Molly Taylor w Rajdzie Polski 2014

Lotos 71. Rajd Polski jest jedną z sześciu rund Mistrzostw Świata Juniorów FIA, w której udział bierze jedyna w stawce kobieta, Australijka Molly Taylor.

Dwanaście załóg z dziesięciu krajów, które zgłosiły się do rywalizacji zobaczymy także w ostatni weekend czerwca na trasach wymagających odcinków specjalnych w Polsce i na Litwie. Wśród nich jest również polski duet: Aron Domżała i Przemek Zawada, którzy w sześciu rajdach pojadą ze stałym numerem startowym 53 oraz jedyna kobieta w stawce – Australijka Molly Taylor, której dyktować będzie Coral Taylor. Załoga wystartuje z numerem 58.

Jak Molly udało się wyjść z dachowania w Rajdzie Wilekiej Brytanii w 2013 roku, można zobaczyć na filmie.

W Mistrzostwach Świata Juniorów FIA (FIA Junior WRC) mogą startować kierowcy, którzy nie ukończyli 28 lat. Zgłoszenie jest równoznaczne z zobowiązaniem do startu we wszystkich sześciu rundach. W tym sezonie wyłącznym dostawcą samochodów rajdowych jest Citroën Racing, a wybrany model to napędzany na przednia oś Citroën DS3 R3. Francuski producent wybrał kilka firm, które zapewnią przygotowanie samochodów oraz ich serwisowanie, w tym także identyczne dla wszystkich opony Michelin oraz paliwo FIA. Obowiązuje system punktacji taki jak w innych seriach FIA. Tytuły dla zdobywców największej liczby punktów zostaną przyznane w klasyfikacjach kierowców i pilotów.

Więcej o Rajdzie Polski 2014 – 23-ech OS’ach i sensacyjnym odcinku Gołdap przeczytasz tu.

Mistrzostwa Świata Juniorów FIA rozgrywane są od 2001 roku. Pierwszym triumfatorem był Sébastien Loeb, a zwycięstwo wśród juniorów zapisali na swoim koncie również Daniel Solà, Brice Tirabassi, Per-Gunnar Andersson (x2), Dani Sordo, Patrik Sandell, Sébastien Ogier, Martin Prokop, Aaron Burkart, Craig Breen, Elfyn Evans i Pontus Tidemand. Z polskich kierowców bliski końcowego sukcesu był Michał Kościuszko, który w 2009 roku wywalczył tytuł wicemistrzowski.

Nagrodą za zwycięstwo w tegorocznej rywalizacji juniorów będzie program startów w WRC2 w sezonie 2015 za kierownicą Citroëna DS3 R5.

Lista załóg zgłoszonych do Mistrzostw Świata Juniorów FIA:

Nr 52  Simone Tempestini / Dorin Pulpea (ITA/ROU)

Nr 53  Aron Domżała / Przemek Zawada (POL/POL)

Nr 54  Christian Riedemann / Lara Vanneste (DEU/BEL)

Nr 55  Quentin Giordano / Guillaume Duval (FRA/FRA)

Nr 56  Martin Koči / Lukáš Kostka (SVK/CZE)

Nr 57  Stéphane Lefèbvre / Thomas Dubois (FRA/FRA)

Nr 58  Molly Taylor / Coral Taylor (AUS/AUS)

Nr 59  Panikos Polykarpou / Gerald Winter (CYP/AUT)

Nr 60  Sylvain Michel / Gwenola Marie (FRA/FRA)

Nr 61  Federico della Casa / Domenico Pozzi (CHE/ITA)

Nr 62  Alastair Fisher / Gordon Noble (GBR/GBR)

Nr 63  Kornél Lukács / Márk Mesterházi (HUN/HUN)

Kalendarz Mistrzostw Świata Juniorów FIA:

03 – 06 kwietnia: Rajd Portugalii

26 – 29 czerwca: LOTOS 71. Rajd Polski

31 lipca – 3 sierpnia: Rajd Finlandii

21 – 24 sierpnia: Rajd Niemiec

02 – 05 października: Rajd Francji – Alzacji

13 – 16 listopada: Rajd Walii – W.Brytanii

Molly Taylor podczas zeszłorocznej rundy w Wielkiej Brytanii.

Najnowsze

Simona De Silvestro – przebojem wkracza do świata F1

Simona De Silvestro, 25-letnia była zawodniczka serii IndyCar, przebojem wdziera się na scenę F1. W tym roku pełni funkcję "kierowcy związanego z zespołem Sauber".

