Mercedes Sprinter – polskie ceny

Znamy ceny nowego modelu dużego samochodu dostawczego z gwiazdą na masce. Niezwykle nowoczesny Sprinter, dzięki dostępności po raz pierwszy wariantu z napędem na przednią oś, jest teraz dostępny w niższej cenie.

Furgon, Tourer, podwozie, autobus lub kabina do zabudowy jako typy zabudowy, trzy konfiguracje napędu, konstrukcja kabiny, długość nadwozia, tonaż, wysokość przestrzeni ładunkowej i cechy wyposażenia – już tylko te parametry pozwalają na dalszy wzrost liczby możliwych wariantów Sprintera. Dzięki nim można skonfigurować ponad 1700 różnych wersji pojazdu.

Ceny podstawowej wersji furgon nowego modelu rozpoczynają się teraz od 84 330 złotych netto. Jest to ok. 6,5% taniej niż w przypadku poprzedniego modelu.

Z kolei wersja podwozie kosztuje teraz od 78 230 złotych netto. Tym samym najtańszą wersję do zabudowy można kupić o 7% taniej niż to było dotychczas.

Wszystkie wersje nowego Sprintera oprócz nowocześniejszej technologii mają bogatsze wyposażenie. Standardem jest m.in. bezkluczykowy starter KEYLESS GO, a w Polsce także radioodbiornik z Bluetooth.

Nowy Sprinter będzie dostępny w salonach w czerwcu.

Najnowsze

Wrap Sisters zwyciężają konkurs oklejania auta

Podczas Rema Days Warsaw odbył się konkurs 3M Endorsed Wrap!t Ring. Aplikatorzy aż ośmiokrotnie odmienili wygląd oklejanego na żywo BMW i8 Frozen Yellow, za pomocą zadrukowanej autorskimi projektami graficznymi folii. W konkursie zagłosowało łącznie prawie 1800 osób. Zwyciężyły Wrap Sisters z firmy Omega Art z Olkusza!

Siostry Wrap Sisters z Omega Art do egzaminu certyfikacyjnego 3M Endorsed zgłosiły się po wizycie na Rema Days w zeszłym roku, mając już ponad 10 lat doświadczenia. Egzamin jest wymagający a uzyskany certyfikat stanowi poświadczenie najwyższej jakości umiejętności aplikatorów. – Kiedy zgłosiłyśmy się do The Wrap Center, nawet nie przypuszczałam, że zaledwie rok później znajdziemy się wśród Endorsów, w dodatku oklejając na żywo podczas Rema Days – powiedziała Aneta Martyka z Wrap Sisters, a jej siostra Renata Jurczyk dodała – Decydując się na uczestnictwo w konkursie zdecydowanie wyszłyśmy poza swoją strefę komfortu – i było warto! Cieszymy się, że nasz projekt tak się spodobał. Obecnie certyfikat posiada w Polsce tylko pięć kobiet oraz ponad 30 mężczyzn.

W 3M Endorsed Wrap!t Ring zaangażowanych było łącznie 8 zespołów doświadczonych aplikatorów z certyfikatem 3M Endorsed. Zawodnicy zmierzyli się z wymagającym najwyższych umiejętności i precyzji, futurystycznym modelem BMW i8. Konkurs zorganizowany przez Certyfikowane Centrum Szkoleniowo-Egzaminacyjne 3M – The Wrap Center polegał na tym, że w każdym starciu dwa zespoły aplikatorów oklejały samochód równocześnie, każdy jeden jego bok. Projekty graficzne zostały przygotowane przez członków zespołów i wydrukowane, a do ich wykonania wykorzystano zadruk na folii 3M IJ180mC. Aplikatorzy w projektach skorzystali również z folii do zmiany koloru auta oraz innowacyjnej taśmy. Podczas konkursu nie było możliwości używania nożyka do przycinania folii na samochodzie, tylko bezpiecznych dla lakieru taśm.

