej niż wydawane jest teraz!

Chronisz ziemię
A teraz wyobraź sobie, że w ciągu całego „okresu” miesiączkowania w życiu każda z nas zużywa średnio ok 130 kg środków higienicznych – tamponów podpasek. To daje ok 7,5 kilograma rocznie. W przypadku populacji 10 tysięcy kobiet przez okres 10 lat to 750 000 kilogramów dodatkowych śmieci. Kiedy używasz kubeczka chronisz ziemię!

Dbasz o swoją pochwę
Kubeczek nie wysusza wyściółki pochwy, nie wchłania naturalnej wilgoci. Dzięki temu dzieje się kilka rzeczy. Po pierwsze śluzówka pochwy nie ulega otarciom i uszkodzeniom. Po drugie Zwilżona, niepodrażniona pochwa lepiej broni się przed infekcjami. Po trzecie, kiedy uprawiamy seks w czasie miesiączki lub bezpośrednio po, nie mamy tego niepzryjemnego suchego uczucia.

Kochasz swoje ciało bardziej
Masz przyjemniejsze doświadczenia z własną krwią i miesiączką Ważnym elementem układanki jest niezaleganie w pochwie ani w jej okolicach zepsutej krwi, która ulega utlenieniu w podpasce i u dołu tamponu, generującej niezbyt przyjemny zapach. Kubeczek menstruacyjny nie przepuszcza tlenu do krwi. Ponieważ zawartość kubeczka nie ma kontaktu z tlenem, wylewana krew jest zdrowa i ma co najwyżej naturalny lekko metaliczny zapach. Mimo, że mamy do czynienia z płynną krwią, doświadczenie jest znacznie bardziej przyjazne niż konfrontacja z czarną pozasychaną częściowo a częściowo gnijącą substancją w tamponach i podpaskach.

Wygoda dla kobiet z tyłozgięciem macicy
Nie musisz być skazana na podpaski tylko dlatego, że tampony są dla Ciebie torturą. Miękki i giętki kubeczek menstruacyjny doskonale spełni swoją rolę i umożliwi Ci cieszenie się życiem, niezależnie od tego czy masz okres, czy nie!

Beztrosko przez godziny!
Dzięki kubeczkowi nie musisz myśleć o miesiączce nawet do 12 godzin, w zależności od intensywności miesiączki. W pierwszym lub drugim dniu być może warto opróżnić go w środku dnia, jednak w kolejne, spokojnie możesz kubeczek zostawić w pochwie na cały dzień pracy i opróżnić go pod prysznicem. Z kubeczkiem możesz też beztrosko spać, nie martwiąc się zaplamieniem pościeli.

Możesz uprawiać seks
Z pewnością nie ma sensu bawić się w głęboką penetrację waginalną w czasie, kiedy w pochwie znajduje się cokolwiek innego. Jednak seks to nie tylko penetracja, a kubeczek Fun Cup umożliwia Ci naprawdę ogrom swobody w łóżku.

Najnowsze

Würth Polska i Centrum Nauki Kopernik stawiają na twórcze poznawanie świata

Firma Würth Polska została Wyłącznym Partnerem Majsterni w Centrum Nauki Kopernik, czyli przestrzeni inspirującej do kreatywnego i nieszablonowego myślenia. Umowa o współpracy została podpisana podczas konferencji prasowej, która odbyła się 6 lutego br. w Centrum Konferencyjnym Kopernik.

Majsternia to miejsce, w którym dzieci, młodzież i dorośli mają okazję przekonać się, że „myślą lepiej, niż myślą”. Nie ma tu dokładnych instrukcji, ocen, limitów czasowych. Każdy ma szansę na odkrycie. Goście samodzielnie mierzą się z wyzwaniami inżynieryjnymi, naukowymi, logicznymi. Wiele zadań polega na konstruowaniu z wykorzystaniem bardzo różnych przedmiotów – śrub, łańcuszków, linijek, deseczek z otworami. Zajmując miejsce przy jednym ze stołów warsztatowych, odwiedzający mają możliwość sprawdzenia się nie tylko w roli majsterkowicza – doświadczenia wymagają także zacięcia naukowego i logicznego.  