Simona De Silvestro

Jakkolwiek brzmi jej funkcja w ekipie, dla Simony jest to życiowa szansa. Włodarze szwajcarskiego teamu wyciągnęli do niej dłoń, by „wspierać ją w drodze na sam szczyt”, jak to powiedziała Monisha Kaltenborn. Zawodniczka podchodzi do tego bardzo poważnie: zostawiła swój apartament w Waszyngtonie, pożegnała się z przyjaciółmi i przeprowadziła z powrotem do rodzinnej Szwajcarii, by być bliżej siedziby Saubera.

„Wciąż mam swojego Chevroleta Volta” – śmieje się Simona. „Potrzebuję jednak czegoś innego w Europie. Na pewno nie będzie to Ferrari” – przyznała, nawiązując żartobliwie do pewnego incydentu, jaki jej się kiedyś przytrafił.

Simona pragnie zostać pierwszą kobietą w Grand Prix F1 od ponad 20 lat. Przygotowania idą zatem pełną parą: w kwietniu ma rozpocząć jazdy bolidem z zeszłego sezonu a wcześniej odbyć szereg szkoleń i sesji w symulatorze. Musi być gotowa zarówno psychicznie, jak i fizycznie do udziału w najbardziej wymagających wyścigach na świecie.

Zespół Sauber przyznał, że jeśli Simonie uda się odpowiednio szybko uzyskać superlicencję FIA, być może umożliwi jej występ w kilku sesjach treningowych już w tym roku. Co ciekawe, De Silvestro może okazać się już drugą kobietą, która poprowadzi w tym sezonie bolid F1 w trakcie weekendu wyścigowego. Wcześniej bowiem Williams potwierdził, że powierzy Susie Wolff jeden z bolidów na piątkowe treningi w Silverstone i Hockenheim – pisałyśmy o tym tu.

„To byłoby coś. Naprawdę coś wielkiego” – przyznaje Simona. „Może, może, może…To zależy od wielu rzeczy.”

Simona De Silvestro

De Silvestro i jej manager Imran Safiulla już w zeszłym roku na poważnie zaczęli się rozglądać za fotelem w F1. Spotkali się z ludźmi z Saubera w Barcelonie, a później zostali zaproszeni do Austin. Tam sprawy nabrały poważniejszej rangi. W listopadzie zawodniczka odwiedziła fabrykę i spędziła tam sporo czasu na zaznajomieniu się z sytuacją w ekipie. Niewiele dało się zdziałać na sezon 2014 – podpisane kontrakty mieli już Adrian Sutil i Esteban Gutierrez, a i sama Simona bez superlicencji i doświadczenia nie miała szans na angaż. Pozostało zatem w spokoju skupić się na przygotowaniach do 2015.

Zeszły sezon był dla De Silvestro bardzo udany. Zajęła trzecie miejsce w Houston, co podwyższyło jej wartość i wzbudziło podziw w świecie motorsportu. Dosyć luźny kalendarz IndyCar tylko ułatwił rozmowy z potencjalnymi przyszłymi pracodawcami, na które trzeba było lecieć przez pół planety.

„Myślę, że najważniejszą rzeczą, jakiej się w zeszłym roku nauczyłam, to wyczucie tego, co jest potrzebne w czasie jazdy oraz ogólna komunikacja z zespołem. Sporo nauki za mną. Pod koniec sezonu pojawiła się okazja w F1. To nie przypadek, długo na tę szansę pracowałam”.

Simona De Silvestro

Szwajcarka przyznaje, że gdyby miała wybierać między sukcesami w IndyCar a szansą w F1, wybrałaby to drugie – marzenie z dzieciństwa. Spytana o koneksje z Sauberem twierdzi, że większe znaczenie niż płeć miała tu narodowość. Teraz ekipa daje jej roczny okres próby, po upływie którego jest szansa na jeszcze więcej.

„To szalone, ale jestem na to gotowa. Robię to, co zawsze chciałam”.

Niczym bumerang powraca tutaj temat kobiet w motorsporcie. Wszyscy pamiętamy cyniczną wypowiedź Berniego Ecclestone’a na temat kobiet w motorsporcie, kiedy dowiedział się, że niedawna „koleżanka z drugiej strony alei serwisowej” Simony, Danica Patrick, liderowała klasyfikacji generalnej w Indy 500. Obecnie mamy w F1 Susie Wolff, ale wielu twierdzi, że to kwestia nazwiska. Simony to jednak nie zniechęca. Mimo, że będzie ciężko, zawodniczka jest pełna zapału.

