Luksusowy fotel biurowy od Porsche

Jeżeli uwielbiasz sportowe samochody, a w szczególności Porsche i poszukujesz akurat fotela biurowego, oto idealny gadżet dla Ciebie. Problemem może być tylko cena.

Porsche poszerza swoją ofertę luksusowych gadżetów. Kilka tygodni temu prezentowaliśmy system nagłośnienia zbudowany z wydechu 911 GT3, a teraz dochodzi do niego fotel biurowy o nazwie Office Chair RS.

Jak przystało na gadżet firmowany logo Porsche, fotel pochodzi z prawdziwego modelu i jest obszyty tymi samymi materiałami co samochodowy. Wysokość fotela i podłokietników jest regulowana. Kąt pochylenia oparcia jest regulowany elektrycznie.

Niestety ten wyjątkowy gadżet nie należy do najtańszych. Na stronie internetowej sklepu Porsche widnieje cena w wysokości 6570 dolarów. W ofercie jest jeszcze tańsza opcja, bez znaczka RS. Kosztuje 5690 dolarów, czyli niewiele mniej.

Ech…

Najnowsze

Magda Wilk

Test Volvo S60 D4 AWD Cross Country

Ogromny prześwit, większy niż u większości SUVów, robi wrażenie. A jak Volvo S60 Cross Country naszym zdaniem się prezentuje i jeździ?

Volvo S60 to model, do którego istnienia w ofercie zdążył już nas przyzwyczaić szwedzki producent. Zresztą nie tak dawno miałyśmy możliwość testować jedną z najmocniejszych wersji tego auta (T6 z optymalizacją Polestar). Nie mniej jednak koncern w zeszłym roku postanowił zaskoczyć swoich potencjalnych klientów, wypuszczając na rynek nową odmianę, czyli uterenowionego sedana o nazwie Cross Country. Co ciekawe, swoim prześwitem bije on na głowę większość SUV-ów. I z pewnością jest pierwszym tego typu sedanem producenta na rynku.

Szwedzki design
Najważniejsza liczba w przypadku Volvo S60 Cross Country to 20,1 cm. Tyle bowiem wynosi jego prześwit, co oznacza, że jest większy od tego w zwyczajnych odmianach aż o 6,5 cm! To bardzo dużo, dlatego auto ma zupełnie inny, całkowicie nowy charakter. W uterenowionej wersji nie są mu straszne krawężniki czy też puszysty śnieg, choć z tym ostatnim w dzisiejszych czasach coraz cięższej. Stąd też od razu rzucą wam się w oczy zdecydowanie bardziej muskularne kształty od tej standardowej wersji. Dzięki temu zabiegowi Volvo S60 Cross Country bardziej mi się podoba. Szczególnie, że dodatkowo powiększone nadkola (spokojnie mieszczą się 19-calowe koła), bardziej masywne zderzaki czy też plastikowe nakładki na błotniki sprawiają, że model ten nabiera wręcz rasowego wyglądu.

Przeczytaj też:
Test Volvo XC60 Polestar
Test Volvo V60 Plug-In Hybrid
Pierwsza jazda Volvo V60 Plug-In Hybrid i Volvo Drive-E
Test Volvo V70
Test Volvo V60 T5
Test Volvo S80 D4 Drive-E
Test Volvo V40 T3 Momentum

Ale nie tylko o prezencję chodzi. Po prostu zawieszone wyżej Volvo S60 Cross Country świetnie sprawdza się zarówno w mieście, jak i w terenie. Chociaż trzeba pamiętać, że nie jest to „przeprawowy” potwór, a nadal wygodny i funkcjonalny sedan. Z pewnością polubią go głównie panie, które nie będą zahaczać zderzakiem o wysokie krawężniki i mamy, które wsadzając swoje małe pociechy do fotelika nie będą się musiały tak mocno schylać.