6 lutego br., podczas konferencji prasowej zorganizowanej w warszawskim Centrum Konferencyjnym Kopernik została podpisana umowa, w wyniku której Würth Polska otrzymał tytuł Wyłącznego Partnera Majsterni.

Celem naszej współpracy z Centrum Nauki Kopernik jest aktywizacja młodego pokolenia do podejmowania wyzwań w różnych dziedzinach nauki – nie tylko inżynieryjnych. Chcemy motywować do rozwoju, zadawania pytań i szukania nowych rozwiązań – mówi Robert Karolak, dyrektor marketingu w Würth Polska. – W ramach przyjętej strategii z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu od lat wspieramy różnorodne inicjatywy kulturalne i edukacyjne. Dlatego nie mogliśmy przejść obojętnie obok Majsterni, której przyświeca cel rozbudzania ciekawości wobec świata i nauki, w różnych grupach wiekowych. Jest to również projekt spójny z profilem naszej działalności – rozwój, innowacje oraz technika wpisane są w DNA naszej firmy – dodaje Robert Karolak.

Kooperacja firmy Würth Polska z Centrum Nauki Kopernik to pionierska działalność w branży produktów i rozwiązań dla profesjonalistów. W ramach współpracy do Majsterni trafiły narzędzia warsztatowe i akcesoria do  przechowywania różnego rodzaju elementów – nowe systemy kaset oraz wózki narzędziowe marki Würth. Produkty są kompatybilne, czyli elementy walizek czy wózków mogą być dowolnie konfigurowane. Z kolei część serwisowa Majsterni została wyposażona w profesjonale narzędzia ręczne oraz elektronarzędzia, takie jak zestawy szczypiec, precyzyjne wkrętaki, zakrętarka udarowa.

Samodzielne próby rozwiązania konkretnego problemu najbardziej angażują nasze emocje i motywują do działania. Ucząc się przez projektowanie, budowanie i testowanie różnych rozwiązań sami kształtujemy swoją wiedzę i zdobywamy nowe umiejętności. Majsternia stwarza możliwość takiego działania. Współpraca z Wurth z pewnością pozwoli nam rozwijać to szczególne miejsce i tworzyć nowe wyzwania dla naszych zwiedzających” – mówi Joanna Kalinowska, Dyrektor Rozwoju Centrum Nauki Kopernik.

Zaangażowanie firmy Würth Polska w projekt Majsterni to także ważne działanie wizerunkowe, szczególnie w kontekście budowania wartości i rozpoznawalności marki. Koncern jest liderem rynku w technice zamocowań i dystrybucji produktów dla profesjonalistów, który swoje produkty sprzedaje wyłącznie przedstawicielom firm i osobom prowadzącym działalność gospodarczą. Dzięki współpracy z Centrum Nauki Kopernik z jednej strony umacnia więc swój wizerunek wśród obecnych i potencjalnych partnerów biznesowych czy pracowników, z drugiej natomiast ma okazję dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Odbiorców, którym zależy na aktywnym i twórczym poznawaniu świata. 

Najnowsze

Monika Rutkowska

Kask na motocykl – jak wybrać ten idealny?

W końcu nadeszła ta chwila – zakup kasku. Udajesz się do sklepu, a tam setki kasków na półkach, różne typy, modele, malowania i rozmiary. Co wybrać? Jak sprawdzić rozmiar? Jak wybrać ten idealny, który będzie służył przez lata? Zapoznaj się z naszym mini poradnikiem i wybierz najlepszą opcję dla siebie.

