Królowa Elżbieta w książce Richarda Bensona

„Vauxhall and I” to wspomnieniowa książka, napisana z okazji 110. jubileuszu Vauxhall Motors. Wyszła spod pióra Richarda Bensona i może okazać się naprawdę ciekawa.

Tak, tytuł książki identyczny jak płyty Morriseya, która tak znakomicie sprzedawała się w 1994 roku, nie ma jednak z brytyjskim piosenkarzem nic wspólnego.

Osią książki są anegdoty i ciekawostki na temat entuzjastów marki. Opowieść sięga 1903 roku i jest tym samym nietypowym spojrzeniem na historię Wielkiej Brytanii z zupełnie nowej perspektywy.

fot. Vauxhall Motors
fot. Vauxhall Motors

Książka została wypuszczona w ekskluzywnej, limitowanej edycji. Aby ją napisać, Richard Benson przez ponad rok analizował dane i raporty z archiwum Vauxhall Motors, tym samym dogrzebując się do unikatowych perełek, w tym również niepublikowanych dotąd wywiadów. Do entuzjastów marki, wspominanych w książce, zaliczają się Bob Marley, Naomi Campbell, Kate Moss i, uwaga, również królowa Elżbieta II. Na zdjęciach, wykonanych w 1968 roku, widzimy ją za kierownicą Vauxhalla Cresta w Windsor Great Park. Znudzony młodzieniec na fotelu pasażera zaś to nie kto inny, jak książę Andrzej. Zwróćcie uwagę na uśmiech Jej Wysokości – prowadzenie samochodu wyraźnie sprawia jej przyjemność!

Najnowsze

Jak dodać silnikowi mocy, czyli chiptuning

Tuning samochodu przeciętnemu kierowcy w Polsce nasuwa raczej pejoratywne skojarzenia i jest przedmiotem niewybrednych żartów. Są jednak odpowiednie metody, aby poprawić parametry silnika w samochodzie, a jedną z nich jest coraz popularniejszy chiptuning. Profesjonalnie wykonany, znacznie podnosi komfort i bezpieczeństwo jazdy bez ryzyka uszkodzenia silnika.

Wielu kierowcom tuning samochodu kojarzy z zamontowaniem spojlerów, chromowanych nakładek na końcówkę wydechu, niskoprofilowych opon czy też przyciemnieniem szyb łuszczącą się folią. O ile takie zmiany wizualne mogą wzbudzić jedynie politowanie, to wszelkie ingerencje domorosłych mechaników np. w zawieszenie czy układ hamulcowy mogą być niebezpieczne, zarówno dla samych kierowców tych szalonych bolidów, jak i dla innych użytkowników dróg. Każda ingerencja w seryjny samochód, mająca na celu jakąkolwiek zmianę parametrów technicznych, wymaga kompleksowej, specjalistycznej wiedzy oraz doskonale wyposażonego zaplecza technicznego. Tuning może obejmować różne podzespoły pojazdu i może być wykonywany z założeniem osiągnięcia różnych celów. Jednym z nich jest podniesienie mocy i momentu obrotowego silnika przy jednoczesnym obniżeniu poziomu spalania. Najlepiej jest go zrealizować poprzez coraz popularniejszy w Polsce tzw. chiptuning. Wykonany profesjonalnie przez doświadczonego mechanika przynosi bardzo dobre efekty i co ważne, podnosi również poziom bezpieczeństwa podróżowania.

fot. materiały prasowe

Czym jest chiptuning?

Producenci samochodów często pozostawiają w silnikach duży zapas wielu parametrów po to, aby „uwalniać” je w nowszych modelach czy też dopasowywać do wyposażenia, wielkości czy też masy konkretnego modelu. Dokładnie ten sam silnik może mieć aż kilka różnych wartości mocy i momentu obrotowego. Stosując chiptuning, czyli modyfikację fabrycznego oprogramowania komputera sterującego silnikiem, mamy możliwość regulacji i wydobycia „ukrytych” parametrów w dużym zakresie dowolności.

