Molly Taylor powierdza starty w rajdach sezonu 2013

Dzięki udanemu występowi w Rajdzie Walii, Molly Taylor może już planować sezon 2013 i kontynuować program z udziałem sponsorów: United Business i BP Racing.

Molly Taylor
fot. materiały prasowe Molly Taylor

Z wkładem nowych sponsorów w sezonie 2012 Molly miała okazję sprawdzić się w Citroënie DS3 R3T w czterech rajdach, a dwa z nich były rundą WRC. Ostatni występ w Rajdzie Walii zaowocował 3. miejscem w klasie i decyzją o przedłużeniu współpracy na sezon 2013:

– Jesteśmy usatysfakcjonowani sezonem Molly i Seba. Byliśmy zadowoleni z ich potencjału, podobała nam się ich dojrzałość, stopniowy rozwój i poprawa wyników, zwieńczona dwoma pucharami podczas Rajdu Wielkiej Brytanii. Myślę, że kolejny sezon będzie dla Molly i Seba prawdziwym potwierdzeniem ich miejsca na szczeblu międzynarodowym – mówił Pier Liberali, naczelny dyrektor United Business.

Molly Taylor na każdym Rajdzie wzbudza zainteresowanie mediów.
fot. materiały prasowe Molly Taylor

Molly jest bardzo zadowolona z takiego rozwoju sytuacji, a szczególnie ze swojego występu podczas Rajdu Walii:

– Warunki na rajdzie były bardzo zmienne, dużo padało, ale czułam się już o wiele bardziej komfortowo w swoim samochodzie. Pierwszego dnia mocno lało i pierwszy etap rajdu był bardziej śliski niż przypuszczałam. Drugi dzień był suchy, nawet narzekaliśmy na pył w samochodzie, ale zdarzały się też sekcje błotniste. Niestety na 4 odcinku złapaliśmy kapcia i straciliśmy 3 minuty, byłam bardzo rozczarowana… W niedzielę trochę kropiło, ale było ekscytująco, jak na szóstym biegu pokonywaliśmy wąskie i śliskie drogi. Zdecydowaliśmy się na bardziej miękkie zawieszenie i to był dobry wybór, który pozwolił nam po raz pierwszy wygrać etap rajdu. Mieliśmy bardzo silną konkurencję i walczyliśmy z nimi o każdą sekundę. A Matthieu Arzeno i Sebastian Chardonnet to kierowcy są na najwyższym poziomie w mistrzostwach Francji i mają duże doświadczenie w Citroenie DS3 – opowiada Molly.

Jak Molly i Seb radzili sobie na rajdzie oceńcie na filmie

Prócz pucharów za zajęcie 3-go miejsca, po Rajdzie Walii załoga została wyróżniona nagrodami pamięci dwóch wspaniałych zawodników: Seb otrzymał nagrodę Michael Park Trophy, a Molly dołączyła do grona kierowców uhonorowanych wyróżnieniem Richard Burns Trophy!

Załoga Molly Taylor została uhonorowana wyróżnieniem Richard Burns Trophy.
fot. materiały prasowe Molly Taylor

Najnowsze

Zmiany w zespole Ramony Karlsson

Główny mechanik Ramony Karlsson - Mikael Gustafsson, wystąpił w roli kierowcy w szwedzkim Rally-SM.  Na prawym fotelu towarzyszyła mu pilotka Ramony, Miriam Walfridsson! 

Miriam Walfridsson i Mikael Gustafsson.
fot. materiały prasowe
Po raz pierwszy razem wzieli udział w szwedzkim Rally-SM.
fot. materiały prasowe

Mikael wykorzystał przerwę w startach WRC żeńskiej załogi, odkurzył swój stary kask i postanowił sprawdzić się w roli kierowcy. Razem z Miriam świetnie sobie poradził, bo pomimo złapania jednego kapcia, załoga debiutująca w tym składzie zajęła 2 miejsce w klasie i 6 w klasyfikacji generalnej.

– To było świetne – mówiła Miriam – Michael woli jak dyktuję opis słowny, podczas gdy my, z Ramoną, korzystamy z opisu liczbowego. To była na prawdę spora zmiana, ale zadziałało świetnie, bez żadnych problemów. Jesteśmy bardzo zadowoleni z drugiego miejsca – podsumowuje zawodniczka.

