Magda Wilk i inne zawodniczki w Rajdzie Żubrów – film

W Rajdzie Żubrów nie zabrakło pań, wystartowało ich w sumie 14: 13 pilotek i jedna zawodniczka za kierownicą. Magda Wilk w roli pilotki wspólnie z Arkadiuszem Kulą wywalczyli 3. miejsce w klasie i najwyższe trofeum w grupie aut Alfa Romeo.

47. Rajd Żubrów zakończony. Ten prestiżowy rajd przeznaczony dla byłych zawodników, działaczy, zaproszonych gości, dziennikarzy, posiadaczy pojazdów zabytkowych jest jedną z najstarszych imprez samochodowych w Polsce. Tradycja zawodów sięga listopada 1966 roku. Ich inicjatorem był wówczas pan Sobiesław Zasada, który wtedy zdobył pierwszy ze swoich trzech tytułów rajdowego mistrza Europy i który przez wiele lat był komandorem rajdu, a teraz jest wiernym uczestnikiem imprezy.

W tym roku próby sportowe rozegrane zostały w sobotę, 26.10.2013. Start wyznaczono w Myślenicach, a próby sportowe przeprowadzono w okolicach  Lanckorony z metą w Zakopanem. Do rajdu zgłoszonych było 53 samochody, w tym 30 startowało w grupie klasyków. Większość z nich to w pełni przygotowane do rajdu pojazdy, znane z tras rajdowych sprzed lat, m.in. takie legendy jak np. Fiat Ritmo Abarth.

W rajdzie nie zabrakło pań, wystartowało ich w sumie 14 – 13 pilotek i jedna zawodniczka za kierownicą – w dodatku była to jedyna załoga w pełni kobieca: Grażyna Hołojuch i Elżbieta Guzowska jadące Fiatem 124 Spider wygrały klasę pań.

Kibicowałyśmy wszystkim paniom, ale najmocniej trzymałysmy kciuki za Magdę Wilk, naszą współpracowniczkę. Tak wypowiedziała się jej ekipa po zwycięstwie w swojej klasie.

Magda Wilk i Arkadiusz Kula przy swoim aucie – Alfa Romeo GTV 2000
fot. z archiwum zawodniczki

Magda Wilk
Patrząc z perspektywy moich dotychczasowych startów, Rajd Żubrów przed przyjazdem do Myślenic nie robił na mnie większego wrażenia. Na szczęście pozory mylą. Wydawało mi się, że to amatorska impreza wokół trzepaka, czymś co cieszy oko ale nie do końca jeździ. Na szczęście mocno się pomyliłam. Alfa robi ogromne wrażenie trzymaniem się drogi, przyspieszeniami i dźwiękiem silnika. Jazda tym autem na wyczynowym slicku pokazuje, jaki tkwi w nim potencjał. Niestety, na rajdzie ciężko było ten potencjał wykorzystać. W regulaminie przewidziano 13 odcinków specjalnych, z czego de facto odbyło się tylko 8 (4 odcinki w dwóch pętlach). Dwa z nich rozgrywano na placach, co bardziej przypominało KJS-y niż prawdziwy rajd. Było wprawdzie kilka odcinków specjalnych, ale cała impreza miała bardzo małą liczbę kilometrów. W sumie było ich chyba z… 7! W porównaniu do 80, 90 km w Pucharze Polski czy też 30 km w rajdach 3-ligowych to „kropla w morzu potrzeb”. Najbardziej szkoda mi było jednak mojego kierowcy, który może i tę imprezę traktuje towarzysko, ale po 51 sekundach jazdy na jego twarzy malował się wyraźny niedosyt. Przypominał wręcz dziecko, któremu dano cukierka i od razu go zabrano. Dlatego w przypadku Arka, który jest wielkim miłośnikiem słodkości, ten niedosyt można liczyć podwójnie.  Co więcej, na tak krótkim odcinku, w takich warunkach, ciężko pokazać potencjał kierowcy i samochodu. Auta może są z poprzedniej epoki, ale mają ogromne możliwości. Wiem, że niektórzy moi znajomi ze środowiska rajdowego sceptycznie patrzą na tego typu samochody i rajdy, ale… naprawdę niewiele trzeba, by się do nich przekonać.
Fajnie było spróbować czegoś nowego, i to w tak doborowym towarzystwie. Co ciekawe, w regulaminie czytamy: „Specyfika „Rajdu Żubrów” wymaga wprowadzenia współczynników wyrównawczych, przez które zostaną przeliczone tylko punkty karne z prób sportowych. Przeliczenie dotyczy wieku kierowcy, a wynik dotyczy całej załogi.” W przypadku większości kierowców ten wiek to dwukrotność mojego, ale mogę swobodnie powiedzieć, że wspólna pasja i tym razem połączyła pokolenia – bez problemu znaleźliśmy wspólny język. Tym bardziej że z 47. Rajdu Żubrów nie wróciłam z pustymi rękoma. Nasz dorobek to trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej grupy 3, pierwsze w klasie 2 grupy 3 i pierwsze w klasyfikacji Alfy Romeo.
Na koniec podziękowania dla Arka, szczególnie za pokazanie świetnej „dojazdówki” do Zakopanego i dla niezwykle pozytywnej załogi z żółtego Poloneza – Adam Dowgird i Ala Gnatowska. Mam nadzieję, że wszyscy będą dalej kontynuować swoją pasję i coraz częściej widać będzie ich barwy na krajowych i zagranicznych odcinkach specjalnych. To naprawdę ludzie z ogromną pasją i z „megafajnymi” samochodami.