Nagrody w konkursie to rolki folii 3M, taśmy 3M Knifeless, akcesoria, narzędzia GeekWraps, profesjonalne opalarki Steinel oraz zadruki w drukarni DPSdruk.pl.

BMW i8 w 8 odsłonach
Rywalizacja była zacięta, a liczba oddanych głosów przebiła wynik osiągnięty na ostatnim SEMA Show w Las Vegas. W konkursie startowało łącznie 8 projektów stworzonych przez aplikatorów z całej Polski. Trzecie miejsce zajęli  Bartek Fabian z Oklejanie Aut (Tarnawa Górna) oraz Mariusz Domański z Nova Vision (Mińsk Mazowiecki). Drugie miejsce zdobyła ekipa firmy Wrapster pod przewodnictwem Mateusza Popowa (Wrocław). Zwyciężczyniami konkursu zostały siostry Aneta Martyka oraz Renata Jurczyk – Wrap Sisters z firmy Omega Art (Olkusz).

Poza konkursem przyznano także dodatkowe wyróżnienia – dla zespołu Wojciecha Siennickiego z Adrenaline Shell (Warszawa) za kreatywny projekt stworzony w wersji 3D oraz dla Marcina Paszkiewicza ze Zmiana Koloru Auta (Wrocław) za sprostanie oklejaniu w pojedynkę (czas w konkursie przewidywał oklejanie przez dwie osoby). Specjalne wyróżnienie od BMW Polska, które użyczyło BMW i8 do konkursu, powędrowało także do zespołu Rafała Batora z Euro-Glass (Świdnica).

Car wrappowa pasja
Oklejanie samochodów to nie tylko sposób na biznes i odpowiedź na rosnący trend personalizacji pojazdów. To także pasja wymagająca nieustannego dokształcania się i pracy nad warsztatem – oraz środowisko osób zaangażowanych w temat z niemalże hobbystycznym zacięciem. Oklejanie samochodów dotarło do Polski ze Stanów Zjednoczonych, w których ten typ personalizacji się narodził. W USA obecnie aktywnie działa ponad 200 certyfikowanych aplikatorów 3M Endorsed. Na rodzimym rynku zainteresowanie zmianą koloru oraz projektami graficznymi rośnie z roku na rok, w tym momencie w Polsce działa około 40 firm z certyfikatem 3M. – Widzimy w Polsce rosnące zainteresowanie oklejaniem pojazdów i chcemy wspierać rozwój edukacji w tym zakresie powiedziała Karolina Mojeścik, koordynator marketingu Działu Reklamy Wizualnej 3M Poland i dodała – Wzmocnienie technicznych umiejętności aplikatorów pozwala im pracować szybciej, sprawniej i kleić nawet najbardziej skomplikowane realizacje z łatwością. W Polsce we współpracy z 3M powstało jedno z najlepszych centrów szkoleniowych na świecie – The Wrap Center, prowadzone przez światowej klasy specjalistę – Rafała Żmudę.

Polski car wrapping
W Polsce oklejanie samochodów zaczęło się około 10 lat temu i były to głownie drobne stylizacje, jak maska, elementy kokpitu, dach. W tym czasie w palecie rozwiązań królował carbon, a głównym materiałem w użyciu były laminaty 3M™ DI-NOC™. – Zmiana koloru pojazdów zaczęła się rozwijać w ostatnich latach, a zainteresowanie rośnie nieprzerwanie aż do dziś powiedział Rafał Żmuda, certyfikowany trener 3M z The Wrap Center i dodał – Polski rynek prężnie się rozwija, a aplikatorzy nie odstają umiejętnościami od swoich kolegów zza oceanu gdyż obowiązują ich dokładnie takie same zasady certyfikacji 3M Endorsed.

