Małgosia Rdest wystartuje w VW Castrol Cup

Małgosia Rdest, tegoroczna uczestniczka mistrzostw Formuły 4 organizowanych przez British Racing Drivers’ Club, wystartuje w trzech rundach Volkswagen Castrol Cup rozgrywanych w Austrii, Polsce i na Węgrzech.Poza czysto sportową rywalizacją, celem zawodów jest także promocja młodych talentów w sportach motorowych.

Małgorzata Rdest
fot. materiały prasowe

Volkswagen Castrol Cup to nowy cykl wyścigów odbywających się w kilku krajach europejskich, między innymi w Polsce. Zawodnicy ścigają się w identycznych samochodach, VW Golfach, dzięki czemu w rywalizacji decydujące są umiejętności kierowców.

Małgosia Rdest, zwyciężczyni Międzynarodowych Kartingowych Mistrzostw Polski i uczestniczka programu Formuła BMW Talent Cup oraz Formuły 4, wystartuje w zawodach Volkswagen Castrol Cup już 24-25 sierpnia w Austrii.

„VW Castrol Cup to kolejne wyzwanie w mojej sportowej karierze, a ja jestem zawsze głodna nowych doświadczeń. Ścigałam się już w gokartach i bolidach, teraz zasiądę za kierownicą samochodu sportowego. Jestem bardzo szczęśliwa, że będę miała szansę wziąć udział w tak profesjonalnie przygotowanym wydarzeniu, które jest wielkim sportowym wyzwaniem. Mam nadzieję, że zdobyte doświadczenia zaprocentują w przyszłości” powiedziała Małgosia Rdest.

Najbliższa runda pucharu odbędzie się 24-25 sierpnia br. na torze Red Bull Ring w Austrii. Areną kolejnych zmagań będą tor Hungororing na Węgrzech (20-21 września) oraz Poznań (4-5 października).

Wyniki sportowe Gosi można śledzić na stronie internetowej – www.gosiardest.pl, na Facebooku: Gosia Rdest – Life is a Race oraz Twitterze https://twitter.com/GosiaRdest

Najnowsze

Zginęła pilotka rajdowa Ina Schaarschmidt

Lancer Evo IX  kobiecej załogi: Janina Depping/Ina Schaarschmidt uderzył w drzewo na piątym odcinku specjalnym podczas niemieckiego Rajdu Wartburg. Pilotka zmarła na miejscu, a Janina doznała oparzeń i złamania ręki. Rajd przerwano.

[opis fotki]
fot. materiały prasowe

W sobotę ok. godz. 19 kobieca załoga z numerem 14 wypadła z drogi na odcinku Steinbach – Brotterode. Lancer z dużą prędkością uderzył w drzewo i się zapalił. Janinę wyrzuciło z samochodu, a pilotkę próbowali uwolnić kibice. Pomoc jednak przyszła za późno.

Córkę trzykrotnego mistrza Niemiec, Dietera Deppinga, przewieziono helikopterem do kliniki. Doznała licznych oparzeń, złamania i wylewu krwi do mózgu.

Był to szybki odcinek drogi, gdzie za wzniesieniem jest zakręt. Przyczyny wypadku nie są jednak do końca znane.

Ina Schaarschmidt miała 29 lat, pochodziła z Leubsdorf w Saksonii. Z zawodu była pielęgniarką. Jeździła w rajdach od 2009 roku, a u boku Janiny od 2011. W tym sezonie kobieca załoga plasowała się na 5. miejscu w mistrzostwach kraju.

Najnowsze

Szwedki znów na podium

Podczas czwartej rundy mistrzostw Szwecji Ramona Karlsson i Miriam Walfridsson w Skodzie Fabii WRC uplasowały się na 3. miejscu. W klasyfikacji cyklu są wiceliderkami!

