Miss Polski pouczała kierowców

Kierowcy w Radomiu zostali miło zaskoczeni, gdy podczas kontroli drogowej dwóm pięknym stróżom prawa towarzyszyła aktualna Miss Polski, Paulina Maziarz.

Akcja „Prawdziwy mężczyzna – odpowiedzialny kierowca” miała miejsce kilka dni temu na radomskich ulicach z okazji Dnia Mężczyzn. W przedsięwzięciu uczestniczyły dwie funkcjonariuszki policji wraz z aktualną Miss Polski, które zatrzymywały do kontroli kierowców, a następnie przypominały zasady bezpiecznej jazdy.

Kierowcy przestrzegający przepisów byli nagradzani drobnymi upominkami przygotowanymi przez partnerów akcji, czyli Zarząd Wojewódzki NSZZ, Policjantów Województwa Mazowieckiego w Radomiu i Centrum Reklamy „Nmedia”. Szczególnie punktowane były zapięte pasy bezpieczeństwa, a także ustępowanie pierwszeństwa pieszym oraz inne kulturalne zachowania.

Policjanci z Mazowsza cały tydzień przypominają o bezpieczeństwie na drogach województwa. Akcja ruszyła w zeszłą środę przy okazji Dnia Kobiet. Wtedy do kierujących pojazdami, pieszych i rowerzystek trafiały kwiaty. Dzień później zaproszono do współpracy Miss Polski i zajęto się bezpieczeństwem mężczyzn. 

Akcja wpisała się w program profilaktyczny „B&N” (B jak bezpieczny, N jak niechroniony), którego inicjatorem jest KWP zs. w Radomiu.

Najnowsze

Harley Davidson Street Rod – nowość na sezon 2017

Sezon motocyklowy startuje lada moment, a tymczasem amerykański producent motocykli przygotował ciekawą propozycję. Oto model Street Rod, który powiększa gamę modelową.

Rodzina Harley-Davidson powiększa się o nowy, lekki, a do tego bardzo stylowy motocykl dostępny w rozsądnej cenie. Na pierwszy rzut oka łączy go spore podobieństwo z modelem Street 750, ale gdy tylko wgłębimy się w szczegóły, to zauważymy, że jest to całkiem nowa maszyna.

Nowa maszyna marki Harley-Davidson przygotowana na ten sezon jest wyposażona w silnik OHC 8V 60° V-Twin High Output Revolution X 750. Pod tą długą nazwą skrywa się 18 proc. więcej mocy oraz moment obrotowy wyższy o 8 proc. w porównaniu z modelem Street 750. Zwiększono stopień sprężania, a maksymalne obroty wzrosły z 8000 do 9000 obr./min.

Maszyna stoi na 17-calowych kołach, a przedni widelec typu upside-down ma średnicę 43 mm. Geometria jest teraz ostrzejsza, co wpłynie pozytywnie na precyzję układu kierowniczego. Z tyłu zamontowano amortyzatory typu piggyback z zewnętrznym zbiornikiem zwiększającym pojemność oleju, a tym samym efektywność tłumienia. Zakres ruchu zwiększył się o 30 proc. Powiększono hamulce, które z przodu mają dwutłoczkowe zaciski i dwie tarcze o średnicy 300 mm.

W nowym modelu podniesiono siodło i zmieniono jego kształt. Na wyposażeniu standardowym mamy zupełnie nowe, kute dźwignie hamulca i zmiany biegów, a podnóżki wykonano z aluminium. Lusterka są mocowane do końców kierownicy, ale można je zamontować nad lub pod manetkami. 

Poprawiono kąty wychylenia motocykla, które teraz wynoszą 37,3° z prawej strony i 40,2° z lewej. Z tej informacji ucieszą się miłośnicy sportowej jazdy. Płaska kierownica w stylu drag pozwala zająć bardziej agresywną pozycję za kierownicą.

Wygląd modelu Street Rod uzupełnia stylistyka Dark Custom. Czarny widelec i półki, nowa owiewka powiększają optycznie przód motocykla. Do tego wysokość motocykla oraz 17-calowe koła sprawiają, że wygląda bardzo masywnie. Klienci mają do wyboru trzy opcje lakierowania nadwozia.

Harley-Davidson Street Rod kosztuje po obecnym kursie 36 200 zł.

 

Najnowsze

Kto wygrał nawigację motocyklową Navitel G550 Moto?

My już zwycięzcę znamy - czas, abyście i Wy dowiedzieli się, kto został szczęśliwym laureatem konkursu, w którym do wygrania była nawigacja motocyklowa.

Bardzo dziękujemy, że tak licznie wzieliście udział w naszym konkursie! Znamy już laureatkę – a jest nią… werble… Aleksandra Hoffmann – gratulacje! Naszym zdaniem wspaniale i zabawnie oddała w swoim wierszyku potrzebę wygrania nawigacji. Prosimy, aby zwyciężczyni wysłała nam na adres konkurs@motocaina.pl swoje dane teleadresowe wraz z telefonem komórkowym dla kuriera.

Mamy też wyróżnienie dla Romana S, który opisał swoje podróże – prosimy również, aby wysłał do nas na adres konkurs@motocaina.pl swoje dane – otrzyma od nas niespodziankę 🙂

Wszystkich, którzy wzięli udział w niniejszym konkursie, a nie wygrali w nim, serdecznie już dziś zapraszamy do wzięcia udziału w naszym największym jak dotychczas konkursie, w którym będzie można wygrać mnóstwo motoryzacyjnych gadżetów, książek, kalendarzy i pen drive’ów motoryzacyjnych marek (zarówno samochodowych jak i motocyklowych)!

