Edyta Wrucha
Redaktor

Monika Fryc - motocross uczy pokory!

14 października 2015
2
13
Monika Fryc całkiem niedawno postanowiła nauczyć się jazdy na motocyklu i startować w motocrossie. Dzięki wytrwałości i upartemu dążeniu do celu, zdobywa kolejne doświadczenia na torze.

Poszukujesz adrenaliny od dziecka?

Myślę, że od dziecka coś łączy mnie z adrenaliną i nie bez powodu mama zawsze mi mówiła, że jestem, jak takie "małe ADHD" (śmiech). Gdy byłam w 4 klasie podstawówki, rodzice zapisali mnie do szkoły sportowej o profilu piłka ręczna. Jest to sport kontaktowy, w którym adrenalina jest nieodłącznym elementem. Przez 6 lat grałam w klubie i gdy skończyła się piłka - zaczęły się myśli o motocrossie…

Jak to się stało, że po piłce ręcznej był motocross?

Na zawody motocrossowe 6 lat temu pojechałam ze znajomym pierwszy raz. Nigdy nawet nie myślałam, że ja mogłabym jeździć na motocyklu! Bywałam na nich jako kibic i fotograf, starając się przekonać rodziców, by kupili mi motocykl. Niestety rodzice byli stanowczy i nie chcieli się zgodzić. Więc w tamtym roku pojechałam z nimi na zawody, by pokazać, że dziewczyny też mogą i potrafią jeździć. Ciężko było, ale się zgodzili pod jednym warunkiem - że nie będę startować w zawodach, bo za bardzo się o mnie boją. Wiedziałam, że gdy zacznę jeździć, to i będą zawody, ale okej przyjęłam do wiadomości warunki rodziców i w lipcu zeszłego roku kupiliśmy motocykl.

Co Ci się w tym sporcie spodobało najbardziej?

Myślę, że motocross jest sportem, który uczy pokory i przyznawania się do tego, że czegoś nie potrafimy, bądź źle robimy. Najbardziej w motocrossie podoba mi się adrenalina oraz atmosfera panująca między zawodnikami.

Rodzice jakoś tolerują teraz te zawody?

Przyzwyczaili się już do mojego trybu życia, że zawsze jak wracam na weekend z Wrocławia, to jadę na trening, bądź mam zawody. Mama dość często jeździ ze mną na zawody, wspiera mnie i dopinguje, natomiast tato jest marynarzem i niestety nie miał możliwości jeszcze pojechać na moje zawody, ale zawsze śledzi wyniki live w internecie, a po zawodach zdaje mu pełną relację.

Czy Twój pierwszy motocykl był już ukierunkowany do tego sportu? Jak Ci szła nauka jazdy?

Późno zaczęłam swoją przygodę w tym sporcie, ale mój pierwszy motocykl był od razu do motocrossu. Bałam się, że będzie mi ciężko szło, ponieważ nigdy wcześniej nie jeździłam na motocyklu. Jednak miło zaskoczyła mnie moja nauka, ponieważ jak pierwszy raz wsiadłam na motocykl, to i bez problemu ruszyłam, z czego bardzo się ucieszyłam! Wiadomo, czasem się wywracałam i poobijałam też, ale w tym sporcie to normalne (śmiech).

Kiedy poczułaś się na siłach, by podjąć rywalizację?

Na motocyklu jeżdżę od sierpnia, a na pierwsze zawody pojechałam w kwietniu, a to dzięki mojemu chłopakowi i kolegom z klubu, którzy mnie wspierali i mówili, że dam rade! Myślę, że gdyby to była tylko i wyłącznie moja decyzja - to dużo później bym pojechała na zawody, ze względu na strach i małe umiejętności. Teraz jednak uważam, że był to krok w dobrym kierunku, ponieważ na zawodach dużo więcej się uczę.

I jak poszły te pierwsze zawody?

One na pewno zostaną na długo w mojej pamięci - stres jak na maturze! (śmiech). Obawy oraz strach przed tym, co mnie czeka. Na szczęście nie było tak źle, gdy maszyna opada - to zapomina się o wszystkim i po prostu jedzie się przed siebie. Stres towarzyszy mi przy każdych zawodach i trzeba nauczyć się radzenia z nim.

Jak Ty sobie z nim radzisz? Masz jakieś swoje, sprawdzone metody?

Myślę, że jeszcze nie do końca sobie z nim radzę. Pracuje nad tym cały czas i staram się nie spinać tak mocno. Czasem stres ze mną wygrywa i przed startem nie ma ze mną kontaktu, ale wtedy jest przy mnie mój chłopak, który stara się mnie uspokoić i zawsze mu to wychodzi. Myślę, że jak będę miała większe umiejętności, to i stres troszkę się zmniejszy.

Ile właściwie masz lat, gdzie mieszkasz i co w życiu porabiasz?

Mam 21 lat, teraz ze względu na studia mieszkam we Wrocławiu, natomiast mój rodzinny dom jest w Żelaznym Moście (mała wioska między Lubinem a Polkowicami). Jestem studentką III roku fizjoterapii we Wrocławiu.

Gdzie do tej pory trenowałaś? Czy zmiana miejsca zamieszkania ułatwiła Ci, czy utrudniła dostęp do treningów i startów?

