Monica Belucci i wywiad z czerwonym Ferrari w tle

09 października 2012
Kto nie zna pięknej Monici Belucci? Włoska uroda i niezaprzeczalny talent aktorski to niewątpliwe atuty gwiazdy, za którą - nota bene- sama się nie uważa. W osobliwym wywadzie dla The Official Ferrri Magazine przeprowadzonym przez pisarza Alessandro Baricco, aktorka przekazuje wiele swoich przemyśleń. I wbrew przewidywaniom - nie mówi jedynie o samochodach. 

Witaj, Monica.

-Cóż to za samochód.

Piękny, nieprawdaż? Myślę, że jest w podobnym wieku do mojego

-To Ferrari równie sędziwe, jak Ty.

Dokładnie, ale nie mów już nic więcej.

Monica Belucci i Alessandro Baricco
fot. Ferrari

-Dobrze. Co będziemy robić z tym wspaniałym Ferrari?

Zrobimy parę zdjęć przed wywiadem, to konieczne.

-Ok!

Nie całkiem..

-Dlaczego?

Nie znoszę, kiedy ktoś mi robi zdjęcia.

-Dlaczego? Mów.

Kiedy jesteś fotografowana – o czym wtedy myślisz?

- Co za pytanie.. Myślę o tym, co teraz robię!

Mówisz o tym, że zastanawiasz się, jaką masz wtedy minę?

- Oczywiście

Ja próbuję wtedy myśleć o czymś kompletnie innym.

- To bardzo źle! Kiedy jesteś fotografowany, musisz pokazać energię, siłę, i piękno być może.

Jeśli jednak myślę o czymś innym, to jak mam poradzić sobie z tym, o czym mówisz?

- Wyobraź sobie, jak te zdjęcia będą wyglądały..

Dobrze, nie rozmawiajmy o tym.

- Przykładowo, teraz powinieneś wiedzieć dokładnie, co zrobić ze swoimi dłońmi, oczami, ze wszystkim.

Żartujesz! Cudem jest, jeśli wiem akurat, jaką mam w danym momencie minę.

- Bo Ty nie chcesz tego wiedzieć.

Jestem pisarzem, nie modelem.

fot. Ferrari

- Oczywiście, że nie jesteś modelem. Ale- jaki typ wywiadu mamy dziś przeprowadzić?

Jakikolwiek chcesz. Chciałbym zasugerować tylko jedną zasadę.

- Jaką?

Rozmowy o dzieciach są dziś zakazane.

- Dlaczego?

Nie wiem, wszyscy rozmawiają o dzieciach przy każdej możliwej okazji. Mam nadzieję jednak, że dzieci nie ingerują w całe ich życie.

- Czyli chciałbyś dowiedzieć się czegoś o dzieciach?

Opowiedz mi.

- Może to, że one sprawiają, że często robisz rzeczy, których nigdy nie myślałeś, że je potrafisz lub nigdy nie chciałeś ich zrobić.

Tak, mnie też się to zdarzyło.

- To jest fantastyczne.

Tak, ale w wywiadzie chciałbym to pominąć, pamiętasz?

fot. Ferrari

- Jak zechcesz. Zatem, o czym porozmawiamy?

Nie wiem, zobaczymy. To nie jest łatwe, z tej perspektywy wyglądasz zupełnie spokojnie, tak, że nie wiem, co powiedzieć.

- Ha, ha, ha!

Mam na myśli to, że kiedy widzimy Cię na czerwonym dywanie, wyglądasz jakbyś się już tam urodziła. Wyglądasz, jakbyś cieszyła się życiem jedynie tam.

- W takim razie to tylko dobre show i udawanie

To znaczy?

- Nigdy nie przyzwyczaiłam się do czerwonego dywanu. To trudne być „tam”. Stoisz, by wygrać lub przegrać, w klika sekund. Jedyną gorszą rzeczą jest siedzenie w pustym domu bez prądu – tak samo jest na premierze – nigdy nie wiesz, co się wydarzy, a może zdarzyć się absolutnie wszystko. Być może rozszarpią mnie na kawałki lub ogłoszą jednak mój sukces, kto wie. Wtedy jesteś w ciemności, zabójczej ciemności. Jednak niesamowitej ciemności, trzeba przyznać.

Dobrze słyszeć, że czasami boisz się czegoś. A błędy, popełniasz jakieś?

- Co za pytanie! Masę błędów, zwłaszcza z mężczyznami

Myślałem raczej o zawodowych kwestiach.