Na szczęście ten skład załogi nie jest na stałe, bo przed Ramoną i Miriam jeszcze dwie rundy PWRC, jedna we Włoszech, a druga w Hiszpanii.

Najnowsze

Wypowiedzi zawodniczek po Rajdzie Polski

Z szutrowymi odcinkami Rajdu Polski zmierzyła się tylko jedna polska pilotka. Poradziła sobie świetnie i już razem ze swoim kierowcą planuje kolejny start zagraniczny po nawierzchni szutrowej.

Małgosia Malicka u boku Grzegorza Sikorskiego w Fordzie Fiesta podczas Rajdu Polski.
fot. Jola Żuk

Małgosia Malicka-Adamiec wystartowała u boku Grzegorza Sikorskiego w Fordzie Fiesta. Na mecie załoga zameldowała się na 7 miejscu w klasie i 39 w klasyfikacji generalnej mistrzostw Polski, natomiast w mistrzostwach Europy odpowiednio na miejscu 1 i 27:

– Start w Rajdzie Polski pod wieloma względami możemy zaliczyć do udanych.

Po pierwsze – jest to bezcenne doświadczenie w tak bardzo trudnym rajdzie i  dlatego meta w gronie czołowych polskich kierowców rajdowych naprawdę bardzo cieszy.  Jak wspominałam był to debiut fiesty na szutrach i według mnie udany. Jazda tym samochodem daje sporo satysfakcji. Auto spisywało się bezproblemowo, za co w tym miejscu serdecznie dziękuję całej ekipie serwisu firmy K technology.

Po drugie pierwszy nasz start w RSMP jak i RSME, najdłuższy odcinek liczący prawie 25 km – zapamiętam na długo! Warunki momentami były na prawdę bardzo trudne, wręcz terenowe i nawet najmniejszy błąd mógł kosztować wiele, dlatego tez nasze podejście było bardzo pokorne. Oczywiście nie obyło się bez przygód – bo zdarzyło się nam być poza drogą, ale na tym rajdzie na kibiców zawsze można liczyć – dziękujemy!

Pozostaje tylko żałować, że rajdów szutrowych u nas jest tak mało. Dlatego również w tym roku pojedziemy Rajd Lausitz i już za kilka dni spróbujemy swoich sił na pięknych niemieckich szutrach. Grześkowi dziękuję za atmosferę i dobrą współpracę. Wnioski po rajdzie zostały wyciągnięte i jestem bardzo pozytywne nakręcona!  Dziękujemy sponsorom i Radiu ESKA za wsparcie! – mówi Małgosia.

Załoga Malicka / Sikorski na mecie Rajdu Polski
fot. z archiwum M. Malickiej

Na rajdzie wystąpiły jeszcze 2 zawodniczki zagraniczne, czyli w pełni żeńska załoga z Ukrainy – Inessa Tushkanova i Irina Jankovskaja. Włoszka Tania Canton, mimo obecności na Liście Zgłoszeń na rajdzie się nie pojawiła.

Inessa i Irina w Mitsubishi Lancerze EVO VIII nie mogły narzekać na brak zainteresowania mediów i kibiców, gdyż Inessa – to znana modelka, która równie dobrze jak przed obiektywem, poradziła sobie z trudami Rajdu Polski. Bez przygód się nie obyło, ale kobieca załoga osiągnęła metę na 6 miejscu w klasie i 34 w klasyfikacji generalnej mistrzostw Polski, oraz odpowiednio na 4 i 25 w mistrzostwach Europy:

– Przede wszystkim cieszę się z tego, że mogłam znów wystartować w Polsce – mam tutaj rewelacyjnych fanów i spotkania z nimi są dla mnie wielką przyjemnością. Rajd Polski zaimponował mi wysokim poziomem wydarzenia – to duża, międzynarodowa impreza z bardzo wymagającymi trasami. Wiedziałam, że będzie to dla mnie duże wyzwanie, ale jak zawsze postawiłam na odważną jazdę bez kompleksów. Cieszę się, że mogłam zaprezentować się z dobrej strony i tym bardziej jestem zła na tego pecha, który nas dopadł z przebitą oponą.

Biorąc pod uwagę wyjątkowo trudne warunki i nasze przygody na trasie uważam, że udało nam się osiągnąć dobry wynik. Jestem zadowolona. Już nie mogę doczekać się kolejnej wizyty w Polsce – mówiła zadowolona z występu Inessa.

