Kylie Minogue, Hellen Mirren i Angelina Jolie z Renault? Film

W nowej reklamie Renault Clio o enigmatycznym tytule "Va Va Voom" zobaczymy ikony ze świata filmu, muzyki i footballu. Zobacz erotyczny spot francuskiego koncernu z udziałem znanych kobiet.

Pierwsza seria reklam z cyklu „Va Va Voom” z gwiazdą światowego footballu Tierry Henry’m wywołała taki zachwyt wśród widzów, że samo określenie „Va Va Voom” stało się nowym terminem na zdefiniowanie osoby ekscytującej, atrakcyjnej seksualnie i pełnej wigoru. Ten wyjątkowy fenomen skusił twórców wcześniejszych spotów do kontynuowania tradycji erotycznych reklam w kontekście nowego Renault Clio. 

Tierry Henry i Ditta Von Tesse w kampanii Renault Clio.
fot. Renault

Leniwie przesuwające się ujęcia ukazują nam podziemne widowisko dostępne tylko dla wybranych. Widzimy Audrey Hepburn w ujęciu z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego”, namiętną Dittę Von Tesse prezentującą swoje wdzięki w burleskowym pomieszczeniu, Marlona Brando z kultowego filmu „Na nabrzeżach”, Davida Bowie w klipie „Space Oddity” i Rihannę z nowego teledysku „S&M”. Wszystkiemu przygląda się zaciekawiony spektaklem Tierry Henry oraz tłumy innych, zachwyconych bywalców tego specyficznego miejsca. Z sufitu zwisa wyeksponowany na linach nowy Renault Clio. Wszystkiemu akompaniuje spokojny, elektroniczny mix piosenki Rihanny, „Aint Nobody” Claire Maguire i „Space Oddity” Bowiego. 

Fenomen Va Va Voom stał się na tyle popularny, że YOUGOV przeprowadził internetową ankietę dotyczącą jego posiadania bądź braku u gwiazd showbiznesu. Najwięcej głosów za posiadaniem „Va Va Voom” zebrały Kylie Minogue, Hellen Mirren i Angelina Jolie. Wśród panów za najbardziej odpowiadającego definicji ankietowani uznali Colina Firth’a i Daniela Craig’a. 

Najwięcej głosów za nie posiadaniem „Va Va Voom” zebrał gwiazdor brytyjskiego footballu Wayne Rooney. Oberwało się także Księciu Karolowi, który zebrał aż 62% negatywnych głosów od ankietowanych. Z kobiet najgorsze recenzje zebrała brytyjska modelka i aktorka Katie Price. 

Cały klip reklamowy jak i wycinki z wywiadów z gwiazdami można obejrzeć na oficjalnym profilu na Facebooku na http://www.facebook.com/cliovavavoom oraz na kanale youtube.

Za kulisami: 

Najnowsze

Sukienka zainspirowana Alfa Romeo MiTo

Tydzień mody w Londynie pokazuje, że coraz częściej producenci samochodów, angażują się we wspieranie branży odzieżowej. Tym razem Alfa Romeo, była sponsorem pokazu londyńskiego domu modu PPQ, którego głównym punktem programu, była prezentacja sukienki zainspirowanej przez auta Alfa Romeo.

Alfa Romeo MiTo
fot. Alfa Romeo

Podczas piątkowego pokazu założycielka domu mody PPQ Amy Molyneaux zaprezentowała na wybiegu swój projekt inspirowany Alfa Romeo. Wzór sukienki ma oddawać charakter słynnej już włoskiej sportowej linii. Projekt nawiązuje też do ideologii czterolistnej koniczyny, której symbol Alfa Romeo wykorzystuje do oznaczania wersji samochodów najlepszych pod względem wyposażenia i osiągów. Inspiracją dla Amy Molyneaux, był kompaktowa Alfa MiTo. Klasyczna mała czarna, z dekoltem w kształcie trapezu oraz z długimi rękawami ozdobionymi w nietypowy sposób, wzbudziła zachwyt wszystkich gości zebranych na pokazie.  