Program 3M Endorsed w obecnej formie w Polsce dostępny jest niecałe dwa lata, a certyfikat 3M Endorsed wydawany jest na globalnych zasadach. Dzięki temu mamy pewność, że niezależnie od miejsca na świecie, aplikator z takim tytułem wykona pracę na najwyższym poziomie. Jest to szczególnie istotne gdy rozważamy oklejenie samochodu o wartości podobnej lub wyższej jak oklejane na targach BMW i8. Innowacyjne produkty 3M zapewniają czystą i bezpieczną aplikację, dają gwarancję utrzymania najwyższej jakości zadruku przez cały czas ekspozycji (3M™ MCS™) oraz pewność możliwości bezpiecznego usunięcia grafik. Certyfikacja 3M Endorsed zapewnia o najwyższej jakości usługi i daje gwarancję bezpieczeństwa personalizowanego pojazdu. – Klienci coraz częściej wymagają od aplikatorów potwierdzenia umiejętności i naprzeciw takim oczekiwaniom wychodzi program 3M Endorsed powiedział Rafał Żmuda – Co więcej, rynek się zmienia i znacznie częściej poszukujemy najwyżej jakości a nie najniższej ceny. To popłaca – możemy cieszyć się spersonalizowanym pojazdem przez długi czas i bez problemu zmienić stylizację, jeśli mamy na to ochotę – podsumował Rafał Żmuda.

Najnowsze

Strefa Kobiet na Warsaw Motorcycle Show!

Motocyklowa Strefa Kobiet, najnowsze motocykle światowych marek, spotkania z zawodnikami, prezentacje klubów i stowarzyszeń motocyklowych, a także festiwal tatuażu Warsaw Tatoo Days z udziałem międzynarodowych mistrzów tatuażu - to, i wiele więcej, czeka na odwiedzających Warsaw Motorcycle Show w Ptak Warsaw Expo.

W strefie Kobiet, której patronuje motocaina.pl pojawią się m.in.:

  • Płockie Motocyklistki
  • Sylwia Dzik „Dzikuska” – blogerka motocyklowa
  • Ania Wywrot „Haneczka” – młoda blogerka motocyklowa
  • Teresa Anna Chudecka „Adventure Tess” – poprowadzi również swój panel podczas jednego dnia
  • Magdalena Ciężka
  • Ola Kutz

Nie zabraknie najnowszych motocykli polskich importerów: Yamaha, BMW, Suzuki, Kawasaki, Triumph, Harley Davidson czy KTM. Bedzie można obejrzeć wszelki sprzęt i akcesoria motocyklowe, wystawę retro, pokazy stuntu, mrożący krew w żyłach pokaz jazdy motocyklem w kuli śmierci oraz 300 mistrzów tatuażu rywalizujących w 10 konkursowych kategoriach.

Główną atrakcją będzie też Polish Custom Show, czyli targi branży customowej oraz Mistrzostwa Polski w budowaniu motocykli tego typu. Na strefie zgromadzeni zostaną najwięksi gracze na rynku, mniejsze warsztaty, producenci motocykli dwukołowych, trójkołowych, odzieży, usługodawcy. Podczas imprezy będzie można zaopatrzyć się w najnowsze akcesoria, części, ciuchy, biżuterię, a także publikacje motocyklowe. Uczestnikami PCS będą również znane zagraniczne marki oferujące osprzęt do motocykli, takie m.in. jak Custom Chrome Europe, Motorcycle Storehouse czy Metzeler.

Akrobacji nie zabraknie. Pokaz stuntu w wykonaniu Macieja Dopa – jedynego stuntera w Polsce wykonującego tricki na maszynie marki Harley-Davidson i obecnego posiadacza rekordu Guinnessa w długości palenia gumy na motocyklu – na długo zapadnie Wam w pamięć. Jeśli komuś wciąż będzie mało, to ekstremalną dawkę adrenaliny zapewni The Globe of Death – mrożący pokaz umiejętności jazdy motocyklem w kuli śmierci.

