Maserati na dworze Królowej Charlotty

Przejażdżka luksusowym Maserati to marzenie wielu, niewielu jednak stać na jego realizację. Poczytaj o Balu Królowej Charlotty i dowiedz się, jak warta tysiące funtów wycieczka Maserati GranCabrio  może odmienić życie potrzebujących.

fot. Maserati

Tradycja organizowania Balu Królowej Charlotty sięga 250 lat wstecz. Wtedy też uczestnicy balu zbierali środki na wspieranie potrzebujących matek z dziećmi. Dziś, po 12 latach nieobecności, idea balu powróciła do Londynu i wszystko byłoby, jak za dawnych lat, gdyby nie piękne, nowe i młode debiutantki w szatach i diamentowych koliach rodem z filmów kostiumowych podjeżdżające pod drzwi Durbar Court samochodami Maserati Quattroporte oraz współczesne zasady i patroni aukcji charytatywnej towarzyszącej przedsięwzięciu.

Maserati Great Britain oraz dystrybutor marki, firma HR OWEN Sports Cars zasiliły konto organizatorów balu niebagatelną kwotą 60 tysięcy funtów. Pieniądze przeznaczone zostały na walkę z problemem poronień

Maserati błyszczy, przy orszaku pieknych pań
fot. Maserati

oraz pomoc wcześniakom w centrum badań Wolfston and Weston oraz Szpitalu Królowej Charlotty. W ramach aukcji, uczestnicy balu walczyli o pierwszą przejażdżkę nowym Maserati GranCabrio, która obędzie się już w 2010 roku. Choć na działanie obu jednostek potrzeba ponad 500 tysięcy funtów rocznie kwota zaoferowana przez Maserati jest naprawdę znacząca.

Duże brawa dla ekskluzywnej marki za filantropię… Maserati udowadnia, że w słusznej sprawie można walczyć równie elegancko, jak wyglądają jego samochody, a akcje charytatywne mogą być nie tylko potrzebne, ale i przy tym naprawdę pasjonujące i ciekawe. Czekamy na więcej takich wydarzeń.

Najnowsze

Focus RS – jazda bez trzymanki

305 KM napędzanych na przednią oś i agresywny gang silnika - czy to wystarczy by opisać emocje z jazdy Focusem RS? Na pewno nie! Przeczytaj nasz test masowego auta w rasowej odmianie.

Czyż nie jest piękny?
fot. Magda Drzewiecka

Dwa ostatnie dni tygodnia przed upragnionym weekendem, koniec września, słoneczna Zielona Góra.

Przede mną stoi zielony, pożądany przez tysiące Europejczyków, Ford Focus RS. Słyszałam, że jest szybki jak błyskawica i niebezpieczny dla niewprawnego kierowcy. Czy powinnam zacząć się bać? Do dyspozycji mam lotnisko w Kąkolewie, zatem mam gdzie pośmigać. Zewsząd dochodzą głosy: „co za dźwięk”, „czy on jest przylepiony do drogi?”, „ale szybko zniknął” – wśród początkowo sceptycznie nastawionych panów, krytyka typu „Ford …. wort” szybko zamienia się zachwyt.

Robię pilne resume tego, co wiem o RS’ie: najszybszy wśród przednionapędowych kompaktów, 2,5 litrowy silnik Duratec, 305 koni mechanicznych, pięć cylindrów i niecałe 6 sekund do „setki” – do kompletu dorzucam wiedzę o 263 km/h prędkości maksymalnej – czy uda mi się ją tutaj osiągnąć? Zresztą, czego chcieć więcej? Zapewne atrakcyjnego „opakowania”. Na szczęście Ford zadbał nie tylko o walory techniczne auta, ale i o jego drapieżny wygląd. Olbrzymie, „napompowane” zderzaki, 19 calowe felgi (opony 235/35), konkretny spoiler nad tylną szybą, wloty powietrza na masce i oznaczenia „RS” na każdym ważnym elemencie auta tworzą wrażenie agresora. Auto wyprodukowno jedynie w 8,5 tysiącach sztuk, zatem można się w nim poczuć unikatowo (w związku ze wzrostem zainteresowania pojazdem już zwiększono produkcję do 9,5 tysiąca). A co z jazdą?