Trzymamy kciuki za udany powrót sympatycznych, ukraińskich zawodniczek na polskie oesy i za wyższą frekwencję rodzimych zawodniczek podczas kolejnych rajdów!

Inessa Tushkanova i Irina Jankovskaja
fot. materiały prasowe

Najnowsze

Monica Belucci i wywiad z czerwonym Ferrari w tle

Kto nie zna pięknej Monici Belucci? Włoska uroda i niezaprzeczalny talent aktorski to niewątpliwe atuty gwiazdy, za którą - nota bene- sama się nie uważa. W osobliwym wywadzie dla The Official Ferrri Magazine przeprowadzonym przez pisarza Alessandro Baricco, aktorka przekazuje wiele swoich przemyśleń. I wbrew przewidywaniom - nie mówi jedynie o samochodach. 

Witaj, Monica.

-Cóż to za samochód.

Piękny, nieprawdaż? Myślę, że jest w podobnym wieku do mojego

To Ferrari równie sędziwe, jak Ty.

Dokładnie, ale nie mów już nic więcej.

Monica Belucci i Alessandro Baricco
fot. Ferrari

-Dobrze. Co będziemy robić z tym wspaniałym Ferrari?

Zrobimy parę zdjęć przed wywiadem, to konieczne.

-Ok!

Nie całkiem..

-Dlaczego?

Nie znoszę, kiedy ktoś mi robi zdjęcia.

Dlaczego? Mów.

Kiedy jesteś fotografowana – o czym wtedy myślisz?

– Co za pytanie.. Myślę o tym, co teraz robię!

Mówisz o tym, że zastanawiasz się, jaką masz wtedy minę?

– Oczywiście

Ja próbuję wtedy myśleć o czymś kompletnie innym.

To bardzo źle! Kiedy jesteś fotografowany, musisz pokazać energię, siłę, i piękno być może.

Jeśli jednak myślę o czymś innym, to jak mam poradzić sobie z tym, o czym mówisz?

Wyobraź sobie, jak te zdjęcia będą wyglądały..

Dobrze, nie rozmawiajmy o tym.

– Przykładowo, teraz powinieneś wiedzieć dokładnie, co zrobić ze swoimi dłońmi, oczami, ze wszystkim.

Żartujesz! Cudem jest, jeśli wiem akurat, jaką mam w danym momencie minę.

– Bo Ty nie chcesz tego wiedzieć.

Jestem pisarzem, nie modelem.

fot. Ferrari

– Oczywiście, że nie jesteś modelem. Ale- jaki typ wywiadu mamy dziś przeprowadzić?

Jakikolwiek chcesz. Chciałbym zasugerować tylko jedną zasadę.

Jaką?

Rozmowy o dzieciach są dziś zakazane.

– Dlaczego?

Nie wiem, wszyscy rozmawiają o dzieciach przy każdej możliwej okazji. Mam nadzieję jednak, że dzieci nie ingerują w całe ich życie.

– Czyli chciałbyś dowiedzieć się czegoś o dzieciach?

Opowiedz mi.

– Może to, że one sprawiają, że często robisz rzeczy, których nigdy nie myślałeś, że je potrafisz lub nigdy nie chciałeś ich zrobić.

Tak, mnie też się to zdarzyło.

– To jest fantastyczne.

Tak, ale w wywiadzie chciałbym to pominąć, pamiętasz?

fot. Ferrari

– Jak zechcesz. Zatem, o czym porozmawiamy?

Nie wiem, zobaczymy. To nie jest łatwe, z tej perspektywy wyglądasz zupełnie spokojnie, tak, że nie wiem, co powiedzieć.

Ha, ha, ha!

Mam na myśli to, że kiedy widzimy Cię na czerwonym dywanie, wyglądasz jakbyś się już tam urodziła. Wyglądasz, jakbyś cieszyła się życiem jedynie tam.

– W takim razie to tylko dobre show i udawanie

To znaczy?

– Nigdy nie przyzwyczaiłam się do czerwonego dywanu. To trudne być „tam”. Stoisz, by wygrać lub przegrać, w klika sekund. Jedyną gorszą rzeczą jest siedzenie w pustym domu bez prądu – tak samo jest na premierze – nigdy nie wiesz, co się wydarzy, a może zdarzyć się absolutnie wszystko. Być może rozszarpią mnie na kawałki lub ogłoszą jednak mój sukces, kto wie. Wtedy jesteś w ciemności, zabójczej ciemności. Jednak niesamowitej ciemności, trzeba przyznać.

