Lexus z kamerami zamiast lusterek również w Polsce?

Lexus rozważa wprowadzenie technologii kamer zamiast lusterek również poza Japonią, w tym Europie Wschodniej - tak wynika ze słów prezydenta Lexus International, Yoshihiro Sawy. Czy wkrótce Lexusy pozbawione klasycznych lusterek bocznych zobaczymy również na polskich drogach?

Wypowiedź Yoshihiro Sawy przytoczył portal Automotive News. Jak stwierdził prezydent Lexus International, japońska marka aktualnie ocenia sytuację prawną i zapotrzebowanie na takie rozwiązanie na innych rynkach. Lexus jest twórcą pierwszego w historii samochodu produkowanego seryjnie, w którym klasyczne lusterka zastąpiono kamerami. Na japońskim rynku zadebiutował właśnie sedan ES wyposażony w to rozwiązanie.

Cyfrowe lusterka już wkrótce w Europie?
Na tę chwilę największą przeszkodą na drodze do wprowadzenia tej nowatorskiej technologii w innych krajach wydają się być przepisy. W Europie, tak jak w wielu innych częściach świata prawo wymaga, aby samochody poruszające się po drogach były wyposażone w klasyczne lusterka. Ta sytuacja może się jednak wkrótce zmienić, bowiem ścieżka została już przetarta. Pierwszym krajem, który zezwolił na stosowanie kamer zamiast lusterek jest właśnie Japonia. Dzięki tej decyzji japońskiego rządu i nowemu Lexusowi ES auta wyposażone w tę nowatorską technologię być może wkrótce zobaczymy również na naszych drogach. Analitycy spekulują, że to właśnie Unia Europejska będzie kolejnym obszarem, na którym wspomniane rozwiązanie znajdzie zastosowanie. Na liście znajdują się również Stany Zjednoczone i Chiny.

Kamery wygrywają z lusterkami
Jest na co czekać. Zastąpienie klasycznych kamer lusterkami daje wiele korzyści. W systemie Lexus Digital Outer Mirrors System obraz tego, co dzieje się za i obok samochodu jest wyświetlany we wnętrzu auta, za pomocą dwóch wyświetlaczy umieszczonych na słupkach bocznych. Na zewnątrz auta znajdują się jedynie kamery, które zajmują dużo mniejszy obszar niż klasyczne lusterka. Takie rozwiązanie zmniejsza opory powietrza i w efekcie także zużycie paliwa oraz szum w czasie szybszej jazdy, a także poprawia widoczność w okolicach słupków. A to dopiero początek zalet – kamery ograniczają martwą strefę, a także pozwalają na wyświetlanie dodatkowych informacji bezpośrednio na obrazie z kamer – np. linii pomocnych w czasie parkowania. Nie powinniśmy też obawiać się zanieczyszczeń – w rozwiązaniu Lexusa kamery są specjalnie osłonięte od deszczu czy śniegu. Technologia nie wydaje się również przesadnie droga. Układ Lexus Digital Outer Mirrors System w najnowszej odsłonie modelu ES wymaga w Japonii dopłaty w wysokości 216 000 yenów, czyli około 7 200 zł.

Nowość dobrze znana
Chociaż Lexus ES faktycznie rozpoczął rewolucję, to pomysł stworzenia samochodu z kamerami zamiast lusterek nie jest niczym nowym. Od wielu lat na salonach samochodowych możemy oglądać koncepty pozbawione tych małych, ale jakże istotnych elementów nadwozia właśnie na rzecz kamer. Lexus już w 2003 roku prezentował koncept LF-S wyposażony właśnie w taką technologię. Zalety stosowania kamer zamiast lusterek dostrzegli również inni producenci, w tym Audi, BMW czy Mercedes. Ich zaangażowanie z pewnością przyśpieszy popularyzację tego rozwiązania.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Volkswagen T-Cross – pierwsze spojrzenie

Już wkrótce zadebiutuje w naszym kraju najmniejszy wśród SUVów marki Volkswagen model o nazwie T-Cross. Wprowadzenie na polski rynek tego samochodu rozpocznie grudniowa sprzedaż, ale dostawy są przewidziane dopiero na kwiecień przyszłego roku. Znalazłam się w gronie kilku osób z Polski, które mogą zapoznać was z tym autem przed jego premierą. Niestety, na razie nim nie pojeździmy, ale zapraszam was do wspólnego przyjrzenia się wszystkim jego detalom.

