Legendarny Jeep Willys MB na pikniku z okazji państwowego święta USA

Jedną z największych atrakcji imprezy, zorganizowanej przez AmCham, okazała się prezentacja legendarnego Jeepa Willysa MB, czyli samochodu, który wraz z armiami alianckimi przemierzył wszystkie fronty II wojny światowej.

Prezentowany  na pikniku Willys MB został wyprodukowany w 1943 r. i podczas działań wojennych dotarł aż do Polski.  Po wojnie wzbudził zainteresowanie małżeństwa znanych polskich reżyserów – Ewy i Czesława Petelskich, którzy postanowili go kupić i wykorzystywać w filmach swojego autorstwa. Zasłużony weteran pojawił się m.in. w takich produkcjach  jak  „Ogniomistrz Kaleń” z 1961 r., „Jarzębina czerwona” z 1970 r. czy „Naganiacz” z 1963 r. Do firmy Edmark Auto, Willys MB trafił w 1996r.  Przez trzy lata trwało jego odrestaurowywanie, do którego użyto aż 80 proc. oryginalnych części. Dawną świetność ten samochód-legenda  odzyskał w  1999 r.
 

Piknik „AmCham 4-th July” odbywający się z okazji amerykańskiego Dnia Niepodległości ma już w Polsce ponad 20-letnią tradycję, która sięga 1994 r. W tym roku oprócz 243. rocznicy uzyskania przez Stany Zjednoczone niezależności od Wielkiej Brytanii, okazją do uroczystych obchodów było też stulecie nawiązania polsko-amerykańskich stosunków dyplomatycznych.

Gratką dla wszystkich fanów motoryzacji była możliwość obejrzenia najnowszych modeli samochodów z Grupy FCA. Największą popularnością cieszył się samochód-ikona motoryzacji Jeep Willys, który był na wyposażeniu armii USA podczas II wojny światowej.

Na niepodległościowym pikniku można też było obejrzeć kolejne pokolenia tej marki: Compassa, Grand Cheerokee oraz Wranglera Rubicona, a więc modele aktualnie produkowane przez koncern FCA. Wielbiciele kultowej marki sportowej Alfa Romeo mieli okazję do przyjrzenia się jej najmłodszym dzieciom: luksusowemu suvowi Stelvio oraz stylowej Giulii. Pojawił się też Fiat 500 oraz jego sportowy odpowiednik Abarth 500.

Najnowsze

Gadżety samochodowe dla kobiety. 5 najciekawszych propozycji

Płeć piękna równie chętnie korzysta z osiągnięć nowoczesnej motoryzacji - zarówno w zatłoczonych miastach, jak i dłuższych trasach. Dlatego też wiele produktów tworzonych jest właśnie z myślą o kobietach i ich potrzebach, a różnorodność gadżetów może naprawdę zadziwiać! Oto zestawienie gadżetów NAJ - najciekawszych i najprzydatniejszych. I na tyle niedrogich, że można je bez problemu sfinansować z oszczędności, pożyczką od bliskich lub niewielką chwilówką.

#1. Wideorejestrator nie tylko dla pań

Wideorejestratory uważane są za drogowe wybawienie przez obie płcie. I słusznie, bo to jeden z najbardziej przydatnych gadżetów (np. w razie stłuczki lub wypadku), a przy tym prosty w obsłudze i montażu. To mała kamera z wbudowaną kartą pamięci; jest przy tym niewidoczna, nie rozprasza kierowcy podczas jazdy i – co istotne dla kobiet – nie psuje estetyki wnętrza. Można zasilać ją poprzez zapalniczkę samochodową.

Ta mała rzecz potrafi wiele rzeczy. Przede wszystkim nagrywa w Full HD, robi zdjęcia i sama włącza się przy uruchamianiu silnika. I nie jest to gadżet drogi jak na swoje możliwości – za dobrej jakości sprzęt zapłacimy ok. 200-300 złotych.

#2. Jonizator powietrza na samochodowe zapachy

Panie – i nie tylko – wiedzą, że w przypadku dłuższych tras lub gorących dni, odświeżacze samochodowe niezbyt dobrze się sprawdzają. Jonizator powietrza natomiast nie tyle tuszuje „zapaszki”, co je neutralizuje i oczyszcza powietrze.