Ascetycznie czyli pięknie?
Wnętrze Volvo S60 jest wam już dość dobrze znane. Przy okazji testu wersji T6 z „optymalizacją” Polestar dość dokładnie opisałyśmy poszczególne jego elementy. Znaczącą różnicę pomiędzy tymi wersjami znajdziemy jednak w kolorystyce kabiny pasażerskiej. Środek testowanego modelu to połączenie jasnych i ciemnych kolorów. Po wejściu od razu „krzyczą” do nas sportowe, skórzane fotele w biało-czarnym odcieniu. Deska rozdzielcza jak i podsufitka są również w ciemnej tonacji. Wydawałoby się, że jest tu trochę mrocznie i mało przyjemnie, jednak taki dobór kolorów nie sprawia, że w Volvo S60 Cross Country czujemy się jak w ciemni. Zresztą zawsze możemy rozświetlić wnętrze samochodu elektrycznie otwieranym oknem dachowym (dopłata 4 680 zł).

Jeżeli chodzi o deskę rozdzielczą to jej wygląd, w tym zegary,  ekran multimedialny o dużej rozdzielczości, nie uległy modyfikacjom. Nie ma tu żadnych zmian. Standardowa jest też wielofunkcyjna, skórzana kierownica z aluminiowymi elementami i z łopatkami. Tu jednak poziom luksusu zdecydowanie wzrósł ponieważ za dopłatą 1 070 zł możemy mieć ją również podgrzewaną. Dla niektórych to być może fanaberia, ale… dopóki nie spróbujecie to nie poczujecie jaki to komfort, szczególnie dla osób, które mają wiecznie syndrom zimnych dłoni czyli dla mnie! Dodatkowe przydatne rozwiązania w testowanym modelu to chociażby uchwyt na okulary (drobnostka, ale jeśli macie wolne 110 zł warto zainwestować, aby ich wiecznie nie szukać). Innym z kolei jest telewizja cyfrowa (4 550 zł) wraz z pilotem zdalnego sterowania multimediami (330 zł). Chociaż czy tak naprawdę tego typu gadżety są głównymi argumentami, które mogłyby Was przekonać do nowego Volvo S60 Cross Country? Moim zdaniem nie. Bo tutaj liczą się przede wszystkim możliwości jego układu jezdnego.

4 łapy na śniegu
Testowana wersja to 5-cylindrowy turbodiesel o mocy 190 koni mechanicznych. Z pewnością wartość ta nie jest porywająca, szczególnie że masa auta to 1684 kg, ale prędkość od 0 do 100 km/h osiągniemy w 8,6 s. Daje to całkiem porządny wynik. Do tego dorzućmy jeszcze 6-biegową automatyczną skrzynię biegów Geartronic, napęd na cztery koła i otrzymujemy fajne auto.

Dołączany napęd na cztery koła dość dobrze radzi sobie w trudnych warunkach. W tym wypadku testowaliśmy Volvo S60 Cross Country na śniegu i trzeba przyznać, że nawet na tych 19-calowych kołach auto świetnie się prowadziło. Z pewnością duży prześwit sprawił, że nie „ryliśmy” przodem po śniegu, a z kolei napęd pozwalał bezpiecznie i pewnie pokonywać kolejne kilometry na śliskiej nawierzchni. Oczywiście, duża w tym zasługa sprzęgła typu Haldex, które w okamgnieniu, bardzo skutecznie i „kulturalnie” kieruje moment obrotowy na tylne koła.

Podczas jazdy wyraźnie czuć, że S60 Cross Country ma podniesiony prześwit. Nie mniej jednak zachowuje się stabilnie, nie buja i jest dość zwarte. Przeszkodą w płynnym prowadzeniu mogą być 19-calowe koła, do których nie do końca przystosowane są nasze polskie drogi. Nie jest to jednak na tyle uciążliwe, aby decydowało o zakupie testowanego modelu. Zresztą zawsze można wybrać  18-calowe, które z pewnością będą również miały przełożenie na zużycie paliwa. Na szczęście Volvo S60 Cross Country nie ma ogromnego apetytu. Według danych producenta średnie zużycie oleju napędowego w warunkach miejskich to 6,7 l/100 km. Na trasie wartość spada do 4,7 l a w cyklu mieszanym do 5,7 l/100 km. W teście, ze względu na warunki i dość agresywną jazdę w śniegu, uzyskałam średni wynik na poziomie 8 l/100 km.