Konkurs zaczynamy już w następny poniedziałek! Warto klikać w Motocaina.pl codziennie! 🙂

Najnowsze

Geneva Motor Show 2017 – relacja: sensacje salonu

Zalew rynku przez SUV-y i crossovery, opisane w pierwszej części naszej relacji z Genewy, przynajmniej na razie, nie jest w stanie wyrzucić poza nawias aut z nadwoziem typu kombi, o których piszemy w drugiej części naszego reportażu. Ale w halach Palexpo pokazano także samochody, od oglądania których serca zaczęły nam bić znacznie szybciej...

Poza wspomnianym w pierwszej cześci relacji Hyundaiem i30 kombi, BMW pokazało najnowszą serię 5 w praktycznej odmianie, zwanej przez Bawarczyków Touring. Mniejsza od poprzednika masa i dopracowane zawieszenie oraz zmodernizowane silniki oznaczają w skrócie większą dynamikę i jeszcze większą radość z jazdy. Bagażnik urósł w stosunku do tego w poprzednim modelu z 560-1650 do 570-1700 litrów w zależności od ustawień tylnej kanapy. Choć nowa seria 5 jest minimalnie większa, dzięki zaawansowanej strukturze nadwozia stała się nawet o 100 kg lżejsza niż dotychczas. Pod maską BMW Serii 5 Touring znalazły się do wyboru silniki o mocach od 190 do 340 KM.

Opel, poza Insignią Grand Sport, pokazał odmianę ST. To całkiem nowe auto ma blisko pięciometrowe nadwozie, nowe benzynowe silniki turbo, 8-biegowy automat i opcjonalny napęd na cztery koła z aktywnym rozdziałem momentu. Nowością jest oferta Exclusive, pozwalająca nabywcy – między innymi – indywidualnie dobrać lakier, jakim zostanie pokryta smukła karoseria Insigni. Bagażnik wersji ST maksymalnie pomieścić może 1640 l pakunków i nawet bez powiększania jego objętości i tak góruje nad poprzednikiem o całe 100 litrów.

Mercedes przywiózł do Genewy najszybsze w tej chwili seryjne kombi na świecie, czyli Mercedesa-AMG E63S 4Matic. Pod maską zamontowano podwójnie doładowany silnik V8 o mocy 612 KM, generujący 850 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Nic dziwnego zatem, że duże kombi przyspiesza do setki w czasie… 3,5 sekundy!

Największą sensację wzbudziło Porsche Panamera Sport Turismo. W skrócie to bardziej funkcjonalna od limuzyny wersja nadwoziowa tego modelu. Obie odmiany mają co prawda identyczną długość, a bagażnik Sport Turismo mieści bazowo  raptem o 20 litrów więcej (520 l), ale w najnowszej odsłonie znacznie łatwiej będzie cokolwiek do niego włożyć dzięki progowi na wysokości 63 centymetrów. Wysokim pasażerom z tyłu również będzie wygodniej, dzięki o pół centymetra wyżej poprowadzonej linii dachu niż w limuzynie, co dla ich skrzętnie ułożonych fryzur może być zbawienne. Gama jednostek napędowych składa się z doładowanych silników w układzie V6 i V8 o mocach od 330 do 550 KM.

W Volkswagenie – światowa premiera limuzyny coupe. Model VW Arteon, plasuje się w hierarchii marki powyżej Passata a jednocześnie zastępuje Passata CC. Pierwsza dobra informacja to fakt, że wersja seryjna, która już latem pojawi się w salonach VW, niewiele różni się od koncepcyjnego Sport Coupe Concept GTE, które mogliśmy podziwiać w tym samym miejscu przed dwoma laty. Kolejną jest ponadprzeciętna, jak na tego typu nadwozie, funkcjonalność. Miło, że przestronne wnętrze i duży bagażnik o pojemności od 563 do 1557 litrów, nie przegrały w starciu z elegancką linią nadwozia, z nisko poprowadzoną linią dachu. Główny stylista Volkswagena Klaus Bischoff tak mówi o Arteonie: „Arteon łączy elementy stylistyczne klasycznego samochodu sportowego z elegancją i przestronnością aut z nadwoziem typu fastback. Jest awangardowym Gran Turismo klasy biznes poruszającym zarówno serce, jak i rozum.” Gama jednostek napędowych Arteona składa się z sześciu czterocylindrowych silników z turbodoładowaniem. Do wyboru są trzy jednostki benzynowe: 1.5 TSI 150 KM, 2.0 TSI 190 KM i 2.0 TSI 280 KM oraz trzy diesle: 2.0 TDI 150 / 190 / 240 KM. Każdy silnik będzie mógł współpracować z 7-stopniową skrzynią DSG, najmocniejsze jednostki są standardowo w nią wyposażone oraz w napęd 4Motion. Seryjnie auto ma napęd na przednie koła. Arteon będzie oferowany w trzech liniach wyposażenia: standardowej, ekskluzywnej elegance oraz sportowej R-Line. Sprzedaż nowego modelu rozpocznie się już latem tego roku.


Na sportowo
Termin, w jakim odbywają się targi w Genewie jest idealnym do pokazania nowości w klasie sportowych coupe i kabrioletów. Mercedes zaprezentował nowe Coupe i Cabriolet na bazie nowej Klasy E oraz odświeżone AMG GT, które teraz, w wersji dwumiejscowej, nosi oznaczenie GTC i dostępne jest w specjalnej limitowanej serii.

Konkurencja z Ingolstadt stawia na szykowne cabrio w skórze Audi A5, dostępne również jako bardziej usportowiona odmiana S5 z doładowanym silnikiem V6 3,0 TFSI i mocą 354 KM. Bardzo pikantne jest debiutujące w Genewie Audi RS5 Coupe stojące na szczycie gamy tego modelu. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami mamy tu podwójnie doładowany silnik 2.9 TFSI o mocy 450 KM (identycznej jak w poprzedniku), dostępnej w przedziale 5700-6700 obr./min. Smutek po odejściu na emeryturę wolnossącego, wysokoobrotowego silnika V8 Audi chce osłodzić znacznie większym momentem obrotowym, wynoszący 600 Nm (+ 170 Nm), dostępnym od 1900 do 5000 obr./min. Sprint do 100 km/h trwa 3,9 s (o 0,6 s szybciej, niż poprzednik). Prędkość maksymalna ograniczona jest do 250 km/h, ale za dopłatą można ją zwiększyć do 280 km/h.