„Czuję się znów jak dziecko. Będzie super. Już nie mogę się doczekać”. A co potem? Może fotel wyścigowy w 2015? „Może. Może to się uda… Nie wiem”.

Najnowsze

Motoserce 2014 – patronat Motocaina.pl i Kobiet w Motorsporcie PZM

26 kwietnia odbędzie się w Warszawie w Parku Bródnowskim VI. finał ogólnopolskiej akcji Motoserce 2014, organizowanej przez motocyklistów. Motocaina.pl i Zespół ds. Kobiet PZM - Kobiety w Motorsporcie patronują temu przedsięwzięciu.

Plakat Motoserce 2014

W ostatnich latach wiele mówi na temat krwiodawstwa, próbując zwrócić uwagę na problem braku krwi w szpitalach. Choć powstaje wiele fundacji i akcji społecznych, niedosyt „płynu życia” pozostaje. Krew jest często lekiem „pierwszej potrzeby” dla ludzi, którzy po wypadkach trafiają na stół operacyjny.

Na polskich drogach co roku ginie ponad 3 tysiące osób, tyle samo wymaga hospitalizacji, a później rehabilitacji. Wynikiem tego są koszty społeczne, ludzkie tragedie, koszty finansowe z budżetu państwa, czyli z kieszeni nas wszystkich. Zawsze w takich sytuacjach niezbędna jest krew, która ratuje życie.

Krew darem życia!
Hasło to od sześciu lat towarzyszy ogólnopolskiej akcji krwiodawstwa o nazwie Motoserce organizowanej przez motocyklistów. Inicjatorem projektu jest Kongres Polskich Klubów Motocyklowych (KPKM) – to łącznie ponad 140 klubów, w tym ponad 5 tysięcy motocyklistów. Organizatorami wydarzeń w poszczególnych miastach są kluby motocyklowe zrzeszone w Kongresie oraz inne kluby i grupy, które uzyskały aprobatę od KPKM.

Impreza ma charakter jednodniowego pikniku, podczas którego odbywają się koncerty na dużej scenie, pokazy ratownictwa drogowego i bezpiecznej jazdy, wystawy motocykli, a także parada motocyklowa oraz liczne konkursy dla najmłodszych i tych trochę starszych. Tak duża liczba atrakcji przyciąga całe rodziny, a także miłośników motoryzacji i muzyki (około 15 tysięcy ludzi).

Decyzją  Kongresu Polskich Klubów Motocyklowych finał 6. edycji akcji Motoserce jest przewidziany na dzień 26 kwietnia 2014 roku w Warszawie.

W latach 2009-2013 podczas pięciu edycji Motoserca, przy współpracy i zaangażowaniu 80 klubów motocyklowych udało się zebrać łącznie 14 860 litrów krwi. To imponujący wynik i ogromne wsparcie dla polskiego krwiodawstwa i krwiolecznictwa.

A oto jak wyglądały wyniki w poszczególnych latach:
2013 – 3.110 litrów
2012 – 4.269 litrów
2011 – 3.356 litrów
2010 – 2.750 litrów
2009 – 1.331 litrów

Motoserce to nie tylko zbiórka krwi – to  imprezy oraz festyny dla całych rodzin, podczas których organizowane są konkursy, atrakcje, również dla najmłodszych. Ponadto wydarzenie wzbogacone jest licznymi koncertami kapel muzycznych, które chętnie wspierają idee Motoserca. Różnorodność atrakcji jest zależna od miasta i pomysłowości organizatorów w danym regionie.
 

Logo Motoserce 2014

Nieodłącznym elementam pojawiającym się na wielu imprezach Motoserca są pokazy ratownictwa medycznego, na których można dowiedzieć się, jak skutecznie przeprowadzić resuscytację na miejscu wypadku.

Akcję wspierają także znane osoby. W 2012 roku Motoserce wsparli m.in. Przemysław Saleta oraz Krzysztof „Diablo” Włodarczyk. Motoserce ma także oficjalne poparcie prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

W tym roku Motoserce odbędzie się w 76 miastach z całej Polski (poniżej harmonogram w podziale na województwa). Organizowane jest także poza granicami naszego kraju: 27 kwietnia zawita do Brukseli z inicjatywy klubu motocyklowego Taurrus MC.