Na początek typy kasków i ich krótka charakterystyka:

* Integralny
* Szczękowy
* Modułowy
* Otwarty
* Orzeszek 

Integralny kask to typ, który zbudowany jest z jednej bryły. Jest najbezpieczniejszą i przeważnie najcichszą opcją (wyjątek stanowią kaski sportowe, które są bardzo wentylowane, a dobra wentylacja nie idzie w parze z wyciszeniem). Taki kask pasuje do każdego sprzętu, od ścigacza po mały skuter. Zazwyczaj bez problemu zamontujemy do niego interkom. Najlepsza opcja pod kątem bezpieczeństwa. Typ, który zdecydowanie polecamy.

Kask szczękowy cechuje się przekładaną szczęką do góry lub do tyłu kasku. Idealny w miasto, kiedy na dłuższych światłach chcemy zaczerpnąć więcej powietrza. Szczękę podnosimy jednym ruchem. Cieszy się dużą popularnością wśród motocyklistów jeżdżących na turystykach. Można do niego zamontować interkom, który tak jak w przypadku kasku integralnego będzie świetnie działał. Na jazdę z otwartą szczęką kask musi posiadać atest! Warto zapytać o to sprzedawcę przy zakupie wybranego modelu. Co do minusów takiego wyboru, to niestety, ale jest ich kilka. Zacznijmy od tego, że kaski szczękowe są najcięższe ze wszystkich typów. Do kasku dochodzi nam cały mechanizm podnoszenia szczęki, co generuje dodatkowe gramy. Waga kasku będzie nam o sobie przypominać przy dłuższych wyprawach, kiedy będziemy już mocno zmęczeni. Wracając do mechanizmu. Poszerza on cały kask, przez co zajmuje więcej miejsca np. w kufrze. Warto zwrócić na to uwagę jeśli posiadamy już kufer. To, że pomieści on kask integralny nie znaczy, że pomieści kask szczękowy.

Kask modułowy to połączenie kasku otwartego i szczękowego. Szczękę, znajdującą się w kasku zamiast przekładać do góry czy do tyłu, całkowicie wypinamy. W ten sposób powstaje nam kask otwarty. Wady? Na pewno nie wypniemy szczęki podczas jazdy, a jeśli uda nam się to zrobić bez konieczności zdejmowania kasku, to musimy mieć miejsce aby tą część schować. Schować i pamiętać gdzie to zrobiliśmy. Taką szczękę dość łatwo jest zgubić. Kolejnym minusem jest kiepskie wyciszenie. Ponieważ miejsca łączenia kasku ze szczęką zazwyczaj nie są pokryte żadną wyściółką, możemy trochę cierpieć podczas dłuższych tras. Z zamontowaniem interkomu nie powinno być problemu.

Kask otwarty – zgrabny, lekki i wygodny. To by było na tyle jeśli chodzi o plusy. Do wyboru mamy wersje z szybą lub bez. Często te bez szyby wyglądają ładniej, ale za to, te z szyba mają więcej zalet. Po pierwsze szyba ochroni nas przed wszelkimi latającymi stworzeniami, i pozostaną one właśnie na niej, a nie na naszej twarzy. Po drugie, wiatr. Potrafi być naprawdę dokuczliwy i powodować łzawienie oczu, przez co komfort i bezpieczeństwo jazdy gwałtownie się obniżają. Jeśli już koniecznie chcemy kask bez szyby, przydadzą się gogle.

Kask orzeszek – najgorszy wybór z możliwych. Brak atestu, zero bezpieczeństwa, zero ochrony w przypadku bliskiego kontaktu z asfaltem. Kask atrapa. Nie polecamy.

Ponieważ jesteśmy zwolennikami dmuchania na zimne, zalecamy kask integralny do każdego typu motocykla. W przypadku ochrony naszego zdrowia i życia nie ma kompromisów. Zdrowie jest najważniejsze, więc nie oszczędzajmy na nim i kupmy odpowiedni kask, który będzie służył przez lata, a w razie potrzeby ochroni nam życie.

Teraz przechodzimy do wyboru modelu kasku. Firm dostępnych w naszym kraju jest obecnie bardzo dużo, dlatego wybór jest także ogromny. 
Na co zwrócić uwagę? 

