Miał wypolerować felgi w Challengerze klienta, zamiast tego rozbił auto na drzewie – wideo

To chyba koszmar każdego właściciela rzadkiego, drogiego lub mocnego auta - powierzyć kluczyki do niego pracownikowi serwisu lub myjni, tylko po to, aby niedługo potem dowiedzieć się, że rozbił go podczas samowolnej przejażdżki.

Ten koszmar ziścił się pewnemu właścicielowi Dodge’a Challengera we Wrocławiu. Przekazał kluczyki do swojego muscle cara pracownikowi myjni, który miał wypolerować felgi. Ten jednak najpierw chciał się przejechać tym rzadkim samochodem.

Prawdopodobnie był to bardzo młody i niedoświadczony kierowca, chcący sprawdzić, na co stać amerykańskie coupe mające pod maską silnik V8 HEMI o pojemności 6,4 l i mocy 477 KM. Co mogło pójść nie tak?

Policja ustala szczegóły zdarzenia, ale nietrudno się domyślić jak to się stało, że Challenger wylądował na drzewie. Auto ma uszkodzony pas przedni, wygiętą maskę i wystrzelone przednie poduszki. Właściciel wycenił samochód na 200 tys. zł, a jego naprawa z pewnością nie będzie tania.

Najnowsze

DeLorean powraca! Teraz już (prawie) na pewno

To będzie prawdziwy powrót z przeszłości - przedsiębiorstwo DMC potwierdziło, że jest gotowe na produkcję uwspółcześnionej wersji kultowego samochodu. Trzeba tylko poczekać na wprowadzenie odpowiednich regulacji w Stanach Zjednoczonych, które na to pozwolą.

Współczesna wersja DeLoreana miała wejść do sprzedaży już w 2016 roku, ale na przeszkodził w tym zastój we wprowadzeniu nowych przepisów. Regulacje te dotyczą małoseryjnych producentów oraz tworzenia replik samochodów. Według Jamesa Espey’a, wiceprezydenta DeLorean Motor Company, proces legislacyjny może potrwać jeszcze nawet sześć miesięcy.

Obiecuje jednak, że warto czekać, ponieważ uwspółcześniona wersja ma być spełnieniem marzeń każdego fana DeLoreana. DMC-12 był jedynym modelem firmy i przetrwał na rynku jedynie od 1981 do 1983 roku. Powstało mniej niż 9000 egzemplarzy, a popularność auto zaczęło zdobywać dopiero w 1985 roku po premierze filmu „Powrót do przyszłości”. Dzięki tej popularnej serii DeLorean zdobył status kultowego i prawdopodobnie dlatego szacuje się, że do dzisiaj zachowało się około 6500 egzemplarzy.

Obecna firma DMC (przedsiębiorstwo założone w 1995 roku, które przejęło prawa do marki) zajmuje się właśnie naprawami i restaurowaniem tych modeli. Espey chwali się, że mają na stanie około 3,5 mln części do DeLoreana i dysponują 96,7 procentami wszystkich elementów użytych do produkcji tego auta. Mamy więc do czynienia z prawdziwymi profesjonalistami w kwestii budowy kultowego modelu.

Jego współczesna wersja ma wyglądać niemal identycznie co oryginał, a największą zmianą będą współczesne światła. Wnętrze także zostanie zachowane, ale nie w stu procentach. DMC przewiduje, że klienci nie będą kupowali tego auta jako ciekawostki, tylko żeby codziennie z niego korzystać. Dlatego dostępne będą współczesne multimedia z nawigacją, dobrym nagłośnieniem i możliwością integracji smartfona.

Miłośnikom „Powrotu do przyszłości” DeLorean kojarzy się z zawrotnym przyspieszeniem i to coupe z podnoszonymi do góry drzwiami faktycznie na takie wygląda. Prawda jest zupełnie inna – oryginalny model napędzany był silnikiem V6 2,8 l o mocy zaledwie 132 KM. Przyspieszenie do 100 km/h (z automatyczną skrzynią) trwało 11 s, a prędkość maksymalna wynosiła 175 km/h (choć niektóre źródła podają nieco lepsze wartości). Nowy DeLorean ma mieć silnik o mocy 350 KM, co pozwoli mu wreszcie jeździć tak szybko, jak wygląda.