- Tak, z mężczyznami

Podaj przykład. Nie musisz podawać żadnych nazwisk.

fot. Ferrari

- Nie, to nie tak. Mam na myśli to, że wiele nauczyły mnie moje błędy i muszę im podziękować, że jestem tu, gdzie jestem, dlatego nawet cieszę się, że je popełniłam. Nie mam już świadomości, że kiedyś byłam przez nie bardzo zraniona.

To typowe dla urodzonych zwycięzców.

- Tak?

Jeden z trenerów water polo tłumaczył mi kiedyś to, jak być bardzo dobrym graczem. Mówił o czterech, czy pięciu cechach charakterystycznych, a jedną z nich było właśnie to, że podnosisz się i czujesz się lepiej po każdej porażce. Czy to zdarzyło się Tobie – mam na myśli – „porażka z prawdziwego zdarzenia”?

- Hmm, nie wiem. Ale było wiele trudnych momentów. Są chwile, kiedy czuję się naprawdę mała.

Na przykład kiedy?

- Na przykład kiedy poszłam na test sprawdzający czy pasuję do danej roli w filmie Under Suspicion z Gene Hackmanem and Morganem Freemanem?

Kontynuuj.

- Poszłam tam i spotkałam Morgana Freemana, a on spojrzał na mnie i zapytał tylko: „Ty potrafisz grać?”. W takich momentach człowiek czuje się naprawdę mały.

Chciałbym dokładnie wiedzieć, co mu odpowiedziałaś. Słowo po słowie.

- Nic. Zrobiłam test i poszło mi dobrze. Zostałam wybrana do roli. Bo wiesz, jako dziecko zawsze miałam w sobie taką bestię, która kazała mi walczyć. Teraz prawdopodobnie jestem trochę silniejsza, jednak ta bestia i tak we mnie tkwi, jeśli wiesz, co mam na myśli.

Być może wiem.

- Na przykład, nie koncentruję się na sobie, a to, co robię w życiu nie przeszkadza osobom z mojego otoczenia. Zapewne znasz ten typ osób, które przychodzą na przyjęcie, wchodzą i nie dbają o resztę, a o zwrócenie na siebie uwagi. Kojarzysz? No cóż, ja taka nie jestem. Staram się nikomu nie przeszkadzać, rozumiesz?

Tak.

- Jak małe zwierzątko. Nie będziesz kazał mi tym jeździć?

Nie, tylko udajemy.

- Ah, no tak.

Byłaś kiedykolwiek wcześniej w Ferrari? Mam na myśli, nie w pracy.

- Tak, kilka razy. Byłam tu kiedyś z jednym francuskim reżyserem.

Kim on był?

- Nie pytaj o takie rzeczy..

No dobrze, zatem podaj mi imię aktora, który zrobił na Tobie duże wrażenie. Pracowałaś z wieloma gwiazdami, to teraz powiedz, kto sprawił, że powiedziałaś „wow!”.

- Depardieu.

Dlaczego?

- Bo tkwi w nim zwierzę.

Z pewnością..

- W bardzo pozytywnym sensie. Ten mężczyzna ma w sobie siłę, intensywność i jedyna rzecz, jaką można o nim powiedzieć: tkwi w nim zwierzę.

Jesteś gwiazdą. Dobrze móc przeprowadzić z Tobą rozmowę.

- Gwiazdą?

Tak.

- Nie, poczekaj, tu nie ma żadnych gwiazd, w tej części Europy, ja widziałam je jedynie w Stanach Zjednoczonych i wtedy zrozumiałam, co znaczy być „gwiazdą”. To jest ogromny system, do którego potrzebna jest kreacja czyjejś sylwetki. To po prostu show. A tu w Europie, my nie mamy żadnych gwiazd.

No cóż, poza tym to, jak działasz na ludzi jest niesamowite. Kiedy zdałaś sobie sprawę, że jesteś taka?

- Jaka?

Że wyszłaś już z kąta, przybyłaś do celu drogi.

- Nie przybyłam. Nigdy nie dociera się tam do końca.

To bardzo amerykańskie.

- Ale prawdziwe. Jestem może dopiero w połowie mojej drogi. Chcę się starzeć, bo wiem, że jeszcze wiele na mnie czeka. Doświadczenia nabywa się z wiekiem, z momentem, kiedy czujesz się dojrzały. Stajesz się silniejszy.

Lub w najgorszym wypadku musisz w to uwierzyć.

 

 

Materiał opublikowany w The Official Ferrari Magazine 17 maja 2012 roku.

 

 

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!