Magda Wilk wraca na rajdowy lewy fotel!

W dniach 17-18 kwietnia odbędzie się 4. Rajd Mikołowski - pierwsza runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Śląska. Dla zawodniczki Automobilklubu Polski Magdy Wilk i redaktorki Motocaina.pl jednocześnie będzie to gościnny start w nowo zbudowanym BMW E30 318is. Na prawym fotelu zasiądzie Kacper Wróblewski.

– Wreszcie po kilkuletniej przerwie wracam na odcinki specjalne. Tym razem jako gość, w rajdzie okręgowym, jednak jego formuła jest idealna do rozgrzania się – być może przed startami w Mistrzostwach Polski. To mi się marzy! Póki co czeka mnie około 40 kilometrów odcinków specjalnych w BMW E30 318is. Udało mi się przed sezonem trochę nim pojeździć, jednak były to testy na torze, gdzie zawsze był margines bezpieczeństwa. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się namówić na prawy fotel utytułowanego kierowcę Kacpra Wróblewskiego, który ma ogromne doświadczenie z Pucharu i Mistrzostw Polski. Od kilku miesięcy pomaga mi w przygotowaniu samochodu, jak również w treningach. Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć zgrany duet i podbijemy na swój sposób Śląsk w ten weekend. Oczekiwania? Startujemy w klasie Gość, gdzie obsada jest bardzo mocna, w dużo szybszych autach. Dlatego wiemy, gdzie jest nasze miejsce w szeregu. Na pewno nasz cel to dojechać do mety i na rampie móc powiedzieć sobie, że było naprawdę szybko, fajnie i że jesteśmy zadowoleni z siebie. Chciałabym również podziękować tym, bez których ciężko byłoby nam pojawić się na trasach rajdu: conaweekend.com oraz Kubie Iwankowi, naszym patronom: motocaina.pl oraz WrOOOOm TV. Serwisem naszego auta podczas rajdu będzie zajmował się Alcar Service – mówi Magda Wilk.

– Czeka mnie wielkie wyzwanie! Po pierwsze nowy samochód, po drugie pierwszy rajd w sezonie, a po trzecie jadę jako pilot. Trochę oswoiłem się już z tym „prawym”, bo jeździmy z Magdą treningowo po różnych imprezach jednak dalej jest to dla mnie spory stres. Mam jednak nadzieję, że liczba spędzonych kilometrów na lewym fotelu przełoży się również na prawy oraz pomoże nam w osiągnięciu dobrego wyniku w ten weekend. Trzymajcie kciuki, żeby kartki się nie skleiły! – mówi Kacper Wróblewski.

W 4. Rajdzie Mikołowskim w niedzielę załogi będą miały do pokonania 3 odcinki specjalne o długości około 40 kilometrów. Przedsmak rajdu będzie można już poczuć podczas prologu w sobotni wieczór w Mikołowie, gdzie będzie również miała miejsce ceremonia startu.
W rajdzie wystąpi prawie 100 załóg, z czego 16. w klasie Gość.

Harmonogram i dodatkowe informacje o 4. Rajdzie Mikołowskim znajdziecie na stronie organizatora: www.rajd.mikolow.pl

Zapraszamy do kibicowania!

Najnowsze

Test Mercedes klasa V 220 CDI 163 KM – podróżnik w rozmiarze XXL

Potrzebny jest nie lada talent, aby samochód dostawczy przekształcić w limuzynę. Zadanie trudne, ale do zrobienia, o czym wszystkich przekonał Mercedes. Red Dot to bardzo prestiżowa nagroda we wzornictwie przemysłowym, którą V-klasie udało się zdobyć. Co piękne opakowanie skrywa w swoim wnętrzu? Jak się prowadzi dom na czterech kołach?

Na początku było Vito – samochód, który powstał, aby pracować. Dla miłośników marki szybko został ulubionym partnerem w biznesie. Był fundamentem do budowy Viano – dużego gentelmana do przewozu ludzi. Coś zdecydowanie poszło jednak nie tak, bo Mercedesa Viano wycofano z produkcji. Czy w zbyt małym stopniu odróżniał się od dostawczego Vito? Czy jako osobowe auto nie popisał się luksusem? Projektanci zasiedli do desek kreślarskich szukając odpowiedzi na powyższe pytania.

