Monitoring kierowców przez GPS – czy to legalne?

Na drogi wyjeżdża więcej pojazdów wyposażonych w systemy telematyczne, w tym urządzenia GPS. Są montowane zarówno w samochodach prywatnych, jak i służbowych, by użytkownik czuł się bezpieczniej, a właściciel pojazdu mógł obniżyć koszty jego utrzymania. Czy tak naprawdę systemy monitorują samochód czy samego kierowcę?

Wzrost liczby pojazdów wyposażonych w systemy telematyczne w istotny sposób wpływa na zwiększenie  bezpieczeństwa w ruchu drogowym, pozwala także na poprawę efektywności i uzyskanie znacznych oszczędności przez przedsiębiorstwa transportowe czy firmy dysponujące flotami pojazdów. Jednak obecność narzędzi telematycznych budzi wątpliwości w związku z ochroną prawa do prywatności kierowców zawodowych oraz pracowników użytkujących pojazdy służbowe. Jak wynika z zapisów Art. 22. §1. Kodeksu Pracy, w momencie nawiązania stosunku pracy, pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym. Pracodawca zaś zobowiązany jest do zatrudnienia pracownika za wynagrodzeniem. W ramach powyższych regulacji przełożony może sprawdzić, czy czynności powierzone zatrudnionej osobie rzeczywiście są realizowane zgodnie z określonym zakresem. Pracodawca, przy spełnieniu pewnych przesłanek zasadności takiego działania, ma możliwość legalnego zastosowania monitoringu wobec pracowników. Kontrola w tym zakresie jest uzasadniona, gdy pracodawca stosuje się do zasady proporcjonalności – a zatem w sytuacjach, kiedy użyte środki nadzoru są dostosowane do interesu pracodawcy, a monitoring jest wykorzystywany w związku z określoną potrzebą czy w celu zwiększenia efektywności. Inną przesłanką, uzasadniającą legalność sprawdzania pracowników jest brak innych skutecznych sposobów kontrolowania pracy zatrudnionych osób.

W odniesieniu do branży transportowej jest to o tyle istotne, że dla przedsiębiorstw najważniejszą potrzebą może być bezpieczeństwo przewożonego towaru. Dlatego też zastosowanie systemów telematycznych czy GPS do kontroli pojazdu, a tym samym miejsca, w którym znajduje się kierowca, jest w pełni legalne. Bardzo często takie narzędzia są także elementem większego procesu, służącego do zarządzania i optymalizowania funkcjonowania całej floty samochodowej  – komentuje Kamil Korbuszewski, ekspert GBOX.

Granice monitorowania pracownika w pojeździe służbowym
Nowoczesna telematyka i systemy GPS dają możliwość pozyskiwania różnorodnych danych, nie tylko tych dotyczących pojazdu. Nawet jeśli nie jest to nadrzędnym celem pracodawcy, otrzymuje on informacje odnośnie pracownika oraz wykonywanych przez niego czynności. Na podstawie danych o dokładnej lokalizacji samochodu, można określić, w którym miejscu znajduje się kierowca i czy rzeczywiście wykonuje powierzone mu obowiązki służbowe. Nowoczesne narzędzia pozwalają na sprawdzenie informacji nie tylko w czasie teraźniejszym, ale również tych z przeszłości. Dodatkowo, po wyposażeniu pojazdu w systemy telematyczne, pracodawca może monitorować czy ilość zatankowanego paliwa nie różni się od danych, widniejących na fakturach dostarczonych przez pracownika. Kolejną kwestią podlegającą kontroli jest przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Na podstawie danych generowanych przez system telematyczny czy GPS, istnieje np. możliwość weryfikacji prędkości, z jaką porusza się dany pojazd oraz czy jest ona zgodna z obowiązującymi przepisami.

Istnieją jednak dwa warunki określone prawem, których spełnienie pozwala na legalne wykorzystanie danych, pozyskanych przy pomocy systemów monitorujących, w celach wymienionych powyżej.

Po pierwsze każdy pracownik, który korzysta z pojazdu wyposażonego w taki system, musi zostać o tym poinformowany jeszcze przed rozpoczęciem jazdy. Druga, bardzo ważna kwestia to zapewnienie bezpieczeństwa pozyskanych danych – mówi Korbuszewski.

