Kurs na prawo jazdy – nadchodzą podwyżki

Nie mamy najlepszych wiadomości dla przyszłych kierowców. W najbliższym czasie podrożeją kursy na prawo jazdy wszystkich kategorii. Wszystko przez drożejące paliwo i minimalną stawkę godzinową. Ile zapłacimy za kurs po podwyżkach?

Najważniejszym czynnikiem, który ukształtuje ceny za kursy na prawo jady jest podniesienie stawki minimalnej do 13 zł brutto za godzinę. Właściciele szkół nauki jazdy ponoszą też wyższe koszty związane z ubezpieczeniem i eksploatacją pojazdów. W tym roku drastycznie podrożały stawki OC, a ceny paliwa znów rosną.

Kolejnym problemem jest konieczność zakupu coraz droższych samochodów wykorzystywanych do szkolenia kierowców. W tej chwili za kurs kat. B zapłacimy od 700 do 1800 złotych, ale w większych miastach minimalna stawka wynosi co najmniej 1000 zł.

Niektóre szkoły podniosły stawki, ale najwięcej podwyżek możemy się spodziewać na wiosnę, gdy chętnych przybędzie. Według danych Instytutu Transportu Samochodowego z 2014 roku, na terenie Polski działało 8941 ośrodków szkolenia jazdy, w których pracowało prawie 50 tys. instruktorów. Eksperci szacują, że w tej chwili liczba szkół jazdy spadła do blisko 6 tys. w całym kraju.

Najnowsze

Ford wyświetli Ci ostrzeżenie o dziurach

Rozpoczęły się badania nad wirtualną mapą dziur w nawierzchni przeznaczoną dla kierowców. Trwają również prace nad wykorzystaniem systemów aktywnego zawieszenia do redukowania niekorzystnego wpływu dziur i nierównych nawierzchni na stan samochodu.

W niektórych częściach Europy tegoroczna zima jest uznawana za najgorszą w historii, dlatego kierowcy z niecierpliwością czekają na wzrost temperatury, przygotowując się jednocześnie do podróży wielkanocnych*. Jednak ujemne temperatury, lód i śnieg mogą spowodować, że na drogach pojawią się dziury.

W całej Europie zły stan nawierzchni jest przyczyną ponad jednej trzeciej wypadków, do jakich dochodzi każdego roku**. W 2011 roku w Europie zgłoszono 20 milionów dziur w jezdni, ale tylko połowa z nich została naprawiona, na co szacunkowo przeznaczono ponad 1,2 miliarda euro**. W Wielkiej Brytanii lokalne władze otrzymują roszczenie odszkodowawcze z tytułu uszkodzenia pojazdu na skutek wjechania w dziurę w drodze średnio co 17 minut, a każde wypłacone odszkodowanie wynosi średnio 508 euro (432 funty)***.

Można jednak uniknąć kosztownych napraw samochodu spowodowanych złym stanem nawierzchni, korzystając z pomocy wirtualnej mapy dziur w drogach stworzonej na zasadzie crowdsourcingu. Dziś Ford poinformował, że pracuje nad tym rozwiązaniem, którego testy mają się rozpocząć jeszcze w tym roku. Mapa ma na bieżąco pokazywać kierowcom na pokładowych wyświetlaczach lokalizację dziur oraz ich wielkość, a także sugerować alternatywne trasy.

„Wirtualna mapa dziur w nawierzchni może wyświetlić na ekranie pokładowym w aucie nową wyrwę dosłownie w minutę po tym, jak powstała i tym samym niemal natychmiast ostrzec prowadzącego przed niebezpieczeństwem,” powiedział Uwe Hoffmann, inżynier badawczy, Advanced Chassis Control Technologies, Ford of Europe. „Nasze samochody są już wyposażone w czujniki, które wykrywają dziury, a teraz chcemy przenieść to rozwiązanie na nowy poziom.”

Niskie temperatury, lód i śnieg powodują, że drogi zamarzają, a po odmarznięciu pękają. Sytuację pogarszają wiosenne deszcze, które wypełniają dziury wodą, co jest dużym problemem dla kierowców wybierających się w podróż wielkanocną. Tylko w Wielkiej Brytanii jest ich 16 milionów****. Modele Forda, jak Galaxy, Mondeo i S-MAX, są już wyposażone w pokładowe czujniki układu kontroli tłumienia Continuously Controlled Damping z systemem Pothole Mitigation, który wykrywa dziury w jezdni i odpowiednio dostosowuje ustawienia zawieszenia, aby zredukować potencjalne uszkodzenia.

Inżynierowie z centrum Ford Research and Innovation Center w Akwizgranie w Niemczech pracują obecnie nad wykorzystaniem kamer i zintegrowanych modemów. Połączenie tych rozwiązań pozwoli na zebranie szczegółowych informacji na temat dziur w nawierzchni i przekazanie ich w czasie rzeczywistym do chmury, co pozwoli na wykorzystanie tych danych przez innych kierowców.

Trwają również prace nad wykorzystaniem systemów aktywnego zawieszenia do redukowania niekorzystnego wpływu dziur i nierównych nawierzchni na stan samochodu.

