Lynk and Co – nowa marka w Europie

Już za kilka dni poznamy nową markę, która pojawi się na motoryzacyjnej mapie świata. Chiński koncern Geely, który jest właścicielem marki Volvo, powołuje do życia markę Lynk and Co. Jakie samochody będzie produkować?

Koncern Geely ma duże ambicje, żeby podbić motoryzacyjny świat. Nowa marka powstaje z myślą o realizacji tego planu. Na razie o samej marce Lynk and Co nie wiadomo zbyt wiele poza nazwą. Nowy, globalny producent ogłosił rozpoczęcie działalności kilka tygodni temu w Berlinie, ale już za kilka dni poznamy więcej szczegółów.

Według pierwszych doniesień marka Lynk and Co będzie produkować samochody na rodzimy, chiński rynek, ale będzie je również eksportować do USA i Europy. Jednym z pierwszych modeli będzie crossover zbudowany w oparciu o płytę podłogową CMA (Compact Modular Architecture), którą opracowali m.in. konstruktorzy Volvo. Auto będzie skierowane na rynek popularnych i przystępnych cenowo modeli. Z pewnością nie zabraknie wariantu z hybrydowym układem napędowym.

Nowy producent zasłania się jeszcze hasłem-kluczem mówiącym o „rewolucji w mobilności”. W samochodach tej marki ma być położony nacisk na nowoczesne technologie i łączność z urządzeniami typu smartfon czy tablet. 

{{ yt(q29_-1KC5P8)}

Najnowsze

Przegląd samochodu – nowa cena i dodatkowa kara

Resort Infrastruktury i Budownictwa pracuje nad nowymi przepisami, które mają zwiększyć opłaty za badanie techniczne pojazdów i wprowadzić karę za przegląd po terminie. Nowe przepisy mają wejść za dwa lata.

Rządzący tłumaczą wzrost kosztów próbą zrównoważenia procesów inflacyjnych. Według propozycji ministerstwa już za dwa lata zapłacimy za przegląd 126 złotych. W tej chwili obowiązuje kwota 99 złotych, która nie zmieniła się od 2004 roku. Stąd racjonalizatorskie plany ministerstwa.

To jednak nie koniec nowości. Resort zamierza wprowadzić opłaty dla „spóźnialskich”. Jeżeli właściciel samochodu nie dopełni obowiązku corocznego przeglądu pojazdu to zapłaci większą kwotę za badanie techniczne. Nowy rodzaj kary ma zmobilizować kierowców do wypełniania obowiązku w terminie. W myśl nowych przepisów mają również powstać kolejne stacje kontroli pojazdów działające pod nadzorem Transportowego Dozoru Technicznego. To właśnie tam trafią samochody, które nie dojechały na przegląd w wyznaczonym czasie. W każdym województwie powinna się znaleźć przynajmniej jedna taka stacja.

Ministerstwo planuje również zwiększyć zakres odpowiedzialności stacji dokonujących przeglądów. W razie wykrycia usterek zagrażających bezpieczeństwu, diagnosta miałby uprawnienia do zatrzymywania dowodu rejestracyjnego. Na razie nowy projekt przepisów jest w fazie konsultacji. Głównym celem tych zmian jest zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Ma w tym pośrednio pomóc poprawa stanu technicznego pojazdów jeżdżących po polskich drogach.

Najnowsze

Test Porsche Panamera 4S – sedany są dla nudziarzy!

Jeśli szukasz odpowiednio drogiego, dużego i reprezentacyjnego auta, w niemal każdym zakątku Globu czeka na Ciebie kilkanaście kuszących propozycji. Paradoksalnie im bardziej wybrzydzasz, tym bardziej sprawy zaczynają się komplikować, a szerokie pole manewru drastycznie zawężać.

