Lamborghini prosto z Kosowa

Okazuje się, że nie wszystkie Lamborghini pochodzą z Włoch. Prezentowany egzemplarz powstał na przykład w Kosowie. Pewien miłośnik motoryzacji postanowił zbudować replikę Lamborghini Reventon na bazie Mitsubishi. Zobaczcie, jak mu wyszło.

Driton Selmani to człowiek, który podjął się trudnego zadania zbudowania Lamborghini na bazie używanego Mitsubishi Eclipse. Mieszkaniec Kosowa od dawna marzył o włoskim supersamochodzie, ale jak w przypadku większości fanów tej marki, nie było go stać na takie auto.

Dlatego wziął sprawy w swoje ręce i spędził kilka tygodni w garażu, gdzie powstawało jego wymarzone dzieło. Zamiast silnika V12 o pojemności 6,5 litra samochód jest zasilany jednostką V6 3,0 przeszczepioną z Mitsubishi Galant. Nie było technicznej możliwości umieszczenia silnika pod tylną klapą, jak w prawdziwej wersji, dlatego pozostał z przodu.

Może wygląd tego egzemplarza odbiega trochę od oryginału, ale wyposażono go w drzwi unoszone do góry. Na nadwoziu repliki pojawił się czerwono-czarny pas nawiązujący do albańskiej flagi, czyli etnicznego pochodzenia twórcy. 

Źródła z Kosowa donoszą, że Selmani poświęcił ponad 35 tys. dolarów na stworzenie tego samochodu. Nie jest to mała kwota, ale za prawdziwego Reventona musiałby zapłacić co najmniej 1,5 mln dolarów.

 

Najnowsze

Kawasaki Z1000 R Edition – limitowana „zetka”

Od stycznia przyszłego roku w salonach Kawasaki pojawi się specjalna edycja modelu Z1000. Motocykl o nazwie R Edition wprowadza kilka zmian w wyposażeniu w stosunku do standardowego modelu.

Japoński producent wprowadza specjalną wersję „zetki” na rynek europejski. Specjalna wersja motocykla wzbogacona o literkę „R” w nazwie otrzymała nową elektronikę silnika. Japońscy technicy postarali się, żeby maszyna równomiernie oddawała moc. Na kokpicie pojawił się wskaźnik aktualnego biegu oraz tzw. shift light, czyli lampka sygnalizująca konieczność zmiany biegu.

Kawasaki Z1000 R Edition wyposażono w wydajniejszy układ hamulcowy przygotowany przez Brembo. Na przedniej osi pojawią się wentylowane tarcze o średnicy 310 mm, a do tego zacisk M50 monoblok oraz przewody hamulcowe w oplocie ze stali nierdzewnej. Zawieszenie tylnego koła wyposażono w regulowany amortyzator Ohlins S46DR1S. Z przodu nie dokonano zmian osprzętu. Inżynierowie wprowadzili tylko zmiany w ustawieniach, żeby przednia i tylna oś współgrały ze sobą.

Limitowana wersja modelu Z1000 będzie dostępna w malowaniach Metallic Spark Black oraz Metallic Graphite Grey ze specjalnym pakietem graficznym i żółto-zielonymi akcentami. Klienci będą mogli wybierać spośród dużej ilości akcesoriów pozwalających na zindywidualizowanie motocykla.

 

 

Najnowsze

Koniec z postojem na czerwonym świetle

Nic nie irytuje tak mocno, jak konieczność zatrzymywania się co chwile na czerwonym świetle. Inżynierowie Forda pracują nad rozwiązaniem, które w niedalekiej przyszłości umożliwi jazdę na tzw. zielonej fali.

Według badań statystyczny kierowca w Wielkiej Brytanii spędza aż dwa dni w ciągu roku czekając na zielone światło. Aż strach pomyśleć, ile czasu marnuje statystyczny kierowca typowego polskiego miasta. 

W ramach projektu UK Autodrive, przy współpracy inżynierów Forda, powstaje nowa technologia, która zaoszczędzi czas kierowców. Budżet programu testowego wynosi 20 mln funtów, a działania są realizowane w Wielkiej Brytanii. Oprócz marki spod znaku błękitnego owalu współpracuje przy tym projekcie 16 różnych podmiotów. 