Jak wskazuje ekspert, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych, pracodawca musi zapewnić pełną ochronę danych, a także zabezpieczyć je przed dostępem osób niepowołanych. W przypadku niespełnienia tych warunków, pracodawca musi mieć świadomość, że wykorzystanie pozyskanych informacji jest zabronione, a dopuszczenie się takiej kontroli może skutkować odpowiedzialnością karną.

Najnowsze

Awaria na drodze – o czym warto pamiętać?

Awaria auta w najmniej oczekiwanym momencie może przydarzyć się każdemu. Przepisy o ruchu drogowym dokładnie regulują takie sytuacje, jednak w pierwszej chwili zdenerwowani uczestnicy zdarzenia nie myślą w sposób racjonalny.

Nieodpowiednie zachowanie może stwarzać zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Jak nie popaść w paranoję i szybko przystąpić do działania? Warto przypomnieć sobie kilka podstawowych zasad.

Awarie a przepisy
W świetle przepisów prawa, jeśli samochód został uszkodzony nawet po drobnej stłuczce, nie może dalej uczestniczyć w ruchu drogowym. Jesteśmy zmuszeni więc do odholowania go i przeprowadzenia pilnej naprawy. Oczywiście musimy przede wszystkim usunąć pojazd z drogi, tak by nie przeszkadzał innym – należy ustawić go najbliżej prawej krawędzi jezdni, na poboczu, pasie zieleni lub jeśli to możliwe, na pobliskim parkingu lub stacji benzynowej.

W każdym przypadku należy odpowiednio sygnalizować zatrzymanie na drodze poprzez włączenie świateł awaryjnych. Za samochodem trzeba ustawić trójkąt ostrzegawczy, który na autostradzie umieszczamy w odległości 100 metrów od pojazdu, w terenie niezabudowanym w odległości 30-50 metrów od pojazdu, a w terenie zabudowanym w odległości nie większej niż 1 metr. Jeśli wychodzimy z samochodu, należy robić to od strony pasażera, niezbędna będzie również kamizelka odblaskowo-fluorescencyjna, która zapewni nam większe bezpieczeństwo.

Pomoc i usunięcie szkód
Kiedy jesteśmy daleko od domu, nasi bliscy lub znajomi nie mogą nam pomóc w awaryjnej sytuacji. Nawet tak proste sprawy, jak przebicie opony czy awaria akumulatora mogą sprawić ogromny problem, gdy nie mamy przy sobie odpowiednich narzędzi i zapasowych części. Bez względu na to, czy przydarzyła się stłuczka, czy inna sytuacja losowa, musimy zadbać o odpowiednią pomoc.

Usunięcie szkody składa się z wielu etapów, takich jak odholowanie samochodu, ocena szkód, naprawa samochodu i wypełnianie dokumentów ubezpieczeniowych. Na autostradzie istnieje zakaz holowania, więc jedyną możliwością jest pomoc drogowa. Zawiadamiamy ją, podając numer kolumny alarmowej, oznaczonej co 2 km na autostradzie. Z pozycji GPS lub z oznaczenia na słupku pikietażowym odczytujemy lokalizację, co ułatwi dojazd na miejsce odpowiednim jednostkom. 

Musimy pamiętać, by uważać na nieuczciwą pomoc drogową, która liczy właśnie na takie okazje i przedstawi nam później spory rachunek do zapłacenia, nawet za krótki odcinek holowania. Dodatkowo możemy zostać odstawieni do warsztatu, z którym pomoc drogowa współpracuje na zasadach „klient nie ma wyboru”. Kontakt z ubezpieczycielem również może okazać się utrudniony. Aby nie dać się naciągnąć, należy szukać kompleksowej usługi, która obejmie całą procedurę, od pierwszych czynności na miejscu zdarzenia, aż po kwestie formalne – tłumaczy Grzegorz Tomasiak z Unique Service Partner.

Czy ubezpieczenie pokryje koszty naprawy?
Praktyka likwidacji szkód zakłada odszkodowanie w gotówce lub naprawę bezgotówkową. Zdarza się, że wycena gotówkowa bywa przez ubezpieczyciela zaniżana, co jest oczywiście niezgodne z przepisami i zaleceniami Komisji Nadzoru Finansowego.