W Genewie pokazano także roadstera, który najkrócej mówiąc nadaje powiedzeniu „wiatr we włosach” zupełnie nowy wymiar. To Pagani Huayra Roadster. Supersportowy, by nie rzec, HIPERsportowy model, zostal wyprodukowany w wersji otwartej. Tuż za plecami dwójki pasażerów spoczywa silnik AMG 6,0 V12 Biturbo o mocy 764 KM i maksymalnym momencie obrotowym przekraczającym 1000 Nm. Przy masie własnej zaledwie 1280 kg to ręcznie składane motoryzacyjne dzieło sztuki, autorstwa Horacio Paganiego, jest podczas jazdy w stanie zmasakrować najmocniej utrwaloną lakierem fryzurę oraz niemal każdy samochód jaki napotka na drodze. Powstanie tylko 100 sztuk tego cacka. Cena? Nieważne, bo wszystkie egzemplarze zostały już wyprzedane przed genewską premierą. Koniecznie chcecie wiedzieć? Ok, wyobraźcie sobie, że właśnie zaoszczędziliście 2,28 mln euro – netto.

Mając taką sumę możemy spokojnie rozejrzeć się za czymś, co wciąż można kupić. Na przykład 20-stoma egzemplarzami Lexusa LC500. Tym bardziej, że nowe, japońskie, luksusowe coupe jest tak piękne, że chciałoby się kupić od razu kilka naraz. Chcąc wydać tę kwotę tak, aby w przyszłości zarobić, można przynajmniej spróbować ustawić się w długiej kolejce do kupna Ferrari F12 Superfast. Auto zastępujące model F12 Berlinetta to pewna lokata kapitału i  ostatni moment, żeby wejść w posiadanie nowego Ferrari z wolnossącym silnikiem V12. Ogromny 6,5-litrowy silnik rozwija 800 KM i pierwszą setkę „załatwia” w mniej niż trzy sekundy. Na wypadek, gdyby w lusterku pojawiła się Pagani Huayra Roadster, dobrze wiedzieć, że przynajmniej do czasu osiągnięcia 340 km/h tanio nie oddamy skóry.

Pierwszą część relacji z salonu z Genewy – pojazdy miejskie, kompakty, SUV-y i crossovery – przeczytasz tu.

Na pewno nie stracimy kupując Porsche 911 GTS, dostępne również jako Cabriolet oraz Targa, nie mówiąc o najważniejszej obok Panamery Sport Turismo premierze Porsche, jaką jest 911 GT3. Poprzednik podrasowanej 911-tki z tym oznaczeniem wyprzedał się w kilka miesięcy od premiery. Z nowym modelem może by podobnie. Tanio nie będzie, ale jeśli nie zdąży się zamówić limitowanej odmiany 911R, nowe GT3 powinno nas w pełni zadowolić. Pod maską najnowszej GT-trójki tkwi wolnossący, czterolitrowy silnik bokser (w poprzedniku 3,8 l), który w podstawowych aspektach budowy nie różni się od tego, w ekstremalnie skutecznym GT3 RS czy torowym wariancie GT3 RSR. Ma okrągłe 500 KM, 460 Nm maksymalnego momentu obrotowego i kręci się do prawie 9000 obr/min! Standardowo GT3 ma 7-stopniową przekładnię PDK, dzięki której osiąga pierwszą setkę w czasie 3,4 s, i potrafi na każde życzenie odpowiednio odważnego kierowcy pędzić z maksymalną prędkością 318 km/h. Dla purystów, 6-stopniowy manual pochodzi wprost z limitowanego Porsche 911R. W tej wersji GT3 jest nieco „wolniejsze” od 0 do 100 km/h (3,9 s), ale za to prędkość maksymalna jest „aż” o dwa kilometry większa i wynosi 320 km/h. Podwozie zostało gruntownie zmodyfikowane pod kątem poprawy osiągów i stabilności w każdych, nawet najbardziej ekstremalnych warunkach i obciążeniach. W stosunku do „zwykłej” Carrery S nadwozie GT3 spoczywa 25 mm bliżej asfaltu. Dodatkowo GT3 zostało wyposażone w skrętną tylną oś i klasyczną mechaniczną „szperę”. Masa gotowego do jazdy auta z pełnym zbiornikiem paliwa wynosi 1430 kg (PDK) oraz 1413 kg w wersji ze skrzynią manualną skrzynią. Efektem jest fenomenalny stosunek mocy do masy wynoszący 2,86 kg/KM (PDK) oraz 2,82 kg/KM (manual).

Na wypadek, gdybyście na końcu języka mieli bluźnierstwo w rodzaju „Porsche 911, nawet GT3, to masówka z DNA VW Garbusa” lub coś równie głupiego, pozwólcie, że przedstawię Wam SCG 003S. Pełna nazwa tego ręcznie składanego we Włoszech bolidu brzmi Scuderia Cameron Glickenhouse. Pod ultralekkim nadwoziem kryje się 4,4-litrowy silnik V8 o mocy 800 KM. Za przeniesienie tego stada dzikich rumaków na nawierzchnię odpowiadają wyczynowe opony oraz sekwencyjna przekładnia z 7 przełożeniami. Charakterystyczna, dopracowana w najmniejszych szczegółach aerodynamika pozwoliła uzyskać tytuł najszybszego drogowego auta na północnej pętli toru Nurburgring. Czas okrążenia to – przeczące prawom ciążenia – 6 minut i 30 sekund.

