Moto Guzzi zaprezentowało nowości na EICMA 2019

Moto Guzzi przedstawiło nowości na sezon 2020. Zaproponowano bogato wyposażoną wersję V85 TT Travel oraz dwie nowe wersje V7 III generacji – V7 III Stone S, a także V7 III Racer 10th Anniversary.

Moto Guzzi V85 TT Travel
Zdobywając uznanie testerów, dziennikarzy oraz opinii publicznej z całego świata, model V85 TT stał się pierwszym reprezentantem segmentu klasycznych turystycznych enduro, który zachwycił możliwością połączenia wyrafinowanego, sugestywnego i nieco oldschoolowego stylu, wraz z najnowocześniejszą technologią oraz zaawansowanymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Po takim sukcesie przyszedł czas na prezentację wersji Travel. 

Moto Guzzi V85 TT Travel jest gotowe do wyruszenia w najdalszą podróż dzięki bardzo bogatemu wyposażeniu dostępnemu już w standardzie: szybie Touring, parze klimatycznych, przestronnych sakw, podgrzewanym manetkom, dodatkowym reflektorom w technologii LED, oraz multimedialnej platformie Moto Guzzi MIA, umożliwiającej skomunikowanie pojazdu ze smartfonem. Dedykowany kolor Sabbia Namib dostępny jest wyłącznie w Moto Guzzi V85 TT Travel. 

Moto Guzzi V7 III Stone S
V7 III Stone S to sportowe i jeszcze bardziej wyrafinowane wcielenie bestsellera z Mandello. Ta planowana tylko w 2020 roku limitowana wersja V7 III będzie dostępna zaledwie w liczbie 750 sztuk.

Wyróżnikami odmiany Stone S na tle pozostałych wersji są satynowy, chromowany zbiornik paliwa, w którym górna część jest obejmowana przez skórzany pasek, a także pełny zestaw reflektorów (w tym przedni) wykonanych w technologii LED. Ponadto V7 III Stone S otrzyma dedykowany zestaw wskaźników, krótszy i węższy tylny błotnik oraz specjalne lusterka. Wspomniane elementy nadadzą Stone S opływowy i dynamiczny kształt. Sportowy charakter podkreślono licznymi detalami w kolorze czerwonym: orłem Moto Guzzi po obu stronach zbiornika, sprężynami amortyzatorów oraz eleganckimi przeszyciami siodła tapicerowanego Alcantarą. Wyposażenie specjalne wersji limitowanej obejmuje także anodowany na czarno wlew paliwa, oraz aluminiowe panele boczne z logo Stone S. Zadbano także o szlachetność mechaniki Stone S: osłonę przepustnicy wykonano z aluminium i anodowano, a głowice posiadają frezowane żebra chłodzące. Moto Guzzi V7 III Stone S charakteryzuje się jeszcze większą skutecznością w szybkim pokonywaniu zakrętów, co jest zasługą zastosowanych opon: Dunlop Arrowmax Streetsmart.

Moto Guzzi V7 III Racer 10th Anniversary
Stworzony w 2010 roku Moto Guzzi V7 Racer od początku był ambasadorem sportowego ducha w gamie modeli V7. W dziesiątą rocznicę rozpoczęcia produkcji wchodzi z mocno zmodyfikowaną przednią sekcją, godnie kontynuującą tradycje poprzedników. Najnowsze wcielenie modelu różni się od poprzednika przede wszystkim owiewką w stylu Cafe Racer z wbudowaną szybą przednią. Wzbogacona została ona o dedykowaną czerwoną grafikę – umieszczoną także na garbie siodła – co celebruje dziesięciolecie istnienia modelu. W centralnej części owiewki mieście reflektor wykonany w technologii LED. Również kierunkowskazy i tylna lampa wykorzystują tę technologię. Nowoczesny i bardziej dynamiczny wygląd podkreślają cieńsze i bardziej subtelne błotniki oraz nowe lusterka. Liczne detale nawiązują do poprzednich wersji „Cafe Racera z Mandello” – zbiornik paliwa znów jest pokryty chromem, podobnie jak miało to miejsce w roczniku 2010. Wyścigowe pola na numery startowe otrzymały charakterystyczną siódemkę oraz włoską flagę, tak jak I i II generacja V7 Racer. Produkowany w ograniczonej liczbie V7 III Racer 10th Anniversary wyposażony został w opony Dunlop Arrowmax Streetsmart mogące jeszcze lepiej wykorzystać potencjał i sportowego ducha tego wysmakowanego modelu. 