 

 

Sukienka zainspirowana Alfa Romeo MiTo
fot. PPQ

– Wykorzystanie kultowego już dla Alfa Romeo symbolu czterolistnej koniczyny, jako ozdoby na tzw. małej czarnej,  wygląda fantastycznie i doskonale oddaje charakter naszej marki, który jest zarówno elegancki, jak i wyrafinowany – powiedział Szef marki Alfa Romeo  UK, Damien Dally.  

– Upodobanie marki Afla Romeo do stylu i elegancji, jest doskonałym odzwierciedleniem, kobiety, która nosi nasze ubrania – skomentowała Amy.

Damien Dally, dodał:
– Pomysł na strój zainspirowany Alfa Romeo, który będzie prezentowany podczas pokazu mody z najwyższej półki, to bardzo ekscytujące i niepowtarzalne wydarzenie. Jesteśmy dumni, że mogliśmy zrealizować ten projekt. 

Nas przekonuje wiązanie motoryzacji z modą i czerpanie inspiracji z wyglądu samochodów, jakiś symboli z nimi związanych, aby stosować je w  projektów strojów. Mamy nadzieję, że niebawem ta tendencja zagości również w Polsce.

 

Najnowsze

Mistrzostwa Świata w Enduro Halowym i Trialu, Barcelona 2011 – relacja Celestyny Kubus

Rewelacyjne zawody Indoor Enduro World Championship w Genui zachęciły nas do kontunuowania przygody z Enduro Halowym. Dlatego też na początku lutego zebrałyśmy ekipę i poleciałyśmy na drugą rundę Mistrzostw Świata do słonecznej Barcelony. Tradycyjnie był to babski wypad, więc zebrało się nas cztery motomaniaczki.

Smaki i zapachy Barcelony
fot. Agata Gregorek

W ostatniej chwili do czterech motomaniaczek dołączyło dwóch motomaniaków. Ekipa gotowa, bilety kupione, wszystkie sprawy pozałatwiane, zatem wsiadamy w samolot i obieramy kierunek Katalonia. Jako pierwsze na miejscu zameldowałyśmy się razem z Agatą. Reszta miała dolecieć do nas trochę później. Barcelona przywitała nas pięknym słońcem i dość wysoką temperaturą jak na tę porę roku, bo nieco ponad 15 stopniami. Autobusem dojechałyśmy z lotniska na Placa Cataluna, a następnie udałyśmy się do naszego hostelu położonego zaledwie sto metrów od popularnej La Rambla. Nigdy nie przepadałam za Barceloną (zdecydowanie wolę Madryt), ale właśnie z tym miejscem zawsze będzie kojarzyła mi się magia tego miasta. Sobota upłynęła nam dość leniwie, przede wszystkim na oczekiwaniu na niedzielne zawody.

Tradycyjnie już postanowiłyśmy uczestniczyć we wszystkim, co miało miejsce w Palau Sant Jordi – wspaniałej hali, w której tego dnia miały zostać rozegrane Mistrzostwa Świata w Enduro Halowym i Trialu, dlatego już o 9 rano zameldowałyśmy się przed głównym wejściem. Razem z nami pojechali nasi koledzy, Piotrek i Marcin. Pozostałe dwie koleżanki przylatywały do Barcelony dopiero później. Na miejscu widzieliśmy już kilku przygotowujących się zawodników, w tym Tadka Błażusiaka. Weszliśmy do środka, rozejrzeliśmy się po padoku i miejscach gdzie znajdują się stanowiska zawodników. Wszyscy przywitali nas z uśmiechem i serdecznie pozdrawiali. Wygląda na to, że jednak pamiętają nas z poprzedniej rundy, co jest bardzo miłe i pokazuje, jaki ten moto-świat jest mały. Podobnie jak zawodnicy chodzimy po torze, obserwujemy jak oglądają przeszkody i sprawdzają trasę, my też się z nią zapoznajemy, aby wybrać najciekawsze miejsca do pracy i wykonania zdjęć. Taką możliwość mamy dzięki uprzejmości organizatorów. Poza zawodami w Enduro, podobnie jak miało to miejsce w Genui, o punkty będą rywalizować także trialowcy. Mamy okazję poznać m.in. wielokrotnego Mistrza Świata w Trialu, Katalończyka Toniego Bou oraz jego ekipę. Potem następuje brifing, wspólne zdjęcie wszystkich mistrzów i pierwsze treningi. W Enduro tradycyjnie bezkonkurencyjny jest Taddy. Cieszymy się, że nie widać już śladu po kontuzji i, że wrócił do swojej właściwej formy, to dobra zapowiedź przed finałami. W przerwie między treningami a kwalifikacjami odbieramy z lotniska pozostałe dwie uczestniczki wypadu: Paulinę i Anię. Jest też czas żeby przejść się po miasteczku olimpijskim i Parku Montjuc, jednym z piękniejszych miejsc w Barcelonie. Pogoda zdecydowanie sprzyjała spacerom i wygłupom na świeżym powietrzu… szkoda, że zawody rozgrywane były w hali.

