Laia Sanz w 24-godzinnym wyścigu w CUPRA TCR

Chcieć to móc – tak brzmi motto Lai Sanz, zawodniczki z 18 tytułami mistrzyni świata kobiet w trialu i enduro oraz ośmiokrotnej zwyciężczyni w żeńskiej kategorii podczas Rajdu Dakar. W roli nowej ambasadorki marki CUPRA, Sanz przygotowywała się do kolejnego wyzwania. 8 i 9 września usiadła za kierownicą modelu CUPRA TCR i zmierzyła się z torem Barcelona Catalunya podczas 24-godzinnego wyścigu.

Laia, nazywana Królową Pustyni, po raz siódmy wzięła udział w długodystansowym wyścigu, w którym zwyciężyła drużyna z największą liczbą przejechanych kilometrów w ciągu 24 godzin. 
–  To jedno z najbardziej wymagających wyzwań w tej dyscyplinie – tłumaczy Laia. – Przejeżdżamy średnio 3,5 tys. km, okrążając ten sam tor około 700 razy. Zawodniczka wzięła udział w wyzwaniu u boku Jordi Gené, Alba Cano i Francesca Gutiérreza. W wyścigu, w którym kierowca zmienia się co dwie godziny, bardzo ważna jest praca zespołowa – To klucz do sukcesu, podobnie jak podczas Rajdu Dakar. Koordynacja z członkami zespołu i mechanikami to podstawa. 

Trening w CUPRA TCR
100 km/h w 5,2 s – tak Laia zaczyna sesję treningową na torze. – CUPRA TCR to bardzo zwinny pojazd, dostarczający ogromnej radość podczas jego prowadzenia. Jednocześnie gwarantuje poczucie bezpieczeństwa i wyróżnia się znakomitą zdolnością hamowania – podkreśla Laia. 

Laia Sanz stawiła czoła nie tylko długiej, wyczerpującej jeździe, ale i warunkom, które jej towarzyszyły. Temperatura wewnątrz kabiny w czasie wyścigu potrafi wzrosnąć nawet do 60 stopni Celsjusza. – Jazda przez tyle godzin w pełnym słońcu jest ciężka. Upał i odwodnienie to dwa najważniejsze problemy, z którymi trzeba się zmierzyć w czasie wyścigu – dodaje zawodniczka. Pomimo lat doświadczenia, Laia przyznaje, że wciąż wyczuwa presję na torze.
Kiedy chcesz zrobić coś dobrze, robisz to nie tylko dla siebie, ale również dla reszty drużyny.

W trosce o formę
Współzawodnictwo na torze to dla Lai o wiele więcej niż sposób zarabiania na życie. – Jestem nierozerwalnie związana ze sportem, który od lat codziennie mi towarzyszy – podkreśla podczas treningu na siłowni. Rozgrzewka, zajęcia aerobowe i wzmacnianie mięśni to tylko kilka aktywności, jakie wykonuje, aby pozostać w formie. – Codzienny trening jest fundamentem w jej budowaniu – dodaje Laia. Przygotowania do 24-godzinnego wyścigu obejmowały m.in. ćwiczenia wzmacniające szyję i odcinek lędźwiowy. – Te części ciała mogły najbardziej ucierpieć podczas wyzwania. Oprócz treningów, zawodniczka pozostaje w formie dzięki zbilansowanej diecie. – Nie trzymam się sztywno ustalonego jadłospisu, ale biorę witaminy i suplementy adekwatne do mojej aktywności fizycznej

Laia po raz pierwszy wsiadła na motor, gdy miała 4 lata. – Mój tata jest wielkim fanem sportów motorowych, dzięki niemu wsiąknęłam w świat wyścigów – mówi. Zawsze interesowały ją ekstremalne przeżycia. – Byłam niespokojną dziewczyną, a wyzwania do dziś wspaniale wpisują się w mój charakter. Życie Lai obraca się wokół sportu i uczestnictwa w rajdach i wyścigach. Obecnie jest ambasadorką marki CUPRA. – To dla mnie wielki zaszczyt – podsumowuje.

Najnowsze

Benzyna zdetronizowała diesla

Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA wynika, że już nie diesle, ale silniki benzynowe są najchętniej wybierane przy zakupie nowych aut osobowych w Europie Zachodniej.