Jazda z Czopikiem

Z tyłu RS wzbudza respekt
fot. Magda Drzewiecka

Siadając w samochodzie koło Rajdowego Mistrza Polski Tomasza Czopika, liczę na niezapomnianą przejażdżkę. I nie mylę się. Nie tylko pas startowy, po którym jedziemy, łączy RS’a z samolotem. Dostrzegam więcej analogii – dźwięk silnika przypominający odgłos startującego odrzutowca, odległe krajobrazy przybliżające się do nas momentalnie, opanowanie „pilota” mojej wycieczki, krótkie hamowanie z dużej prędkości (niecałe 100 m przy zatrzymaniu z 200 km/h) i to przyspieszenie! Całości dopełnia niesamowita trakcja i stabilność samochodu; przez myśl mi nie przeszło, że RS mógłby niekontrolowanie wypaść z zadanego przez Tomka toru. Test łosia podczas prędkości, która przyprawia mnie o dodatkową dawkę adrenaliny do krwi, to dla Focusa pestka, jak dla mnie dodanie dwóch do dwóch. To pewne, że każdy kto bedzie miał okazję jazdy tym sprzętem dostrzeże nieprawdopodobną wręcz zdolność do trzymania się asfaltu; tym RS przekona do siebie nawet tych kompletnie nieprzekonanych – choć ci zapewne nie znają osiągnięć Forda np. WRC, a więc niebagatelnego doświadczenia marki w konstruowaniu maszyn stricte sportowych. I w tym Focusie to czuć z każdym błyskawicznie pokonanym metrem. Wielkie brawa! 

 

Przedni, ogromny spojler jest ładnie wkomponowany w  nadwozie
fot. Frendl

Posłuszeństwo RS
Ku mej – niczym nie skrywanej – radości, nadszedł wreszcie moment, gdy mogłam zająć miejsce za kierownicą zielonego „Kermita”. Zatopiona w kubełkowym fotelu Recaro, mocno wciskam pedał gazu i natychmiast pozostawiam zazdrosnych obserwatorów daleko za mną. Błyskawicznie dostrzegam jednocześnie, jak niebezpiecznie zbliża się to, co jeszcze niedawno ledwo majaczyło na horyzoncie. Ostre hamowanie i wywoływane przeze mnie nagłe skręty, a auto sunie jak po szynach! Niespodziewane dziury i …. nic! Idealna przyczepność do drogi – jedynie wrażenie pełnej kontroli nad autem. Układ kierowniczy daje dokładne wskazania, co się dzieje pod kołami, zatem nabieram coraz większej pewności w prowadzeniu samochodu. Test łosia okazuje się w mojej kooperacji z RS’em bułką z masłem. Naszym szaleństwom towarzyszy mierzwiący gorące powietrze wokół auta bulgot silnika.

Środek nie urzeka. Poza fotelami Recaro przeniesiony wprost ze standardowego Focusa
fot. Magda Drzewiecka

 

Aby go wciąż słyszeć, dodaję gazu, to notorycznie redukuję biegi, a w głowie huczy od myśli „gaz do dechy, pojedź szybciej, jeszcze trochę, przecież spokojnie możesz!”. Ulegam własnym namowom i rozkoszuje się jazdą do woli!