Od strony technicznej jonizatory są bardzo proste w obsłudze, bezpośrednio lub poprzez aplikację na smartfona. Filtrują powietrze, przez co pozbawiają go niezdrowych cząsteczek i pyłów zawieszonych – to dodatkowa korzyść zdrowotna. Co więcej, takie urządzenie jest niewielkie, co pozwala na zastosowanie nowoczesnego designu. Skuteczny, najprostszy jonizator kosztuje przynajmniej 200 złotych.

#3. Rozszerzona rzeczywistość wyświetlacza Head-Up

Wyświetlacz Head-Up to nowoczesne rozwiązanie problemów z koncentracją. Projektor ten przenosi samochodowe parametry prosto na szybę auta. Świetnie sprawdza się do wyświetlania bieżących informacji o korkach, objazdach, prędkości czy odległościach. Najlepiej jednak działa się w połączeniu z nawigacją, dzięki czemu nie musimy co chwilę spoglądać na mapę i cały czas skupiamy się na drodze.

Urządzenie to współpracuje z aplikacjami zainstalowanymi na smartfonie lub tablecie, a dodatkowo to rozwiązanie, niegdyś uważane za ekskluzywne, jest już ogólnodostępne i nie takie drogie. Najtańsze może kosztować nawet kilkadziesiąt złotych, choć by mieć pewność jego niezawodności, trzeba liczyć się z kosztami rzędu kilkuset złotych – średnio od 100 do 300.

#4. Czujnik parkowania do miejskiej jazdy

Jazda w mieście, po wąskich uliczkach i zatłoczonych parkingach jest bardzo niekomfortowa i naraża kierowców na drobne stłuczki i zarysowania karoserii. Za tym oczywiście idą też koszty. Mniej wydamy, jeśli zainwestujemy w czujnik parkowania. Zwykle dostępny jest w dwóch wersjach – dźwiękowej lub połączonej z kamerą. Ta druga opcja występuje w pakiecie z lusterkiem wstecznym wyposażonym w wyświetlacz, na którym obserwujemy wszystko, co dzieje się za pojazdem. Najtańsze kosztują zaledwie kilkadziesiąt, te lepszej jakości – około 100-150 złotych.

#5. Ulubiona kawa prosto z samochodu

Ten gadżet nie jest tak praktyczny, ale za to bardzo przyjemny, szczególnie gdy wybieramy się w dłuższą drogę. Jeśli nie chcemy być skazani na niesmaczną kawę ze stacji benzynowej, to możemy zdecydować się na podręczny ekspres. To naprawdę bardzo małe urządzenie, które bez problemu zmieścimy w samochodowym schowku, ale wystarczające, by szybko przygotować jedną filiżankę ulubionego espresso. I to dosłownie, bo współdziała on z niemalże wszystkimi kapsułkami różnych marek. Niestety, oficjalna dystrybucja takich ekspresów w Polsce nieco kuleje, więc i ceny są wyższe. Trzeba zapłacić za niego około 400 złotych.

Samochodowe wydatki planujmy z głową

W porównaniu do komfortu (i dobrego samopoczucia), które gwarantują wybrane gadżety, ich cena nie jest wygórowana. Zakupienie ich z własnych oszczędności wydaje się najrozsądniejszym wyjściem, ale też nie zawsze takie oszczędności posiadamy lub też nie chcemy naruszać kwoty zgromadzonej na inny cel.

Jeśli chodzi o niewielkie kwoty, to warto rozważyć finansowanie zewnętrzne. Łatwo je otrzymać i równie łatwo spłacić, zarówno jeśli chodzi o kredyt bankowy, jak i pożyczkę online np. na https://sowafinansowa.pl/. Zwłaszcza ta druga opcja jest chętnie wybierana, tym bardziej jeśli zależy nam na czasie i jak najszybszym kupnie upatrzonego przedmiotu. Trzeba jednak pamiętać, że oferta szybkich pożyczek jest bardzo szeroka, więc warto się z nią wcześniej zapoznać. Jeśli nie jesteś pewna, którą będzie najlepsza, sprawdź ofertę chwilówek na https://sowafinansowa.pl/chwilowki/. Porównanie firm to pewność bezpieczeństwa, a dodatkowo pozwoli na to, by wybrać taką pożyczkę, jaka najbardziej nam odpowiada: najszybszą, najtańszą, a nawet darmową.