Nowa Kia Sorento w wersji Plug-in Hybrid zaprezentowana! Wiemy, kiedy ruszy sprzedaż!

Efekt końcowy przerósł wszelkie oczekiwania, bo samochód prezentuje się wręcz koncertowo. I nie jest to wyłącznie kobiece odczucie, o czym może świadczyć wybitne trofeum. Red Dot to nagroda wyjątkowo cenna. Trzeba być prymusem wzornictwa, aby ją zdobyć. Konkurencja jest liczna, a jury wybredne – mimo to V-klasa odniosła pełen sukces. Solidna bryła nadal kształtem zdradza pokrewieństwo z  samochodem dostawczym. Do tego oświetlenie w technologii LED zarówno z przodu jak i z tyłu, bardzo eleganckie 15-ramienne aluminiowe felgi (17 cali) oraz linia nadwozia niczym żyletką cięta – tak, to musiało się udać.  Po otwarciu (elektrycznych oczywiście) drzwi bocznych, moim oczom ukazuje się wejście wielkości jamy smoka wawelskiego. Do wnętrza samochodu można wręcz wjechać innym samochodem. Jednocześnie próg został poprowadzony na tyle nisko, że zajmowaniu miejsca wewnątrz bliżej jest do wygody, niż wspinaczki wysokogórskiej. Otwieram drzwi i robię krok do przodu.

Wnętrze – głęboki wdech
W środku miejsca jest tyle, że drużyna siatkarek mogłaby poćwiczyć zumbę. Kabina pasażerska, oprócz tego, że jest ogromna,  jest również na tyle wysoka, że można w niej prawie stanąć na baczność. W zależności od modelu samochód może przewieźć na swoim pokładzie do ośmiu osób. Testowany przez nas egzemplarz został wyposażony w trzy rzędy siedzeń (2 + 2 + 3). Pomiędzy dwoma fotelami znajdującym się w drugim rzędzie do dyspozycji podróżnych, pozostaje naprawdę spora ilość miejsca. Jak ją wykorzystać? Można położyć bagaże podręczne, poćwiczyć jogę albo rozłożyć posłanie dla całkiem dużego psa.  Z pewnością jednak nikt nie będzie narzekał na brak miejsca, a słowo „dyskomfort” całkowicie traci tu na znaczeniu. Fotele gabarytami przypominają te w samolocie – wysokie, szerokie, potężne. Siedząc w nich można siedem razy objechać kulę ziemską i ani przez chwilę tego nie poczuć.

Nowa Kia Sorento w wersji Plug-in Hybrid zaprezentowana! Wiemy, kiedy ruszy sprzedaż!

W razie potrzeby można je również złożyć, a nawet wyjąć – wtedy V-klasa przewiezie wszystko, czego dusza zapragnie.  Jednak najsmaczniejsze niespodzianki czekają na podróżujących w pierwszym rzędzie. Dlaczego warto być kierowcą tego samochodu? Ponieważ zasiadając za jego sterami ciężko nie poczuć, że oto właśnie siedzimy w Mercedesie. Wprawdzie testowany egzemplarz nie był najwyższą opcją wyposażenia, ale nie zabrakło tu dodatków, które możemy spotkać zarówno w droższych wersjach, jak i w innych modelach marki (np. klasa C). Kierownica, wbrew pozorom, nie przypomina tu gabarytami tej wyjętej żywcem z autokaru. Jest mała, bardzo poręczna, a pod względem grubości – ideał. Wszędzie, gdzie nie spojrzeć, pojawia się aluminium. Zimne i najprawdziwsze, Mercedes niczego nie udaje.

Prośby, groźby i inne komunikaty samochód przekazuje za pomocą całkiem sporego wyświetlacza. O ile jego obecność w klasie G była rysą na szkle, o tyle tutaj ten element pasuje idealnie. Do komunikacji z komputerem pokładowym służy touch pad (ale dla wielbicieli manualnych rozwiązań producent pozostawił również spore pokrętło), który możemy spotkać również w najnowszej odsłonie klasy C. Wbrew pozorom, przy wariancie z pełną załogą, na pokładzie nadal pozostaje do dyspozycji bagażnik o pojemności 1030 litrów. Zatem w drogę.