10-letnia gwarancja?!
Przyszła kolej na konferencję prasową, czyli słów kilka o dotychczasowych sukcesach marki: wzroście udziału sprzedaży liście najchętniej kupowanych marek – robi się nudno. Ale, ale: oto wiadomość, która elektryzuje wszystkich! Pod koniec tego roku, tylko w Polsce, Ford wprowadza 10 letnią gwarancję aktywowaną serwisem. Ta pionierska usługa, przedłuża wizytą w autoryzowanym serwisie ochronę na kolejne 12 miesięcy. Można zdecydować się także na przerwę w gwarancji. Obejmować będzie najważniejsze podzespoły pojazdu: silnik wraz z wybranymi elementami osprzętu, układ przeniesienia napędu oraz skrzynię biegów i całodobową pomoc assistance. Brzmi ciekawie i dość niezwykle jak na dzisiejsze – 3 letnie standardy gwarancji (Kia oferuje max. 7 lat). Jaka będzie – podobno symboliczna – cena usługi i jakie elementy auta de facto podlegać będą gwarancji dowiemy się niebawem. Wtedy też będzie można obiektywnie ocenić „niezwykłość” aktywowania gwarancji serwisem.

Kobiety górą!

W RS warto dostrzegać szczegóły…
fot. Magda Drzewiecka

W programie przewidziano takżę kibicowanie uczestnikom, odbywającej się w nowo otwartym salonie Forda Germaz, ogólnopolskiej Olimpiady Serwisowej. Takie zmagania to szansa na wyłonienie najlepszych fachowców: lakierników, blacharzy, profesjonalnych sprzedawców i mechaników, wśród ponad tysiąca pracowników Autoryzowanych Serwisów Forda. Dla mnie – to możliwość zweryfikowania swojej wiedzy i umiejętności. Podczas finału na „Doradcę Serwisowego Roku 2009″ pytania były trudne, atmosfera napięta, scenografia rodem z telewizyjnych teleturniejów, a ja zdenerwowana swoją niewiedzą… w końcu skąd miałam znać pięć ostatnich akcji serwisowych Forda?! Tymczasem na scenę wkroczyła jedyna uczestniczka, przedstawicielka płci pięknej – Pani Aleksandra Materna z Gołębiewski Starogard Gdański, która ostatecznie zajęła III miejsce „Doradcy Autoryzowanego Zakładu Napraw Nadwozi 2009″. Czyż to nie brzmi dumnie? Gratulujemy!  To kolejny dowód na to, że entuzajstycznie nastawione do motoryzacji kobiety, z niezwykłą mężczyznom pasją podchodzą do ulubionej tematyki.

 

Widzi mi się
Focus RS to monstrualna dawka sportowej przyjemności dla… każdego. Łączy w sobie najlepsze cechy zwykłego „wozidełka” idealnie nadającego się do przewożenia dzieci i wycieczek do sklepów, z drapieżnym, rasowym autem, którego dźwięk i umiejętności przyprawiają o gęsią skórkę. Ma ewidentnie tzw. „pazura”, ale – mimo jakby nie patrzeć twardego (i dobrze!) zawieszenia – zapewnia przyzwoity komfort jazdy. No i jak na swoje możliwości stosunkowo niewiele pali! Jedynym mankamentem jest mało wyrazisty kokpit auta – poza kubełkowymi fotelami i oryginalną kierownicą, reszta konsoli nie różni się w niczym od standardowych Focusów. Szkoda, bo nieokrzesany styl nadwozia można by było choć trochę przenieść do środka. No, ale nic… wybaczamy. Niniejszym ogłaszamy, że Focus RS to „najtańsze konie mechaniczne” dostępne na rynku. 125 tysięcy złotych za 305 KM i ten zniewalający gang silnika, to niewiele.

 

Jest tak szybki, że zwykle będziesz go oglądać z oddali…
fot. Magda Drzewiecka

W Polsce sprzedano 31 sztuk RS-ów (w Europie 6500), dlatego gdy jeden z nich pojawi się w zasięgu wzroku, radzę mu się dokładnie przyjrzeć. Naprawdę jest na co popatrzeć! 

Na tak 
dynamiczny silnik, zawieszenie, a co za tym idzie przyczepność na zakrętach, dobrze trzymające fotele Recaro, charakterystyczny zielony kolor 

Na nie
mało wyraziste wnętrze, jedynie 31 sztuk do sprzedania w Polsce, w 2010 do sprzedaży w całej Europie trafi tylko 3000 sztuk.