Podniesienie parametrów silnika poprzez chiptuning nie musi być duże, aby spełniło nasze oczekiwania. Oczywiście są tacy kierowcy, którzy chcą ze zwykłego cywilnego pojazdu zrobić „króla szos”, niedoścignionego pogromcę w starciach na drogowych światłach. Zazwyczaj jednak wystarczy wzmocnienie o 10 proc., aby odczuć wyraźną różnicę modyfikacji. Podstawowym jej powodem jest uczynienie auta bardziej dynamicznym, elastycznym, choć niekoniecznie szybszym. Są takie modele samochodów, które w stosunku do swojej masy dysponują zbyt małym zapasem mocy i momentu obrotowego, przez co zbyt leniwie reagują na pedał gazu. Utrudnia to wjeżdżanie na wzniesienia i wykonywanie manewrów wyprzedzania, co znacznie obniża poziom bezpieczeństwa jazdy. Z tych przyczyn na chiptuning często decydują się również kobiety, poruszające się na co dzień sporymi, ciężkimi rodzinnymi autami oraz właściciele samochodów campingowych i małych busów, niejednokrotnie ciągnących przyczepy.

Stosuje się również programy modyfikacyjne, które zdecydowanie zmniejszają zużycie paliwa i określa się je mianem ecotuningu. Wówczas tak dopasowuje się mapę silnika, aby przy średnich obrotach i obciążeniu jednocześnie był żwawszy i miał mniejszy apetyt na paliwo, co przy obecnych cenach jest nie do przecenienia.

Jak zrobić chiptuning?

W Internecie specjalistów oferujących usługę chiptuningu jest co niemiara. Trzeba jednak wiedzieć, że operacja modyfikacji sterownika silnika nie jest prosta i źle wykonana zazwyczaj przynosi więcej szkody niż pożytku. Nie dajmy się zwieść zapewnieniom, że chiptuning można poprawnie zrobić na parkingu przy centrum handlowym za 200-300 złotych, bowiem bez profesjonalnego zaplecza technicznego i dużej wiedzy mechanika ani rusz.

Podstawą dobrze wykonanej modyfikacji jest przede wszystkim analiza stanu technicznego silnika, dlatego w pierwszym rzędzie przeprowadzany jest pomiar diagnostyczny na hamowni. Często okazuje się, że podniesienie parametrów jednostki napędowej zwyczajnie nie ma sensu, ponieważ jest uszkodzona i przez to znacznie osłabiona w odniesieniu do nominalnych parametrów fabrycznych. Samochód może mieć uszkodzony np. przepływomierz, zapchany katalizator, dziurę w intercoolerze, źle działającą turbosprężarkę i po usunięciu takich usterek zmienia się nie do poznania. Zdarza się nawet tak, że auto katalogowo powinno mieć 120 KM, a podczas testów na hamowni wychodzi na jaw, że dysponuje zaledwie trzydziestoma. To dość wyjątkowe przypadki, ale spadek mocy o połowę przytrafia się często.

fot. materiały prasowe

Po usunięciu usterek samochód ponownie poddaje się testom na hamowni i jeśli osiągi są takie same lub bardzo zbliżone do tych podawanych przez producenta, można przystąpić do zmian w sterowniku.

Poprawnie wykonana modyfikacja polega na precyzyjnym dopasowaniu pracy silnika w taki sposób, aby nie był przeciążony. Wszystkie podzespoły pojazdu tworzą jedną, precyzyjnie współpracującą ze sobą całość. Źle działający jeden element najczęściej powoduje uszkodzenia pozostałych i ze zbyt „wyżyłowanym” silnikiem po chiptuningu może sobie nie poradzić z przeniesieniem napędu, co wiąże się z dużym ryzykiem uszkodzeń. Dlatego doświadczony mechanik wie, że należy mieć duże wyczucie, w których modelach i w jakim stopniu można dokonać modyfikacji, a w których elementy zaprojektowane są „na styk” i nie można ingerować w fabryczne ustawienia.