Motocaina i Zespół ds. Kobiet Polskiego Związku Motorowego na Motosercu w Warszawie!
Zarówno kobiecy portal motoryzacyjny Motocaina.pl jak i Zespół ds. Kobiet PZM – Kobiety w Motorsporcie objęły patronatem projekt Motoserce 2014 i pojawią się wspólnie na finale akcji w Warszawie 26 kwietnia 2014 roku w Parku Bródnowskim. O tym, czego możecie spodziewać się na stoisku Kobiet w Motorsporcie i Motocainy przeczytacie już niebawem. Przede wszystkim będzie to świetna okazja, aby nas poznać, porozmawiać o motoryzacji i sporcie motorowym – jesteśmy do Waszej dyspozycji.

Co organizatorzy Motoserca planują na warszawski finał? Podczas zbiórki krwi na przybyłych orędowników tej akcji czekać będzie wiele atrakcji: parada motocyklowa ulicami Warszawy, pokazy ratownictwa medycznego oraz straży pożarnej, pokazy edukacyjne bezpiecznej jazdy, prezentacje i wystawy motocykli, w tym jazdy próbne, pokazy ekwilibrystyki motocyklowej (uwaga: zamknięte zostaną dwa pasy ulicy Kondratowicza), próba bicia rekordu Polski (a może świata) w miniflipach, konkursy z nagrodami, atrakcje dla najmłodszych, tj. trampoliny, zjeżdżalnie, ścianka wspinaczkowa itp., pokazy sztuk walki, broni wojskowej, mini strzelnica dla najmłodszych i wiel innych.

Gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w zbiórce krwi podczas tegorocznej edycji Motoserca. Podzielmy się cennym darem jakim jest nasza krew,  której oddanie nic nas nie kosztuje. Wystarczy chwila, a możemy uratować czyjeś życie. Kto wie – może kiedyś sami będziemy potrzebowali krwi?

Motoserce to cykliczna ogólnopolska akcja zbiórki krwi. Naszą akcją chcemy zwrócić uwagę na problem braku krwi w polskich szpitalach i bankach krwi. Dodatkowo akcja ma na celu przyczynić się do zmniejszenia liczby osób poszkodowanych w trakcie wypadków drogowych. W tym celu podczas akcji zajmujemy się edukacją bezpiecznej jazdy na drogach oraz edukacją w zakresie udzielania pierwszej pomocy – powiedział Artur Węgłowski, Sekretarz BORUTA MC Poland.

Głównymi partnerami Motoserca 2014 są Polski Czerwony Krzyż i Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.

Zapraszamy do odwiedzenia strony akcji www.motoserce.pl oraz na oficjalny fanpage na facebook’u.

Poniżej podajemy listę miast oraz terminy akcji Motoserce 2014.

Województwo Pomorskie:
1. Chojnice – 10.05
2. Pruszcz Gdański – 28.06
3. Gdańsk – 02.08 oraz 27.09
4. Kościerzyna – 26.04
5. Lębork – 26.04
6. Łeba – 16.08

Województwo Mazowieckie:
1. Warszawa – 26.04
2. Teresin – 21.06
3. Radom – 26.04
4. Wyszków 26.04
5. Otwock – 01.06
6. Sierpc – 26.04
7. Garwolin
8. Wiązowna – 24.05
9. Sochaczew – 27.04
10. Ciechanów -14.06
11. Grójec -17.05

Województwo Małopolskie
1. Wadowice -10.05.
2. Tarnów -26.04.
3. Krzesowicw e-14.06.

Województwo Zachodnio-Pomorskie
1. Szczecinek -07.06.
2. Białogard -26.04.
3. Trzebiatów
4. Kołobrzeg -26.04.
5. Łobez -26.04.
6. Szczecin -26.06.

Województwo Śląskie
1. Pszczyna -26.04.
2. Bielsko-Biała -26.04.
3. Wodzisław Śląski -26.04.
4. Pszów -26.04.
5. Częstochowa -26.04.
6. Chudów -01.06.
7. Jaworzno -24.05.
8. Dąbrowa Górnicza -26.04.
9. Bytom – 26.04.
10. Chorzów -10.05.
11. Łoziska Górne -26.04.

Województwo Podlaskie
1. Zambrów-26.04.
2. Białystok -26.04.

