Edyta Klim

Moto Mikołaje 10 grudnia we Wrocławiu!

10.12.2016 w wielu miastach Polski będzie już po Mikołajkach, a we Wrocławiu dopiero się odbędzie motocyklowa - Wielka Parada Moto Mikołajów.

Impreza organizowana jest przez fundację Moto Dolls przy współudziale ponad półtysięcznej rzeszy wrocławskich i dolnośląskich motocyklistów. W założeniu akcja ta ma w szczytnym, mikołajowym celu zjednoczyć całe wrocławskie środowisko motocyklowe. Jest to dzień, w którym dzieci i ich dobro staje ponad wszelkimi podziałami. 

Głównymi Sponsorami tegorocznej edycji wrocławskiej Moto Mikołajów 2016 są BMW Team Motorrad z Długołęki oraz Santander Consumer Bank. W ramach działań charytatywnych za środki sponsorów zostały zakupione koszulki tzw. cegiełki, z których sprzedaży cały dochód zostanie przeznaczony na paczki dla dzieci ze Stowarzyszenia Świetlic Środowiskowych we Wrocławiu „Partnerstwo Świetlic”.

Koszulki w kolorze białym BMW oraz czerwone Santander można zakupić na stronie fanpage fb: 
https://www.facebook.com/motomikolajwroclaw/
a stacjonarnie w Moto-Klan lub w trakcie wydarzenia. 

Moto Mikołaje spotykają się około 10:30 na parkingu wrocławskiego stadionu.  W trakcie formowania Parady Moto Mikołajów odbędą się konkursy zorganizowane przez BMW Motorrad Team z Długołęki,  między innymi z wiedzy na temat marki BMW (podpowiedzi na stronie dealera)  oraz na najbardziej kreatywnie przystrojony motocykl dla Świętego Mikolaja. Główną nagrodą w konkursie jest możliwość korzystania z zatankowanego motocykla lub samochodu BMW przez cały weekend.  Będą również pokazy Motopomocnych oraz Santa Claus Show – pokaz stuntu w wykonaniu Marcina Mochu Mosiek – mochufreestyle, sponsorowany przez Salon Modeka we Wrocławiu, ul. Gajowicka. 

Przy wsparciu Urzędu Miasta Wrocławia i Policji Wydziału Ruchu Drogowego oraz wolontariuszy parada wyruszy ulicami miasta o godzinie 12:00 spod Stadionu Miejskiego al. Śląska 1 i przybędzie pod kościół Marii Magdaleny, gdzie czekać na Mikołajów będą dzieci z  Centrum Rozwoju i Aktywności Dzieci i Młodzieży (w ramach akcji Prezentowa Stacja Mikołajów 2016 „Partnerstwo Świetlic”). Najmłodsi uczestnicy imprezy przygotują z tej okazji interaktywny program rozrywkowy. Wręczone zostaną prezenty i paczki dla 15 świetlic środowiskowych, a wszystko oczywiście wg napisanych i wysłanych wcześniej listów do Mikolaja. Na miejscu na zmarzniętych motocyklistów oczekiwać będzie ciepły posiłek przygotowany przez Steak Hause Jacek Kempa oraz specjalne menu w pobliskiej motocyklowej restauracji Chopper Bar.  Ponadto pośród wszystkich dzieci, które przybędą na to wydarzenie rozdawane będą słodycze i owoce. 

Już od ostatnich paru tygodni na portalach społecznościowych i portalach aukcyjnych można brać udział w licytacjach, z których dochód przeznaczony jest na wsparcie podopiecznych fundacji „ Moto Dolls”. Przedmioty biorące udział w licytacjach przekazane zostały przez wrocławskie sklepy motocyklowe i nie tylko. Dostepne gadżety zostaly ufundowane przez m. in. przez BMW Motorrad Team Wrocław/ Długołęka, Appaloosa Harley Davidson. Wylicytowac można także przelot lekkim samolotem nad miastem jako propozycja prezentu dla najbliższych, a kwotę za zakup przeznaczyć na cele charytatywne. 

O godzinie 15:00 (w ramach już nieformalnego przejazdu) Moto Mikolaje planują odwiedzić także Przylądek Nadziei we Wrocławiu, gdzie jak co roku na pozytywną energię wrocławskich motocyklistów czekają z niecierpliwością dzieci – podopieczni placówki.  