Safety first
Volvo to od zawsze synonim bezpieczeństwa, dlatego S60 oferuje całe mnóstwo aktywnych „wspomagaczy” kierowcy. Z pewnością godny uwagi jest pakiet Intellisafe Pro Package (10 500 zł). Oprócz systemu ostrzegającego o ryzyku kolizji z rozpoznawaniem pieszych i rowerzystów z pełnym automatycznym hamowaniem, system wykrywa również zmęczenie kierowcy, jak i rozpoznaje znaki drogowe. Dostępne są również układy BLIS (monitorujący martwe pole widoczności) oraz  LDW – ostrzeżenie przed zjechaniem z pasa ruchu. Z pewnością jednym z elementów pakietu, który zdecydowanie przypadnie wam do gustu jest również system aktywnych świateł drogowych (AHB – Active High Beam). Dzięki niemu tzw. „światła długie” mogą być włączone cały czas, a system automatycznie steruje natężeniem światła tak, aby nie oślepiać innych uczestników ruchu, w tym pieszych i rowerzystów. Dodatkowo, dzięki aktywnym reflektorom skrętnym – doświetla zakręty. Niestety, w testowanym modelu dodatkowe opcje, jak czujniki parkowania z przodu i z tyłu oraz kamera cofania również wymagały dopłaty.

Czyli jaki?
Volvo S60 Cross Country to ekscentrycznie wyglądający sedan. Podwyższony, o bardziej muskularnych kształtach, sprawia wrażenie nie tylko komfortowej limuzyny, ale i crossovera, który poradzi sobie z wieloma trudnościami na drodze. Niestety jego zakup wymaga wyłożenia przynajmniej 176 500 zł (cena testowanej wersji – 247 520 zł), co oznacza, że kosztuje tyle co konkurencyjne SUV’y klasy premium, jak BMW X3 czy Mercedes GLC. To sprawia, że na naszych drogach Volvo S60 Cross Country będzie raczej rzadkim gościem. A szkoda…

NA TAK:
– wygląd nadwozia;
– wysoki prześwit;
– dynamiczny i oszczędny silnik.

NA NIE:
– mimo wysokiej mocy jednostki, niezbyt imponujące paramentry;
– skrzynia opornie reagująca na kickdown. 

Dane techniczne Volvo S60 D4 AWD Cross Country
Silnik: turbodiesel
Pojemność:  2400 cm3
Moc maksymalna:  190 KM
Maksymalny moment obrotowy:  420 Nm         
Napęd:  AWD
Pojemność bagażnika w litrach: 380  l

Najnowsze

Szalony drift vanem

Czy zastanawialiście się kiedy, czy samochodem typu van da się driftować? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w filmie, który nakręcił Nissan.

Za kierownicą samochodu, który tylko w teorii nie nadaje się do driftu posadzono uczestnika zawodów Formula Drift, Chrisa Forsberga, który początkowo był przekonany, że przyjdzie mu zaprezentować swoje umiejętności za kierownicą Nissana 350Z.

Chwilę później okazało się jednak, że w jego ręce trafi Nissan NV Cargo Van. Rzadko kiedy  mamy okazję oglądać takie samochody na specjalnie przygotowanym torze przeznaczonym do ewolucji. 

W filmie nie brakuje pisku, opon i dymu, a całość prezentuje się bardzo efektownie. Nissan nie zdradził dużo na temat specyfikacji samochodu, ale model NV3500 HD mógł zostać wyposażony w jednostkę V6 o pojemności czterech litrów (261 KM) lub V8 o pojemności 5,6 litra (317 KM).