Udział diesli wśród nowo zarejestrowanych aut spadł z 49,9% w 2016 r. do 44,8% w 2017 r., natomiast nowych osobówek na benzynę wzrósł z 45,9% do 49,4%. W Polsce napędy benzynowe dominują już od kilku lat i cały czas obserwujemy trend wzrostowy – w 2017 roku 66,5% udział, podczas gdy w 2016 – 64,3%. Eksperci Exact Systems zwracają uwagę, że rośnie, choć powoli, zainteresowanie napędami alternatywnymi, których udział w europejskim rynku wzrósł do 5,8%. Pozytywny wyjątek stanowi Norwegia, w której w 2017 roku ponad połowa sprzedanych nowych samochodów była z napędem elektrycznym lub hybrydowym.

– Wyniki opublikowane przez ACEA potwierdzają tezę, iż kończy się pewna era w europejskiej motoryzacji i znajdujemy się w momencie przełomowym. Świadczy o tym powrót do łask silników benzynowych i zdetronizowanie diesla, a także bardzo prężny rozwój rynku ekoaut, w czym bezsprzecznym liderem pozostaje Norwegia. Chociaż silniki diesla były w Europie wiodącym napędem przez prawie dwie dekady, a stopniowy odwrót konsumentów od pojazdów na olej napędowy obserwujemy dopiero od 3 lat, to wydaje się, że przechodzenie na silniki niskoemisyjne będzie trwałym trendem, do którego producenci motoryzacyjni muszą dostosować swoje oferty – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems.

Benzyna paliwem numer jeden w Europie
Po wielu latach dominacji aut z silnikami na olej napędowy, ich popularność w Europie obecnie spada, na czym zyskuje przede wszystkim benzyna, a w mniejszym stopniu napędy alternatywne. Jak podaje ACEA, w państwach starej Unii (tzw. EU 15) struktura nowo zarejestrowanych samochodów pod względem rodzaju napędu wygląda następująco: benzyna 49,4%, olej napędowy 44,8%, napędy alternatywne, w tym elektryczne i hybrydowe, 5,8%.
W 2017 r. udział diesla zmniejszył się we wszystkich państwach EU 15, a zwłaszcza w Luksemburgu, Grecji i Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów wyraźnie widać tendencję odchodzenia od zakupu diesli (45,8% w 2016, 38,7% w 2017) na rzecz aut benzynowych (52,2% w 2016, 57,9% w 2017). Warto też podkreślić, że w ubiegłym roku w Niemczech podwoiła się liczba aut elektrycznych. Zmniejszenie zainteresowania pojazdami na olej napędowy obserwujemy też we Francji, gdzie również benzyna zdetronizowała diesel i odpowiada już za 47,6% sprzedaży nowych aut nad Loarą, co oznacza wzrost o prawie 4 p.p. r/r.

Bastionami zwolenników silników diesla pozostają kraje, w których rynkowy udział napędów na olej napędowy wciąż przekracza 50%. Do tego grona zaliczają się Irlandia (65,2%), Portugalia (61,5%) oraz Włochy (56,3%).

Norwegia, królowa elektromobilności
Kompletnie na drugim motoryzacyjnym biegunie niż państwa EU 15 znajduje się Norwegia. Norweskie społeczeństwo jest zamożne i bardzo świadome ekologicznie, co przekłada się bezpośrednio na decyzje podejmowane przez Norwegów podczas kupna nowego samochodu. W tym skandynawskim kraju spada udział zarówno diesla jak i benzyny (odpowiednio o 7,7p.p. i 4,3 p.p.), a ich miejsce zajmują napędy alternatywne, w tym głównie elektryczne. Norwegia jest pierwszym krajem na świecie, gdzie liczba aut z napędem alternatywnym przekroczyła połowę wszystkich rejestracji (52,2% w 2017 r. w porównaniu do 40,2% rok wcześniej).

Polska droga do elektromobilności
Jak na tle Europy Zachodniej wypada Polska? Nad Wisłą również spada udział diesla, na czym zyskują benzyna i napędy alternatywne, przede wszystkim hybrydowe. Z danych opublikowanych przez PZPM wynika, że już w tej chwili rejestrujemy znacznie mniej diesli niż wynosi średnia w krajach EU 15 (27,8% vs. 44,8%), lecz jest to skompensowane głównie wysoką sprzedażą aut benzynowych. Ich udział wynosi w Polsce aż 66,5% przy 49,4% dla EU 15. Samochody elektryczne wciąż są rzadkością na polskich drogach. Co prawda ich liczba podwoiła się z 556 w 2016 r. do 1068 w 2017 r., ale do Norwegii jest nam naprawdę daleko. Napędy elektryczne stanowią tylko dwa promile w łącznej sprzedaży nowych aut w Polsce.

