Karolina Chojnacka

Mikaela Åhlin-Kottulinsky dołącza do zespołu mistrza świata

Do stawki pierwszego sezonu wyścigowej serii elektrycznych aut off-roadowych dołącza Mikaela Åhlin-Kottulinsky.

Mikaela Åhlin-Kottulinsky będzie reprezentować zespół JBXE, u boku jego założyciela Jensona Buttona, mistrza świata Formuły 1 z 2009 roku.

 W ostatnich latach szwedzka zawodniczka z powodzeniem startowała jako kierowca w Scirocco R-Cup Germany oraz w dyscyplinie rallycross. W 2015 roku wzięła udział w nowo powstałym Audi Sport TT Cup. Wystąpiła również w klasyfikacji juniorów ADAC GT Masters w 2016 r. oraz w Audi Sport Racing Academy w 2017 r. W 2018 roku, wzięła udział w Mistrzostwach Skandynawii Samochodów Turystycznych (STCC), w których odniosła historyczne zwycięstwo jako pierwsza i jedyna kobieta, która kiedykolwiek wygrała wyścigi tej serii.

Mikaela Åhlin-Kottulinsky

Przeczytaj też: Extreme E: pierwsza na świecie seria wyścigowa promująca równość płci

Mikaela Åhlin-Kottulinsky, kierowca JBXE, powiedziała:

Jestem dumna i szczęśliwa, że mogę dołączyć do zespołu JBXE wraz z Jensonem Buttonem, to spełnienie marzeń.

Nie tylko mogę ścigać się z fantastycznym kolegą w zespole, ale oboje naprawdę wierzymy, że nowa seria wyścigów Extreme E to coś więcej niż kolejny sport motorowy: to sport w określonym celu, który możemy wykorzystać do zaprezentowania pojazdów elektrycznych i zmotywowania ludzi do ponownego przemyślenia swoich poglądów na temat konsekwencji zmian klimatycznych. Jeśli uda nam się uczynić te wyścigi ekscytującymi, innowacyjnymi i inspirującymi do naśladowania, gotowość do wprowadzania dużych i małych zmian wzrośnie – z korzyścią dla naszej planety i nas wszystkich.

Cechą wyróżniającą Extreme E jest wybór tras w pobliżu zagrożonych siedlisk. Celem serii wyścigów jest zwiększenie świadomości na temat zmian klimatycznych wśród fanów sportów motorowych na całym świecie, a także wśród polityków, władz lokalnych i mieszkańców terenów, na których wytyczone są trasy, oraz zachęcenie ich do wzmożenia wysiłków na rzecz ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5 stopnia Celsjusza.

Przeczytaj też: Extreme E: już za miesiąc zelektryzuje wszystkich off-road’owa rywalizacja

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Elon Musk twierdzi, że Tesla nigdy nie zbankrutuje. Skąd ta pewność?

Według Muska, z wyjątkiem Tesli, jest jeszcze jeden producent samochodów, któremu nie grozi bankructwo. Kto to?

Elon Musk uczynił Twittera nową platformą komunikacji dyrektorów generalnych gigantów branży motoryzacyjnej. Już nie raz użytkownicy Twittera byli świadkami publicznych interakcji, między nimi. Ostatnio stało się tak, gdy Elon Musk stwierdził, że Tesla i Ford, to jedyne amerykańskie firmy, które nigdy nie zbankrutują.

Zaczęło się od tweeta Sama Korusa, który zwrócił uwagę na dane pokazujące, jak wielu producentów samochodów poniosło porażkę. Odpowiedział mu Musk, pisząc, że wśród tych pierwszych tysięcy start-upów motoryzacyjnych, Ford był jedynym, który pokonał przeciwności. A ostatnią firmą, która tego dokonała była Tesla.

Musk napisał, że stworzenie prototypu to łatwizna, ale trudniej osiągnąć masową produkcję, a jeszcze trudniej jest mieć dodatni przypływ gotówki.

Elon Musk twierdzi, że Tesla nigdy nie zbankrutuje

Przeczytaj też: Elon Musk zostanie kierowcą rajdowym? Ktoś rzucił mu wyzwanie, czy się go podejmie?

Elon Musk już jakiś czas temu podkreślał, że jego firma jest pierwszą od 100 lat, która osiągnęła masową produkcję. 

Przeczytaj też: Z kolejnej Tesli odpadł dach w czasie jazdy! Klienci powinni zacząć się bać?

