Motocaina Team na szkoleniu z doskonalenia techniki jazdy Szkoły Auto Skoda - relacja, galeria, film

25 sierpnia 2014
105
Plany na długi weekend? Poznań! Czemu nie? Wolne, piękna pogoda... i zaproszenie na podsumowanie 10-lecia Szkoły Auto SKODA. Skład? Ja - Magda Wilk, Judyta, Patrycja i nasz rodzynek – Klaudiusz. Czyli  drużyna Motocainy na szkoleniu z doskonalenia techniki jazdy!

Szkolenie - wprawdzie trochę odbiegająło od standardowego, ponieważ zamysłem było pokazanie w pigułce tego wszystkiego czym szkoła zajmuje się na co dzień. Pozycja wyjściowa - oprócz mnie nikt z nich nigdy nie brał udziału w takim evencie. Ciekawa byłam, jakie będą wrażenia, czy im się spodoba i czy nie będą mieli poczucia, że zmarnowali czas, że JA im go zmarnowałam, wyciągająć 300 kilometrów od stolicy. Najmniej martwiłam się o Klaudiusza, chociaż jak mi się przyznał potem: „miałem obawy jak tam jechaliśmy... jak to w ogóle będzie wyglądało, czy sobie poradzę, czy nie będzie wstydu”. Tak czy inaczej podejrzewałam, że był wychowywany zgodnie ze standardami, czyli bawił się samochodzikami i problemu z nim nie będzie, ale co do dziewczyn, już taka pewna tego nie byłam. Znam je z bardziej imprezowego, lifestajlowego życia. Zamiast motoryzacji wolą modowe blogi, co jest ich ogromnym atutem, bo lubię podpatrywać co nowego wypatrzyły w sklepach. Nie chciałam ich jednak zanudzić  szczególnie, że dziewczyny ostatnio zakupiły sobie super hipsterskie rowery: biało-miętową szosówkę i „panterę”, więc  może 4 kółka dla nich to za dużo o kolejne dwa ale... Nadciągaliśmy! Nasz  grafik był napięty: od teorii i historii szkoły, poprzez eko-jazdę, praktykę na torze Poznań, off-road i troleje.

Motocaina Team na szkoleniu Szkoły Auto Skoda

fot. Skoda

Generalnie naszą przygodę z Auto Szkoła SKODA zaczeliśmy o 9:00 od wizyty w ŠKODA AUTOLAB.  Wydawało nam się, że będzie to forma nudnych wykładów na temat bezpieczeństwa - jednym uchem wpadnie, drugim wypadnie, wymęczy i znużeni przyjedziemy na tor Poznań. W końcu tego typu materiałów jest cała masa w prasie, telewizji i innych mediach. Nic bardziej mylnego!

Mimo, że wiele razy byłam uczestnikiem różnego rodzaju eventów motoryzacyjnych o podobnej tematyce, to tutaj naprawdę fajnie jest postawić nogę, ba nawet dwie! Przede wszystkim zacznę może od wyjaśnienia co to jest Skoda AUTOLAB. To pierwsze w Polsce Interaktywne Centrum Bezpieczeństwa. Dlatego też nie ma tutaj nudnych opowieści na temat bezpieczeństwa, eko-jazdy i itd.: „W każdej z 5 stref można skorzystać z interaktywnych eksponatów, doświadczyć wielu sytuacji drogowych i dobrze się przy tym bawić!” Tutaj odwiedzający mogą nie tylko zyskać wiedzę ale doświadczyć na własnej skórze jak to jest... dachować, zderzyć się. Oczywiście wszystko w bezpiecznych warunkach, tak, aby nikomu nic się nie stało. Myślę, że forma pokazu jest taka, aby dawała dużo do myślenia.