Po dokonaniu zmiany oprogramowania sterownika silnika samochód musi jeszcze raz trafić na hamownię, aby sprawdzić, czy osiągnięte zostały zamierzone zmiany parametrów. W razie konieczności czynności te powtarza się ponownie aż do skutku.  Dobrze wykonany chiptuning nie ma też wpływu na pogorszenie parametrów emisji spalin, które są określane odpowiednimi normami i dlatego nie musimy mieć obaw, że nasz pojazd po modyfikacji będzie miał problemy podczas standardowych badań technicznych.

Źle przeprowadzony zabieg chiptuningu przez „domorosłych speców” nie mających odpowiedniego zaplecza technicznego i oczywiście wiedzy, zazwyczaj kończy się przykrymi konsekwencjami. Takich zmian „na oko”, bez testów na hamowni nie da się dobrze przeprowadzić. Niejednokrotnie wgrywają oni program modyfikujący po dwa, trzy razy, bo żadna z tych operacji nie przynosiła oczekiwanego efektu. Okazuje się później, że nie mogła przynieść, ponieważ auto miało niewykrytą, często banalną usterkę. Po jej późniejszym usunięciu w trakcie przeglądu nagle przyrost mocy wynosi 60 proc.
W efekcie wybucha turbosprężarka, robią się dziury w tłokach i przy okazji bardzo duże także
w portfelu właściciela samochodu.

Powerboxy

Metody przeprowadzania chiptuningu są różne. Niektóre sterowniki należy rozebrać
i programować w warunkach laboratoryjnych, jednak w większości przypadków programowanie odbywa się przez gniazdo diagnostyczne OBD (On – Board Diagnostics). Jest również inny sposób podniesienia parametrów silnika, mylony często z chiptuningiem, polegający na zastosowaniu modułu zewnętrznego, tzw. Powerboxy. Jest to dodatkowe urządzenie, wpinane w system pojazdu, modyfikujące sygnały z czujników i wprowadzające zmiany w odczytach komputera sterującego silnikiem. Na ich podstawie zmienia się dawka paliwa, ciśnienie doładowania i w efekcie podnosi się także moc.

„Chipowanie” samochodu na gwarancji

Modyfikację z zastosowaniem powerboxu często stosuje się wówczas, gdy auto jest na gwarancji. Należy pamiętać, że w nowoczesnych pojazdach  komputer pamięta każdą zmianę oprogramowania i jest to bardzo łatwe do wykrycia przez serwis, który jest gwarantem danego samochodu. W autach pogwarancyjnych w większości przypadków zalecany jest jednak chiptuning, ten zmieniający całkowicie oprogramowanie. Daje to możliwość bardziej dokładnego i bezpieczniejszego  wyregulowania, eliminującego ryzyko jakichkolwiek nieprawidłowości.

W większości przypadków serwis nie jest w stanie od razu odkryć modyfikacji. Potrzebna jest specjalna skomplikowana procedura sprawdzająca, czy sterownik wykonuje program fabryczny, czy zmodyfikowany. Jednak trzeba wiedzieć, że niektóre serwisy renomowanych marek premium sprawdzają programy sterujące standardowo podczas każdego przeglądu i nie ma co liczyć na to, że zmiany takie przejdą niezauważone, co może skutkować utratą gwarancji.  Jednocześnie takie serwisy mają w swojej ofercie własną usługę modyfikacji, choć, co oczywiste, za odpowiednio większe pieniądze.

fot. materiały prasowe

Silniki lubiące chiptuning

Ze względu na specyfikę chiptuningu nie wszystkie jednostki napędowe mogą być mu poddane. Nie nadają się silniki starszej generacji z lat 80. i początku 90. ubiegłego wieku, ponieważ w większości przypadków są to konstrukcje mechaniczne pozbawione elektroniki. Łatwo to rozpoznać po tym, czy linka gazu podłączona jest bezpośrednio do pompy wtryskowej. Jeśli tak jest, to oznacza, że jest to zupełnie mechaniczne sterowanie. W pojazdach, w których pedał gazu jest elektryczny, tzw. driver – by – wire to gwarancja, że silnikiem steruje komputer i zmiana oprogramowania jest jak najbardziej możliwa.