Zapraszamy 10 grudnia 2016! Na Paradę Moto Mikołajów czeka cały Wrocław, niezliczona ilość  dzieci i dorosłych, z uśmiechem ich pozdrawiających oraz setki odwiedzających w centrum miasta na ul. Szewskiej. 

Najnowsze

Kobiety podbijają branżę motoryzacyjną!

Kobiety stanowią coraz silniejszą reprezentację w wielu branżach produkcyjnych, nawet w tych stereotypowo męskich. Z danych Eurostatu wynika, że w branży komputerowej już co drugi pracownik jest płci żeńskiej. W motoryzacji i produkcji chemicznej ten odsetek wynosi odpowiednio 35 proc. i 36 proc.

Według ekspertów CRS Polska, gdzie połowa załogi to kobiety, dane te stanowią potwierdzenie coraz bardziej równomiernego rozkładu płci na rynku pracy. Inaczej jest tylko w branży metalowej, gdzie tylko 16 proc. pracowników to kobiety oraz produkcji napojów, gdzie ten odsetek wynosi 26 proc.

– Dane mówiące o tym, że już 35 proc. zatrudnionych w motoryzacji to kobiety, pokrywają się z naszymi doświadczeniami i z rozkładem płci w naszej firmie. To bardzo dobra informacja, że taka tendencja występuje również z innych branżach. Dywersyfikacja pod względem płci jest cenna dla każdej firmy, często bowiem skutkuje większą produktywnością pracy. Warto też pamiętać, że dane statystyczne pokazują, że to kobiety są lepiej wykształcone niż mężczyźni i bardziej nastawione na własny rozwój. To skutkuje natomiast zwyżką wykwalifikowanej kadry. Nadal jednak są branże, w których kobiet jest znacznie mniej niż mężczyzn. Dobrze, że motoryzacja już do nich nie należy – mówi Marzena Jurkiewicz, Prezes Zarządu CRS Polska.

Produkcja coraz bardziej kobieca?
Branża zdominowana przez kobiety to produkcja tekstylna – stanowią one aż 61 proc. zatrudnionych w tym sektorze. Wynik ten nie zaskakuje jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę, że szycie ubrań i innych części garderoby jest stereotypowo kobiecym zajęciem. Zaskakują natomiast wyniki z branży produkcji komputerów i elektroniki. Co druga zatrudniona tam osoba jest płci żeńskiej, choć ten odsetek zmniejszył się o 3 p.p. od 2013 roku. Połowa żeńskiej załogi zasila również produkcję spożywczą – dokładnie 46 proc. pracowników stanowią kobiety.

Na drugim biegunie, czyli branż, które nie zatrudniają tak chętnie kobiet, znajdują się: produkcja napojów (26 proc. zatrudnionych płci żeńskiej) oraz produkcja metali (zaledwie 16 proc. zatrudnionych płci żeńskiej). W tym otoczeniu motoryzacja wypada całkiem nieźle –  w Polsce od 2010 roku, z niewielkimi wahaniami, rośnie udział procentowy kobiet w ogólnej liczbie zatrudnionych w motoryzacji. Jeszcze 6 lat temu płeć żeńska stanowiła niecałe 30 proc. pracowników branży, by w 2015 roku osiągnąć poziom prawie 35 proc. Co istotne, jest to wynik o 10 p.p. wyższy niż w całej Unii Europejskiej.

W Polsce lepiej niż w Niemczech
W prawie wszystkich analizowanych sektorach, czyli: produkcji chemicznej, napojów, komputerów i elektroniki, metalowej, motoryzacyjnej oraz tekstylnej, w Polsce pracuje więcej kobiet niż w Niemczech. Najczęściej różnica wynosi około 2 p.p. Wyjątek stanowi branża spożywcza, gdzie u naszych zachodnich sąsiadów odsetek pracowników płci żeńskiej jest o 10 p.p. wyższy niż w Polsce (wynosi on 56 proc. w porównaniu do 46 proc. w naszym kraju).

Różnica między Polską a Niemcami jest widoczna zwłaszcza w branży motoryzacyjnej – tylko 17 proc. zatrudnionych w Niemczech to kobiety, w Polsce natomiast już co trzecia osoba pracująca w automotive jest płci żeńskiej.  