Motocaina Team na szkoleniu Szkoły Auto Skoda

fot. Skoda

To, co nam najbardziej się podobało, to oczywiście symulator zderzenia i dachowania. Ok - powiedzmy, że będąc w sporcie motorowym od kilku lat, takich sytuacji, szczególnie na wyścigach, miałam sporo. Jednak moi znajomi, dachować (ufff!!!!) nigdy nie dachowali! Nie życzę tego nikomu i wiadomo, to tylko symulator, jednak ich wrażenia były ogromne. Podobnie jak na symulatorze zderzeń, gdzie zsuwając się zaledwie z prędkością 5 km/h, a potem 7 km/h, bardzo odczuli różnicę – na sobie! I „zabolało”... trochę wystraszyło. Trafnie zresztą skomentował to Klaudiusz: „Przeżycie niesamowite! Na pewno nie można go porównać do rollercoaster’a i do zabawy, choć w tych warunkach było niezmiernie bezpiecznie. Sam symulator i pierwsze wrażenie to ogólnie mówiąc tornado w głowie i wewnętrzny krzyk „o kurcze, co się dzieje?”. Moja percepcja i błędnik zaczęły wariować, a cały świat zaczął się kręcić raz w jedną stronę, raz w drugą. Samo doświadczenie uzmysłowiło mi, jak ważne jest poprawne zapięcie pasów, które podczas symulacji trzymały mnie tam, gdzie miałem pozostać, czyli na fotelu. Takie doświadczenie, przeżycie na własnej skórze tych manewrów, na pewno wpłynie na wyobraźnię nie jednej osoby.”

Motocaina Team na szkoleniu Szkoły Auto Skoda

fot. Skoda

Ruszyliśmy dalej do „bezpiecznego bagażu”, czyli „chcesz wiedzieć, jak bezpiecznie spakować sprzęt sportowy oraz poznać triki na powiększenie przestrzeni bagażowej?” Temat niby błahy, ale niezwykle przydatny, szczególnie w sezonie wakacyjnym. Nawet nie mieliśmy pojęcia jakie szkody i przy jak niewielkim uderzeniu może wyrządzić bagaż. Przy prędkości 50 km/h jest kilkadziesiąt razy cięższy... stąd umiejscowienie go w odpowiednim miejscu jest niezwykle istotne.

Podobnie zresztą jak „umiejscowienie” kierowcy w fotelu. Dla innych uczestników był to temat kompletnie nieznany, co widać było chociażby po tym, jak na początku jeden z nich przymierzał się do samochodu. Juda z Patrycją po tych panelach skomentowały zresztą: „no to teraz wiemy jak właściwie spakować rzeczy w bagażniku, żeby podczas wypadku w najmniejszym stopniu zagrażały naszemu życiu. W końcu sezon wakacyjny – i często, chociażby tę przysłowiową „skrzynkę z piwem”, pakujemy na działkę. Prosta też rzecz - prawidłowe zapięcie pasów? Wcale nie taka prosta i oczywista”.

Czas na strefę Eko. Temat oczywiscie na topie! W końcu ceny paliw niskie nie są, a oprócz przyjemnosci z jazdy fajnie też czerpać przyjemność z tego, że więcej w portfelu zostaje. Jak to powiedziala Juda: „Nie zdawałam sobie sprawy, że aż tyle czynników wpływa na spalanie! Było z 10 punktów, z czego może wiedziałam wcześniej o  połowie z nich? Jak wykorzystam całe 10 to trochę grosza się uzbiera chociaż depnąć też sobie lubię.”

No to teraz jak już wiemy jak siedzieć za kółkiem, co się z nami dzieje podczas zderzenia to po labolatorium przyszedł wreszcie czas na Tor Poznań!

Do dyspozycji kilkanaście samochodów i kilkunastu intruktorów. Prawie, że jeden na jeden co jest dużym atutem. Podzieleni na grupy zaczęliśmy od awaryjnego hamowania i już tutaj okazało się, że większość nie wie na czym to awaryjne hamowanie polega. Wręcz boi się zahamować... a takie hamowanie może jednak ocalić życie - zresztą nie tylko nas. Tak czy inaczej kilkanaście w sumie prób na każdego uczestnika, przy prędkościach jak i warunkach zmiennych (po suchej i mokrej nawierzchni) i przy prędkościach nawet ponad 100 km/h. Na co zwróciliśmy uwagę? Na podejście instruktorów. Nie chodziło tylko o to, żeby wcelować podręcznikowo między słupki, ale również jak zachować się przy tym manewrze. Instruktorzy, mimo że siedzieli na zewnątrz, to wszystko wypatrzyli: „rączki wyżej”, „zły układ na kierownicy”, „dlaczego trzymasz rękę na drążku zmiany biegów”, „przestań zaciskać tak zęby”. Dziewczynom podobało się chyba też najbardziej to, że panowie nie dali odczuć swojej wyższości - i to, że byłyśmy drobnymi w dwóch trzecich blondynkami to jednak podejście kompletnie "genderowe". I na koniec duży plus: u Patrycji auto uległo awarii (nie z naszej winy) i od razu podstawiono nowe. Extra, bo nikt z nas nie stracił na tym i dalej mogliśmy wszystko sobie trenować.

