Mobilna klinika z elektrycznym napędem. Zasilana będzie ogniwami paliwowymi z Toyoty Mirai

Toyota we współpracy ze Szpitalem Kumamoto Japońskiego Czerwonego Krzyża rozpocznie latem tego roku testy pierwszej na świecie1 mobilnej kliniki zbudowanej na samochodzie elektrycznym na ogniwa paliwowe.

W ostatnich latach w Japonii notowane jest częstsze występowanie tajfunów, ulew i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, które powodują nie tylko przerwy w dostawie prądu, ale także większe zapotrzebowanie na pomoc medyczną udzielaną w nadzwyczajnych warunkach. Dlatego latem 2020 roku Toyota nawiązała współpracę ze Szpitalem Kumamoto Japońskiego Czerwonego Krzyża, aby poszukać nowych rozwiązań.

Opracowana wspólnie mobilna klinika z napędem na ogniwa paliwowe będzie na co dzień służyła do zwiększania dostępności usług medycznych, a w czasie katastrofy zostanie włączona do akcji niesienia pomocy ofiarom, jednocześnie służąc jako źródło prądu. Mobilna klinika została zbudowana na bazie minibusa Coaster, który otrzymał elektryczny napęd zasilany ogniwami paliwowymi z Toyoty Mirai pierwszej generacji.

Mobilna klinika z elektrycznym napędem

Pojazd nie emituje podczas jazdy CO2 ani żadnych spalin, jednocześnie poruszając się cicho i bez wibracji. Minibus został wyposażony gniazdka AC 100 V, które są dostępne zarówno we wnętrzu, jak i na karoserii. Dzięki temu mobilna klinika może zasilać zarówno własny sprzęt medyczny, jak i inne urządzenia. Dodatkowo zamontowano w niej wyjście DC o dużej mocy2 (maksymalna moc 9 kW, maksymalna ilość energii 90 kWh). We wnętrzu pracuje klimatyzacja z obiegiem zewnętrznym i filtrem HEPA3, który zapobiega rozprzestrzenianiu się infekcji.

Najnowsze

Klasyczny Land Rover Defender zaprojektowany na nowo. Wersja limitowana!

Kiedy Land Rover ogłosił, że po 67 latach produkcja oryginalnego modelu zostanie zakończona, dla wielu kierowców off-roadowych nastał koniec pewnej epoki.

Jednakże bardzo ekskluzywny program limitowanej produkcji, realizowany przez oddział Land Rovera Classic, stworzy dwudziestu pięciu entuzjastom szansę na posiadanie wyjątkowej wersji oryginalnego Defendera ze znaczkiem Works V8 Trophy.

Goodyear został wybrany jako dostawca legendarnych opon terenowych Wrangler MT/R dla tej limitowanej, ręcznie wytwarzanej serii, która została zainspirowana niesamowitymi przygodami terenowymi Camel Trophy z lat 80. Podczas tego wydarzenia zmodyfikowane Land Rovery radziły sobie z jednym z najtrudniejszych terenów na świecie. 

Najnowszy model, wart 195 000 funtów (225 000 euro), jest oparty na Defenderach, które występowały w zawodach przez większą część tamtej dekady.

Klasyczny Land Rover Defender

Land Rover Classic wybrał opony Goodyear Wrangler MT/R 235/85R16, aby wykorzystać moc i moment obrotowy potężnego 5,0-litrowego silnika benzynowego V8. Połączenie mocy 399 KM i 380 Nm momentu obrotowego sprawia, że osiągi Works V8 Trophy są znacznie wyższe od tych oferowanych przez oryginalny model z epoki, co wymaga opon, które zapewnią przyczepność i stabilność zarówno na drodze, jak i poza nią. 