Województwo Kujawsko-Pomorskie
1. Bydgoszcz -26.04.
2. Chełmno -27.04.
3. Inowrocław -27.04.
4. Golub-Dobrzyń -26.04.
5. Ciechocinek -27.04.
6. Toruń -22.06.
7. Grudziądz -26.04.
8. Barcin -17.05.

Województwo Lubuskie
1. Sulęcin -26.04.
2. Świebodzin -12.04.

Województwo Warmińsko-Mazurskie
1. Olsztyn -26.04.

Województwo Wielkopolskie
1. Gniezno -26.04.
2. Jarocin -26.04.
3. Września -26.04.
4. Zbąszyń -26.04.
5. Nowe Skalmierzyce -26.04.

Województwo Dolnośląskie
1. Wrocław -26.04.
2. Strzelin -14.06.
3. Zieleniec -19.07.
4. Złoty Stok -17.05.

Województwo Podkarpackie
1. Sanok -26.04.
2. Kalwaria Pacławska -26.04.
3. Lubaczów -26.04.
4. Dębica -26.04.

Województwo Łódzkie
1. Łódź -26.04.
2. Przedbórz -31.05.
3. Skierniewice -26.04.

Województwo Opolskie
1. Krapkowice -26.04.
2. Kędzierzyn-Koźle -10.05.
3. Strzelce Opolskie -03.08.

Województwo Lubelskie
1. Łęczna -26.04.
2. Stoczek Łukowski
3. Biała Podlaska -26.04.

Województwo Świętokrzyskie
1. Końskie
2. Skarżysko -Kamienna-21.06.
3. Kielce -26.04.
 

Najnowsze

Test Peugeot 208 – taki mały taki duży

Peugeot 208. Mały jak biedronka. Lekki jak szybowiec. Wprawdzie podczas jazdy nie dostaje skrzydeł, nie zmienia to faktu, że potrafi zaskoczyć. Wydaje się małym prymusem. Ale...

O tym, że Peugeot potrafi produkować świetne auta, nie trzeba nikogo przekonywać. Model 205 GTI to już ikona motoryzacji – Elvis Presley wśród samochodów. Są tacy, który uważają, że było to najlepsze GTI jakie kiedykolwiek ujrzało światło dzienne. W połączeniu z włoskim studiem projektowym Pininfarina powstała legenda pisana przez duże L.

Nasze ostatnie testy samochodów Peugeot:
– pierwsza jazda Peugeot 308
– nasz test Peugeot 308
– nasz test Peugeot 301

Lata mijały, kolejne francuskie lwy pojawiały się na rynku, ale żaden model nie był w stanie powtórzyć tego sukcesu. Producent nie chciał się jednak poddać. Postanowił przypuścić atak doskonały. Wszystkie modele przeszły bardziej zaawansowaną operację plastyczną niż sam Krzysztof Ibisz. Projektanci tak ostro zabrali się do pracy, że z rozpędu zaprojektowali kolejny sukces – najnowsza generacja Peugeota 308 zdobyła prestiżowy tytuł „Car of the Year 2014”. My postanowiłyśmy sprawdzić, czy rozmiar ma znaczenie – pod naszą lupę trafił jeden z najmniejszych lwów ze stada Peugeota.

Na pierwszy rzut to miejska mrówka, jakich wiele. Nie zajmuje nawet całego miejsca parkingowego. Już od samego patrzenia można nabawić się klaustrofobii. Optycznych „mięśni” mają mu dodać masywne zderzaki ale to tak, jakby kot w prążki udawał tygrysa – zdecydowanie za mało. Wciąż mam świadomość, że został stworzony do miejskiej misji, w której walka o każdy centymetr przestrzeni jest zacięta i wręcz nieludzka. Postanowiłam wcisnąć się do środka, aby jak najszybciej wyruszyć na front.

Peugeot 208 – czy rzeczywiście taki mały?
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Makrokosmos
Wprawdzie to był dopiero początek naszej znajomości, ale już wtedy zostałam pozytywnie zaskoczona. Wsiadanie do samochodu wbrew pozorom nie przypominało przeciskania się przez dziurkę od klucza. Ilość miejsca była sporą niespodzianką, zwłaszcza że wygląd zewnętrzny sugerował zupełnie coś innego. Magiczna sztuczka? Czy David Copperfield maczał w tym swoją różdżkę? Otóż nie. Jest to możliwe dzięki temu, że samochód ma bardzo krótki przód. Patrząc na rozmiar maski mogłoby się wydawać, że został pod nią ukryty silnik od suszarki. David patrz i ucz się czarowania.