Kobiet więcej w produkcji, ale i na uczelniach technicznych
Jednym z powodów, dla którego w sektorze produkcyjnym jest coraz więcej kobiet, może być rosnący odsetek studentek na kierunkach technicznych. Z najnowszego raportu „Kobiety na Politechnikach 2016” wynika, że w roku akademickim 2015/2016 kobiety stanowiły 37 proc. ogółu studentów na uczelniach technicznych. Natomiast w ostatnich 5 latach udział ten wyniósł średnio 36,3 proc. – Warto jednak pamiętać, że nie tylko studia wyższe przygotowują do pracy w sektorze produkcyjnym. W naszej firmie, gdzie zajmujemy się kontrolą części motoryzacyjnych, duża część kontrolerów jakości, w tym kobiety, posiada wykształcenie zawodowe lub techniczne. I to właśnie na takie osoby jest teraz na rynku pracy największe zapotrzebowanie – mówi Marzena Jurkiewicz, Prezes Zarządu CRS Polska.

Najnowsze

Sprowadzenie samochodu z zagranicy – o czym warto wiedzieć?

Przekonanie o tym, że bogaci Niemcy szybko nudzą się swoimi samochodami, o które wcześniej pieczołowicie dbają, serwisują w autoryzowanych stacjach obsługi, garażują, jeżdżą mało i tylko po gładkich jak stół szosach, po czym sprzedają, nie stawiając wygórowanych cen - oto, co najczęściej wiedzie Polaków za zachodnią granicę po używane auta.

Czy przekonanie zostało zbudowane z faktów, czy też wyrosło na bazie mitów o niemieckiej solidności? Warto to rozstrzygnąć, zanim dołączymy do grona poszukiwaczy motoryzacyjnej okazji za Odrą i Nysą. Warto też dowiedzieć, jakim formalnościom należy sprostać, sprowadzając używany samochód z Niemiec do Polski, z jakimi dodatkowymi opłatami trzeba się przy tym liczyć i jak przygotować się do zakupu.

Przeczytaj też nasz poradnik: Jak sprowadzić samochód ze Szwajcarii?

Handlarz wie, co chcielibyśmy przeczytać i usłyszeć
“Sprowadzony z Niemiec, kupiony od pierwszego właściciela, nigdy nie był używany na polskich drogach, w zawieszeniu nic nie puka ani nie stuka, silnik pracuje równo i cicho, czysty i zadbany środek, autentyczny przebieg, bogate wyposażenie…”. W polskich serwisach aukcyjnych i ogłoszeniowych znajdziemy mnóstwo podobnie sformułowanych ofert. I z reguły nie do zakwestionowania są w nich jedynie fragmenty o tym, że auta rzeczywiście przyjechały z Niemiec.

Wg opracowanych przez portal Bankier.pl danych z sierpnia 2016 r., najwięcej wystawianych na sprzedaż używanych samochodów w Polsce pochodzi właśnie z kraju naszych zachodnich sąsiadów. W 2015 r. ich udział w rynku stanowił aż 49 proc. Drugie miejsce zajmowały samochody pochodzące z polskich salonów – 31 proc., a ofertę uzupełniały modele sprowadzane z Francji, Holandii, Belgii i USA, z udziałem w rynku od 1 do 6 proc.

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował w listopadzie 2016 r. dane mówiące o tym, że zdarzają się miesiące, w których do Polski sprowadzamy 82 tys. używanych aut, zatem rocznie suma może już przekraczać 900 tys.

Gros ogłoszeń wystawiają zawodowi handlarze. Ich narastający kłopot polega na tym, że polscy klienci stają się coraz bardziej nieufni oraz coraz bardziej samodzielni. Na wyobraźnię działają programy telewizyjne, odsłaniające oszustwa sprzedawców. Najczęściej rzecz polega na zaniżaniu faktycznego przebiegu poprzez cofnięcie licznika. Takie działanie podpada pod Art. 286. § 1. kodeksu karnego: “Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

W ogromnej większości przypadków tego typu oszustwa uchodzą sprawcom bezkarnie, ponieważ niewielu nabywców samochodów z zaniżonym przebiegiem decyduje się sądowy spór ze sprzedawcą.