Zobaczcie wielkiego vana w akcji!

Najnowsze

Zobacz pierwszy trailer nowego Top Gear!

Emisja pierwszej serii nowego Top Gear dopiero za kilka miesięcy, ale już teraz nowa ekipa przygotowała trailer, który zapowiada motoryzacyjne show, które będzie teraz prowadzone przez sześcioosobowy skład.

Po głośnej aferze z udziałem Clarksona, po której musiał odejść z Top Gear, przyszedł czas na nowe rozdanie. Najpierw poznaliśmy głównego prowadzącego najpopularniejszego, motoryzacyjnego show, czyli Chrisa Evansa. Później BBC przedstawiło oficjalnie resztę ekipy, w skład której wchodzą Matt LeBlanc, Chris Harris, Eddie Jordan, Sabine Schmitz, Rory Reid oraz niezastąpiony Stig. 

Emisja pierwszej serii dopiero za kilka miesięcy, ale już teraz Top Gear opublikowało pierwszy trailer, który zapowiada, jakie smaczki czekają na widzów w nowym wydaniu programu. Na pewno pojawią się tam takie supersamochody jak McLaren 675 LT, Ferrari F12 Tdf, Ariel Nomad, Aston Martin Vulcan.

Prowadzący pojawią się w takich krajach jak: Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Francja, Maroko, Emiraty Arabskie.

Fani w końcu poznają owiany tajemnicą powód mdłości Chrisa Evansa na torze w Kalifornii oraz zobaczą fragment podróży Matta LeBlanca  trójkołowym Reliantem z Londynu do Blackpool.

Nowa seria Top Gear odpala już w maju.

 

Najnowsze

Tesla Model 3 – auto elektryczne dla mas

Po wielu miesiącach oczekiwania Tesla pokazała w końcu Model 3, który dołączy do Modelu S i pokazanego niedawno Modelu X. Nowy samochód ma zrewolucjonizować rynek aut elektrycznych.

Elon Musk, właściciel marki Tesla, wybrał wyjątkowy dzień na zaprezentowanie swojego najnowszego modelu. To właśnie dziś, 1 kwietnia, objawił się światu najmniejszy i najtańszy samochód amerykańskiego producenta, którego zadaniem będzie wprowadzenie rewolucji na rynku samochodów elektrycznych. I to wcale nie brzmi jak żart!

Głównym założeniem przy projektowaniu tego samochodu miała być jego dostępność. Będzie to jeden z najtańszych samochodów elektrycznych na świecie. Jego cena to 35 tys. dolarów. Zainteresowanie tym samochodem było tak duże, że przez pierwszych kilkanaście godzin zebrano 132 tys. zamówień na łączną kwotę 4 mld dolarów. Każdy, kto chciał zamówić ten samochód musiał wpłacić 1 tys. dolarów zadatku.

Najnowsza Tesla Model 3 przypomina stylistycznie Model S. Jednak w oczy rzuca się brak tradycyjnego grilla w przednim pasie nadwozia. Interesujące są także chowane w karoserii klamki drzwi. Tył samochodu jest również bardzo charakterystyczny.

Model 3 jest zasilany w pełni elektrycznie. Do setki przyspiesza w czasie krótszym niż sześć sekund, ale producent zapowiada pojawienie się szybszych wersji. Maksymalny zasięg samochodu to 345 kilometrów. Producent podaje, że będzie to najbardziej przestronny samochód w klasie, dzięki bateriom zamontowanym płasko pod podłogą. We wnętrzu jest dość ascetycznie. Brakuje tradycyjnych pokręteł i przełączników. Centrum sterowania jest dotykowy wyświetlacz o całkiem sporych rozmiarach. 

Tesla Model 3 przeszedł już testy bezpieczeństwa przeprowadzane przez NHTSA i otrzymał najwyższą ocenę. Mimo że producent już teraz zbiera zamówienia na samochód, Tesla Model 3 pojawi się na drogach dopiero w przyszłym roku.

Najnowsze