Wystarczy swojemu osobistemu doradcy finansowemu postawić dwa warunki jakie musi spełniać Twój wymarzony samochód. Pod żadnym pozorem nie może być tradycyjną, trójbryłową limuzyną i przede wszystkim ma być sportowym autem! W jednej chwili odpada cała rzesza luksusowych niemieckich sedanów z Mercedesem Klasy S na czele. Zaraz za nimi majestatycznie sunie Jaguar, Bentley, sportowe Maserati i wreszcie Lexus oraz Cadillac zamykające barwny korowód luksusu i statusu społecznego na kołach.

Porsche Bardzo!
W tej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji wszystko zależy od profesjonalizmu osoby, na której opinii polegasz i powierzasz swoje aktywa. Amator odetchnie z ulgą i wietrząc sutą prowizję pokaże kuszące BMW M6 GranCoupe lub jego odpowiednika z gwiazdą na masce pod postacią Mercedesa-AMG CLS 63. Być może nawet nie zdając sobie sprawy, że tą propozycją jednocześnie popełnił spore faux-pas, nieumiejętnie oceniając Twoje zdolności finansowe.

Z kolei profesjonalista – z tajemniczym uśmiechem na ustach – wskaże Panamerę, dodając, „Porsche bardzo!”.  I nawet jeśli pomyli kolejność liter, mało prawdopodobne, że zwrócisz na to uwagę. Całą skupisz na czymś, co wygląda jak Porsche, choć nie przypomina Twojej pierwszej 911-tki, którą jeździłaś(-eś) będąc świeżo upieczoną(-ym) absolwentem Harvardu, czy tej, którą kilka lat później zafundowałaś(-eś) sobie w nagrodę za pierwszy zarobiony milion. Różni się też diametralnie od wielkich limuzyn wożących osoby, z którymi najczęściej podpisujesz intratne kontrakty, a czasami nawet polujesz, czy grywasz w golfa.

{{ tn(12926) left }}Tak jak te wszystkie ciemne Audi czy Mercedesy, to Porsche ma dwie pary drzwi i – w przeciwieństwie do nich – lubieżnie zakończony tył, z klapą unoszoną wraz z szybą. Dzięki temu Porsche Panamera nijak nie kojarzy się z sedanem, spełniając przy okazji pierwszy z Twoich warunków.

Inna inszość
W zasadzie jakakolwiek próba sklasyfikowania typu nadwozia Panamery w oparciu o przyjęte w motoryzacji wzorce czy definicje prowadzi donikąd i podnosi ciśnienie ludziom w Porsche. Co prawda – jak dotąd – żaden z recenzentów nie odważył się nazwać Panamery hatchbackiem, ale bądźmy szczerzy – nazwanie jej liftbackiem czy kombi limuzyną nie tylko nie załatwia sprawy, ale w Stuttgarcie odbierane jest niezwykle chłodno. Zresztą, aby się o tym przekonać nie musicie być wcale dziennikarzami motoryzacyjnymi. Wystarczy wejść do pierwszego salonu Porsche i spytać kogokolwiek „czy Panamera to liftback?”, by w odpowiedzi usłyszeć stanowcze „nie!” w mniej lub bardziej elegancki sposób, wyczerpujące temat dyskusji.

Dlatego Porsche wymyśliło dla tego modelu własną, prostą i krótką definicję. Składa się z zaledwie dwóch słów i brzmi „Porsche Panamera”. Po prostu.

Rozszyfrowanie skrótu „4S” w nazwie, jaki miała testowana przez nas wersja Panamery, nie powinno stanowić najmniejszego problemu, jeśli kiedykolwiek jeździłaś(-eś) Porsche 911. Jeśli nie, wyjaśniamy – najprościej mówiąc chodzi o model z mocniejszym od bazowej wersji silnikiem o mocy 420 KM i napędem na obie osie.

Downsizing według Porsche
Skoro to wariant mocniejszy, to wydaje się, że również predestynowany do spełnienia drugiego z warunków bycia pełnokrwistym autem sportowym, a dopiero potem luksusowym. Zanim odpowiemy, czy Panamera 4S jest takim samochodem, a Wy będziecie mogli wyrobić sobie swoją własną opinię na jej temat, powinniście wiedzieć o kilku istotnych zmianach, jakie zaszły w gamie Panamery przy okazji liftingu tego modelu.