Partnerem imprezy jest Yamaha, która przygotowała z tej okazji niespodziankę dla odwiedzających targi. Uczestnicy mogą wygrać skuter Yamaha Tricity 125. Wystarczy nagrać krótkie video z odpowiedzią na pytanie „Dlaczego kochasz motocykle?” i wstawić je w komentarzu pod konkursowym postem na facebookowym profilu imprezy – www.facebook.com/warsawmotorcycleshow/. Termin zgłoszeń to 27 lutego. Spośród nadesłanych odpowiedzi wybrane zostaną trzy najlepsze filmy, których autorzy wezmą udział w wielkim finale podczas Warsaw Motorcycle Show.

Dodatkowo organizator przewiduje szkolenia  i prelekcje, przygotowane we współpracy z Polskim Ruchem Motocyklowym, MotoAutostradą i Motopomocnymi.

Szczegóły na  www.motorcycleshow.pl i facebook.com/pg/warsawmotorcycleshow

Chcesz wygrać wejściówki na Warsaw Motorcycle Show? Wejdź na stronę w piątek – będziemy mieć podwójne wejściówki do wygrania!

Najnowsze

Jazda na zderzaku powoduje wypadki: 3300 pomysłów, jak rozwiązać problem

Czujniki zbliżeniowe we wszystkich samochodach, fotoradary odległościowe, obowiązkowe wlepki na zderzakach oraz lepsza edukacja młodych kierowców – to kilka spośród ponad 3300 pomysłów zgłoszonych w ramach kampanii Polaku, Nie Jedź Na Zderzaku.

Akcja, która zwraca uwagę na utrzymanie bezpiecznej odległości między pojazdami spotkała się z dużym zainteresowaniem kierowców. 48% z nich przyznaje, że jazdę na tzw. ogonie obserwuje codziennie*. Tymczasem w praktyce osoba jeżdżąca na zderzaku pozostaje w Polsce bezkarna, dopóki nie dojdzie do kolizji!

36,5% pomysłów zgłoszonych na stronie internetowej kampanii dotyczy konieczności prowadzenia akcji edukacyjnych i zmian w szkoleniach dla kierowców, również z wykorzystaniem technologii wirtualnej rzeczywistości. 17% zaproponowanych rozwiązań to wykorzystanie elektroniki i nowych technologii w pojazdach. Montaż czujników odległościowych i wyświetlaczy ostrzegawczych, korzystanie z wideorejestratorów oraz rozwiązania z pojazdów autonomicznych mają duży potencjał. „Warto rozważyć montowanie projektorów bezpiecznej strefy wyświetlanej na drodze, która zmienia się dynamicznie, zależnie od prędkości” – napisał Krzysztof, który zgłosił swój pomysł na stronie internetowej kampanii.  Z kolei karanie kierowców pojawia się w co siódmej propozycji uczestników kampanii (14%).

Nie zabrakło głosów za zmianą prawa (10%) – na przykład na wzór niemieckiego, które nakazuje zachować odstęp równy połowie prędkości (np. 50 metrów przy prędkości 100 km/h). W egzekucji przepisów miałyby pomagać fotoradary odległościowe. Wśród propozycji zmian w infrastrukturze drogowej (4%), zgłoszonych na stronie www.nazderzaku.pl, były nowe znaki poziome, znane z dróg Europy Zachodniej, tablice informacyjne, fotoradary odległościowe i fotokomórki montowane w słupkach, które pilnowałyby porządku na drodze.

Uczestnicy akcji Polaku, Nie Jedź Na Zderzaku widzą sens również w znakowaniu tylnych zderzaków (7%). Humorystyczne, czasami nawet kontrowersyjne teksty miałyby przypominać o utrzymaniu bezpiecznej odległości. „Obowiązkowe wlepki na zderzak, jak na papierosach – JAZDA NA ZDERZAKU ZABIJA”. To mocne hasło nie mija się z prawdą. Według statystyk Policji w 2016 roku niebezpieczna odległość między autami przyczyniła się do ponad 2500 wypadków, w których śmierć poniosło 51 osób.