Niewiele wolniejsza powinna być w tych warunkach jedna z kreacji uzdolnionego Christiana Koenigsegga, który do Genewy zabrał kilka ze swoich „zabaweczek” dla bardzo bogatych i odważnych ludzi. Obok 1500-konnej wersji modelu Regera w Genewie stał Koenigsegg Agera RS Gryphon. O unikatowości i wyjątkowości tego hiperauta świadczy fakt, złote paski na nadwoziu nie są farbą, lecz czystym 24-karatowym złotem. W cenie samochodu dostaniemy również dopasowany do naszej głowy kask z włókna węglowego, ręcznie wykończony złotem przez włoskiego rzemieślnika Ettore Callegaro.

Coś tańszego i mniej… rzucającego się w oczy? Może jedna z trzech nowości pokazanych przez Lamborghini? Mowa o Lamborghini Huracanie, w pikantnej i odchudzonej względem „seryjnej” wersji Performante. Na tyle, by bez kompleksów stawać do rywalizacji z flagowym Aventadorem S ze znacznie mocniejszym silnikiem V12. „Baby Lambo” rozpędza się do 100 km/h w oszałamiającym czasie 2,9 sekund a 200 km/h pojawia się przed upływem 9 sekund. Flagowy model z Sant’Agata Bolognese ma szansę zgubić Performante tylko na bardzo długiej prostej, kiedy warunki pozwolą na osiągnięcie wyraźnie wyższej od mniejszego brata prędkości maksymalnej, wynoszącej 350 km/h.

Może lepiej zejdźmy na ziemię i postarajmy się jak najszybciej wykombinować marne 45 000 euro. Tyle kosztuje największa według nas premiera tegorocznych targów jaką jest Alpine. To legenda, francuska ikona z tradycjami. Powstała w roku, kiedy zaprezentowano Citroëna DS. 1955 – to był dobry rok. Alpine pokazało wtedy model A106. Siedem lat później zaprezentowano legendarne A110. W latach 70. XX wieku marka triumfowała w motorsporcie. Wszystko umarło w połowie lat 90 kiedy zakończono produkcję ostatniego modelu Alpine. Na reaktywacje przyszło nam czekać całe 22 lata. W końcu przyszedł ten dzień 7 marca kiedy motoryzacyjny świat zobaczył nowe drogowe Alpine A110. Auto bazowo ma masę 1.080 kg, 419 cm długości, 179 cm szerokości i tylko 125 cm wysokości. Rozstaw osi – 242 cm. Prawdziwe auto sportowe z trzema miejscami. Dla kierowcy, pasażera oraz silnika znajdującego się tuż za ich plecami.  Rozkład mas – 44% / 56% przód/tył. Serce to 252-konny silnik 1.8 l. zasilany 98 oktanową benzyną. Maksymalny moment obrotowy to 320 Nm. Stosunek mocy do masy – 4,3 kg / KM. Przyspieszenie 0-100 km/h? Jedyne 4,5 sekundy! Do tego 7-biegowa skrzynia automatyczna Getrag z mokrym sprzęgłem i trzy tryby pracy, dostosowujące pracę silnika, skrzyni, układu kierowniczego, ESC i dźwięku do oczekiwań oraz nastroju kierowcy. Dużo uwagi poświęcono aerodynamice. Płaska podłoga, opływowe nadwozie, bez zbędnych skrzydeł dociskowych. Mimo to piękne Alpine osiąga 250 km/h zachowując według zapewnień producenta pełną stabilność. Życie jest piękne i… niesprawiedliwe!

Pierwszą część relacji z salonu z Genewy – pojazdy miejskie, kompakty, SUV-y i crossovery – przeczytasz tu.

Najnowsze

Geneva Motor Show 2017 – relacja: La, La Land

W napiętym kalendarzu kluczowych targów motoryzacyjnych szczególne miejsce ma Salon w Genewie. W pierwszej części naszej relacji przyjrzymy się nowościom w klasie pojazdów miejskich, kompaktowych oraz SUV-ów i crossoverów.

Co roku, w marcu, na neutralnym gruncie, spotyka się śmietanka motoryzacyjnego Świata. Znikają podziały na biednych i bogatych, słabeuszy i mocarzy, Diesla, benzynę i energię elektryczną.

Małe jest piękne!
Każdej wiosny zjawiamy się w Genewie również po to, by – jak mawiają Amerykanie – „be living in la, la land” (akronim w wolnym tłumaczeniu oznaczający „pobujać w obłokach”). Biorąc pod uwagę ekskluzywny charakter genewskiego wydarzenia, gdzie wystawiają się najbardziej luksusowe marki Świata, dość dużą niespodzianką był istny wysyp nowości wśród najmniejszych samochodów, od których zaczniemy naszą relację z targów.

W centrach dużych, europejskich miast, gdzie znalezienie miejsca do zaparkowania w centrum graniczy z cudem, lub tak jak w Genewie, potrafi kosztować 25 franków, czyli jakieś 125 złotych za godzinę postoju. Na ulicach zatłoczonych aglomeracji wygrywają zatem „maluchy” i takie właśnie debiuty stanowiły największą część genewskich prezentacji.

Smart pokazał kompletną gamę aut elektrycznych, wyposażonych w czwartą już generację alternatywnego napędu Smart Electric Drive. Modele Fortwo, Forfour i Fortwo Cabrio w ruch wprawia elektryczny, trójfazowy silnik generujący 81 KM (60 kW) i 160 Nm. Napęd przekazywany jest na koła tylnej osi za pośrednictwem jednostopniowej przekładni redukcyjnej. W absolutnej ciszy Smart Fortwo Electric Drive osiąga 100 km/h w 11,5 s i prędkość maksymalną 130 km/h. Maksymalny zasięg wynosi – przynajmniej w teorii – 160 kilometrów. Magazynowanie energii elektrycznej powierzono akumulatorom litowo-jonowym o pojemności 17,6 kWh. Naładowanie ich do 80 proc. pojemności ze standardowego gniazdka zajmuje około 8 godzin. Podłączając Smarta ED do stacji ładowania 22 kW i gniazdka 400V wystarczy godzina, aby go w pełni naładować. Problemem może być cena, która w Polsce wynieść ma ok. 95 000 złotych za Fortwo i 110 000 złotych za czterodrzwiową odmianę Forfour.