SUVy są najszybciej rosnącym segmentem w Europie. Z badań wynika, że rynek takich kompaktowych aut podwoi się w ciągu 10 lat. To właśnie dlatego Volkswagen wprowadza małego T-crossa.

SUVy Volkswagena od najmniejszego:
T-Cross,
T-Roc,
Tiguan,
Tiguan Allspace
Touareg

„I am more than one thing” – to hasło towarzyszy wprowadzeniu na rynek T-Crossa. Słowo „more” mamy rozumieć dosłownie. Producent uważa, że to auto oferuje swojemu właścicielowi więcej niż inne samochody tej klasy, przy czym nie będzie więcej kosztować. Volkswagen zaprezentował auto zaledwie 25 października w Amsterdamie (z udziałem popularnej influencerki – czytaj o tym tu), a ja wczoraj pojechałam do Wolfsburga, aby obejerzeć auto – mimo, że jeszcze nie ma go w sprzedaży!

Co z oczu, to z serca
Z przodu podobają mi się zagłębienia w masce silnika, dzięki temu wydaje się, że maska jest długa, a przód auta wygląda bardziej terenowo i masywnie. Oczywiście wiadomo, że nikt nie będzie wjeżdżał T-crossem w teren, choć nazwa i nieco wyższy niż w osobówkach prześwit to sugerują. Jednak producent przewidział tu tylko jeden rodzaj napędu – na przednią oś.

W standardzie otrzymamy w T-Crossie reflektory halogenowe, wtedy w oprawie świateł przeciwmgłowych są ledowe światła dzienne. Jednak ładniejsze i lepiej oświetlające drogę są pełne ledy zintegrowane ze światłami dziennymi – są one dostępne w wyższych poziomach wyposażenia Life i Style. Najbardziej eleganckim akcentem jest osłona chłodnicy, wykończona lśniącą czernią.

Moim zdaniem najciekawszy jest jednak tył tego samochodu. Nad szybą góruje ładny spojler lakierowany na czarno, a na rantach mamy pełne światła LED. Przypominają nieco kształtem te z modelu Polo, ale jednak ich wzór jest inny. To co je zdecydowanie odróżnia, to trzy świetlne kreski z boku. Najbardziej oryginalnie wygląda jednak to, co jest pomiędzy światłami – to listwa, pas świateł odblaskowych wykonany z tego samego tworzywa, które przykrywa reflektory. Poszerza optycznie nadwozie i moim zdaniem bardzo fajnie wygląda.

Z boku podoba mi się długa krawędź załamująca światło – to tak zwana „linia ramion” sięgająca od maski aż po tylne światła. Na nadkolach i progach zamontowano nakładki z czarnego tworzywa sztucznego, ochronę przed drobnymi, parkingowymi otarciami – to kolejne akcenty podkreślające miejskie przeznaczenie T-Crossa.

Auto mierzy niewiele ponad 4 metry – powstaje na tej samej platformie konstrukcyjnej, co Volkswagen Polo, ale jest od niego dłuższe i sporo wyższe. Jest też tylko nieco krótsze od T-Roca, ale jednocześnie ma stosunkowo szeroki rozstaw osi, ponad 2,5 metra, a to może przekładać się na przestronność wnętrza. Zajrzymy do środka?

Pokaż kotku, co masz w środku
Za chwilę wspólnie zasiądziemy za kierownicą, ale najpierw sprawdźmy, czy rzeczywiście – jak uważa producent – w T-Crossie może wygodnie podróżować pięciu pasażerów. Drzwi otwierają się szeroko, zatem bez problemu zamontujecie tu fotelik dziecięcy, lub włożycie malucha do fotelika. Gdy zajmiecie miejsce za kierowcą, takim jak ja, czyli mierzącym 170 cm wzrostu, to miejsca na nogi jest wystarczająco – ja bez problemu się mieszczę. Także nad głową mam sporo zapasu, a siedzi się tu nieco wyżej niż z przodu. W środkowej części przestrzeń na nogi trochę ogranicza wystająca półka – są w niej zlokalizowane dwa porty usb. Taką ilość miejsca osiągnięto za pomocą przesuwnej kanapy, regulowanej w zakresie 14 centymetrów.

Taka przesuwna kanapa ma też tę zaletę, że gdy ograniczymy miejsce w tylnym rzędzie, znacznie powiększamy bagażnik. Bazowa pojemność bagażnika 385 litrów, po przesunięciu kanapy: 455 litrów. Tylne oparcia można składać częściowo, albo w całości i może tu powstać przedział bagażowy o równej podłodze (całkowita pojemność bagażnika przy równej podłodze 1281 litrów). A jeśli chcielibyście przewieźć np. deskę do wakeboardu możecie w opcji mieć możliwość składania oparcia prawego przedniego siedzenia.