Klasyczny Land Rover Defender

Wrangler MT/R od dawna jest pierwszym wyborem Land Rovera, jeśli chodzi o jazdę terenową i udział w zawodach. Po zakończeniu Camel Trophy, Land Rover stworzył G4 Challenge w 2002 roku. Obejmował on ekstremalne akcje terenowe na czterech kontynentach z udziałem każdego z czterech kultowych modeli Land Rovera: Freelandera, Discovery, Range Rovera i oczywiście Defendera. Były to cztery bardzo różne pojazdy, ale wszystkie wykorzystywały opony Wrangler MT/R, wybrane przez Land Rovera po szeroko zakrojonych testach.

Klasyczny Land Rover Defender

Opona Goodyear Wrangler MT/R została wybrana do Defendera Works V8 Trophy jako ekstremalna opona terenowa o specjalnej konstrukcji klocków, zapewniająca dodatkową trakcję i przyczepność. Zastosowano w niej opatentowaną przez Goodyear technologię ochrony ściany bocznej przed przebiciem, która zapewnia zwiększoną trwałość podczas jazdy po skałach, błocie i piasku.

Wszystkie 25 limitowanych modeli Defender Works V8 Trophy sprzedano w ciągu trzech dni od wejścia do sprzedaży, ale inni właściciele Land Roverów mogą dorównać im w jeździe terenowej, ponieważ Goodyear oferuje szeroką gamę opon Wrangler MT/R pasujących zarówno do klasycznych, jak i nowoczesnych modeli.

Najnowsze

Goodc

Ten model Lamborghini doczeka się niedługo następcy. Czy będzie to hybryda z wolnossącym V12?

Lamborghini Aventador ma już 10 lat. Wiele osób uważa, że to najwyższy czas, by na drogach pojawił się jego następca. I już pojawiają się pierwsze plotki na jego temat. Nowy model ma zachować V12, ale zyska dodatkowo silnik elektryczny.

Lamborghini zapowiada, że rok 2022 będzie dla firmy przełomowym rokiem. Czemu? Wtedy włoski producent samochodów zamierza „na poważnie” podejść do tematu elektryfikacji swojej gamy, ale w taki sposób, by „zmienić wszystko, jednocześnie nie zmieniając niczego”.

W rozmowie z magazynem „Autocar” Stephan Winkelmann, prezes Lamborghini, wyznał, że inżynierowie robią wszystko, by przeprowadzić transformację „ekologiczną” w taki sposób, by zadowolić zarówno organy stanowiące prawo, jak i wybrednych klientów.

Przeczytaj też: Złote Lamborghini Aventador – jak powstaje taki samochód?

Ten rok ma być przejściowy dla Lamborghini. Włoski producent zaprezentuje w tym roku Urusa w wersji hybrydowej plug-in, Huracana Super Trofeo Omologato oraz dwa modele z silnikiem V12.

Jednym z nich najprawdopodobniej będzie nowa odsłona Aventadora. Hybrydowa odsłona Aventadora! Tak przynajmniej głoszą plotki…

Klasyczne, wolnossące V12 doczeka się elektrycznego wspomagania, wzorowanego na tym, które pojawiło się w ściśle limitowanym Lamborghini Sian, ale nie takiego samego. Inżynierowie z Włoch wspólnie z naukowcami z Massachusetts Institute of Technology pracują nad tym, by jego akumulator był lekki, wydajny i oprócz dodatkowej mocy umożliwiał także przejechanie konkretnej ilości kilometrów bez emisji spalin.

{{ gallery(3170) }}

Przeczytaj też: ERA – samochód-hołd dla Lamborghini Aventador

Najnowsze

Goodc

Elektryczne Mini będzie przewodzić stawce wyścigowych bolidów!

Wyścigi kojarzą się z niesamowicie szybkimi samochodami, rykiem silników i wielkimi emocjami. Ale z pewnością nie kojarzą się z Mini, a już na pewno nie elektrycznym!