Załoga Magda Wilk i Arek Kula wywalczyli zasłużone podium w klasie!
fot. z archiwum zawodniczki

Arkadiusz Kula
W tym sezonie dopiero po raz drugi zasiadłem za kierownicą swojej Alfy. Niestety, poprzedni start nie należał do najbardziej udanych, ponieważ zakończył się w polu kukurydzy. Przyczyna? Wybuch przekładni kierowniczej przy dokręconym czwartym biegu. Na szczęście, tutaj obyło się bez takich ekscesów i zaoszczędziłem pilotce podobnych wrażeń. Co do samego rajdu, to aura bardzo nam sprzyjała. Przepiękna pogoda, rajdówki i towarzystwo zakochane w starej motoryzacji – zdecydowanie mój klimat. Szkoda tylko, że próby sportowe były tak krótkie, bo czuję ogromny niedosyt. Na szczęście, oczywiście zgodnie z przepisami ruchu drogowego, zaspokoiłem go na dojazdówkach. Wynik jest dla mnie satysfakcjonujący – trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej grupy 3, pierwsze w klasie 2 grupy 3 i pierwsze w klasyfikacji Alfy Romeo. Że apetyt rośnie w miarę… jeżdżenia, plan na najbliższą przyszłość to Rajd Barbórka. Mam jednak nadzieję, że w 2014 roku częściej będę „przepalał” swoją Alfę. Na koniec specjalne podziękowania dla Sebastiana Karbowiaka za serwis i logistykę – bez niego nie było by sukcesu!

Wyniki Rajd Żubrów – wymienione są jedynie załogi, w których startowały kobiety

Klasyfikacja generalna Klasa miejsce w generalce miejsce w klasie
12
Postawka Stanisław
Postawka Anna
Subaru Impreza
2/3 9 3
16
Gajoch Ryszard
Mikoda Beata
BMW 330D
2/3 14 7
Grupa 2
40
Kula Arkadiusz
Wilk Magda
Alfa Romeo GTV 2000
3/2 3
35
Życzyński Piotr Woźnica Karolina BMW 2002 3/2 5
47
Dowgird Adam
Gnatowska Alicja
FSO Polonez
3/2 6
43
Skrzypek Jerzy
Wysocka Małgorzata
Fiat Ritmo
3/2 11
46
Hołojuch Grażyna
Guzowska Elżbieta
Fiat 124 Spider 3/2 19
53
Biedroń Andrzej Gasińska Izabella BMW 850 3/2 21
48 Pamuła Mirosław Pamuła Aleksandra Saab Monte Carlo 3/2 23
50 Chruszcz Tadeusz Kulig Bożena MG B 3/2 24
34 Lenart Filip Lenart Agata Aleksandra Ford Capri 3/3 nu
45 Ćwierz Marek Ćwierz Gabriela Fiat 125p 3/2 nu
Klasa 3 grupa 1 i 2
12 Stanisław Postawka Postawka Anna Subaru Impreza 2/3 9
2 Bazarnik Wojciech Bazarnik Teresa BMW M5 1/3 13
16 Gajoch Ryszard Mikoda Beata BMW 330D 2/3 14
Klasa 3 grupa 3
34 Lenart Filip Lenart Agata Aleksandra Ford Capri 3/3 nu
Klasa 2 grupa 3
40 Kula Arkadiusz Magda Wilk Afla Romeo GTV 2000 3/2 1
35 Piotr Życzyński Woźnica Karolina BMW 2002 3/2 3
47
Dowgird Adam
Gnatowska Alicja
FSO Polonez
3/2 4
43
Skrzypek Jerzy
Wysocka Małgorzata
Fiat Ritmo
3/2 7
53
Biedroń Andrzej Gasińska Izabella BMW 850 3/2 9
46
Hołojuch Grażyna
Guzowska Elżbieta
Fiat 124 Spider 3/2 10
48 Pamuła Mirosław Pamuła Aleksandra Saab Monte Carlo 3/2 14
50 Chruszcz Tadeusz Kulig Bożena MG B 3/2 15
45 Ćwierz Marek Ćwierz Gabriela Fiat 125p 3/2 nu
Klasa gość
17 Michał Kopeć Jagoda Sobiś Porsche 911 gość 3