 

 

Focus RS
Silnik benzynowy, R5, 2522 cm3

Moc  305 KM przy 6500 obr./min

Nadwozie hatchback, 3 drzwiowy

Moment 440 Nm przy 2300 obr./min

Rozmiary 440/184/150 cm

Rozstaw osi 264 cm

Napęd Na koła przednie

Masa 1468 kg (bez kierowcy)

Skrzynia 6-biegowa, mechaniczna

Poj. Bagażnika 385 l.

Prędkość maks. 263 km/h

Przysp. 0-100 km/h 5,9 s

Śr. Spalanie – 9,4 l/100 km

Cena 124 900 zł

Najnowsze

Pod dyktando Hamiltona

Na Marina Bay Circuit działo się dziś bardzo wiele, ale Lewis Hamilton był jakby poza tą walką. Od początku do końca wyścigu prowadził, nie pozwalając nawet zagrozić swojej pozycji. Robert Kubica 14 rundę Mistrzostw Świata Formuły 1zaliczył do jednej z najtrudniejszych.

Robert Kubica tuż przed GP Singapuru
fot. BMW

– To było najtrudniejsze dziesięć okrążeń w mojej karierze! – powiedział Robert Kubica o ostatnich okrążeniach na Marina Bay Circuit w Singapurze. Ogromne zużycie opon w samochodzie BMW Sauber powodowało, że Robertowi naprawdę trudno było utrzymać pod koniec wyścigu 8. pozycję. Pomimo to, Polak wydawał się być zadowolony z walki jaką stoczył w Azji.

Już sam początek dzisiejszego GP wyglądał obiecująco. Na 5 okrążeniu Robertowi udało się odebrać miejsce jadącemu przed nim Heikki Kovalainenowi i utrzymywać tempo jazdy porównywalne z poprzedzającym go Rubensem Barrichello. Niestety, pojawienie się żółtej flagi na skutek oderwania fragmentu skrzydła od bolidu Timo Glocka zniwelowało różnice i trzeba było walczyć ponownie o dobrą pozycję w stawce.

Z kolei Nick Heidfeld nie miał dzisiaj powodów do zadowolenia. Niemiec, który zakwalifikował się wczoraj jako 7. musiał startować z alei serwisowej po tym jak stwierdzono, że jego samochód nie posiada wymaganej wagi na skutek niewłaściwego obliczenia balastu. Przy okazji wymieniono w bolidzie Nicka silnik i skrzynię biegów.

Na skutek błędu Adriana Sutila z Force India i nieopanowania przez niego samochodu, podczas 20 okrążenia, Nick Heidfeld zahaczył o jego bolid, co spowodowało wyjazd samochodu bezpieczeństwa na tor. Nick z powodu uszkodzeń zakończył wyścig jeszcze na tym samym okrążeniu, a Adrian chwilę później. Robert Kubica zjechał do pitlane na chwilę przed tym wypadkiem. Pozostający na torze samochód bezpieczeństwa pozwolił na dotankowanie kilku kierowcom, co spowodowało przetasowania w stawce.

Polak utrzymywał w miarę równe tempo jazdy. Po drugim zjaździe Marka Webbera do pitlane okazalo się, że samochód Red Bull ma problemy z hamulcami. Mechanicy próbowali oczyścić wloty chłodzące, a chwilę póżniej Australijczyk tuż przed zakrętem numer 1 nie był w stanie wyhamować i uderzył w bariery. Na Marina Bay Circuit pojawił się ponownie samochód bezpieczeństwa.