Kobieca ekipa na Mistrzostwach!
fot. Agata Gregorek

Wreszcie przyszedł czas na kwalifikacje. Na starcie poza Tadkiem, najwięksi w tym sporcie: Ahola, Cervantes, David Knight oraz nasz sympatyczny kolega Danii Gibert Gatell, którego razem z Agatą poznałyśmy w Genui. Poza Tadkiem, to właśnie jemu najbardziej kibicujemy. Wygrywa oczywiście Taddy, a Danii jest na czwartym miejscu, co daje nam tym większe powody do zadowolenia. W padoku spotykamy m.in. tegorocznego zwycięzcę Radju Dakar Marca Comę, jego kolegę z Teamu Juana Pedrero oraz kierowcę rajdowego Naniego Romę. Hala zaczyna powoli zapełniać się kibicami, w większości to Katalończycy, choć dostrzegłyśmy także i kilka polskich flag. Jako pierwsi do rywalizacji stają trialowcy. Ze względu na Toniego Bou z dużą uwagą śledzimy to, co dzieje się na torze. Rywalizacja trialowców była niezwykle emocjonująca i widowiskowa, z każdym przejazdem coraz bardziej wkręcaliśmy się w to, co mogliśmy zaobserwować. Bardzo, ale to bardzo podobało mi się to, co widziałam. Toni Bou, jak przystało na wielokrotnego Mistrza Świata, był bezkonkurencyjny, jako jedyny z zawodników przejechał całą trasę i popełnił najmniej błędów. Tym samym jest coraz bliżej zdobycia kolejnego tytułu!

Po zakończeniu rywalizacji trialowców i wręczeniu nagród przyszedł czas na to, na co czekałyśmy od dwóch miesięcy, czyli drugą rundę IEWC. Pierwszy finał, to popisowa jazda Taddiego, nie popełniając żadnego błędu dojeżdża do mety jako pierwszy, za nim jego kolega z teamu David Knight, a trzeci jest kolejny znajomy z Genui Joakim Ljunngren. Rywalizacja jest bardzo zacięta, ale z całą pewnością nie tak dramatyczna jak podczas pierwszej rundy. Drugi finał zaczął się dość ciekawie. Organizatorzy odwrócili kolejność i zawodnicy ustawili się w linii od najgorszego do najlepszego, z tego też powodu Tadek Błażusiak startował z drugiej linii. Jak się okazało, nie miało to większego znaczenia i nasz mistrz już w połowie rywalizacji wysunął się na prowadzenie, i zdecydowanie wygrał swój drugi finał. W przerwie między poszczególnymi biegami, organizatorzy zorganizowali „night race”. W Palau Sant Jordi zapanowały ciemności, a zawodnicy pokonywali trasę jedynie przy użyciu świateł motocykli. Niesamowite emocje i fantastyczna rywalizacja! Zwycięzcą zostaje Ivan Cervantes, ulubieniec publiczności. Trzeci finał, to finał jednego zawodnika. Tadek nie pozostawia złudzeń i udowadnia, że słabsza forma w Genui to tylko wypadek przy pracy i po raz kolejny pokazuje, że nie ma sobie równych. Trzy finały i trzy zwycięstwa, a co najważniejsze pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Świata, są dobrą zapowiedzią przed ostatnią rundą w Lizbonie.