Najnowsze

Molly Taylor zwycięża rajd Val d’Orcia we Włoszech

Miniony weekend okazał się bardzo udany dla Molly Taylor podczas Ronde della Val d'Orcia, włoskiego szutrowego rajdu w sercu Toskanii.

Długość przejazdu liczyła sobie 11 kilometrów, a zawodnicy pokonywali ją czterokrotnie. W rajdzie zgłooszonych zostało 114 załóg i startowały one w różnych kategoriach: WRC, S2000, S1600.

Seb Marshall – dotychczasowy pilot Molly – tym razem nie dyktował zawodniczce. Zastapił go Włoch Giacomo Ciucci, dla którego jazda z Molly była pierwszym anglojęzycznym doświadczeniem tego typu.

Konkurując z 44 startującymi załogami w autach 4WD, Molly i Giacomo pokazali wysoki poziom i ustanowili najwyższy czas w samochodzie 2WD, zajmując ostatecznie pierwszą lokatę w klasie!

– Pierwsza część odcinka była mglista i warunki jakie tam panowały mogły zmylić niejednego kierowcę – byliśmy bardzo zaskoczeni, że udało nam się zrobić to w najkrótszym czasie. Giacomo wykonał kawał dobrej roboty, szybko zaadaptował się do warunków, jakie mieliśmi, a wydawanie poleceń po angielsku robił po raz pierwszy. Nie przewidzieliśmy jednak, że temperatura wzrośnie tak bardzo. Okazało się to przy przejeżdżaniu drugiej pętli, a my wybraliśmy złe opony, więc na metę dojechaliśmy w strasznym stanie. Trochę nas to zmartwiło, bo jednak straciliśmy chwilę czasu, ale dwa ostatnie odcinki poprawiły nam humory. To był wspaniały weekend i dobry trening przed Rally GB. A samochód jest w świetnej kondycji. Cała moja ekipa bardzo ciężko pracowała, więc dedykuję im ten sukces w podziękowaniu za pomoc. Dziękuję też Giacomo Ciucci za super dobrze wykonaną pracę. To był weekend pełen radości, włoscy organizatorzy byli przesympatyczni i bardzo ciepło nas tu przyjęli. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu – opowiada Molly Taylor.

Molly Taylor, zawodniczka United Business ukończyła rajd z pierwszą lokatą w klasie R3T, drugą w klasie 2WD i plasuje się na 12 pozycji w generalce. Po sukcesie we Włoszech, Molly Taylor będzie zmagać się w Wales Rally GB, aby utrzymać pozycję liderki po zwycięstwie, jakie odniosła w ERC Ladies Trophy podczas Rajdowych Mistrzostw Europy 2013 – o czym pisałyśmy tutaj.

Molly Taylor podczas rajdu Ronde Della Val d’Orcia we Włoszech
fot. z archiwum zawodniczki

Najnowsze

Twój telefon może zabić – film Fundacji Jednym Śladem

Dziś bez telefonu nie potrafimy wyjść z domu, nie wyobrażamy sobie pracy i po prostu życia bez niego - stanowi on jednak nie lada zagrożenie na drodze.