Zdarzają się jednak o wiele bardziej mroczne historie, kiedy okazuje się, że auto – wg oferty i zapewnień handlarza bezwypadkowe lub po nieznacznej szkodzie parkingowej – przeszło poważny karambol.

Sprzedawcy doskonale wiedzą, co chcielibyśmy przeczytać w ogłoszeniu, a potem usłyszeć w rozmowie bezpośredniej. – Każdemu klientowi pasuje przecież bezwypadkowa historia, przebieg do 150 tys. km, bezawaryjność, serwisowanie, garażowanie. Anegdotycznie można by jeszcze spuentować, że Niemiec płakał, jak sprzedawał… – ironizuje handlarz z Jarocina, z którym rozmawiamy o rynku używanych aut w Polsce.

Zarabiam przede wszystkim dlatego, że tutaj naprawiam
W praktyce rzadko zdarza się, by ktokolwiek sprzedawał samochód w idealnym stanie. A jeśli już to robi, zwykle ma wokół siebie obytych w temacie szwagra, wujka lub kolegę z pracy, kogoś, kto uprzedzi handlarza czy postronnego klienta.

– Nie mogę brać odpowiedzialności za to, co robią inni przedstawiciele branży. Jednak sam nie unikam modeli zepsutych czy nawet powypadkowych. Nawet nie potrafię uzasadnić, w jaki inny sposób ten interes miałby się kręcić. Niemcy oraz działający na ich terenie właściciele komisów nie są przecież naiwni, nie pozbywają się dobrego towaru za bezcen. Ale usługi są u nich nieporównywalnie droższe niż u nas. Dlatego nie wzbraniam się przed sprowadzaniem uszkodzonych aut. Naprawiam je w Polsce, gdzie mam dostęp do tańszych części, tańszej siły roboczej, tańszego w utrzymaniu warsztatu. Kiedy się z tym wszystkim uporam, robię kalkulację i wystawiam ofertę. Wiem jednak, jak ludzie reagują na wieść o tym, że auto było “bite”. Dlatego nie chwalę się tym w ogłoszeniu. Przychodzi na to czas, gdy ktoś poważniej zainteresuje się jedną z moich ofert. Wtedy tłumaczę, co, jak i dlaczego zostało zrobione. Przekonuję, że wykonane prace nie obniżają komfortu i bezpieczeństwa użytkowania pojazdu. A na koniec decyzja zawsze należy do klienta – mówi handlarz z Jarocina.

Nie zgadzają się z nim inni ludzie z tej samej branży, przekonując, że równie dobrze opłaca się interes sprowadzania samochodów, które są w pełni sprawne i nie mają wypadkowej historii.

– Niemiecki klient z reguły nie ogląda się już za 10-letnimi czy kilkunastoletnimi modelami, bo po prostu stać go na nowsze. W tym segmencie podaż przebija tam popyt, stąd ceny nie są wygórowane. Tymczasem w Polsce wciąż świetnie się sprzedają Volkswageny, Audi, BMW czy Toyoty, mimo że są w takim samym wieku. Kiedy jestem w stanie udowodnić klientowi, że auto jest zadbane i bezwypadkowe, mogę śmiało narzucić marżę i liczyć na szybki zbyt oraz zysk – zapewnia handlarz z Babimostu. Ile zarabia na jednym sprowadzonym egzemplarzu? – Staram się średnio uzyskać ok. tysiąc złotych przebitki, ale różnie bywa. Czasami trzeba się zadowolić minimalną marżą lub wyjść na zero. W skrajnych przypadkach schodzę poniżej kosztów, albo wstawiam samochód w komis u znajomego handlarza z innego województwa, byle tylko w miarę szybko odzyskać gotówkę. Wiadomo, że więcej próbuję narzucić na samochodzie nowszym i droższym, a mniej na starszym i tańszym. Jeśli w miesiącu uda mi się w ten sposób sprzedać pięć aut, jestem zadowolony – określa.

Jak wyręczyć handlarza
– Moja siostra chciała kupić używanego Mini Coopera i poprosiła mnie o pomoc. W internecie przejrzałem wszystkie oferty z woj. lubuskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego i zachodniopomorskiego. Po czym zdecydowałem: Jedziemy do Berlina! – mówi pan Adam, 41-letni zielonogórzanin.