Pozostałe dwie grupy pomysłów to głosy sceptyków (3,5%), według których problem nie jest do rozwiązania, oraz kierowców gotowych do walki na drodze (8%). „Jeśli masz czas i nerwy, by załatwiać kwestie odszkodowania, to daj po hamulcu”. W ocenie tej grupy kierowców, jadącym na zderzaku należy serwować na przykład prysznice ze spryskiwacza i montować haki lub kolce na tylny zderzak, by kara była bolesna dla portfela.

Przed takim zachowaniem przestrzega Kuba Bielak, ambasador kampanii i specjalista ds. bezpieczeństwa w ruchu drogowym: „Część kierowców chce wychowywać tych, którzy siedzą nam na zderzaku. Odradzam, droga to nie miejsce na walkę. Trzeba nadać odpowiedni priorytet problemowi jazdy na zderzaku. Prędkość ciągle pozostaje największym problemem na polskich drogach, natomiast kwestia odległości w jakiej poruszam się od poprzedzającego pojazdu jest pomijana. Sytuację bardzo szybko poprawiłoby wprowadzenie rozwiązań systemowych, które z siebie wynikają i uzupełniają. Jeżeli zatem mówimy o edukacji, to powinna ona odbywać się zarówno w szkołach, ale również na drodze poprzez infrastrukturę. Właściciel samochodu z czujnikami pozwalającymi narzucić odpowiednią odległość, jeżeli nie używa tego typu udogodnień, to powinien dostać mandat. Poza tym jeżeli posiadamy infrastrukturę, która uczy, to również powinniśmy mieć infrastrukturę, która może karać” –  podkreśla Bielak.

Autorzy najciekawszych pomysłów na rozwiązanie problemu jazdy na zderzaku w nagrodę otrzymali zaproszenia na kurs doskonalenia techniki jazdy oraz klocki hamulcowe Ferodo i wycieraczki Champion.

*Statystyka na podstawie badania internetowego, przeprowadzonego na stronie kampanii „Polaku, Nie Jedź Na Zderzaku”, 2595 osób, listopad-grudzień 2017

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Dacia Duster – pierwsza jazda: rajd nieznane Mazowsze

Zamiast jechać na zwykłą prezentację nowej Dacii Duster Joanna Szymków z motocaina.pl wzięła udział w ciekawym rajdzie tym modelem i - co tu kryć - wygrała go! A jak się sprawdziła Dacia?

W dniach 30-31 stycznia 2018 Dacia Polska zaprosiła naszą redakcję do udziału w rajdzie nieznane Mazowsze współorganizowanym przez Automobilklub Polski. Rajd miał charakter turystyczno-nawigacyjny, gdzie poza przemieszczaniem się zgodnie ze wskazówkami roadbooka, trzeba było odszukać także obiekty z przekazanych nam na starcie zdjęć i zapisać je w odpowiedniej kolejności. Oczywiście, jak to w rajdzie – wszystko, na czas. I nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy w tym miejscu się nie pochwalili, że załoga Adam Michejda (party.pl) i Joanna Szymków (motocaina.pl) zdobyła w rajdzie pierwsze miejsce!

Przede wszystkim jednak wszyscy dziennikarze motoryzacyjni biorący udział w zmaganiach mieli okazję przetestować nową Dacię Duster w mocno zróżnicowanych warunkach. Trasy biegły nie tylko przez drogi krajowe czy utwardzone, ale też przez szutry czy wąwozy. Czy nowa Dacia dała sobie radę w takich warunkach?