Za kierownicą – najlepiej!
Wreszcie siadam za kierownicą – tu się czuję najlepiej. Jest tu typowa dla SUV-ów podwyższona pozycja, dzięki której ma się dobry punkt obserwacyjny na wszystko dookoła. Także nisko umieszczone szyby zapewniają dobrą widoczność we wszystkich kierunkach. Przede mną jest  gruba, czyli taka jaką lubię, kierownica, obszyta skórą, świetnie leży w dłoniach. Dzięki przyciskom  funkcyjnym można obsługiwać np. system Infotainment bez odrywania rąk od kierownicy. Plusem jest też możliwość regulacji wysokości i położenia centralnego podłokietnika.


Dobrze przemyślano tu rozmieszczenie schowków. Są one zlokalizowane w panelu środkowym, w podłokietniku i w drzwiach, oraz z tyłu między siedzeniami – jest też uchwyt na kubek. Sporą przestrzeń do upakowania drobiazgów znajdziemy przed fotelem pasażera i pod nim – tam może być szuflada, mieszcząca np. instrukcję użytkowania samochodu, czy buty na płaskim obcasie do wygodnego prowadzenia samochodu. Jeśli chcemy mieć jakieś drobiazgi w zasięgu ręki, zawsze możemy też sięgnąć do kieszeni na tylnej stronie oparć.

Na tapicerce siedzeń i na desce rozdzielczej są czarne i szare aplikacje dekoracyjne dające efekt 3d, ale wygląd takich akcentów zależy od wyboru pakietu stylizacyjnego lub trójwymiarowej grafiki – można przebierać we wzorach. W wyposażeniu Style możemy się spodziewać przytulnego oświetlenia ambientowego, które osobiście bardzo lubię, bo umila podróż nocą. A jak zapomnisz kabla od telefonu to możesz podładować swojego smartfona bezprzewodowo, po prostu kładąc go na tej półce. W głębi półki są też zlokalizowane dwa porty usb, więc każdy z pasażerów może podłączyć swoje urządzenie.

Przed oczami kierowcy – zamiast klasycznego, niedużego wyświetlacza między prędkościomierzem a obrotomierzem – może być zamontowany opcjonalnie ponad 10-calowy ekran Active Info Display, czyli cyfrowa wersja zegarów i wskaźników, który można skonfigurować pod własne preferencje. Możesz na przykład sprawdzić szczegółowe dane dotyczące jazdy, wyświetlić mapę nawigacji na całym ekranie lub obserwować graficzne wskazówki systemów wspomagających. Możliwe jest także przeniesienie na ekran informacji o odtwarzanych utworach muzycznych lub kontaktów z telefonu. Informacje te mogą pojawiać się na całym ekranie lub na jego części, w połączeniu na przykład z mapą nawigacji.

Na środku dominuje dostępny za dopłatą kolorowy ekran dotykowy z czujnikami zbliżeniowymi o przekątnej 8 cali. Nawigację Discover Media znam już z innych modeli Volkswagena, działa bez zarzutu, a jej obsługa jest intuicyjna. Jeśli zamierzasz w T-crossie korzystać z aplikacji swojego smartfona, wystarczy dokupić opcjonalny Car-Net, który umożliwi połączenie smartfona z systemem nawigacyjnym Disover Media i pozwoli na obsługę wybranych aplikacji przy użyciu ekranu dotykowego. Odtwarzacz CD czyta format MP3, AAC i WMA, w standardzie ma 6 głośników i spore możliwości podłączenia zewnętrznych urządzeń. Ale zdecydowanie lepiej o twoje doznania słuchowe zadba system „Beats” – subwoofer z głębokimi basami i 300-watowym, 8-kanałowym wzmacniaczem z pewnością wprawią cię w dobry nastrój.

Serduszko puka w rytmie cza cza
Przy wprowadzaniu na rynek T-cross będzie oferowany z czterema turbodoładowanymi silnikami do wyboru: trzema benzynowymi i jednym dieslem. Dwie trzycylindrowe benzynowe jednostki 1.0 z filtrem cząstek stałych mają moc 95 KM lub 115 KM. Najmocniejszy jest czterocylindrowy silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM. Gamę uzupełnia czterocylindrowy diesel 1.6 TDI o mocy 95 KM. Zależnie od rodzaju silnika moment obrotowy jest przenoszony do kół przedniej osi za pośrednictwem pięcio- lub sześciobiegowej mechanicznej skrzyni biegów albo za pomocą 7-biegowej przekładni DSG.