Ramona Karlsson i Miriam Walfridsson
fot. materiały prasowe

Do rajdu Ramona przygotowywała się pod okiem Per-Gunnara Anderssona, który pomagał jej ustawić Fabię. Rajd rozpoczął się w piątek etapem asfaltowym na którym Ramonie nie poszło zbyt dobrze. Na szczęście podczas kolejnego etapu szutrowego udało się odrobić straty, ale i nie obyło się bez problemów.

Na drugim odcinku Skoda obróciła się 360 stopni przy prędkości 200 km/h, a potem na czwartym odcinku kobieca załoga straciła ok. 20 sekund:

– Trochę zbyt optymistycznie i szybko pokonałam lewy zakręt na wzniesieniu. Przy maksymalnej prędkości i na najwyższym biegu tył samochodu stracił przyczepność. Nie miałam siły wyprostować samochodu i cieszę się, że wyszłam z tej sytuacji w jednym kawałku. Udało się utrzymać samochód na drodze w czasie, gdy się obracał. Jedynie dotknęłam małych drzew na skraju drogi. Gdy się zatrzymałyśmy obrałam już właściwy kierunek – wspomina gorące minuty Ramona, która przypomniała sobie wtedy słowa rajdowego kolegi: „Jak podejmujesz nadmierne ryzyko, to pamiętaj, że jak umrzesz to już więcej nie pojedziesz na rajd”.

A na ostatnim etapie zepsuł się siłownik wspomagający kierownicę i skrzynię biegów. Tylko dzięki sile mięśni i wytrwałości – Ramonie udało się dotrzeć do mety i utrzymać świetną pozycję w rajdzie.

Kobieca załoga zajmuje teraz 2. miejsce w klasyfikacji rocznej A 4WD, a do końca rozgrywek pozostały dwa rajdy w Linköping 6-7 września i finał w Uppsali 4-5 października.

Najnowsze

Karetki są wszędzie – nowa idea bezpieczeństwa

Wydawałoby się, że to motocykliści są najbardziej poszkodowanymi użytkownikami dróg. Nic bardziej mylnego. Są jeszcze tacy, którzy przewożą tych potrzebujących pomocy tu i teraz - kierowcy karetek pogotowia.

Głośny sygnał, ogromna prędkość, bo… tu liczą się sekundy. Praca kierowcy karetki nie należy do tych, do których pracownicy mogą przyczepić etykietkę „nudna”. Ogrom obowiązków ratowników i kierowców ambulansów mogą charakteryzować słowa: napięcie, stres, emocje, czas. Ostatnio, w wyniku wypadku we Wrocławiu, zginął prowadzący karetkę, a noworodek, który był przewożony został bardzo ciężko ranny. To tylko jeden z wielu przypadków, o którym słyszy się kilka razy w tygodniu i który skłonił mnie do przeprowadzenia rozmowy z ratownikiem – Piotrem Bartnickim z portalu Ratownik-Med.pl: o pracy ratownika i o tym, że praca ta wiąże się z ogromną pasją, mimo wyzwań. O tym, że „Karetki są wszędzie”.

fot. materiały prasowe

Jak wygląda praca ratownika i z jakimi zagrożeniami się wiąże?

Podczas wykonywania swojej pracy w karetce mamy najlepszy pogląd na zachowania kierowców na drodze widzących pędzący na sygnałach ambulans ratownictwa medycznego. Każdy niby wie, jak kruche jest ludzkie życie i w jak krótkim czasie można je stracić. Kiedy jedziemy do wypadku czy zachorowania nie włączamy sygnałów dla zabawy. Otrzymując zlecenie wyjazdu do wypadku lub zachorowania mamy narzucony przez dyspozytora kod pilności wyjazdu. Jeżeli jest to kod pierwszy, czyli K1 – wtedy obowiązkowo włączamy sygnały, co mam nam skrócić czas dotarcia do potrzebujących naszej pomocy. Teoretycznie ma nam to również zapewnić bezpieczeństwo. Niestety zdecydowana większość kierowców niestety nie ułatwia nam codziennej ratowniczej pracy.

Jak można sklasyfikować zachowania kierowców?