Mini Electric Pacesetter inspired by JCW będzie nowym samochodem bezpieczeństwa w serii wyścigów Formuły E ABB FIA World Championship. Samochód powstał na bazie nowego modelu Mini Cooper SE w ramach współpracy pomiędzy działami MINI Design, BMW Motorsport, FIA oraz Formułą E.

Mini Electric Pacesetter inspired by JCW

Za Mini Electric Pacesetter inspired by JCW kryje się fachowa wiedza BMW Motorsport. Dzięki zastosowaniu lekkiej konstrukcji samochód bezpieczeństwa zredukował masę o około 130 kg w porównaniu do seryjnej wersji Mini Cooper SE, osiągając dzięki temu masę własną na poziomie około 1230 kg. Zoptymalizowany napęd na bazie Mini Cooper SE dostarcza 135 kW i 280 Nm. Dzięki temu Mini Electric Pacesetter inspired by JCW rozpędza się od 0 do 100 km/h w 6,7 sekundy. Jednak dla samochodu bezpieczeństwa ważniejsze są liczby w średnim zakresie. Właśnie tutaj Mini Electric Pacesetter inspired by JCW pokazuje wszystkie zalety silnika bezprzekładniowego i wysokiego momentu obrotowego napędu elektrycznego: 80–120 km/h w 4,3 sekundy.

Wraz z układem napędowym, trójstronne sportowe zawieszenie gwintowane, regulowane w zakresie odbicia, kompresji, wysokości i pochylenia zapewnia maksymalne wrażenia z jazdy elektrycznym gokartem. Całości dopełniają sportowe punkty mocowania zawieszenia, poszerzenie rozstawu kół o 10 mm oraz 4-tłoczkowy układ hamulcowy i obręcze kół Mini John Cooper Works GP z oponami Michelin Pilot Sport w rozmiarze 245/40R18. To te same opony, które stosowane są w przednich kołach samochodów wyścigowych formuły E.

Mini Electric Pacesetter inspired by JCW

Przeczytaj też: Kibice zdecydują o kolejności zawodników na starcie. Czy to nowy trend w sportach motorowych?

Stylistyka karoserii Mini Electric Pacesetter inspired by JCW, została przystosowana do jazdy na torze wyścigowym i stanowi jak dotąd najbardziej dynamiczny wyraz w pełni elektrycznego Mini:

Tutaj funkcja określa formę, wiele elementów stylistycznych jest uwarunkowanych technicznie. W ten sposób na przykład kształt nadkoli, pasa przedniego i tylnego zostały opracowane przy ścisłej współpracy z BMW Motorsport oraz zostały zoptymalizowane również pod względem masy. To właśnie ten uderzający, technicznie precyzyjny język projektowania nadaje autu wysoki poziom emocjonalności i fascynacji.

Mini Electric Pacesetter inspired by JCW

Przód pojazdu składa się z klasycznych, typowych dla Mini elementów, takich jak okrągłe reflektory i sześciokątna atrapa chłodnicy. Jednocześnie sportowy charakter przodu pojazdu podkreślają elementy charakterystyczne dla John Cooper Works, czyli dopasowane do rozstawu kół nadkola oraz nisko osadzony pas przedni z dodatkowo dzielonymi splitterami przednimi. Zamknięta „atrapa chłodnicy” i logo Mini Electric zdradzają elektryczne serce samochodu bezpieczeństwa. Białe obwódki przednich lamp ostrzegawczych samochodu bezpieczeństwa zostały zintegrowane z pokrywą silnika. Charakterystyczne pasy na masce biegną przez dach aż do tylnej części karoserii.