Dobrze słyszeć, że czasami boisz się czegoś. A błędy, popełniasz jakieś?

– Co za pytanie! Masę błędów, zwłaszcza z mężczyznami

Myślałem raczej o zawodowych kwestiach.

– Tak, z mężczyznami

Podaj przykład. Nie musisz podawać żadnych nazwisk.

fot. Ferrari

– Nie, to nie tak. Mam na myśli to, że wiele nauczyły mnie moje błędy i muszę im podziękować, że jestem tu, gdzie jestem, dlatego nawet cieszę się, że je popełniłam. Nie mam już świadomości, że kiedyś byłam przez nie bardzo zraniona.

To typowe dla urodzonych zwycięzców.

– Tak?

Jeden z trenerów water polo tłumaczył mi kiedyś to, jak być bardzo dobrym graczem. Mówił o czterech, czy pięciu cechach charakterystycznych, a jedną z nich było właśnie to, że podnosisz się i czujesz się lepiej po każdej porażce. Czy to zdarzyło się Tobie – mam na myśli – „porażka z prawdziwego zdarzenia”?

– Hmm, nie wiem. Ale było wiele trudnych momentów. Są chwile, kiedy czuję się naprawdę mała.

Na przykład kiedy?

– Na przykład kiedy poszłam na test sprawdzający czy pasuję do danej roli w filmie Under Suspicion z Gene Hackmanem and Morganem Freemanem?

Kontynuuj.

– Poszłam tam i spotkałam Morgana Freemana, a on spojrzał na mnie i zapytał tylko: „Ty potrafisz grać?”. W takich momentach człowiek czuje się naprawdę mały.

Chciałbym dokładnie wiedzieć, co mu odpowiedziałaś. Słowo po słowie.

– Nic. Zrobiłam test i poszło mi dobrze. Zostałam wybrana do roli. Bo wiesz, jako dziecko zawsze miałam w sobie taką bestię, która kazała mi walczyć. Teraz prawdopodobnie jestem trochę silniejsza, jednak ta bestia i tak we mnie tkwi, jeśli wiesz, co mam na myśli.

Być może wiem.

– Na przykład, nie koncentruję się na sobie, a to, co robię w życiu nie przeszkadza osobom z mojego otoczenia. Zapewne znasz ten typ osób, które przychodzą na przyjęcie, wchodzą i nie dbają o resztę, a o zwrócenie na siebie uwagi. Kojarzysz? No cóż, ja taka nie jestem. Staram się nikomu nie przeszkadzać, rozumiesz?

Tak.

Jak małe zwierzątko. Nie będziesz kazał mi tym jeździć?

Nie, tylko udajemy.

Ah, no tak.

Byłaś kiedykolwiek wcześniej w Ferrari? Mam na myśli, nie w pracy.

Tak, kilka razy. Byłam tu kiedyś z jednym francuskim reżyserem.

Kim on był?

– Nie pytaj o takie rzeczy..

No dobrze, zatem podaj mi imię aktora, który zrobił na Tobie duże wrażenie. Pracowałaś z wieloma gwiazdami, to teraz powiedz, kto sprawił, że powiedziałaś „wow!”.

– Depardieu.

Dlaczego?

Bo tkwi w nim zwierzę.

Z pewnością..

– W bardzo pozytywnym sensie. Ten mężczyzna ma w sobie siłę, intensywność i jedyna rzecz, jaką można o nim powiedzieć: tkwi w nim zwierzę.

Jesteś gwiazdą. Dobrze móc przeprowadzić z Tobą rozmowę.

Gwiazdą?

Tak.

– Nie, poczekaj, tu nie ma żadnych gwiazd, w tej części Europy, ja widziałam je jedynie w Stanach Zjednoczonych i wtedy zrozumiałam, co znaczy być „gwiazdą”. To jest ogromny system, do którego potrzebna jest kreacja czyjejś sylwetki. To po prostu show. A tu w Europie, my nie mamy żadnych gwiazd.

No cóż, poza tym to, jak działasz na ludzi jest niesamowite. Kiedy zdałaś sobie sprawę, że jesteś taka?

– Jaka?

Że wyszłaś już z kąta, przybyłaś do celu drogi.

– Nie przybyłam. Nigdy nie dociera się tam do końca.