W wyposażeniu standardowym T-Crossa znajdują się m.in.:
– system Front Assist monitorujący przestrzeń przed autem z funkcją rozpoznawania pieszych na jezdni oraz hamowania awaryjnego,
– system Lane Assist utrzymujący samochód na wybranym pasie ruchu,
– system ułatwiający ruszanie na wzniesieniu,
– aktywny system ochrony pasażerów,
– Blind Spot Detection ułatwiający zmianę pasa ruchu,
– system wspomagający parkowanie.

Wyposażenie dodatkowe m.in.
– czujnik monitorujący zmęczenie kierowcy,
– aktywny tempomat ACC,
– system automatycznego parkowania Park Assist.

Na Volkswagena T-Cross z najmniejszym silnikiem i bazową wersją wyposażenia, która jest całkiem dobrze wyposażona już w standardzie (zwłaszcza w podstawowe systemy wsparcia kierowcy) trzeba szykować w Polsce 69 790 złotych. Do wyboru będą trzy linie wyposażenia: T-Cross, Life lub Style, 12 kolorów nadwozia i trzy bardzo ciekawe pakiety stylizacyjne. Na dobry początek w salonach już w grudniu będzie można zamawiać za nieco ponad 98 tysięcy złotych najbardziej bogato skonfigurowanego T-Crossa w limitowanej wersji 1st Edition, który jest lakierowany na czystą biel, słupki C zdobi folia z ciekawą grafiką, obudowy lusterek zewnętrznych są czarne, a całość osadzono na 18-calowych obręczach.

A ja już się nie mogę doczekać jazdy tym samochodem! Ale to dopiero w kwietniu 2019 roku.

Najnowsze

Anna Cieślak odebrała kluczyki do Mitsubishi ASX 2019

Aktorka Anna Cieślak, która pełni rolę ambasadorki marki Mitsubishi Motors w Polsce, odebrała kluczyki do najnowszego wcielenia Mitsubishi ASX 2019 Black Edition. Anna Cieślak podsumowuje blisko 3-letnią przyjaźń z SUV-em spod znaku Trzech Diamentów i planuje kolejne wyprawy.

Tuż po rynkowym debiucie SUV-a Mitsubishi ASX 2019, aktorka Anna Cieślak odebrała z salonu swój nowy samochód.

„Mitsubishi ASX, w kolejnych, coraz doskonalszych wcieleniach, towarzyszy mi już od blisko trzech lat. Jest wygodnym, niezawodnym i zaufanym kompanem w moich licznych podróżach i muszę powiedzieć, że coraz bardziej się z nim zżywam.” – mówi Anna Cieślak.

„Najnowsze wcielenie mego Mitsubishi urzekło mnie głębokim, niebieskim kolorem, który pięknie kontrastuje z czarnymi detalami. Bardzo podoba mi się wnętrze – rozświetlone dzięki panoramicznemu dachowi. ASX-a prowadzi się lekko, wygodnie i dynamicznie. Dużo podróżuję, bo a to jeździmy w trasę z teatrem, a to coś nagrywam w innym mieście. Ważne jednak, by odnaleźć chwilę dla siebie i moment wytchnienia. Dla mnie jazda samochodem to właśnie taki czas, kiedy między zadaniem jednym a drugim, mogę odetchnąć i się zregenerować. ” – dodaje.

Praca, pasja, wyzwanie, przygoda
„Mam wielkie szczęście, że praca jest także moją pasją a mój zawód to nieustające wyzwania i podróże, która dostarczają mi ciągłych emocji i przygód.” – wyznaje z uśmiechem Anna Cieślak.

„W kwestii podróżowania i przygód jest nam bardzo po drodze z Mitsubishi – pracujemy właśnie nad kolejną filmową serią na kanałach YouTube, Facebook i Instagram. Tym razem szukamy japońskich akcentów w Polsce. Latem bardzo liczę na kolejne spotkanie z miłośnikami marki podczas IV Zlotu Mitsubishi. Przyszły rok zapowiada się bardzo ciekawie i intensywnie.” – podsumowuje aktorka.