Pierwsza grupa, chyba ta najbardziej liczna, to grupa kierowców, która widząc pędzący ambulans wpada w panikę. Słysząc sygnały, nagle hamują nie zjeżdżając z drogi, zatrzymują się w najmniej odpowiednim momencie, np. przed zakrętem. Auta nadjeżdżające z naprzeciwka jadą swoim pasem do ostatniej chwili nie ustępując przejazdu, a w godzinach nocnych nawet jeżeli już zjadą na pobocze, to nigdy nie zmieniają świateł na postojowe, aby nie oślepiać kierowcy ambulansu. Druga grupa kierowców, również bardzo liczna, to „złośliwcy”. Widząc jadący ambulans nagle zaczynają się z nami ścigać, lub jeżeli już dadzą się wyprzedzić „uwieszają się” nam na tyle karetki pędząc bez żadnej wyobraźni. To, że my jedziemy bardzo szybko w danej chwili nie oznacza wcale, że nagle nie będziemy bardzo mocno hamować. Wiadomo jak taka sytuacja może się zakończyć. Jest też oczywiście trzecia grupa kierowców która nie reaguje, bo nic nie widzi i nic nie słyszy. Czasami jest nam w to bardzo ciężko uwierzyć, bo obecne sygnały są naprawdę głośne i widoczne. Jednak i te nowoczesne sygnały często nie wystarczają.

fot. materiały prasowe

I stąd pomysł na akcję „Karetki są wszędzie”?

Tak, głównie to właśnie te wyżej wymienione zachowania były impulsem do działania. W ostatnim czasie w mediach często czytamy o wypadkach zespołów ratownictwa medycznego tragicznych w skutkach, chociażby ostatni wypadek we Wrocławiu w którym zginął młody ratownik. Stwierdziliśmy, że świadomość naszego społeczeństwa jest zbyt niska i to jest jedna z głównych przyczyn niewłaściwego zachowania kierowców. Stąd pomysł nagłośnienia problemu i wyjaśnienia użytkownikom ruchu drogowego jak należy prawidłowo postępować. Wykorzystaliśmy do tego celu nasz portal ratowniczy, oraz stworzyliśmy profil na Facebooku. Rozpowszechniamy materiały, część sympatyków akcji okleiła swoje auta. Jesteśmy przekonani, że chociaż w minimalnym stopniu wpłyniemy na poprawę bezpieczeństwa uczestników ruchu oraz zespołów ratownictwa medycznego. Na nasz apel odpowiedziała również telewizja TVN Turbo, która wyemitowała materiał na temat naszej akcji. Rozumiem, że takie sytuacje zagrożenia zdarzają się bardzo często. Czy wy, ratownicy, nie macie czasami dość swojej pracy? Tak, wszystkie te wspomniane wcześniej sytuacje właściwie zdarzają się podczas każdego wyjazdu w kodzie pierwszym, czyli pilnym. Ciężko mi jest odpowiedzieć w imieniu wszystkich ratowników, to dość indywidualna sprawa i pewnie zdarzają się takie sytuacje, że jakiś ratownik ma dość swojej pracy. Myślę jednak że takie myślenie może wynikać jedynie z dużego obciążenia fizycznego podczas danego dyżuru. Jeżeli ratownik „dostanie w kość” gdzieś tam w duchu może i tak pomyśli, jednak jak tylko zmęczenie minie myśli już o swoim kolejnym dyżurze, a wcześniejsze myśli szybko uciekają zapomnienie. Większość ratowników medycznych to prawdziwi fascynacji – decydując się na wykonywanie tego zawodu ciężko jest tutaj mówić o przypadku.

Najnowsze

Ewa Wojtowicz podsumowuje GSMP Banovce

IX i X runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski rozegrała się na Słowacji. Ewa Wójtowicz nie miała konkurentów z klasy, ale została najszybszą kobietą na trasie.