Dlaczego? – Odniosłem wrażenie, że modele dostępne w Polsce albo były “bite”, albo miały cofane liczniki, albo sprzedawcy upierali się przy nierealnych cenach – odpowiada. – Pojechaliśmy w sobotę rano. Objechaliśmy i obeszliśmy popularne place, te największe i te mniejsze z używanymi autami. Jednak siostrze nic nie wpadło w oko. Z pomocą przyszedł mieszkający w Berlinie znajomy. Na naszą prośbę szybko przejrzał w gazetach ogłoszenia prywatnych sprzedawców w najbliższej okolicy, tak namierzyliśmy czerwone Mini z 2004 r. z benzynowym silnikiem o pojemności 1.6 l. Na miejscu okazało się, że stan auta nie budzi zastrzeżeń. Spisaliśmy umowę, zapłaciliśmy gotówką. Było już jednak za późno, żeby pozałatwiać inne formalności. Dlatego w poniedziałek przyjechaliśmy do Berlina ponownie, by wyrobić tymczasowe tablice, ubezpieczenie i dokumenty. Resztę spraw związanych z zarejestrowaniem, ubezpieczeniem i przeglądem technicznym załatwiliśmy w Polsce. Na koniec podliczyłem wszystkie wydatki i porównałem sumę z ofertami dostępnymi w Polsce. Okazało się, że w tym samym roczniku, z takim samym silnikiem i wyposażeniem wprawdzie znalazłbym coś tańszego, lecz w większości wystawione w naszym kraju Mini Coopery były droższe. Dlatego uważam, że wyjazd się opłacił. Nawet gdyby poszukiwania się przeciągnęły i oznaczały kolejne dwie stracone soboty, i tak byłoby warto. Mechanicy orzekli, że trafiliśmy egzemplarz w bardzo dobrym stanie, a siostra jest spokojna o to, że jej Mini Cooper nie ma zaniżonego przebiegu i ukrytej wypadkowej przeszłości – relacjonuje pan Adam.

Krok po kroku, wydatek po wydatku
Ludzie, którzy wyjeżdżają po samochód do Niemiec, najczęściej liczą na to, że wypatrzą dla siebie coś na tzw. placu. Jednak zasadnie jest poprzedzić wyprawę przejrzeniem w internecie anonsów np. na stronach mobile.de lub autoscout24.de.

Już na miejscu, o ile dochodzi do transakcji, trzeba spisać umowę i zapłacić gotówką. Nie opłaca się jednak wymiana złotówek na euro dokonywana na ostatnią chwilę w przygranicznym kantorze. Z reguły chodzi o niebagatelne kwoty, np. 6 tys. euro. Zatem wymiana po korzystniejszym kursie w serwisie internetowym pozwoli zaoszczędzić ok. 1.3 tys. zł w porównaniu do kursów bankowych (wszystkie kursy za serwisem Cinkciarz.pl z dnia 5 grudnia 2016 r.), które na pewno się przydadzą na opłaty warunkujące legalne wywiezienie samochodu z Niemiec. Jeszcze więcej na tym etapie transakcji są w stanie ugrać handlarze, którzy wyprawiają się po kilka pojazdów podczas jednej podróży i posługują się o wiele większymi kwotami. Bardzo atrakcyjne kursy wymiany walut, oszczędność czasu i bezpieczeństwo, dostęp do usługi 24 godziny na dobę i bez ryzyka związanego z otrzymaniem fałszywych banknotów czy błędnym przeliczeniem gotówki gwarantuje im Cinkciarz.pl.

Ludzie doświadczeni w branży doradzają, żeby zabezpieczyć się finansowo na wypadek konieczności pozostania na noc w Niemczech lub nagłej awarii zakupionego pojazdu, stąd warto dysponować większą kwotą niż ta odliczona na zakup oraz niezbędne opłaty.