Motocaina Team na szkoleniu Szkoły Auto Skoda

fot. Skoda

Po awaryjnym hamowaniu czas na slalom – tutaj też wprawne oczy naszych instruktorów śledziły każdy ruch na kierownicy. Zresztą nie tylko na slalomie, który był ustawiony obok nitki toru gokartowego, ale również na tej części kartingowej. Kolejny plus – mogliśmy sobie trochę Skodami poszaleć, co też uczyło, bo uczestnicy mogli sobie popróbować sił w bardziej prosportowych warunkach i zobaczyć jak się auto wówczas zachowuje.

Z asfaltu przenieśliśmy się na „poznańskie bezdroża” i w poszukiwaniu „Yeti” rozpoczęliśmy przygodę z off-road'em. Oczywiście mieliśmy tutaj namiastkę tego, co można zrobić samochodem z napędem na cztery koła, ale zabawa była przednia. Do tego później konkurencja sprawnościowa – przejazd między bardzo wąsko postawionymi słupkami tak, aby nie strącić żadnej piłeczki, które na nich były. Na pewno byliśmy bezkonkurencyjni! Jedna z nas miała najlepszy czas wśród prawie 20 uczestników, druga strąciła najwięcej piłek i połamała doszczętnie dwie tyczki! Podobno taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz, ale... ja wiedziałam, że zabierając moją ekipę będzie ona wyjątkowa pod każdym względem!

Magda Wilk

fot. Skoda

Tak czy inaczej off-road zaliczony. Na koniec jeszcze troleje, w których również nie było na nas mocnych! Tutaj nasz czarny koń-Klaudiusz, który skwitował „efekt końcowy był niesamowity, zwłaszcza, że udało mi się wygrać jedną z konkurencji pod nazwą „troleje” - po raz pierwszy jechałem w samochodzie, gdzie na tylnej osi zamiast normalnych kół były zainstalowane kółka od wózków z hipermarketu”.  Imitacja poślizgu, gdzie trzeba szybko podejmować decyzje i odpowiednio szybko manewrować m.in. pedałem gazu i rączkami na kierownicy i... najwyższy stopień podium - wiedziałam, kogo wybrać do naszego teamu!

Skoro były też konkursy, to musiały być też i nagrody. Jedną z nich był przejazd z instruktorem po całym torze Poznań – w sumie jedynym takim obiekcie w Polsce. Dla mnie personalnie chyba najfajniejsza atrakcja. Ok – może nie wyścigówką tylko cywilną Skodą Fabią, ale oczywiście w najmocniejszej wersji - RS. Ta atrakcja była nagrodą w konkursie off-roadowym, dlatego tylko jedno z nas mogło przejechać się na prawym fotelu i postanowiłam swoją wygraną oddać Patrycji. Dlaczego? Bo chciałam, żeby chociaż przez chwilę mogła poczuć, posmakować to, co ja czułam i czuję od kilkunastu lat. Jej reakcja po wyjściu z samochodu? Hm... jedno ze zdjęć w galerii fotek w pełni chyba to oddaje!