A co powiecie na Smarta za 49 980 euro, czyli – bagatela – jakieś 215 000 złotych? Tyle kosztować ma Smart 125 Ultimate prezentowany na stoisku Brabusa. Liczba 125 w nazwie modelu odnosi się zarówno do liczby egzemplarzy tego auta, jakie powstaną, oraz mocy, jaką udało się tunerowi Mercedesa wycisnąć z tego brzdąca. W komplecie luksusowy lakier Blue Glauco, takież wykończenie, sportowy gang wydechu zakończonego umieszczonymi centralnie trzema końcówkami, 18-calowe koła i łechcące ego posiadania luksusowej zabawki do jazdy po zakupy.

Renault zna receptę jak pogodzić ogień z wodą, oferując konstrukcyjnego bliźniaka Smarta, czyli Twingo GT. Miejski łobuz kosztuje jedną czwartą tego co Brabus, a jego doładowany silnik 0,9 TCe o mocy 110 KM w tak małym i lekkim aucie daje gwarancję dotarcia na sezonowe wyprzedaże jako pierwsi!

W klasie „supermini” nie może zabraknąć Fiata 500. W Genewie pokazano limitowaną do 500 sztuk Fiata 500 Sessantesimo. Auto dostępne będzie tylko na wybranych rynkach EU i oferowane jedynie w wersji kabriolet. To prezent marki na 60. urodziny włoskiej ikony. Pierwsze egzemplarze dotrą do użytkowników 4 lipca 2017, a więc w dniu urodzin popularnej pięćsetki. Do wyboru będzie jeden z dwóch silników benzynowych: 1.2/69 KM i 0.9 TwinAir/95 KM oraz wysokoprężny 1,3 MultiJet II o mocy 94 KM.

Również Abarth przygotował nowalijkę w postaci Abartha 595 Pista. Po włosku „pista” oznacza tor wyścigowy i w tym środowisku najlepiej docenić można zmiany, jakie zaaplikowano nowej wersji. Silnik 1.4 T-Jet rozwija 160 KM, a maksymalny moment obrotowy to 230 Nm. Auto potrzebuje 7,3 s aby rozpędzić się do pierwszej „setki”. Prędkość maksymalną ustalono na 216 km/h. Skorpion standardowo ma 17-calowe, czarne, matowe obręcze z oponami w rozmiarze 205/45. W tym samym kolorze są dodatki nadwozia. Przeniesienie napędu odbywa się przez 5-biegową skrzynię manualną lub zautomatyzowaną MTA. Abarth 595 Pista to również wydajniejszy układ hamulcowy z tarczami w rozmiarach 284×22 mm z przodu i 240×11 mm w kołach tylnej osi. Standardem jest zawieszenie Koni FSD oraz wspaniale brzmiący sportowy układ wydechowy Record Monza, zakończony czterema końcówkami. Nowością jest system telematyczny, który pozwala na zaciąganie informacji o najsłynniejszych torach, dzięki temu przed wyjazdem na zapisany w pamięci obiekt, na 7-calowym wyświetlaczu można przeanalizować trasę lub skorzystać z porad w czasie rzeczywistym podczas pokonywania okrążenia.

Debiut, dodajmy udany, ma za sobą również Kia Picanto. Miłe dla oka auto, zachowując swoje niewielkie wymiary, zyskało bardziej odważny charakter. A to dzięki nowym, intensywnym kolorom i ostrzejszym liniom nadwozia. Nam szczególnie do gustu przypadła bojowo stylizowana wersja GT Line. Picanto w najnowszej odsłonie ma zwiększony rozstaw osi o 15 mm – do 2400 mm. Wewnątrz znalazł się nowy system multimedialno-rozrywkowy, którego integralną częścią jest 8-calowy monitor. W Polsce auto pojawi się w drugim kwartale 2017 roku.

Wolisz coś większego? Toyota, Nissan, Seat i Ford mają coś dla Ciebie! Toyota Yaris 2017 to gruntownie odświeżony model, który debitował w 2011, a trzy lata później przeszedł pierwszy poważny lifting. Według zapewnień Toyoty w nowym Yarisie przeprojektowano lub zmieniono aż 900 elementów. Retusz stylizacji i modyfikacji układu jezdnego dopełnia wprowadzenie nowego silnika wolnossącego 1,5 l o mocy 111 KM, zastępującego obecny wariant 1,3 l 99 KM oraz „wisienki na torcie”, w postaci sportowej wersji jednostki o mocy 210 koni mechanicznych.

To więcej niż ma pod maską najnowszy Ford Fiesta w odmianie ST, której półtoralitrowy silnik osiąga „tylko” 180 KM, ale za to z trzech cylindrów! Auto wyposażono w oszczędzający paliwo system odłączający jeden cylinder przy mniejszym obciążeniu silnika. Fiesta ST AD 2017 przyspiesza do 100 km/h w 6,7 sekundy, ma trzy tryby jazdy – w tym torowy – i będzie oferowana w nadwoziu 3 i 5-drzwiowym. Nowością w gamie Fiesty jest zorientowana na luksus odmiana Vignale i lifestylowy wariant Active, wyglądem nawiązujący do crossovera.