Wciąż mnie zastanawiało czym zostały wypełnione fotele w najnowszym 208. Miękkie i sprężyste, były tak wygodne, że ich „nadzienie” powinno być jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic firmy. Dodatkowo świetne sprawdziły się w trzymaniu bocznym na zakrętach – skradły moje serce.

Deska rodzielcza w Peugeot 208
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Kierownica rodem z 308-ki to mój ulubiony element – malutka, mięsista i obszyta skórą powinna stanowić przykład do naśladowania. Leży w dłoniach idealnie. Za jej pomocą obsłużymy audio oraz ustawimy natężenie dźwięku. A skoro już przy muzyce jesteśmy: szkoda, że zmieniarka CD została skrzętnie ukryta niczym Święty Graal, w schowku pasażera. Każdorazowa zmiana płyty na inną wymaga wczołgania się pod deskę rozdzielczą. Być może tylko ja jestem dinozaurem słuchającym płyt CD? Dla bardziej zaawansowanych słuchaczy tuż przed dźwignią zmiany biegów zostało umieszczone gniazdko USB.  Odtwarzacz mp3, lub iPod można podłączyć z zamkniętymi oczami.

Wnetrze zostało utrzymana w klimacie minimalizmu. Wszelkie funkcje zostały ukryte w ciekłokrystalicznym ekranie dotykowym. Jak to śpiewała Anna Maria Jopek „niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam” – nie jestem fanką tego typu rozwiązań – ich obsługa wymaga oderwania wzroku od drogi. Mam jednak świadomość, że w tym właśnie kierunku zmierza motoryzacja i ja nie jestem w stanie tej machiny zatrzymać. Ciemne wnętrze skutecznie rozświetlały elementy z tworzywa o wysokim połysku. Zarówno z przodu jak i z tyłu wygodnie zasiądą dorosłe osoby, co w tym segmencie z pewnością jest powodem do radości.

Nie drażnij lwa, bo lew to ja?
Po uruchomieniu silnika nie było słychać nic. A muszę przyznać, że słuch mam bardzo dobry. Gwarantuję, że podczas długich i żmudnych pielgrzymek w korkach do domu Peugeot 208 z pewnością Was nie zmęczy. Wewnątrz panowała cisza godna biblioteki. Pod maską pracował benzynowy trzycylindrowy silnik 1.2 VTi o mocy 82 KM. Biorąc pod uwagę, że samochód jest bardzo lekki (975 kg), na niedobór mocy nikt nie powinien narzekać. Zresztą Peugeot 208 ma stanowić niedrogi i wygodny środek transportu wśród, ułatwiać nam życie – i z powierzonej funkcji wywiązywał się znakomicie. Kierownica obracała się z taką łatwością, że do jej obsługi można używać zapałki. Lewarek zmiany biegów odpowiedzialny za sterowanie manualną, 5 – biegową skrzynią pracował lekko i przyjemnie. Sprzęgło działało wybitnie miękko, zatem uspokajam – zakwasy w łydkach nikomu niestraszne.

Niepozorny Peugeot 208 potrafi zaskoczyć.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

 

Samochód rozpieszczał również pojemnością bagażnika; 311 litrów przestrzeni pomieści dwie duże torby na weekendową wycieczkę pod miasto. A jak wiemy tych najbardziej niezbędnych drobiazgów, bez których po prostu nie można się ruszyć, jakimś cudem zawsze uzbiera się cała góra. Gabarytowo? Kopiec Kościuszki.

Wypuszczony na obwodnicę miasta Peugeot 208 nie poczuł się w swoim żywiole. Na wyższych obrotach silnik zaczynał hałasować, a przecież dodatkowego biegu nie wyciągniemy z kieszeni. Poza tym lekkie nadwozie było dosyć czułe na silne podmuchy wiatru, co wrażeń z jazdy wcale nie osładzało. Na dalekie trasy ten samochód odradzamy. Jednak podczas codziennego użytkowania w mieście sprawdził się zaskakująco dobrze. Promień skrętu? Odniosłam wrażenie, że ten samochód zawraca w miejscu. Wizyta na ciasnym parkingu centrum handlowego już zawsze będzie przyjemnością i nie mam na myśli jedynie poczynionych zakupów. W przypadku tego samochodu czujniki cofania to albo zbędna ekstrawagancja albo dmuchanie na bardzo zimne. Jedyne, co może przeszkadzać, to tylna klapa. Otwiera się tak wysoko, jakby do bagażnika miał wjeżdżać pociąg – to spora ryzyko uszkodzenia, jeżeli w garażu podziemnym wszelkiego rodzaju rury umieszczone są tuż nad głową.