Lewis choć nie ma już szans na obronę tytułu, ma z pewnością powody do zadowolenia
fot. Mercedes

Z pewnością zmęczony – mimo, że miał zdecydowanie najlepszą sytuację wśród kierowców – wydawał się po zakończeniu Grand Prix jego zwycięzca – Lewis Hamilton. Po bezproblemowym starcie Brytyjczyk pojechał świetny wyścig, choć początkowo mógł mu zagrozić Nico Rosberg, który wyprzedził na starcie Sebastiana Vettela. Kierowca Williamsa otrzymał jednak karę przejazdu przez aleję serwisową, ze względu na niewłaściwy wyjazd po planowym dotankowaniu. Sebastian Vettel z kolei, próbował doścignąć lidera, jadąc momentami nawet szybciej niż Brytyjczyk. Niestety, jego plany zrewidowali sędziowie, którzy dopatrzyli się, że Vettel za szybko poruszał się w alei serwisowej i ukarali go dodatkowym przejazdem przez pitlane.

Już na pierwszych okrążeniach inżynier Lewisa komunikował mu co prawda, że KERS w jego bolidzie może nie funkcjonować prawidłowo i powinien zostać wyłączony, ale nic nie wskazywało później, aby samochód McLarena miał jakiekolwiek kłopoty z utrzymaniem właściwego tempa jazdy.

Biorąc pod uwagę wczorajsze kwalifikacje, udany start mogą w sumie odnotować kierowcy Brawn GP. Jenson Button startujący z 11. pola ukończył wyścig na 5 pozycji, a Rubens Barrichello ruszający z 9. miejsca uplasował się na 6. lokacie.

Warto zauważyć, że zespoły narzekały dzisiaj zdecydowanie na kłopoty z hamulcami. Ich ogromne obciążenie na torze w Singapurze wyeliminowało jako pierwszego Romain Grosjean’a z Renault. Wydaje się, że azjatyckie GP urasta do miana jednego z tych najtrudniejszych w sezonie. Marina Bay Circuit to wąski  i brudny tor o 23 zakrętach, na którym ponad 40% dystansu się hamuje. Mimo, że jest jednocześnie jedym z najwolniejszych w kalendarzu, to wymaga od kierowców naprawdę dużego wysiłku; zmęczenie większości z nich było widać dzisiaj podczas ich rozmów z dziennikarzami po zakończonych zawodach. 

Poz.

Nr

Kierowca

Zespół

Liczba
okrążeń

Czas

Poz.
startowa

Punkty

1

1

Lewis Hamilton

McLaren-Mercedes

61

1:56:06.337

1

10

2

10

Timo Glock

Toyota

61

+9.6 sek

6

8

3

7

Fernando Alonso

Renault

61

+16.6 sek

5

6

4

15

Sebastian Vettel

Red Bull

61

+20.2 sek

2

5

5

22

Jenson Button

Brawn GP

61

+30.0 sek

11

4

6

23

Rubens Barrichello

Brawn GP

61

+31.8 sek

9

3

7

2

Heikki Kovalainen

McLaren-Mercedes

61

+36.1 sek

8

2

8

5

Robert Kubica

BMW Sauber

61

+55.0 sek

7

1

9

17

Kazuki Nakajima

Williams

61

+56.0 sek

10

10

4

Kimi Räikkönen

Ferrari

61

+58.8 sek

12

11

16

Nico Rosberg

Williams

61

+59.7 sek

3

12

9

Jarno Trulli

Toyota

61

+73.0 sek

14

13

3

Giancarlo Fisichella

Ferrari

61

+79.8 sek

17

14

21

Vitantonio Liuzzi

Force India

61

+93.5 sek

19

Wyc.

11

Jaime Alguersuari

Toro Rosso

47

+14 okrąż.

16

Wyc.

12

Sebastien Buemi

Toro Rosso

47

+14 okrąż.

13

Wyc.

14

Mark Webber

Red Bull

45

+16 okrąż.

4

Wyc.

20

Adrian Sutil

Force India

23

+38 okrąż.

15

Wyc.

6

Nick Heidfeld

BMW Sauber

19

+42 okrąż.

20

Wyc.

8

Romain Grosjean

Renault

3

+58 okrąż.

18

Najnowsze

Jak kupować fotelik samochodowy?