1. Materiał z którego został stworzony kask. 
Idealnie jeśli będzie stworzony z mieszanki różnych materiałów, ponieważ wtedy powstaje kompozyt, który obecnie jest najbardziej zaawansowaną formą tworzenia skorupy. Sprawia, że skorupa jest odporna na różnego rodzaju uszkodzenia przy zachowaniu dobrej wagi. Np. kaski marki Shoei, stworzone są z mieszanki takich materiałów jak: włókno szklane, włókna organiczne, włókna aramidowe, włókna high-performance oraz żywicy. Bardzo dobrymi materiałami są także karbon oraz kevlar. Najniżej są kaski, które stworzone są z termoplastu. 

2. Wnętrze kasku.
Warto zerknąć do wnętrza i sprawdzić z jakich materiałów zrobiona jest wyściółka. Czy jest to zwykła bawełna czy może trochę lepszy materiał, który będzie dobrze odprowadzał wodę. Po obejrzeniu materiału, sprawdź czy cała wyściółka jest możliwa do wypięcia. Jest to świetne rozwiązanie, które pozwoli na odświeżenie jej kiedy zajdzie taka potrzeba. Jeśli wyściółka jest przyklejona do kasku i nie da się jej wyciągnąć, z odświeżeniem jej także nie będzie problemu. Obecnie na rynku istnieje wiele preparatów, które skutecznie odświeżą i zdezynfekują wnętrze. Gorzej w sytuacji kiedy będziemy chcieli zamontować do takiego kasku interkom. Może być to kłopotliwe ze względu na trudność zamontowania głośników, oraz poprowadzenia kabelków, które ukrywamy właśnie pod wyściółką. 

3. Zapięcie.
Do wyboru mamy zapięcie microlock oraz podwójne D. Microlock to zapięcie proste w obsłudze. Posiada mały plastikowy lub metalowy pasek, który umieszczamy w mechanizmie. Podwójne D często sprawia kłopot początkującym motocyklistom. Wymaga ono umiejętnego przełożenia materiałowego paska przez dwie metalowe części w kształcie litery D. Zapięcie DD jest bezpieczniejszą opcją i wymaganą jeśli chcesz ruszyć na tor. W kaskach off-roadowych zapięcie DD jest jedynym zapięciem ze względu na piach, który mógłby dostać się do mechanizmu zapięcia microlock.

4. Wizjer. 
Najlepiej jeśli jest duży. Wtedy nie będziemy mieć uczucia, że kask ogranicza naszą widoczność. Dobrze jeśli jest pokryty jakąś powłoką, która sprawia, że wizjer jest odporny na zarysowania. Kolejna bardzo ważna rzecz, to pinlock. Pinlock uchroni nas przed parowaniem wizjera. Czasami pinlocki są w pakiecie razem z kaskiem, znajdują się wtedy w pudełku i nie są zamontowane na wizjerze. Warto więc zapytać sprzedawcę czy dany kask ma pinlock w standardzie. Jeśli nie, musimy sprawdzić czy dany wizjer jest do niego przystosowany. Musi posiadać dwa piny rozstawione po bokach wizjera. Jeśli takie piny znajdują się w wizjerze, możemy pinlock dokupić. Koszt 100-200 zł. Zamontowanie pinlocka lepiej zostawić osobie, która już to kiedyś robiła, lub udać się do salonu w którym kupiliśmy kask i poprosić o to obsługę. Jest to trochę skomplikowana akcja, ponieważ wymaga demontażu wizjera, „wygięcia” go i włożenia pinlocka pomiędzy piny w taki sposób, aby nie zrobić śladów palcami od jego wewnętrznej strony. Później należy sprawdzić rogiem papieru czy jest szczelnie zamontowany i znów założyć wizjer na kask. W przypadku kiedy wizjer nie jest przystosowany do pinlocka, możemy użyć specjalnej folii lub raz na jakiś czas spryskiwać szybę płynem anti-fog. 
Konkretny model kasku może posiadać bogatą ofertę wizjerów. Warto zapytać konsultanta w sklepie lub poszukać w internecie co oferuje producent. W niektórych modelach do wyboru mamy szyby: mocno przyciemniane, lustrzane, złote, tęczowe czy fotochromatyczne. Nie tylko zmieniają wygląd kasku, ale także poprawiają komfort jazdy. 