Jest jednak jedna rysa na wizerunku Peugeota 208: zużycie paliwa. W cyklu miejskim w najlepszym wypadku wyniosło ono 6,9 litra na 100 km. Nieźle, chociaż przyznaję, że liczyłam na lepszy rezultat. Samochód jest nieduży i lekki, zatem moje oczekiwania były w pełni uzasadnione.

Zegary w Peugeot 208
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Decyzja
Peugeot 208 to zawodowy iluzjonista; patrząc z zewnątrz jest nieduży, ale w środku? Mała jaskinia. W dodatku jest lekki i zwinny jak rasowy kocur. Bagażnik pomieści zakupy dla małego przedszkola, a doskonale wyciszona kabina pasażerska pozwoli nam wypoczywać po ciężkim dniu w pracy już podczas stania w korku. Ceny 208-ki zaczynają się od 40 500 złotych. Za testowany, 5-drzwiowy egzemplarz w wersji Active trzeba zapłacić 50 500 złotych. Może i sporo, ale czyż komfort nie jest w cenie?

Na TAK:

– duża ilość miejsca wewnątrz

– wygodne fotele

– spory bagażnik

Na NIE:

– spore zużycie paliwa

Dane techniczne:

Silnik – benzynowy, 1.2 VTi

Moc – 82 KM / 6000 obr/min

Moment – 118 Nm / 2750 obr/min

Napęd – przednia oś

Skrzynia biegów – 5-stopniowa manualna

Długość/szerokość/wysokość – 3962/1739/1460 mm

Pojemność bagażnika – 311/1152 l

Masa własna – 975 kg

Zużycie paliwa w cyklu miejskim – 6,9 l/100 km

Pojemność zbiornika paliwa – 50 l

Najnowsze

Motozakręcona Olga na Speed Day w Alcarras

Właśnie zaczęła prowadzić bloga, a jej jednym z pierwszych materiałów jest relacja z wyjazdu motocyklowego na Speed Day w Hiszpanii.

Od kiedy tylko pamiętam, moja fascynacja i zauroczenie motocyklami wiązała się z jednośladami sportowmi. Zawsze pociągały mnie wyścigi, prędkość i adrenalina towarzysząca sportowej jeździe motocyklem.  Myślałam o tym jednak jak o emocjonującym i pięknym filmie, marzeniu, a nie o czymś rzeczywistym i przystępnym właśnie dla mnie.

Galeria zdjęć Olgi z wyjazdu na tor Alcarras w Hiszpaniitutaj.

Olga na torze w Alcarras – Speed Day w Hiszpanii.
fot. z archiwum Olgi
Olga na torze w Alcarras – Speed Day w Hiszpanii.
fot. z archiwum Olgi

Moje przekonanie częściowo zmieniły coraz częstsze odwiedziny naszego lubelskiego toru kartingowego, gdzie szlifowałam umiejętności i uczyłam się, jak jeździć sportowym motocyklem. Nadal jednak z pewną dozą niepokoju i strachu myślałam o „dużych”, prawdziwych torach wyścigowych.  Wszystko zmieniło się pół roku temu, we wrześniu, kiedy postanowiłam spontanicznie pojechać na kończący sezon Speed Day.

Speed Day to cykl motocyklowych imprez organizowanych min. na torze Poznań, gdzie można pojeździć po obiekcie, na którym odbywają się np. Wyścigowe Motocyklowe Mistrzostwa Polski – wszystko to pod okiem instruktorów. Na imprezach Speed Day jest podział na grupy, a każda grupa ma osobne sesje na torze. Poszczególne grupy różnią się poziomem doświadczenia i umiejętności. Jest więc grupa dla początkujących, gdzie jeździ się z instruktorami, którzy pomagają świeżakom w okiełzaniu toru.

Na poznańskim torze radziłam sobie jak na pierwszy raz całkiem nieźle i po tym doświadczeniu, nabrałam wiary, że wyścigowa jazda motocyklem może być także dla mnie.