Taddy rulez!
fot. Agata Gregorek

Po zawodach przyszedł czas na świętowanie i poznawanie Barcelony. Kolejny dzień poświęciłyśmy na poznawanie miasta i odkrywanie jego zalet. Pokonałyśmy trasę: Park Guell, Sagrada Familia, Port Vell, La Ramlbla i Placa Catalunya. Nasi koledzy tego dnia wybrali się do Zaragozy. Najważniejsze miejsca w stolicy Katalonii zaliczone, tak więc nie pozostało nam nic innego, jak spakować się, wsiąść w samochód i ruszyć przed siebie. Zdecydowaliśmy się na podróż do Valencji. Po pierwsze był wcześniej tam tylko Marcin, po drugie marzyła nam się plaża i tor F1. Jak na motomaniaków przystało cały wyjazd kręcił się wokół sportów motorowych. Jednak jeszcze zanim ruszyliśmy do Valencji pojechaliśmy na Camp Nou, bo chciałam odebrać kupione wcześniej bilety na mecz. Niestety lekko pomyliłam drogę i zamiast jechać pół godziny, droga zajęła nam zdecydowanie więcej czasu… ale przecież jesteśmy na wakacjach, więc nigdzie nam się nie spieszy. Po wizycie na stadionie Barcelony ruszamy w drogę do Valencji. Jedzie się fantastycznie, autostrada, po prawo i po lewo cudowne widoki, gaje oliwne i plantacje pomarańczy z drzewami uginającymi się od owoców. Co chwilę łapiemy się na tym, że zapominamy o tym, że to dopiero luty. A tu takie cuda… powrót do Polski będzie trudny! Po drodze nie możemy pozostać obojętni na plac zabaw znajdujący się w miejscu chwilowego postoju, to już chyba będzie taki nasz rytuał. Jak niewiele potrzeba dzieciakom do szczęścia… Po czterech godzinach docieramy na miejsce, jedziemy w okolice portu, tam też szukamy noclegu. Szukamy knajpy z wi-fi, żeby móc zrobić rezerwację. Znajdujemy jeden jedyny czynny o tamtej porze lokal, rezerwujemy nocleg, hostel ma się znajdować gdzieś niedaleko nas… wszystko świetnie, rozglądamy się i zastanawiamy w którą stronę się skierować, po czym okazuje się, że już w nim jesteśmy! Trafiliśmy idealnie, pokoje z widokiem na morze przy samej plaży. Nos encantamos Espana!