Najnowsze

9 rzeczy, które musisz wiedzieć o podtlenku azotu – nitro

Ludzie nieustannie czegoś poszukują – astrofizycy życia w kosmosie, biolodzy recepty na długowieczność, a tunerzy sposobów na wyciśnięcie jak największej mocy z silników.

Ci ostatni mają najłatwiejsze zadanie, bowiem z pomocą przychodzi im pewien magiczny gaz, zwany nitro. Jak działa podtlenek azotu, tłumaczy Paweł Trela, konstruktor samochodów sportowych, licencjonowany zawodnik rajdowy i dwukrotny Driftingowy Mistrz Polski. Człowiek, przed którym nitro nie ma żadnych tajemnic, zdradza 9 najważniejszych faktów o podtlenku azotu i jego wykorzystaniu w motoryzacji.

1. Niepozorny gaz

Nitro, czyli podtlenek azotu, to bardzo niepozorny gaz. Jest niepalny, bezbarwny, nie ma intensywnego zapachu i jest jedynie lekko słodkawy w smaku. Taki opis z pozoru nie wróży mu wielkiej kariery w motoryzacji. A jednak! Ten gaz ma jedną wyjątkową właściwość – jest świetnym przemytnikiem tlenu. Powietrze zawiera go 21 procent, natomiast w N2O znajdziemy tego pierwiastka wyraźnie więcej, bo 33 procent. Co więcej, przy tej samej temperaturze podtlenek azotu jest znacznie gęstszy od cieszącej się niezwykłą popularnością wśród ludzi mieszaniny tlenu, azotu i innych gazów, znanej szerzej jako powietrze.

2. Więcej tlenu, czyli więcej paliwa

Silnik spalinowy do pracy potrzebuje paliwa i tlenu, dostarczanych w konkretnych proporcjach, więc kiedy chcemy podnieść jego moc, samo dostarczenie dodatkowej dawki paliwa nie wystarczy. Potrzebna jest jeszcze odpowiednia ilość tlenu. I tu właśnie z pomocą przychodzi nitro. „W warunkach, jakie panują we wnętrzu silnika, podtlenek azotu rozpada się na azot i tlen konieczny do spalenia benzyny. Ponieważ w nitro jest go więcej, jesteśmy w stanie przemycić więcej tlenu do komory spalania i po dostarczeniu dodatkowej dawki paliwa zwiększyć moc. Oto cała tajemnica działania nitro” – tłumaczy Paweł Trela. I dodaje: „Wszystkich, którzy myślą, że dzięki nitro z rury wydechowej wydostają się długie, niebieskie płomienie, takie jak w Need For Speed czy Szybkich i wściekłych, muszę zmartwić. Jedynym efektem działania podtlenku azotu jest wzrost mocy”.

3. Dwa typy nitro

Instalacje wtrysku podtlenku azotu dzielą się głównie na dwa typy – tzw. suche nitro i mokre nitro. Systemy suche polegają na dodawaniu samego podtlenku azotu do powietrza zasysanego przez silnik. „Takie rozwiązanie jest prostsze i tańsze, ale mniej skuteczne. Razem z podtlenkiem azotu nie jest dostarczane dodatkowe paliwo, więc wydajność instalacji jest mniejsza. Na dodatek w systemie suchym gaz może docierać do poszczególnych cylindrów w różnej ilości, zaburzając proporcje paliwa oraz tlenu i powodując niebezpieczną, nierównomierną pracę silnika” – mówi popularny Troll.

Bardziej skomplikowanym systemem jest tzw. mokre nitro. Tutaj wraz z podtlenkiem azotu od razu dodawana jest dodatkowa dawka paliwa. „Mokre nitro jest wydajniejsze i dużo bardziej precyzyjne” – mówi Trela. „Właśnie z takiego systemu korzystam w moim driftingowym Oplu GT. Tuż przed przepustnicą znajduje się dysza doprowadzająca paliwo i podtlenek azotu. Taka mieszanina wędruje dalej przez kolektor ssący aż do cylindrów i zwiększa moc” – kontynuuje dwukrotny Driftingowy Mistrz Polski. – „Niektórzy stosują jeszcze bardziej złożone instalacje, w których dysza przypada na każdy cylinder. To daje jeszcze większą precyzję i najlepszą wydajność” – podsumowuje Paweł Trela.