Mini Electric Pacesetter inspired by JCW

Również z boku Mini Electric Pacesetter inspired by JCW wygląda wyjątkowo dynamicznie. Wraz ze zwiększoną średnicą kół, które niemal całkowicie wypełniają nadkola, wzmacnia typową dla tego modelu mocną pozycję na kołach. Dokładki tylnego zderzaka i spojler zostały wykonaneprzy użyciu druku 3D z wykorzystaniem karbonu z recyklingu. Żółte linie i powierzchnie akcentujące na elementach aerodynamicznych, np. dokładkach tylnego zderzaka, progach oraz tylnej lotce, wskazują na optymalizację przepływu powietrza w tych miejscach, a jednocześnie podkreślają wizualnie elementy kontroli przepływu powietrza i krawędzie.

Mini Electric Pacesetter inspired by JCW

Przeczytaj też: Test Mini Cooper SE – elektryczny mini gokart

Tylna część kontynuuje charakterystyczny styl przodu i boku z żółtymi akcentami, tworząc bardzo nowoczesną, dynamiczną formę. Wyraziste, zamontowane na dachu przepływowe skrzydło tylne z żółtymi liniami akcentowymi ma wbudowany zespół świateł ostrzegawczych. Wydatne nadkola podkreślają szeroki rozstaw kół i płynnie przechodzą w wyrazisty tył pojazdu. W obszarze kół jest on wycięty i eksponuje opony wyścigowe o zwiększonej przyczepności. Pomiędzy kołami znalazł się purystyczny dyfuzor.

Mini Electric Pacesetter zadebiutuje na torze Formuły E 10 kwietnie, w podczas E-Prix w Rzymie. Za kierownicą usiądzie Bruno Correia, oficjalny kierowca samochodu bezpieczeństwa FIA Formuły E.

Najnowsze

Goodc

Kornelia Olkucka – gotowa na wyzwania w kartingowym sezonie 2021!

Kornelia Olkucka w sezonie 2021, podczas zawodów kartingowych, będzie startować w kategorii DD2. Wiąże się to z przesiadką do bardziej zaawansowanego gokarta oraz koniecznością doskonałego przygotowania fizycznego i psychomotorycznego.

Jak wyglądał Twój ubiegły sezon i jaki pandemia miała na niego wpływ?

Pandemia miała ogromny wpływ na nasz sezon kartingowy. Pierwsze rundy zaplanowane na marzec, kwiecień i maj  zostały przesunięte, co przyczyniło się do skumulowania zawodów. Praktycznie, od końca maja do października, każdy weekend spędzałam na torach.  Było to bardzo wyczerpujące i trudne do pogodzenia ze szkołą, ale dałam radę i ukończyłam pierwszą klasę  liceum z bardzo dobrymi wynikami, a także uplasowałam się na 5. pozycji w klasyfikacji generalnej w Rotax Max Challenge Poland w kategorii Senior.

Niestety, przez koronawirusa, nie mogłam wziąć udziału w zawodach europejskich, takich jak CEE Rotax Max czy BNL KARTING SERIES  Rotax Racing, bo je odwoływano albo wprowadzano trudne do przeskoczenia obostrzenia. Jedyne zagraniczne zawody, w których udało mi się wystartować, to Rotax Max Challenge International Trophy Portimao Portugalia. Zawody były przekładane, aż do grudnia i odbyły się tydzień przed wprowadzeniem w Portugalii stanu wyjątkowego. Przez ogłoszenie  tam lockdown’u został odwołany Grand Final w Portimao. Tak więc miałam szczęście tydzień wcześniej zawitać na tor Portimao.

Jak Ci tam poszło?

Z Portugalii przywiozłam bogate doświadczenie. W centrum miasta świeciło słońce i było 19 stopni, a na torze przez cały tydzień lało. Organizatorzy mówili, że nie pamiętają zawodów z tak nieciekawą pogodą. Mierzyłam się z najlepszymi kierowcami z całej Europy i nie tylko, więc miałam się od kogo uczyć. Pojechałam całkiem nieźle, jak na debiut w tak prestiżowych zawodach – dotarłam do finału B, jak i 32 innych zawodników. Wystartowałam z 25. pozycji, a na mecie zameldowałam się na 18-tym miejscu.