Najnowsze

Edyta Klim

Długa droga i milion drobnych kroków do celu, jakim są wyścigi

Anna "Ganczi" Gańczarek postanowiła startować w wyścigach samochodowych. Wiedziała, że nie będzie to łatwe, jednak metoda małych kroków przyniosła jej pierwsze sukcesy!

Miłość do motoryzacji zakwitła u Ciebie jakoś spontanicznie, czy miały w tym udział „osoby trzecie”?

Cały motorsport, ściganie, samochody – wymyśliłam sobie sama. W moim domu nie było motorsportowej tradycji, tata nie jest mechanikiem, ani kierowcą wyścigowym i nie przesiadywałam u wujka w warsztacie. Na pewno jednak spędzaliśmy dużo czasu rodzinnie w samochodzie, w drodze. Często się przeprowadzaliśmy, podróżowaliśmy. Dojazd z punktu A do, nawet najbardziej oddalonego, punktu B nigdy nie stanowił problemu. Jeżdżenie zawsze sprawiało mi dużą radość, a prawo jazdy było najbardziej wyczekiwanym dokumentem. Z czasem, największym marzeniem stało się pojechanie na tor i spróbowanie zupełnie innej jazdy, tej sportowej. I właśnie od tego pierwszego razu na torze wszystko się zaczęło.

Jakie emocje przyniósł Ci tamten dzień?

Oprócz ogromnej radości, euforii i adrenaliny, czułam też strach, że jest to moje pierwsze i ostatnie tego typu przeżycie. Od tego momentu zaczęłam robić wszystko, żeby tak się nie stało. Jako, że byłam totalnym amatorem, wiedziałam, że przede mną długa droga i milion drobnych kroków.

Od czego zaczęłaś?

Zaczęłam od regularnych wizyt na torze, podczas imprez amatorskich, moim cywilnym autem. Zmieniałam w nim jedynie opony. Pod koniec roku zdecydowałam się wstąpić do automobilklubu i zrobić licencję wyścigową, tak na wszelki wypadek, jeszcze bez konkretnych planów, gdzie będę jej używać. Potem zaczęłam  kombinować, do jakiego samochodu mogłabym się przesiąść, wstawić klatkę i w jakich zawodach startować. Pamiętam, że przestało się liczyć wszystko inne i kiedy tylko mogłam, jechałam na tor i na imprezy sportowe. Weekendy spędzałam w samochodzie, wsiadałam do mojego zwykłego auta, podróżowałam nim kilka godzin, a na miejscu zmieniałam opony i startowałam.

A jaki był ten przełomowy krok?

W roku mojego debiutu miałam okazję wystartować w zawodach międzynarodowych –  FIA Hill Climb Masters. Jako jedyna kobieta reprezentowałam Polskę podczas tych prestiżowych zawodów we włoskim Gubbio. Byłam tam najmłodszą zawodniczką, a trasę legendarnego Trofeo Fagioli przejechałam w Renault Clio III. Zrozumiałam wtedy, że  chcę rozwijać się w tej dziedzinie, że jest to moja ogromna pasja i jeżeli chcę ją realizować muszę wykonać dużo pracy.

FIA Hill Climb Masters to zawody organizowane co dwa lata. Startują w nich zawodnicy, którzy zdobyli tytuły mistrzowskie, podczas dwóch ostatnich sezonów. Świadomość, że podczas mojego, zaledwie drugiego w życiu, startu w wyścigu górskim, będę otoczona 170 najlepszymi zawodnikami z 22 europejskich krajów – delikatnie mówiąc trochę mnie onieśmielała, wręcz przerażała. Na miejscu otrzymałam jednak ogromne wsparcie od innych kierowców, w tym pozostałych, zaledwie 6-ciu kobiet startujących w zawodach. Atmosfera była niesamowita.

Podczas startów w kraju też możesz liczyć na takie wsparcie?

Jeżeli chodzi o moje pierwsze wizyty na imprezach amatorskich, to wywoływały one na pewno konsternację, ale z czasem pozostali zawodnicy się przyzwyczaili. Byłam totalnie zielona, co wymagało ode mnie ostrożności w doborze ludzi, którzy mi pomagali.