Chiptuning doskonale sprawdza się w doładowanych silnikach dieslowskich. Można również dokonywać zmian sterowników w silnikach wolnossących, jednak nie zawsze będzie się to wiązało z przyrostem mocy; raczej z podniesieniem ogranicznika obrotów lub prędkości.

Czy samochód z przebiegiem np. 200 tys. kilometrów może być modyfikowany? Niestety przy kupnie auta używanego nie mamy gwarancji, że podawany przez sprzedającego przebieg jest zgodny z prawdą. Dlatego trudno jest weryfikować przydatność do chiptuningu wyłącznie na podstawie przebiegu i zawsze konieczne jest poddanie auta pełnej diagnostyce na hamowni. Często okazuje się, że samochody nawet z przebiegiem rzędu 300 – 400 tys. kilometrów są bardzo zadbane i nie ma przeciwwskazań, aby poprawić ich osiągi. Zawsze trzeba jednak przed dokonaniem jakiejkolwiek modyfikacji tuningowej najpierw zadbać o dobry stan opon, hamulców i układu jezdnego – elementów decydujących o komforcie i przede wszystkim bezpieczeństwie jazdy.

 

Źródło: Motointegrator.pl

 

 

 

Najnowsze

Bojkot na Grand Prix Niemiec?

Po ostatnich awariach podczas GP Wielkiej Brytanii kierowcy dość ostro wypowiedzieli się na temat obecnej sytuacji oponowej.

Podczas czwartkowego spotkania Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix kierowcy dali jasno do zrozumienia, że nie są zbyt zadowoleni z sytuacji, do której doszło na torze Silverstone. Pomimo zapewnień ze strony Pirelli, że opony z kewlarowym oplotem będą bezpieczniejsze, zawodnicy wprost mówią o możliwym bojkocie wyścigu.

Czy nowe opony okażą się lepsze?
fot. Pirelli

Oto fragment specjalnego oświadczenia kierowców:

„Kierowcy zrzeszeni w Stowarzyszeniu chcą wyrazić swoje głębokie zaniepokojenie wydarzeniami na torze Silverstone. Wierzymy, że poprawki przyniosą zamierzony skutek i nie zobaczymy już tych problemów podczas GP Niemiec. Jesteśmy gotowi jechać samochodami na limicie, tak jak tego oczekują nasze zespoły, sponsorzy i fani. Zdecydowaliśmy jednak, że jeżeli powtórzą się problemy z Wielkiej Brytanii, to wycofamy się z imprezy w trybie natychmiastowym, gdyż ten możliwy do uniknięcia problem zagraża życiu kierowców, porządkowych oraz fanów”.

Najnowsze

Niezbędnik na wakacyjne podróże

Mamy piątek! Te z nas, które jeszcze przez jakiś czas będą skazane na poniedziałki, oddychają z wyraźną ulgą. Trochę weekendowego odpoczynku się przyda. Inne jednak właśnie rozpoczęły urlop i planują bliższe i dalsze wyprawy. Na pewno wszystko zabrałaś?

Większe, mniejsze, z większą czy mniejszą liczbą filtrów – okulary przeciwsłoneczne są niezbędne na wakacjach. Nie tylko jako stylowy dodatek do stroju (my uwielbiamy), ale również jako niezbędne wyposażenie kierowcy. Zadbaj, by mieć je zawsze w zasięgu ręki. Jeśli jesteś krótkowidzem, zainwestuj w przyciemniane okulary korekcyjne. Podczas słonecznej pogody mogą okazać się niezbędne.

Wszyscy mają okulary, mam i ja!
fot. materiały prasowe

Znasz to uczucie? Przełączasz stacje radiowe w nieskończoność i wciąż trafiasz na różaniec, reklamę środka na hemoroidy, wywiad z bliżej ci nieznaną celebrytką… ale na pewno nie na muzykę, która dodałaby ci animuszu podczas jazdy. Lepiej być przezornym i nagrać wcześniej kilka składanek z ulubioną muzyką. Ustal też od razu z pasażerem, kto odpowiada za włączanie i wyłączanie płyt. Niektórych kierowców przesadna samodzielność współtowarzyszy podróży wybitnie denerwuje.