Jeszcze chwileczkę i start!
fot. Agata Gregorek

Wieczorem oglądamy nowoczesne centrum Valencji z fantastycznymi budynkami w kształcie ryb… coś niesamowitego! Potem tradycyjnie impreza. Przed nami już tylko przedostatni dzień w Hiszpanii, rano idziemy na plażę, jest pięknie, cudna pogoda. Idziemy w stronę portu, jednak tam nie docieramy, gdyż na drodze, po raz kolejny, staje nam fantastyczny plac zabaw, z niezwykłym czymś, co ciężko opisać. Zabawa była przednia, spędziliśmy tam jakąś godzinę. Po powrocie do hostelu ogarniamy się i jedziemy do portu. Ponieważ tor F1 w Valencji jest torem ulicznym, mamy okazje podziwiać go na każdym kroku. Znajdujemy knajpkę przy samym porcie, grzechem byłoby nie spróbować tutejszych owoców morza. Zamawiamy krewetki i kalmary, powiem tak … Mistrzostwo Świata! Przepyszne! Poza nową częścią miasta postanowiliśmy wjechać do historycznego centrum Valencji – cudowne uliczki, niesamowite budynki. Jedno z piękniejszych miast, jakie widziałam. Kupujemy suveniry m.in. patelnię do paelli i wiele różnych innych drobiazgów, jak przystało na prawdziwych turystów, a następnie ruszamy w dalszą drogę. Ponieważ Paulina i Ania mają następnego dnia dość wcześnie samolot z Barcelony, zdecydowaliśmy, że nie ma sensu wstawać wcześnie rano i jechać z Valencji, więc podjedziemy gdzieś bliżej lotniska. W planach mieliśmy odwiedzenie jednej z winnic w okolicach Tarragony, niestety za dużo czasu spędziliśmy w Valencji i było już za późno. Piotrek i Marcin zaproponowali, żeby pojechać więc do Salou, kibicom WRC nazwa tego miejsca na pewno jest znana, gdyż jest to miasteczko, w którym znajduje się zawsze baza podczas rajdu Hiszpanii. Tak więc kolejny motoakcent na naszej mapie został zaznaczony. Znajdujemy hotel tuż przy plaży, miasteczko jest wymarłe, praktycznie wszystko pozamykane, da się zauważyć, że to typowo wakacyjny kurort.

Ostatnia noc w Katalonii upływa na niekończącej się imprezie, jedynym niezadowolonym z całego obrotu sprawy był chyba tylko nasz sąsiad z pokoju obok, który dość często niepokoił panie pracujące w recepcji, skarżąc się na hałasy dobiegające z naszego pokoju. No ale przecież nikt mu nie zabraniał spać, tak… jak dla mnie był zbyt nadgorliwy… Podobno wszystko co dobre szybko się kończy i ze smutkiem stwierdzam, że jest to prawda. Pobudka rano, szybkie pakowanie i jedziemy na lotnisko. Odstawiamy Paulinę i Anię, a sami jedziemy jeszcze na wzgórze Monserrat. Myślałam, że wszystko to, co do tego czasu widziałam w Hiszpanii było niesamowite, ale droga na Monserrat pobiła wszystko. Biorąc pod uwagę rajdowe zapędy Marcina, kilkanaście ostrych zakrętów i typową górską trasę, działo się… Do tego zapierające dech w piersiach widoki, cudowna pogoda i zwariowane towarzystwo. Czy można chcieć czegoś więcej… Ostatni dzień okazał się fantastycznym podsumowaniem tego, co wydarzyło się przez te kilka dni. Nie zostało nam nic innego, jak zostawić to cudowne miejsce i udać się na lotnisko, a stamtąd do zimnej i pochmurnej Polski.

Podsumowując: 

Barcelona: paella, sangria, Gaudi… / IEWC – Tadek Błażusiak… 3 x1 = 111!!! Trzy finały, trzy zwycięstwa – just Taddy! / fantastyczny Trial, Toni „Bułka” Bou – Monster Energy Team! / …zwycięzca Dakaru 2011… Marc Coma! 😉  / brazylijski kelner z polską Żubrówką…

Valencia: tor F1, genialne krewetki, pokój z widokiem na morze, rzutki… cudna plaża i plac zabaw…

Salou: wymarłe miasteczko WRC, nadgorliwy sąsiad z pokoju obok… chyba nie mógł spać ;))) „bez vat, bez vat”…

Monserat: Marcin za kierownicą + choroba lokomocyjna = złe samopoczucie 😉 / cudowne widoki, lewitowanie, cudna pogoda i jeszcze lepsze towarzystwo!  

zdjęcia: Agata Gregorek, Celestyna Kubus

Najnowsze

Samochód kontra mróz – dodatki do paliw, płynu do spryskiwaczy i ochrona uszczelek

Nastały mrozy, więc warto wiedzieć, co może grozić np. za nieodśnieżenie auta, lub jazdę z oszronionymi szybami. Zamieszczamy poradnik, co robić, aby nasz samochód nas nie zawiódł. Piszemy o dodatkach do płynu do spryskiwaczy, sposobie jego rozmrożenia, uszlachetniaczach do paliw i ochronie uszczelek przed mrozem.