Do rajdu wybraliśmy Dustera w wersji 125-konnej benzyny z manualną, sześciostopniową skrzynią biegów i napędem 4×4. I tu warto zaznaczyć, że jeśli chodzi o silniki, to Dacia nie zmieniła nic w swojej ofercie i w dalszym ciągu są dostępne znane już wcześniej silniki benzynowe o mocy 115 i 125 KM, z napędem do wyboru 4×2 lub 4×4, silnik 115 KM wyposażony w LPG (tu napęd wyłącznie 4×2) oraz dwa silniki wysokoprężne 90 i 110 KM (rodzaj napędu do wyboru tylko w przypadku większej mocy). Producent tłumaczy swoją decyzję o braku poszerzenia gamy silników tym, że dzięki temu został utrzymany także i dotychczasowy poziom ceny. Dacia korzysta bowiem ze znanych już i stosowanych w całym aliansie Renault-Nissan rozwiązań, co znacząco obniża koszty produkcji.

Zapytacie więc, co wobec tego się zmieniło? Właściwie wszystko, jeśli chodzi o design nadwozia i zwiększenie komfortu jazdy kierowcy i pasażerów. Z niezbyt ładnego kaczątka Dacia Duster zmieniła się w całkiem zgrabnego łabędzia. Przednie reflektory zostały maksymalnie rozstawione na boki, dzięki czemu mocniej zarysowano obudowę chłodnicy. Sam kształt reflektorów został również zmieniony – aktualnie składa się z trzech części, gdzie jedna z nich to pasek LED ze światłami do jazdy dziennej. Dzięki tym zabiegom przód nabrał nowoczesnego i bardziej dynamicznego wyglądu. Boczna linia nadwozia została umieszczona wyżej, a efekt ten dodatkowo podkreślają nowe, 17-calowe obręcze kół. Z tyłu witają nas reflektory w kwadracie z krzyżykiem wewnątrz. Tu również światła zostały skrajnie przesunięte w stronę boków nadwozia. Powiększono także przednią i tylną osłonę podwozia, co podkreśla crossoverowy charakter Dustera. Producent pozostawił przy tym 21 cm prześwit, który jest w pełni wystarczający i sprawdza się nawet w najtrudniejszych terenach.

A jakie zmiany we wnętrzu? Przednia szyba została przesunięta do przodu o 10 cm, dzięki czemu Dacia zyskała przestronniejsze wnętrze. Powiększono także samą deskę rozdzielczą, na środku której umieszczono skierowany w stronę kierowcy ekran MediaNav Evolution. Na desce nie dzieje się zbyt wiele, ale przecież właśnie o prostotę chodzi w tego typu samochodach. Poniżej ekranu znajdziemy trzy pokrętła automatycznej klimatyzacji, która pojawia się w Dusterze po raz pierwszy. Tak samo zresztą jak i system bezkluczykowy. Tuż nad pokrętłami automatycznej klimatyzacji znajduje się rząd klawiszowych przełączników. Są one bardzo przejrzyste, wygodne w użyciu i stanowią miłą odmianę od najczęściej stosowanych przełączników wciskanych. U dołu panelu znajduje się schowek na drobne rzeczy lub telefon, niestety dla mnie osobiście mało komfortowy, gdyż nie jest on dostępny dla kierowcy bez zmiany pozycji za kierownicą. W pobliżu dźwigni hamulca ręcznego znajduje się pokrętło do ustawienia trybu napędu oraz przyciski do włączenia tempomatu. To ostatnie nie jest zbyt intuicyjnym rozwiązaniem i wymaga przyzwyczajenia się.

Kierowca może sobie w nowym Dusterze dopasować pozycję kierownicy zarówno w pionie, jak i w poziomie (tu mógłby być jednak odrobinę większy zasięg). Fotel kierowcy jest wyposażony w podłokietnik i regulację podparcia odcinka lędźwiowego. Same siedziska zostały wydłużone o 20 mm, co sprawia, że w nowych fotelach podróżuje się wygodnie nawet na dłuższych trasach. Nie mogę jednak powiedzieć, aby boczne trzymanie tych foteli było rewelacyjne, jednak znów należy sobie zadać pytanie czy w tego typu samochodzie jest to faktycznie konieczne. Materiały, które zostały zastosowane we wnętrzu nowej Dacii są proste, ale schludne i całkiem dobrze spasowane.