Absolutnie niezbędny jest zapas napojów. Jeśli podróżujesz z dziećmi, nawet podwójnie niezbędny. Ale i sama szybko poczujesz pragnienie w klimatyzowanym samochodzie, gdy powietrze staje się suche. Odwodnienie powoduje dyskomfort, a ten z kolei wpływa na koncentrację podczas jazdy. Oczywiście, nie unikniesz przystanków na stacjach benzynowych – pęcherz ma swoje prawa – ale przynajmniej unikniesz dodatkowych wydatków.

Damska torebka – studnia bez dna. Każda z nas co najmniej raz w życiu doświadczyła tej krępującej sytuacji, gdy grzebiesz przy kasie w supermarkecie w poszukiwaniu portfela, a wzrok współkolejkowiczów niemal przepala plecy. Żeby uniknąć tego w trasie, dobrze trzymać portfel z kartami i gotówką w zasięgu ręki, a oddzielnie drobne na opłatę za autostradę. Dla bezpieczeństwa nigdy nie trzymaj wszystkich swoich pieniędzy w jednym miejscu. Zasada dywersyfikacji portfela w skali mikro idealnie sprawdzi się na wakacjach.

Jesteś zwolenniczką konserwatywnych rozwiązań czy też może nie wyobrażasz sobie życia bez współczesnej technologii? Niezależnie od tego, czy skłaniasz się ku mapie, czy też GPS-owi, zaplanuj trasę jeszcze przed wyjazdem i kontroluj na bieżąco.

Aby podróżowało się lepiej. Wszystkim.
fot. Goodyear

Teoretycznie stosujesz się do przepisów i apteczkę masz w samochodzie. Kiedy jednak ostatnio do niej zaglądałaś? Sprawdź, czy jest zaopatrzona, kompletna, czy nic nie jest przeterminowane. W podróży łatwo o zadraśnięcia, skaleczenia, otarcia, drobne, ale uciążliwe dolegliwości, wymagające szybkiej reakcji. Jeżeli chodzi o lekarstwa i opatrunki, lepiej mieć ich za dużo, aniżeli za mało. Nigdy nie wiesz, jak na was podziała woda w nieznanym miejscu, czy pies nie rozetnie sobie łapy podczas postoju pośrodku niczego i czy kontakt dziecka z dziką przyrodą nie zakończy się użądleniem pszczoły…

Pamiętaj, że w większości krajów europejskich kamizelka odblaskowa jest wymagana. A już bezwzględnie należy ją mieć na sobie w razie awaryjnego postoju. Upewnij się, czy nie przygniotłaś jej właśnie stosem innych bagaży.

Oczami wyobraźni widzisz już, jak będziesz z dumą pokazywać rodzinie i przyjaciołom zdjęcia z wakacji… nie przewidziałaś jednak, że na tej samej co ty stacji benzynowej zatrzyma się akurat Hugh Jackman. A tymczasem aparat fotograficzny bezpiecznie ukryty w futerale. Zanim go wydobędziesz, Hugh już dawno dosiądzie swojego Triumpha i odjedzie w siną dal. Trzymaj aparat pod ręką, bo nigdy nic nie wiadomo!

No ile tak będę czekał…?
fot. materiały prasowe

No dobrze, ja też zawsze się śmiałam z tych kierowców, którzy zatrzasnęli kluczyki w samochodzie… ale bądźmy szczere, nigdy nic nie wiadomo. Lepiej zapasowe kluczyki trzymać przy sobie, ot tak, na wszelki wypadek.

Spontaniczny przystanek w trasie, posiłek na łonie natury… a kosza nigdzie nie widać. Świadomość ekologiczna nie pozwala ci zostawiać po sobie bałaganu, więc upychasz w bocznych kieszeniach na drzwiach samochodu papierki, folię, resztki jedzenia zawinięte w chusteczki… przezornie weź po prostu ze sobą rulon toreb na śmieci.