Wyścig Impuls-Leasing Jankov Vrsok 2013, rozegrany został po raz 20-ty na 3700 metrowej trasie z Uhrovca na szczyt góry Jankov Vrsok. Na starcie pojawiło się 121 zawodników, a skupienie się na szybkim pokonaniu trasy nie było łatwe w temperaturach przekraczających 35 stopni.

Ewa Wojtowicz bez przekonania jechała na zawody:

– Podczas drogi na Banovce po raz kolejny miałam mieszane uczucia – powód: jadę sama w klasie A-1600. Jednak skoro na początku sezonu podjęłam decyzję, że startuje w całym, pełnym cyklu GSMP – to nie mogłam odpuścić mojej ulubionej trasy. Plan na tą eliminację był prosty – poprawić swoje czasy z ubiegłych lat oraz o ile będzie to możliwe powalczyć o jak najwyższą pozycję w grupie A – wspomina zawodniczka.

Ewa Wojtowicz
fot. Arkadiusz Bar

– Słowacka eliminacja jak zwykle przywitała nas mega upałem – w sobotę i niedzielę temperatura ocierała się o 40 st. Taki żar z nieba na pewno nie sprzyjał ani dobrym wynikom ani samopoczuciu. W sobotę najlepsze czasy osiągnęłam na podjazdach treningowych, kiedy jeszcze słońce nie było w pełni. Mimo nie najlepszych czasów i awarii auta Grześka Kozioła – końcowy wynik przerósł moje oczekiwania. Po raz pierwszy w „karierze” udało mi się stanąć na pierwszym miejscu podium w grupie A. Jupi!!! – cieszyła się Ewa.

Ewa na pięknej górskiej trasie
fot. Arkadiusz Bar

Zawodniczka wieczorem przygotowała strategię na drugi dzień zawodów:

– Po analizie nagranych on-boardów doszłam do wniosku, że jest kilka miejsc na trasie, na których mogę pojechać szybciej. Pierwszy podjazd wyścigowy pokazał, że analiza nie poszła na marne, gdyż udało mi się urwać 3 sekundy w porównaniu do czasów z dnia poprzedniego. Byłam niemal pewna, że w 2 podjeździe wyścigowym będzie ciężko zbliżyć się do uzyskanego rezultatu. Tym większe było moje zaskoczenie, iż pomimo popełnionych błędów na początku trasy po raz kolejny urwałam następne kawałki sekund. Uzyskałam najlepszy czas w historii moich występów w Banovcach – 2.14.192! Tak niewiele zabrakło do magicznej 13-stki! Pomimo rewelacyjnych czasów niedzielną eliminację zakończyłam na 3. miejscu podium, ale i tak jestem niesamowicie szczęśliwa, gdyż walka była do samego końca, a do 2 lokaty zabrakło 0.242 sekundy! – opowiada Ewa.

fot. Arkadiusz Bar

Ucieszyła ją także informacja, że została najszybszą kobietą na trasie:

– Podczas słowackiej eliminacji startowały jeszcze 3 kobiety, więc do domu przywiozłam 2 kolejne puchary – za najszybszą panią na trasie. Z rund w Banovcach po raz kolejny wracam mega zadowolona i już nie mogę doczekać się następnej, która odbędzie się w Siennej. Zapraszam wszystkich kibiców na weekend w okolice Kłodzka – duża dawka wyścigowych emocji gwarantowana – podsumowuje Ewa.

Rywalkami Ewy były dwie zawodniczki z mistrzostw Słowacji: Gabriela Andrisekova w Skodzie 130 RS i Veronika Vanyová w Hondzie CRX oraz polska zawodniczka     Anna Wojewoda w Fiacie Cinquecento.

A my przypominamy, że kolejny wyścig na którym można Ewie kibicować, odbędzie się podczas długiego weekendu w dniach 17-18 sierpnia w Siennej. Szczegóły znajdziecie na oficjalnej stronie zawodów: http://www.azk.studio-salwador.pl/gsmpsienna.html

Najnowsze