Tweet Muska zyskał uznanie dyrektora generalnego Ford Motor Company. Jim Farley odpowiedział na tweet Muska jednym słowem: „Respekt”.

Elon Musk twierdzi, że Tesla nigdy nie zbankrutuje

 

Źródło: Carscoops, opracowanie własne

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Wnętrze samochodu przyszłości. Zapomnij o kierownicy, czas na mobilną konsolę do gier!

Autonomiczne samochody dadzą producentom nieskończone możliwości projektowe. Projektanci już dziś puszczają wodze swojej wyobraźni. Czy przyszłość motoryzacji wygląda ekscytująco?

Wizja samodzielnie jeżdżących samochodów od lat działa na wyobraźnię miłośników motoryzacji i inżynierów. Technologia dopiero niedawno zaczęła nadążać za naszymi ambicjami, choć miną lata, a może nawet dziesięciolecia, zanim autonomiczne samochody zdominują branżę motoryzacyjną.  Ale już dziś możemy puścić wodze naszej wyobraźni!

To oczywiste, że skoro samochód ma sam jeździć, to kierownica i pedały nie będą potrzebne. A to daje nieskończone możliwości projektowe i ogromną swobodę tworzenia naprawdę wyjątkowych wnętrz samochodów. Producenci będą mogli skupić się na nowych funkcjach, które umilą pasażerom podróż, a które jak na razie pozostają w sferze marzeń, bo zbyt rozpraszałyby kierowcę. Jak na przykład konsola do gier. Producenci samochodów już dziś instalują w swoich samochodach ogromne ekrany informacyjno-rozrywkowe (z każdą generacją coraz większe), które mogą przesyłać strumieniowo wideo, więc to tylko kwestia czasu, zanim będzie można również przesyłać strumieniowo gry wideo.

Wnętrze samochodu przyszłości.

Przeczytaj też: Czy samochody autonomiczne zmienią nasze miasta?

General Motors podzieliło się właśnie wizją jednego ze swoich projektantów, tego jak może wyglądać wnętrze samochodów przyszłości. Zapomnij o kierownicy, czas na mobilną konsolę do gier!

Przestronna kabina tego projektu może pomieścić dwie osoby, z ogromnym ekranem, tam gdzie normalnie mieściłaby się tradycyjna deska rozdzielcza, nad elegancką półką do przechowywania wszystkiego, co nam przyjdzie do głowy.  Wąska konsola środkowa zawiera bezdotykowy wyświetlacz, przypominający wyglądem tablet, przedstawiający funkcje pojazdu, który z łatwością może służyć jako dodatkowy ekran i kamera podczas strumieniowego przesyłania danych w serwisie Twitch. Dodatkowo przewidziano uchwyty na dwa kubki, a podłokietnik wygląda jak gotowa do wypełnienia ulubioną przekąską miska.  

Przeczytaj też: Pojazdy autonomiczne już niedługo pojawią się na brytyjskich drogach

Autonomiczne pojazdy w fundamentalny sposób zmienią to, jak podróżujemy. Możliwości, jakie samochody autonomiczna mogę dać pasażerom są praktycznie nieograniczone. Ale czy te samochody przyszłości będą miały taki sam urok jak zabytkowe Ferrari, klasyczna Corvetta czy skromna Honda?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Pierwszy model Lamborghini z legendarnymi drzwiami nożycowymi kończy 50 lat! Już w dniu premiery przeszedł do historii

Jego konstrukcja wyprzedziła swoje czasy. Kolejne pokolenia motomaniaków pokochały jego futurystyczne kształty. Piękne, czyste, futurystyczne linie Countach, nawet po 50 latach, zachwycają.

Lamborghini Countach LP 500 został zaprezentowany światu 50 lat temu, podczas Salonu Samochodowego w Genewie. Od razu stał się niekwestionowaną gwiazdą imprezy. Do tego stopnia, że Lamborghini rozpoczęło wyścig z czasem, by zaspokoić życzenia klientów i przekształcić futurystyczny samochód pokazowy w samochód produkcyjny.

Lamborghini Countach LP 500

Samochód został zaprojektowany przez Marcello Gandiniego, dyrektora projektowego Carrozzeria Bertone. To on podjął decyzję o zastosowaniu tzw. scissor doors. Countach był pierwszym modelem z legendarnymi drzwiami nożycowymi, które w kolejnych latach miały stać się znakiem firmowym wyglądu Lamborghini.