Do obowiązków kompleksowej usługi likwidacji szkód będzie należał kontakt z ubezpieczycielem i nadzór nad jego działaniami. Profesjonalista będzie działał w naszym interesie, by szkody zostały w pełni pokryte z OC. Obecnie organizacja naprawy i nadzór nad wszystkimi jej etapami formalnymi może odbywać się za pośrednictwem jednego podmiotu.

Czy możemy liczyć na samochód zastępczy?
Co w przypadku, gdy nasz samochód musi zostać w warsztacie na dłużej? Nawet jeśli awaria zdarzyła się niedaleko domu, trudno na co dzień funkcjonować bez auta. W takim przypadku warto poszukać usługi, która przewiduje samochód zastępczy na cały okres naprawy. W ten sposób zaoszczędzimy sobie kolejnych nerwów.

Podczas awarii na drodze nie wolno panikować, ponieważ nasze zachowanie wpływa również na innych uczestników ruchu drogowego i może stwarzać zagrożenie. Niezależnie od sytuacji, musimy znaleźć odpowiednie wsparcie w likwidacji szkód. Nikt na co dzień nie myśli o niespodziankach na drodze, jednak praktyka wskazuje na to, że warto już wcześniej wiedzieć, gdzie szukać pomocy w takich sytuacjach, aby uniknąć przypadkowego wyboru, który może wygenerować o wiele większe problemy.

Najnowsze

Roksana Ćwik

Sophia Flörsch: chcę wygrywać z mężczyznami, to moja motywacja

Sophia Flörsch to młoda, niemiecka zawodniczka. Nastolatka dojrzała i ma jasno sprecyzowany cel: wygrać z mężczyznami i wystartować w wyścigach Formuły 1.

Sophia Flörsch jest Niemką. Od najmłodszych lat ciężko pracuje na to, aby stać się kolejną, po Giovanni Amati kobietą, która wystartuje w wyścigu Formuły 1. Jednak ta droga nie jest wcale taka łatwa. Jak wszyscy doskonale wiemy, nie tylko należy mieć umiejętności i szczęście, ale również mieć duże sumy na koncie. Niestety, w lipcu 2017 roku, konto Sophii zostało uszczuplone o 5 tysięcy euro. Dlaczego? Niemka opublikował w mediach społecznościowych film z incydentu na torze Oschersleben, na co nie miała pozwolenia. Nagranie pokazywało, jak Flörsch omija samochód porządkowy, który nagle pojawia się z prawej strony. Niemka chciała w ten sposób pokazać jak bardzo niebezpieczne są takie zachowania. Chciała również, aby wszyscy zdali sobie sprawę z faktu, że chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii.

Jak się później okazało, Niemka nie zwolniła, a na torze powiewały czerwone flagi. Pomimo tego incydentu, zawodniczka nie poddaje się i w wywiadzie dla femalesinmotorsport.com opowiedziała o swoich początkach i celach na przyszłość.

„Pierwszy wyścig przejechałam w wieku 5 lat, niedaleko Monachium. Po tym nigdy się nie zatrzymałam. To było dla mnie jak narkotyk, którego działanie nie ustępuje. Motorsport jest jak szkoła, ponieważ uczysz się wszystkiego. Zaczynasz od małych kartów, a potem z każdą formułą jest szybciej, a samochody są większe”.

Sophia miała swoje wzorce. Jak można się domyślać, niegdyś na torze nie było zbyt wielu ścigających się kobiet, ale teraz, sama chce być dla kogoś przykładem. Sophia miała możliwość uczestniczenia w spotkaniu zorganizowanym przez „Dare to be Different”, które ma na celu zrzeszanie wszystkich kobiet, które „są inne” i kochają, jak i również zajmują się sportami motorowymi. Od zawodniczek zaczynając, a na dziennikarkach i PR-owcach kończąc.

„Kocham dzieci i wydaje mi się, że jednym z głównych problemów tego sportu jest to, że nie ma tu zbyt wielu kobiet. Jeżeli kiedykolwiek trafię do Formuły, chcę wpierać małe dziewczynki i pokazać im, że jest szansa na to, aby kobieta była w Formule 1”.