Jakie masz plany na sezon 2021?

Jeżeli pandemia znowu nam nie pokrzyżuje planów, to zamierzam podbijać europejskie tory  w zawodach Rotax Max Euro Trophy, w nowej dla mnie kategorii DD2. To najwyższa oraz bardzo wymagająca siłowo i wytrzymałościowo kategoria, gdzie startują gokarty dwubiegowe. Oczywiście wystartuję też w Kartingowych Mistrzostwach Polski, również w kategorii DD2, a także w serii Rotax Max Challenge Poland – prawdopodobnie w dwóch  kategoriach – Senior Max i DD2 Max. Zostałam też zaproszona na zawody IAME Ladies Cup, które odbędą się w lipcu we Francji. Silnik IAME nie jest mi obcy, więc chciałabym skorzystać z zaproszenia.

Masz już za sobą starty w kategorii DD2?

Tak, I runda Rotax Max Challenge Poland w Poznaniu była do tego okazją. Niestety, przez sytuację pandemiczną, zawody i treningi były skrócone. Miałam jechać dwie kategorie: Senior Max i DD2 Max, ale ze względu na skumulowanie zawodów w jeden dzień, musiałam dokonać wyboru i pojechałam DD2, bo debiutuję w tej kategorii i chcę zbierać doświadczenie.

Jestem bardzo zadowolona ze swojego startu, bo nie spodziewałam się aż takiego wyniku. Wykręciłam drugi czas w „czasówce”, więc pierwszy raz w życiu  startowałam z drugiej pozycji. W zawodach kategorii DD2 brało udział 15 zawodników. Pierwszego wyścigu nie ukończyłam z powodu zderzenia z innym zawodnikiem, więc w drugim biegu startowałam z ostatniej pozycji. Dojechałam do mety czwarta, wyprzedzając 9-ciu zawodników. Trzeci bieg ukończyłam na miejscu drugim, a czwarty na miejscu 9-tym. Niestety uderzenie w tył mojego gokarta spowodował, że silnik mi zgasł i wylądowałam na końcu stawki. Ruszyłam z powrotem do wyścigu, ale zdążyłam wyprzedzić tylko kilku zawodników. Ostatecznie całą rundę ukończyłam na 5. miejscu – jak na debiut, to chyba nie najgorzej.

I faktycznie DD2 to bardziej wymagająca kategoria i stopień trudności całych zawodów? Jak sama to oceniasz, w porównaniu do wcześniej zdobytych doświadczeń?

Tak, DD2 to faktycznie wymagająca kategoria, przede wszystkim gokart jest cięższy od Seniora o 15 kilogramów, szybszy (osiąga prędkość ok. 140 km/h) i posiada hamulce na cztery koła. W związku z tym kierowca podczas jazdy doświadcza bardzo dużych przeciążeń – nawet ponad 4g. Aby kierować tak ciężkim gokartem i wytrzymać przeciążenia, trzeba być bardzo dobrze przygotowanym fizycznie, mieć wyćwiczone mięśnie: ramion, karku i szyi, brzucha oraz kręgosłupa. Zawody dla DD2 to także więcej okrążeń od Seniora, więc trzeba mieć wypracowaną wytrzymałość i wydolność. Oczywiście nie da się jeździć każdym gokartem równo i osiągać dobrych wyników, bez przygotowania psychomotorycznego, nie tylko w DD2, choć jest to najbardziej wymagająca  kategoria. Poza tym, trzeba jeszcze pamiętać o zmianie biegu w odpowiednim momencie, których nie posiada Senior Max, inne są też punkty hamowania.