Z kolei piąta generacja popularnego Seata Ibiza będzie oferowana tylko w odmianie pięciodrzwiowej. Hiszpański konkurent, między innymi Fiesty, powstał na platformie MQB A0, którą dzielić ma w przyszłości z dwoma innymi maluchami – nowym VW Polo oraz Skodą Fabią. Nowa Ibiza, poza kuszącą linią nadwozia, ma rozstaw osi o 95 mm dłuższy od poprzednika. Jest też od niego szersza o 87 mm, 2 mm krótsza i o 1 mm niższa. Na deser zaproponowano o 65 litrów większy bagażnik o imponującej, jak na ten segment, pojemności 355 litrów.

Drugą część relacji z Genewy 2017 – sensacje salonu – przeczytasz tu.

Podobno jedna jaskółka nie czyni wiosny, chyba że jest nią nowy Suzuki Swift, czyli jaskółka. Choć w jego liniach znajdziemy nawiązania do wcześniejszych modeli tej serii, to należy podkreślić, że mamy do czynienia z całkowicie nowym projektem. Pod maską tkwi bazowy silnik 1.2 VVT, lub trzycylindrowa 111-konna jednostka turbo o pojemności 1 litra, znana m.in. z Baleno i nowego Suzuki SX4 S-Cross. W gamie nie zabraknie oszczędnej wersji hybrydowej z silnikiem benzynowym 1,2 Dualjet, współpracującym z alternatorem zespolonym z rozrusznikiem. Jego rolą jest wspomaganie silnika podczas ruszania i przyspieszania, co pomoże zaoszczędzić średnio 0,4 litra paliwa na każde sto kilometrów. Centralne miejsce w odświeżonym wnętrzu zajmuje ekran z najnowszą wersją systemu multimedialnego. Przyszli nabywcy japońskiej jaskółki z logo Suzuki liczyć mogą na nowoczesne systemy bezpieczeństwa wspierające kierowcę. Między innymi adaptacyjny tempomat, inteligentne światła czy system awaryjnego hamowania zapobiegający kolizjom przy niskich prędkościach.

Honorowe miejsce ekspozycji Nissana w Genewie podczas dni prasowych należało do nowej Micry. Nie tylko oczy, ale i uszy cieszyć będzie z pewnością specjalna wersja Micry – Bose Personal. W aucie zainstalowano wysokiej klasy system audio, który powinien zadowolić nawet audiofila. Cecha szczególna – głośniki zainstalowane są w zagłówku fotela kierowcy, co ma zapewnić optymalne brzmienie, które w dodatku można będzie dowolnie korygować pod własny gust,  wykorzystując system BOSE Personal Space Control. W standardzie, obok sprzętu audio, cyfrowe radio, nawigacja, bezkluczykowy system otwierania auta i uruchamiania silnika, a także sprzyjające bezpieczeństwu systemy rozpoznawania pieszych, znaków drogowych, awaryjnego hamowania, czy też zapobiegania bezwiednemu opuszczania pasa ruchu. Niestety, do Europy trafi tylko 3 tys. egzemplarzy tej szczególnej wersji Micry. Ale nawet standardowy jej model oferuje ponadprzeciętne możliwości aranżacji wyglądu zewnętrznego i wnętrza. Zestawiając ze sobą wszystkie akcesoria, jak naklejki i barwne elementy wykończenia kabiny czy kół, otrzymać możemy aż 125 różnych konfiguracji. Co ważniejsze, auto jest o 17 cm dłuższe, 8 cm szersze, a rozstaw osi zwiększono o 7,5 cm w stosunku do poprzednika. Zgrabna sylwetka Micry to miedzy innymi zasługa dachu poprowadzonego teraz niżej o 5 centymetrów. Pod maską może tkwić do wyboru albo benzynowy silnik 0,9 turbo albo 1,5 litrowy turbodiesel, oba o mocy 90 KM. W sportowo urządzonym, barwnym wnętrzu Micry nowej generacji, tradycyjnie dominuje ekran obsługujący większość funkcji; ma możliwość instalowania dodatkowych aplikacji.

Kompakty
Mimo, że segment aut kompaktowych wciąż przoduje na kontynencie europejskim pod względem popularności liczonej wielkością sprzedaży, genewskich premier aut w tym rozmiarze było jak na lekarstwo. Dwie z nich są jednocześnie najchętniej kupowanymi nowymi samochodami w Szwajcarii. Pierwszym jest Skoda Octavia, którą pokazano w najmocniejszej w historii modelu odmianie RS, z 245-konnym, dwulitrowym benzynowym silnikiem turbo. Niepozorna Octavia zaopatrzona w taki agregat potrafi zawstydzić niejedno sportowe auto. Sprint do setki zajmuje jej jedynie 6,6 sekund (6,7 s kombi), a jej prędkość maksymalna to imponujące 250 km/h. Standardowym wyposażeniem jest między innymi mechanizm różnicowy o ograniczonym tarciu oraz sportowe, obniżone zawieszenie. Ze względu na ograniczenia prędkości i masę fotoradarów jakimi dosłownie najeżone są autostrady i drogi Szwajcarii, wariantem zdecydowanie bardziej zdroworozsądkowym, będzie nieco wolniejsza Octavia Scout, za to ze standardowym napędem na obie osie.

Kolejnym na liście hitów kupowanych przez zamożnych Szwajcarów jest Volkswagen Golf, w odświeżonej wersji. Model pokazano od razu w kilkunastu odmianach, włączając w to outdorową odmianę Alltrack, czy ognistego Golfa R z silnikiem o mocy 310 KM. Nasze pierwsze wrażenia z jazdy odmłodzonym Golfem zamieścimy jeszcze w marcu!

Kilkanaście metrów dalej, znalazłyśmy brata bliźniaka Golfa, o nieco bardziej zadziornej stylistyce, czyli model Seat Leon, który teraz, w wersji Cupra, oferuje identyczną moc jak Golf R i po raz pierwszy w tej odmianie dostępny jest w nadwoziu trzydrzwiowym. Napęd 4×4 występuje także w nadwoziu kombi.