Wspinanie się po szczeblach drabinki sportów motorowych nie jest łatwe, ale cel i marzenie jest jedno: dostać się do królowej sportów motorowych: „Po prostu potrzebuję odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, wystarczających sponsorów i odrobinę szczęścia. Wierzę, że wcześniej czy później się to uda”.

Jednak oprócz Formuły 1 priorytetem jest też szkoła i edukacja: „Nadal chodzę do szkoły i mam sporo egzaminów, dlatego zdecydowaliśmy, że nadal będę w Formule 4. Jeżeli chcesz być w Formule 3, musisz wszystko zrobić dokładnie”.

Niestety, ze względu na obowiązki szkolne i naukę, Flörsch nie miała wystarczająco czasu na to, aby przejść wszystkie testy, które uprawniały by ją do startów w Formule 3 w sezonie 2018. Taka postawa ma jednak swoje zalety, ponieważ w przypadku niepowodzenia, zawodniczka będzie mogła się zająć swoją drugą pasją i nie będzie skazana na nadrabianie szkolnych zaległości. Niemka ma jednak kilka rad dla swoich młodszych koleżanek jak i tych, które nadal w siebie wątpią.

„Czasami jest trudno być dziewczyną, ponieważ przeważająca większość to mężczyźni. Musisz mieć jaja, ponieważ wielu z nich uważa, że kobietom się nie uda, ponieważ to męski świat. Po prostu musisz uwierzyć w siebie. Ważne jest dla mnie pokazanie facetom, że na torze nie jestem „dziewczyńska”, ale kiedy wysiadam z samochodu jestem zwykłą nastolatką i uwielbiam malować paznokcie!”

Czy Sophia dopnie swego i ujrzymy ją za parę lat w Formule 1? Jak pokazał przykład Susie Wolff i innych kobiet, które poległy w tych marzeniach, może to być naprawdę trudne. Jednak patrząc na mądrość, zaangażowanie i determinację młodej Niemki możemy być pewni, że już niedługo usłyszmy o niej więcej.

Najnowsze

Edyta Klim

Filmowe podsumowanie motocyklowych wycieczek po Europie

Zapraszamy do obejrzenia dwóch filmów Tomasza Trzeciaka z grupowych wyjazdów motocyklowych.

Jesienią ubiegłego roku ekipa polskich motocyklistów odbyła niesamowitą wyprawę po Europie – tysiące przebytych kilometrów, odwiedzonych miejsc, serpentyn i winkli:

– Nasza wyprawa zaczęła się od… zmiany planów przez warunki pogodowe. Śnieg nakazał nam ominąć wcześniej zaplanowaną Szwajcarię, więc drogami Niemiec i Austrii dotarliśmy do Włoch. Jezioro Garda, tyrolskie drogi i włoski klimat dały nam masę niesamowitych wrażeń, a potrzebowaliśmy ich ze względu na to, że większość kilometrów przebyliśmy w deszczu. Będąc nieopodal, nie mogliśmy sobie odmówić, aby zobaczyć Monako. Kolejnym punktem podróży była Francja, a tam wyjątkowe miejsca Prowansji i oczywiście Alpy. Niestety pogoda ponownie pokrzyżowała nam plany, więc z racji panującej nad Korsyką burzy, musieliśmy w tym terminie z niej zrezygnować – mówi Tomasz Trzeciak, jeden z uczestników wyprawy.

Z wyjazdów motocykliści przywieźli wiele wspomnień, zdjęć, a także ujęć:

– Tak naprawdę żadne słowa nie są w stanie opisać tych miejsc, do których na pewno warto wracać. Zakrętów, które kocha każdy wariat na dwóch kołach, czy chwil spędzonych z ludźmi, którzy mają taką samą pasję i czerpią szczęście z tych małych rzeczy. Dlatego też w mojej głowie zrodził się pomysł stworzenia filmów z tych podróży. Starałem się pokazać w nieco inny sposób całą wyprawę i wierzę, że można je oglądać z uśmiechem na twarzy i błyszczącymi się oczami, dzięki czemu może ktoś zyska motywację do spełniania tego typu marzeń – dodaje Tomek.

Już niebawem pojawią się filmy z kolejnych wypraw motocyklistów, a najbliższy – z Teneryfy! Zachęcamy więc do śledzenia kanału Tomka: https://www.youtube.com/channel/UC0LMS8RIXF26i4eUTF4AB3A .