Ford prowadzi testy wytrzymałościowe nowych samochodów na trasie o długości 1,9 kilometra znajdującej się w ośrodku Lommel Proving Ground w Belgii, gdzie znajdują się nawierzchnie odzwierciedlające najbardziej dziurawe drogi na całym świecie.

* http://www.mirror.co.uk/news/uk-news/uk-weather-coldest-february-ever-9802499
** http://cordis.europa.eu/project/rcn/192281_en.html
*** http://www.racfoundation.org/media-centre/pothole-compensation-claims-2015-16
**** http://www.rac.co.uk/press-centre/press-releases/16-million-to-get-away-as-motorists-make-first-big

Najnowsze

Latający motocykl od BMW

To już kolejna kooperacja pomiędzy producentem klocków Lego i bawarskiego producenta jednośladów. Firmy BMW Motorrad i Lego Technik połączyły siły, żeby stworzyć wspólny projekt futurystycznego, latającego motocykla.

Od początku roku wszyscy fani klocków Lego i motocykli BMW mogą kupować model R 1200 GS Adventure w pomniejszonej wersji składającej się z kilkuset elementów. Jednak tym razem bawarski producent postanowił stworzyć futurystyczny koncept motocykla.

Zestaw klocków pozwala złożyć motocykl R 1200 GS Adventure oraz zupełnie nowy model o nazwie Lego Technic Hover Ride. Kilka dni temu w Kopenhadze zaprezentowano prawdziwą wersję tego projektu, zainspirowanego futurystyczną wizją latającej maszyny Lego. Zainstalowano w nim typowy dla modelu silnik bokser, a także regulowane zawieszenie.

Na razie jest to tylko popis stylistów, ale niewykluczone, że któregoś dnia doczekamy się produkcji nawet tak bardzo absurdalnych projektów.

Najnowsze

Mike Tyson sprzedaje Ferrari F50

Legendarny amerykański pięściarz wiele lat temu stał się szczęśliwym posiadaczem jednego z 50 egzemplarzy Ferrari F50, które trafiły za ocean. Teraz przyszedł czas na rozstanie, a chętni na samochód muszą szykować grube portfele.

Ferrari F50 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych modeli z włoskiej stajni. Następca F40 powstał z okazji 50. Urodzin marki w 1995 roku. Mimo upływu lat samochód wygląda bardzo świeżo, a prezentowany egzemplarz znajdował się w rękach jednego z najpopularniejszych sportowców na świecie. 

Na całym świecie pojawiło się zaledwie 349 egzemplarzy tego modelu, a tylko 50 z nich trafiło do USA. Nabywcą jednego z nich był Mike Tyson. Idealnie zachowany egzemplarz trafił kilka tygodni temu w ręce domu aukcyjnego RM Sotheby`s i już niedługo trafi pod młotek.

Auto pomalowane charakterystycznym lakierem Rosso Corsa większość życia spędził w klimatyzowanym garażu. Znany bokser rzadko korzystał z tego pojazdu, dlatego przebieg wynosi zaledwie 9452 km.

Pod tylną klapą pracuje wolnossące V12 o pojemności 4,7 litra. Jednostka dysponuje mocą 520 KM, które trafiają na tylną oś poprzez mechaniczną skrzynię biegów. Doskonały stan oraz historia samochodu została potwierdzona certyfikatem Ferrari Classiche.
 
Nie ma wątpliwości, że cena Ferrari F50 należącego do Tysona sprzeda się za wysoką cenę. Specjaliści szacują, że auto zmieni właściciela za ok. 2,3 mln dolarów, czyli jakieś 10 mln zł. Dalsze losy maszyny poznamy już w przyszłym miesiącu podczas aukcji Amelia Island na Florydzie.

Najnowsze

Czy kochasz swój samochód?

Firma AAA Auto przeprowadziła ankietę wśród klientów. Okazało się, że Polacy mocno kochają swoje samochody. Czy zaliczasz się do tego grona?

Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie firmy AAA Auto, aż 71 proc. ankietowanych zadeklarowało, że kocha swoje auto. W jaki sposób właściciele wyrażają uczucie do czterech kółek? 

Przede wszystkim regularnie odwiedzając myjnię (58 proc.), dbając o ładny zapach we wnętrzu (15 proc.), kupując gadżety (14 proc.), a także poddając tuningowi (7 proc.). W tej całkiem sporej grupie nie zabrakło ankietowanych, którzy w czuły sposób określali swój samochód różnymi imionami.

Tylko 12 proc. pytanych zadeklarowało obojętny stosunek do samochodu, a 14 proc. zagłosowało, że nie kocha, ani nie lubi swojego pojazdu. Całkowity brak sympatii wyraziło zaledwie 3 proc. badanych. 

W badaniu przeprowadzonym przez AAA Auto wzięło udział 112 klientów z czterech polskich oddziałów firmy. Podczas rozmowy telefonicznej zadano trzy pytania, w których ankietowani musieli opisać swoje uczucia w stosunku do używanego samochodu.

Najnowsze