fot. Sylwia Skorstad

Warstwa lodu, która znajduje się na szybie samochodu powinna być dokładnie usunięta, reguluje to polskie prawo. Nie jest to dobra wola kierowcy, ale przymus, usankcjonowany w prawie o ruchu drogowym. Art. 66., pkt.1.4 mówi: pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy oraz łatwe, wygodne i pewne posługiwanie się urządzeniami do kierowania, hamowania, sygnalizacji i oświetlenia drogi przy równoczesnym jej obserwowaniu. W myśl tego zapisu, jeśli policja zatrzyma pojazd nieprzygotowany do jazdy, jego kierowcy grozi odpowiednia kara zapisana w Kodeksie Wykroczeń. Nie chodzi tutaj jedynie o poniesienie kary, ale przede wszystkim o własne i innych bezpieczeństwo.

fot. Motocaina

Skrobać, czy nie skrobać?
Ależ skrobać. Tylko z głową. Najlepiej do oczyszczenia szyb używać produktów do tego przystosowanych. Jednak wcale nie chodzi o plastikową skrobaczkę. Ta może wspomóc przy naprawdę mocno skutej lodem szybie. Optymalnym rozwiązaniem jest użycie nieinwazyjnych odmrażaczy w płynie, zamiast znanej wszystkim skrobaczki. Wynika to z faktu, że skrobiąc lód kawałkiem plastiku musimy użyć siły i działamy mechaniczne na szkło. A to może prowadzić do uszkodzeń. Odrobinki piasku, które znajdują się na powierzchni szyby zostawią po sobie ślad w postaci zarysowań. Te, w słoneczne dni lub po zmroku, będą załamywać światło, co znacząco ogranicza widoczność. Szyba wymagać będzie zatem albo wymiany, albo specjalnej renowacji, które pociągają za sobą dodatkowe koszty. Podobnie rzecz ma się z wycieraczkami. Jeśli użyjemy ich na zamarzniętej szybie, możliwe jest, że po kilku ruchach nadawać się będą tylko do wymiany. Nawet w przypadku, gdy użyjemy także płynu do spryskiwaczy. Zanim lód się rozpuści pióra wycieraczek wykonają kilka lub kilkanaście ruchów, które porównać można do tarcia gumą po tarce. Wystarczy milimetrowe pęknięcie lub ubytek, a woda nie będzie już dokładnie zbierana z szyby.

Rezerwa czasowa
Warto zatem rano poświęcić kilka minut na przygotowanie auta do jazdy zamiast na własne życzenie je niszczyć. „Płynne skrobaczki”, dzięki swojej recepturze działają do – 700C. Rozpuszczają lód, który po dłuższej chwili można usunąć, bez ingerencji mechanicznej, za pomocą wycieraczek lub ściągaczki do szyb. Produktem można także spryskać gumę pióra, co przywróci jej skuteczną pracę. Tego typu płyny są neutralne dla lakieru i uszczelek (koszt ok. 10-12 złotych). 

Dodatki do paliw
W porównaniu do benzyny, olej napędowy ma znacznie wyższą temperaturę zamarzania. W trakcie dużych mrozów wykrystalizowanie się w oleju napędowym parafiny prowadzi do jej osadzenia w filtrach paliwa, co w konsekwencji blokuje przepływ paliwa i utrudnia rozruch silnika. Aby tego uniknąć warto przed zimą wymienić filtr paliwa, ponieważ w tym okresie podczas eksploatacji silnika, kanaliki szczególnie ulegają zabrudzeniu, przez co zmniejsza się ich średnica. Używanie oleju napędowego o obniżonej temperaturze zamarzania również może pomóc.

fot. Motocaina

Przy problemach z rozruchem aut zasilanych olejem napędowym można sobie pomóc, dolewając do paliwa dodatki uszlechatniające. Takie produkty uniemożliwiają wytrącanie się kryształków parafiny z oleju napędowego, zabezpieczając tym samym układ paliwowy w temperaturze dochodzącej do – 40 st. C. Zawierają w swoim składzie pakiet inhibitorów, utrzymujących w czystości wtryskiwacze, które jednocześnie smarują pompę paliwa i zapobiegają przed korozją poszczególne elementy układu. Takie środeki zwiększą także liczbę cetanową oleju napędowego, co zapewnia pewny start silnika diesla w trudnych warunkach.

