Edyta Wrucha
Redaktor

Michalina Sabaj on Track

30 lipca 2019
3
Michalina Sabaj to polska reprezentantka i finalistka międzynarodowego programu The Girls On Track. Opowiedziała nam o tym, jak wyglądał ten konkurs i co wniósł w jej życie.

Jesteś finalistką polskiej edycji The Girls On Track - na czym ten konkurs polegał?

Program The Girls On Track został stworzony przez FIA, żeby zachęcić młode kobiety w wieku 13-18 lat do motorsportu i udowodnić, że nie jest to świat zarezerwowany tylko dla mężczyzn. W programie wzięło udział 9 krajów, a każdy z nich wybierał po 3 reprezentantki, które pojechały na finał projektu w Le Mans.

Jak wyglądał wybór polskich reprezentantek?

Pierwszym etapem programu były eliminacje krajowe, które odbywały się w Tychach i Rzeszowie, gdzie wszystkie uczestniczki prezentowały swoje umiejętności jazdy gokartem na specjalnie stworzonym slalomie. Ja uczestniczyłam w eliminacjach w Rzeszowie, gdzie warunki były dość ciężkie, ponieważ padający deszcz utrudniał szybką jazdę.

Najszybsze zawodniczki zostały zaproszone na krótką rozmowę. Na podstawie tego wywiadu i oceny przejazdów wybrano 14 dziewczyn, które kontynuowały swoją przygodę z programem. Po zakończonych eliminacjach nadszedł czas na krajowe przygotowania i dalszą selekcję trójki zawodniczek do reprezentowania Polski.

Czyli oprócz rywalizacji były też szkolenia?

Tak, zorganizowano dla nas trzy obozy, które miały na celu nas przygotować, ale też pokazać świat motorsportu i wszystko, z czym ma do czynienia kierowca wyścigowy. W pierwszym wyjeździe do Poznania niestety nie mogłam uczestniczyć, ponieważ w tym samym czasie odbywała się runda Rok Cup Poland, w której brałam udział. Kolejne spotkanie zostało zorganizowane w Gdyni, gdzie skupiono się na przygotowaniu fizycznym zawodnika, więc brałyśmy udział w treningach i jazdach na symulatorach. Ostatni wyjazd przygotowawczy odbył się w Warszawie - tam mogłyśmy rywalizować na torze halowym i posłuchać nieco o medialnej stronie wsparcia kierowcy. Ostatni wyjazd również był do Warszawy, gdzie brałyśmy udział w Warsaw Moto Show oraz ogłoszono tam wyniki kwalifikacji. Okazało się, że będę jedną z trzech zawodniczek, które reprezentować miały Polskę.

Potem przyszła pora na finał międzynarodowy?

W marcu odbył się wielki finał, gdzie wszystkie 27 uczestniczek z 9 różnych krajów zostały poddane testom: fizycznym, wytrzymałościowym, jazdy na torze, znajomości języka angielskiego i wielu innym. Po czterech dniach takiego sprawdzania kandydatek, wybrano 6 dziewczyn, które uczestniczą w dalszych częściach programu. Ja też znalazłam się w tym gronie, jako jedyna polka. Teraz jestem w międzynarodowej drużynie FIA.

Co się z tym wyróżnieniem wiąże? Jakie przywileje i obowiązki?

Cała nasza szóstka jest objęta dwuletnim programem treningowym. W kwietniu zorganizowany został wyjazd na Węgry. Miałam tam okazję uczestniczyć w jednej z rund WTCR, czyli wyścigów samochodowych na torze Hungaroring. Mogłam zobaczyć organizację zawodów, a także jak wygląda taki weekend od strony kierowcy, ponieważ przydzielono mi jednego zawodnika i razem z nim uczestniczyłam w całych zawodach. Kolejny obóz odbędzie się w Belgii, gdzie będę uczestniczyć w treningach siłowych oraz jazdach na torze i na symulatorach.

Co dzięki programowi The Girls On Track zyskałaś?

Najważniejsze to doświadczenie. Zobaczyłam nowe tory, nowe rzeczy i pozyskałam nową wiedzę. Poznałam inne uczestniczki programu, organizatorów z ramienia PZM i wielu innych ludzi. Dzięki nim atmosfera była naprawdę super, nie odczuwałam, że trwa jakaś rywalizacja. Podczas naszych spotkań dużo działałyśmy w grupie, choć karting jest sportem raczej indywidualnym. To nietypowe i pierwsze takie doświadczenie, które nauczyło mnie pracy w zespole. Miałam też szansę dowiedzieć się więcej o roli mediów w karierze kierowców oraz przygotowaniach do zawodów. Polska edycja The Girls On Track dała mi szansę, żeby przejść do kolejnych etapów programu i nauczyć się jeszcze więcej.

