Kontrowersyjny wypadek na zjeździe z autostrady. Wiemy, kto zawinił

Czasami kierowcy lubią ułatwiać sobie życie i w pewnych miejscach wprowadzać „miejscowe” zwyczaje, niezgodne z przepisami ruchu drogowego. Problem pojawia się, kiedy w takim miejscu znajdzie się kierujący nie znający lokalnych zwyczajów.

Mogliście słyszeć o tej sytuacji. Pewien kierowca jechał autostradą A4 i chciał opuścić ją zjazdem na Zakopane. Zanim do tego zjazdu dotarł, jego uwagę przykuł sznur samochodów na pasie awaryjnym. Co robili ci wszyscy kierowcy? Okazało się, że zjazd ten często się korkuje, więc miejscowi stoją w korku na pasie awaryjnym, dzięki czemu oba pasy autostrady pozostają drożne. Pomysłowe, ale niebezpieczne, czego najlepszym dowodem jest opisywana sytuacja.

Kierowca auta z kamerą dojechał do miejsca, w którym zaczyna się pas do zjazdu z autostrady i zatrzymał się. Chcąc trzymać się przepisów ruchu drogowego, zachował się w jedyny możliwy w tej sytuacji sposób. Jadący z niedużą prędkością i zatrzymujący się samochód umknął uwadze kierowcy ciężarówki, który w niego uderzył, uszkadzając przy okazji dwa inne auta.

Przybyła na miejsce policja nie miała wątpliwości – zawinił kierowca ciężarówki. Mandaty otrzymali też kierowcy dwóch uszkodzonych samochodów, a ukarano ich za jazdę pasem awaryjnym. To akurat niesprawiedliwe, ponieważ takie mandaty powinni otrzymać wszyscy kierujący korzystający z pasa awaryjnego, których tablice rejestracyjne dobrze widać na nagraniu. Bezsprzecznie złamali prawo i trudno to tłumaczyć „lokalną praktyką”. Upłynnianie ruchu niczego tu nie zmienia. Pas awaryjny nie służy do jazdy nim i powinien być drożny, żeby na przykład można było umożliwić przejazd karetce. Która potrzebowała aż 40 minut na dotarcie do miejsca zdarzenia, ponieważ auta stojące na pasie awaryjnym uniemożliwiły utworzenie korytarza życia.

Najnowsze

Kolizja podczas wyprzedzania. Kto zawinił?

To jedna z tych sytuacji, w których nie jest łatwo jednoznacznie wskazać kto złamał przepisy i doprowadził do kolizji.

Ostatnio pisaliśmy o kilku niebezpiecznych sytuacjach, do których doszło, ponieważ kierowcy nie patrzyli w lusterka. Oto (prawdopodobnie) kolejna z nich.

Jeden kierowca skręcał w lewo, a drugi w tym samym czasie zaczął go wyprzedzać. Obaj mieli do tego prawo w tym miejscu. Kto zatem zawinił? Na podstawie tego nagrania trudno to ocenić. Jeśli skręcający kierowca włączył migacz, zanim drugi zaczął go wyprzedzać, to winę ponosi wyprzedzający. Jeśli pierwszy był wyprzedzający, to skręcający kierowca miał obowiązek ustąpić mu pierwszeństwa.

Najnowsze

Kierowca tego samochodu wyjechał prosto na czołówkę!

Na drodze może zdarzyć się niejedna sytuacja, w której ktoś może nie zauważyć auta jadącego z naprzeciwka. To nie była jedna z nich.

Mrożące krew w żyłach chwile przeżył kierowca samochodu z kamerą. Na prostym odcinku drogi zza nadjeżdżających samochodów nagle wyskoczyło auto, którego kierowca rozpoczął manewr wyprzedzania. Zupełnie jakby nie widział zbliżającego się auta z kamerą.

Wyprzedzający natychmiast zrozumiał swój błąd, ale zamiast wrócić na swój pas, zdecydował się zjechać na pobocze. Wbrew pozorom mogło to być rozsądniejsze posunięcie, ponieważ chcąc natychmiast wrócić na swój pas mógłby mieć problemy z opanowaniem auta po tak gwałtownym manewrze.

Najnowsze

Groźna kolizja podczas wyprzedzania, oba auta skończyły w krzakach

Jak prawidłowo powinniśmy przygotować się do manewru wyprzedzania? Możemy tego nauczyć się na błędzie tego kierowcy Volkswagena Golfa.

Co powinniśmy zrobić przed rozpoczęciem manewru wyprzedzania? Oczywiście upewnić się, czy z naprzeciwka nie nadjeżdża żaden samochód. A teraz przyznajcie się – jaka część z was spogląda również w lusterko?

Nie robi tego kierowca Volkswagena Golfa, widoczny na nagraniu. Dlatego nie zauważył zbliżającego się Forda Mondeo. Auta zderzyły się bokami i wylądowały w krzakach po obu stronach drogi. Autor nagrania nie wspomniał w jakim stanie byli podróżujący rozbitymi samochodami.

Najnowsze

Kolizja z jeleniem w samym centrum miasta

Każdy wie, że przejeżdżając przez las trzeba uważać na dzikie zwierzęta. Ale na środku ruchliwego skrzyżowania w centrum miasta?

Do niecodziennego zdarzenia doszło w Bielsku Białej, a zostało ono zarejestrowane przez dwie kamery. Na pierwszym nagraniu widzimy jak jeleń długimi susami wbiega na skrzyżowanie i wpada na maskę samochodu nauki jazdy.

Drugie wideo pochodzi właśnie z „elki”. Słychać na nim głosy instruktora oraz kursantki. Pochwalić można zachowanie kierującej, która bardzo spokojnie zareagowała na jelenia wpadającego jej na maskę i nie wykonała żadnych nerwowych ruchów.

Najnowsze