Podsumowując dla mnie ten weekend był formą zabawy i miłego spędzenia czasu. Nie lubię siedzieć w domu, lubię poznawać ludzi i podpatrywać pracę innych, bo to zawsze nowe doświadczenie. Ale co najmilej wspominam? To reakcje moich znajomych, ten nieschodzący uśmiech z twarzy, który utrzymywał się nawet przez kilka dni po evencie! To jak „chwalili” się, w jak fajnym wydarzeniu brali udział i nie dlatego, że było dobre jedzenie, czy też fajni instruktorzy (fakt – na dziewczynach robią wrażenie, chociaż jeśli chodzi o merytorykę to na chłopcach zresztą też ;), ale  to, że mając prawo jazdy od kilkunastu lat, jeżdząc na co dzień, mogli sobie wreszcie potestować, popróbować w bezpiecznych warunkach... i zobaczyć na ile mogą sobie pozwolić. Dla ludzi związanych ze sportem czy to amatorskim, czy też na bardziej profesjonalnym poziomie, takie rzeczy mogą nie robić do końca wrażenia. Ale ile takich osób jest? Większość użytkowników jak spadnie deszcz, nie mówię już o śniegu jedzie 5 km/h, albo z domu nie wyjdą! Oczywiście testy-testami, zabawa-zabawą, ale spytacie ile z tego później zostaje? Myślę, że efekty już są, bo pierwszą rzeczą po powrocie do domu, gdzie przesiadaliśmy się u mnie w garażu było „5 minut” Klaudiusza za kierownicą czyli... „po raz pierwszy wreszcie ustawię sobie porządnie fotel”.

Podsumowując, mały bilans zysków i strat:

–                    2 konkurencje z 3 wygrane!

–                    1 uszkodzone auto (nie z naszej winy, ale szybko wymienione na inne), 2 inne zarysowane, ale w końcu off-road to nie jazda cabrioletem po bulwarze,

–                    6 strąconych słupków z czego 2 połamane (nikt jeszcze tego nie dokonał!),

–                    kilkunastu zadowolonych instruktorów (a tak nam się przynajmiej wydaje ;) chłopaki - naprawdę dobra robota! Super podejście i dobre poczucie humoru!

–                    i na koniec... my czyli 4 wyjątkowo zadowolone osoby Motocaina Team!

Mogło być lepiej?  Szkoleń jeszcze kilka przed nami  (i to nie w pigułce, ale z podziałem na Eko-Driving, Off-road Driving, Safe-Driving i Defensive Driving) będzie, a Ty możesz razem ze mną pojechać na jedno z nich! Dowiedz się więcej o możliwości wygrania szkolenia z zakwaterowaniem tu.

Komentarze

Kamila Łyczba-Marszałek
25 sierpnia 2014 11:08
"Baba za kierownicą to zło" - pokutujący mit. Ja jestem kobietą nie babą, i chce udowodnić że jeździmy dobrze nie gadaniem a umiejętnościami ;> dlatego chcę poszerzać swoje umiejętności bo trening czyni mistrza ;) Szerokości
Monika Paradowska
28 sierpnia 2014 22:08
Mąż uważa, że jestem dobrym kierowcą. Chciałabym to sprawdzić bo czy można wierzyć mężczyźnie?!
Monika Przybek
29 sierpnia 2014 12:18
Jestem wielką fanką motoryzacji (rajdów samochodowych) od dziecka - zawsze chciałam mieć sportowe auto i takie mam. Jest jednak jeden mały szczegół nie do końca potrafię wykorzystać to co potrafi moje auto. Chciałabym móc poszerzać wiedzę na temat prawidłowej techniki jazdy samochodem oraz doskonalić swoje umiejętności prowdzenia pojazdu :-)
otylia wykrota
30 sierpnia 2014 11:26
Nie chce świecić przykładem,nie chce pokazać Komuś jakim jestem kierowcą,chce nauczyć się jak panować samochodem w różnych dziwnych sytuacjach,a gdzie nauczyć się tego jak nie z Wami;). Po prostu :)
Maria Zaborska
30 sierpnia 2014 18:54
Jesteście moją Motocainą, więc Škoda by było gdyby takie pozytywne uzależnienie nie poszło na motospełnienie. A moje pozytywne zakręcenie gwarantuje skuteczne szkolenie ;)
Natalia Sikorska
02 września 2014 11:47
Na offroad z checią pojadę i was nie rozjadę;)
dostać się muszę bo was uduszę;)
nie, nie to nie groźba ale dajcie mi szanse -wieeelka prośba,
to napewno świetna zabawa, nie męczy mnie żadna obawa.
chce trochę poszaleć i nowe hobby znaleźć.