Patrząc na mój obecny team CJ Racing – miałam dużo szczęścia, że trafiłam na takich oddanych profesjonalistów, z którymi się rozwijam. Nasz team działa kompleksowo, bo to nie tylko perfekcyjne przygotowanie i obsługa auta na zawody, tak, żebym mogła czuć się w nim pewnie, ale także wyjątkowe podejście do zawodnika. Po każdym przejeździe wspólnie analizujemy onboardy, żebym z przejazdu na przejazd mogła urywać cenne sekundy. Oprócz aspektów sportowych, co rzadko spotykane, panuje tu także dbałość o walory estetyczne samochodu, czy naszej strefy serwisowej, a także o kulinaria (śmiech). Pełne zaangażowanie szefa zespołu Janusza Czudeka, który jest także moim głównym inżynierem, bardzo motywuje mnie do dalszej pracy nad sobą.

I masz już bardziej profesjonalny samochód? Do jakich zawodów jest przygotowany?

W moim debiutanckim sezonie 2018, kiedy zdobyłam tytuł Mistrza Polski na torze, zasiadłam za kierownicą Renault Clio II. W wyścigach górskich pojawiłam się natomiast w bardziej zaawansowanej technologicznie wersji tego samochodu – Renault Clio III. W sezonie 2019 postawiłam na rozwój i naukę, więc przesiadłam się do wymagającego i kształtującego technikę jazdy Fiata Cinquecento. Można było mnie w nim zobaczyć w całym cyklu WSMP, a także na trasach wyścigów górskich, gdzie byłam jedyną startującą kobietą w Polsce.

Ile masz już za sobą startów, do których ta licencja się przydała?

W 2018 roku wystartowałam w czterech rundach WSMP, w jednej rudzie GSMP i międzynarodowych zawodach we Włoszech. Oprócz tego licencja jest warunkiem uczestnictwa w treningach klubowych, organizowanych na torze w Poznaniu. W tym roku przejechałam cały cykl WSMP oprócz rundy zagranicznej (gdyż nakładała się ona z wyścigami górskimi w Sopocie), czyli również 4 rundy wyścigów płaskich, które rozszerzyłam o trasy trzech odcinków GSMP, hmm… czyli 13 startów. To mało. Pierwszy raz to właśnie policzyłam i aż się do siebie uśmiechnęłam. Po każdych zawodach, po każdym treningu wracam z nową przygodą i wiedzą, a to tak naprawdę dopiero moje pierwsze kilometry. Mnóstwo pracy i kolejnych doświadczeń przede mną.

Na sukces w motosporcie składa się talent i nieco szczęścia? Czy raczej ciężka praca i dopięty budżet na sezon?

Szczęście zawsze warto mieć, ale raz masz je ty, raz inny zawodnik i wtedy mówimy o pechu – kwestia interpretacji. Bardzo często sukces w wyścigach sprowadza się do bycia upartym. Do jazdy można mieć predyspozycje, talent, ale bez regularnej pracy i zgromadzonego budżetu nie wydaję mi się to wystarczającym czynnikiem. Jest dużo utalentowanych zawodników, którzy nie jeżdżą, bo na przykład nie mają partnerów i nie starają się połączyć starów z budowaniem wizerunku, tak, żeby stać się atrakcyjniejsi dla potencjalnych sponsorów.

Z czego jesteś najbardziej dumna? Jaka sytuacja czy wynik dały Ci największy zastrzyk szczęścia?

Z tego, że odnalazłam się w świecie, do którego na początku wydawało mi się, że nie pasuję. Z tego, że z niego nie zrezygnowałam i się nie poddałam. Bardziej, niż mistrzostwo kraju w moim debiutanckim sezonie – cieszy mnie mój progres. W tym roku jestem zadowolona ze swoich występów w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski, bo podczas 3 rund, w których startowałam, w dwóch stanęłam na podium. Były to zawody w Sopocie i ostatnia runda GSMP w Korczynie. Lepszej końcówki sezonu nie mogłam sobie wymarzyć! Zwłaszcza, że był to mój pierwszy start w Korczynie, podobnie jak w Limanowej, gdzie swoja jazdą zyskałam nowych kibiców. A tegoroczny wyścig GP Sopot-Gdynia, w którym brałam udział już drugi raz, udało mi się przejechać dużo szybciej, choć znacznie słabszym samochodem (w 2018 jechałam Renault Clio III, a w tym roku Fiatem Cinquecento).

Dokąd zmierzasz? Czy chciałabyś się spełniać w sporcie, motoryzacyjnym zawodzie czy robić coś jeszcze innego?