5. Blenda. 
Niektórzy nie wyobrażają sobie bez niej jazdy. Sprawdza się w słoneczne dni, szybko można ją wysunąć. Raczej nie jest stosowana w sportowych modelach. Alternatywą dla niej jest przyciemniana szyba, co prawda nie założymy jej tak szybko jak opuścimy blendę, ale również ma wielu zwolenników.

6. Kolor.
Najczęściej wybieranymi kolorami są biały i czarny. Zazwyczaj są też tańszymi opcjami, ponieważ za grafiki często musimy dopłacić. Te dwa najpopularniejsze kolory mają swoje wady i zalety, które warto poznać przed zakupem. Biały kask jest przede wszystkim widoczny. Może nie ma w tym kolorze za dużo fantazji, ale na pewno w deszczowy pochmurny dzień zostanie zauważony przez innych uczestników drogi. Jest to ogromny plus tego koloru, ponieważ wpływa na nasze bezpieczeństwo. Kolejnym plusem jest fakt, że biały po prostu mniej się nagrzewa. Przy dłuższej jeździe w upalny dzień, na pewno poczujemy różnicę. Oczywiście biel ma także swoje małe minusy. Po pierwsze musimy liczyć się z tym, że owady, które stracą życie na naszym kasku, będą bardziej widoczne w porównaniu do innych kolorów. Po drugie, biały zawsze będzie wydawał się trochę większy niż czarny. Czarny kask z czarną szybą wygląda niesamowicie intrygująco. Może będzie się trochę bardziej nagrzewał, ale na pewno będzie wyglądał na mniejszy. Aby sprawić by był bardziej widoczny, zawsze można przykleić na niego odblaskową naklejkę. Jeśli w planach jest zakup jednolitego koloru i przemalowanie skorupy wg własnej wizji, to warto sprawdzić czy dany producent nie zabiera w takim wypadku gwarancji. Zawsze jednak możemy go okleić. 

Rozmiar.
Bardzo, ale to bardzo ważna kwestia. Kask musi być idealnie dopasowany do naszej głowy. Jeśli nigdy wcześniej nie mieliśmy kasku na głowie, polecamy udać się do salonu motocyklowego i koniecznie skonsultować się ze sprzedawcą. Istnieje spora szansa, że sami wybierzemy za duży, ponieważ będziemy sugerować się zbyt dużym komfortem. Stanowczo odradzamy zakup kasku przez internet bez wcześniejszej weryfikacji rozmiaru na żywo! Większość z nich po zakupie trochę się rozbije i dopasuje do naszej głowy. Świetnie będzie jeśli spędzimy z 15 minut (najlepiej jeszcze dłużej) w kasku w sklepie i sprawdzimy czy nadal czujemy się w nim dobrze i czy nic nie uciska w taki sposób, że myślimy tylko o tym. Jazda w za małym kasku to prawdziwa udręka. 

Zakup kasku to spory wydatek. Jeśli przed zakupem wolisz przetestować wszystko na własnej skórze i mieć 100% pewność, że wybór jest trafiony, to mamy dobrą wiadomość. Niektóre salony posiadają w swojej ofercie kaski testowe, dzięki czemu możemy upewnić się czy dokonaliśmy właściwego wyboru. W Warszawie są to salony RT MOTO czy Inter Motors. Pamiętaj, że kaski testowe cieszą się dużym zainteresowaniem, więc warto wcześniej zadzwonić i zarezerwować wybrany kask. 

Najnowsze