Broń Japończyków w segmencie kompaktów to 10. generacja modelu Honda Civic – z nowymi silnikami VTEC Turbo, wielowachaczową tylną osią, kompletem systemów bezpieczeństwa i pięciodrzwiowym nadwoziem po raz pierwszy w  historii modelu identycznym dla Europy, USA i Japonii. Można było także przyjrzeż się całkowicie seryjnej wersji Type R. Pod maską zamontowano dwulitrowy, doładowany sprężarką, silnik VTEC, który po modyfikacjach generuje teraz 320 KM (o 10 więcej niż w poprzedniej wersji modelu) i 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Poprawiono też sposób reakcji przepustnicy na gwałtowne dodanie gazu, co ma przede wszystkim jeszcze bardziej wyostrzyć wrażenia z jazdy. Sześciobiegowa, manualna skrzynia otrzymała system „dopasowania obrotów silnika”. Mimo, że Honda wciąż nie podała specyfikacji technicznej oraz osiągów tego auta, można być pewnym, że Type R będzie najagresywniej wyglądającym hot-hatchem jaki obecnie można kupić w Europie.

Tytuł najmocniejszego wędruje zaś do najnowszej odsłony Audi RS3 Sportback. Jeszcze dekadę temu trudno było sobie wyobrazić auto wielkości Golfa z silnikiem o mocy 400 koni. Tymczasem dokładnie tyle osiąga najmocniejszy obecnie na Świecie, seryjnie produkowany silnik pięciocylindrowy, jaki znajdziemy pod maską RS3 Sportback. Nowy silnik 2.5 TFSI wyposażono w podwójny układ wtrysku: do komór spalania i do kolektora dolotowego. W testach zużycia paliwa cyklu NEDC, RS3 Sportback zużywa 8,3 l benzyny na 100 km. Nowe Audi RS3 Sportback, od 0 do 100 km/h przyspiesza w 4,1 s. Doskonałemu sprintowi towarzyszy jedyne w swoim rodzaju brzmienie jednostki, powstające w wyniku zróżnicowania kolejności zapłonu poszczególnych cylindrów. Na życzenie (czytaj: za dopłatą) Audi oferuje zwiększenie ograniczonej elektronicznie prędkości maksymalnej z 250 km/h do 280 km/h.

Coś bardziej przyziemnego i praktycznego pokazał Hyundai. Nowa generacja modelu i30 debiutuje w Genewie w nadwoziu kombi. Polską premierę Hyundaia i30 kombi przewidziano na kwietniowe tragi motoryzacyjne w Poznaniu. Bagażnik zmieści od 602 do 1650 litrów ładunku. Źródłem napędu będą trzy silniki benzynowe: wolnossący 1,4 l. 101 KM, doładowany jednolitrowy silnik o mocy 120 koni oraz 140-konna odmiana zaopatrzona w silnik 1,4. Szeroką gamę uzupełnia Diesel 1,6 w dwóch wariantach mocy: 110 i 136 KM.

SUV-y i Crossovery
Moda ma to do siebie, że prędzej czy później przemija. Ta zależność jednak zdaje się nie dotyczyć istnego szału na wszelkiej maści auta terenowe i takowe udające. Nieważne są gabaryty, moc silnika czy sposób przenoszenia napędu. Ma to być SUV lub crossover, a przynajmniej tak wyglądać. Najlepszym dowodem tego jest nagroda europejskich dziennikarzy, jurorów plebiscytu ”The Car Of The Year”, rok rocznie przyznawana właśnie pierwszego dnia genewskich targów. W tym roku ten zaszczytny tytuł zdobył Peugeot 3008, kompaktowemu SUVowi oferowanemu jedynie z napędem na przednie koła. Za to obłędnie wyglądającemu i wykończonemu. I nawet jeśli 3008 i jego wydłużona, siedmioosobowa odmiana 5008 nie prowadzi się tak dobrze jak VW Tiguan (którego nawiasem mówiąc odpowiedź na 5008 nazywa się Tiguan Allspace), jego cena, szczególnie po doposażeniu, należy do najwyższych w stawce, to tytuł auta roku należy się 3008 zdecydowanie. Choćby za sam projekt futurystycznego wnętrza z wirtualnym kokpitem.

Po raz pierwszy zobaczyć można było topowy model w gamie DS, którym zgodnie z trendami jest SUV o nazwie DS7 Crossback. Długość nadwozia 457 cm plasuje go między Audi Q3 i Q5 oraz Mercedesami GLA i GLC. Fakt, że przynajmniej w eksponowanym na stoisku aucie wnętrze było szczelnie zasłonięte przydymionymi szybami przed okiem obiektywów, kamer i oczu dziennikarzy oznaczać może, że albo nie jest gotowe w 100% do produkcji seryjnej albo Francuzi mają coś do ukrycia. Z oficjalnych zdjęć wiemy, że znajdą się tam aż dwa 12-calowe ekrany. Podobnie jak w Mercedesie Klasy S, DS7 Crossback może być wyposażony w kamerę stale monitorującą stan nawierzchni przed pojazdem i z wyprzedzeniem „wysyłać te dane zawieszeniu” tak, by optymalnie przygotować układ jezdny do ich wytłumienia. Początkowo do gamy silnikowej trafią silniki, których spektrum mocy będzie w przedziale od 130 do 225 KM. Później dołączy do nich 300-konna wersja hybrydowa. W Polsce luksusowego kompaktowego SUV-a z logo DS kupić będzie można od listopada.

Znacznie wcześniej do sprzedaży trafi kolejna nowość wśród kompaktowych aut SUV, a mianowicie nowy Jeep Compass. Ma 441 cm długości, a do napędu posłużą silniki MultiAir i MultiJet, z jakich  obecnie korzysta Jeep Renegade.