Dodatki do płynów do spryskiwaczy 
Niskie temperatury, powodują także zamarzanie płynu do spryskiwaczy, który w trudnym zimowym okresie jest niezbędny do usuwania zabrudzeń osadzających się na powierzchni szyb. Na rynku są płyny, które dzięki swoim właściwościom i sporej sile działania mogą być używane do rozmrożenia zamarzniętego płynu do spryskiwaczy oraz pomocniczo do odmrażania szyb samochodowych ze szronu i lodu, w temperaturze dochodzącej nawet do – 40 st. C. Takie płyny są bezpieczne dla lakieru, elementów wykonanych z tworzyw sztucznych i gumy oraz reflektorów wykonanych z poliwęglanów. 

Kiedy temperatura benzyny spada
Zimą powinno się jeździć z możliwie pełnym bakiem, ponieważ taki zabieg nie tylko chroni przed korozją, ale także sprzyja łatwiejszemu rozruchowi silnika. Kiedy jednak benzyna, staje się zimna, słabo odparowuje. Utrudnia to zapalenie mieszanki w cylindrze, szczególnie kiedy jest ona gorszej jakości. Paliwo pochodzące od nierenomowanych rafinerii może wtedy nawet zamarznąć, co całkowicie uniemożliwi uruchomienie samochodu. Jeżeli dopływ benzyny do silnika  zostanie ograniczony i uniemożliwi jego odpalenie, pomocne mogą okazać się odmrażacze do paliw, które należy dolać bezpośrednio do zbiornika przed jego napełnieniem. Produkty tego typu wiążą znajdującą się na dnie paliwa wodę, odmrażając paliwo i zabezpieczając je przed ponownym zamarznięciem.

Uszczelki gotowe na zimę
Ujemne temperatury w połączeniu z dużą wilgotnością powietrza to główne przyczyny przymarzania uszczelek samochodowych. Stąd w wyniku mocniejszego szarpnięcia drzwi o poranku, elementy gumowe mogą ulec rozerwaniu. Wraz z nadejściem zimy uszczelki zaczynają pękać, tracąc tym samym na elastyczności. Znacznie obniża to ich szczelność. Warto więc stosować dedykowane środki do ich pielęgnacji uszczelek. Preparaty te są tworzone na bazie silikonu; są odporne na działanie wody, dzięki czemu zabezpieczają uszczelki przed zamarzaniem. Jednocześnie konserwują i chronią elementy gumowe przed pękaniem i kruszeniem w temperaturach poniżej zera. Dzięki swoim właściwościom nie tylko nabłyszczają uszczelki, ale także przywracają ich pierwotny kolor. Trzeba pamiętać, że silikon nie utrzyma się na mokrej powierzchni. Dlatego zanim zastosuje się tego typu produkty należy przed zabiegiem, delikatną szmatką, dokładnie osuszyć wszelkie elementy gumowe (koszt ok. 7 złotych).

Najnowsze

Finałowa eliminacja Motocaina Cup

Za nami cztery, emocjonujące eliminacje Kartingowego Pucharu Kobiet. Czas wyłonić zwycięzczynię Motocaina Cup! Podczas finałowej rundy wiele może się jeszcze wydarzyć, dlatego zachęcamy do przybycia w Dzień Kobiet na tor N-Gine Grand Prix, aby kibicować zawodniczkom.

fot. Kuba Żołędowski

Finałowa runda odbędzie się w Dzień Kobiet, 8 marca o godzinie 17, na torze kartingowym N-Gine Grand Prix w warszawskim centrum handlowym Blue City. Wydarzenie objął patronatem medialnym portal www.f1.pl. Partnerem zawodów jest Renault Polska.