Najnowsze

Mercedes Klasa X – pierwsza jazda

Niby to bliźniacza konstrukcja z Nissanem Navarą, jednak wizualnie auta różnią się znacząco - głównie z przodu. A jak Klasa X prowadzi się w ekstremalnych, terenowych warunkach? Pojechałyśmy w zaśnieżone góry sprawdzić, czy pierwszy pickup ze Stuttgartu da radę podczas off-roadu, ale i na oblodzonym asfalcie.

Tworząc Klasę X, Mercedes ewidentnie wykorzystał doświadczenia zdobyte przy takich pojazdach terenowych, jak Unimog czy Klasa G. To po prostu czuć. Auto oparto na ramie typu drabinkowego, dołożono wielodrążkową tylną oś ze sztywnym mostem, niezależne przednie zawieszenie oraz sprężyny śrubowe obu osi, a także wentylowane hamulce tarczowe z przodu i tyłu. To brakujące ogniwo w gamie pojazdów Mercedesa pomiędzy autami osobowymi a dostawczymi, łączące funkcje użytkowe z lifestylowymi.

Nissan to czy nie?
Niby tak, ale jednak przód auta jest tak bardzo inny, że oba te samochody trudno będzie pomylić. Co więcej, Mercedes jest po prostu ładniejszy. Osłona chłodnicy przedzielona podwójną listwą, wyraźne przetłoczenia na masce i przednie lampy zachodzące daleko na błotniki – całość wygląda muskularnie, wręcz mocarnie. I tak trzeba, bo to przecież auto terenowe. X klasę można dodatkowo orurować – zarówno przestrzeń ładunkową jak i nadwozie z boku, czy osłony podwozia.

Ruszyliśmy w  konwoju dziesięciu X-ów, w towarzystwie ratowników GOPR, wyposażeni w ciepłą odzież, latarki i niezbędne przyrządy ratownicze – wycieczka była nieco niebezpieczna ze względu na przepaści, przełęcze, czy osuwające się urwiska skalne. Auto świetnie sobie radzi z wjeżdżaniem i wyjeżdżaniem z głębokich kolein, zachowując pełną stabilność. Reduktor pomaga pokonać bez problemu odcinki błotniste i strome. Sprawdza się również wsparcie systemów elektronicznych, takich jak asystent zjazdu – sprawdziłyśmy to, zjeżdżając bez problemów po stromym zboczu, pokrytym grubą warstwą śniegu. Trawersowanie, głębokie koleiny, liczne odcinki kamieniste, przejazdy przez przesmyki, długie, agresywne podjazdy – wszystko to na próbę wystawiło kąty natarcia i zejścia samochodu. Do tego ostre zjazdy, nieco szybsze odcinki, niesymetryczne przejazdy sprawdzające wykrzyż i wiele innych prób, które pozwoliły wykazać się tej maszynie. Tak – ta maszyna da radę w naprawdę trudnych warunkach. Gdyby przewodnik naszej wyprawy nie wskazał właśnie tej drogi, nie odważyłabym się tam wjechać. Ku mojemu X poradził sobie z tym odcinkiem znakomicie.

Przestrzeń ładunkowa jest łatwo dostępna – jak to w pick-upach. Możemy tu bez problemu przymocować i wyjąć potrzebny sprzęt. Kamery o zasięgu 360 stopni pomogły nam bez wychodzenia z kabiny przeprowadzić samochód przez wyjątkowo wąski odcinek drogi, gdzie po obu jej stronach wystawały ścięte pnie drzew, co stwarzało ryzyko zaczepienia o nie pojazdem.

Niestety mocno odczuwalny jest tu brak przestrzeni bagażowej wewnątrz auta. Poza licznymi schowkami z przodu i w tylnych drzwiach nie ma tu gdzie wrzucić nawet podręcznej, sportowej torby – przy podróżowaniu we czwórkę trzeba by ją było wrzucić na otwartą pakę i narazić na ewentualne opady i zanieczyszczenia. Cóż, decydując sie na takie auto – a tę wadę mają właściwie wszystkie pick-upy, jesteśmy zmuszeni trzymać podręczne rzeczy albo na fotelach, albo – przy podróżowaniu z wszystkimi pasażerami – pod nogami.