Niewątpliwie telefon jest doskonałym narzędziem dzisiejszych czasów – ale ten właśnie ukochany gadżet, często bywa sprawcą nieszczęść niejednego… z nas. Używany w czasie prowadzenia pojazdu, niejednokrotnie doprowadza do najgorszego – śmierci kogoś nam bliskiego.

Fundacja Jednym Śladem wyprodukowała spot, który dedykuje każdemu, kto będąc za kierownicą pojazdu, korzysta z telefonu.

Pamiętaj – Twój telefon może zabić – używaj go z głową, nie z rękoma!

Najnowsze

Motocyklem, autobusem, ciężarówką – pasja uzależnia! Rozmawiamy z Magdaleną Pondel

Tak uniwersalnej osoby jak Magda jeszcze nie spotkałyśmy. Oto nasza rozmowa.

Co sądzi Magdalena Pondel o nowych egzaminach na prawo jazdy kat. A – okiem instruktorki – czytaj tutaj.

 

Magda, jesteś trochę takim motoryzacyjnym człowiekiem renesansu. Jesteś kierowcą i instruktorem w zakresie kategorii A, B, BE, C, CE oraz instruktorem techniki jazdy a od jakiegoś czasu zawodowo zajmujesz się prowadzeniem autobusu miejskiego po krakowskich ulicach. Skąd w Tobie taka miłość, bo miłością chyba taki stan rzeczy nazwać można, do motoryzacji?
Na początku fascynowały mnie ciężarówki. Niestety, ze względu na brak doświadczenia, wiek i płeć nikt nie chciał dać mi szansy. Odpuściłam, zajęłam się nauką jazdy i doszkalaniem. W międzyczasie zrodził mi się w głowie pomysł, żeby w sezonie letnim pilotować wycieczki po Europie a jednocześnie siedzieć za kierownicą autobusu turystycznego. Poczyniłam, więc odpowiednie kroki w tym kierunku – zrobiłam uprawnienia pilota wycieczek i prawo jazdy kategorii D. Wciąż jednak nie mogłam rozstać się z motocyklami – cieszyło mnie uczenie jazdy innych i zarażanie tych ludzi pasją. Jednak z coraz większą zazdrością patrzyłam na dziewczyny, które jeździły autobusami po krakowskich ulicach.

O pani Joli Bartnik kierowcy autobusu MZA z Warszawy – pisałyśmy wcześniej tu.

Co sprawiło, że zdecydowałaś się pracować jako kierowca autobusu?
Poczułam, że muszę coś w swoim życiu zmienić, miałam potrzebę robienia czegoś nowego. Powrócił pomysł jeżdżenia dużymi samochodami. Poszłam któregoś dnia do kierownika zajezdni autobusowej i z pełnym przekonaniem powiedziałam, że powinien mnie zatrudnić. Nie wiem, czy przekonała go moja pewność siebie czy ciekawość jak sobie poradzę, ale dał mi szansę, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Jak to jest zamieszkać w autobusie? Dwie projektantki to wiedzą – czytaj tutaj.

Obserwujemy, że autobusy i tramwaje prowadzi coraz więcej kobiet. W krajach Zachodu to nie dziwi, u nas ciągle jeszcze robimy wielkie oczy.
Tramwajami w Krakowie zawsze jeździło wiele kobiet. Ten widok nikogo nigdy nie dziwił. Pierwsza kobieta za kierownicą autobusu pojawiła się dopiero kilka lat temu. Uważam, że dziewczyny jeżdżą bardzo dobrze – bezpiecznie, płynnie, delikatnie. Zajmują także wysokie miejsca w corocznych konkursach organizowanych przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne – o czymś to świadczy.

Magdalena Pondel – kierowca autobusu, instruktorka nauki jazdy motocyklem.
fot. z archiwum Magdaleny Pondel