W parze ze znacznie lepszymi osiągami ma iść współczesne zawieszenie, układ kierowniczy oraz hamulce. Samochód będzie miał też ABS oraz system kontroli trakcji. To duży przeskok w stosunku do oryginału, który nie dysponował nawet wspomaganiem kierownicy. Nowy DeLorean będzie wyposażony nie gorzej od współczesnych samochodów i ma być równie przyjazny w codziennym użytkowaniu.

Nie mamy wątpliwości co do dużego zainteresowania nowoczesną wersją tego kultowego modelu. Problemem w realizacji marzenia posiadania własnego DeLoreana może okazać się nie tylko cena, ale i bardzo ograniczona produkcja. Nowe prawo będzie pozwalało na zbudowanie 325 pojazdów rocznie, ale Espey przewiduje, że na początku będzie to jedno auto na dwa tygodnie. Firma nie przyjmuje jeszcze zamówień.

Najnowsze

Seat zaprezentował nowego Leona. Czwarta generacja już oficjalnie także z hybrydą plug-in

We wtorek 28 stycznia w zakładach Martorell Seat zaprezentował całkowicie nową generację Leona. Jak Wam się podoba?

Podstawę samochodu stanowi zaawansowana platforma MQB Evo. W wersji 5-drzwiowej nowy SEAT Leon ma 4368 mm długości (o 86 mm więcej w stosunku do poprzedniej generacji), 1800 mm szerokości (o 16 mm mniej) i 1456 mm wysokości (o 3 mm mniej). Rozstaw osi wynosi 2686 mm, czyli o 50 mm więcej niż w trzeciej generacji.

Reflektory LED zostały cofnięte w głąb maski. Pojemność bagażnika w wersji 5-drzwiowej wynosi 380 litrów (identycznie jak w poprzedniej generacji), a w opcji Sportstourer – aż 617 litrów (czyli aż o 30 litrów więcej niż w poprzedniej generacji).Na lusterkach bocznych pojazdu znajdują się zintegrowane kierunkowskazy LED. W pojazdach z opcją pełnego oświetlenia LED na lusterkach umieszczono również światła powitalne, które podczas aktywacji samochodu wyświetlają słowo „Hola!” na powierzchni pod drzwiami. Ponadto nowy Leon został wzbogacony o dynamiczne kierunkowskazy, dzięki którym w wyraźniejszy sposób  zasygnalizuje kierunek jazdy.

Standardowy system multimedialny posiada 8,25-calowy ekran, który można połączyć ze smartfonem. Na bardziej rozbudowany Navi System składa się 10-calowy ekran Retina z nawigacją 3D, funkcją sterowania głosem oraz rozpoznawania gestów, co upraszcza interakcje użytkownika z pojazdem.

Każda osoba zainteresowana nowym SEAT-em Leonem będzie mogła wybrać system napędowy pojazdu. Model dostępny jest w wielu wariantach: z silnikiem benzynowym (TSI), Diesla (TDI), napędzanym gazem ziemnym (TGI)* oraz w wersjach mild hybrid (eTSI) i hyprydowej plug-in (eHybrid).

Po raz pierwszy oferta obejmuje 1-litrowe trzycylindrowe silniki TSI (90 KM i 110 KM) oraz większe 1,5-litrowe jednostki (130 KM i 150 KM). Dla najbardziej wymagających dostępny jest 2,0-litrowy silnik TSI o mocy 190 KM połączony ze skrzynią biegów z podwójnym sprzęgłem.

System bezpieczeństwa SEAT-a Leona zawiera także szereg czujników, które gwarantują podróżującym najwyższy dostępny obecnie poziom bezpieczeństwa. Adaptacyjne zawieszenie (DCC) sprawia, że sposób jazdy samochodu zmienia się w zależności od warunków na drodze i wymagań kierowcy. System nieustannie kontroluje otoczenie i dostosowuje zawieszenie.