Luksusowy pick-up?
A wewnątrz? Luksusowa kabina – jakość i estetyka wykończenia rodem z ekskluzywnego jachtu (np. matowe drewno na desce rozdzielczej) zaskakuje w takim modelu, który zwykle kojarzymy z ciężką pracą dostawczą. Dostępne są trzy wersje wykończenia kokpitu, sześć tapicerek (w tym dwie rodzaje skóry z kontrastowymi przeszyciami) oraz dwa odcienie podsufitki. Ale ten Mercedes jest przecież przeznaczony do nieco innej klienteli niż „zwykłych”, roboczych pick-upów. Do ludzi aktywnych, uprawiających sporty, chcących dojechać po bezdrożach w urokliwe miejsca przyrody z całym swoim ekwipunkiem – często z quadem, motocyklem, czy sprzętem sportowym. Ale od Mercedesa wymaga się czegoś więcej niż tylko zwykłego pick-upa. Podczas miejskich prędkości, do 50 km/h wewnątrz jest cicho, a zawieszenie pozwala naprawdę się zrelaksować.

Pick-up ze Stuttgartu jest oferowany z 4-cylindrowym silnikiem wysokoprężnym o pojemności 2,3 litra, który występuje w dwóch wersjach mocy. Wariant X 220 d z pojedynczą turbosprężarką generuje 163 KM, a odmiana X 250 d z jednostką biturbo rozwija 190 KM. W standardzie oba silniki dostępne są wraz z 6-biegową skrzynią manualną. Na życzenie model X 250 d można zamówić z 7-stopniową przekładnią automatyczną. W połowie 2018 r. Klasa X będzie dostępna w wersji z topowym dieslem V6 o mocy 258 KM. Auto jest wyposażona standardowo w dołączany napęd na obie osie 4MATIC z przekładnią redukcyjną oraz opcjonalną blokadą mechanizmu różnicowego tylnej osi. W lipcu ofertę uzupełni stały napęd na obie osie (dostępny z silnikiem V6).

Głębokość brodzenia

600 mm

Prześwit

Przednia oś: 202 mm

Tylna oś: 221 mm dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Kąt natarcia/zjazduprzód/tył

28.8°/23.8°

30.1°/25.9° dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Maksymalny przechył

49.8°

49° dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Kąt rampowy

20.4°

22° dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Zdolność pokonywania wzniesień

100%

Pasażerowie, dzięki Mercedes me connect, są przez cały czas połączeni ze swoim samochodem za pomocą smartfona. W ten sposób mają dostęp do przydatnych informacji, takich jak lokalizacja pojazdu czy poziom paliwa, i mogą
korzystać z nawigacji od drzwi do drzwi. Poza tym znalazły się tu systemy znane z osobowych modeli producenta tj. wielofunkcyjny panel dotykowy, system multimedialny Comand Online z nawigacją na dysku twardym, sterowanie głosowe. Nawigacja ma jeszcze jedną, przydatną funkcję: informacje o ruchu drogowym w czasie rzeczywistym, które pozwalają dokładnie określić miejsce oraz długość korka, oraz dobrać alternatywną trasę oraz uwzględnić opóźnienia w czasie dojazdu.

Warto podkreślić, że X otrzymał pięć gwiazdek, czyli najwyższą możliwą notę w niezależnym teście bezpieczeństwa Euro NCAP – oferuje na przykład w wyposażeniu standardowym 7 poduszek powietrznych oraz mocowanie i-Size dla dwóch fotelików dziecięcych. Został doceniony w kategorii bezpieczeństwa pasażera, przewozu dzieci, ochrony pieszych oraz systemów asystujących. 

W Polsce Klasa X dostępna w trzech wariantach cenowych w zależności od wersji wyposażenia i silnika.

Zestawienie modeli Mercedes-Benz Klasy X na rynku polskim:

Model

Moc (KM)

Wersja wyposażenia

Cena PLN netto

Cena PLN brutto

X220d MT 4MATIC

163

PROGRESSIVE

142.500

175.275

X250d AT 4MATIC

190

PROGRESSIVE

151.800

186.714

X250d AT 4MATIC

190

POWER

170.400

209.592

Najnowsze