Relację z poprzednich eliminacji oraz galerię zdjęć i filmy znajdziesz tutaj.

Aby zapoznać się z wprowadzonymi przed czwartą rundą zmianami w regulaminie Motocaina Cup, kliknij tu.

Rozdanie pucharów, dyplomów, medali i nagród za klasyfikację V rundy odbędzie się tego samego dnia – 8 marca, po zawodach. Za finał całej serii Motocaina Cup rozdamy nagrody 11 marca 2011 roku w godzinach popołudniowych (o dokładnej godzinie poinformujemy niebawem). Nagrody przyznamy nie tylko za najlepsze czasy i wyniki uzyskane podczas rywalizacji, ale także za inne kryteria (najlepszy średni czas w całym cyklu, wiek itp). Poza uroczystością kończącą pierwszy w historii Kartingowy Puchar Kobiet, planujemy konferencję prasową, losowanie do wyścigu dziennikarzy z najlepszymi zawodniczkami Kartingowego Pucharu Kobiet, jazdy na symulatorach i wiele innych atrakcji. Spodziewamy się także wizyty gości specjalnych – ich nazwiska podamy do wiadomości już wkrótce!

Udział w Motocaina Cup to nie tylko wyścigowa jazda po torze, ale także okazja do spędzenia czasu w atmosferze sportowej rywalizacji, gdzie emocje sięgają zenitu, a adrenalina osiąga maksymalne stężenie we krwi. To szansa na porównanie własnych wyników z czasem przejazdu zawodniczek konkurujących w różnych dyscyplinach sportów motorowych – pań, które regularnie startują za kierownicą gokartów czy samochodów i motocykli wyścigowych i rajdowych. Dla dbających o linię i kondycję pewną zachętą może być fakt, że jazda gokartem przyczynia się do spalania zbędnych kalorii – to także wysiłek fizyczny! 

Finał zawodów – V eliminacja, odbędzie się 08/03/2011.

Tradycyjnie już – dla całego cyklu pucharu -przewidujemy podział na dwie klasy: amatorską i klasę gość. Zwyciężczynie każdej z rund mogą liczyć na cenne nagrody, a za finał, laureatka pierwszego miejsca otrzyma możliwość wyjazdu na jazdy bolidem Formuły 1 (dla nieletniej będzie to wyjazd na Grand Prix Formuły 1).

W programie każdej eliminacji przede wszystkim:
8-minutowy trening, 8-minutowe kwalifikacje i blisko 10-minutowy wyścig, a także wiele innych atrakcji dla zawodniczek!

Koszt udziału w jednej eliminacji to jedynie 90 złotych (trening, kwalifikacje, wyścig). 

Aby zgłosić chęć udziału w V eliminacji Motocaina Cup (8 marca 2011 r.), należy do dnia 7 marca 2011 roku przelać na konto podane w zgłoszeniu opłatę wpisową i przesłać dowód przelewu wraz z wypełnionym formularzem (załączonym w materiałach dodatkowych) mailem na adres puchar@motocaina.pl.

Od momentu nadesłania powyższych dokumentów uczestniczce Motocaina Cup będzie przysługiwać specjalna zniżka 25%* na torze N-Gine Grand Prix. Dzięki temu można na wyjątkowych warunkach potrenować jeszcze przed rozpoczęciem zawodów!

Lokalizacja: trzeci poziom centrum handlowego Blue City, tor N-Gine Grand Prix
Kiedy: 8 marca 2011 roku, godzina 17.00

Partner zawodów Renault Polska:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapraszamy wszystkich do kibicowania paniom – wstęp bezpłatny. 

Więcej informacji na www.motocaina.pl i www.grandprix.com.pl

 

 

 

 

Kontakt:

Katarzyna Frendl
redakcja@motocaina.pl
602 624 140

Magdalena Wilk
wilk@motocaina.pl
502 262 964

* Zniżka obowiązuje do pojedynczej eliminacji. Aby ją przedłużyć, należy zdecydować się na udział w kolejnych zawodach.

Najnowsze