4. Prosta instalacja

Instalacja nitro nie jest zbyt skomplikowanym układem. Jej najważniejszymi elementami są butla z ciekłym podtlenkiem azotu, umieszczona najczęściej w tylnej części auta, przewody doprowadzające gaz, zawory, wtryskiwacz i elektronika sterująca. W systemie mokrym do tej listy trzeba jeszcze dodać elementy dostarczające paliwo. Często spotykane jest również specjalne podgrzewanie butli z nitro, czyli tzw. kocyk, który pozwala zwiększyć ciśnienie gazu.

5. Różne szkoły, różne moce

System wtrysku podtlenku azotu uruchamia się najczęściej przełącznikiem umieszczonym na desce rozdzielczej. Jednak za dokładne dawkowanie nitro odpowiada już nie kierowca, a elektronika. Najczęściej moment podania gazu i jego ilość zależą od stopnia otwarcia przepustnicy i obrotów silnika. „Są różne szkoły strojenia nitro. W przypadku mojego driftowozu system korzysta z danych dotyczących otwarcia przepustnicy oraz obrotów i działa po to, by zmniejszyć tzw. turbodziurę. Nitro wspiera turbosprężarkę, zanim ta zdąży się rozkręcić, a ciśnienie doładowania osiągnie wystarczającą wartość. W moim aucie przyrost mocy dzięki temu systemowi nie jest większy niż 40 koni mechanicznych, ale mi to w zupełności wystarcza” – mówi Trela. – „Znam jednak drifterów, którzy stosują nitro w dużo szerszym zakresie obrotów, podają go więcej i uzyskują przyrost rzędu 150 koni. Ogólnie rzecz biorąc, podtlenek azotu pozwala zwiększyć moc silnika nawet o kilkadziesiąt procent. Wszystko zależy od tego, jakim sprzętem dysponujemy, jaki mamy pomysł na auto i co chcemy uzyskać” – dodaje konstruktor i wykładowca Uczelni Techniczno-Handlowej im. Heleny Chodkowskiej.

6. Podtlenek azotu, czyli gaz drifterów

Nitro zdobyło bardzo dużą popularność w tuningu i sportach motorowych, a przede wszystkim wyścigach równoległych i driftingu. Z czego wynika sława podtlenku azotu w jeździe bokiem? Paweł Trela śpieszy z wyjaśnieniem. „W profesjonalnym driftingu operujemy na naprawdę dużych mocach, przekraczających niekiedy nawet 1 000 koni mechanicznych. Nasze pojedynki, choć odbywają się na krótkich dystansach, są niezwykle dynamiczne. W jednej chwili ciągniemy za ręczny i zwalniamy prawie do zera, by ułamek sekundy później wklepać gaz w podłogę, próbując uciec przeciwnikowi albo dotrzymać mu tempa. Przez cały ten czas pod stopą musi być moc, która pozwoli na gwałtowne zerwanie przyczepności, przyspieszenie i utrzymanie poślizgu. Dlatego tak ważne jest, by silnik był żwawy i dobrze reagował na gaz. I właśnie tutaj z pomocą przychodzi nitro. Oczywiście instalacje z podtlenkiem azotu nie są jedynym sposobem na uzyskanie odpowiednich osiągów. Popularność nitro wynika głównie z prostoty działania i tego, że może być stosowane w praktycznie każdym silniku. Niektórzy montują takie instalacje nawet w dieslach” – tłumaczy słynny drifter.

7. Nitro nie jest tanie

Zasada działania podtlenku azotu jest prosta, nitro można zainstalować w zwykłych jednostkach, rodzi się więc pytanie – dlaczego instalacje z nitro nie zyskały dużej popularności w autach cywilnych? I tym razem skoro nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. „Kilogram nitro może kosztować nawet 100 złotych, a niektórym drifterom jedna, 5-kilogramowa butla wystarcza jedynie na kilka przejazdów na trasie, która liczy nie więcej niż kilometr. Nietrudno obliczyć, że chociaż to dobry sposób na uzyskanie dodatkowych koni, to na dłuższą metę nie jest tani. Do tego dochodzą jeszcze koszty założenia instalacji i odpowiedniego jej zestrojenia – ceny mniej skomplikowanych zaczynają się od około 1 500 złotych, a takich z wtryskiem na każdy cylinder przekraczają 5 000 zł. W zwykłym samochodzie taka zabawa może okazać się nieopłacalna. Ale oczywiście są osoby, które decydują się na takie rozwiązania. Skoro można, to dlaczego nie?” – mówi kierowca 800-konnego driftowozu.