Co sprawia Ci najwięcej trudności a co najwięcej satysfakcji?
Przez pierwsze dwa tygodnie jeździsz z patronem – doświadczonym kierowcą, którego zadaniem jest odpowiednio cię przygotować. Najtrudniejszy był pierwszy samodzielny dzień. Nie ma już obok ciebie nikogo, kto może ci w każdej chwili pomóc. Wsiadasz za kierownicę przegubowego autobusu, wartego pewnie z milion złotych, w środku mnóstwo ludzi. Trzeba szybko opanować stres i cały czas mieć świadomość, że w twoich rękach jest bezpieczeństwo tych ludzi. Na szczęście tylko pierwszych kilka dni było stresujące. Najważniejsze – robię to, co lubię, a jeśli pojawiają się jakieś problemy zawsze znajdzie się jakiś życzliwy kolega, który mi pomoże. Poza tym, przestałam się już pewnymi rzeczami przejmować. Czasem coś się dzieje i nie masz na to wpływu, więc po co się denerwować? Każdego dnia pracujesz w innych godzinach, jeździsz gdzieś indziej, spotykasz różnych ludzi, masz inny autobus, przytrafiają ci się różne sytuacje – każdy dzień jest inny, nie ma monotonii w tej pracy. To jest fajne.

O Patrycji Johlson –  kierowcy ciężarówki i współwłaścicielce firmy transportowej Transport Ciężki Johlson&Johlson – pisałyśmy tu.

Nieprzyjemne sytuacje?
Czasem się zdarzają. Najczęściej są to pretensje pasażerów o to, że autobus jest spóźniony lub wcale nie przyjechał. Ale czy to nasza wina, że autobus stoi w korku, albo ma awarię? Rozumiem, że ktoś jest zły, bo stoi na przystanku, marznie i nie może dojechać w konkretne miejsce na czas, ale uważam, że to nieeleganckie, aby wyładowywać swoją złość i frustrację na kierowcy. Poza tym, nikt z tych osób nie pomyśli, że my w tym czasie tracimy swoją przerwę i możliwość odpoczynku, która nam się należy. Przykładowo: kilka dni temu na trasie zepsuł mi się autobus. Miejsce kiepskie, bo ulica jednokierunkowa, więc szybko nadjechało kolejnych kilka autobusów, które trzeba było potem stamtąd jakoś wycofać, samochody osobowe. I pretensje – że jeździmy starymi autobusami, które nieustannie się psują (a to akurat był kilkuletni mercedes), że jestem bezmyślna, bo zatrzymałam autobus na środku ulicy, uniemożliwiając przejazd innym (no tak, powinnam już kilka minut wcześniej poszukać miejsca parkingowego i przewidzieć, że nastąpi awaria) i nie poinformowałam nadjeżdżających kierowców o utrudnieniach w ruchu (pech chciał, że nie miałam przy sobie tego dnia rakiet sygnalizacyjnych, aby je wypuścić w powietrze i zawiadomić wszystkich dookoła, że mamy awarię i potrzebujemy pomocy ). Co ciekawe, większość osób wysiadła z mojego autobusu i przesiadła się do tego, który stał za mną – i nie mógł przejechać. A ja – skończyłam pracę dwie godziny później, niż powinnam.

O Ani Czubak – kierowcy ciężarówki, która podróżuje po świecie pisałyśmy tutaj.

U nas panuje takie przeświadczenie, że wszystko jest winą kierowcy. A to złe podejście. Masz sposób na awanturujących się pasażerów?
Nie można dać się sprowokować! Wdawanie się w jakiekolwiek dyskusje zazwyczaj po prostu nie ma sensu. Stres i zdenerwowanie to wróg kierowcy. Pasażerowie też powinni o tym pamiętać.

Na co dzień pracujesz z mężczyznami. Jak traktują Cię inni kierowcy autobusów?
Kobieta za kierownicą autobusu nadal wzbudza ogromną ciekawość i zainteresowanie – zarówno wśród kolegów z pracy jak i pasażerów. To zrozumiałe, jest nas mało a zawód ten jeszcze do niedawna zarezerwowany był wyłącznie dla mężczyzn. Nastawienie panów do kobiet za kierownicą autobusu jest w większości bardzo pozytywne.

O pani Marzenie Biały – kierowcy autobusu z Warszawy – przeczytasz tu.