Trenuje najczęściej we Wschowie, bądź na innych torach w okolicy, a sprzęt trzymam w domu. Zmiana miejsca zamieszkania troszkę utrudnia mi trenowanie, ponieważ mam możliwość robić to jedynie w weekend.

Kto Cię najbardziej wspiera w tej pasji? Rodzice, przyjaciele? Jak w szkole była odbierana Twoja pasja?

Wspierają mnie przede wszystkim rodzice i chłopak. Gdyby nie rodzice, nie zaczęłabym w ogóle mojej przygody w motocrossie. Dofinansowanie również zawdzięczam jedynie moim rodzicom, gdyż ciężko zdobyć jakiegokolwiek sponsora - dlatego bardzo chciałabym podziękować rodzicom za wsparcie i pomoc! Mój chłopak również jeździ w motocrossie i jest dla mnie ogromnym wsparciem. Jest też moim przyjacielem, mechanikiem oraz trenerem.  Znajomi w szkole i na studiach trochę byli zdziwieni moja pasją, ponieważ jestem dość drobną osobą, więc nie wyobrażali sobie mnie w takim sporcie. Natomiast, gdy trochę im opowiedziałam o motocrossie, to również mnie wspierają i dopingują!

Pierwszy był motocykl czy chłopak z motocyklem? Jak się poznaliście?

Niedługo po tym jak pojawił się motocykl, poznałam mojego chłopaka, więc był on ze mną od początku mojej przygody z motocrossem. Nie zdziwię chyba nikogo tym, jak powiem, że poznaliśmy się na zawodach. Ja byłam tam jako fotograf i właściwie od tego się zaczęło... Jesteśmy ze sobą ponad rok, praktycznie zawsze trenujemy razem, wpierany się wzajemnie na zawodach oraz w życiu codziennym.

 

Traktujesz zawody, jak zabawę czy w pełni profesjonalnie?

Staram się podchodzić do zawodów profesjonalnie, ale jednocześnie to dla mnie hobby i dobra zabawa. Dość późno zaczęłam starty i przez studia nie mam też czasu, żeby trenować tyle co inni. Dlatego, jeśli mam możliwość pojechać i wystartować na zawodach, to skupiam się, żeby poszło mi jak najlepiej! Ale, gdy nie idzie po mojej myśli - to nie załamuje się, po prostu się cieszę, że dojechałam cała i zdrowa.

Jedziesz zawsze na 100%, czy zostawiasz sobie trochę marginesu bezpieczeństwa na ewentualne błędy?

Jeżdżę dość krótko i z pewnością popełniam błędy, do których się przyznaję (śmiech). Dlatego, mimo iż wydaje mi się ze daję z siebie 100 % - to jestem pewna, że tak nie jest i uwzględniam jakiś margines bezpieczeństwa. Często łapię się na tym, że jadę dość zapobiegawczo, ponieważ myślę o konsekwencjach. Wydaje mi się, że gdybym zaczęła jeździć w młodszym wieku, to nie myślałabym tak dużo o czyhających niebezpieczeństwach.

A miałaś jakieś trudne sytuacje na torze i kontuzje?

Na szczęście nie miałam dotychczas żadnej kontuzji. Siniaki i obdarte łokcie to nic wielkiego! (śmiech)

Dbasz o kondycję na siłowni? Korzystasz z diety? Jak się przygotowujesz do tych zawodów?

Zimą staram się przygotować jak najlepiej na siłowni oraz spędzam aktywnie wolny czas razem z chłopakiem. A mój kierunek studiów pozwala mi samej ułożyć sobie dietę i plan treningowy.

Start w zawodach jest wyczerpujący? Jakoś potem dochodzisz do siebie, relaksujesz się?

Fakt, zawody są wyczerpujące i po nich dobrym sposobem na relaks jest gorąca kąpiel. Mam też o tyle dobrze, że w szkole na zajęciach z masażu zawsze mogę liczyć na koleżanki, żeby szybko postawiły mnie na nogi (śmiech).

Czy polskie, bardziej męskie środowisko motocrossu, dobrze przyjmuje kobiety w swoje grono?

Zawodnicy podchodzą do nas bardzo pogodnie i zawsze są pomocni. Męskie grono traktuje nas jak rodzinę i zawsze chętnie pomagają czy to na torze, czy jeszcze w parku maszyn.

Z jakiego startu jesteś najbardziej dumna?

Dumna jestem z każdych zawodów, że dojechałam cała i zdrowa, że po prostu ukończyłam wyścig. Wiadomo, im wyższa pozycja - tym większa satysfakcja, ale cieszę się z każdego wyścigu.

Jak widzisz ścieżkę swojego rozwoju w najbliższych latach?

Na każdym treningu daje z siebie wszystko i staram się robić ile się da, żeby jeździć coraz lepiej. Ale nie mam jakiegoś jednego, obranego celu, chciałabym po prostu móc jeździć, jak najdłużej i jak najlepiej, a przy okazji spełniać swoje marzenia. Tak, żeby w zawodach były widoczne postępy i starania, które włożyłam, by się do nich przygotować.

Profil FB zawodniczki: https://www.facebook.com/monika.fryc.194

Fotografie:
http://MXFoto.pl
http://fotocross.pl
- Łaguś MX  

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!