ASX 2019 Black Edition
Mitsubishi ASX 2019 jest dostępny w 7 wersjach wyposażenia, z benzynowym silnikiem 1.6 MIVEC o mocy 117 KM, współpracującym z 5-biegową, manualną skrzynią biegów i napędem na przednią oś. Wersja ASX 2019 Black Edition ma 18-calowe, aluminiowe obręcze kół w kolorze czarnym, czarną, dolną osłonę zderzaka, lakierowane na czarno osłony bocznych lusterek, relingi dachowe, panoramiczny szklany dach i czerwone przeszycia kierownicy oraz gałki dźwigni zmiany biegów. Jest dostępne w 5 kolorach nadwozia – metalizowanych – niebieskim, czerwonym, grafitowym i czarnym oraz białym, perłowym.

Najnowsze

Znamy skład Polek, które wystartują w Le Mans

Po specjalnym programie szkoleniowym, przygotowanym przez Gosię Rdest, zostały wyłonione trzy polskie finalistki programu „The Girls on Track – Karting Challenge”. Dziewczyny pojadą reprezentować Polskę w europejskim finale w Le Mans.

W niedzielę 18 listopada podczas Warsaw Motor Show poznaliśmy nazwiska trzech finalistek polskiej edycji programu „The Girls on Track – Karting Challenge”. Po zakończonym sukcesem, specjalnym programie szkoleniowym przygotowanym przez Gosię Rdest, trwającym od września do listopada, jury wybrało: Natalię Lelek z Nosówki k. Rzeszowa, Joannę Piwowarek z Piaseczna pod Warszawą i Michalinę Sabaj z Krakowa. W marcu 2019 dziewczyny pojadą do Le Mans, gdzie wezmą udział w europejskim finale. Jako zawodniczki rezerwowe wyłoniono Sarę Kałuzińską z Gdyni i Kornelię Olkucką z Chotomowa koło Warszawy. Dla całej piątki zespół kartingowy D&D Motorsport ufundował kilkudniowe testy we włoskim Lonato w ramach przygotowań do finału.

Program „The Girls on Track” to projekt FIA skierowany do dziewczyn w wieku 13-18 lat, mający na celu odkrycie talentów oraz stworzenie łatwiejszego dostępu do rozpoczęcia kariery w motorsporcie. Celem długofalowym jest stworzenie kultury, która ułatwia i docenia pełny udział kobiet we wszystkich aspektach motorsportu. Głównym ambasadorem polskiej odsłony programu jest Rafał Sonik, najlepszy polski quadowiec, zwycięzca Rajdu Dakar oraz sześciokrotny zdobywca Pucharu Świata FIM.

Projekt składa się z kilku etapów. Eliminacje krajowe odbyły się w tym roku w 8 krajach europejskich (Polsce, Belgii, Finlandii, Holandii, Niemczech, Portugalii, Słowacji i Szwecji). Po trzy zwyciężczynie eliminacji z każdego kraju pojadą na Finał Europejski w marcu 2019 roku, a sześć jego najlepszych zawodniczek weźmie udział w profesjonalnych Obozach Szkoleniowych dla Kierowców FIA w 2019 roku.

Polskie eliminacje projektu odbyły się w dniach 26-27 maja w Tychach oraz 11 sierpnia w Rzeszowie. Projekt cieszył się dużym zainteresowaniem – odnotowano w sumie ponad 170 przejazdów na ustawionym specjalnie na potrzeby eliminacji slalomie kartingowym.

Od września do listopada 14 polskich półfinalistek wybranych podczas eliminacji wzięło udział w eksperckich szkoleniach, na które złożyły się jazda po torach kartingowych, na symulatorze, zajęcia kondycyjne, wykłady z komunikacji, prezentacji, itp. Szkolenia były przeprowadzone pod czujnym okiem dwóch ambasadorek projektu, kierowców wyścigowych – Gosi Rdest i Małgorzaty Serbin.

Gosia Rdest, autorka programu szkoleniowego, podsumowuje:

„Moim celem było podzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem z dziewczynami. Sama zaczynałam swoją przygodę z motorsportem od kartingu, mogę się z nimi w pełni utożsamić. Co najbardziej zaskoczyło mnie w trakcie szkoleń, to jak wielką satysfakcję sprawiło mi wystąpienie w nowej dla mnie roli, osoby dzielącej się doświadczeniem z młodszymi zawodniczkami. Wspaniale było móc obserwować progres uczestniczek, ich zapał i motywację. Każda z nich była wyjątkowa, a wybór okazał się bardzo ciężki. Mam nadzieję na kontynuację programu w przyszłości”.