Wracając jednak do samego rajdu i tego jak nowa Dacia Duster spisuje się na drodze i poza nią – jest naprawdę dobrze. Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie możliwości nowego Dustera w terenie. Podczas samego rajdu pokonywaliśmy drogi szutrowe, które akurat po roztopach były podmokłe, a co za tym idzie mocno wyboiste i błotniste. Jednak nowa Dacia Duster pokonywała je niezłomnie i w sposób komfortowy zarówno dla samego kierowcy, jak i dla pasażera. Drobne nierówności nie były praktycznie w ogóle wyczuwalne, jedynie jako delikatne wibracje na kierownicy. Podczas pokonywania odcinka w wąwozie, Duster świetnie poradził sobie zarówno ze stromymi podjazdami, jak i z dużymi nachyleniami przy zjazdach. Bardzo pomocny był przy tym system kamer nie tylko przednich, czy tylnych, ale i bocznych. Na bieżąco mogliśmy sprawdzać ile jeszcze zostało nam miejsca do pokonania wąwozowych szczelin z każdej ze stron.

Nie było takiego momentu na trasie, który by mógł zatrzymać nową Dacię Duster. Oczywiście tę z napędem 4×4, ponieważ od kolegów dziennikarzy, którzy dostali do dyspozycji Dustera z napędem 4×2 i automatyczną skrzynią biegów wiemy, że bywało różnie, szczególnie na błotnistym podłożu.

Nie było to już jednak tak oczywiste na trasie. O ile poruszanie się po drogach szybkiego ruchu czy autostradach nie jest uciążliwe, o tyle wyprzedzanie ciężarówek na jednopasmówkach już tak. Silnik benzynowy nie jest zbyt elastyczny i kierowca potrzebuje dużo wolnej przestrzeni do bezpiecznego zrealizowania manewru wyprzedzania. Z naszego porównania wynika, że z najmocniejszym dieslem już jest trochę lepiej. Trzeba się jednak przyzwyczaić, że aerodynamika Dustera powoduje, że każdy mocniejszy podmuch wiatru jest wyraźnie odczuwalny, łącznie z tym powodowanym przez mijające nas TIR-y. Jednak tu znów pada pytanie – czy mamy do czynienia z samochodem szosowym, żeby stawiać mu aż tak wysokie wymagania? Otóż jeśli odpowiemy sobie na to pytanie i przyznamy, że jest to przede wszystkim samochód w teren i do poruszania się po zróżnicowanych nawierzchniach, to okaże się, że mamy do czynienia z naprawdę ciekawym autem, który jest w stanie zdeklasować konkurencję stosunkiem ceny do jakości. I nie mam tu na myśli jakości wykończenia, bo to jest mimo wszystko kwestia gustu, ale właściwości jezdne, bardzo dobre zawieszenie, przestronność i zwinność tego samochodu. To wszystko za cenę rozpoczynającą się od kwoty 39 900 złotych, a kończącą na kwocie 75 400 złotych za najbogatsza wersję powoduje, że ten samochód z pewnością będzie miał wielu zwolenników i szczerze mówiąc – wcale mnie to nie dziwi.

NA TAK
– zdecydowanie cena, cena i jeszcze raz cena;
– zawieszenie;
– trakcja w zróżnicowanym terenie;
– choć zawsze daję trzy plusy i trzy minusy, to zamiast jednego minusa, tym razem plus za klawiszowe przyciski na kokpicie.

NA NIE
– dość prosta i uboga deska rozdzielcza;
– dość daleko umiejscowione schowki podręczne.

Najnowsze