Nowa Kia Sorento w wersji Plug-in Hybrid zaprezentowana! Wiemy, kiedy ruszy sprzedaż!

Jazda – uliczny Titanic
Zasiadając za jego kierownicą po raz pierwszy można odczuć lekki niepokój. Wszak to kawał samochodu i wydawałoby się, że trzeba być wytrawnym kierowcą, aby nie uszkodzić tego kolosa podczas manewrów w miejskim ścisku i zgiełku (długość nadwozia 5140 mm). Jakże wielkie było moje zaskoczenie po zaledwie kilku dniach spędzonych za jego kierownicą. Samochód przede wszystkim jest niesłychanie zwrotny. Poruszanie się na ciasnym parkingu może nie jest najłatwiejsze, ale też nie jest tak zaawansowaną czynnością, jak to by się mogło wydawać. Średnica zawracania 11,8 metra przy takich gabarytach to naprawdę doskonały wynik. Strach to jednak ma „długie oczy”. Oczywiście dla mniej wprawnych kierowców z odsieczą przybywają liczni pomocnicy w postaci ogromnych, bocznych lusterek oraz kamery cofania. Przód samochodu jest na tyle krótki, a widoczność tak dobra, że tu wszelkie wsparcie w postaci elektroniki jest zbędne.

Testowany egzemplarz został wyposażony w silnik 220 CDI, czyli poczciwego diesla, który napędza V-klasę w trzech wariantach mocy. Nam przypadła jednostka o mocy 163 KM, która wydaje się być najrozsądniejszym rozwiązaniem. Wprawdzie moc nie jest zawrotna, ale solidny moment obrotowy (380 Nm) dostępny w dosyć szerokim zakresie (1400-2400 obr/min) szybko i sprawnie wprawia w ruch tego zawodnika. Benzynowy silnik w tego typu samochodzie nie byłby najlepszym rozwiązaniem. Mimo że pod maską warczy wysokoprężny motor, wewnątrz jest bardzo cicho i przyjemnie, ale to w końcu Mercedes. Do współpracy z całością została przydzielona manualna, 6-stopniowa skrzynia biegów. Choć ej praca nie wzbudza żadnych zastrzeżeń, a biegi dość gładko wskakują na swoje miejsce, to automatyczny, 7-stopniowy wariant (7-G TRONIC PLUS) byłby dopełnieniem panującego podczas jazdy komfortu. A tego właśnie komfortu i wygody podczas podróżowania V-klasą nie zabraknie. Samochód bardzo dobrze trzyma się drogi, chociaż na zakrętach można odczuć znaczne przechyły nadwozia. Wszelkie nierówności pokonuje jednak cicho i dyskretnie, aby nawet na chwilę nie odbierać nam przyjemności prowadzenia. I tylko zużycie paliwa mogłoby bardziej cieszyć (9 l/100 km w cyklu miejskim), ale z drugiej strony przy masie 2075 kg, kto śmiałby oczekiwać mniej?

Nowa Kia Sorento w wersji Plug-in Hybrid zaprezentowana! Wiemy, kiedy ruszy sprzedaż!

Werdykt
Nie ma na rynku zbyt licznej konkurencji, ale nawet jeżeli raptem jej przybędzie, Mercedes nie musi mieć powodów do obaw. V-klasa to bardzo ładny samochód, który w dodatku nawet w najniższej opcji wyposażenia jest bardzo starannie wykonany. Jednak dla tych najbardziej wymagających klientów marka przygotowała prawdziwą specjalność – wersję  Avantgarde. Oprócz silnika diesla w 3 wariantach mocy (136, 163 i 190 KM) i dwóch liniach wyposażenia możemy również wybierać w liczbie miejsc dla pasażerów, rozstawie osi (3200 lub 3430 mm) i trzech długościach nadwozia (od 4895 do 5470 mm). Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że jest to samochód szyty na miarę potrzeb. Jego ceny zaczynają się od 162 114 złotych, zatem to dosyć drogi samochód, ale żaden nie zaoferuje takich możliwości w komfortowym przewozie osób.