Eksperci opracowujący rozwiązania dotyczące bezpiecznego przewożenia dzieci w fotelikach samochodowych, w odpowiedzi na zapotrzebowanie rodziców wskazują, jakie błędy są najczęściej popełniane przy zakupie fotelika dziecięcego i podpowiadają prawidłowe rozwiązania.

fot. Rafał Kaliński

Fotelik samochodowy zwiększa bezpieczeństwo naszego dziecka podczas ewentualnych wypadków i zdarzeń drogowych, a często ratuje życie. Jeżeli będziemy podchodzić do jego zakupu z troską i odpowiednią dbałością o bezpieczeństwo dziecka, unikniemy wówczas wielu błędów. Dopytujmy znajomych i szukajmy informacji zanim wybierzemy się do sklepu.

Crashtest fotelika obejrzysz klikając tu.

– Już od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie rodziców bezpieczeństwem dzieci podczas podróży samochodem. Świadczą o tym, nie tylko wskaźniki sprzedaży fotelików dziecięcych w naszym kraju, ale przede wszystkim większa świadomość kupujących. Klienci szukają nowych rozwiązań technicznych, dopytują o prawidłowe rozwiązania dla ich dziecka. Takie zachowania pozwalają wyeliminować wiele błędów, które możemy popełnić przy zakupie fotelika – uważa Monika Kujawska z Ramatti, ekspert w dziedzinie samochodowych fotelików dziecięcych.

Typowy fotelik dla malucha
fot. Ramatti

Wśród najczęściej popełnianych błędów przy zakupie samochodowego fotelika dziecięcego można wymienić między innymi:

1. Niedostosowanie fotelika do indywidualnych potrzeb dziecka, przede wszystkim jego wagi.

2. Sugerowanie się ceną.

3. Kupowanie używanego fotelika. Nie znając historii fotelika, można dokonać zakupu produktu, który nie zadziała odpowiednio w przypadku kolizji. Każdy fotelik po jakimkolwiek uderzeniu powinien zostać wymieniony.

Eksperci podpowiadają prawidłowe rozwiązania, które powinny pomóc w zakupie odpowiedniego samochodowego fotelika dziecięcego. Fotelik powinien być:

1. Funkcjonalny, to znaczy dostosowany do wieku, wagi i wzrostu dziecka.
Należy zmieniać fotelik, kiedy dziecko osiągnie wagę będącą górną granicą działania fotelika lub kiedy głowa wystaje ponad fotelik. W przeciwnym razie fotelik nie zadziała jak powinien.

Typowy fotelik dla średniaka
fot. Ramatti

2. Zamontowany odpowiednio w samochodzie.
Noworodki i niemowlęta do 9 kilogramów powinny być przewożone w fotelikach odwróconych tyłem do kierunku jazdy. Nigdy jednak na przednim siedzeniu, jeżeli poduszka powietrzna nie jest odłączona. Dzieci, które osiągnęły wagę 9 kilogramów mogą być przewożone przodem do kierunku jazdy. Fotelik powinien być zamontowany bardzo dokładnie i stabilnie. 

3. Odpowiednio wyposażony technicznie.
Jeżeli samochód jest wyposażony w system do mocowania ISOFIX, właściwym rozwiązaniem jest zamontowanie fotelika z tym systemem. Nowym rozwiązaniem na rynku jest ponadto system pasów krzyżowych, które w znaczący sposób zmniejszają przeciążenia działające na ciało dziecka podczas kolizji.

4. Opatrzony w odpowiednie atesty bezpieczeństwa, instrukcje obsługi.
Fotelik powinien odpowiadać standardom europejskim, posiadać certyfikat bezpieczeństwa ECE Regulation 44, atesty bezpieczeństwa oraz certyfikaty jakości. Należy wystrzegać się fotelików produkowanych w Chinach. Jakość materiałów wykorzystywanych do produkcji fotelików jest wątpliwej jakości.

5. Wyposażony w etykietę z informacją o produkcie.
Powinny tam się również znaleźć m.in. informacje o dacie produkcji, numerze serii oraz grupie wagowej dziecka, dla którego jest przeznaczony.