Amerykański producent bada przede wszystkim technologię łączności pomiędzy samochodami a infrastrukturą drogową. Nowy system będzie mierzyć czas uzyskany z przydrożnych modułów, a także od innych samochodów przy pomocy komunikacji radiowej.

Dzięki temu system pozwoli dostosować prędkość samochodu do cyklu zmiany świateł. To pozwoli poruszać się na tzw. zielonej fali. Dzięki temu uda się nie tylko ograniczyć stres, ale również zużycie paliwa wywołane ciągłym hamowaniem i ruszaniem.

Najnowsze

Dieselgate – bez odszkodowań w Europie

Afera Dieselgate trwa już przeszło rok, a koncern VW liczy kolejne miliardy euro strat związanych z wypłacaniem odszkodowań. Okazuje się, że pieniądze trafią wyłącznie do klientów z USA, a nabywcy w Europie nie będą mogli liczyć na jakąkolwiek rekompensatę. Niemiecki koncern twierdzi bowiem, że wszystko jest zgodne z prawem.

Amerykańscy klienci mogą być pewni, że Grupa Volkswagen wyda 16,5 mld dolarów na odszkodowania dla właścicieli samochodów napędzanych silnikami diesla, w których zmieniono oprogramowanie. Okazuje się, że klienci w Europie nie będą mogli liczyć na podobne rekompensaty. Koncern z Wolfsburga twierdzi, że oprogramowanie użyte w samochodach sprzedawanych na naszym kontynencie jest zgodne z prawem. Nie ma zatem mowy o oszustwie.

Europejskie przepisy dopuszczają stosowanie w silnikach oprogramowania, które wyłącza ostrzejszą kontrolę emisji spalin w warunkach, gdzie stosowanie takiego rozwiązania mogłoby doprowadzić do uszkodzenia lub zmniejszenia trwałości silnika. Nie tylko Volkswagen, ale także inni producenci twierdzą, że z tego powodu w oprogramowaniu sterującym silnikami diesla zaprogramowano procedury wyłączające mechanizmy oczyszczania spalin. 

Volkswagen próbuje dowieść przed niemiecką agencją ds. środowiska, że tlenki azotu nie są szkodliwe dla zdrowia w takim stopniu, jak było to przedstawiane do tej pory. Prawnicy koncernu z Wolfsburga podważają badania, które opublikowano na ten temat. 

Jedyną zmianą, jakiej mogą się spodziewać klienci w Europie to aktualizacja wadliwego oprogramowania w samochodach. Na razie producent przeprowadził akcję serwisową w ponad milionie egzemplarzy. Jednak klienci nie są zadowoleni z tych zmian. W ich ocenie silniki głośniej pracują, więcej palą, a do tego wersje ze skrzynią DSG pracują gorzej. 

Najnowsze

11-letnie dziecko prowadzi Lamborghini

Właściciele egzotycznych samochodów często spotykają się na zlotach, gdzie mogą zaprezentować swoje nietuzinkowe pojazdy. Tym razem spore zainteresowanie wzbudził nie tyle samochód, co jego kierowca.

W zeszłym tygodniu w Atlancie miało miejsce kolejne spotkanie z cyklu „Caffeine and Exotics”. Pojawiło się mnóstwo drogich i szybkich samochodów. Jednak największe zainteresowanie wzbudziło niebieskie Lamborghini, za którego sterami zasiadł młodociany kierowca. 

To jednak nie wszystko, bowiem uczestnicy tego spotkania uchwycili przy pomocy kamery moment, w którym 11-letnie dziecko odpala samochód i manewruje nim po parkingu. Na szczęście chłopiec przeparkował auto w bezpieczny sposób, nie czyniąc szkody, mimo że zostało mu jeszcze kilka dobrych lat do momentu legalnego zdobycia prawa jazdy.

Popieramy pasję do czterech kółek kultywowaną od najmłodszych lat.  Jednak w takich miejscach, jak zloty supersamochodów, gdzie wokół jest sporo widzów, bezpieczniej byłoby gdyby samochód prowadził dorosły. 

A co Wy sądzicie na ten temat?

 

Najnowsze