8. Silnik da radę

Nitro podnosi moc silnika, ale tym samym zwiększa jego obciążenie. Nie oznacza to jednak, że instalacja podtlenku musi drastycznie odbić się na żywotności silnika. „Dobrze dopasowana, zestrojona i odpowiednio zamontowana instalacja nitro nie powinna być groźna dla silnika. Trzeba jednak mieć pewność, że motor jest w dobrym stanie, nie ma ukrytych wad, a wzrost mocy nie będzie przekraczał jego możliwości. Nie bez znaczenia jest również styl jazdy – nitro poddaje jednostkę dodatkowym obciążeniom, dlatego powinno się go używać z umiarem i jednocześnie wyjątkowo dbać o motor. Albo jeszcze przed instalacją zamówić kontener z zapasowymi silnikami” – mówi słynny Troll.

Pod maską driftowozu Pawła Treli pracuje jednostka 2JZ-GE. Konstruktor był jednym z pierwszych polskich drifterów, który w swoim aucie zastosował właśnie legendarnego 2JZ-ta. Stworzony przez Toyotę silnik, znany przede wszystkim dzięki Suprze 4. generacji, wkupił się w łaski tunerów dzięki wyjątkowej wytrzymałości. Motor Toyoty bardzo dobrze znosi duże obciążenia, jest często wyposażany w instalacje wtrysku podtlenku azotu i dzięki temu zdobył wielką popularność również w driftingu.  

9. Podtlenek azotu jest znany od lat

Podtlenek azotu odkrył w 1772 roku brytyjski chemik Joseph Priestley, twórca wody gazowanej. W czasach II wojny światowej z pomocą nitro próbowano zwiększyć osiągi jednostek napędzających samoloty, które na większych wysokościach zmagały się z niedoborem tlenu w rozrzedzonym powietrzu. Dzisiaj podtlenek azotu jest stosowany nie tylko w motoryzacji, ale również w produkcji żywności (np. w bitej śmietanie w sprayu) oraz w medycynie, jako środek znieczulający, czyli tzw. gaz rozweselający, nazywany inaczej głupim Jasiem. Również o takim działaniu nitro zdołał się przekonać Paweł Trela. „Kilka lat temu na zawodach zdarzyła mi się taka sytuacja, że ciśnienie w butli zamontowanej w moim samochodzie wzrosło do zbyt wysokiego poziomu, zadziałał zawór bezpieczeństwa i wnętrze całego auta wypełniło się podtlenkiem azotu. Było całkiem śmiesznie” – wspomina kierowca wyczynowy i konstruktor.

Najnowsze

Zlot zabytkowych Mercedesów tylko dla kobiet

W weekend na przełomie sierpnia i września odbył się trzeci zlot She's Mercedes, czyli spotkanie miłośniczek zabytkowych Mercedesów. Tym razem klasyczne modele oraz ich właścicielki wraz ze swoimi pilotkami odwiedziły XIX-wieczny pałac w Mierzęcinie, skąd wyruszyły na rajd wiodący malowniczymi drogami ziemi lubuskiej.

Klub Zabytkowych Mercedesów kontynuował w tym roku tradycję organizacji zlotu tylko dla pań z cyklu She’s Mercedes. Bazą tegorocznej, trzeciej edycji imprezy był neogotycki pałac w Mierzęcinie, położony na lubuskim szlaku wina i miodu.

Jak co roku, spotkaniu towarzyszyła wspólna wycieczka i zwiedzanie lokalnych atrakcji. Trasa tegorocznego rajdu liczyła ponad 100 km, a jego motto to: „jedziesz, zwiedzasz, cieszysz się chwilą”. Na szlaku znalazł się m.in. Dobiegniew, z największym niemieckim oflagiem z II wojny światowej i znajdującym się tam Muzeum Woldenberczyków, a także Strzelce Krajeńskie z Basztą Czarownic i towarzyszącą jej legendą o duchach zaczepiających przechodniów. Na strzeleckim rynku odbył się konkurs na najpiękniejszego Mercedesa, w którym swoje głosy oddało blisko 100 mieszkańców miasta. Najwięcej z nich zdobył najstarszy samochód biorący udział w zlocie – W 180 „Ponton” (rocznik 1957). Burmistrz Strzelec uhonorował go specjalnym pucharem, a wszystkim uczestniczkom wręczył czerwone róże.