To bardzo amerykańskie.

– Ale prawdziwe. Jestem może dopiero w połowie mojej drogi. Chcę się starzeć, bo wiem, że jeszcze wiele na mnie czeka. Doświadczenia nabywa się z wiekiem, z momentem, kiedy czujesz się dojrzały. Stajesz się silniejszy.

Lub w najgorszym wypadku musisz w to uwierzyć.

 

 

Materiał opublikowany w The Official Ferrari Magazine 17 maja 2012 roku.

 

 

Najnowsze

„Byle dalej. W 888 dni dookoła świata” Marta Owczarek i Bartłomiej Skowroński

Dwa lata i pięć miesięcy -  to czas, w którym Marta Owczarek i Bartłomiej Skowroński przeżyli przygodę swojego życia. W 2008 roku oboje porzucili prace: adwokatki i menadżera, by na motocyklach wyruszyć w podróż dookoła świata. Teraz, para w książce "Byle dalej" opowiada o swoich przeżyciach: radościach, smutkach oraz determinacji w osiąganiu celu.

Nie trzeba milionów, wystarczą chęć i determinacja, by pojechać, poznać, zobaczyć na własne oczy, posmakować, powąchać, pożyć! Oczywiście, trzeba się najpierw zwolnić z pracy, jak zrobili to Marta i Bartek, trzeba liczyć się z ryzykiem na wielu frontach, ale przecież kto nie ryzykuje ten nie ma.

„Lepiej zaoszczędzić na wygodnym łóżku, żeby potem zanurkować, polatać na paralotni, skoczyć na bungee czy ze spadochronem. Albo po prostu wędrować kilka miesięcy dłużej. Taki styl to zresztą nie tylko oszczędność. Pomaga zbliżyć się do miejscowych, sprzyja przygodzie, daje poczucie większej wolności, niezależności, odrobiny wyzwania. (..)Zamiast celować palcem w globus, jedziemy po prostu tam, gdzie akurat odbywa się jeden z najbardziej magicznych, wyjątkowych i tajemniczych spektakli przyrody. Zaćmienie Słońca… ” – mówi Marta.

fot. materiały prasowe

W ten sposób lądują w Mongolii. Tam rozpoczyna się ciąg przygód i zadziwień światem, jego mieszkańcami, zwyczajami, bogactwem, biedą, pomysłowością, życzliwością (jakże miła i przydatna!), ale też złem i cwaniactwem.

Po drodze do Chin, w Kazachstanie, o mało nie zostają deportowani, na granicy chińskiej Chińczycy chcą skonfiskować… przewodnik, bo Tajwan jest w nim zaznaczony jako osobne państwo. W Nepalu idą w góry bez tragarzy, są świadkami zamieszek w Katmandu. W Indiach latają na paralotniach: Marta łamie nogę w kostce! W Kambodży złodzieje kradną jej portfel. Po dziesięciu dniach walki z wietnamską biurokracją ruszają w dalszą drogę na skuterach…Objeżdżają egzotyczne wyspy Mikronezji, a tam nurkują i zwiedzają podwodne muzeum Wojny na Pacyfiku. Wymarzona wyspa Borneo okazuje się rajem, ale… zorganizowanej turystyki: na najwyższym szczycie tłok jak na Giewoncie w lipcu. Potem wojaż samochodem terenowym przez Australię, przez „najdłuższy skrót świata”, przez Pustynię Gibsona… Z Nowej Zelandii łączą się przez skype’a z przyjaciółmi w Polsce na przedwigilijnym spotkaniu. Łączą się u obcych ludzi, z ich domu, bo w pobliżu nie ma internetowych kafejek. Wkrótce będą sączyć yerba mate w Argentynie i żuć liście koki w Boliwii. W Chile przeżywają trzęsienie ziemi. W Peru jedzą miejscowy przysmak: pieczone świnki morskie…

Trasa wiodła przez wiele kontynentów
fot. materiały prasowe

Dwa lata i pięć miesięcy. Wielka przygoda, mnóstwo ciekawych informacji i wspaniałe zdjęcia, mówiące o opisywanych miejscach, ludziach i zwierzętach drugie tyle. To wszystko uczestnicy wyprawy zawarli w książce „Byle dalej”- pozycji, która z pewnością do gustu przypadnie wszystkim entuzjastom dalekich podróży na dwóch kołach.

Najnowsze