Jaki jest najtrudniejszy manewr takim dużym pojazdem? Czy duże prowadzi się trudniej?
Według mnie, prowadzenie autobusu to wyższa szkoła jazdy. Po pierwsze – wieziemy ludzi, a nie ładunek. Prowadzenie takiego pojazdu wymaga więc dużej płynności jazdy. Należy pamiętać też o gabarytach. Do wykonywania wielu manewrów trzeba mieć po prostu odpowiednio więcej miejsca. Niestety, pozostali kierowcy często o tym zapominają. Przykładowo: skręcający przegubowy autobus często musi zająć dwa pasy, w tym czasie pole widzenia kierowcy podczas wykonywania takiego manewru jest bardzo ograniczone. Skręcając w lewo niewiele można dostrzec z prawej strony tyłu pojazdu, i na odwrót. Jeżeli kierowca samochodu osobowego podjedzie zbyt blisko, może w takiej sytuacji dojść do kolizji. Inny przykład: najczęstszy błąd kierowców samochodów osobowych to zajeżdżanie drogi. Wjeżdżanie tuż przed autobus i zmuszanie kierowcy do gwałtownego hamowania to całkowity brak wyobraźni! Droga hamowania takiego pojazdu jest znacznie dłuższa, niż samochodu osobowego, bo przecież ważący kilka ton autobus nie zatrzyma się nagle w miejscu, więc prawdopodobieństwo uderzenia w tył tego pojazdu jest bardzo duże. Ponadto, kierowca autobusu prędzej zdecyduje się uszkodzić inny pojazd, niż nagle i gwałtownie zahamować, ponieważ mogłoby się to skończyć poważnymi obrażeniami pasażerów. Niestety, nie tylko kierowcy nie zwracają uwagi na autobusy – to także piesi i rowerzyści. Mam czasem wrażenie, że piesi doskonale znają tylko jeden przepis kodeksu ruchu drogowego – pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem, ale całkowicie zapominają o tym, że „zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio  przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych”. Generalnie, piesi są wszędzie, nie zwracają uwagi na to, że przechodzą przez ulicę w miejscach, w których nie wolno im tego robić, w miejscach, w których widoczność jest bardzo ograniczona, często wbiegają nagle i tuż pod nadjeżdżający pojazd. Podobnie jest z rowerzystami – uważam, że jeżeli ktoś zdobywa się na odwagę i jedzie na rowerze po alejach, jednej z najbardziej ruchliwych ulic w Krakowie, to powinien jechać pasem do tego przeznaczonym – tym pasem nie jest bus pas! Czasami nie da się w żaden sposób takiej osoby wyprzedzić, więc autobus jedzie sobie za takim rowerzystą z prędkością 10 km/h, za nim jedzie kolejnych kilka autobusów…

„Kobieta za kierownicą autobusu nadal wzbudza ogromną ciekawość i zainteresowanie” – uważa Magdalena Pondel.
fot. z archiwum Magdaleny Pondel

Spośród wszystkich pojazdów, na które masz uprawnienia, który jest Twoim ulubionym?
Motocykl zawsze był na pierwszym miejscu. Choć niewątpliwie depczą mu po piętach te większe pojazdy. Każdy z nich ma swój urok. I z jednym i z drugim cały czas mam do czynienia zawodowo i z żadnego nie zamierzam rezygnować. Najważniejsze, to robić w życiu to, co się lubi, wtedy daje to najwięcej satysfakcji. Mnie jak na razie udaje się podążać w wyznaczonym przez siebie kierunku.

Jakie są Twoje motoryzacyjne marzenia? Czy są jeszcze jakieś pojazdy, którymi chciałabyś pojeździć. Ja bardzo chciałbym kiedyś pojeździć samolotem po pasie startowym. Ciekawa jestem, czy masz podobnie szalony pomysł.
A wiesz, że tak! Ale nie tyle pojeździć, co polatać. Może kiedyś. Trzeba w swoje plany i marzenia mocno wierzyć, wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że uda się je zrealizować. Mam kilka pomysłów na przyszłość, niestety, niektórymi nie mogę się teraz głośno pochwalić – wolę nie zapeszać! Na pewno jest jeszcze kilka miejsc, w które chciałabym pojechać na motocyklu. Dla mnie najlepiej spędzony czas, to podróżowanie na motocyklu, choć zawsze marzyłam po cichu, żeby przejechać się kiedyś po Australii za kierownicą ciężarówki.

Najnowsze

Klaudia Podkalicka piąta w Żagań Master Race

W ubiegły weekend odbyła się ostatnia runda Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych. Rajdówka załogi Klaudia Podkalicka i Piotr Binaś nie wytrzymała tempa i stanęła na ostatnim odcinku.