Olga na torze w Alcarras – Speed Day w Hiszpanii.
fot. z archiwum Olgi

W styczniu, gdy temperatura była mocno na minusie, a za oknami szalały wichury śnieżne, dostałam maila od organizatora Speed Day – Artura Urbańskiego, że szykuje się super wyjazd na rozpoczęcie torowego sezonu w Alcarras, w słonecznej Hiszpanii. Pomysł bardzo przypadł mi do gustu i od chwili podjęcia decyzji o wyjeździe odliczałam dni w kalendarzu do daty wylotu – 12 marca.

Jak wyglądało to od strony organizacyjnej? Każdy miał możliwość wyboru jak przybędzie do Alcarras. W grę wchodziły dwie opcje: przyjazd do punktu docelowego własnym busem z motocyklami na pace lub Speed Day oferował transport motocykli i moto-akcesoriów w obie strony własnym TIRem – wówczas właściciele motocykli lecieli samolotem. Dla własnej wygody i komfortu wybrałam tę drugą możliwość, zwłaszcza, że bardzo lubię latać samolotem.

W ofercie wyjazdu, oprócz trzydniowego jeżdżenia po cudownym torze w Alcarras , był wliczony nocleg w hotelu ze śniadaniem, transport z lotniska / na lotnisko oraz z toru do hotelu i z powrotem (poruszaliśmy się w trzyosobowych grupkach wynajętymi przez SD autami), kostki pomiarowe do mierzenia czasu na torze oraz pożegnalna, jakże urocza, pyszna i miła kolacja w samej Barcelonie ostatniego dnia.

Co do samego toru, zachwyciła mnie jego infrastruktura i zagospodarowanie. Tor jest położony na uboczu z dala od miast. Na jego terenie znajduje się kilkanaście dobrze wyposażonych boksów dla motocykli. W pobliżu znajduje się bar / restauracja. Sygnalizacja na torze jest zorganizowana przy pomocy kolorowych świateł, a nie flag, co znacznie ułatwia jazdę. Sam tor ma dość dobrą nawierzchnię, jest dość trudny techniczne, ma dużo lewych zakrętów i dwie nie za długie proste. Długość toru ok. 3,72 kilometra.

Podsumowując SD w Alcarras: wyjazd trwał pięć dni: wtorek przylot i odwiedziny na torze, czwartek, piątek oraz sobota jeżdżenie po torze od rana do wieczora (wieczorami jakiś San Miguel – lokalne piwko – także się niektórym przydarzało), w sobotę po opuszczeniu toru wyjechaliśmy do Barcelony na pożegnalną kolację, w niedzielę udało nam się krótkie zwiedzanie Barcy, a zaraz po tym wylot do Polski.

Moje wrażenia: było po prostu cudownie. Definitywnie przekonałam się do jazdy torowej, nabrałam pewności siebie co do mojej jazdy motocyklem oraz ogromnego powera. Dzięki cudownym, mega doświadczonym instruktorom, którzy asystowali, udzielali porad i wskazówek każdego dnia, bardzo dużo się nauczyłam i dowiedziałam o technice jazdy (pozdrawiam Huberta, Sławka oraz Tomka). Jako kobieta byłam traktowana w sposób bardzo fajny i przyjazny, nikt się nie śmiał, nie docinał, każdy starał się pomóc i dodawał otuchy. Czułam się jak w wielkiej, wesołej i wspierającej się wzajemnie rodzinie. Organizatorzy każdego dnia dbali o naszą po-treningową integrację, min. byliśmy wspólnie całą ekipą na bardzo dobrej kolacji w barcelońskiej restauracji. Poznałam wiele interesujących, przemiłych osób.

Olga na torze w Alcarras – Speed Day w Hiszpanii.
fot. Speed Day, z archiwum Olgi

Mówi się, że podróże kształcą, ale takie wypady kształcą intensywnie pod wieloma kątami. Mój wniosek na przyszłość to nie bać się jechać w nieznane i przełamywać swoje ograniczenia, ponieważ za naszymi ograniczeniami jest jeszcze piękniejszy i ciekawszy świat. Nie ma co ograniczać się także swoją płcią! Ten wyjazd ugruntował we mnie przekonanie, że sportowa jazda motocyklem może być dla każdego.
Polecam każdemu!

Po więcej relacji z moich motowyjazdów oraz ciekawe informacje zapraszam na mojego nowego bloga: www.motozakrecona.pl

Z pozdrowieniami, Olga

Najnowsze