Najnowsze

Pechowy weekend Gosi Rdest w W Series na Norisringu

W swoim czwartym starcie W Series, na niemieckim torze Norisring, Gosia Rdest zajęła 14 miejsce. Podczas treningów i kwalifikacji nasza zawodniczka zajmowała miejsca w ścisłej czołówce, niestety lekki kontakt z bolidem rywalki już na początku wyścigu przekreślił jej szanse na punkty.

Sytuacja kluczowa dla ostatecznego wyniku Gosi Rdest wydarzyła się na pierwszym zakręcie sobotniego wyścigu. Jadąca przed nią Fabienne Wohlwend walczyła o pozycję z Jamie Chadwick. Chcąc uniknąć uderzenia w ścianę, zahamowała na wyjściu z zakrętu, nie pozostawiając Gosi zbyt wiele miejsca. Doszło do kontaktu i uszkodzenia przedniego skrzydła w bolidzie Polki. Mimo usterki nasza zawodniczka jechała dalej, ale na ósmym okrążeniu sędziowie nakazali jej zjechać do alei serwisowej na wymianę skrzydła. Po powrocie na tor straty były zbyt duże, by walczyć o punktowane miejsce. 

A na takie zanosiło się przez cały weekend w Norymberdze. Gosia rozkręcała się z okrążenia na okrążenie, notując coraz lepsze czasy. Na pierwszym treningu była siódma, na drugim wykręciła już najlepszy wynik i jako jedna z dwóch zawodniczek złamała barierę 51 sek. Udane były również kwalifikacje, zakończone na czwartej pozycji. 

To był słodko-gorzki weekend. Od samego początku świetnie czułam się na torze, auto sprawowało się bardzo dobrze. Z każdym okrążeniem przesuwałam swój limit, jeździłam coraz bliżej ścian i opóźniałam punkty hamowania. Po raz pierwszy w W Series miałam najlepszy czas na treningu – mówi Gosia Rdest. – W wyścigu zabrakło trochę szczęścia. Najpierw przeciętny start, a potem delikatny kontakt z Fabienne. Niestety bolidy to dość kruche pojazdy i nie ma tu miejsca nawet na tak drobny kontakt. Podczas jazdy nawet nie czułam uszkodzenia skrzydła, jednak w przypadku jakichkolwiek usterek pojawia się flaga techniczna i trzeba zjechać do alei serwisowej. To oznaczało jedno okrążenie straty,  a w konsekwencji koniec ścigania. Mimo to, starałam się do końca walczyć z zawodniczkami. Miałam bardzo dobre tempo od startu do mety i mam nadzieję, że to tempo i moja dyspozycja będą tak samo dobre w dwóch kolejnych wyścigach – podsumowuje jedyna Polka w mistrzostwach W Series. 

Zawody na Norisringu wygrała Marta Garcia. Zawodniczka z Hiszpanii startowała z pole position i w trakcie wyścigu obroniła pierwszą pozycję. Na drugim miejscu dojechała Holenderka Beitske Visser, a ostatnie miejsce na podium zajęła Jamie Chadwick. Brytyjka obroniła prowadzenie w klasyfikacji generalnej, ale Visser zmniejszyła stratę do 10 punktów. Gosia Rdest zajmuje 13. miejsce. 

Do końca sezonu W Series pozostały dwie rundy. Najbliższa już za dwa tygodnie na holenderskim torze Assen, gdzie odbędą się aż dwa wyścigi.  Obok rywalizacji w ramach W Series (sobota, 20 lipca), zawodniczki pojadą jeszcze w wyścigu sprinterskim (niedziela, 21 lipca), który nie będzie już wliczany do klasyfikacji generalnej mistrzostw. 

Najnowsze

Karolina Pilarczyk jest nie do zatrzymania. Kolejne zwycięstwo w Melk!

Wydaje się, że w tym sezonie, jest nie do zatrzymania! Karolina Pilarczyk odniosła kolejne zwycięstwo w zawodach europejskich Queen of Europe.

„W Melk runda Drift Kings odbyła się po raz pierwszy, więc dla większości zawodników, jak również i dla mnie, był to nowy tor. Trasa  została ustawiona w ten sposób, by aby ją prawidłowo i jak  najprecyzyjniej przejechać, trzeba było jechać z jak największymi prędkościami. Niektóre zony wyznaczono przy bandach, więc istniało dość duże ryzyko rozbicia auta. Kilka samochodów poważnie ucierpiało. Mnie się jeździło fantastycznie! Uwielbiam szybie tory! Predator prowadził się rewelacyjnie, dzięki czemu wygrałam kwalifikacje oraz rundę Queen of  Europe kończąc ten weekend z kompletem punktów.” relacjonowała tuż po zawodach nasza Mistrzyni.