Opel Crossland X w gamie marki plasuje się tuż poniżej Mokki X. Mierzący 421 cm, bojowo wyglądający crossover Opla, jest jednym z najmniejszych na rynku, co wcale nie przeszkadza mu upatrywać sobie najbliższej konkurencji w postaci Fiata 500X. Wyróżnikiem ma być funkcjonalność godna minivana. Tylną kanapę przesuwać można wzdłużnie w zakresie 15 centymetrów, powiększając tym samym bagażnik ze standardowych 410 do maksymalnie 520 litrów.

Renault Captur w nowy sezon wjeżdża z delikatnymi zmianami w wyglądzie zewnętrznym i bogatszym wyposażeniem. Najpopularniejszy obecnie crossover w Europie ma lekko przemodelowane światła (na życzenie w pełni diodowe) oraz zderzaki. W gamie kolorystycznej pojawiły się dwa nowe kolory: pomarańczowy oraz błękitny.

Czymś nowym w segmencie tańszych, lifestylowych pojazdów rekreacyjnych, jest nadwozie łączące cechy SUV-a i coupe. Najlepszym tego przykładem jest Mitsubishi Eclipse Cross. Może nazwa Eclipse nie jest niczym nowym w Mitsubishi, ale po raz pierwszy użyto jej do nazwania auta niemającego nic wspólnego ze sportowym coupe. Eclipse Cross ma 441 długości, 181 szerokości i 169 cm wysokości. Rozstaw osi i baza techniczna jest identyczna z modelami ASX i Outlander. Pojemności silników to gama od 1,5 l do 2,2 l.

Skoda, z żelazną konsekwencją, kontynuuje ofensywę, pokazując kolejne odmiany niedawno zaprezentowanego modelu Kodiaq. W Genewie swój debiut miała wersja Sportline, z nadwoziem zaopatrzonym w sportowy pakiet stylistyczny oraz wszędobylski Scoutline, o nieco zwiększonym standardowym prześwicie i specjalnie dedykowanym trybem jazdy „off-road”.

Range Rover Velar ma, według jego twórców, idealnie zapełnić lukę między mniejszym Evoque i większym LR Sport. Jest w tym jakaś logika zważywszy, że debiutujący w Genewie RR Velar ma 480 cm długości i rozstaw osi wynoszący dokładnie 287,4 cm – przy tym jaki ma LR Evoque (266 cm) oraz Sport (292,3 cm) wypada gdzieś pośrodku. Range Rover Velar zbudowany jest na płycie podłogowej, z której korzysta już Jaguar F-Pace, a na cel obiera sobie sportowo stylizowane SUV-y premium, na czele ze świetnie sprzedającym się BMW X4. W momencie premiery zapowiedziano gamę silników Diesla i benzynowych o pojemności dwóch i trzech litrów oraz mocach od 180 do 380 KM. Jedną z niezliczonych opcji Velara mają być światłą laserowe o zasięgu 550 metrów!

Alfa Romeo przywiozła do Genewy Stelvio, które co prawda miało swoją światową premierę na salonie w Los Angeles, ale w Europie, w Genewie, można było zobaczyć to długo wyczekiwane auto po raz pierwszy. Pierwszy SUV w historii włoskiej marki od razu rzuca się na głęboką wodę, w najmocniejszej wersji osiągając 510 KM. To aż o 60 KM więcej niż ma najmocniejsza odmiana Porsche Macan. Dla mniej wymagających pozostaje wersja First Edition, która wygląda równie dobrze, zawiera w wyposażeniu standardowym wszystko, czego szukasz i kosztuje w Polsce „jedyne” 235 000 złotych… Niezależnie od wersji silnikowej i wyposażeniowej każde Stelvio ma 8-biegowy automat, a na życzenie również aktywny tylny dyferencjał.

Jednak bezsprzecznie najjaśniej świecącą gwiazdą salonu w Genewie wśród SUV-ów było nowe Volvo XC60. Tym razem marce udało się nie dopuścić do przecieków i utrzymać napięcie do kluczowego momentu premiery na konferencji prasowej szwedzkiej marki. Co specjalnie nie dziwi, Volvo XC60 ma być jednym z najbezpieczniejszych samochodów na rynku. Design to rozwinięcie koncepcji stylistycznej, wcześniej zaprezentowanej w większym Volvo XC90. Początkowo Volvo XC60 będzie oferowane wyłącznie z mocnymi silnikami Diesla: D4 AWD 190 KM oraz D5 AWD 235 KM. Będą też dwie odmiany benzynowe: T5 AWD 254 KM oraz T6 AWD 320 KM. Od początku będzie można zamówić wersję hybrydową T8 Twin Engine 407 KM, która na rozpędzenie się do 100 km/h potrzebuje 5,3 sekundy. W chwili debiutu dostępne będą wyłącznie wersje z napędem na cztery koła, połączone z ośmiostopniową automatyczną skrzynią biegów. Manualna przekładnia występuje wyłącznie w wersji D4 i dołączy do oferty jeszcze w tym roku. Odmiany przednionapędowe oraz jednostki napędowe o niższej mocy będą dostępne w przyszłym roku. Rozpoczęcie produkcji nowego Volvo XC60 w szwedzkiej fabryce Torslanda wystartuje w połowie kwietnia. W Polsce nowe XC60 zadebiutuje w kwietniu, na targach Motor Show w Poznaniu. Krajowy cennik tego modelu otwiera wersja XC60 D4 190 KM AWD Momentum, wyceniona na 184 500 zł. Jak twierdzi Volvo, ma być to najlepiej wyposażona wersja bazowa w swoim segmencie. Na przeciwległym końcu skali XC60 T8 AWD R-Design kosztujące 293 900 złotych. Wszystkie polskie ceny Volvo XC60 poznacie tutaj.

Drugą część relacji z Genewy 2017 – sensacje salonu – przeczytasz tu.

Najnowsze