W Żagań Master Race startowała również druga kobieta, Dominika Odojewska, pilotująca Zbigniewa Jasiewicza w Jeepie Wranglerze – załoga wygrała OS3. Trzecia pilotką była Magdalena Duhanik – Persson, dyktująca z prawego fotela BMW GRP Marcinowi Łukaszewskiemu. Na starcie pojawiła się również czeska pilotka Kristina Pelikanova, jadąca z Pavel’em Jakusevem w Nissanie Patrolu.

Wypowiedzi załogi Podkalicka / Binaś przed rajdem przeczytasz tutaj.

Niestety tym razem, mimo świetnego tempa jazdy podczas całego rajdu, załodze Klaudii nie udało się dojechać do mety ostatniego odcinka. Zarówno kierowca jak i pilot są – mimo rozczarowującego finiszu – bardzo zadowoleni. Ekipa nie dojechania do mety ostatniego OS’u, ale ukończyła rajd na 5. pozycji w klasie i 12. w generalce.

Klaudia podkalicka podczas rajdu Żagań Master Race.
fot. Michał Zbikowski

Klaudia Podkalicka
– To był piekielnie szybki weekend rajdowy. Tempo, jakie udało się krećić z Piotrem było bardzo dobre. Czasy jakie uzyskaliśmy na poszczególnych oesach dają wiele do myślenia konkurencji. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy aby dowieść pudło na zakończenie sezonu. Niestety auto nie wytrzymało tego napięcia. Pojawił się problem z przegrzewaniem silnika. To nas zatrzymało na 22 kilometrze niedzielnej próby. (…) Musimy pracować, dużo trenować! Doświadczenie, jakie zdobywamy w trakcie tak trudnych rajdów Cross – Country buduje zespół. Jesteśmy silniejsi! Kłopoty, które mogą się pojawić – niektórych burzą, nas budują!

Relacja między mną, a Piotrem jest doskonała. Uzupełniamy się na trasie, w strefie serwisowej. Załoga pracująca nad tym, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik potwierdza swoje zaangażowanie i profesjonalizm. Niestety czasami nie mamy na to wpływu. Rajd Żagań Master Race to pokazał. Jest wiele przemyśleń… walczyliśmy z problemem technicznym od drugiego odcinka, eliminowaliśmy wszystkie kłopoty, jednak ten kluczowy był zbyt poważny. Czasu na takie naprawy w trakcie rywalizacji nie było. Pojechaliśmy wszystko! Międzyczasy na OS4 były wyjątkowo dobre! Teraz czas na podsumowanie, przygotowanie się do kolejnych startów… Nie odkładamy kasków.

Wam, drodzy kibice – dziękuję serdecznie, że jesteście ze mną. To jest najmocniejszy argument aby realizować to co kocham. Dowiozę dla Was to upragnione zwycięstwo.

Piotr Binaś
fot. Michał Zbikowski

Piotr Binaś
– Kolejny start z Klaudią tylko mi potwierdził z jak szybką dziewczyną mam do czynienia! Odnajduje się perfekcyjnie na trudnych odcinkach rajdowych. Szybkość, opanowanie oraz kontrolowanie tego co robi wzbudza ogromny podziw. Myślę, że ten sezon wyścigowy w pucharze VWCC złamał jakiekolwiek bariery szybkościowe u Klaudii. Jak wszystko się układa, nie ma problemu technicznego – Klaudia zawsze robi czasy powyżej oczekiwań konkurencji. Jestem przekonany, że jako zespół wzbudzamy ogromny szacunek. Nie przyjeżdżamy po to aby sobie pojeździć. Jestem na rajdzie aby osiągać szczyty. Oczywiście możemy mówić, dlaczego nie dojechaliśmy do mety, co się stało…Tak, auto padło na ostatnim odcinku, ale tylko z tego powodu, że byliśmy wyjątkowo szybcy i problem z autem od drugiego odcinka to zakończył na OS4. Zespół zrobił wszystko aby go wyeliminować. Niestety, są sytuacje, na które wpływu już nie mieliśmy. Podsumowując, jesteśmy bardzo zadowoleni i myślimy już w tym momencie tylko o kolejnych startach. Dziękuję Klaudia, jesteś świetnym kierowcą i jazda z Tobą to ogromny zaszczyt.

Życzymy załodze udanych kolejnych startów!

Załoga Klaudia Podkalicka i Piotr Binaś w rajdowym Mitsubishi Pajero podczas Żagań Master Race.
fot. Michał Zbikowski

Najnowsze