Poza tymi tradycyjnymi zabiegami obejmującymi zmienioną stylizację detali, elementów nadwozia czy wnętrza kabiny, Porsche poszło o krok dalej, po raz pierwszy oferując modele ze zwiększonym rozstawem osi. Tym samym, dzięki tym kilku dodatkowym centymetrom dedykowanym pasażerom dwóch indywidualnych foteli z tyłu, rasowa sportowa limuzyna stała się rasową, sportową i luksusową limuzyną.

O ile „więcej Panamery w Panamerze” zarezerwowano dla wersji 4S, Turbo i Turbo S, to kolejna mała-wielka rewolucja dokonała się wyłącznie pod maską odmiany 4S. A więc dokładnie tej, z którą miałyśmy przyjemność obcować podczas testu.

W miejsce prawie pięciolitrowego, potężnego silnika V8, jaki montowano w Panamerze 4S przed liftem, mamy „zaledwie” trzylitrową, nową jednostkę z podwójnym turbo, która niemalże w każdym aspekcie jest lepsza od poprzednika. Ma większą moc i wyższy moment obrotowy osiągany przy niższych obrotach. Zaawansowana konstrukcja waży mniej, co również przekłada się na rozkład mas oraz osiągi, które – jak nietrudno zgadnąć – są jeszcze lepsze niż przedtem.

{{ tn(12928) left }}Na pewno brakuje tu charakterystycznego gangu typowego dla widlastej ósemki, który stał się… mniej obecny. Na szczęście nie zmieniły się priorytety, jakie od momentu premiery wyróżniają Panamerę od konkurencji. I nie chodzi tu wcale o imponujące 1263 litry przestrzeni bagażowej, jaką uzyskamy po złożeniu oparć tylnych foteli Panamery.

W aspekcie szeroko rozumianej „ostrej jazdy” Panamera jest klasą samą dla siebie. Niewzruszona stabilność i graniczące z perfekcją intuicyjne reakcje na najbardziej nawet brutalne traktowanie potężnego auta czy wreszcie fantastyczna skuteczność hamulców jest dokładnie taka jakiej oczekujemy od… Porsche.

Ceny:
Porsche Panamera od 378 396 złotych
Porsche Panamera 4S od 503 381 złotych
Testowana: 660 000 złotych

Konkurenci: Mercedes S500 4MATIC, Audi A8 4,0 TFSI Quattro, BMW 750i.

Na TAK
– dostępność modelu z przedłużonym rozstawem osi,
– fenomenalne osiągi i wydajność nowego silnika V6 Biturbo przy zachowaniu niskiego zużycia paliwa,
– świetne hamulce,
– komfort jazdy,
– prestiż związany z logo Porsche.

Na NIE
– mniej wygodne i obszerne fotele niż u konkurencji,
– kiepska widoczność do tyłu z miejsca kierowcy,
– zawiła obsługa systemu infotainment i wymagająca przyzwyczajenia ergonomia,
– niemal każda funkcja pod osobnym przyciskiem funkcyjnym,
– brak rasowego gangu widlastej V8-ki,
– cena zakupu i dodatkowego wyposażenia.

Dane techniczne: Porsche Panamera 4S

Silnik:

Benzyna, V6, 24v, z przodu

Pojemność skokowa:

2997 cm3

Moc:

420 KM przy 6000 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

520 Nm przy 1750-5000 obr./min

Skrzynia biegów:

automatyczna, PDK 7 biegów

Prędkość maksymalna:

286 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

4,8 s (4,5s z pakietem Sport Chrono)

Długość/szerokość/wysokość:

5015/1931/1418 mm

Najnowsze

Co robimy w samochodzie? Raport

Ile czasu spędzamy w naszych samochodach? Ile razy powtarzamy w słowa: „Daleko jeszcze”? W odpowiedzi na te pytania marka Citroen opracowała specjalny raport „Nasze życie w samochodzie”.