Tak jak wspomniałam, były momenty, w których zrozumiałam, że jest to moja ogromna pasja. Dlatego teraz robię wszystko, żeby stało się to także sposobem na życie. Staram się przy okazji propagować motorsport i zarażać nim, jak największą liczbę osób, co jest bardzo znaczące dla naszej dyscypliny. Marzenia to cele oddalone w czasie, zamiast opowiadać o planach, wolałabym prezentować efekty.

Profil zawodniczki: https://www.facebook.com/anna.ganczarek/

Instagram: https://www.instagram.com/anna.ganczarek/

Strona www: https://ganczi.com

 

Najnowsze

Land Rover Defender – replika z klocków LEGO

Land Rover LEGO Technic Land Rover Defender który miał swoją premierę równolegle z prezentacją prawdziwego modelu New Defender podczas Salonu Samochodowego Frankfurt Motor Show we wrześniu br. Imponująca replika z klocków LEGO wiernie odzwierciedla swój ikoniczny pierwowzór.

LEGO Technic Land Rover Defender ma mnóstwo realistycznych elementów i funkcji, co daje niesamowitą przyjemność budowania. Wyposażony jest w najbardziej zaawansowaną technologicznie czterobiegową, sekwencyjną skrzynię biegów LEGO Technic, jaką kiedykolwiek stworzono – z dwiema dźwigniami do przełączania wysokich i niskich biegów oraz z selektorem (nowość z 2019 roku).

Ta niezwykła replika ma również schowany pod maską, sześciocylindrowy silnik rzędowy z ruchomymi tłokami, napęd na wszystkie koła z trzema mechanizmami różnicowymi, niezależne zawieszenie obu osi, autentyczne nadwozia i felgi oraz przyczepne opony. Wszystko zaprojektowano tak, by miłośnicy motoryzacji i fani LEGO mogli czerpać z zabawy jak najwięcej radości.
LEGO Technic Land Rover Defender charakteryzują także czyste, nowoczesne linie i wyprofilowana powierzchnia karoserii.

Chcąc jak najdokładniej oddać wygląd i wyposażenie nowego Defendera, twórcy zadbali o wszystkie elementy, w tym działającą wyciągarkę, bagażnik dachowy ze schowkiem, kufer, drabinę i maty trakcyjne. W kabinie znajduje się ruchoma kierownica, pełna detali deska rozdzielcza, a w bagażniku umieszczono koło zapasowe. 

 

Najnowsze

Honda prezentuje odważny projekt motocykla CB4X Concept

Eksperymentalna maszyna opracowana pod hasłem „zabawa przez siedem dni w tygodniu” łączy elementy motocykli sportowych i turystycznych z solidną porcją crossovera.

Jego silnik jest klasycznym rzędowym czterocylindrowcem, który nieodłącznie kojarzony jest z motocyklowym logo Hondy. Zbiornik paliwa pochyla się do przodu, jak kobra gotowa zaatakować zdobycz, podczas gdy w pełni regulowana szyba jest zintegrowana z owiewką.

Reflektor wyeksponowany dumnie, jak diament, wprowadza pierwiastek drapieżności wzmocniony światłami do jazdy dziennej (DRL).

Pełna technicznego piękna aluminiowa rama pomocnicza stanowi podstawę krótkiego, ostro zakończonego tyłu motocykla, a 17-calowe przednie koło maksymalizuje precyzję kierowania. 
Honda CB4X, to pomysł dedykowany kierowcom żyjącym sportową jazdą, którzy nie chcą rezygnować z relaksu, czy podróży z pasażerem, gdziekolwiek i kiedykolwiek taka podróż miałaby mieć miejsce.

 

Najnowsze

Rolls-Royce Cullinan Black Badge – mroczne alter ego

W 2016 roku w serii Black Badge zadebiutowały Wraith i Ghost, a rok później - Dawn. Rodzinę uzupełnia debiutujący teraz Black Badge Cullinan, najmroczniejszy z nich wszystkich.

Choć klienci mogą skorzystać z palety 44 tysięcy gotowych kolorów albo wręcz wybrać swój własny dzięki programowi Bespoke, wydaje się, że wielu wybierze klasyczną dla serii Black Badge czerń. Niespotykaną wcześniej w historii głębię koloru rzemieślnicy z fabryki Home of Rolls-Royce w Goodwood (West Sussex, Anglia) uzyskują przez naprzemienne nakładanie wielu warstw farby i lakieru oraz dziesięciokrotne ręczne polerowanie powierzchni.