Karolina umocniła pierwszą pozycję w klasyfikacji generalnej Queen of Europe 2019. Chwile euforii niestety lekko przyćmiły chwile grozy. Po kwalifikacjach, w których Karolina zajęła wysoką, 13tą pozycję, przyszedł czas na drift battles. Podczas rywalizacji czołowych 32 zawodników Pro1 w serii Drift Kings, w trakcie bitwy z udziałem Karoliny, w Predatorze urwało się koło… Na szczęście Karolina wyszła ze starcia bez szwanku, auto niestety nie i przekreśliło tym samym szanse udziału w dalszych etapach zawodów.

„Po raz kolejny przekonaliśmy się jak fantastyczne jest środowisko driftingowe –  zawodnicy i mechanicy starali się pomagać sobie nawzajem 
żeby naprawić samochody by mogły kontynuować rywalizację! To się nazywa duch Driftu! Rywalizacja na torze a nie w paddocku!” dodaje Pilarczyk.

Już w najbliższy weekend przed Karoliną kolejna runda Driftingowych Mistrzostw Polski na warszawskim Bemowie. Dla zespołu Karoliny to będzie więc bardzo intensywny czas aby Predatora doprowadzić do pełnej  sprawności.

„Wierzę w Mariusza i jego ludzi – zapewnia Karolina- zawsze stają na wysokości zadania i oddają mi w pełni sprawne auto przed kolejnymi rundami, tym razem będzie tak samo, dlatego wszystkich na Bemowo serdecznie zapraszam”.

To zapewne będą fantastyczne zawody i kolejna okazja do podziwiania Predatora w całej jego krasie.

Najnowsze

Edyta Klim

Kobiece szkolenia motocyklowe na torze Lublin

„MotoKobiece” to akcja szkoleń motocyklowych tylko dla kobiet na Torze Lublin.

„W kobietach siła!” – to hasło przewodnie szkoleń tylko dla motocyklistek na torze Lublin. Organizatorzy dbają o pełen komfort nauki, dlatego szkolenia odbywają się pod okiem doświadczonych instruktorów i bez zewnętrznych obserwatorów.

Treningi mają na celu poprawienie techniki jazdy, poprawę pozycji na motocyklu, poznanie zasad jeżdżenia po nitce toru. Pomysłodawczynią szkolenia jest „Milka” – motocyklistka z Lublina, która zauważyła brak typowo kobiecych szkoleń na rynku.

Treningi odbywają się zwykle raz w miesiącu, na torze ODTJ Lublin przy ul. Grygowej 32, a ich koszt to 320 zł za dzień (godz. 10.30-19.30). Na torze jest 4 instruktorów sportów motocyklowych z Moto-Sekcji ( min. byli zawodnicy, mistrzowie Polski i reprezentanci Kadry Narodowej w sportach motocyklowych) .

Przewidziany program kobiecego treningu to:
1 .Omówienie teorii i zadań praktycznych.
2. Zapoznanie uczestników z zasadami poruszania się po obiekcie.
3. Pozycja na motocyklu, ze szczególnym naciskiem na pozycję w zakręcie – jazda po okręgu.
4. Rozgrzewka, manewry przy małych prędkościach (balansowanie na progu równowagi, szczególnie istotna umiejętność przy manewrach w miejskim ruchu drogowym).
5. Symulacja sytuacji awaryjnych (awaryjne hamowanie, omijanie przeszkody ze świadomym wykorzystaniem przeciwskrętu).
6. Dynamiczna jazda w zakręcie (kontrola gazu w zakręcie, prawidłowy tor jazdy w zakręcie oraz serii zakrętów, prowadzenie wzrokiem, przeciwskręt).
7. Manewry uliczne ( przeszkody i zadania do pokonania na nitce toru).
8. Jazda ” torowa ” i wykorzystanie nabytych umiejętności.

Wakacyjne szkolenia odbędą się w dniach 13 lipca i 24 sierpnia. Ilość miejsc jest ograniczona i decyduje kolejność zgłoszeń. Dokonanie przelewu jest potwierdzeniem udziału. Drobne przekąski i napoje są w cenie.

Najnowsze