6. Wyposażony w okres gwarancji dłuższy niż jeden rok.
Foteliki najwyższej jakości mają dwuletni okres gwarancji. Produkty z krótszą gwarancją są odpowiednio tańsze, ale na pewno dużo gorszej jakości.  

Więcej przeczytasz na www.ramatti.com.pl

Najnowsze

Czego nie dowiesz się na motokursie – czym jeździć?

To kolejna odsłona naszej burzy mózgów, obfitującej w porady dla początkujących motocyklistek. Większość adeptek dwóch kółek wyjeżdża z ośrodka egzaminowania z prawem jazdy kategorii A nie zdając sobie sprawy, jak dużo jeszcze nie wiedzą. Tym razem doradzamy na jakich jednośladach jeździć i czego pilnować.

fot. Suzuki

Ważne jest, żeby nie pchać się na maszynę, której opanowanie zdecydowanie nas przerasta. Może to nie tylko zrazić do motocykli w ogóle, ale też powodować mnóstwo sytuacji, w których niezbędna jest pomoc drugiej osoby (podnoszenie jednośladu po wywrotce, cofanie nim „pod górkę” itp.). Sporo cennych porad zamieściłyśmy już na ten temat tu.

Dobierz motocykl do wzrostu (całe stopy powinny być na ziemi, ewentualnie całymi palcami powinnaś dotykać podłoża); jak kupisz maszynę zbyt wysoką, to może się nagle okazać, że na skrzyżowaniu przy jakiejś koleinie zabraknie Ci kilku centymetrów stopy. Efekt? Leżysz. Zbyt wysokim motocyklem ciężko też manewrować na parkingu.

Kwestia masy sprzętu jest dyskusyjna, generalnie liczy się technika i umiejętności jazdy na motocyklu. Mężczyźni także dosiadają jednośladów, których sami by nie podnieśli, więc pod tym względem nie masz się co martwić. To tylko sprawa Twojego komfortu psychicznego.

Jak wybrać motocykl dla poczatkującej motocyklistkiprzeczytasz tu oraz z poradnika Pauliny Kuffelkliknij tu.

 

fot. Motocaina

Nie zaczynaj od jednośladu o dużej mocy, bo może się okazać, że koników w silniku jest zdecydowanie za dużo i mówiąc potocznie – nie ogarniasz. Po co się męczyć? Lepiej nauczyć się jeździć na czymś mniejszym i dopiero wtedy przesiąść się na ten wymarzony.

Nie oszczędzaj na oponach. Zwłaszcza jeśli początkujesz, nie możesz ryzykować ze zbyt zużytym ogumieniem.

Lusterka mają być duże, a nie tylko ładne.

Nie regeneruj linek (zwłaszcza hamulca) – kupuj zawsze nowe. Niby drobiazg, ale w czasie jazdy może się okazać bardzo ważny, właściwie decydujący o Twoim być, albo nie być…

Top 5 motocykli dla kobiet czytaj o nich tu.

Przegląd techniczny rób tylko legalnie – w końcu sprawny motocykl, to Twoje bezpieczeństwo. W czasie przeglądu na stacji diagnostycznej nie daj się namówić na wjazd na rolki samochodowe – może to się skończyć upadkiem – jak nie mają specjalnego urządzenia dla motocykli, to już ich problem – wtedy szukaj innej stacji.

Pięć porad dla początkującej motocyklistki z cyklu jak jeździć. Czytaj tu.

Jeżeli używasz zabezpieczeń (blokada koła, kierownicy), pamiętaj, żeby je ściągnąć przed ruszeniem – niby to oczywiste, ale kobiety bywają roztargnione – niektóre mają naklejki-przypominajki na baku.

O propozycjach z oferty producentów motocykli (roczniki od 1993 do 2009), które w dużej mierze są dedykowane kobietom przeczytasz klikając tu.

Poprzednie porady z cyklu czego nie dowiesz się na kursie motocyklowym przecztytasz klikając tu.

Najnowsze