Najnowsze

Monika Rutkowska

Ducati Scrambler 1100 PRO i 1100 Sport PRO w nowych odsłonach na rok 2020

Scramblery spełniają normę emisji spalin EURO 5 i zostały lekko odświeżone. Wg producenta są idealnym wyborem dla tych, którzy kochają wolność, styl, a także długie wycieczki poza miasto! Czym się różnią i kiedy będą w sprzedaży?

Zarówno Scramblera 1100 PRO jaki i 1100 Sport PRO napędza silnik o pojemności 1079 cm3, 2-zaworowy, w układzie L-twin, spełniający normę EURO 5.

Oba motocykle wyposażone są w kontrolę trakcji Ducati (DTC), trzy tryby jazdy i hamulce Brembo z ABS Cornering, które gwarantują bezpieczeństwo w każdym typie zakrętów.
Nowa, podwójna końcówka wydechu, nisko zawieszony uchwyt na tablice oraz skrócony tylny błotnik, nadają charakterystyczny wygląd tyłu, sprawiając, że modele wyglądają kompaktowo. 

Poprawiona została kanapa, dzięki czemu nawet długie podróże poza miasto, powinny być komfortowe. Charakterystyczną rzeczą, jest okrągły reflektor, a w nim, czarny znak „X”.

Scrambler 1100 PRO wyróżnia się dwukolorowym malowaniem „Ocean Drive” połączonym ze stalową czarną ramą rurową i tylną również czarną, ramą aluminiową. 

Scrambler 1100 Sport PRO posiada zawieszenie Öhlins. Wyposażony jest w inną, niską kierownicę z lusterkami w stylu café racer, znajdującymi się w miejscu ciężarków. Model występuje w kolorze „Matt Black”, a na matowej czerni na bocznych panelach zbiornika, namalowane jest logo 1100. 

Modele będą dostępne w sprzedaży w marcu 2020. 

Najnowsze

Uciekł z więzienia, ale przed grupą Speed nie dał rady

Policjanci z grupy specjalnej Speed zatrzymali po pościgu kierowcę BMW. Po sprawdzeniu jego danych w bazie, szybko wyszło na jaw, dlaczego nie miał najmniejszej ochoty na spotkanie z przedstawicielami prawa.

Akcja miała miejsce w Łodzi, gdzie nieoznakowany patrol z wideorejestratorem, należący do grupy Speed, zauważył BMW na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Policja w komunikacie nie sprecyzowała z jakiego powodu funkcjonariusze postanowili „skontrolować auto i kierującego”. Bez względu na powód, ich przeczucie (?) okazało się słuszne – kierowca BMW zaczął uciekać na widok sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

Podczas swojej ucieczki, kierujący przekraczał dozwoloną prędkość i przejeżdżał przez skrzyżowania na czerwonym świetle. W pewnym momencie BMW próbowało się wcisnąć między dwa auta jadące sąsiednimi pasami. Doszło do kolizji, uciekinier zatrzymał się, a policjanci wykorzystali ten moment do zatrzymania go.

Podczas sprawdzania w bazach danych wyszło na jaw, że 28-letni łodzianin jest poszukiwany listem gończym w związku z ucieczką z zakładu karnego. Teraz dodatkowo odpowie za niezatrzymanie się do kontroli, jazdę bez uprawnień i szereg innych wykroczeń w ruchu drogowym.

Według komunikatu policji został on ukarany mandatem w wysokości 1500 zł i 7 punktami karnymi. Za ucieczkę przed policją grozi mu 5 lat więzienia. To zastanawiające, ponieważ maksymalny, skumulowany mandat to 1000 zł. Ponadto podczas zatrzymania policjanci podejmują decyzję – albo wystawiają kierowcy mandat, albo uznają że jego zachowanie było na tyle niebezpieczne, że sprawę powinien rozpatrzyć sąd. Z komunikatu wynika natomiast, że zarówno nałożyli oni mandat, jak i skierowali sprawę do sądu.

Najnowsze