Moto-stylizacja sylwestrowa

Część z nas ostatni dzień roku 2014 spędzi na balu sylwestrowym w restauracji. Inne, skromnie, na imprezie domowej lub w pubie. Możliwości jest wiele, tak samo jak stylizacji.

Naszą propozycję, kierujemy dla pań, które nie przepadają za galowymi sukienkami. Chciałyby wyglądać interesująco i czuć się wygodnie.

Świecące czarne spodnie w połączeniu ze szpilkami to nasz klasyk. Do tego załóżmy jasny top z motocyklowym motywem, który pokreśli co nam w duszy gra. Skórzana bransoletka będzie jedyną biżuterią w tym zestawieniu, lecz z czarnymi również skórzanymi butami może przywodzić na myśl akcesoria motocyklowe.

Na telefon i portfel przyda się torebka z kastetem (bądźmy choć trochę niegrzeczne tej nocy), jako uchwyt, którą wcześniej wykorzystałyśmy do stylizacji świątecznej.

Spodnie – Top Shop

Buty – Christian Louboutin

Top – Free Bird Cloth

Chusta – Harley Davidson

Kardigan – Mango

Torebka – Alexander McQueen

Bransoletka – Jubileo

Okulary – Ray Ban

Puder – La Roche – Posay

Najnowsze

Badanie alkomatem na komisariacie? Może być problem

Każdy kierowca, który spożywał alkohol, ma możliwość sprawdzenia, czy może już bezpiecznie wsiąść za kierownicę – prawda czy fałsz? Chętnych do badania alkomatem na komisariatach nie brakuje, szczególnie 1 stycznia. Często jednak alkomatu nie ma, za to jest awaria albo dyżurny uważa nasz przypadek za „nieuzasadniony”.

Po zakrapianej imprezie warto zbadać się alkomatem, szczególnie „dzień po”, kiedy wydaje się nam, że w naszej krwi nie ma już alkoholu – taki przekaz słyszymy we wszystkich mediach. Policja apeluje o świadome wsiadanie za kierownicę, grozi wysokimi grzywnami, a przede wszystkim namawia kierowców do badań alkomatem. Gdzie? Na najbliższym komisariacie. Czy na pewno to takie proste?

Internauci obalają mit
W internecie huczy od komentarzy, które obalają mity dotyczące bezproblemowego badania na polskich komisariatach. „Gdy chciałem sprawdzić swoją trzeźwość, policjanci odsyłali mnie od jednego komisariatu do drugiego”- pisze Pan Paweł z Gdańska. „W TV trąbią o możliwości badania, a w rzeczywistości to fikcja. Kilkukrotnie próbowałem i za każdym razem to samo”- skarży się inny internauta. Często pojawiają się też wpisy, że funkcjonariusz odmówił badania, bo  „brakowało czystych ustników” albo „alkomat był z policjantami na patrolu”. W takiej sytuacji w najlepszym wypadku poczekamy na badanie kilkadziesiąt minut.

Problemy w Bydgoszczy
Straż miejska z Bydgoszczy od 23 grudnia legalizuje swoje alkomaty. Co to oznacza? Brak możliwości przeprowadzenia badania w najbardziej gorącym momencie. Właśnie między świętami a Nowym Rokiem przed komisariatami ustawiają się najdłuższe kolejki chętnych do badania. „Lepiej sprawdzić alkomaty, niż kogoś wprowadzić w błąd” – tłumaczą się strażnicy.

Darmowo i anonimowo w Sosnowcu?
„W Sosnowcu można się zbadać na Izbie Wytrzeźwień, ale oczywiście za opłatą” – ironizuje Pan Andrzej.  Na niektórych komisariatach przed badaniem zostaniemy wylegitymowani – nie jest to jednak regułą.  Dobry przykład płynie z Lublina i Zielonej Góry. W Lublinie  każdy, kto chce sprawdzić ilość alkoholu w wydychanym powietrzu, może to zrobić anonimowo, nawet bez kontaktu z oficerem dyżurnym. Władze miejskie wyposażyły miejscowe komendy w urządzenia, do których każdy ma swobodny dostęp. W Zielonej Górze, mimo że kierowcy przebadają się tylko w jednym miejscu, to mogą to zrobić bezdotykowo i anonimowo: „Nie prowadzimy statystyk, dlatego nie trzeba się u nas rejestrować i podawać danych” – tłumaczy zastępca rzecznika Komendy.