Wiele już powiedziano na temat mocy ich silników, stylu i coraz bardziej zaawansowanych innowacji technologicznych. Czy wiemy jednak, co naprawdę dzieje się wewnątrz samochodu? Co użytkownicy robią w swoich autach, jak się w nich czują i jak im się w nich funkcjonuje? Dlatego marka Citroën przeprowadziła badania opinii, podczas których spytała Europejczyków o to, co robią w swoich autach. Raport „Nasze życie w samochodzie” przeprowadzono w lipcu i sierpniu 2016 r. w Niemczech, Hiszpanii, Francji, Włoszech, Polsce, Portugalii i Wielkiej Brytanii.

Celem badania było pokazanie spektrum aktywności kierowców, pasażerów, właścicieli samochodów oraz tych, którzy nie posiadają swoich samochodów, ale korzystają z nich. Firma Citroën zdecydowała się na takie badania, by proces projektowania samochodów poprzedzić wiedzą o tym, jak ludzie użytkują auta.

Jak Polacy użytkują samochody w ciągu swojego życia?

 – 3 lata i 11 miesięcy! Tyle czasu spędza Polak w samochodzie podczas całego życia. 2 lata i 7 miesięcy jako kierowca oraz 1 rok i 3 miesiące jako pasażer. Z przyjaciółmi i rodziną przebywa w samochodzie 1 rok i 11 miesięcy.
 – Polacy, którzy jeżdżą samochodem niemalże codziennie, podziękują lub pomachają 4042 razy na drodze.
 – Śpiewamy nie tylko pod prysznicem. W ciągu swojego życia Polacy śpiewają w samochodzie 2630 razy.
 – Dla wielu Europejczyków samochód stanowi przedłużenie łazienki – można się w nim uczesać, ogolić lub umalować (1162 razy w ciągu życia).
 – Jemy w samochodzie (1363 razy).
 – Samochód jest również miejscem, w którym odpoczywamy i „ładujemy baterie” (2123 razy).
 – Z samochodu widzimy bardzo zaskakujące rzeczy (301 razy).
 – Samochody są także miejscem wyrażania emocji, zarówno tych dobrych, jak i złych: polscy kierowcy doznają niekontrolowanego wybuchu śmiechu 127razy, a płaczu – 43 razy w ciągu swojego życia.
 – W samochodzie przeżywamy różne chwile z naszymi najbliższymi: gramy w gry (38 razy), godzimy się (48 razy) i odpowiadamy „Już dojeżdżamy” na pytanie „Daleko jeszcze?” (286 razy).
 – Samochód jest także miejscem działającym na zmysły. Polacy całują się w samochodzie 1715 razy, a 1,9 razy w ciągu życia uprawiają w nim seks. Na uwagę zasługuje zróżnicowanie geograficzne: Anglicy i Francuzi w ciągu swojego życia kochają się w samochodzie średnio 3,4 razy, zaś Włosi aż 8!

Najnowsze

Auto na gaz – co należy zrobić przed zimą?

Auto na LPG wymaga odpowiedniego przygotowania do zimy, czyli dokonania przeglądu technicznego. Nie warto jednak czekać z nim do ostatniej chwili, ponieważ jego wykonanie już teraz ograniczy zużycie gazu oraz zminimalizuje ryzyko uszkodzenia silnika przy ujemnych temperaturach. Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę podczas przeglądu auta z instalacją autogaz.

Przegląd instalacji LPG powinien być dokonywany zgodnie z terminami zalecanymi przez jej producenta. Pierwsza wizyta w warsztacie powinna mieć miejsce po przejechaniu 10 tys. km. Jeżeli jednak przebieg pojazdu jest niewielki, należy udać się do warsztatu raz w roku – najlepiej jesienią, zanim temperatura za oknem spadnie poniżej zera. O czym należy pamiętać dokonując zimowego przeglądu instalacji gazowej?