W Niemczech wystawiane na sprzedaż samochody są już najczęściej wyrejestrowane i nie mają tablic rejestracyjnych. Dlatego z umową kupna-sprzedaży, niemieckim dowodem rejestracyjnym i kartą pojazdu należy się udać do wydziału komunikacji (Zulassungstelle), aby wyrobić tymczasowy dowód rejestracyjny z danymi nowego właściciela (opłata ok. 60 euro) oraz tymczasowe tablice rejestracyjne wraz z krótkoterminowym OC. W tańszej wersji tablice z żółtym paskiem i pięciodniową ważnością kosztują 75 euro, a za droższe z czerwonym paskiem i miesięczną ważnością zapłacimy 200 euro. Dopiero wtedy można wyjechać nabytym autem z Niemiec, albo przetransportować je na lawecie.

Pozostałe formalności załatwia się w Polsce. To tłumaczenie dokumentów, przegląd techniczny, opłata akcyzy w Urzędzie Celnym i wreszcie rejestracja samochodu. Bardzo istotna okaże się na tym etapie znajomość pojemności skokowej silnika w samochodzie, ponieważ przy naliczaniu akcyzy obowiązują stawki – 3.1 proc dla pojemności do 2 tys. cm sześc. oraz 18.6 proc. dla pojemności przekraczających 2 tys. cm sześc. Od stycznia 2017 r. stawki akcyzowe mają się jednak istotnie zmienić. W uproszczeniu, im starszy samochód kupimy i im większa będzie pojemność silnika, tym wyższą akcyzę zapłacimy.

W sumie do ceny samochodu należy doliczyć jeszcze ok. 2 tys. zł plus tyle, ile zapłacimy za stałą polisę ubezpieczeniową w Polsce.

Najnowsze

Klaudia Podkalicka – jedyna kobieta za kierownicą w rajdzie Barbórka

Wielkie motoryzacyjne wydarzenie sportowe, czyli warszawska Barbórka, zbliża się dużymi krokami. 10 grudnia na ulicach Warszawy zostanie rozegrane Ogólnopolskie Kryterium Asów. Wśród najlepszych zawodników nie zabraknie Klaudii Podkalickiej, która w imprezie weźmie udział po raz piąty. Będzie jedyną kobietą za kierownicą w tym rajdzie.

– Jestem bardzo podekscytowana, że już po raz 5. będę miała okazję zmierzyć się z najlepszymi kierowcami w Polsce – mówi Klaudia Podkalicka. – To jest szczególny rajd, w którym zawodnicy, z różnych dyscyplin sportu motorowego, startują obok siebie w jednej imprezie. 

Warszawski rajd ma specyficzny charakter – bardzo krótkie odcinki, dużo technicznej jazdy i nieprzewidywalna grudniowa aura. Każdy najmniejszy błąd powoduje duże straty, trudne do odrobienia. Klaudia wystartuje wraz z pilotem Błażejem Czekanem w samochodzie Mitsubishi Lancer Evo VII w barwach Total, przygotowanym przez sportową stajnię 7motorsport. To także odmienne doświadczenie od rajdów terenowych, w których zawodniczka się specjalizuje.  

– Start w tym rajdzie to niewiarygodne przeżycie. W pamięci pozostaje szczególnie słynna ulica Karowa, wśród reflektorów, fleszy i kibiców. Każdy, kto miał okazję tu jechać wie, że kostka jest bardzo zdradliwa. Wiele zależy od prawidłowego doboru opon – dodaje Podkalicka 

Dla Klaudii start w rajdzie Barbórka to zakończenie udanego sezonu. Zawodniczka była bardzo aktywna przez cały rok. A już wkrótce rozpoczyna przygotowania do kolejnego sezonu. 

– Przede wszystkim podczas tej imprezy będę czerpać niesamowitą przyjemność z jazdy moim Lancerem, ale również chciałabym pokazać się i podziękować moim kibicom oraz sponsorom: Total, Tenzi, BRM, GO+CARS, ComlexPR, DMACK oraz Intercars – zaprasza Klaudia.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

DS Automobiles i Givenchy tworzą DS3

Ponad połowa kierowców modelu DS 3 to kobiety. Limitowana seria modelu DS 3 Givenchy Le MakeUp, dostępna w Polsce, ma więc unikalny kolor lakieru, a na pokładzie zestaw kosmetyków do makijażu oraz nowatorski system oświetlenia kabiny rozświetlający twarze pasażerów.