Lamborghini Countach LP 500

Przeczytaj też: Młody kierowca + Lamborghini = szkoda całkowita

Lamborghini Countach LP 500 był wyposażony w jedyny w swoim rodzaju 12-cylindrowy silnik o pojemności 4971 cm3. Miał raczej ramę platformową niż rurową, wloty miały konstrukcję skrzeli rekina, a wewnątrz dominowało wyrafinowane elektroniczne oprzyrządowanie.

Lamborghini Countach LP 500

Po sukcesie LP 500 w Genewie, główny kierowca testowy Lamborghini, Bob Wallace, testował pokazowy model na każdy możliwy sposób. Kariera tego niezwykłego samochodu zakończyła się na początku 1974 roku, kiedy to został użyty do testów zderzeniowych wymaganych do homologacji samochodu seryjnego, a następnie został zezłomowany.

W latach 1974-1990 wyprodukowano 1999 Lamborghini Countach, a miliony plakatów przedstawiających pojazd, zdobiły ściany pokoi entuzjastów motoryzacji.

Przeczytaj też: Lamborghini Urraco – kultowy model ma już 50 lat!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Dacia Spring – wiemy, kiedy trafi na rynek „najtańszy elektryk w Europie”! Znamy też ceny!

Rumuński producent udowodnił wielokrotnie, że nowe auta mogą być proste i tanie, odnosząc w ten sposób niemały sukces. Teraz chce to powtórzyć na rynku elektryków.

Czy jest lepszy czas niż wiosna na r-EV-olucję? Zapowiadany przez producenta jako „najtańszy samochód elektryczny w Europie”, nowa Dacia Spring właśnie trafia na rynek i otwiera nowy rozdział w historii Daci.

Dacia Spring

Dacia Spring posiada silnik elektryczny o mocy 45 KM, ma długość 3734 mm, szerokość 1622 mm, wysokość 1516 mm a rozstaw osi to 2423 mm. Zgodnie ze słowami producenta samochód oferuje zasięg do 305 kilometrów (WLTP City) i 230 KM (WLTP). Pojemność baterii wynosi 26,8 kWh. Od 0 do 100 km/h rozpędzi się w 15 sekund. To typowy samochód miejski, dla osób, które chcą bezemisyjnie poruszać się na krótkich, codziennych dystansach do pracy czy na zakupy.

Przeczytaj też: Nowa Dacia Spring Electric – uniwersalne, elektryczne auto na każdą kieszeń?

Dacia chce, by dzięki nowej Daci Spring elektromobilność była dostępna dla jak największej liczby osób. Elektryk został już wyceniony na rynkach zachodnich i jego ceny faktycznie wyglądają bardzo atrakcyjnie. Wciąż nie wiemy, jaka będzie cena samochodu w Polsce, ale eksperci spodziewają się, że w Polsce auto będzie jeszcze tańsze.

Dacia Spring

Dacia Spring będzie dostępna w kilku wariantach cenowych:

  • Dacia Spring Comfort – 16 990 euro – z klimatyzacją;
  • Dacia Spring Comfort PluS – 18 490 euro – z klimatyzacją, ekranem dotykowym, lakierem metallic i pomarańczowymi wstawkami ozdobnymi;
  • Dacia Spring Cargo (wersja 2 miejscowa) – cena nieznana;
  • Dacia Spring Business – cena nieznana.

Informacje te pochodzą z francuskich mediów, które podkreślają, że ceny te nie zostały potwierdzone przez producenta i pochodzą ze źródeł nieoficjalnych.

Według wcześniejszych doniesień, firma miała celować w 10 tysięcy euro, czyli w przeliczeniu około 45 tysięcy złotych. To kwota, jaką trzeba obecnie zapłacić za spalinowy samochód segmentu A, podczas gdy elektryczne są znacznie droższe. Nawet jeśli rzeczywista cena będzie o kilka tysięcy euro droższa, to wciąż będzie bardzo atrakcyjna.

Dacia Spring

Pierwsze dostawy samochodów, zamówionych w przedsprzedaży, która rozpocznie się już 20 marca 2021 roku, trafią do klientów na jesień.

Model w wersji „Cargo”, w pełni użytkowy, bez tylnych siedzeń – idealny do dostawy na ostatnim kilometrze – będzie dostępny na początku 2022 roku.

Przeczytaj też: Dacia Spring to elektryk w cenie zwykłego, taniego auta

Najnowsze