Co jeszcze? Nim ruszysz w trasę, przypomnij sobie swoje wcześniejsze doświadczenia, czego ci zabrakło, co by się przydało. Ze swojej strony możemy jeszcze doradzić mokre chusteczki, papier toaletowy, koc i poduszkę. Jeśli podróżujesz z pupilem, pamiętaj, by regularnie go poić i nigdy, przenigdy nie zostawiać samego w samochodzie, nawet z uchylonymi szybami.

 

 

Źródło: Goodyear

Najnowsze

Promile pod kontrolą dzięki darmowej aplikacji

Rozpoczyna się okres wakacyjnych podróży. To oznacza, że przez najbliższe dwa miesiące można spodziewać się wzmożonego ruchu na autostradach i drogach ekspresowych oraz w okolicach miejscowości turystycznych. Aby urlop upłynął beztrosko i spokojnie, przed wyjazdem warto odpowiednio się przygotować, m.in. zainstalować w swoim telefonie wirtualny alkomat „Sprawdź promile”.

Na wakacjach nad ciepłym morzem, w upale i po całym dniu spędzonym na plaży nic nie gasi pragnienia lepiej niż zimne piwo. Po ten trunek sięgamy w trakcie urlopu szczególnie chętnie. Jednak spożywanie alkoholu podczas wyjazdu wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Przede wszystkim piwa nie wolno pić na plaży, chyba że robi się to na terenie specjalnie wyznaczonych ogródków piwnych. Ale nawet tam wskazany jest umiar, jeśli chcemy jeszcze popływać. Uważać powinni szczególnie żeglarze lub kajakarze, ponieważ prowadzenie sprzętu wodnego pod wpływem alkoholu jest wyjątkowo niebezpieczne i traktowane przez prawo tak samo jak jazda samochodem „na podwójnym gazie”. Dlatego po wychyleniu szklanki jasnego pełnego do obiadu najbezpieczniej będzie poczekać z kąpielą czy sportami wodnymi i w tym czasie skryć się w cieniu parasola.

Jednak po jakim czasie od spożycia alkoholu można spokojnie wejść do morza lub wsiąść za kierownicę? Wysoki poziom promili we krwi może się przecież utrzymywać jeszcze długo po konsumpcji, a czas jego spalania to kwestia indywidualna, zależna m.in. od płci, wagi ciała, a nawet tego, czy w międzyczasie coś jedliśmy. Czy godzinna drzemka pod parasolem pomoże pozbyć się promili z organizmu? Można to ustalić za pomocą prostej w instalacji i obsłudze aplikacji „Sprawdź promile”, którą można pobrać bezpłatnie na większość modeli telefonów.

„Sprawdź promile” działa jak alkomat w telefonie: po wprowadzeniu danych takich jak płeć, wiek, waga i ilość wypitego alkoholu aplikacja poda przybliżoną ilość promili w organizmie i wyliczy orientacyjny czas, po którym można bezpiecznie popływać lub usiąść za kierownicą samochodu. Kalkulator promili można pobrać w każdej chwili zupełnie za darmo i ma on dodatkową zaletę: jest praktycznie zawsze pod ręką dzięki temu, że został zainstalowany w telefonie, z którym dzisiaj mało kto rozstaje się na dłużej – nawet w czasie urlopu.

Bezpłatna aplikacja „Sprawdź promile” została udostępniona przez Kompanię Piwowarską w ramach programu edukacyjnego, propagującego odpowiedzialną konsumpcję alkoholu i trzeźwość na drodze. Aplikacja jest dostępna na różne modele telefonów, w tym iPhony, Androidy i telefony obsługujące aplikację java. Można ją pobrać poprzez odczytanie QR kodu na stronie www.abcalkoholu.pl lub z AppStore (dotyczy iPhonów) oraz z Google Play (dotyczy Androidów). Z aplikacji można także skorzystać na Facebooku pod adresem http://apps.facebook.com/sprawdzpromile.

„Sprawdź promile” to ogólnopolski program społeczny, zainicjowany i realizowany przez Kompanię Piwowarską od 2008 r. Więcej na temat akcji oraz wpływu alkoholu na organizm na stronie www.abcalkoholu.pl.

Najnowsze