Głębia i intensywność koloru nadwozia Cullinana Black Badge stanowi niejako gotowe płótno, na które ręcznie położona zostanie Coachline (czyli linia ozdobna ciągnąca się przez całą długość pojazdu). Maskę pojazdu wieńczy Spirit of Ecstasy, czyli legendarna dla marki figurka kobiety, tym razem w wersji Black Badge, czyli ze stali pokrytej czarnym, błyszczącym lakierem. Po raz pierwszy też malowanie to sięga podstawy Spirit of Ecstasy, tworząc najmroczniejszego Black Badge’a do tej pory.

Transformacji uległy też inne symbole serii. Znaczek z przodu, na bokach i z tyłu ma odwrócone kolory (srebrne napisy na czarnym tle), podczas gdy chromowane powierzchnie – takie jak otoczenie grilla na masce, wykończenie ramek szyb, rączka i ramka wokół bagażnika, wykończenie wlotu powietrza i rury wydechowe – są przyciemnione. Pionowe szczeble grilla tylko wydają się czarne – tak naprawdę są chromowane i polerowane, a jedynie odbijają otaczające je ciemne powierzchnie, dając złudzenie ruchu, zdradzające dynamikę pojazdu. Efekt finalny w gustowny sposób upraszcza i zarazem wzmacnia wygląd zewnętrzny samochodu, podkreślając majestatyczne proporcje i pewną postawę.

Kolejnym mocnym punktem wizualnym są 22-calowe obręcze z kutego aluminium, dostępne wyłącznie z tą wersją Cullinana. Rozświetlona podsufitka jest kolejną ikoną Rolls-Royce’a w tym modelu, obok figurki Spirit of Ecstasy, grilla w kształcie Panteonu oraz monogramu “Double R”. Jej obecność w kabinie Cullinana Black Badge wzmacnia atmosferę kabiny oświetlając dyskretnie luksusowe skórzane siedzenia.

Skórzana, z ręcznie wplecionymi włóknami światłowodowymi 1344 światełek, realistycznie odwzorowuje rozgwieżdżone nocne niebo z 8 gwiazdami spadającymi w przypadkowych kierunkach nad głowami osób jadących na przodzie.

Klucz do ekspresyjnego charakteru samochodu tkwi w platformie Architecture of Luxury stworzonej przez Rolls-Royce’a całkowicie aluminiowej architekturze, która została po raz pierwszy zastosowana w Phantomie. Podwozie nie tylko zapewnia niezwykłą sztywność konstrukcji, ale również na elastyczność i skalowalność pozwalającą wyposażyć Cullinana w napęd i sterowanie na cztery koła. Te cechy zostały w pełni przeprojektowane i wykorzystane w wersji Black Badge przy jednoczesnym zachowaniu niezrównanej jakości prowadzenia, która zbudowała sukces Rolls- Royce’a.

Architecture of Luxury to platforma, która została zaprojektowana, by sprostać wymiarom i wagom różnych układów napędowych. Gdy kierowca nowego Cullinana Black Badge wciśnie znajdujący się na lewarku zmiany biegów przycisk;, otwiera się przed nim pełna paleta technologicznych możliwości. Potwierdzeniem jest dźwięk wydobywający się z całkowicie nowego układu wydechowego, zapowiadającego przybycie napędzanego silnikiem V12 z podwójną turbiną i pojemnością 6,75 litra potężnym, głębokim basso profundo.

Choć zmiana pojemności silnika wydała się inżynierom niepotrzebna, to postanowili oni zwiększyć jego osiągi przez dodanie 29 koni mechanicznych, co dało moc 600 KM. Poczucie jednego, nieskończonego biegu zostało wzmocnione przez dodanie 50 Nm, co daje w sumie 900 Nm momentu obrotowego. Cullinan Black Badge ma zestrojony na swoje potrzeby układ przeniesienia napędu oraz szybciej reaguje na dodanie gazu, co zwiększa jego dynamikę nie podważając jednak stateczności prowadzenia klasycznej dla Rolls-Royc’a.

8-stopniowa przekładnia ZF oraz obie skrętne osie współpracują płynnie przenosząc napęd na koła w zależności od sygnałów wysyłanych im przez pedał gazu i układ kierowniczy. Zmiany w komponentach i zestrojeniu zawieszenia w stosunku do standardowej wersji to kolejne składniki zestawu łączącego dynamikę z najnowszymi technologiami, które sprawiają, że nowy Cullinan to – przy niskich prędkościach – statecznie prowadząca się limuzyna, która – po mocnym wciśnięciu gazu – zmienia się w świetnie reagujący na każdy sygnał kierowcy pocisk.

Najnowsze