Ja, dzięki intensywnie  przepracowanej zimie, nie  czułam zmęczenia, nawet miałam wrażenie, że jeździ mi się łatwiej, bo dzięki łopatkom do zmiany biegu, nie zaciskałam mocno kierownicy, jak w Seniorze i mniej mnie bolały dłonie. Trzeba jednak pamiętać, że tor w Poznaniu  jest mniej techniczny, choć najszybszy. Myślę, że więcej będę mogła powiedzieć o swoich doświadczeniach i porównać Seniora Max z DD2 Max po zawodach w Bydgoszczy, czy w Słomczynie. Te tory są zdecydowanie bardziej techniczne.

Czy czujesz się dobrze przygotowana do nowego sezonu? Co robisz, żeby wypaść na zawodach jak najlepiej?

Czuje się bardzo dobrze przygotowana na nowe wyzwania w sezonie 2021. Przez całą zimę przygotowywałam się do sezonu pod okiem trenera personalnego – Krzysztofa Stępniaka. W porozumieniu z moimi psychologami sportu: Agnieszką Kwiatkowską i Marcinem Kwiatkowskim (Sport and Minds), trener opracował odpowiedni program ćwiczeń psychomotorycznych, dostosowanych dla kierowcy wyścigowego. Zastosowanie tej metody pozwala na zwiększenie wytrzymałości, siły, wydolności, poprawienie refleksu, koncentracji, koordynacji wzrokowo-ruchowej, wykształcenie umiejętność podejmowania szybkich decyzji. Te wszystkie ćwiczenia, które wykonuję  trzy razy w tygodniu po dwie godziny – mam nadzieję – przyczynią się do tego, że będę lepszym kierowcą . Oprócz tego jeszcze biegam i uprawiam nordic walking.

Trenowałam też jazdę samochodem z moim trenerem kartingowym, Markiem Wyrzykowskim. Jeździliśmy po zaśnieżonym torze Moto Park Ułęż. Jazda samochodem wyścigowym dostarczyła mi wiele emocji i adrenaliny.  Już teraz wiem, jak się należy zachować, gdy wpadnie się w poślizg i jak powinno się prowadzić samochód po śniegu.

Dodatkowo, tuż przed rozpoczęciem sezonu, a także po jego zakończeniu (marzec, grudzień), uczestniczę w zgrupowaniu MotoPro w Centrum Olimpijskim w Cetniewie, organizowanym m.in.  przez Sport and Minds, czy Centralny Ośrodek Medycyny  Sportowej. Jest to  unikalny system diagnozy, monitoringu i treningu psychomotorycznego dla kierowców sportów motorowych. Podczas kilkudniowego pobytu, przeprowadzane są badania lekarskie, testy psychologiczne i psychomotoryczne, odbywają się treningi dla zawodników, oraz szkolenia dla rodziców. Po każdym zgrupowaniu otrzymuję raport, z którego dowiaduję się o moich mocnych stronach i obszarach do dalszej pracy.

Znajdujesz czas na relaks? Jak lubisz wypoczywać?

Odskocznią i pomocą w odstresowaniu się przed wyścigami są dla mnie książki. Uwielbiam czytać! Mam dwie ulubione autorki: Christelle  Dabos, która napisała serię „Lustrzanna” oraz Sarę J. Mass, z niepowtarzalną serią „Szklany Tron”. Czerpię siłę i inspirację z bohaterek tych książek. Wreszcie pojawiły się książki, które ukazują wspaniałe, mądre, dzielne i niezwykle waleczne kobiety, które nie boją się wyzwań. Są wzorem do naśladowania i udowadniają, że niemożliwe nie istnieje. W serii „Lustrzanna” taką bohaterką jest Ofelia, a w serii „Szklany tron” – Aelin Galathynius, której postać pojawiła się też na moim kasku.

Swój przyszły zawód masz zamiar powiązać ze sportami motorowymi?

Moim takim największym marzeniem jest zostanie kierowcą Formuły 1 lub kierowcą W Series. Oprócz tego chciałabym zostać psychologiem sportu i mieć swój własny team kartingowy. W przyszłym roku zdaje maturę i planuję rozpocząć studia na kierunku psychologii.

Najnowsze