Dowód na pewno trzeba mieć w Warszawie. Mimo że zespół prasowy deklaruje, że wszystkie komisariaty są wyposażone w alkomat, to niektórzy funkcjonariusze przeprowadzają badanie tylko w uzasadnionych przypadkach. Dyżurny może nas więc odesłać „z kwitkiem”.

Alternatywa: własny alkomat lub alkotest
Dlaczego tak jest? Policja tłumaczy się brakiem precyzyjnych przepisów i często traktuje możliwość przeprowadzenia badania alkomatem jako nieobligatoryjną.  Wrocławscy funkcjonariusze przekonują, że badanie stanu trzeźwości na komisariatach to nie obowiązek, a tylko zalecenie Komendy Głównej Policji.  Przepisy o tym milczą. Policjanci sami podpowiadają rozwiązanie: na ul. Grenadierów usłyszeliśmy, że  najlepiej samemu kupić alkomat lub jednorazowy alkotest, który znajdziemy na stacji benzynowej lub w popularnych sieciach handlowych.  Nie musimy obawiać się o wiarygodność takiego badania, pod warunkiem, że zdecydujemy się na produkt posiadający odpowiednie atesty.  
Przed użyciem alkotestu  warto zapoznać się z  instrukcją – tłumaczy Adam Gabryelów z firmy Certen – prawidłowo wykonane badanie da nam gwarancję, że tester pokaże prawidłowy wynik.

Osoby, które częściej sięgają po alkohol powinny wyposażyć się we własny alkomat elektrochemiczny (klasa A) albo chociaż  kupić zestaw ustników – przyjście z własnym ustnikiem na komisariat często przekonuje opornych funkcjonariuszy do przeprowadzenia badania, ponieważ obniża koszty kontroli.

Chętnych nie brakuje
Mimo problemów na jakie możemy napotkać, na pewno nie brakuje kierowców, którzy szukają pomocy. Zwłaszcza po sylwestrowych szaleństwach. We Wrocławiu 1 stycznia 2014 roku w siedzibie drogówki przy ul. Hubskiej zjawiło się aż 120 osób. W Poznaniu według podinsp. Borowiaka przebadało się ok. 400 kierowców. W całej Warszawie w Nowy Rok przebadać się alkomatem przyszło blisko 600 osób. Rośnie też sprzedaż alkotestów i alkomatów. Cieszy więc fakt, że kierowcy coraz bardziej są świadomi zagrożeń, z jakimi wiąże się prowadzenie auta pod wpływem alkoholu. Grzywna w takiej sytuacji  może sięgać aż 5000 tysięcy złotych, nie wspominając o karze pozbawienia wolności i narażeniu życia albo zdrowia nas samych oraz naszych bliskich. Dlatego warto zachować trzeźwe spojrzenie i w razie wątpliwości wykonać badanie policyjnym alkomatem lub własnym alkotestem. Jeśli nie chcemy stać w rekordowo długich kolejkach przed komisariatem w Nowy Rok albo narażać się na przykre komentarze, możemy zawczasu pomyśleć o zakupie alkotestu i zaopatrzyć się w niego już podczas sylwestrowych zakupów.

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Strażnicy miejscy stracą fotoradary?

18 grudnia został skierowany do komisji projekt SLD uniemożliwiający strażom miejskim i gminnym kontrolę radarową kierowców. Pomysł został poparty przez wszystkie kluby.

Zmiany zaproponowane przez SLD miałyby zostać wprowadzone w trzech ustawach: o straży gminnej, Prawie o ruchu drogowym oraz w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia.

– Straż miejska została powołana do ochrony porządku publicznego, tymczasem są gminy, w których 97 procent mandatów wystawianych przez straż miejską to mandaty za przewinienia komunikacyjne – powiedział Maciej Banaszek z SLD w trakcie przedstawiania rozwiązań.

Sojusz Lewicy Demokratycznej poddaje w wątpliwość przydatność straży miejskich i gminnych. Procent, jaki stanowią mandaty nakładane na kierowców jest na tyle duży, że może nasuwać wniosek o głównym źródle zasilania budżetu poprzez kieszenie kierowców. W przekonaniu tym utwierdza fakt, że takie kontrole najczęściej mają miejsce na odcinkach nieoznaczonych i niebezpiecznych.

