Edyta Wrucha
Redaktor

Maja Staniszewska – kobiecą Mistrzynią Europy w Moto Gymkhanie (video)

18 czerwca 2015
1
W holenderskim Lelystad po raz pierwszy w historii młodej dyscypliny, jaką jest Moto Gymkhana, rozegrały się Mistrzostwa Europy 2015. Polscy zawodnicy zaprezentowali bardzo wysoki poziom, a Maja Staniszewska była najlepszą kobietą na tych zawodach!

Do tej pory zawodnicy z różnych państw mieli okazję rywalizować jedynie przeciwko sobie w krajowych zawodach. Czesi wielokrotnie odwiedzali nasz kraj zorganizowaną grupą, a i Polacy w mniejszych ekipach, też wybierali się za południową granicę. W tym roku po raz pierwszy pojawiła się okazja do zebrania zawodników z całej Europy na jednych zawodach w Holandii. Na liście zgłoszeń widniało 68 nazwisk, a gościem specjalnym imprezy był zawodnik światowej czołówki z Japonii, czyli kraju gdzie gymkhana ma najdłuższą historię - Hunter Tabibito.

Plac, na którym odbywały się sobotnie rozgrzewki był podzielony na kilka części. Zaraz na początku zawodnicy wjeżdżali na krótką, około 30-sekundową trasę, złożoną z slalomu prostego oraz slalomu przesuniętego (gdzie pachołki nie są ustawione w jednej linii). Na tę trasę, ze względu na jej nieduży rozmiar, wpuszczano maksymalnie 5 motocykli. Na dalszej części placu otwierała możliwość wyboru kilku miejsc treningowych, w tym trzech figur GP8 (ósemek z polem startu i mety), z których jedna miała specjalny stoper, który liczył czas przejazdu i pokazywał go na ogromnym wyświetlaczu. Dzięki temu uczestnicy mogli wzajemnie porównywać się już pierwszego dnia i wiele osób z tego korzystało.

Najlepszy czas Maji oscylował w okolicach 33 sekund , a najlepszy zawodnik przejeżdżał GP8 w 27 sekund. Poza ósemkami była jeszcze jedna, szybsza od pozostałych, trasa rozgrzewkowa, na której można było trenować łuki pokonywane z większą prędkością oraz mocniejsze dohamowania. Ostatnim elementem treningowym była długa próbna trasa konkursowa, która pozwoliła potrenować bardziej urozmaicony przejazd (zbliżony do konkursu głównego) i na nią motocykliści byli wpuszczani pojedynczo. Treningi trwały do godz. 18, przy deszczowym poranku i w upalnym południu.

Niedzielne zawody zaczęły się punktualnie od rozdania wydrukowanych planów trasy i zawodnicy mogli pieszo zapoznać się z atrakcjami, jakie przygotowali organizatorzy:

- Trasa nie wydawała się bardzo skomplikowana, ale było kilka miejsc, w których można się zakręcić, takich jak na przykład pętla na środku placu, w której jeden z pachołków należało okrążyć aż trzykrotnie. Poza tym na całej trasie znalazła się figura nieznana na naszym lokalnym podwórku – dwa pasy na samej górze mapy ze strzałkami w prawo i lewo. Pasy te należało przejechać po razie w dowolnym kierunku, dzięki czemu każdy mógł ten fragment pokonać nieco inaczej. Niektórzy przejeżdżali to jednym, zacieśniającym się łukiem w prawo, jako, że właśnie w takich pochyleniu wychodzili z poprzedniej figury. Inni, rozszerzającym się łukiem w lewo (zaczynając od pasa dolnego), tak aby napędzić się na następny pachołek. Jeszcze inni, aby maksymalnie skrócić przejechaną drogę, robili dwa ciasne nawroty na końcach tych pasów. Co komu pasuje…  Ja w każdym z przejazdów wybrałam inną strategię, ale niestety taka modyfikacja w trakcie zawodów bardzo się na mnie zemściła, ponieważ w drugim przejeździe pojechałam inaczej niż zaplanowałam – wspomina Maja.

10 minut przed przejazdem trasy rozpoczynała się rozgrzewka na trasie treningowej z dnia poprzedniego. W Holandii, wzorem Japonii (i podobnie jak w Polsce) od tego roku, liczy się czas lepszego z dwóch przejazdów, a nie suma obu. To bardzo znacząca zmiana, która pozwala jechać naprawdę na limicie, bo wystarczy jeden świetny wyjazd, aby zapewnić sobie wysoką lokatę. Maja po pierwszym przejeździe była dopiero 43. w klasyfikacji ogólnej i 2. wśród kobiet, za Czeszką Janą Zelenkovą. W gronie niecałych 70 osób to lokata dość odległa, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że poza gospodarzami z Holandii i sąsiadującej Belgii, pozostałe kraje reprezentowała głównie ścisła czołówka ich klasyfikacji.

Kolejny czas Maji to 2:01.01, czyli poprawa o 4,5 sekundy. Polska zawodniczka zostawiłą za sobą główną rywalkę z czasem słabszym, jedynie w setnych sekundy - 2:01.10! Ostatecznie Maja zajęła 33. miejsce na 61 sklasyfikowanych, a do pierwszej trzydziestki zabrakło czterech dziesiątych sekundy. Tym samym została kobiecą Mistrzynią Europy w Moto Gymkhanie - dostała wspaniały puchar oraz szampana, podobnie jak pozostali laureaci. Mistrzem Europy został holenderski zawodnik Kristian Eekhof, a Vice-mistrzem Polak Krzysztof Dzikowski.

Tabela wyników dostępna jest pod adresem: https://www.motogymkhana.eu/Results

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!