Na TAK:
– bardzo ładny wygląd zewnętrzny
– ogromna kabina pasażerska
– dobre właściwości jezdne
– duża zwrotność

Na NIE:
– zbyt wysoka cena za niską wersję wyposażenia

Mercedes klasa V 220 CDI 163 KM dane techniczne:
Silnik – turbodiesel, R4
Pojemność – 2143 cm3
Moc – 163 KM przy 3800 obr/min
Moment obrotowy – 380 Nm przy 1400-2400 obr/min
Skrzynia biegów – manualna, 6-biegowa
Przyspieszenie 0-100 km/h – 11,8 sekundy
Masa – 2075 kg
Pojemność bagażnika – 1030 litrów
Pojemność zbiornika paliwa – 57 litrów
Liczba miejsc – 7
Napęd – na przednią oś
Długość/szerokość/wysokość – 5140/1928/1880 mm

Najnowsze

Kevin Spacey reklamuje nowe Renault Espace

Co ma wspólnego popularny aktor i nowy model flagowego vana Renault?

Pojawienie się modelu Espace w 1984 r. oznaczało wprowadzenie przez Renault zupełnie nowej koncepcji samochodu – minivana. W 2015 r. powraca całkowicie odmieniony model Espace – dzięki systemowi Renault Multi-Sense, ma zapewniać wyjątkowe wrażenia z jazdy.

Kampania Renault wprowadzająca na rynek nowego crossovera, flagowy produkt marki, koncentruje się na kluczowej dla grupy docelowej wartości, jaką jest czas. Kampania ta, stworzona pod hasłem „Make your time great” („Czas należy do Ciebie”), ukazuje Renault Espace jako samochód, dzięki któremu kierowca zacznie postrzegać czas inaczej. Aby wprowadzić tę koncepcję w życie i uwieść wymagających klientów, Renault i Publicis zdecydowały się na współpracę z prawdziwie inspirującą gwiazdą – aktorem Kevinem Spaceyem.

W filmie przygotowanym na potrzeby kampanii aktor opowiada o swoich najgłośniejszych rolach („American Beauty”, „Podejrzani”, „House of Cards”) i prezentuje zalety Renault Espace.

Dodatkowym atutem jest możliwość lepszego poznania aktora dzięki pięciu rozpowszechnianym w internecie materiałom, w których aktor szczerze i ze szczegółami opowiada o swojej karierze, motywacjach i pragnieniach.

Najnowsze

Europejski dzień kontroli prędkości – 16 Kwietnia 2015

16 kwietnia 2015 roku kraje Unii Europejskiej będą uczestniczyły w europejskim dniu kontroli prędkości. Radary zostaną ustawione na 24 godziny od 6 rano w czwartek. Pomimo, że Polska nie bierze udziału w tym wydarzeniu, polscy kierowcy, podróżując po terenach przygranicznych lub przebywając na wakacjach w Europie, nie zostaną pominięci: zwolnijmy i uszanujmy ograniczenia prędkości obowiązujące na europejskich drogach.

Z pośród 22 uczestniczących państw, 3 z nich graniczą bezpośrednio z Polską: Niemcy, Słowacja i Litwa. Natomiast inne kraje m.in. Chorwacja, Włochy, Wielka Brytania i Irlandia stanowią popularne kierunki podróży Polaków. Przypomnamy więc:

  • limit prędkości do 50 km/h w terenie zabudowanym obowiązuje w większości krajów UE,
  • na drogach szybkiego ruchu ograniczenia są zależne od sezonu, jakości nawierzchni oraz typu prowadzonego pojazdu, z reguły jest to 80 -100 km/h
  • autostrady, oprócz tych w Niemczech, na których nie ma limitu prędkości (chyba, że znak drogowy wskazuje inaczej lub trwają np. roboty drogowe), dozwolona prędkość to 120 km/h w Belgii, 130 km/h Portugalii, 140 km/h Luksemburgu.

Od 7 Listopada 2013 według dyrektywy 2011/82/UE wobec kierowców popełniających wykroczenia drogowe w innych państwach UE mogą być łatwiej stosowane sankcje: przykładowo kierowca z Polski łamiąc limit prędkości w innym kraju członkowskim może otrzymać zagraniczny mandat.