Finalistka Natalia Lelek ma 15 lat i do tej pory jeździła amatorsko, z rodziną. Nie kryła radości z wyboru:

„Jestem bardzo rozemocjonowana, bardzo się cieszę, że zostałam wybrana. Wiem, że przede mną sporo pracy, ponieważ chcę zaprezentować się w Le Mans jak najlepiej, godnie reprezentować siebie, a także nasz kraj. Uważam, że ten program jest super inicjatywą, a szkolenia, które miałyśmy z Gosią, naprawdę dużo nam dały. Dla nas wszystkich, również dla tych dziewczyn, które nie jadą dalej, był to cudowny czas i możliwość do samorozwoju.”

Finalistka Joanna Piwowarek z Piaseczna pod Warszawą ma 17 lat i od 5 lat trenuje karting po 4 razy w tygodniu. Joanna odpowiadając na pytanie o program, mówi:

„Co w programie szkoleniowym podobało mi się najbardziej? Z pewnością były to zajęcia z Panią Joanną Janowicz (doradca biznesowy w zakresie komunikacji interpersonalnej – przyp.red.) podczas pierwszego zjazdu, które pomogły nam poprawić własną samoocenę i pewność siebie. Program był dla mnie ogromną szansą na dalszy rozwój w motosporcie i okazją, aby inni zauważyli potencjał polskich zawodniczek kartingowych. Jestem dumna z tego, że mogę reprezentować nasz kraj w finale europejskim w Le Mans”.

Michalina Sabaj, ostatnia ze zwycięskiej trójki, ma 16 lat i od 8 lat trenuje karting. Jeździ z licencją w zawodach ROK Cup. O programie mówi:

„Dzięki programowi szkoleniowemu dowiedziałam się, jak dużo pracy należy włożyć w to, aby być pełnowartościowym kierowcą. Teraz wiem, ile czynników składa się na dobre wyniki na torze oraz nad czym muszę popracować. Dodatkowo nauczyłam się pracy w grupie z innymi zawodniczkami. Podczas zjazdów zyskałam nowe doświadczenia oraz zawarłam wiele nowych i cennych znajomości. Najbardziej podobał mi się zjazd w Gdyni. Podczas tego szkolenia brałam udział w zajęciach na symulatorach, co było dla mnie nowym doświadczeniem. Bardzo ciekawe były również zajęcia prowadzone przez Gosię Rdest o mediach społecznościowych w motorsporcie. Cały zespół organizatorów, na czele z Panią Gosią Serbin oraz Mikołajem Pogonowskim, tworzył atmosferę która dawała mi bezpieczeństwo i dużą radość. Wszystkie zawodniczki prezentowały bardzo wysoki i wyrównany poziom. Jestem bardzo miłe zaskoczona wyborem”.

Globalnie, projekt otrzymał wsparcie firmy Yokohama oraz Unii Europejskiej poprzez program Erasmus+. W trakcie trwania projektu przeprowadzane jest badanie socjologiczne, którego wyniki mają na celu pomoc w zachęcaniu dziewczyn do udziału w różnego rodzaju sportach.

Minister Sportu i Turystyki Witold Bańka objął Patronat Honorowy nad krajowymi eliminacjami projektu. Sponsorami byli: kart-shop.pl, SOS PZMot i PZM Travel, a patronaty medialne objęli: Motowizja oraz Motocaina.pl. Dodatkowo, cykl szkoleń otrzymał również wsparcie firmy RAVENOL POLSKA i EMKA Trans.

Więcej informacji o projekcie na www.GirlsOnTrack.pl

Najnowsze

Pieszy potrącił samochód. Naprawdę!

Okazuje się, że nie tylko samochody mogą potrącać pieszych. W tym zdarzeniu role się odwróciły, choć nadal ze szkodą dla pieszego.

Ile razy widzieliście pieszych wbiegających na czerwonym świetlne na skrzyżowanie, aby jeszcze zdążyć je pokonać zanim samochody ruszą? Pewnie nie raz. Tutaj sytuacja była podobna.

Główna różnica polegała na tym, że prawy pas był pusty, więc kierowca Citroena mógł nim przejechać bez zatrzymywania. Tego nie przewidział pieszy, który przebiegał przez przejście i nie potrafił nawet zatrzymać się w porę. Uderzył w auto i przewrócił się, czego kierowca nawet nie zauważył. Pieszy podobno doznał lekkich obrażeń i został zabrany przez karetkę.

Najnowsze