W limitowanej serii oferowanych będzie 1400 sztuk samochodów. Ich sprzedaż na rynku polskim właśnie się rozpoczęła.
Nadwozie jest dostępne w odcieniu perłowej bieli, a strukturalny lakier nosi nazwę Opalin White. Aluminiowe logo Givenchy Le MakeUP to przykuwający uwagę detal umieszczony na bocznych słupkach.

We wnętrzu znajdziemy wiele spersonalizowanych dodatków. Deskę rozdzielczą zaprojektowano w kolorze anodyzowanego różu, a w środkowym podłokietniku umieszczono specjalny schowek, w którym znalazł się na zestaw kosmetyków Givenchy Le MakeUp. W jego skład wchodzą tusz do rzęs Noir Couture, kompaktowy puder Prisme Visage, szminka Le Rouge oraz zaprojektowany specjalnie z myślą o nowym modelu lakier do paznokci w odcieniu Whisper. Logo limitowanej serii zdobi także dywaniki ochronne.

DS3 daje możliwość personalizacji – do wyboru jest kilka typów nadwozia i kolorów dachu. Dziś dostępne jest 78 różnych kombinacji.

DS 3 GIVENCHY LE MAKEUP
Główne elementy wyposażenia
Tapicerka So Chic
17-calowe obręcze kół Aphrodite ze stopu metali lekkich diamentowane na czarno z kołpakami w odcieniu Whisper
Reflektory DS LED Vision
7-calowy ekran dotykowy i DS Connect Box
Czujniki wspomagania parkowania tyłem
System wspomagania ruszania na wzniesieniu
Pakiet Auto, który obejmuje automatyczną klimatyzację, automatyczne przednie światła, podgrzewane i składane lusterka boczne sterowane za pomocą pilota
Koło zapasowe w standardowym wyposażeniu

Dostępne kolory lakieru
Hatchback: nadwozie w kolorze Opalin White / dach w odcieniu Whisper
Kabriolet: nadwozie w kolorze Opalin White / czarny materiałowy dach i pałąki przeciwkapotażowe w odcieniu Whisper

Tapicerka
Kierownica, gałka zmiany biegów i tablica wskaźników wykończone skórą licową Basalte Black
Specjalne dywaniki i ozdobne wykończenie pilota

Zestaw GIVENCHY LE MAKEUP
Szminka Le Rouge, odcień nr 315 Framboise Velours
Tusz do rzęs Noir Couture, kolor nr 1 Black Satin
Tusz do rzęs 4 w 1 z trójsferyczną szczoteczką
Puder do twarzy Prisme Visage, odcienie nr 2 Satin Ivoire, nr 3 Popeline Rose, nr 4 Dentelle Beige lub nr 5 Soie Abricot
Lakier do paznokci Le Vernis, odcień nr 32 Whisper

Silniki
PureTech 110 KM S&S, MANUALNA SKRZYNIA BIEGÓW, GIVENCHY LE MAKEUP:
PureTech 110 KM S&S, SKRZYNIA BIEGÓW EAT6, GIVENCHY LE MAKEUP:
PureTech 130 KM S&S, 6-PRZEŁOŻENIOWA MANUALNA SKRZYNIA SPD, GIVENCHY LE MAKEUP:
THP 165 KM S&S, 6-PRZEŁOŻENIOWA MANUALNA SKRZYNIA BIEGÓW, GIVENCHY LE MAKEUP:
BlueHDi 100 KM S&S, MANUALNA SKRZYNIA BIEGÓW, GIVENCHY LE MAKEUP:
BlueHDi 120 KM S&S, 6-PRZEŁOŻENIOWA MANUALNA SKRZYNIA BIEGÓW, GIVENCHY LE MAKEUP:
Nowy DS 3 Cabrio GIVENCHY LE MAKEUP:
PureTech 110 KM S&S, MANUALNA SKRZYNIA BIEGÓW, GIVENCHY LE MAKEUP:
PureTech 110 KM S&S, 6-PRZEŁOŻENIOWA SKRZYNIA BIEGÓW EAT6, GIVENCHY LE MAKEUP:
PureTech 130 KM S&S, 6-PRZEŁOŻENIOWA MANUALNA SKRZYNIA BIEGÓW, GIVENCHY LE MAKEUP:
BlueHDi 100 KM S&S, MANUALNA SKRZYNIA BIEGÓW, GIVENCHY LE MAKEUP:

Najnowsze