Jak często startujesz w zawodach i ile musisz trenować, aby osiągać dobre wyniki?

W tym sezonie biorę udział w pucharze Rok Cup Poland, gdzie jeżdżę w kategorii Senior Rok GP. Ten puchar składa się z sześciu rund, czyli sześciu weekendów wyścigowych. Dodatkowo startowałam w Kartingowych Mistrzostwach Polski w dwa inne weekendy. Biorę udział również w wybranych, włoskich zawodach pucharu Rok. Warto zaznaczyć, że jeden weekend wyścigowy składa się faktycznie z czterech dni, bo na tor przyjeżdżam w czwartek. Przez dwa dni trenuję i testuję sprzęt, a w sobotę i niedzielę odbywają się wyścigi.

Gdy czas na to pozwala to wybieram się jeszcze na testy. Podsumowując na torze jestem bardzo często. W 2019 roku dodatkowo jeżdżę na wyjazdy organizowane przez FIA.

Wzmacniasz jakoś dodatkowo swoją kondycję?

Pomiędzy zawodami, będąc w domu i poza sezonem - trenuję 3 lub 4 razy w tygodniu na siłowni. Razem z moim trenerem pracujemy nad motoryką, wytrzymałością, podzielnością uwagi, refleksem oraz wszystkim, co jest mi pomocne do ścigania.

To dużo zajęć, masz jeszcze czas na naukę i jakiś relaks?

Prawie cały mój czas poświęcam na tę pasję. Nauce poświęcam również dużo czasu, bo jest to dla mnie ważne. Przez częste wyjazdy opuszczam lekcje, ale staram się wszystko jak najszybciej nadrabiać, nawet po dniu treningowym na torze. Kiedy wracam i jestem w domu, staram się całą moją uwagę poświecić na naukę na kolejne dni.

Zajmuję się tym co kocham, staram się działać jak najwięcej w kartingu, dlatego zdarza się, że przez parę miesięcy nie mam, ani jednego dnia wolnego. Wszystko co robię, sprawia mi przyjemność, dlatego nie jest to bardzo męczące i relaks zawsze schodzi na boczny tor.

Karting towarzyszył Ci od dziecka? Jakie były początki i dlaczego cię to wciągnęło?

Tak, moja przygoda z kartingiem zaczęła się około 8 lat temu. Tak naprawdę, od zawsze motoryzacja gdzieś tam przy mnie była - wolałam bawić się samochodzikami, niż lalkami, a moją ulubioną bajką były „Auta”, jednak nikt nie wróżył mi kariery kierowcy. Podczas wakacji tato zabrał mnie na tor z gokartami rentalowymi, który był na parkingu, na świeżym powietrzu. Pojechaliśmy tam, żeby zabić nudę i porobić coś nowego. Po pierwszej przejażdżce bardzo mi się to spodobało, chciałam jeździć więcej i więcej. Po około roku wybraliśmy się na tor otwarty i tam „przepadliśmy” całkowicie. Najpierw był jeden trening później drugi, zakup pierwszego kasku i tak poszło już z górki...

Karting to tylko twoja pasja, czy wiążesz z tym sportem swoją przyszłość?

Dziś jest to dla mnie pasja, poświęcam większość swojego czasu na treningi lub rzeczy związane z kartingiem. W dzisiejszych czasach w naszym kraju bardzo ciężko jest się wybić czy wypromować. Bardzo chciałabym przejść krok wyżej i móc jeździć jako kierowca wyścigowy, ale to nie jest łatwa do osiągnięcia rzecz. Kocham jeździć i się ścigać, więc dołożę wszelkich starań, żeby zostać kierowcą.

Wiadomo, największym marzeniem jest to, aby jeździć, ale zajmuję się również innymi sprawami z tym związanymi. Pracuję z młodymi kierowcami, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kartingiem na jednym z halowych torów w Krakowie, a w tym sezonie piątka z nich pojawiła się na paru rundach pucharu Rok Cup Poland. W ten sposób staram się poszerzać naszą kartingową rodzinę, pokazywać ludziom o co tak naprawdę chodzi, jak to wygląda i w jakimś stopniu promować ten sport.

    Komentarze

    Małgorzata Dąbrowska
    30 lipca 2019 22:03
    To cudownie że mamy taką wspaniałą reprezentantkę!!!! Gratulacje!!!
    Beata Strzelecka
    31 lipca 2019 16:07
    Michalina .... bravooo!!!
    Pan Cernik
    02 sierpnia 2019 13:55
    No fajnie - girl power i tak dalej - ale może choć słowo o osiąganych wynikach ? No bo w przypadku wyścigów nagrody raczej nie są za "wzięcie udziału" ;-)