Zimowy przegląd instalacji LPG krok po kroku
Jedną z pierwszych czynności, którą należy wykonać podczas zimowego przeglądu instalacji gazowej jest sprawdzenie jej szczelności na połączeniach przewodów.  W tym celu najlepiej udać się do wyspecjalizowanego warsztatu samochodowego, w którym fachowcy zastosują przenośne urządzenie – tzw. detektor nieszczelności. Urządzenie to wykryje oraz zlokalizuje wszelkie szczeliny, a następnie zasygnalizuje o ich istnieniu za pomocą dźwięku oraz błyskających diod.

Kolejną, bardzo ważną czynnością przy zimowym przeglądzie instalacji LPG jest wymiana filtrów. – Filtry zabezpieczają silnik auta przed zanieczyszczeniami, które dostają się do zbiornika wraz z paliwem podczas tankowania. Należy pamiętać, że zanieczyszczenia oleiste mogą blokować wtryskiwacze gazu, uniemożliwiając tym samym przełączanie benzyny na gaz. Kiedy temperatura na zewnątrz spada poniżej zera, zanieczyszczenia działają jak klej i blokują tłoczki wtryskiwaczy, powodując w ten sposób gaśnięcie silnika podczas przełączania paliwa. Jestem przekonany, że żaden kierowca nie chciałby narażać się na wysokie koszty wynikające z zaniedbania i niewymienionych w terminie komponentów instalacji autogaz. Warto zająć się tym odpowiednio wcześniej – mówi Marcin Dziewiątkowski, Specjalista ds. Technicznych firmy AC S.A.

Chociaż wymiana filtrów jest czynnością prostą i doświadczonemu kierowcy nie powinna przysporzyć trudności, w tym przypadku lepiej zdać się na wiedzę i doświadczenie mechaników, którzy zadbają o to, aby w trakcie wymiany ustawienia instalacji autogaz nie uległy zmianie. Należy mieć na uwadze również fakt, że zbagatelizowanie wymiany filtrów w odpowiednim czasie może przynieść kierowcy poważne szkody – np. większe spalanie gazu, spadek mocy przy przyspieszaniu, nierówną pracę silnika czy jego gaśnięcie podczas pracy na gazie. Pod maskami pojazdów z popularnymi instalacjami gazowymi tzw. VI generacji, czyli z sekwencyjnym wtryskiem gazu, znajdują się dwa rodzaje filtrów – fazy ciekłej oraz lotnej, które należy wymienić po przejechaniu 10 tys. km.

– Wśród elementów instalacji autogaz, o które należy szczególnie zadbać przed zimą, znajdują się również świece zapłonowe. Należy pamiętać, że silnik zasilany gazem pracuje w odmiennych warunkach niż w przypadku benzyny – przede wszystkim w dodatkowo obciążających układ zapłonowy. To z kolei skraca żywotność świec zapłonowych, a niesprawne świece uniemożliwią odpalenie auta przy niskich temperaturach – dodaje Marcin Dziewiątkowski.

Ostatnią czynnością, jaką należy wykonać w czasie zimowego przeglądu jest regulacja instalacji LPG. Niedopełnienie tej czynności może skutkować zużywaniem pojazdu większej ilości paliwa niż powinno. Zapobiec temu może kalibracja przeprowadzona w warsztacie samochodowym, w którym specjaliści dokonają jej za pomocą komputera podłączonego do samochodu. Dodatkowo, kalibracja zapewni płynną jazdę i ograniczy ryzyko niedogodnych podczas jazdy szarpnięć, zwiększając tym samym bezpieczeństwo oraz komfort użytkowania samochodu.

Powyższe działania w zupełności wystarczą, aby instalacja gazowa działała poprawnie w czasie zimy. Przez kolejne 10 tys. kilometrów kierowca może cieszyć się bezawaryjną jazdą oraz liczyć oszczędności generowane przez jazdę na tańszym oraz bardziej ekologicznym od benzyny paliwie.

Źródło: AC S.A, producent systemów LPG/CNG marki STAG

Najnowsze