SLD nie ujmuje znaczeniu straży miejskiej, jednak jako cel stawia pozostawienie tych służb tylko tam, gdzie jest to konieczne. Jak partia podkreśla, takie miejsca istnieją, a celem akcji jest ich wyodrębnienie.

W listopadzie Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, w którym podważa przydatność służb. Z raportu wynika, że w wielu przypadkach użycie fotoradaru ma na celu zasilenie kasy gminy, nie zaś dbanie o bezpieczeństwo użytkowników dróg.

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Nubhes – damskie buty do samochodu

Samochodowe buty firmy Nubhes pojawiły się na rynku w 2012 roku, wywołując furorę. Zaprojektowane przez Hiszpana, Rafa Guillem, same o sobie mówią najwięcej: „Nubhes” oznacza po hiszpańsku „spacerować po niebie”.

Hiszpański projektant i producent obuwia stworzył Nubhes z myślą o kobietach spędzających dużo czasu za kierownicą. Buty zostały wyprodukowane z oddychającego tworzywa i umożliwiają bezpieczną jazdę samochodem z naciskiem na zdrowie kierowcy. Ze szczególną dbałością zaproojektowano te częsci obuwia, które odpowiadają za sprawne działanie stawu skokowego. Antypoślizgowe podeszwy zapobiegają niebezpieczeństwu zsunięcia się stóp z pedałów, a elementy odblaskowe zwiększają widoczność danej osoby w dni pochmurne, deszczowe, czy w nocy, gdy zaistnieje konieczność wysiadania z samochodu na drodze.

– Pokrycie obuwia Nubhes stanowi materiał posiadający niewielkie otwory, przez które stopa może oddychać. Cała zaś struktura buta została zaprojektowana w oparciu o wiedzę o biomechanice stawu skokowego. Pozwoliło to nam stworzyć produkt, który nie obciąża zbytnio stóp, a dodatkowo jest bezpieczniejszy podczas jazdy autem od standardowego obuwia sportowego – wyjaśnił Raf Guillem.

Buty pozbawione są sznurowadeł, dzięki czemu pozwalają na szybką zmianę obuwia. Nubhes kosztują 69 euro, czyli około 298 złotych.

Czy staną się dobrą alternatywą dla popularnych wśród pań szpilek? Pewnie nie, choć i tak większość kobiet zdaje sobie już sprawę z konieczności wożenia ze sobą obuwia na płaskim obcasie, nie tylko dla wygody, ale również z dbałości o tekstylne dywaliki, które często są dziurawione lub niszczone przez obcasy.

Volkswagen Taos – kompaktowy crossover o mocy 158 KM

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Pierwszy samochód bez kierowcy od Google

Google stworzył pierwszy kompletny prototyp samochodu, który jest prowadzony automatycznie.

Google zaprezentował technologię mającą na celu wprowadzić całkowitą autonomię pojazdu w 2010 roku. Teraz nadszedł czas na stworzenie kompletnego auta niepotrzebującego kierowcy. Pierwszy prototyp pokazał się w maju tego roku. Miejsce systemów operowanych manualnie zajęły takie, które umożliwiły elektroniczną kontrolę otoczenia, toru jazdy i pracy układu napędowego. Od tego czasu inżynierowie Google udoskonalali systemy regulujące pracę auta. Należały do nich między innymi takie, których zadaniem było monitorowanie znaków drogowych, czy nawet gestów typowych dla kierowcy. W międzyczasie powstawały różne wersje pojazdów.

W prototypowej wersji znajdziemy czujnik umiejscowiony w dachu samochodu, kilka nowych wskaźników, nowe reflektory, zaś całość została pomalowana jasnoszarym lakierem. Według prognoz producenta samochód ma się pojawić na rynku kalifornijskim już w przyszłym roku. W środku nie ma kierownicy, ani nawet pedałów, a pierwszy prototyp nie został wyposażony w działające reflektory. Auto jest napędzane elektrycznie. Może jechać obecnie z prędkością około 25 mil/godzinę, czyli około 40 km/h.

Google nie jest jedyną firmą, która prowadzi badania na temat produkcji samochodu prowadzonego bez udziału kierowcy. Wcześniej zajęła się tym marka Audi, o czym można przeczytać tu.

Załoga Google twierdzi, że nie jest to ich ostatnie słowo oraz zapowiada kolejne testy i udoskonalenia.

https://www.youtube.com/watch?v=Ltc45Fmd2L0

Najnowsze