Źródło: Europejskie Centrum Konsumenckie

Najnowsze

Zlot miłośników Bulliego i Ogórka

Przez weekend, podczas największych targów motoryzacyjnych w Polsce, które odwiedziło ponad 113 tys. osób, obok najnowszych modeli Volkswagena można było podziwiać również kilkanaście kultowych Volkswagenów Transporterów, tzw. Bulli i Ogórków – świetnie odrestaurowanych i w znakomitej kondycji technicznej, mimo wieku od 36 do 55 lat.

Dla miłośników Volkswagena Tansportera, zwłaszcza pierwszych dwóch generacji – T1 (Bulli) i T2 (Ogórek), przyjazd do Poznania był bardzo przyjemną, weekendową przejażdżką. Ich świetnie prezentujące się auta, bez grama rdzy, z połyskującym lakierem i w znakomitym stanie technicznym zważywszy na wiek, bez problemu pokonują znacznie większe odległości niż 100, 200 czy 300 km. Właściciele niektórych zabytkowych Transporterów zwiedzili dzięki nim Europę, podróżowali na Węgry czy do Chorwacji i Włoch, a nawet do Grecji czy Portugalii. Większość z samochodów, które można było podziwiać w Poznaniu to modele generacji T2.

Wśród pięknie zadbanych Transporterów obecnych na zlocie kilka odmian tego modelu wyróżniało się szczególnie. Na przykład, nietypowa wersja Ogórka – Doka z 1978 roku (czyli pick-up), Transporter-karetka pogotowia z 1976 roku i Ogórek-camper z podnoszonym dachem, znany jako Westfalia.

W ciągu 65 lat produkcji wszystkich generacji Transportera Volkswagen sprzedał łącznie 11 milionów egzemplarzy tego modelu. Wszystko zaczęło się w 1947 roku od szkicu ołówkiem – Ben Pon, zajmujący się importem samochodów do Holandii, zobaczył w zakładach Volkswagena zwykłą platformę na kołach. Zainspirowała go ona do zaprojektowania samochodu – na kartce z notatnika Pon naszkicował projekt Transportera, w konstrukcji którego można by wykorzystać podzespoły m.in. Garbusa.

Dwa lata później dyrektor fabryki Volkswagena, Heinrich Nordhoff, zaprezentował cztery prototypy – dwa furgony, kombi i minibusa. Transporter miał być równie solidny i trwały jak Garbus. Produkcję pierwszego Transportera uruchomiono w Wolfsburgu, od 1956 roku samochód powstawał w zakładach VW w Hanowerze.

W konstrukcji pierwszego VW Transportera wykorzystano silnik i osie z Garbusa. Zrezygnowano z centralnej ramy rurowej i busa wyposażono w nadwozie samonośne. Pojemność silnika w Bullim wynosiła 1131 cm3, a jego moc – niecałe 25 KM przy 3300 obr/min. Bus mógł przewieźć osiem osób. Kilka ruchów wystarczało, by wymontować siedzenia dwóch tylnych rzędów i przestrzeń bagażową Transportera powiększyć do rozmiarów, które nadawały się do przewozu ładunku o masie aż 750 kg.

Produkcja seryjna ruszyła 8 marca 1949 r. i wynosiła 10 pojazdów dziennie. Do końca 1950 roku wyprodukowano 8001 Transporterów. Popyt był ogromny, bo przy cenie wynoszącej 5850 marek mogli sobie na niego pozwolić drobni rzemieślnicy czy sprzedawcy. Mały bus Volkswagena szybko stał się hitem eksportowym. Transportery przewoziły wszystko: złom i gruz, zaprawę murarską i cegły, bułki i pastę do podłóg, papierosy i gazety.

W 1951 roku na wystawie samochodowej w Berlinie pokazano Volkswagena Transportera w wersji kampingowej. Dostawcze auto z umieszczonym z tyłu silnikiem awansowało w ten sposób do roli środka transportu zupełnie innego rodzaju. Bulli najpierw w tę i z powrotem pokonywał Alpy. Potem, gdy odkryli go hipisi, wyruszył do Indii.

Cztery lata po rozpoczęciu produkcji z taśm fabryki w Wolfsburgu zjechał 100-tysięczny Volkswagen Transporter, a do wyboru było aż 30 wersji tego modelu. Dziennie produkowało się wtedy 80 egzemplarzy.

Najnowsze