Później załogi udały się do Tuczna, gdzie znajduje się gotycki zamek wzniesiony w XIV wieku przez Ludka von Wedela. Pełen wrażeń dzień zakończył się kawalkadą zabytkowych Mercedesów i degustacją win z mierzęcińskiej winnicy. Bogata historia regionu przeplatająca się z bogatą historią zabytkowych aut oraz barwny bukiet miejscowych win sprzyjały wieczornym rozmowom. Kreacje pań, wszystkie w kolorze białym i czerwonym, stanowiły nie tylko manifestację siły kobiet i ich niezwykłej energii, ale były też symbolem wolności – 100 lat temu Polska odzyskała niepodległość, a Polki po raz pierwszy uzyskały prawa wyborcze.

Na spotkaniu stawiło się 8 zabytkowych Mercedesów – od W 180 „Pontona” przez W 113 „Pagodę”, limuzyny W 109 oraz W 114 i roadstery R 107 aż po młodsze Mercedesy W 124 i W 201 Cosworth. Wszystkie okazale prezentowały się na tle XIX-wiecznego pałacu, w sąsiedztwie ogrodu japońskiego i angielskiego parku.

„She’s Mercedes” to inicjatywa Mercedes-Benz mająca na celu wspieranie dążenia kobiet do realizacji własnych ambicji i przyciągnięcie uwagi damskiej części klienteli. Centrum komunikacji „She’s Mercedes” stanowi serwis internetowy tworzony przy współudziale kobiet z całego świata – kobiet, które wzajemnie się inspirują i dzielą swoimi spostrzeżeniami na temat pracy, życia prywatnego oraz pasji

Najnowsze

Spotkanie Motocyklowe Płock już 22 września

22 września 2018 roku po raz siódmy z rzędu Płock stanie się areną motocyklowych spotkań. Właściciele jednośladów będą mieli okazję oficjalnie pożegnać sezon. Impreza jest organizowana przez Stowarzyszenie Motocyklistów Płock - Ego Sum Via przy dużym wsparciu władz miasta Płocka. Wstęp zarówno dla motocyklistów, jak i widzów jest darmowy.

Spotkanie Motocyklowe Płock rozpocznie się o godzinie 12:00 w samym sercu miasta – na Starym Rynku. Pierwszym punktem programu będzie msza w intencji motocyklistów. Ważna atrakcja została zaplanowana na godzinę 13:00. To wtedy rozpocznie się parada jednośladów na trasie dwóch mostów w Płocku. Dzięki niej mieszkańcy miasta będą mogli podziwiać różnorodność motocykli przybyłych na imprezę, a uczestnicy imprezy spoza regionu otrzymają okazję bliższego zobaczenia Płocka.

Stowarzyszenie Motocyklistów Płock – Ego Sum Via przewidziało w programie m.in. pokaz stuntu motocyklowego w wykonaniu Macieja Dopa. Poza tym pojawi się dwóch gości specjalnych. Pierwszym będzie Dzikuska – blondynka z biało-niebieskiego GSXR-a. Drugim wielokrotny, motocyklowy Mistrz Polski – Paweł Szkopek. O tło muzyczne w czasie imprezy zadba zespół Antyradio Coverband.

Spotkanie Motocyklowe Płock zostanie oficjalnie otwarte przez Prezydenta Miasta Płocka – Andrzeja Nowakowskiego. Miasto Płock było strategicznym partnerem podczas organizacji imprezy. W charakterze prowadzącego pojawi się świetnie znany i niezwykle lubiany prezenter Antyradia – Aleksander „Ostry” Ostrowski.

Spotkanie Motocyklowe Płock zapowiada się więcej niż obiecująco. Każdego roku w czasie imprezy pojawia się od 1500 do 2500 motocykli oraz aż kilka tysięcy osób. W poprzednich latach na grono uczestników składali się nie tylko mieszkańcu Płocka, ale również wielu sąsiadujących miast. Swoich przedstawicieli miała chociażby Łódź czy Warszawa. W tym roku organizatorzy liczą na jeszcze szersze grono uczestników.

Najnowsze